/451_0001.djvu

			STl JI-JI 
CIE 


GAZET\T I-J\ \TO\ \lSI(IEJ 


I R 1 1- 1<) 1 1 


TO:\I DRCG] 


CZI

C IY 


MISCELLANEA 


NAPISALI 


I KAII.\IItI	
			

/452_0001.djvu

			iii, 


CA.LI 


lx ;l-ijJgIJ 
!l1!i1!.L. 


Z DRUKARNI Wt.. t.OZlNSKIEGO WE LWOWfE, POD ZARZI\DEM J. NIEDOPADA.
		

/453_0001.djvu

			I 
W AClA W Z OLESKA 


NAPISAI: 


KAZIMIERZ OSTASZEWSIn.BARANsm
		

/455_0001.djvu

			ii 
_ CT 1:) ] 


ii 
CT 1:) 


I 


(Wadaw z OIeska. - Obraz czasu i stosunk6w literackich. - Owczesne wydawnictwa literackie. - Program Nabie- 
laka w »Haliczaninie.. - Z pamic;tnika Zaleski ego. - Przygotowanie literackie. - Wspomnienia lat dzieci
cych. - 
Pierwsza milosi'. - Okres werterowski. - Pierwszy drama!. - Z niedrukowanych poezyi. -- Autokrytycyzm. - 
Elegie. - Ody i piesni. - Wiersze albumowe. - Aforyzmy. - Wiersze patryotyczne. - Pogl'ldy i zapatry- 
wania narodowe.) 


W dtugim szeregu wsp6tpracownik6w Gazety Lwowskiej. i . Rozmaitosci. w splsIe, obejmuj::t- 
cym nazwiska wszystkich niemal 6wczesnych pisarzy polskich w Galicyi, niema az po r. 1850 autora, 
tak scisle z temi wydawnidwami zt::tczonego, jak Waclaw z Oleska. Pr6cz studyum 0 Bern
towiczu, 
drukowanego w nicmieckiej »Mnemosyne«, i kilku drobniejszych nicmieckich rozprawek, wszystkie zre- 
szt::t swe prace, nawet interesuj::tcy wstf;P do zbioru ,.Piesni ludu galicyjskiego'., oglaszat Zaleski w Ro- 
zmaitosciach. a cZf;sciowo w »Gazecie Lwowskiej',. Slusznie wif;c nalezy mu sif; wspomnienie na kar- 
tach ksif;gi, wydaI1cj ku uczczeniu stuletniego istnienia pisma, kt6rego wsp6tpracownikiem wiernym i zy- 
czliwym byl przez lat osmnascie. 
Zyciorys Wadawa Zaleskiego, w kt6rym zajmujemy sif; gl6wnie jego publiczn::t dziatalno- 
sci::t jako urzf;dnika gubernialnego, cztonka Stan6w, radcy Nadwornej kancelaryi, petnomocnego ko- 
misarza nadwornego w r. 1846, a wreszcie gubernatora Galicyi z Bukowin::t i Krakowa, zamieszczamy 
na inn em miejscu '); tu zajmiemy sif; wyt::tcznie jego tw6rczosci::t literack::t. Siady tej tw6rczosci rozpo- 
czynaj::t sif; z chwiI::t wst::tPienia Zaleskiego w zycie akademickic, a prowadz::t nas az po r. 1843; obej- 
muj::t wif;c okres cwiercwiekowy prawie, kt6rego kulminacyjnym punktem jest wydanie zbioru piesni 
ludowych. 
Czas. w kt6rym Zaleski wystf;puje na widownif; literack::t, jest okresem najwif;kszego zastoju 
w tej cZf;sci ziem pol skich. Byl to, ze tak powiemy, schylek letargu, w kt6rym spoleczeiistwo tutejsze 
polskie pozostawato, z matemi przerwami, od pierwszcgo rozbioru. 


>Patrz::tc na zycie umystowe Galicyi od chwili jej przejscia pod rz::tdy austryackie, przez 
pierwsze jakie lat pif;cdziesi::tt - pisze Wt. Zawadzki, - widzimy przed sob::t jakby pustko- 
wie niczem niezapetnione; doznajemy wrazenia pr6zni zupetncj. Nowy stan rzeczy wywotuje 
zupelne przeobrazenie wszystkich stosunk6w, spoteczcnstwo ulega i przetwarza sif; pod na- 
ciskiem tysi::tca nowych wptyw6w - odbywa sif; fermentacya wyobrazen, tendencyi, starych 
tradycyi z now::t koniecznosci::t, - jak w retorcie za dodaniem nowych pierwiastk6w chemi- 


1) "Przewodnik naukowy literacki" dodatek do .Gazety Lwowskiej'. Rok XXXIX. Zeszyt III, Marzec, 
1911, nast
pne. 


STULECIE GAZETY LWOWSKIEJ II, q.
		

/456_0001.djvu

			2 


cznych wszyslko hurzy sif;, musuje. - Raz apatya ogarnia umysly, to znowuz na przemian 
budz::t sif; inslynkta zycia, przebieraj::tc miarf; az do lekkomyslnosci. Wsr6d tego zas wszyst- 
kiego przez dluzszy czas ani sladu jakiejs powazniejszej pracy umyslowej, lilerackiej - nic 
zgoIa, cohy w tym kierunku ohjawito jak::ts tendcncYI; tei spolecznosci rozholalej, apaty- 
czncj lub plaskicj, coby swiadczyto, iz pojmuje ona, ze oswiala jest podstaw::t pomyslnosci 
i przyszloSci kazdego spoteczenslwa, ze pojmuje i odczuwa jej potrzebf; ') 


Wif;ccj niz p6t wieku po zaborze nie ma Galicya zadnego ruchu umyslowego i zadnego pi- 
smicnnictwa, gdyz hraklo ir6dct, z kl6rych jedno i drugie czerpie zywotne soki. Zr6dlami temi Sq 
s z k 0 I y i z Y ci e pub I i c z n e; pierwsze daj::t zasadnicz::t podstawf; - drugie zakresla im kierunek 
i dragi rozwoju. Jakie byly 6wczesne szkoty, wiadomo; rz::td auslryacki, podobnie jak pruski, d::tzyt do 
zniemczcnia prowincyi i to W spos6b, zrazu przynajmniej, wprost gwaltowny. Szkoly, zar6wno niz- 
sze jak wyzsze, sluzyc mialy gt6wnic tendencyi germanizacyjnej. Przez jakis czas, mil;dzy r. 1795 a 1801 
oddzi"lywal korzyslnie Uniwersylel krakowski. Ale juz w r. 1801 zostal zgcrmanizowany. W r. 1805 
zwini
lo Uniwersylct we Lwowie, profesor6w przenicsiono do Krakowa. W r. 1809 Krak6w wszedl 
w skbd Ksif;slwa Warszawskicgo i przywr6cono polszczyznf; na wszechnicy; utrzymala sif; tam ona 
i nadal, kiedy po r. 1815 Krak6w, wraz z 20-kilkomilowym obszarem, utworzyl _Rzeczpospolit q .« 
We Lwowie, po zamknif;cju uI1iwersytetu, od r. 1805 do 1817, istniato liceum; poczem przy- 
wrocono zn6w uniwersylcl, ale juz Iylko 0 3 wydziatach i z wykladem - naturalnie niemieckim. Usta- 
nowioI1o tIl w6wczas kalcdrf; literatury polskiej, obsadzono j::t jednak dopicro w 1825 r., powotuj::tc - 
jak go nazywa Chmiclowski - ,lichcgo profesora w osobie Mikotaja Michalewicza. 2 ) 
13::tdi co b::tdi, ponowne otwarcie uniwersyletu wzbudzilo zycie umystowe w Galicyi, ozywilo 
nieco ruch litcracki, kt6rego pierwszym powaznym zwiaslunem byly: Wiadomosci historyczno - kryty- 
czne do dziej6w literalury polskiej, (1819-1822), wydane przez niezaponlJlianej pamil;ci j6zefa Maksy- 
miliana Ossoli1'1skiego, tw6rcf; wspanialej instytucyi lego nazwiska. Z biegiem czasu stala sif; tez ona 
gt6wnem ogniskiem zycia umystowego i literackiego w tej cZf;sci Polski. 
W dobie uspicnia umystowego, wsr6d powszechnego zalewu obczyzny, przez dlugie lata teatr 
byl jcdyncm schronieniem czyslosci jf;zyka i mysli narodowej, jedynem, acz slabiuchnem, ogniskiem zy- 
cia umyslowego i literackiego. 
Dopiero naptyw mlodziezy, garn::tcej sif; do uniwersytetu, choc niemieckiego, rozbudzil zywszy 
ruch lImyslowy. Ruch ten mif;dzy mlodziez::t pocz::tl sif; po r. 1820 silniej rozwijac; chf;c kszlalcenia sif; 
i pr6bowania swych talent6w na polu literackiem wzraslala coraz bardziej. Przeklady 1I1wor6w poety- 
cznych i dramatycznych Schillera, dokonane przez J. N. Kaminskiego, zachf;cily wielu mtodych do nasla- 
dowania go w lem usitowaniu. R6wnoczesnie zajmowano sif; grunlownem studyum filozofii niemieckiej, 
pod kt6rcj znakiem, az po rok 1830, rozwijaly sif; u nas pojl;cia estctyczne w literaturze. Obok Schillera 
i Ooethego przedmiolem study6w w kolach mlodziezy Iwowskiej, zajmuj::tcej sif; literatur::t, byli gl6wnie 
Byron i Shakespeare, dopok::td nie pojawily sif; wspaniate poezye Mickiewicza. Zaczf;ly sif; tworzyc k6tka 
dla zajmowania sif; lileratur::t, odbywaly sif; zebrania, na kt6rych odczytywano nowe ksiqzki lub wlasne 
utwory, rozbierano je lub dyskutowano nad przedmiolami naukowymi. Rzecz naturalna, ze w gronie tej 
mlodziezy najwif;ccj adept6w liczyla poezya; uprawial j::t kazdy prawic aspirant pi6ra, a nawelludzie tej 
miary, co Bielowski i Szajnocha, zaczynali od niej. Pisywano po polsku i po niemiecku, a szcz
sliwym 
byl, komu udalo sif; umiescic swe prace w jednym z wychodz::tcych pod6wczas zbior6w lub czasopism. 
a honoraryach aUlorskich mowy I1ie bylo. 
Pr6cz,Oazety Lwowskiej« (od r. 1811) i .Lemberger Zcitung« (1812), kt6re nie zajmowaty sif; 
literatur::t ani swojsk::t, ani obc::t, nie istniato w6wczas zadne czasopismo. Z pism, kt6re dawaly jaki taki 
przytulek liIeraturze, wymienic naleZY, jako najstarsze, »Pamif;tI1ik lwowski,» kt6ry rozpoczqt swe istnie- 
nie pod redakcy::t Adama Chtf;dowskiego w r. 1816. Oryginalnych utwor6w bylo w nim niewiele; 
pr6cz Chtf;dowskiego pomieszczali tamsweprace Bruno Kicinski, 1- N. Kaminski (przeklady 


') Wt. Zawadzki: "Literatura w Galicyi< (1772-1848), Lwow, 1878). Procz tego korzystamy w szkicu 
niniejszym z prac nast
puj
cych: Piotr Chmielowski: .Historya literatury polskiej, (wydawniclwo "Biblioteki 
dziel wyborowych,,); St Schniir-Peptowski: .Obrazy z przesztoSci Galicyi i Krakowa«, Lwow, 1896; 
Wincenty Pol: ,Pamif;tnik literatury polskiej w XIX W.< (Lwow, 1872 - Zbiorowego wydania tom IV). 
K Estreicher: Wincenty Pol«, Lwow, ]882; Wilhelm Bruchnalski: Czasopismiennictwo Iwowskie 
1773-1811« (w .StuIeciu Gazety Lwowskiej" tom I) i prace tegoz autora, pomieszczone w "Pami<;tniku Tow. 
liter. im. Adama Mickiewicza<. Cytujemy je w wlasciwem miejscu osobno. 
2) Zob. 0 nim: Wasylewski Stanislaw, »Stulecie Gazety Lwowskiej<, T. I, Cz. 2, str. 1-13.
		

/457_0001.djvu

			3 


Schillera) i Stanislaw jaszowski a od r.1819 takZe Walenty Chtf;dowski, kt6ry po wyjeidzie 
brata do Warszawy obW redakcYf;. W rok p6iniej (1817), zaczf;to wydawae dodatek do »Oazety Lwow- 
skiej< p. t. "Rozmaitosci<, kt6re redagowal najpierw Kratter, p6iniej j6zef Benza, jan Michalewicz, Jan 
Nepomucen Kaminski i I. d. W braku pisarzy miejscowych i rzeczy oryginalnych ,Rozmaitosci« zywily 
sif; gl6wnie przedrukami z pism warszawskich i wilenskich lub ttumaczeniami (bardzo lichemi) z pism 
niemieckich. Z czasem, - zwtaszcza od objf;cia redakcyi przez Michalewicza, dawaty czem raz cZf;sciej 
artykuty oryginalne i to powaznej wartosci. ' ) 
Rozmaitosci< pomimo swych brak6w odegraly znaczn::t rolf; w dziejach umystowosci galicyj- 
skicj i miaty wielk::t wzif;tosc. Roznosily one stowo polskie po wszystkich zak::ttkach kraju, po dworach 
i dworkach, byly niemal w kazdem rf;ku. Stanowily przez wiele lat jedyny pokarm umyslowy szerokiej 
warstwy spolecznej, rozhudzaly zamitowanie czytania, p6iniej uczyty dobrej polszczyzny, co juz sarno 
przcz sif; by to ogromn
 zastug::t, a informowaty nawet dose wyczerpuj::tco, choc w skromnych tylko no- 
tatkach, 0 najwazniejszych przcjawach umystowosci u nas i za granic::t. Po upadku ,Pamif;tnika.. wy- 
dawat W. Chtf;dowski (1820) ,Pszczotf; polsk::t..,; gdy ta przestala si
 pojawiac, wydawali Euge- 
ni usz Brodzki i Ferdynand Choto mski .,Pamif;tnik galicyjski., (1821), p6iniej wychodziljeszcze 
.Pielgrzym Iwowski, pod redakcy::t Maussa i Pamif;tnik Iwowski. (red. przez Pi::ttkiewicza). 
Wszystkie powyzsze wydawnictwa peryodycznc i zbiorowe nie dor6wnaly jednak wartosd::t 
literack::t i znaczeniem wydancmu przez W a Ie n t ego C h t f; do w ski ego Haliczaninowk Pragn::tc 
przeszczepic literaturf; polsk::t na grunt umiejf;tny i oprzec j::t na podstawach naukowych, skreslit Chtf;- 
dowski w >Haliczaninie« obraz rozwoju nowozytnej filolOfii spekulacyjnej niemieckiej w spos6b tre- 
sciwy i Przystf;pny, wynikaj::tcy z doskonatej znajomosci przedmiotu i wielkicj wytrawnosci pi6ra. Ha- 
liczanin. byl wiernym wyrazem ruchu umysl'Owego i literatury swego czasu. Obok Kaminskiego, 
Fredry i Chtf;dowskiego widzimy wsr6d wsp61pracownik6w Augu sta Bielowskiego, j6- 
zcfa i Leszka B orkowskich i catc grono mlodych, bujnych talent6w. Tam tez pojawit sif; cZf;- 
sciowy przektad »Kr610dworskiego rf;kopismuc, dokonany przcz Nab i e la ka, kt6ry w przcdmowie roz- 
win::tt zasadnicze mysli Brodzinskiego: 


»Trzy s::t ir6dta do czerpania czystych pojf;c 0 narodowosci. Pierwsze stanowi::t po- 
dania i piesni gminne... drugiem jest hadanie ducha narodu z jego dziej6w 
przeszlych i potozcnia obecnego... trzeciem nakoniec, mniej snac jeszcze odpoprze- 
dniego uzywanem, s::t starozytne zabytki poetyczne pokolen stowianskich. We 
wszystkich tych zabytkach zyje duch prawdziwie wielki. poezya silna i m
ska, zawsze barwf; 
swiezosci maj::tca, co juz sarno do blizszego owych rozpoznania jest dostatecznem. Ale my 
zwaZaj::tc na czas, nie mozemy im blizszego jeszcze ku nam stosunku zaprzeczyc. 
jest bowiem rzecz::t niew::ttpliw::t, ze im dalej cofniemy sif; wstecz 
do ir6dla, z kt6rego wszystkie narody slowianskie pochodz::t, tern oczy- 
wistsz::t mif;dzy nimi tak jf;zyka i wyobraini - jako i dziej6w znajdziemy 
w 5 p 61 nos C, z e w k 0 n c u w s z elk ami f; d z y n i m i r 6 z n i c a z n i k n::t emu s i. St::td po- 
chodzi, ze jf;zyki, w kt6rych starozytne zabytki slowianskich narod6w s::t pisane, tak wielkie 
maj::t mif;dzy sob::t podobienstwo, a bcz w::ttpienia i jf;zyk polski z owych wiek6w znaczniej 
byl do nich zblizony, niz to dot::tdwykazanemzostalo. Co sif; zas ducha poetycznego 
tyczy, myslf;, ze gdybysmy wlasne zabytki z owych wiek6w posiadali, to te 
tymze samym, albo malo co odmiennym duchem musialyby sif; zalecac.« 


Byl to program u I1arodowi enia poezyi swojskiej, -sk::tpanie jej w slowianskim zdroju« - jak 
go wierszem strescil Bielowski w "Ziewoni<, drukowanej w Haliczaninie«: 


»B6stwo zywota! obudi moich brad, 
Niech zabrzmi
 pieiini::t stowiansk
 po swiecie, 
I dawne bog. i ojczyste dzieje. 
Maze i Dna twym ogniem roztleje. 
Wr6ci i wolnosc i niebo poecie. 
Niewolf; - zyciem, swiat - rajem odplaci.< 


') W latach 1830-1840 mialy > Rozmaitosci < najwaZniejszy sw6j okres, zamieszczaj::tc prace Lucyana 
Siemienskiego, K. WI. W6jcickiego, Goszczynskiego i t. d. 


1*
		

/458_0001.djvu

			4 


.Haliczanin zamyka pierwszy, ubogi w pisarzy i w uzyskany pion literacki okres literatury pol- 
skicj w Galicyi, a rozpoczyna drugi, w kt6rym ludzie, piclf;gnuj::tcy literaturf;, usiluj::t przeszczepie j::t na 
grunt swojski, nadac jej zycie wlasne, wysnue ze swojskich motyw6w i na swojskiej oprzee tradycyi. 
Nie szukaj'l juz wyt::tcznie natchnienia w poezyi i filozofii niemieckiej, ale ogl::tdaj::t sif; za pie s n i::t 
ludu, jego podaniarni, za poezy::t staroslowiansk::t - slowem czerpi::t natchnienie ze ir6de!, 
odpowiadaj'lcych wlasnej naturze i wlasnemu duchowi. Z tym drugim okresem zwi::tzane jest scisle na- 
zwisko Waclawa z Oleska. 


Mlodose Wactawa Zaleskiego przypada niemal doktadnie na czas budzenia sif; zycia umysto- 
wcgo w Oalicyi (1820 -1830) a, jak zobaczymy, przechodzi i on kolejno wszystkie powyzej zazna- 
czone fllZY. 
Z urywk6w pami<;tnika, kt6re szczf;sliwie sif; przechowaly, J) wiemy, ze od pierwszych lat mlo- 
dosci rwaf sif; Wadaw do prac literackich i ze nie tylko pisal wiersze, ale studyowal bardzo sumien- 
nie i gruntownie historyf; literatury, filologif;, filozofif;, estetykf; i historYf; powszechn::t. W r. 1820 zaj- 
Illuje siC; gt6wnie Schillcrern, Goethem i Shakcspearem, a studyum to .bardzo pilne« przeci::tga sif; takze 
przez rok nast<;pny. P6inicj zabicra sif; do Homcra; lIiadf; czyta po polsku, Odyssef; po niemiecku, a r6- 
wnoczesnie zajmuje sif; bardzo gruntownie - jak swiadczy cafy plik przechowanych notatek i wypi- 
s6w - Krasickim i Naruszewiczcm. W styczniu r. 1821 przyjf;ty zostaje do »spoleczenstwa', mfodziezy, 
przcwaznie I1iemicckicj, Concordia<, kt6rej prczcscm byt Handel, sekretarzem Wencel, zamozny ksif;- 
garz w PrzclllYSlu, a jednym z wybitnych cztonk6w naturalista, Zawadzki '). Dyskusye literackie, jakie sif; 
tu odbywa1y, byty istotnie bardzo powazne i ksztalqce. W jesieni 1821, bawi::tc w Stanislawowie, czyta 
-Don Kichota. a p6inicj podnieca sif; czytaniem poezyi Seumego, kt6rego wiersze z pamif;ci cytuje 
w swym pamif;tniku. W r. 1822 zapisuje: 
....zrcszt::t czytalem, opr6cz pism pomniejszych, Lessinga calego i Herdera: 0 s t a- 
t n i emu w s z y s t k 0 win i e n j est e m. Z pol skich pisarzy czytalem Kochanowskiego i Kar- 
pinskiego; Felinski niezmiernie mif; zaW, - nie tragedyami, ale pisowni::t. Wzi::tfem sif; p6- 
iniej do Bentkowskiego. Tlumaczylem niekt6re wiersze Schillera i Goethego... (1823). Czytywa- 
lem z dosyc wielk::t pilnosci::t Herdera: on naprawif, co Napoleon popsut. Trzeci rok prawa 
rozpocz::ttem pilnie; mimo tego zatrudniali mif; Fryd. i Wilhelm Schlegle, w czf;sci i Tieck 
Zle wrazenie - zly skutek Wtcdy poznafem takZe dziela Raupacha - niczmiernie mif; za- 
jf;ly. Zacz::tlem sif; osobliwie trudnic teorY::[ poezyi... (1824). Czytafem z uwagq Winkelmanna 
i polskich pisarzy dosyc: Sniadecki, Wf;gierski, Szymanowski, Kniainin, Tomaszewski, Szymo- 
nowicz, Zimorowicz, Bandtkie; p6iniej Klopstock, Wieland, Boguslawski, Dmuszewski, poli- 
tyka, statystyka, filozofia: Spinoza, Kant, Fichte, Schelling, nareszcie Biblia. Nie we wszyst- 
kiem r6wno post::tpilem. Koniec roku zaj::tl obok Wielanda Linde, Brodzinski i wszyscy gra- 
matycy polscy. Myslalem 0 katedrze literatury i w t e d y s i f; po c z::t I u m n i e ten d u c h 
Siowianszczyzny, kt6ry mif; tyle lat utrzymywaL (1825). Do ukonczenia szk6f, 
opr6cz nauk politycznych, zajmowaf mif; Stanislaw Potocki, Roczniki warszawskie T. P. N., 
jean Paul, Niemcewicz, wreszcie Cassanova. Czytalem tez pilnie Byrona; mafo mi sif; jednak 
po Him pozostalo...« 
Widzimy z tego, ze przygotowanie literackic Zaleskiego bylo - jak na owe czasy zwlaszcza- 
bardzo powazne, a dodae nalezy, ze nie byla to lektura powierzchowna, ale formalne studyum, jak 
swiadcz::t po dzis przechowane notatki akademickie. Zaleski byl z natury gruntownym i sumiennym _ 
wszelka powicrzchownose byla mu obc::t. W gronie koleg6w, pod wzglf;dem nauki, zajmowaf az do 
ukOI1czenia study6w stale pierwsze miejsce, wszystkie egzaminy zdawal summa cum taude, pomimo ze 
pracowal cif;zko, gdyz utrzymywal sif; z korrepetycyi. ') Nieraz, zwlaszcza w lecie, juz 0 6 rano zaczynal 


') Przeglqd pami
tnik6w moich,,; streszczenie obszerniejszego pami
tnika z lat 1819-1831. 
') Zawadzki Aleksander jan Anloni, zgermanizowany SI::[Zak, ur. 1798 t 1868, aulor dzieta >Galicya 
w obrazacll", Lw6w, 1840. Znakolllity przyrodnik, pisal przewaZnie po niemiecku. 
') Udzielal lekcyi ze wszyslkich niemal przedmiot6w, przedewszyslkiem jednak poszukiwany byl jako na- 
uczyciel malematyki. Szereg jego uczni6w w latach (1819--1824) jest istolnie imponujqcy; znajdujemy tam nast
- 
pujqce nazwizka: Garlicki, Rogoyski, Rylski, Deymowie Antoni i franciszek, Vrabetz, Rudolphi, Malczewski, fuller, 
Skolimowscy, dw6ch Paumann6w, Kossak, S
dzimir, fuchs, Rappaport, Wisniewski, Neuhauser, Karol ks. jablo- 
nowski, mlody ks. Lubomirski, Ansion, Nowakowski, Th6se, Bazoni, Adolf i Maurycy Brezanyowie, Zebrowski, 
janmtowscy, Reitzenheim i inni. Ten astalni, syn radcy gubernialnego, na pierwszy oglos powstania listopadowego 
pospieszyl do szereg6w i walczyl pod Ostrol
kq.
		

/459_0001.djvu

			5 


lekcye, azeby sif;'obrobic< - a pamif;lac Irzeba, ze pr6ez tego uczyt sif; kilku jf;zyk6w, muzyki, rysun- 
k6w, konnej jazdy, fechtunku, ptywania etc. W gronie koleg6w byl wielce IUbiony, a z profesorami !::t- 
czy!y go przyjazne stosunki. Slynny matematyk, K 0 des c h, ceni::tc w nim najiepszego swego ucznia, 
sam staral sif; 0 lekcye dla niego; Hut t n e riM a u s s zachf;cali go do prac literackich i odszczeg61- 
niali I1a kazdym kroku. Mauss tak wysoce go cenil, ze stosunkowo mlodemu czlowiekowi - mial za- 
ledwie 24 Jat-oddawal do oceny swe prace literackic. Zyczliwosc tf; odp!aci! Zaleski serdeczI1em przy- 
wi::tzaniern; Kodeschowi poswif;cil w .Rozmaitosciach" gor::tce posmiertne wspomnienie, a 0 Huttne- 
r z e zapisal w pamif;tniku: 


..." (1822). Huttner 16 marca umarl; sprawilem mu pogrzeb, jakiego Lw6w nie wi- 
dzial. Zalobf; nosili studeI1ci za moj::t namowq trzy tygodnie. Egzekwie nie przyszly do skulku 
dla uwagi (sic!) rz::tdu. Portret Huttnera sam w sCI1ade zawicsilem. Przy pogrzebie Pollak 
mia! mowf; - jego podzif;kowanie.« ') 


Sumienny i gruntowny w praey, by! r6wnoczesnie Zaleski cz!owiekiem niezwykle towarzyskim; 
chf;lnie bral udzia! w kazdcj zabawie, tanczyl zapamif;tale .czasem do utraty przytomnosci, namif;tnie 
lubil lealr, nic unikal rcduty i kawiarnianego zyda, a kobiety w dziejach jego m!odosd zajmuj::t wybi- 
tny rozdziat. 
A r6wnoczesnie mia! w sobie wicle z Werthera, szczeg61niej w pierwszej mlodosci. W::ttly i nie- 
zbyt silnego zdrowia, jak to wicmy z zapisk6w Teofila Ostaszewski ego, przy calej swej zelaznej wy- 
trwalosci w pracy i siInej woli w opanowaniu siebie, byl natur::t wrazliw::t, marzycieIsk::t, mil;kk<[. ,Das 
ewig Weibtic!le. bylo dla niego czem,; niezhf;dnem: w radosci czy smutku, w zdrowiu czy slabosci wi- 
dzimy przy nim zawsze obraz kobiely, b::tdi ukochaI1ej marzeI1iem, b::tdi poz::tdaI1ej zmyslami. I dopiero 
gdy sif; ozenil, gdy w malzonce swej szczf;sliwie znalazl wszystko, czego od kobiety m6g1 wymagae, 
zmienia sif; nagle i z kochliwego mlodziana staje sif; mf;zem i ojcem, kt6ry tyIko w rodzinie i przez 
rodzinf; dzia!a. Co prawda, te uczucia wiosniane byly nie mitosci::t. jeno milostkami: uczucie pozosta- 
walo zawsze niezmienione, ale przedmiot zmienial sif; i to dosyc czf;stO.n 
Na zawsze przechowat w sercu pierwsze wrazenia chlopif;ce z Ohladowa, gdzie towarzyszami 
jego zabaw i przyjaci61mi mlodosd byli synowie p. Stanislawowej Zamoyskiej, J6zef i Adam, wierni 
i w p6iniejszem zyciu druhowie. 


»Urodzony na wsi piszc 0 sobie - trawi::tc pierwsze zycia lata w ustronnem za- 
ciszu, pokochalem te piesni, kt6re tak przyjemnie wiek m6j dziecif;cy kotysaly i jako pierw- 
sze pobudki rozwijaj::tcego sif; uczucia w raI1nej pamil;ci utkwity. Przywi::tzanie to wyssane 
z mlekiem, wciqgnif;te z powietrzem i nadal sif; utrzymalo, gdy przyszlo z powolania udac 
sif; do miasta; zatf;sknilem za wsi::t. za owym rodzinnym dworem. za owemi lipami, pod kt6- 
remi b
d::tc chlopcern, tak sif; swobodnie bawilo. Przychodzity na pamif;c i gaje i l::tki i owe 
rozlozyste lany i ten staw bliski dworu: wszystko to bylo przedmiotem zaloby, nawet i owe 
blola, po kt6rych sif; krzykliwe rozpraszalo czajki. Nast
powalo rozrzewnienie, kt6re tylko 
owe piesni, w dziecinstwie styszane, ukoic zdolaly. Komu sif; kiedy wydarzylo w obcej od- 
leglej krainie ustyszec nagle diwif;k narodowej piosenki, kl6r::t moze wsr6d pierwszej mlodo- 
sci, wsr6d krewnych i przyjaci61 i sam nieraz zanucil, jezeli zwaZaI I1a wazI10sc uczuc swo- 
ich, ten mif; latwo pojmie.... ') 


Wczesna smierc matki, koniecznosc rozslania sif; z otoczeniem celem pobierania nauk w mie- 
sele, peine powagi i stanowczosci rady i listy ojca, nast
pnie smierc ojca, gdy liczyl zaledwie lat osm- 
nascie, swiadomosc zupelnej I1iemal samotnosci na swiecie i koniecznosci torowania sohie drogi dal- 
szej wlasn::t sil::t, wszystko to wplynf;!o decyduj::tco na ksztallowanie sif; charakteru, barwi::tc go dziwn::t, 
nad wiek powag::[ i melancholi::t. kt6ra mu nicmal do konca zycia by!a wlasciw::t. 
Pozbawiony tego ciepla, kt6re zloei czasy dziecinstwa, szukal go spragniony. Dwunastoletnia 
dziewczyna, Agncza Deym6wna, siostra jego uczni6w, dziecko mite i dobre, stajc sif; pierwsz::t pani::t 
serca 19-1etniego mtodzienca, wychowanego na »cierpieniach mlodego Werthcra.« Byla to milosc, jak 


') Prof. Pollak, w przemowie swej dzi
kowal studentom, a imiennie Zaleskiemu, za milosc, okazan::t pro- 
fesorowi i troskIiwe opiekowanie sif; nim w czasie stabosci. Przy chorym studenci pelnili dyzury dzien i noc. 
') Wst
p do ,.Piesni Ludu.. Lw6w, ]833.
		

/460_0001.djvu

			6 


kazat 6wczcsny duch czasu - najzupetniej podlug ksi'}zki. Gdy byla z nim, nie smial na ni::t spojrzec, 
gdy jej nie widziat, ptakal i wzdychat. Zabieral jej wst::tzki, chusteczki, rf;kawiczki i w nieh j::t uwiel- 
biat; poniewaz j::tkal sif; nicco, a ona smiala sif; z tego, wif;C poprosit, by mu data sw6j picrscionek, 
wyryt brylancikiem na oknie -Sf. N.!< co mialo znaczyc .Stotter nicht<, i-co by to istotnic poz::t da - 
nym rczultatem - odzwyczait sif; j::tkania, patrz::tc ci
gle na ow::t przestro
, czarodziejskim wypisan::t 
talizlllanclll. Drazliwosc nerw6w byla nieslychan::t: 


... "przy czytaniu ksi::tzek padalem na kolana i plakalem, cZf;sto myslalem 0 smierci. 
Modlilem sif; rzadko kiedy i to tylko I1a g6raeh lub w lasach<... 


Ta idcalna studencka mitosc ku Agnezic, nie przeszkadzala mu zakochac sif; w Julii. 1 ) Agneza 
hyta hlondynk::t, Julia hrunetk::t, Agneza powazn::t, julia trzpiotowat::t, Agneza byta mlodsza 0 lat siedm, 
Julia starsza od Wactawa 0 dwa lata. W ten spos6b jedna mitose uzupelniala drug::[. Obie zas byly 
prawdziwic studcnckie. Z przcdziwn::t naiwnosci::t zapisuje (1819) w maju: 


.Najwi,cej zajmowala mi, Agneza, lubo i julif; czasem pocalowatem!. 


jeszeze kilka s]6w spowicdzi ll1itosncj: 


(1820). Na pocz::ttku roku Agneza, ta-mogf; powiedziec-majowa kochanka, tw6r mo- 
JeJ wyobraini, byla jedynem b6stwem mojej mysli. Dla niej plakalem. dla niej wzdycha]em, 
dla niej mato mi serce nie Pl;k]o, przez ni::t dla jej braci wszystko czynitcl11. Jcj wlosy w ram- 
kach i portre! Napolcona byty jedyne swi,tosci w moim pokoju. julia, kt6ra w tcnze sam 
spos6b jcj micjsce zajf;ta, gdym siedzial przy niej, ogien m6j wzbudzala. 
(1822). Widzialcm Agnezf;... Jak gdyby sen z dawnych laf. 
(1823). Dziennik m6j przepetniony jest juli::t, petno wyrzekan i ubolewan. jak sif; uezu- 
cia moje zmienily, dowodem tego, ze owe ramki, w kt6rych by]y niegdys wlosy Agnezy, da- 
rowalem Paumannowi (swemu uczniowi i koledze) na portret jego kochanki! 
(1825). Julia stala sif; nakoniec obojf;tnicjsz::t. przekonatem sif;, ze jest zarf;czon::t ze 
Stelzhammerem; 17 paidzicrnika darowala mi szpilkf; stalow::t...< 


Snac ta szpilka -wyklula< julif; z pamif;ci; pami::ttki po Agnezie i po niej zostaly calkiem pro- 
zaicznie rzucone do rupieci, i z nicmi sptynf;]Y w S::tczu po wodzic. Dopiero w r. 1827 dowiadujemy 
sif;, ze julia, 'owa julia, przedmiot moich marzen, gdym sif; samell1 jeszcze tylko powodowal uczueiem, 
slub wzif;la ze Stelzhammerem. Do samego konea wytrwalell1 w przyjaZni dla niej; doprowadzitem j::t 
do slubu, by tern czynnYIl1 druzb::t. W godzinf; po sJubie wyjechala z mf;zem do rodzic6w, nie widzia- 
lem jej, aZ po powrocie moim ze S::tcza, gdy juz byla matk::t pi,knego syna...« 
Agneza i Julia byly muzami Waclawa; opiewat obie w catej masie niemieckich poJskich 
wierszy. 
Pierwsz::t jednak prae::t literack::t jego byt dziennik, kt6ry zacz::tl prowadzic od dnia 1 styeznia 
1819, id::tc za rad::t Seidla, kt6rego poznat u Ostaszewskich we Wzdowie. W dwanascie lat p6iniej, gdy 
picrwotny dziennik spali! i sporz::tdzit tylko .Przegl::td< dziennik6w swoieh, tak pisat 0 tej pierwocinie 
litcraekiej: 


Zacz::tlem dziennik prowadzic w jf;ZYku niemieckim po cZf;sci dlatego, azeby sif; 
w tym jf;zyku wif;cej wycwiczyc, po cZf;sci zas dlatego, ze juz wtedy mialem wi
ei latwo- 
sci w pisaniu po niemieeku, jak po pol sku. Przywi::tzania do polskiego jf;zyka i polskich rze- 
ezy nie mogf; u mnie nazwac wrodzonem; nast::tpilo ono p6iniej i dlatego nie bylo nigdy na 
stopniu slepego instynktu. ad 1 listopada 1821 dziennik m6j prowadzony jest w jf;zyku pol- 
skim; miejsca tylko, przy kt6rych wewnf;trznie ezutell1, wyplywaj::tce ze stosunk6w moich 
z Niemkami, s::t w jf;zyku niemieekim... Zapatruj::tc sif; na dziennik z r. 1819, widzf;, jak nie- 
zgrabnie jest prowadzony; fakta tylko w kr6tkosci, prawie godzina za godzin::t zapisywane. 
P6iniej juz jest w nim coskolwiek rozumowania.« 


1) P6iniej Zona radcy nadwornego SteIzhammera.
		

/461_0001.djvu

			7 


Co sif; tyczy uczuc narodowych, dowiadujemy sif; z dziennika, kiedy sif; one obudzity. Oto 
w r. 1820, po SZCzf;sliwie odbytym egzaminie, wyjecllal Zaleski do swego stryja, Mikolaja, do Opola, 
gdzie zabawit czas jakis. Tcn pobyt w Kr61estwie, oddzialat I1a nicgo wielce dodatnio. . DzienI1iczek Je- 
piej prowadzony, od 1 listopada po pol sku. S::t uwagi nad stanem wewnf;trznym, nad dzielami czyta- 
nemi, I1ad sztukami teatralnemi. W tym roku zacz::tlem sif; zastanawiac nad mojcm polozeniem jako Po- 
lak; zacz::tlem sil; przywi::tzywac do rzeczy pol skich i z przekonaI1ia stalem sif; Polakiem. Wiele wier- 
sz6w pol skich, lubo niezgrabnycll, z tego roku tl; Cecllf; na sobie nosz::t.... 
Pierwsze wierszowane plody natchnf;lo przywi::tzanie - a raczej dziecinI1a milosc do Agnezy 
Deym6wnej, kt6r::t opiewa pod imieniem ,Gneh, raz jako aniola, nios::tcego pociechf;, to zn6w jako pra- 
wdziwego szatana... - z ksi::tzek Sam przeciez zapisal w pamif;tniku, ze _od spojrzenia Agnezy zawislo 
by to moje szczl;scie z urojenia<. i zaprawd
, w wierszacll tych czuc doskonale owo .urojenic!« Nie 
mozna tez brae na seryo ani wzdychan, aI1i skarg, ani -pf;kan serca c , zwtaszcza, gdy obok tych wier- 
szy do Agnezy. znajduj::t sif; z tego samego czasu takiez wierszc do julii. Na okreslenie stoSUI1ku do 
dwunastoletniej Agnezy nie starcz::t dziewif;tnastoletniemu mlodziencowi ody i elegie, nic starcz::t bal- 
lady: szuka nowej formy wypowiedzenia sif; i pisze (niewykOllczony)dramat p. I. .Boleslaw (1820). 
Z fragment6w zachowanych trudno umbic sobie dokJadne pojf;cie 0 tej pr6bie; tresci::t jego jest mitosc 
ubogiego Boleslawa do c6rki ks. Bogumita, pif;knej Haliny, kt6ra, acz dla niego zyczliwie usposobiona, 
nic ma dosyc sHy, by sif; oprzec zwi::tzkowi z hr. Livay, kt6rego zyczy sobie jej ojciec. W ostatniej do- 
piero chwili zdobywa sif; na energif;, i wybiera klasztor. W chwili, gdy ma sktadac sluby zakonne, 
przedostaje sif; do kosciola Bolestaw i przebija sif; wtasn::t szpad::t. Przytaczam tu ustf;P ze sceny, w kt6- 
rej Bolestaw zmuszony opuscic Halim;, zegna rodzinne strony: 


,ZegI1am Was, miejsca stodyczy, 
Jej widokiem ub6stwione, 
jej st'jpieniem poswi<;cone... 
Zegnam Was, miejsca goryczy! 
Razem zemn'j5cie wzrasta!y 
Drzewka mate, gdym byl ma!y. 
Ziemio Polska, matko moja! (CaltJje zielllit;.) 
Poznaj syna w tym catunku, 
Twa oblitosc, wielkosc Twoja 
Nie zI1ajd'j dla mnie ratuI1ku! 
Spojrzej I1a syna, pokim godny Ciebie, 
Zlituj si
 I1ad nim i weZ go do siebie!« 


Utwory I1iedrukowane, kt6re przcchowaly sif; z owego pierwszego okresu, odiwierciadlaj::t do- 
skonale poetyczno-marzycielsk::t naturf; Zaleskiego, a r6wnoczesnie pozwalaj::t poznac juz w mlodziencu 
umysl powazny, sklonny do badania i glf;bokiego zastanawiania sif;. S::t to przewaznie wierszc i to naj- 
r6zniejszej tresci i formy: liryki i erotyki, sielanki, ody, elegie, ballady, oryginalne i ttumaczone wierszo- 
wane rozprawy filozoficzno-dydaktyczne, nasladowI1ictwa piesni ludowej, toasty, zapiski pamif;tnikowe, 
dramaty, tragedye i utwory patryotyczne. Powiedzielismy juz, zc przewazna cZI;SC tych prac mlodocia- 
I1ych padla ofiar::t ognia, i to jednak, co pozostalo, daje miarf; pJodnosci umystu, zwlaszcza, gdy sil; 
zwazy, jak wiele godzin zajmowala Zaleskiemu praca nad ksztalceniem siebie i drugich. 
Gruntownie wyksztatcony, a przytem obdarzony wielk::t doz::t autokrytycyzmu, Zaleski pisat wiele, 
ale pierwocin tych literackich nie drukowal, acz byly one CZf;sto 0 wiele lepsze, niz plody wielu wsp6t- 
czesnych rymotw6rc6w, drukowane w "Rozmaitosciach. w latach 1817-1825. Czul on doskonale braki, 
czuJ, ze pomys16w swych poetyckich nie umie ubrac w form!;, 0 jakiej myslat Ze czut to istotnic, do- 
wodem nast
puj::tcy fragment z jakiegos utworu 0 poezyi, czy do poezyi, napisany w r. 1823: 


»ZapusciJem sif; w przepasci j<;zyka, 
Nie mog
 wybrrujc - nie mog
 ich zg!<;bic! 
Chociai mY51 samych niebios6w dotyka, 
Choc tw6rczy ogieii m::t dusz<; przenika: 
Szybkosci my;;li j<;zyk si<; opiera, 
Choc duch m6j w ducha polszczyzny si
 wdziera. 
Choc nie nad. jednym czas strawitem wzorem, 
Chociai si<; trapif; zawsze st6w doborem - 
My;;1 prawie kazda wydana niszczeje: 
Czem w mysli ogrom duszy by I spdniony, 
To, gdy wyrzekn<;, jakis duch zawieje. 
Z pierwszej wielkosci ledwie ;;Iad zI1ikomy
		

/462_0001.djvu

			8 


jeszeze zostaje, - 1'0 kt6rym lub trudno 
Dojse pierwszych iskicr - lub [Jr6Zno i nudno! 
j Czyjaz w tern wina ?...« 


Ostry ten samos::td, tak rzadki u pisz::tcych wog61e, a szczeg61niej u autor6w owej doby, kt6rzy 
hcz wyhoru drukowali i byli drukowani, byt powodem, ze Zaleski pr6cz urywka »justyny<, wicrszy 
swych wcale nie drukowal. S::t jednak utwory w jego rf;kopismiennej pusciinie, z kt6rymi nie ze wzglf;du 
na ich wartosc literack::t, ale ze wzglf;du na to, zc pozwalaj::t blizej wgl::tdn::tc w jego duchowe zycie, 
zapoznac si.,; wal'to. 
Najdawniejszym utworem, napisanym, jak data swiadczy, po ukonczeniu humanior6w., (1818), 
jest wiersz niemiccki p. I. ..AIl lIleiJ/e Freullde«. Z zachowanych strofek wieje jakas gorycz i zw::ttpienie, 
wyniki zapcwnc nie tyle doswiadczen, ile lektllry: 


. Frcundc! hat einst aufgehort 
Meines Sandes Lauf, 
Hort, was Euer Freund begehrt, 
HOl1, und merket d'rauf. 


Pflanzel ja auf l11eincm Grabe, 
Pllanzt kein Kreuz mir auf! 
Duldcnd trug ieh's, als am Stabe 
Wandel!' ich des lebens Lauf.< 


Z niezliczonych westchnien do urojonych kochanek jednym z lIdatniejszych jest wierszyk p. I.: 


DO NIECZULEj jUlll 
OSTRZEZENIE NA PRZYSZLOSC. 
Kiedy ja ul11r
, pod lip
 usi
dziesz, 
Kt6ra na gr6b m6j cien b
dzic rzueala... 
I mozc sobie prZY[Jol11inae b
dziesz, 
jak jam ci
 kochal - tys mnie nic kochala. 


Slowik w gal'	
			

/463_0001.djvu

			9 


Co warn, jak piesni brzmi, - to tylko skargi 
Duszy zbolatej; 
SpieczoI1e byty wtenczas moje wargi, 
Oczy ptakaly; 
A tzy splywaly, zacierajqc stowa 
Zdrojem zalewnym... 


Ach! wam to jedI1o, czyli czar dziewczyny 
Byl ojcem spiewu - 
Czym go wyjf;czat w p6tnocne godziny 
Wsr6d tez wylewu! 


Lecz jako lab
di, kiedy smierc juz czuje 
W swoich wn
trznosciach, 
B61 sw6j spiewaniem wydac usiluje - 
I w swych ialosciach 
Zywot wyziewa z u]otnemi diwi
ki: 
Tak i mi
 bieda 
Dotqd prze piersi, dokqd srogosc m
ki 
W glos si
 nie wyda! 


10 lIlaja 1822 - noc. 


Nie mamy zamiaru przeci::tzae pracy niniejszej przytaczaniem mlodzienczych utwor6w, kt6rych 
zreszt::t sam aulor do druku nie przeznaczal, s::tdzimy jednak, ze mozemy powt6rzye cztery wierszyki, 
same przez sif; dosye charaklerystyczne wyrazy nie imaginowanego, ale prawdziwego uczucia. Pierwszy 
z nich pisany byt po smierci siostry i nosi na sobie cechy prawdziwej rzewnosci: 


GODZINY SZCZ
SLIWE. 


Szcz
sliwe chwile! ach kt6Z ich I1ie liczy, 
Kt6i godzin lubych nie mial w zycia porze? 
KaZdy wszak z skarb6w natury dziedziczy, 
Gdyz T ys jest wszystkich ojcem - dobry Boze! 


A ja?... ach Ojcze! mnie pono za mat q 
Godzin szcz
sliwych wyznaczytes miar
: 
lIez mnie cios6w jnz dotqd spotkalo, 
JakirnZe losom padtem na ofiar
 ?.. 


Z wyzyI1Y szcz
scia w nieszczo;Scia strqcony, 
Ledwie wtasnemi diwignqtem si
 sily, 
Znowu w I1adziejach wszystkich zawiedziony, 
Zyj
 w Twym swiecie - lecz swiat mi nie mily. 


Wszystkich krwi zwi::tzk6w los mi
 jnz pozbawil, 
Wzi::tt poczciwego ojca, dobrq siostr
, 
A mnie! - samego on lu pozostawil, 
KaZqc przez ciemie isc i gtogi ostre. 


0, gdyby chociaz jedI10 serce by to, 
Kt6reby z mojem r6wnie czue zdolato, 
Moje uczucie, pragnienie dzielito, 
I jak ja kocham - I1awzajem kochato; 


Natenczas zadnych nie czutbym przykroSci, 
Natenczas wszystko chc;tniebym ja znosit; 
Ktcz czuje gorycz na tonie milosci? 
I ja mych powiek hami bym nie rosit 


Ach! Sq to tylko pr6zne marzenia, 
Pragnienia skryte w gh;bi mojej duszy: 
Nikt nie podzieli serca udr
czenia, 
Nikogo Ikanie jego nie poruszy. 


STULECIE GAZETY LWOWSKIEJ II, q. 


2
		

/464_0001.djvu

			10- 


I po c61: jeszcze trzymasz mnie na SWleCle, 
Mialzebys T y sam i
dac mojej m
ki? 
Wszak Ty kaidego pocieszasz przeeie, 
ja jedcn Ojca elLlc nie mog
 r
ki. 


Lecz nie... Ach, Ojeze, przebacz zn
kanemu! 
Prawda, ze cierpi
, cierpir: bardzo wiele) 
Zostalo jednak t 0 nieszez
sliwernu, 
Co rzewne czasem sprawia mu wesele. 


Pozostawiles mi to przekonanie, 
Zern przecic IDSLI lepszego jest godny; 
Zc i Illnie kiedys dasz, 0 dobry Panie, 
Chociazby zaeh6d iycia pogodny... 


Maj 1823. 


Niestety! nie byl w tym razie prorokiem; u zachodu zycia zablyslo mu wprawdzie stonce duze, 
jasne, pick::tcc, ale takie, kt6re pali, kt6rego promienie sci::tgaj::t burze i smiertelne gromy! 
Nastrojowym r6wniez jest wierszyk p. I. C z as: 


Czlowiek urniera, znikaj::t rodziny, 
Po slawnych miastaeh nie zostalo sladu, 
Wspanialych swi
tyn - smutne rozwaliny 
Chwast zalegl, pelny sIraszliwego gadu. 
Narody gin::t! - Nawet i parni
tki 
W kilka tysi
cy lat juz po nieh I1iema; 
Z j
zyk6w slawnych Icdwie tylko szcz
tki, 
W jednem lub drugiem slowie czas zatrzyma. 
Swiaty niszczej::t! Jasne slonea gasn
. 
Sam Bog przemieniac musi swoje imie: 
Saturn, jupiter, Mithras z glow
 jasI1::t 
OiI1::t. - a Krzyz podnosi si
 w Rzyrnie! 


Wszystko przemija? czy si
 mamy smucic, 
Gdy i to ginie, w ezem my dot
d iyli ?... 
Nie! ale trudno nam t
 mysl porzucic: 

Zle, zeSmy wiasnie na ten czas trafili((... 


24 tipca 1825. 


Dwa I1astf;pne wiersze pisane s::t w S::tczu; odczuwa sil; w nich niew::ttpliwy wplyw przyrody 
tatrzaf1skiej: 


Na r6wninie 
czynnosci duch6w s
 ciehe, spokojne! 
W g6rach ujrzalem ich sily zbrojI1e: 
jak z pr
d6w sprzecznych burz
 ukladaj
, 
Przez jary i parowy szl
 szumi
q trwog
. 
Porni
dzy skaly sciel::t blyskawicom drog
 - 
I grzrni
 - i same grzrnot6w odglos powtarzaj::t. 


Slyszysz, jak dudni, jak wre i jak huczy 
W tej mgle, co g6ry okryla do szczytu: 
Tam ojciee duch6w prawnucz.,ta uczy, 
jak byt odradzac z zI1iszczonego bytu. 
Cz
sc ieh w postac; taj::teej wody 
Przez zylki lodu i
dlem si
 przemyka, 
Niby niezdolna uczynic rnu szkody! 
A jednak pod ich \chern bryla lodu znika, 
Szara powloka zdr>,wialej przyrody 
Znowu do zycia si
 budzi...
		

/465_0001.djvu

			11 


Slyszysz, jak grzmi! gdzie? w sercu mo]em... 
Szalona burza huczy w niem, a odglosy, 
Kt6rych w swiecie zewm;trznym si
 boim, 
Kt6re i m
znym cz
sto jeZ
 wtosy - 
Rozlegaj::t si
 w niem, Huk
c si
 0 skaly, 
Jakie czas pobudowal w tym swiecie wSr6d lona; 
Parowy tylko w tern miejscu zostaly, 
Odzie niegdys uczucie tlalo... 


Szarpi
ce dusz
 moj::t btyskawice, 
Swoim migotem bialym a zarZ'lcym, 
Stawi
 przed blaskiem zdr
twiate irenice, 
Widoki, myslom nie dost
pne drz
cYI1l. 


Zbiera si
 pow6di na rz
sach znllzonych, 
ZaJewa twory nieziemskiego swiata, 
t.ami::t si
 ksztalty owych widm wysnionych, 
Tlumiony oddech z mych piersi ulata! 
Wreszcie w kroplach r
sistych... 
SloI1Y deszcz pada! 


Ludowa p,eSI1 iI1teresuje go juz od najwczesniejszej miodosci, w pozostaiyeh papieraeh jest kilka 
dobrych przeklad6w dumek ruskieh (z lat 1820-1824), a nadto i nasladowania udatne: .Kamien 
i ziarno (1821), .Symich i Maianka, piesn staro-ruska' (1823), ,Ukrainka« (1824), »Dumka (1825). 
Przytoczymy tu pierwsz::t nasladowan::t, do melodyi .jeehat Kozak za Dunaj, napisan::t piosnkf;: 


Tam, gdzie szumny Dunaj ptynie, 
Stan
l kozak przy dziewczynie. 
Kozak wolny - albo ginie, 
B::tdi zdrowa, luba!. 


Na to zem ci
 pokochala, 
Bym ci
 feraz stracic Illiala, 
Bym ci
 na smiere wypuszczala 
Ach nieszcz
sliwa! 


»Nie ptacz, dziewczyno kochana, 
Nasza musi bye wygrana, 
Odyz odwaga nieprzebrana, 
Jak w rzere woda!. 


. Ach, ty jedziesz do swej zguby, 
Ty zapomnisz 0 swej IUbi'j, 
Ziamiesz twej wiernosci sluby 
Opuszczonej - :ionie!« 


"Chociaz za Dunaj poplyn
, 
Kochae b
d
 m
 dziewczyn
, 
Kochae, dop6ki nie zgin
, 
Oebie jedynie!. 


Z posr6d mn6stwa wierszy »stambuchowyeh« i aforystyeznyeh pozwolimy sobie przytoezye 
kilka udatniejszych: 


Wer das darf bringen, was er kann und will, 
1st zu beneiden: er kann sein Ocliihl 
1m frohen Ausdruck laut erlonen lassen; 
Wie ungHickselig, wenn dies nicht gegeben, 
Der stat! des Opfers VOI1 dem eigenen Leben, 
Nur seiI1e Klagen dart in Lieder fassen... 
13 gllldnia 1821. 
Was die Zeit in die Brust pflanzt, 
Kann sie auch wieder vertilgen - 
W ohl wahr! Doch manches vertilgt sie, 
Mit dem Lesen zugleich! 


1821. 


2*
		

/466_0001.djvu

			12 


W 0I1e dringen oft zU11l Herzen, 
W orte lindern unsere Schmerzen; 
Doeh was die See!' im Inncrn spricht, 
Das mahlet sieh in Wortcn nieht! 


1821. 


U n6g b6stwa skladano ofiarnicze wianki, 
KOl11n wzrost nie pozwala! dosi<;gn
c ich g!owy: 
Milcqe, kl<;ezymy u n6g swej koehanki, 
Uezuc nie mog::tc naszyeh wyrzec slowy. 


1822. 


DO j... 
Grzeehel11 by by!o, gdybYI11 ci<; chcial prosic, 
Zebys twe losy pol
czyla z memi... 
Gehie - na rc;kach winno szcz
scie nosie, 
J3 i szcz
scie... idziemy drogami r6z11emi. 


1823. 


Koehal Wasyl jeryn<;, ona go koehala; 
Ale Wasyl by! skromny, jeryna nicsmia!a. 
Umart Wasyl z bole.sci w nieszcz
snem mniemaniu, 
Ze mu nie jest wzajen1ll
 jeryna w kochaniu: 
P<;klo serce od zalu nieszez<;sl1ej jerynie... 
Z jednego przewinienia dwie czulych dusz ginie! 


1823. 


Ohnc Hintcrlist und Trug, 
hl1l11er offen, immer klug, 
hl1l1ler heiter, dabei sinnig, 
Nie el11pfindsam - dOell slets innig: 
Lass, Dir's Lebensregel sein 
Und entgehst des LebeI1s Pein. 


1823. 


Kamiell na cl11
arzu, karta w imionniku, 
R6Znyeh il11iona stawi::t przed oczYllla: 
Gdy si<; twe oko przy mojem zatrzyma, 
Wspomnijze () mnie, jak () nieboszczyku! 
CZ<;SC wszakze ze mnie tu lezy, jak w grobie, 
Cz<;sc serca mego - na1ez
ca Tobie. 


jeilil11 przewinil' zasluzy! karanie, 
Che<; wszyslko poniesc, win<; moj::t zmaz<;, 
Niech prawol11 swi<;lym zadosyc si<; slanie: 
Tylko twym sl11utkiel11 nieeh l11i<; B6g nie karze! 


Ptaszyna, gdy go wlosien przypnie do gal
zki, 
Pr6Zno skrzyde!kiel11 Irzepie i dziobek przyklada 
Si!y jego zbyt slabe, by zerwac te zwi¥ki; 
Wyzsza moc go usidla, wyzsza nad nim w!ada. 
A ehoc niby si<; wznosi, niby podlaluje -- 
Nieszcz<;sny! juz wolnosei swej nie uraluje. 


Mam serce, azehy kochac luh nienawidziec, by sif; radowac lub rozpaczac. jezeli nic 
mam nikogo, kogobym m6g1 nienawidziec - przeciez zye mogf;, ale nie maj::tc kogo, bym 
m6g! kochac, czujf; grobow::t kolo siehie pustkf;. 


Der Mann zerstort sich durch Kraft, das Weib erlieget aus Schwache; so ist des 
Mannes Kraft Eins mit der Schwache des Weibes.
		

/467_0001.djvu

			13 - 


Zapiski Zaleskiego swiadcz::t wymownie, jak go od najmtodszych lat interesowalo wszystko, 
co mialo styczn6sc z rozwojem literatury. Kazd::t nowosc, szczeg61niej ttumaczenia Kaminskiego, czyta 
z ogromn::t uwag::t, wypisuje cale ustf;PY i rozbiera krytycznie. Pojawienie sif; ,Pszczoly polskiej wita 
(1820) wierszem: . Do pszczoty naszej«: 
T alae w tych stronach, gdzie San cicho plynie. 
Odzie Bug miIcz,!cy swoje niesie wody, 
Odzie Dniester szumi, gdy skaly ominie, 
Odzie Dniepr s,!siednie rozdziela narody - 


Takze w Iych stronach, z dobrej Boga woli, 
R6j pszcz61ek pilnych uszcz
sliwia ludzi, 
Slodzi ich zycie - slodzqc los niewoli, 
Ody pilno;;c, prac
, milose sztuki budzi. 


Zbieraj gortiwie z zi6tek naszych bloni, 
Znajdziesz i hreczki i lipy kwitn,!ce; 
Od wiatrow, rnrozow czJowiek ci
 ochroni, 
A za tw,! prac
 da serce gor,!ce. 
W tym czasie tlumaczyl tez Zaleski wiele utwor6w Schillera i Goethcgo na jf;zyk polski, a utwory 
poet6w polskich na jf;zyk niemiecki. Te ostatnie znajdowaty pomieszczenie w wychodz::tcych pod6wczas 
pismach niemieckich.') W r. 1820 zapisuje Zaleski: --Z koncem roku wszedlem w zwi::tzki z prof. Hjjtt- 
nerem; chcial mif; miec wsp61pracowI1ikiem swego pisma peryodycznego. Pisywatem niekt6re rzeczy 
dla niego - ttumaczenia polskich autor6w. Zwi::tzek ten hylby dla mnie miat najwif;ksz::t korzysc, gdyby 
m::tz ten uczony i szanowny nie byl zawczesnie umarl. W r. 1822, po smierci Hjjttnera, obj::tl redakcYI; 
>Miscell6w prof. Mauss: .on pierwszy moje pisemko pochwalit wegm gediegmer Reflexion.en.. Z Maus- 
sem zylem bardzo dobrze, dawal mi swe dzieta do cenzury. Salomon mial wydac Pielgrzyma, bywatem 
z tcgo powodu na posiedzeniach u niego. Czytalem raz moje »Tagebi1cher«, wlasciwie moj::t historyf; 
i julii. Wyszlo z druku opisanie obraz6w Z61kwi po niemiecku. Z ohszerniejszych prac Zaleskiego, 
pisaI1ych w jf;zyku niemieckim, znane s::t nam nastf;puj::tce, kt6re powslaty w czasie 1820 i 1821: Ursa- 
che des Selbstmordes«, »Drei Arlen der Liebe«, »Ober den Werlh der positiven Religion.., ..,Oott ist das 
schaffende Wesen«, ".Beschreibung der Hohle hei jan6w«, »Beschreibung der Gemalde in Z6tkiew«; dwie 
te ostatnie prace pojawily sif; p6iniej w 'Rozmaitosciachil w przekladzie polskim. Opr6cz tego znajduje 
sif; w papierach po Zaleskim koncept obszernej mowy, vr/ygloszonej w .,Concordii Do stowarzyszenia 
tego nalezeli takze inni Polacy, pisuj::tcy po niemiecku, a bylo lakich niemato; w 6wczesnych wydawni- 
ctwach niemieckich spotykamy nazwiska: Bielecki j6zef, Gromnicki jan, Oscislawski jan, Baranski Karol, 
Kabat, Brodzki Eugeniusz, Rychlicki, Janowski Stanislaw, Antoniewicze Karol i Mikolaj, Malicki Karol, 
Sliwinski Hipolit Adolf i inni. Wszyscy oni nalezeli do .Concordii , a w mysl przepis6w tego towa- 
rzystwa, kazdy nowicyusz musial wyglosic inauguracyjne przem6wienie. OtM Zaleski, wst::tpiwszy do 
zgromadzenia, w pierwszej swej mowie wyglosil apologif; sztuki dramatycznej. M6wil szeroko 0 zna- 
czeniu i zadaniach sceny, widzial w niej jedn::t z najgt6wniejszych diwigni szerzenia kultury i domagat 
sil; tworzenia scen amalorskich, zwlaszcza na prowincyi.II Podni6s1 takZe mysl zalozeI1ia wf;drowI1ego 
teatru ludowego. W dzielc tern powinna przewodniczyc mlodziez, .Concordia powinna uwazac za jedno 
z gl6wnych swych zadan zorganizowanie dohrej sceny amatorskiej. 
Najciekawszemi jednak z owej doby s::t wspomniane w pamif;tniku Zaleskiego wiersze palryo- 
tyczne, swiadcz::tce 0 rozbudzonem poczuciu polski em; nazywa je Zaleski >niezgrabnemi.. Zhyt ostro 
os::tdza on swe pr6by; nie grzesz::t one wprawdzie zaletami formy i jf;zyka, ale bynajmniej nie s::t gor- 
sze od innych 6wczesnych rym6w; gdyby zas w owym czasie mogly sif; byly pojawic w druku, po- 
mimo brak6w formy, bylyby niew::ttpliwie spopularyzowaly I1azwisko autora. 
Oto n. p. .Otucha.: 


Dop6kiz snem tym usplem, 
Za marlwych miec si
 b,dziemy? 
Ktoz z nas tak malo swoje zycie ceni, 
By, gdy go pierwsze opuszczaj::t sily, 
On nawp61 zywy zakopal si
 w ziemi, 
Reszt
 sit n,dznie tracqc wsr6d mogily! 


') Wychodzily w6wczas we Lwowie nast<;puj,!ce zbiorOwe wydawnictwa Erstlinge des Stiles«, pod kie- 
runkiem profesor6w Uniwersytetu; »Lemberger Miscellen. i >l\tI1emosyne<. W tej oslatniej drukowal Zaleski. jak 
pisze Estreicher, obszemiejsze, nie znane nam jednak studYUI11,. 0 Bernatowiczu.
		

/468_0001.djvu

			14 - 


Zk::td nas szalona ta mys] odurzyla, 
Ze Polska znikla, iz ozye nie moze... 
Polska, co nigdy obcym nie sluzyla! 
Wszak jest t'! sam::t; ten sam nar6d mocny, 
Jak wprz6d, tak teraz zyin,! zielI1ic; orze, 
I z swego tona zywi kraj p6Inocny... 
Zywo! rozliczne narody! 
Nad Wisl,!, Niemncm i gdzie Diwina plynie 
I ci, co Sanu m
tne znaFi wody, 
Nad Bugiem, Dniestrem i tam, gdzie Dniepr szumi 
Tam wszc;dzie, Bracia! nar6d polski slynie, 
Co wolnoSc cenic, za ni q gin
c umie! 


Wszak wszyscy dot,!d jeden jc;zyk mamy, 
I jedn::t wiarc; i jedne zwyczaje. 
Wszyscy granice tej Ojezyzny znamy, 
Kt6r,! dziady stworzy1i ola swoieh potomk6w. 
Wi
c i my winl1i zachowac te kraje 
Dla naszych syn6w, dla naszyeh wsp6Iziomk6w... 
SicrpicJ' 1821. 


Inny wierszyk ma napis »W z bud zen i e« (pobudka): 


Po lacy ! takze to dlugo sen twardy 
Powieki nasze sklejone zawiera, 
Ze siC; ni odglos obeyeh pogardy 
Do USlU naszych nie wdziera ?.. 


Wszystkich-ze zmysl6w was martwose objc;la, 
Nie dose donosnym glos swiata: 
»Taze-to Polska, co bujnie kwitnc;la, 
A dzis niszczeje, upada ?(; 


,Co w rzc;dzic pierwszych kraj6w polozona, 
Ludem siC; wielkim szezydla? 
Dzisiaj niewoli jarzmem przytloczona, 
Ta, co sw'! piersi,! wolnose wykarmila!. 


. Lud, co przez mc;ztwo i goscinnose slyn,!I, 
I zawsze ludem byl w swieeie slawionym 
 
Dzisiaj juz prawie w pamic;ci zagin,!!... 
Chmur'! I1iewo1i blask zostal przyemionym.< 


Wolnose i sztuka s,! dwie siostry rodnie, 
jedna bez drugiej I1igdy nie postanie; 
Tylko gdzie pierwszej jasniej::t pochodnie, 
Moze siC; miekie i drugiej mieszkanie. 


Gdy wolnoSC byla - Kochanowski spiewal, 
Ouch jej piers jego tak uczynil grzmi,!"'I! 
Jej £ic; promieniem Krasicki zagrzewat, 
Zywi::te w swem sereu nadziejc; tlej::tC'l... 


Dzisiaj duch jego, w posr6d innyeh deni, 
Zbl::tkany z smutkiem tylko postc;puje, 
Widz'lc wolnosci zgaszone pronlienie, 
Czas, co zagladc; polszczyinie gotuje. 


Wic;c spieszmy, Bracia, W obronie wolnosci, 
Bo ona tylko narod podniese zdola... 
Was, co umiecie cenic jej radosci, 
Was piersi moich glos wola...
		

/469_0001.djvu

			15 


W ktaryeh duszy dueh twarezy swaj plomien roznieca, 
Niech was do czynaw pobudzi; 
Nieehaj wasz przyklad innym przyswieca, 
Wy sit; okaZde pierwszymi wsrad ludzi. 


jak bardowie - prowadieie za wolnose do boju, 
Niechaj walll zapal swiW przewodniczy! 
KaZdy do wieiiea, co zyskal w pokoju, 
Drugi nieeh broni::t otrzyma w zdobyezy... 


1821. 


W "Zrzeczeniu« wzywa do czynu tych, .w kt6rych duszy duch tw6rczy sw6j ptomien roz- 
I1ieca«, bo czuje, ze on takim hardem bye nie moze: 


U I1ag Twoieh, Ojczyzno, ukoehana Matko, 
Skladarn rn
 lin; - dasz j
 godniejszemu! 
Nieeh silnYIll lotem, wzbijaj::te sit; warlko, 
Wiecz"::t slawt; pozyska ilI1ieniowi twemu. 


W myeh bowiem slabyeh piersiach glos tylko j
liwy 
Miesci sit;. Nie urnie wzburzae fale! 
SYI1 na T woje cierpienia moze az zbyt tkliwy, 
bami tylko wyraZae umiem moje zale. 


Wit;e mnie, Matko, uwolnij od wiecznej I1ieslawy; 
Lepiej, ze I1ikt nie wspomni - jak gdyby z pogard::t 
Mial wyrzee moje imit;, a wzrok swaj jaskrawy 
I na Ciebie obrade z wynioslosd
 hard::t. 


Do najciekawszych utwor6w tej kategoryi nalezy wiersz p. t. "Z n a k . Okolicznosc, kt6rej za- 
wdzif;czal swe powstanie, okreslil autor w nastf;puj::tcych slowach: . Wicher mocny zerwal dzisiaj z ra- 
tusza orta austryackiego, na kt6rem miejscu byt niegdys orzel polski...« 


Teraz, bracia, ezas za krzywdy 
Pomscic si
 on;zem! 
Bog laskawy zsyla znaki. 
Ze pewI1ie zwycif;zym. 


Juz za I1ami s
 Zywioly 
I z I1ami sit; l::tez
: 
Jest I1adzieja, ze niedo1i 
Dni sit; przedez skoncz
. 


Dzisiaj wieher od palnocy 
Z wierzcholku budowy 
Zerwal orla. Zleeial potwar: 
Czarny i dwuglowy. 


Podruzgotal glowy obie 
o sciany poboczne, 
Nie pomogly mu pazury, 
Ni skrzydla roztoczne. 


OTle Bialy! T ys eos Leeha 
Kochal i milowal, 
Ciebie dzisiaj los wyzywa, 
Bys micjsce zajmowat 


Niegodnelllu one wzit;te 
Dzis moq zywiol'6w, 
Dla pomszczenia ukrzywdzonych, 
Ojcowskich popiotaw! 


Nie bt;dziesz sif; mseil nad nt;dznym, 
Gdyz nie godzien tego! 
Z chwil
, gdy juz pogn<;bioI1Y, 
Nie wart dzioba Twego!
		

/470_0001.djvu

			- 16 - 


Przylec tylko, zajmij lIliejsce 
Na ratusznej wiezy, 
Za T ob::t I1am i zwyci
ztwo 
I Szczf;scie przybiciy. 


A Lw6w znowU si
 przekona, 
Ze chociaz odleci - 
Orzel bialy nie zapomni 
Nigdy swoich dzieci; 


ChociaZ nawet I1a czas dlugi 
Opuscic je l11usi; 
Nie dziw temu: gdyz on jeden, 
A szesc gl6w go dusi! 


11 marea /822. 


jak na przyszlego gubernialrata, hofrata i gubernatora - wiersz wcale niezly! 
Zywe zaintercsowanie sif; sprawami narodowemi przebija z wielu 6wczcsnych uwag i notatek 
Zaleskicgo. Przytoczymy tu niekt6re: 


Czemuz za terainiejszych rz::td6w szeroce slawionego Alexandra nikt sif; nie upomni 
o bibliotekf; Zatuskich? Nie wchodz::tc w to, jakiem prawem do Petersburga odwieic j::t ka- 
zano, gdyz dohra publicznego, zwtaszcza w tym rodzaju, i z kraju nieprzyjaci6t wywozie sif; 
nie godzi; przeciez teraz wlasnose naleZyta od rz::tdcy - rz
dzonym powr6con
 hye powinna. 
Ani w::ttpie nie mozna, ze na pierwsze wspomI1ienie Alexander skarb ten powr6cieby kazal, 
gdyby tylko owcza cierpliwose i dziecinne upokarzanie sif; Pan6w polskich raz sif; przem6- 
wic odwazyty. 


RzYIll upad!, - Grecyi niema, zyin
 polsk
 zieII1i
 
Obcy kOl\ tratuje! 
Czy wiesz, co na ten widok 
Scree nasze czuje? 
Ach! ty nie znasz brzemienia niewoli, 
Nie wiesz, jak mocno obce jarzmo gniecie J 
Jak cios, zadany r
k
 wroga, boli, 
Ty tego nie wiesz, ty wolnosci dzieci
! 


Polskie dziecko, po f ran c us k u wychowane, chociazby przepojone od dzieciiistwa 
slowem ILOlI/leUr, nie moze miee w duszy i w sercu s!owianskiego wyobrazenia 0 slawie. 
Honneur jest cos takiego, co nihypublicznym oklaskiem nam sif; staje; spiewak, taI1cerz, lino- 
skok moze miee honneur. ale to nie stawa, a stawa tylko powinna bye posad::t osohistosci 
Polaka-SlowianiI1a. 


Nikczemne to s::t zabiegi, gdy ubiegamy sif; 0 to, by nas obcy poznawali i w tym 
celu tlumaczymy dla nich dziela naszych poet6w, lub - co gorsza - pisuj::tc w ich jf;zyku. Piszmy 
tylko w naszym jf;zyku dohrze i rozumnie, a ohcy sami sif; postaraj::t 0 to, by nas poznae. 


N a s z Krasicki, n a s z Naruszewicz, n a s z Niemcewicz... ba! ale czemu tak niewielu 
wie cos wif;cej 0 nich pr6cz nazwiska. Ci tylko mog::t powiedziee n a s z, kt6rzy ich doprawdy 
znaj::t i godz::t sif; na ich spos6b myslenia i czucia w natodowych sprawach.
		

/471_0001.djvu

			17 


W przeszlych wiekaell bylismy szafarzami i odiwiernymi Europie. Ze FraI1cuzi i An- 
glicy nie pozarli sif;, ze Ellropa nie poszla w jarzmo tureckie - to nam winni! Niech fran- 
cllski chlystek rusza ramionami, zesmy tak malo w literaturze post::tpili. Mielismy do czynienia 
cos wazniejszego, niz wywodzenie maryonetek na deski sceniczne! 


Zaiste bez obcowania z innymi narodami, bez obeznania sif; z icll dzialalnosci::t, nie 
bylibysmy tak prf;dko post::tpili, lecz - zdaje mi sif;, iz nie zbt::tdzf;, gdy powiem, zesmy 
za wczesnie z Rzymem sif; obznajomili. Nie maj
c jeszcze ustalonego, wyksztalconego i lIpra- 
wnego jf;zyka, chwycili sif; owoczesni ksif;za w Polsce jf;zyka tacinskiego
 kt6ry im jllz 
z obrz::tdkowego obchodu znanym bye mllsiaf. W ich r
kach byta cata umie]f;tnosc. Za iell 
przyktadem poszli wi
c i inni, i tak: w zyciu, w rz::tdzie, dziejaell, w obellodaell Stowianie, 
stalismy sif; w umiejf;tnosciaell lichymi mieszancami z toza rzymskiego geniusZLI i barbarzyn- 
skiej dzikosci. Ani te mysli, kt6resmy nie naszemi wyrazali stowy, ani tez te obce stowa do 
wydania mysli, jcZeli byta oryginaln::t, zdolnemi nie byty. I tak wif;C znikta w dawnych dzie- 
lach oryginalnosc mysli i mowy. Za czas6w Zygmunta zaczf;lismy si
 otrz::tsac z \yell obcych 
wif;z6w, lecz jakze dlugo trwat ten swi
ty zapal? Z wscieklosci::t rzucilismy sif; niebawem na 
Francuz6w, wlasnie nar6d, do nas tak niepodobny potozeniem, krajem, zyciem, obyczajem, 
a przez to sarno calym myslenia sposobem, jak ziemia do nieba, kt6rego niewolniczy 
i pokaleczony jf;zyk z naszym wolnym, catym i pelnym zdrowia najmniejszego nie ma pokre- 
wienstwa, kt6ry w swym obwodzie tej greckiej wielkosci i czystosci, co naszemu jest wta- 
sciw::t, obj::tc nie jest w stanie. Z m
tnego ir6dla tego, ir6dla brudnego, kt6re tylko w bardzo 
ptytkich strugaell czyste miewa wody, - zachwyceni i zaslepieni Poczf;lismy czerpac. Wiek 
nadal glupstwll powagf; m::tdrosci, a ta wscieklosc az do naszyell trwa czas6w. Teraz nawet, 
gdy Krasicki z Naruszewiczem, Linde z Osinskim \yle do uprawy i wydoskonalenia jf;zyka 
sif; przyczynili, - teraz, gdy nam w iell slady wstf;powac nalezy, jeszcze wszystko, co tylko 
plytki, wierzellem tylko blyszcz::tcy, francuski geniusz wynajdzie, to jest dla nas przedziwnem, 
nieocenionem. Dopok::td \ych obcych galgan6w ze siebie nie zrzucimy, a w wlasnem boga- 
ctwie sif; nie pokazemy, dopok::td do uprawy wlasnej roli wszystkich sil nie przylozymy, tak 
dlugo wieczne przeklenstwo na nas cif;zyc bf;dzie, a nasze wnuki tak kiedys bf;d::t utyskiwac 
na mowf;, jak my dzis narzekamy na naszyell dziad6w glupotf;. 
8 kwiet1Zia 1822. 


Jedna taka notatka daje juz doskonal::t miar
 niepospolitego umyslu mlodzienca, kt6ry pisal j::t 
u wStf;Pll do zycia akademickiego. ' ) 



 
E2J
 


1) Notatka ta jest echem Teakcyi, jaka odzywac si
 zaczynala z poczqtkiem XIX wieku przeciw przesadnej 
»francuszczyinie«. Pionierem jej by! rektor Liceum poznaiiskiego, cztonek warszawskiego Tow. przyjaci6t nauk, 
Jan Samuel I	
			

/472_0001.djvu

			I 



 
 


] 


II 


(Wi
ksze prace Zaleskicgo. - I30hdan Chmielnicki.. - Mlody adwokat<, tragedya w trzech aktach. - Charak- 
tcrystyka tendencyi. - JedIIostronIIo5c w idealizowaniu ludu.-Na szerszej widowni. - Pierwsze wysh
py w ,Roz- 
maito5ciach.. - Occna . Matki rodu Dobratynskich.. - Zasadnicze zazIIaczenie stanowiska. - .Teatr potski we 
Lwowie. - >Czego po IIim wymagac i jak s'ldzic 0 nim nalezy?< - Krylyka Odludk6w i poely<; jej znaczenie 
w dziejach rozwoju krylyki w Galicyi; polemika z Chl
dowskim; krytyka literacka. - GI6wniejsze prace Zale- 
skiego, drukowane w ,) Rozmaitosciach (:.) 


Z pif;knyell prac owego okresll, pr6cz wspomnianego jllz »B 0 I e s ta w a«, nalezy wymiemc pi
- 
cioaktow::t tragedy
 »B oh dan Cll m ie I n ic ki", z kt6rej zaellowaty sif; tylko mate fragmenty i ogromny 
stos zapisk6w, swiadcz::tcyell 0 nadzwyczaj gruntownyell stlldyaell przygotowawczyell, - tlldziez trzy- 
aktow::t tragedy
 wierszem p. t. ,Mlody adwokak 
Ta ostatnia, rozpocz
ta w r. 1821 a ukonczona r. 1822, b
d::tca podobnie jak ,Bolestaw« remi- 
niscency::t mitosci do Agnezy, przeellOwata si
 w catosci i zastllguje na uwag
 jako dokument zapatry- 
wan Zaleskiego na kwesty
 ludow::t i jako jeden z pierwszych w Galicyi eksperyment6w wprowadze- 
nia pierwiastku -Iudowego do dramatll. 
Za gt6wn::t ceell
 literatury okresll romantycznego lIwaza Chmielowski slusznie d::tznose do 
wszechstronnosci, kt6ra przejawia si
 przedewszystkiem w tern, ze literatura staje si
 wsp61nem ogni- 
skiem wszystkich klas spolecznych, bez wyl::tczenia ludu. R6wnoczesnie r
ka w r
k
 z literatur::t szta 
d::tznose obow Postf;powego w kierunkll polepszenia doli Illdu. Po Staszycu wyobrazicielami tego kie- 
runkll byli pomif;dzy r. 1807 a 1820: SlIrowiecki, Kosinski, Bronikowski, Stotwinski, Radwaiiski, a r6- 
wnoczesnie pojawiaj::t si
 pierwsze ksi::tzki dla ludu: K Wolskiego, Izabeli Czartoryskiej, Skomorow- 
skiego, jana Chodiki, ks. Maryi z Czartoryskich Wirtemberskiej i t. d. W slad za tern poszty badania 
etnograficzne Czerwinskiego, Czarnockiego (Cllodakowskiego), a wreszcie rozlegty sif; pif;kI1e »Pie- 
sni rolnik6w«, .Oldyna< (1819) i wyszedt ..Wiestaw.' (1820). Wszystkie te nowe pogl::tdy wchlaniat 
Waclaw Zaleski, a rezultatem iell byta pr6ba dramatll, napisanego na tie doli wloscianskiej. Naturalnie 
spotykamy sif; tu z wyidealizowanym elltopem w osobie Seiika - i z przerazaj::tco czarnym ellarakterem 
»dziedzica«, pana na TllOrminie, srogiego SWyell poddanyell tyrana. Odpowiada to zreszt::t i 6wczesnemu 
kierunkowi »Iiberalnemll(, - a takZe wiekowi autora, licz::tcego lat 21. Nie powiadamia on nas ani 0 miej- 
scu, ani 0 czasie dziatania; po pewnych alllzyach 0 kr61u i odznakaell zaszczytnych Senka moznaby 
mniemac, ze rzecz dzieje sif; w granicach Ksif;stwa Warszawskiego, niew::ttpliwie jednak autor mial na 
mysli stosunki galicyjskie. 
Trese dosyc uboga. Senko, zolnierz niegdys D::tbrowskiego, ozdobiony krzyzem virtuti militari. 
w6jt gminy Tilormina, obllrzony niesprawiedliwosci::t, jakiej ze strony ztych slug pan skich doznaj::t wto- 
scianie, idzie na czele deputacyi do dworu, azeby krzywdy przedstawic panll i prosic 0 iell uSllnif;cie.
		

/473_0001.djvu

			19 


Pan jednak nie mysli nawet 0 wysluchaniu zazalen: na dany przez niego znak, rzucaj::t si
 llajdllcy 
i porwawszy starego przysif;znego, smagaj::t go do krwi. Senko, przeczuwaj::tc, ze i jego to czeka, lIcho- 
dzi i kryje sif; w lasacll. Ksi::tdz, kt6remu doniesiono 0 tej egzekllcyi, wyszukllje Seiika i zawozi go do 
mlodego adwokata w stolicy, kt6ry za godio swego rycia wzi::tl pracf; dla dobra ludzkosck Adwo- 
kat przyjmuje sprawf;, wypytllje Senka 0 jej szczeg6ly, lecz nagle przeraza si
, gdy slyszy, ze wlasci- 
cielem. 0 kt6rego chodzi, jest ojciec lIwielbianej niegdys przez niego Agnezy, kt6ra odm6wila mu, po- 
sluszna zyczeniu ojca, swej rf;ki. Po dlugiej walce wewnf;trznej przychodzi jednak do przekonania, ze 
obowi::tzek spelnic powinien, tern pewniej, ze r6wnoczesnie moze i lIkocilanej przez siebie kobiecie 
oddac przyslugf;. Postanawia udac sif; do niej i wraz z ni::t wpIyn::tc na ojca, by spraw
 zatatwil ugo- 
dOWD. w mysl slusznosci. Wszelkie pros by s::t jednak daremne: mlody adwokat poswif;ca mitosc obo- 
wi::[zkowi, przeprowadza sprawf; i lIzyskuje wyrok na srogicgo pana. Sprawa cala koiiczy sif; pomyslnie: 
ojciec Agnieszki, celem uniknif;cia kary, lIc1lOdzi chwilowo za granic
, poddani otrzymllj::t z jego ma- 
j::ttkll wynagrodzenie swych krzywd, a Agnieszka, przekonana przez miejscowego proboszcza i sw::t 
przyjaci6lk
 julif;, ze sprawa, kt6r::t wi6dl adwokat przeciw jej ojcu, byia sluszna, odstf;puje od zamiaru 
udania si
 do klasztoru, oddaj::tc serce i rf;k
 szcz
sliwemu palestrantowi. 
Przytoczf; tu kilka charakterystycznycll, bardzo silnycll i wyrazisiych scen. 
Oto Senko, opowiedziawszy adwokatowi koleje swego zycia i przejscia w czasic sluzby woj- 
skowej, kt6ra pozwolita mll poznac kawat swiata i widziec, w jakim dostatku i wygodzie zyje wloscia- 
nin za graniq w por6wnanill z losem polskiego chiopa, tak dalej m6wi: 


(Akt I, seena sz6sta). 


»Odym jllz powr6ciI, palrzalem na n
dz
 
Ostatni:} moich zniewazonych brad, 
Anim pojmowal, jaka ich skpola, 
Jaki dur glowy tak dlugo w tym slanie 
Trzymaly, gdy juz wsz
dzie jesl inaezej. 
Na len czas glosno w mych piersiach wolalo: 
Nie darmOlll tyle swiala podrozowal, 
Teraz pokaZ
, jak 10 bye powinno. - 
Obj
wszz nieco gruntu ojcowskiego, 
Poczciw,! dziewk
 poj,!lem za zonf;: 
Zona jest bytu dobrego podslaw,!. 


Na len czas, panie, do pracy si
 wzi::tlem: 
Przy dobrej zonie Bog mi blogoslawil, 
A lubo nie szlo wszystko, jak zyezylem, 
Przeciez niedlugo do miernego bytu 
Przyszedlem, przelo w6jlem mnie obrano. 
Ach! od lej chwili pocz
la si
 bieda, 
Nieszez
scie moje i wszelkie zgryzoly. 
Ad w 0 ka I: Jakto? wszak s,!dzic nalcZy, ze wojtom 
Lepiej si
 dzieje, jak innym z gromady! 
S en k 0 : 1 ja toz sarno myslatem, m6j panie, 
Lecz wkr6tce czegom innego doswiadczyt 
T eraz dopiero wszedlem w sciSle zwi,!zki 
Z cal,! gromacbj, los wszyslkich byl zdany 
Po wi
kszej ez
sci na mnie i m6j urZ'jd. 
Teraz dopiero zacz
lem poznawac, 
Jakie bezprawia dzialy sif; i dziej::t. 
Pominf; sl6jki, zalogi, podwody, 
KI6remi wedlug swej woli rz,!dzono, 
Tak ze zaledwie dziesi'!ta cz
sc na tyeh 
Przypadla, kt6rym w rzeezy natcZala. 
Cz
slom si
 oprzee chcial lej nieludzkosci, 
Leez beskuteezne byly me starania: 
JcZelim sam si
 kiedy ustrZegl szkody, 
Musialem widziec, jak drudzy cierpieli. 
Pr6znom cras trwonit tu i owdzie prosz'lc: 
Maj'!tek niszczal, goryez zycie trula. 
Adwokal: Dobry ezlowieeze, ezemllz tak nie mys4 
Ci, ktoryeh wy siC; poddanym zowiecie! 


3*
		

/474_0001.djvu

			- 20 - 


Sell k 0: Nie dosye na tem: jak nas na paIlszczyzn
 
P
dz'l, jak robat czas nam przediuzaj::t: 
To )lie nalei:y do mnie j wi
c pospolu 
Z innymi mi1cz'ic, ci
zar ten znosi-tem, 
Lubo Illi nieraz seree si
 krajalo, 
Widz'le w mym kraju takow::t niewol
, 
jak'J gdzieindziej poezciwi si
 brzydzq. 
Zniszezenic dobra, upadek ogalny 
Z tcj gt6wnie poehodzi przyezyny, 
A innyeh nieszez
;;e poezet zbytnie dlugi 
Trudno przeliczyc, slowami wyrazic. 
Ad w 0 I< at: a swi
ta prawdo, ezyliz tylko takich 
Oswiecasz, kt6rzy sit dosyc nie maj::t, 
By twoje wieczne lIstalie z'ldania! 
Sell ko: Jakcm powiedziat: do mnie nie na1ciy 
o tem \Vspominac; lubo wieczna prawda, 
Ze pan iebrakaw nigdy sam nie bf;dzie 
Bogatym, nigdy od swoieh kochanym. 
Ad wok at: A jeil i n
dzy innyeh eZllc nie zdoia, 
Pr
dzej lub painiej wlasn'l ueZlIc musi. 
Pot n i ew 01 n i k6w rali nie uprawia, 
by ieh niwecz'i plennooc zyinej ziemi, 
Krew nawet S3m3 zimna jest i blada. 
S e n k 0: Co za;; naleiy do mnie osobliwie 
jal(O do wajta: jest wybar podatk6w. 
St'ld-to poez'ltek mego zazalenia. 
Na jal<'1 nieraz patrzyiem si
 n
dzf;, 
Nie maglbym panu, choebym eheial, wyrazic. 
Ostatnia rozpaez niejednego brala, 
Gdy giad i zi mno dzieciom dokuczaiy; 
GdyZ lat ostatnich nawet w'"'!b na opai 
P.tacic kazano. Ai mroz seree sciska J 
Gdy wspomn
, co to za zbrodnie si
 dziaiy: 
Widzialem matk
, kt6ra w pomieszaniu, 
W rozpaczy wtasne udusita dziecift, 
A ojciee spiewal, gorzalk'l zalany... 
Ad wok at: Cziowieeze... Bag ei niechaj to odpusc
 
jeie1is teraz nieprawd
 powiedzial! 
S e n k 0: Na kaide slowo magibym, pan ie, przysi'ldz. 
SI<'1d-ie tll bylo brae, kiedy niejeden 
I grosza nie miai w ostatniej potrzebie; 
Kiedy przez ci::tgle za panskie roboty 
Zaden nie posiat, nie zebrat w swym czasie; 
Kaidy wi
e dluiny panu i zydowi 
Z dllszq i z eialem: zeby jednak wszystkim 
Nie szkodzie przecie dta wie1u nieszez
seia: 
Proboszcz, przysi
zny i ja z mojej strony 
lie moznoSci mielismy staranie J 
Ze 0 swym czasie wyb6r byl gotowy. 
Coi z tego, kiedy tak dlugo zwlekano, 
Zeby go na ezas odwieie do lIrz
du, 
Dok'ld nie przyszla stamtqd egzekueya, 
Kt6rej podobno dwar sam sobie zyezyi: 
Zolnierz przyslany miai brae groszy dziesi
e 
Na kaZ	
			

/475_0001.djvu

			- 21 


Mi1czycie, kt6z mu wasz
 powie bied
? 
Ale przysi,gam, ze j,! slyszee b
dzie, 
Choeby m6j tylko slaby glos sif; zzymal. 
a dobry kr6lu! ojcowsk,! opiekf;, 
5taranie twoje, zbi6r nocy bezsennych 
Tak podlych idziercow lakomstwo niweezy: 
Ojcze twych ludow, tyz-bys lez ieh z,!dal?! 
5 e n k 0: Nieeh pan daruje, ze lak dlugo pana 
Nudnem, lecz szczerem wyznaniem zatrudniam. 
Adwokat:. Mowcie, m6j ojcze, przyrzekam warn swi,cie, 
Ze sprawy waszej szczerze bronic b
d
. 
5 en k a : Dokonez
 tedy, kiedy pan pozwala. 
Tej zimy doszla n,dza do ostatka, 
Odyz we wsi calej gl6d panowal srogi. 
Ten byl szcz,sliwy, kt6ry kawal chleba 
Na p61 z popiolem Izami m6g1 rozmoczye. 
To szcz,scie, ze pan cz,sto bale dawal: 
Pusta holota, winem rozhukana, 
Sztuki l11i
siwa oknami rzucaIa, 
Chleba kawaly i inne pieezywa; 
To wszystko w nocy matki wyzbieraly 
Dla glodnych dzieci; zglodniali ojcowie 
Psom panskim gale wydzierali kosci.-. 
Adwokat: (rza sironie) 
Duchu ludzkosci, kiedy-ze si, pomsclsz 
Za zniewazone tak jestestwa twoje! 
S e Ii k 0: Nadeszta wiosna - dawne naduzycia, 
Bezprawia dawne nieprzerwanie trwaly. 
Zebralem tedy onegdaj gromad
 
Chcialem u dworu przedstawic stan rzeczy. 
Zamiast sluchania, zam iast odpowiedzi, 
Kazal uchwycie dziedzic przysit;Znego 
I bie kijami; ci nawet pobladli, 

t6rzy nieszczftsnie w tern mniemaniu zyj=1, 
Ze cMopa trzeba bie, ze to jest wolno; 
Odyz to juZ czlowiek stary, z siw::t glow,!. 
Widzialem, ze pan dawal juz rozkazy, 
Zeby mnie takze zaraz uchwycono. 
Nie bylbym wstanie oprzee si, przemocy, 
A buntu takze poczynac nie ehcialem; 
Uszedlcm tedy i do dzisiaj rana 
W lasach si
 krylem; wr6ciwszy, SIYSzalem, 
Ze dzis przysit;Zny Bogu dueha oddal. 
MySialem sobie: Niema czego czekae, 
I sam do miasta odejse si, zbieralem; 
Ale ksi
dz proboszez, dobrodziej jedyny, 
Wzi::tl mnie ze sob,! i do pana przywi6zl. 
A d wok at: Wiem wszystko, czego wiedziee mi potrzeba. 
U mnie tYIll czasem hf;dziecie schronienie 
Mieli; ratunek rychly warn przyrzekam. 
(siada przy stoliku i zapisuje) 
Powiedicie-ze mi. jak si
 nazywacie? 
5 e 6 k 0: 5enko 5zymon6w, zolnierz wysluzony. 
Ad w a ka t: JakicZ jest pana waszego nazwisko? 
5 e 6 k 0: j,drzej Kazimierz, dziedzic na Thorminie. 
Ad wok at: (pOfywa sit; z pomieszaniem) 
Thorminie... mil, mal
 ad stoliey? 
5enko: Tak jest, tak blizko stolicy mieszkamy. 
Ad wok at: Przed dwoma laty pani wam umaria? 
5 e n k 0: Pani, co n
dz
 nasz
 osladzala.
		

/476_0001.djvu

			- 22 - 


Ad wok a I: Ciirka zoslala i przy ojeu bawi? 
(coraz z wi{kszq niespokoj/IOSciq) 
S e.1k 0: C6rka Agnieszka, obraz dobrej rnatki. 
Ad wok a I: Agnicszka ?... idicie leraz do proboszcza... 
Ja sam niedillgo za wami pospiesz
. 


(Sc/iko odcllOdzi) 


Zaiste obraz doli, a raezej niedoli chlopskiej, skreslony rf;k::t mtodego alltora, dzis jeszcze budzi 
grozt:, jakkolwiek na szezf;scie, nie moze miec on pretensyi do tyPIJ, gdyz wypadki takie nalcZaty do 
nidicznyeh wyj::ttk6w. Niemniej siln:j, a w niekt6rych momentael-J wysoee dramatyczn::t jest seena 
audyencyonalna, kt6ra tez z wielu innyeh wzglf;d6w cllarakteryzuje pojf;cia 6wczesne Zaleski ego. 
Adwokat przybywa do gabinetu ministra, w kt6rym naturalilie pragnie widziec 1I0sobienie spra- 
wiedliwosci i prawa. 


(Akt II, secna Irzecia.) 


Ad wok a I: Jak wielki momcnt! gdyby wszyslkieh n
dznych 
GI06Y w mych slowach wydae si
 zdolaly, 
Sklltek - zyczenia przewyzszye by musial. 
GdybYIll nieszez
snyeh Izy tu przyezarowac, 
W szumnyeh polokaeh sprowadzie byl w slanie, 
Zeby ich sirulllien, nios
c j
k i tkanie, 
Grozit zatopelll, ShICh zdotat zmordowac: 
Na dlllgie czasy uslaeby llIusialy 
Uciemi
zenia i poehod ieh ealy. 


SCENA CZWARTA. 


AOWOKAT. . - MINISTER. 
Adwokal: 010 papiery, ktore z l::t IIfnosci::t 
Oddajf; do r
k Waszej Ekseeleneyi, 
Ze sam laskawie wlasnym wejrzysz s
dern, 
Jakes mi przyrzekt, sam roztrz,!sniesz SciiiIe, 
Czego moc p fa \Va J czego slusznosc z:tda. 
M i n i s I e r: Com przyobieeal, urz'!d m6j wymaga: 
W tych slowaeh chciej Pan miee. zabezpieezenie. 
Stanie si
 pewnie podlug p raw a woli. 
Adwokal: W swobodnyrn cieniu praw wszyscy zyjemy; 
Prawo nad nami czuwa, jako matka 
Troskliwa, r6wnie i 0 dobro starszych 
I mlodszycll dzied; leez ojea powaga 
Ochrania slabszych od duzszych przernoey. 
Klo wykon an i e dzierzy w swojej wtadzy, 
Ten jest tym ojcem, w jego r
kach stusznosc. 
Minister: Widz
, oddzielie chcesz Pan od stusznosei 
Tak sprawiedliwosc, jak od prawa wladz
: 
Ja s,!dz
, ze s,! scisle pot,!ezone, 
Ani bez jednej druga bye nie moze. 
Ad w 0 ka t: Prawdziwym s	
			

/477_0001.djvu

			- 23 - 


Wezwany w ten spos6b adwokat, przedstawia ustnie ca!::t sprawf;, z catym zapatem i serdeczn::t 
dla Illdu milosci::t. Nie m6wi jednak tylko 0 specyalnym wypadku; wykazuje koniecZIlosc reformy Slo- 
sunku gminy do dworu, potrzebf; uwolnienia ludll z dotychczasowego jarzma, m6wi 0 zadaniacll nowo- 
zytnego panstwa wobec obywateli - a zdziwiony tern wyst::tpieniem minister, rzuca pytanie: 


M i n i s t e r: Za pozwoleniem, jestes Pan szlfj.chcicetn? 
Adwokal: (po malej pallzic) 
jeili nam dziadow zastugj nadaj::t 
Przywilej, wzniesc sitt nad innych w godnosci, 
I wstydem nie jest tern si
 chlubnie szczycic, 
Con i e j est n a s Z em, jan. jesl
m szlachcicem. 
M in ist er: (na strollic) 
Czemuz mi nie byl dawniej czl,k ten znanym! 
Ad w 0 ka I: (1l0 strollic) 
jakZe bolesno ile bye zrozumial1ym. 
M i n is t e r: Ciekawie slucham dalej Pana mowy. 
A d wok at: Ze naduzycie wbrew idzie ustawom, 
Jest, s,!dz
, rzecz'! bez dowodu j1'sl1::t; 
Ale lu wi
cej jest, jak naduzYf'ie: 
Zerwanie swi
tych spoleczeristwa zwi,!zkow, 
PodIa zniewaga godnosci cztowieka, 
Starganie wc;ztow, ktore ludzi wi'!z,!, 
Gwalt, zdzierstwo, zbytek i l1ciemi
enie. 
Widz, zdumienie \Vaszej Ekscelencyi, 
Chcesz mnie zapytac, gdzie s,! owe stepy, 
Odwiecznym sniegiem i mroze'TI scisnione J 
N<;dzne mieszkanie skurczonych p611udkow, 
Gdzieby podobne bezprawia siC; dziaty. 
Lecz nie w zamarztych, nigdy nie ogrzanycl1 

tronach7 gdzie rozum, jakby olmwarni 
Scisniony, ledwie rozezn3c jest yv stanie 
Co zle, co dobre; szukae ich naIeZY 
Tutu w tym kraju, gdzi,e ustawy panstwa 
Nad przeznaczeniem czlowieka czuwaj:}... 
M i n i s I e r: ledwie pojmujc;, 0 czem Pan f'hcesz mowie. 
COZby w tym kraju takiego byc mogto, 
Coby cztowieka, jak Pall, do ppdobnych 
Zelzen LIZycia pobudzic zdolalo? 
Ad wokat: Juzcm powiedzial Waszej Eksf'elencyi: 
WagGle mowic mam 0 naduzy
iu 
Wladzy dziedzicow nad poddanych wol::t. 
Nie potrzebujtt zapewne nadmieniac, 
Ze me zarzuty nie wszystkich siC; tycz,!. 
Sq ludzie zami - lecz biada zaiste, 
Pr,dzej-bym skoriczyt, gdybym tych wyliczat, 
Ktorzy w obr,bach slusznosci zpslaj::t, 
Jak tych, co swi
te zl1icwaZywszy prawo, 
Dla dogodzenia niewsci::tgni,tym z::tdZ01T1 
Despocyi pozar w swych grod

h wzniecaj::t; 
leez prawa wydziat tak jest nieznacznymi 
Wylknic;ty kresy, ze choe klo Wykroczy, 
ChociaZ za jego wysGjpi obwody: 
Albo l1ie bc;dzie weale postrzeZ
>I1ym, 
Albo dla braku widocznych do,:"odow, 
Nikt nie smie skarcie przesh
pn
go pychy. 
Tak wi,c bezprawia kryj,! si
 l1ozornie, 
Tak zbrodnie same przez zwyc
aj zdawniony 
Prawnosci postac l1a si, przybieraj,!. 
Z bolesci1j serca wyznae mi PQtrzeba, 
Ze tak si
 w.J"aSnie rzecz ma w naszym kraju! 
Tu, gdy klo gwaki praw ludzlwsci swi
toSe, 
Nogami depce r6 w n i e powolanych, 
Zaciera w ludziach czlowieezeii$twa Slady,
		

/478_0001.djvu

			- 24 


Z zimn::t krwi::t przy tern wszystkim postJlIstyn
« w nast
pnym rokll...« (1824) _W tym 
rokll jak i poprzednim bylem najwi
eej produkllj::tcym. Pif;knieby si
 moze byta rozwinf;la ta
		

/479_0001.djvu

			25 


sila dllszy mojej, gdyby nie nieszczf;sliwy stosllnek z juli::t, kt6ry mimo jej woli i wiedzy naj- 
zgubniej na mnie oddzialal. Stan m6j byl czasem blizki waryacyi; nieraz jednak poznanie 
wracalo, cllciatem sif; wyrwac z tego stanu i uciec do Wtoch... albo do Moskwy! (1825) 
,Faustyn
« skonczy!em 8 Illtego.« 


Na szersz::t widowni
 wystf;pllje Zaleski dopiero w r. 1825 w »Rozmaitosciach,', kt6re pod6w- 
czas pozostawaly pod redakcy::t Bensy. Rozmi!owany w teatrze chwyta przedewszystkiem za pi6ro re- 
cenzenta, - uzywamy rozmyslnie tej nazwy, - gdyz to, co si
 pojawito w r. 1825 nie moze sobie roscic 
pretensyi do nazwy krylyki; s::t to kr6tkie, przewaznie kilkowierszowe notatki, nie podpisane lub zna- 
czone roznymi inicya!ami. 
a zamilowaniu Zaleskiego swiadczy nie Iylko mowa wstf;pna w .,Concordii. i pozostate w rf;- 
kopisie fragmenty licznych wzor6w dramatycznych, ale takze pamif;tnik, w kt6rym regularnie zapisywal 
wrazenia odniesione w teatrze, pocz::twszy od r. 1819. W teatrze bywal cZf;sto, nawet w6wczas, gdy 
ograniczony w srodkach, musiat sif; bardzo oszczf;dzac. W r. 1823 poznal teatry warszawskie, w rok 
p6iniej teatry wiedefiskie, kt6rymi byt zachwycony. Po powrocie z Wiednia zapisuje: 


»Teraz dopiero poznalem co to opera!.. 


Pierwsz::t z rZf;du jest recenzya z komedyi Fredry ,Pierwsza lepsza, druga z szekspirowskiego 
Macbetlla<, w trzeciej zas zbyl kr6tko przerobion::t wedlug Ifflanda sztukf; Obzynki.; nalery ona slu- 
sznem zdaniem Zaleskiego do rZf;du tych przer6bek, 0 kt6rych trafnie powiada .nasz Arystotel , Fran- 
ciszek Dmocllowski, w swojej cSztllce rymotw6rczej : 


»Znajd
 tam narodowych charakter6w znaki, 
Gdzie mi z mi<.>szczan paryskich przedstawiasz Polaki? 
Nie dosye do lldania przyzwoitej roli, 
Ze sio; Francuz zaczesze a Polak ogoli! 
Trzeba si
gn:}c do serca, zwierzchnosc mi
 nie zwodzi, 
Sarna wydana dobrze hat u r a dogodzi., 


Wysoko natomiast podnosi wartosc »Krakowiak6w i G6rali, ') pisz::tc - jak dzis widzimy, tra- 
fnie: -Nigdy ten pif;kny pl6d dramatyczny nie przestanie bye ulubionem widowiskiem, do kt6rego lItwo- 
rzenia narodowy poeta i kompozytor podali sobie rf;ce, tworz::tc dzieto prawdziwie narodowe«. W6wczas 
jllz zaznaczyt tez wyrainie, jak pojmuje zadanie recenzenta teatralnego. "Niech inny - pisze on - 
kt6ry postanowiwszy sobie zawsze ganic i wszf;dzie odkrywac btf;dy, na wszystko, co czyta lub uWaZa, 
przez okopcone patrzy okulary: ja szczf;sliwy, jezeli cllwalic mog,; z przyjemnosci::t milosnika sztuk pif;- 
knych zapatruj
 sif; na wzrost sceny naszej, tak widoczne czyni::tcej post
py i przy malych ir6dlach po- 
mocy lItrzymuj::tcej si
 na znacznym stopniu wyksztakenia<... ') Bardzo trafnie ocenia Zaleski Barbarf; 
Radziwill6wn
. ; przeprowadziwszy por6wnanie z ,Ludgard::t<., pisze: 
»Barbara, jest scisle podlllg zasad Arystotelesa i Boala lItworzona i 0 wiele przewyzsza (.LlId- 
gardf;«) w gladkosci wierszowania; .LlIdgarda." przetozona na j
zyk obcy, bf;dzie sif; podobac, gdy prze- 
ciwnie ,Barbara« wieleby utracila w przekladzie a jej dlugie mowy, maj::tce dla lIas przyjemnosc histo- 
rycznej prawdy, obcych nudzityby tylko. Zato dla milosnik6w literatury ojczystej zostanie wiecznym 
skarbem wypracowania, czystosci jf;zyka i pif;knosci, tak hojnie po tern dziele rozrzuconycll; smia!o po- 
wiedziec mogf;, ze dop6ki literatura polska istniec b
dzie, -Barbara« stanie za wz6r najpoprawniej- 
szego pisania «. ') 
Zwrotem 0 smutnym stanie stosunk6w literackich konczy wzmiankf; 0 fredrowskiej .Dumie 
spanoszonego<: »Kiedy zagraniczni lada fraszki z druku wydaj::t - u nas dzie!a jednego z najlepszych 
komedyopisarzy polskicll lez::t dot::td w rf;kopiSmie, nie mog::t bye od wszystkicll znane<... ') 


1) "Rozmaitosci ". 1825, Nr. 3, 4. 6 
2) ::; Rozmaitosci ("J t r., Nr. 11. 
') Rozmaitosci«, t r., Nr. 23. 
,I) _" Rozmaitosci «, 1. T., Nr. 17. 


8. 


STULECIE GAZETY LWOWSKIEJ II, q. 


4
		

/480_0001.djvu

			- 26 - 


Wreszcie w nUmerze 26 znajdujemy kr6tk::t ocen
 premiery J. N. Kaminskiego Twardowski na 
Krzcmionkach<, czyli ."ztotomir i Lubowida« '), a w n-rze 40 0 wznowienill Fredry komedyi »M::tz 
i zona<. Dopoki tylko smal( dobry panowac bf;dzie, sztuka ta zawsze podobac sif; mllsi. Trudno za- 
isle, zc cztcrcch tylko os6b ztozon'l, dowcipniejsz::t napisac trzyaktow::t sztllkf;, gdzie kazda scena bylaby 
tak intcresllj,!c<[, kazdy wicrsz tak pi
kny<... 
ad roku 1826 kr6tkie przewaznic wzmianki zmieniaj::t sif; w obszerne rozbiory, kt6re podpisy- 
wane hyty pscudonimem > Kontraktowy«. S::t to pierwsze prawdziwie krytyczne prace w publicystyce 
polskicj w Galicyi, a gruntownosc, sumiennosc i wysokie wyksztalcenie autora zapewniaj::t wielll z nich 
trwaf,! wartosc. Po raz pierwszy tez spotykamy si
 z krytycznym rozbiorem gry artyst6w i z ocen::t jej, 
opart::t na zasadach estetykL Pierwsz::t obszerniejsz::t tak::t krytyk::t byla ocena "Podkanclerzego<; ') przy- 
brawszy na siC; postac obywatela, kt6ry przybyl na kontrakty Iwowskie, nie szczf;dzi Zaleski ostrycl1 
sl6w sztllce, ktora wygl::tda jakby -powiesc arabska, z tysi::tca nocy wyjf;ta, w kt6rej same nadspodzie- 
wane rzeczy, nadzwyczajne osoby, dwadzicscia zmian dekoraeyi, trzynaseie list6w i wyrok6w, podezas 
sztuki pisanyeh, trzy zemdlenia, jedna waryaeya - reszta zas lIwi
zienia, zab6r maj::ttkll, ztozenia 
z urz.;du, sztylety, trllcizny w pogotowill etc.' 
W nUIllerze 23-cim znajdujemy rozbi6r komedyi p. I. »Amerykanin we Francy;.-- przez p. Fede- 
rich napisancj: ,W osnowie mocuj::tca sif; poczciwosc i prostota z chciwosci::t i podlcm lakomstwem 
pieni<,:dzy stworzyly charaktcry dosyc sprzeczne, kt6re alltor w czynach i slowach gl6wnych os6b z przy- 
daniem stosownych moral6w trafnie przeprowadzil... Surowi przestrzegacze obyczajnosci zarzuciliby 
mozc niekt61ym wyrazom dWllznacznosc nicprzystojm!; trudno jednak klasc w usia ludzi sredniej lub 
nizkiej klasy same wytworne i ukladne wyrazy i w komedyi nie pozwolie zadnej naturalnosci, tak cz
- 
slo w podobnych towarzystwaeh przebijaj::tcej sif;. Podobnego ukladu komedye podobac si
 mog,! zna- 
wcom sztllki dramatycznej, chociaz jcszcze nie tym, kt6rzy tylko smiac sif; przychodz::t na komedye...< 
Ujemny s::td wydaje w Iymze samym nllmerze 0 przerobionym przez pp. Lemair i Boire dramacie »Za- 
mek Kenilwortll« z romansu Waltcra Scolta, kt6ry nie zbliza si
 nawet do swietnego pierwowzoru i jest 
raczej zlepkiem obraz6w scenicznych niz jcdnolicie zblldowanym utworem dramatycznym. 
Bardzo interesuj::tc::t i dla rozwojll krytycyzmll Zaleskiego cI1arakterystyczn::t jest nolatka, napi- 
sana z powodu przcdstawienia Matki rodll Dobratynskich« Grillparzera, w przekladzie St. hr. St a- 
r z ell ski ego. Potf;pia on ten rodzaj tw6rczosci dramatycznej, kt6ry obliczony na smak ttum6w szerzy 
groz
, wywotywan::t widmami, za Sl)ff;zyn
 dzialalnosci ma zabobon lub gusla i z Illbosci::t wprowadza 


_potwory 11Idzkosci, gadaj::tce dllcilY i okropnosci niewidziane w zyciu... Pod 0- 
bienstwo tylko do prawdy zdola nas w zludzeniu utrzymac,- zmyslenie zbyt 
wyraine zniechf;ca i obllrza... Gdyby w tragedyi tej, przy zmianie tytutu wstawiono cal,! 
osnowf; rodzimycll zdarzen, walkf; nieszczf;sliwej Klary pomi
dzy milosci::t a obowi::tzkami na- 
turalnymi c6rki wobec ojca, bez wprowadzenia na scen
 ducha »matki rodll« i bez tyCll fal- 
szywycll utudzen, kt6re mOg::[ sif; podobac jedynie gminowi, ale nie ludziom mysl::tcym - 
tragedya bylaby naturalniejsz::t i wi
cej zajmuj::tC::t... Wszak nawet uowe romanse francllskie 
z podobnej i tej samej osnowy rozwinf;ly wiele scen potocznych, natllralnych a w rezultacie 
traicznych. A jezeli geniusz ma koniecznie blljac w nadzwyczajnosciach, dosyc ma miejsca 
popisywac sif; w kreslenill nadzwyczajnycll polozen cztowieka, gdzie nami
tnosci z powin- 
nosci::t przyrodzenia sif; mocllj::t, lub walk serca z rozumem, w kresleniu gwalt6w prze- 
mocy i I. p.<... 


Pierwszy tez raz spotykamy si
 z lIwagami 0 wystawie: 


_ Nalezaloby jeszcze miec wif;ksze staranie okolo zmian dekoracyi, kt6re cZf;sto zanie- 
dbane, nie w swojem miejscll i czasie pokazuj::t si
, jak r6wnie uwazac na wszystkie osoby, 
chocby tylko do sceny nalez::tce. Mielismy w ostatniej sztuce dllcha usznurowanego, z bia- 
Iymi ptatkami na twarzy; bo mogla lImrzec w sznur6wce, ale j::t nie pochowali usznurowan::t, 
a ducilY tylko z grobll nie z 16Zka powstaj::t, i zamiast wolnego wejscia, dla op6inienia sif;, 
duch wskoczyl na scenf;. - W pierwszym akcie manewrowanie swiatlem bylo bez zadnej 


') Jak pisze w swym dzienniku, Zaleski mial mysl zuiytkowania tego tematu - ale inaczej. ,5nilo mi 
si
 cos w mysli 0 Twardowskim, kt6rego chciatem wystawic w fomlie Fausta. Nie przyszlo do tego.. (1825). 
') > Rozmaitosci ", 1826, Nr. 2.
		

/481_0001.djvu

			- 27 - 


przyczyny: bo nawet i chmury dw6ch swiec na stole cieniowac nie mog::t. Wszystkie te dro- 
biazgi jak i ubi6r, charakteryzowanie aktor6w, nalez::t do starannosci i gorliwosci dyrekcyi 
teatralnej, bo aktor pr6cz roli powinien miec sopie wydan::t charakterystykl; w ubiorze i twa- 
rzy; a machinista w kazdej scenie i akcie ma napisane na lablicy, co po czem i po jakiem 
slowie nastl;puje, tak przynajmniej jest w zagranicznych teatrach. NOll ego paucis offell- 
dere Illacltlis<. 


Recenzye Zaleskiego wywofaly we Lwowie ogromlle zainteresowanie; czytywala je chl;tnie pu- 
blicznosc, liczyli si
 z niemi autorowie. Szczupte jednak tylko grono os6b znato prawdziwe nazwisko 
krytyka. Dopiero w r. 1827, ulegaj::tc namowom Michalewi
za, kt6ry wtedy obW redakcYf; .Gazety Lwo- 
wskiej.
 i Rozmaitosci«, odstoni! on nieco przylbicl; i zacz::tl elaboraty swe podpisywac .W..... z Oleska 
Wystl;P sw6j pod now::t firm::t zainaugurowat swi
tnym artykuIem, zamieszczonym w n-rze 1 
_Rozmaitosci« z dnia 5 stycznia 1827 p. t. »Teatr polski we Lwowie - czego po nim wymagac i jak 
s::tdzic 0 nim nalezy?«. Artykut ten ma nie tylko historyczn
, ale bogdajze i aktualn::t wartosc, dotyka bo- 
wi em sprawy, kt6ra w spoleczefistwie naszem zawsze zy
e budzi zainteresowanie, a cZl;sto nawet wy- 
woluje formowanie calych stronnictw, zwalczaj::tcych sif; n'lmil;tnie. S::tdzimy wif;c, ze nie od rzeczy bf;- 
dzie przytoczyc 6w pierwszy powazny gtos w sprawie teatru w Galicyi. 


,Rozmaitosci< zawieraly w sobie dot::td ?awsze zdania 0 sztukach, na tutejszej sce- 
nie polskiej przedstawianych, albo czynily przynajmniej 0 nich wzmiankf;, podaj::tc do publi- 
cznej wiadomosd. co i kiedy dawane bylo. Odmiana redakcyi nie powinna pozbawic czytel- 
nik6w tego, do czego juz od dawna przywykli; zdaje sif; atoli bye rzecz::t potrzebn::t dla po- 
rozumienia lepszego mil;dzy pisz::tcymi a czytaj::tcymi, ustanowic pewne punkta, kt6rychby sif; 
i tamd w pisaniu krytyk i d w zdaniach swoich 0 krytyce trzymali. Tak tylko bowiem uni- 
kn::t pisarze obwinienia 0 plaskosc, czytelnicy zas 0 niesprawiedliwosc. Zasady og61ne nie s::t 
w tym wzglf;dzie dostateczne, gdyz tu nie jest rnowa 0 teatrze w og61nosci, ale 0 teatrze- 
pol skim - we Lwowie. jezeli wil;c pisz::tcy ma tylko tutejszy teatr na uwadze i tego tylko 
wymaga, czego po nim wymagac mozna, - czyt'lj::tcy zas mysli 0 zasadach, dla teatru w og61- 
nosci ustanowionych, bez zadnego wzglf;du na polozenie tutejszej sceny; natenczas ta r6- 
znosc pocz::ttk6w (principia) r6zne musi koniecznie wyprowadzic wnioski, a st::td nieporozu- 
mienie, st::td niesnaski - zgorszenie ze strony 
wiatlejszych, smiech ze strony lekkomysl- 
nych. Dla uniknienia tego wszystkiego, niech nam wolno bf;dzie otworzye zdanie nasze, 
czego po tutejszym teatrze wymagac i jak 0 nim s::tdzic nalezy. 
Wartosc dobrze urz::tdzonej, zamiarowi swemu odpowiadaj::tcej sceny, na kt6rej w od- 
miennych zawsze postaciach raz mile, raz surowe pokazuj::t sif; nam widoki, na kt6rej wi- 
dzimy blogie wyobrazni ptody, wystawiaj::tce na
 w wiernych obrazach zyde, naszemu po- 
dobne, ze wszystkiem tern, co sif; w niem godn,ego,. albo smiesznego zawiera, wystawiaj::tce 
nam ludzi szczl;sliwych albo w nieszczf;sciu pogr::tzonych, przez namif;tnosci swoje albo 
przeznaczenie, przez nich samych zrqdzonf': - dawno juz jest oceniona awplyw jejna 
obyczaje i oswiatl; nie tylko pojedynczych ludzi, ale i catych narod6w juz dawno jest uznany. 
Z tych to powod6w najswiatlejsi i najgodniejsi 'kraju naszego mf;zowie podzwignl;li gasn::tq 
juz prawie tutejsz::t scenl; narodow::t i nabyli przez to prawa nie tylko do gll;bokiego sza- 
cunku tegoczesnych, ale i do niewygastej wdzil;cznosd przyszlych pokolen. Waznose tego 
instytutu narzuca pytanie, jak dalece w terazniejszem swojem urz::tdzeniu odpowiada zamia- 
rowi swemu? A poniewaz doskonalosc lub niedoskonalose cZl;sd i sktad ich nalezyty sta- 
nowi::t 0 doskonalosd lub niedoskonalosd calego - dlatego pytamy sil;, jak dalece kazde 
przedstawienie odpowiada zamiarowi dobrze ui-z::tdzonej sceny. Odpowiedzi::t na to pytanie 
zajmuje sif; krytyka. Przedstawienie, jak i przedrniot przedstawienia, na1ez::t do rZf;du sztuk 
pif;knych. Prawidet sztuk pif;knych uczy nas e s tety ka. Do poj
cia tych prawidet, a bardziej 
jeszcze do zastosowania tychze potrzeba bystrego rozumu i wyksztalconego czucia. St::td 
wil;c wynika. ze zajmuj::tcy sif; krytyk::t powinien, opr6cz dokladnej wiadomosd zasad estetyki, 
posiadac jeszcze bystry rozum, gtf;bokie i wyksztalcone uczucie, a przytem miec wzgl::td na 
potozenie sceny, 0 kt6rej m6wic lub pi sac przedsif;bierze. Ledwie moze bye co trudniejszego! 
a jednak jak z niepojf;t::t skwapliwosci::t, z jak zakowsk::t zuchwatosd::t pospiesza kazdy do pi- 
sania krytyk; i ten nawet, kt6ry wedlug wtasnf;j5o przekonania nic innego napisac nie umie, 
do pisania krytyk zdolnym sif; bye mniema. Ale tez i krytyka potemu. Zaczyna sif; od tytutu, 
a konczy sif; na tern, ze P... K... dobrze grata, '1lbo, ze P... Moo. mt. dobrze byla ubrana, albo, 


4*
		

/482_0001.djvu

			28 - 


ze Poo. ten lub 6w nie umiat roli. W jakimze stosunku s::t podobne blahosei z z::tdaniami, 
kt6re rozum do krytyki zaklada? Gdyby to tylko drobniejsze uchybienia, maj::tc wzg1::td na 
trudnosci dopit;cia zamierzonej mety w tym zawodzie, przehaczylibysmy zaprawiaj::tcym sif; 
talcntolll, ale podobne ramoty bez rozumu, bez czueia, bez najmniejszej znajomosci prawidet 
estctyki, czyjejze nie poburz::t z6tci? - Napr6zno chciatby sif; kto wym6wic, ze 0 tej albo 
owej sztuce nie mozna bylo wif;cej puwiedziee, gdyz natenczas nic m6wic nie naleZalo. Kry- 
tyka jest zdanielll 0 ptodach jeniusZlI, 0 dzielacl1 sztuk pif;knych; gdzie wif;c zupelnie niema 
dzida, do tego rZf;du nalez::tcego, jakze tam krytyka ma miec miejsce? Sztuka, kt6ra w jednej 
godzinie wyplynf;la z pi6ra cudzoziemskiego, a w p61 godziny na inny jf;zyk wywr6cona zo- 
stala, czyz zasluguje na porz'ldne zastanowienie sif; ludzi lepszego smaku? - Niepojf;ta jest 
zaiste ta Ickkomyslna ZlIchwalosc, z jak::t sif; niekt6rzy do pisania krytyk porywaj::t. - Nie 
mozna atoli zaprzeczye, ze krytyka do wyksztalcenia, do udoskonalenia sceny koniecZl1ie jest 
potrzebna. Niech wif;c i nasza scena podlcga krytyce, ale zdrowej, ale bezstronnej, ale wyro- 
ZlIlIIialcj. Lecz jezcli taka krytyka odkrywa stabosci lub wytyka blf;dy i zdania swoje dowo- 
dami popiera - natenczas ci, kt6rych sif; to dotycze, nie powinni pr6Znosci::t ujf;ci 0 to sif; ura- 
zac, alho tcz wcale przcz postronne wygadywania lub zmowy zemsty szukae; ale przez uni- 
kanie wytknif;tego hl€;du, starac sif; krytyk
 rozbroic. Bo jcZeli namif;tnosc i samolubstwo roz- 
poczn'l walke,; przeeiw prawdzie, ci::tgnie sif; natenczas pasmo nieprzewidzianych z pocz::ttku 
skutk6w - przcciw uczeiwym przystojnosei prawom; walka ta staje sif; widowiskiem gor- 
sZ'lcem dla ludu, krytyka mija sif; ze swoim zamiarem, wzif;tosc sw::t traei i ginie. - Zeby 
sif; wi
c i naszej krytyce tak nie powiodlo, chcemy naprz6d pokr6tce przelozyc te punkta, 
ktorych si.; przy ocenianiu przcdstawien tutejszych trzymac bf;dziemy, a kt6re sif; z odpo- 
wiedzi na pytanie zwyz zalozone: Czego po tutejszym teatrze wymagac i jak 
o ni m s ::tdz i c nal ezy, wywil1'!- 
W ocenianiu zamiaru i wyboru przedstawien, jako tez srodk6w do tych przedstawien 
uzytych, potrzeba nieustannie miee na oku r6Znicf;, zachodz::tq mif;dzy teatrem w mieseie 
gl6wncm lub stotecZl1em, a teatrem w miescie prowincyonalnem. W miastach pierwszego 
rZf;du, silny splyw r6Znych klas ludzi i dostatek bogattw nastrf;cza przedsif;biorcom teatru 
publicZl1osc, na r6znych stopniach oswiaty stoj::tq, a dlatego samego dziel::tc::t sif; na klasy, 
na partye, z kt6rych jednak kazda jest dose liczna i zamozna do wspierania tego, kt6ry jej 
gustowi najbardziej odpowiada. W takiem wif;c miescie j e den tea t r nie m6glby zadn::t 
miar::t odpowiedziec z::tdaniom swojej publicznosei. Dlatego wif;cej powstaje teatr6w, z kt6- 
rych sif; jeden wyl::tcznie przedstawieniom wyzszej rangi, drugi operze i baletom, trzeci sa- 
mym farsom poswi€;ca (co ostatnie niech sif; tu nawiasowo powiedziec godzi, jak jest szko- 
dliwe i jak zamiarowi sceny przeeiwne, musi bye koniecznie prf;dzej lub p6zniej pOZl1ane na- 
wet od ludu). St::td wynika, ze aktorowie tych teatr6w, ewicz::tc sif; zawsze w jednym i tymze 
samym przedmiocie, staj::t sif; coraz doskonalszymi, a dyrekcya nie bf;d::tc rozjf;t::t, jest w sta- 
nie to wszystko, co do gatunku jej przedstawien nalezy, do wysokiej doprowadzic doskona- 
losci. Wif;C garderoba, wif;c scenika, wif;c maszynerya doskonala. - W miescie zas prowin- 
cyonalnem, przy publicznosci niedosc licznej i niedosc zamoznej, jeden ledwie teatr utrzy- 
mac sif; moze. Lecz i ta nieliczna i niedosc zamozna publicznosc dzieli sif;, jak naturalnie- 
podlug r6Znych stopni oswiaty na r6Zne klasy i partye, kt6rych gust inny i z::tdanie inne. Je- 
den wif;c i tenze sam teatr ma wszystkich zyczeniom odpowiedziec. Co za trudne polozenie! 
jedni chq trajedyi lub komedyi, drudzy Zycz::t sobie opery lub baletu; tych tylko bawi::t kro- 
tochwile, lamei ZI10WU wymagaj::t pif;knych dekoracyj, doskonalej maszyneryi i I. d. Przytem 
ma bye zawsze cos nowego; odpada wif;c i ta w praktycznym wzglf;dzie bardzo wazna ko- 
rzysc, ze jedna i ta sarna sztuka nie mozc bye cZf;sto powtarzana. Szczuple dochody nie po- 
zwalaj::t na utrzymywanie aktor6w doskonalych do kaZdej partyi Z osobna; »wif;c ledwie nie 
te same usta- - jak trafnie nasz Arystofanes powiada - »gtosq spiew Terefercia i zale 
Augusta',. - Moznaz atoli wymagac, zeby aktor doskonaly w komedyi, byl oraz takim i w tra- 
jedyi, albo zeby pierwszy zwolennik Melpomeny byl oraz i pierwszym polubiencem Euterpy! 
Zbyt rzadko dwie doskonalosci w jednym zbiegaj::t sif; czlowieku. 
Niesforne i przesadzone z::tdania nielicznej i niezamoznej publicznosei z jednej, a ule- 
ganie dyrekcyi, kt6ra nie pojmuj::tc sarna swego potozenia, chc::tc wszystkim dogodzic, nikomu 
dogodzic nie moze, z drugiej strony, s::t gl6wnemi przyczynami zupelnego upadku lub scho- 
rzalego bytu teatru po wszystkich prawie miastach prowincyonalnych. - Jakie jest, wszel- 
kich wzglf;d6w godne polozenie teatru w kazdem miescie prowincyonalnem. C6z dopiero we
		

/483_0001.djvu

			29 - 


Lwowie, gdzie mimo znacznej ludnosci, mala liczba do teatru Uczf;szczaj::tcych dzieli sif; 
znowu ze wszystkiemi swojemi partyami na dwie cz
sci, to jest na widzow teatru niemie- 
ckiego i na lubownik6w teatru polskiego! Przytem dyrekcya teatru polskiego, ograniczona na- 
wct w szczuplych swoich dochodach, maj::tc sobie wyznaczonycl1 osm dni w miesi::tcu, jaki- 
miz czarodziejskimi sposobami ma odpowiedziec z::tdaniom cat e j publicznosci? Gdziez czas, 
gdzie pole przy dostarczaj::tcych nawet srodkach rozwin::tc to wszystko, coby sif; rozwin::tc 
mogto? Moznaz od niej wymagac doskonalosci w kazdym rodzaju przedstawien scenicznych ? 
Zwtaszcza w operze ma-ze isc w zapasy z mozniejsz::t dyrekcY::t teatru niemieckiego, ktora 
w tym wzglf;dzie zwykle dobrymi opatrzona jest indywiduami? Sk::td i jakimze to kosztem 
sprowadzic spiewaczk€;, kt6r::tby publicznosc, rozpieszczona metalijnym diwif;kiem anielskiego 
glosu p. Se... sobie podobata? - Och! b::tdimy sprawiedliwymi! Zawsze dot::td jeszcze dy- 
rekcya i aktorowie wif;cej czynili, jak po ich lichem polozeniu sprawiedliwie wymagac mozna 
by to. - Precz wif;c ze wszclkiemi z::tdaniami, przechodz::tcemi srodki, sily i wszelk::t moznosc 
tutejszej sceny, ale tez zato chcemy obsta wac za tern wszystkiem, cokolwiek jej zamiarowi 
odpowiada i z::tdac tego wszystkiego, na co sprawiedliwosc i slusznosc pozwalaj::t. 
Najgt6wniejsz::t rzecz::t jest wyb6r sztuk, na scen€; wprowadzanych; nie jest bowiem je- 
dno dla wszystkich. Dyrekcya wif;C, rozpatrzywszy sif; w swojej publicznosci, jest zmuszon::t 
w pewnym i rozmyslnym porz::tdku przedstawiac widowiska r6zne, podtug r6znych klas wi- 
dz6w swoich, a gdy przytem zapas dziel dramatycznych nie jest tak wielki, wif;C sif; przytra- 
fie musi, ze po niejakim czasie to sarno znowu sif; wraca. Ktoby tcdy z::tdat, zeby zawsze 
cos nowego przedstawiano, z::tdalby rzeczy niepodobnych. A zatem nie wymagamy tego, ani 
tez wymagamy, zeby ty I k 0 dzieta doskonale i klasyczne byly przcdstawiane; zezwalamy 
owszem, maj::tc wzgl::td na kas€;, krotochwil::t jak::t pokrzepic sily sakiewek - ale slusznie z::t- 
dac mozemy, azeby nie zapominaj::tc 0 godnosci, 0 wysokim celu sztuk pi€;knych i poswi€;co- 
nej im sceny, pomn::tc na to, ze scena powinna nie tylko rozrywac i bawic, ale uszlachetniac 
serce, uzacniae uczucie, zaostrzac rozum i obznajamiac nas z nalezytymi sposobami widzenia 
rzeczy, w biegu zycia ludzkiego sif; wydarzaj::tcych, wszystko zle, sprosne, prostakowate, obra- 
zaj::tce delikatnosc lub skromnosc, azeby to wszystko, m6wif;, dalekiem bylo od swi::ttyni Talii. 
Gdyby nawet publicznosc w czem podobnem gustowala, nie potrzeba nigdy ztym sklonno- 
sciom, lecz raczej szlachetnemu czuciu i d::tznosci do lepszego ulegac. 
Pod tym wzglf;dem, to jest n ale z y t ego i rozmyslnego w y b 0 r u s z t u k, dyrekcya 
na wszelkie zastuguje pochwaly. To, CO u nas jedynie zraza, nie jest win::t dyrekcyi ale czasu, 
polozenia i zepsutego albo psujqcego sif; gustu. jest to ta okolicznosc, ze czasem w prze- 
ci::tgu dw6ch, trzech i wif;cej tygodni wszystkie sztuki dawane s::t tlumaczenia z francuskiego, 
niemieckiego i 1. d. - Niedostatek dziel oryginalnych nie jest tak wielki, zeby daj::tc jednego 
wieczora trzy komedye, wszystkie trzy musialy bye z francuskiego ttumaczone. Ale jak kra- 
marz, chc::tc przywabic kupc6w, wystawia towary nie najlepsze, ale te, kt6re sif; najbardziej 
blyszcz::t, tak tam, gdzie widzow blyskotkami zwabic potrzeba i 1. d. jezeli zreszt::t skromne 
zdanie, shomnie wyrazic sif; godzi, zdaje nam sif;, ze scena nasza powinna sif; ograniczyc 
na recytuj::tce tylko przedstawienia, to jest trajedYf;, komedYf; i tak zwane drama; opery zas 
zostawic innym, albo do lepszego odtozyc czasu. Po doskonale wyslawionej trajedyi, opera 
na scenie naszej wydaje sif; jak liche wety po dobrym obiedzie; a jednak dobry obi ad i bez 
wet6w dobry. Nie przeto juz chcemy, azeby muzyka boskim swym ogniem nie ozywiala 
sceny naszej - lepsze czucia zachowaj::t nas od bluinierstwa przeciw tej, jedynie jeszcze tle- 
j::tcej iskierce b6stwa na ziemi. I owszem, niech nas pol ones majestatyczn::t godnosci::t swoj::t 
zachwyca i unosi, niech nas dumka rozczula, krakowiak ozywia, a mazur pokrzepia. Kazda 
Polka od natury dar odebrala przyjemnym sposobem ojczyste wydawac spiewy i kt6zby nie- 
czuly byl na nie? Chyba ten nieszcz€;sliwy, kt6rego w pierwszem dziecinstwie kobieta do 
lona swego nie przytulata, ani kwilenia jego stodkiem nie usmjerzata pieniem! I nie jestesmy 
na nie nieczulymi - w malej sztuczce "Szlachta czynszowa« kilka melodyi, podobnych owym 
diwif;kom, kt6re pierwsz::t nasz::t kolysaly mlodosc, jakze przyjemnie nas zajmuj::t! >Twardow- 
ski« nalezy do oper wyzszej rangi, lecz nie tc recytatywa i 1. d. s::t wtasciwie tern, co nas 
tak zachwyca, ale te spiewy, tchn::tce duchem rodu naszego. Tych sif; wi
c tymczasem trzy- 
. majmy, a owe trele, rulady i 1. d. do innego zostawmy czasu. lIez to nakladu wymagato wy- 
stawienie pierwsze >, jana z Paryza<., albo Kopciuszka«, a jednak... Dla lepszego zrozumienia 
dodajmy jeszcze, ze to skromne z::tdanie nasze, wi€;cej sif; tyczy publicznosci, jak dyrekcyi. 
Tyle 0 wyborze sztuk - W wystawie samej nie z::tdamy wspanialycb dekoracyi, przepysznej
		

/484_0001.djvu

			3Q - 


garderoby i sz1ucznych maszyneryj; takie rzeczy bowiem kasf; niszcz::t, byt teatru podkopuj::t, 
godnosci sztuki zas cZf;sciej uwtaczaj::t jak pomagaj::t; ale porz::tdku, czystosci i dokladnosci 
we wszystkicm bez przesady z::tdac mozemy. Dyrekcya nasza i aktorowie w tym wzglf;dzie 
nigdy dot::td nie uchybili. Wif;C by tylko do tego jeszcze doprowadzic, potrzeba, zeby kulisy 
i dckOl'acye zrf;czniej odmieniane byly, !eby z poza kulis6w gl6w niepotrzebnych widac nie 
bylo; gdyz pierwszc i drugie omamienie niszczy, a opr6cz tego jeszcze i nie przystoi. Temu 
by takZe zapobicdz potrzeba, zeby podczas reprezentacyi za scen::t nie bylo hatasu. Gdy bo- 
wicm aktorowie jedcn za drugim musz::t wotac za kulisy .c i c h 0 !', znae, ze sami siebie nie 
slysq, a zatem i rozumiec sif; nie bf;cl::t. Suflerowi w koncu mezza voce polecic prosimy. T yle 
o wystawie. - Gra aktor6w nareszcie gt6wnie i wtasciwie krytyce podlega. Nie tu jeszcze 
Illiejsce szcrzyc sif; z naszemi myslami W lym wzglf;dzie. Jezeli B6g zdrowia i czasu uzyczy, 
moze sif; nam do tego jeszcze wydarzy sposobnosc. Tu tylko pokr6tce nadmieniamy, ze wy- 
magamy i srusznie wymagac mozemy, azeby sif; aktor obeznal z duchem poety, kt6rego 
sztuka Illa bye grana, zeby sif; zupetnic przej::tl rol::t i jak najdoktadniej charakter sobie po- 
wierzony wystawit. jedynie pilnose, uwaga i nauka do tego prowadz::t. Co dla dyrekcyi, ja- 
kesmy wyzej nadmienili jest szkodliwem, to jest wyznaczenie dw6ch tylko dni w tygodniu, 
to W stosunku do aktor6w nadaje nam prawa z::tdania wif;kszej doktadnosci i doskonalosci. 
Tc to s::t rzcczy, kt6rych po teatrze naszym wymagac, i te widoki, podlug kt6rych 
o nilll s::tdzie nalezy. Lecz jezeli wszystkim tym z::tdaniom czyni zadosye, natenczas powinno- 
sci
 jcst publicznosci, przywi::tzanej do oswiaiy, do sztuk pif;knych, do zabytk6w i pami::ttek 
ojczystych, troskliwej nareszcie 0 jf;zyk ojczysty, poznac sif; na jego staraniach, zachf;cac po- 
chwat::t a wspierae datkiem - przy tern zrzec sif; przesadzonych z::tdan, drobniejsze uchy- 
bienia wybaczac, a b1ah::t nagan::t nie uwlaczac ani dyrekcyi ani artystom«. ') 


Jakie wiele sl6w i mysli tego artykutu moznaby i dzis jeszcze powt6rzyc! 
Wrazenie, jakie on wywotat, sPotf;gowal'a jeszcze krytyka komedyi Fredry ,Odludki poeta., 
o kt6rej, w dwadziescia lat p6iniej, Wincenty Pol tak sif; wyrazil'): 


,.Maurycy Mochnacki swoimi rozbiorami upowszechnit wyobrazenia estetyczne do 
tyla, ze wkoncu ci wszyscy, z kt6rych zaden nie znal filozofii syslematycznie wylozonej, 
mieli juz z samych ro;zpraw jego pewne utarte wyobrazenie 0 zasadach sztuki i 0 jej warun- 
kach. U nas poszto to nieco p6iniej, jak w powszechnosci we Lwowie, p6iniej zaczyna zy- 
wot sw6j literatura. Do jednej z pierwszych prac policzymy Wactawa z ale- 
s k a 6wczesny pamil;tnik jego, rozbi6r malej komedyi Fredry >Odludki i poeta., kt6r::t ocenil 
on juz z nowego zupelnie stanowiska. Cytujemy dlatego tutaj If; recenzYf;, ze swiadczy ona 
juz 0 calej znajomosci fHozofii niemieckiej, 0 calej znajomosci sfery estetycznej i poniewaz 
ona byta niejako pierwszem tego rodzaju zjawiskiem w naszym kraju 


S::[d ten Pola uwalnia nas od przytaczania wazniejszych ustf;p6w recenzyi; zazn3Czymy tylko 
to, co nam do p6iniejszego potrzebne toku. W recenzyi tej zaznaczyl mianowicie Zaleski, ze zadne 
z dziet Fredry nie wzbudza w nas tyle mysli, jak >Odludki., kt6re wprost przymuszaj::t nas 


»do dalszego snucia w::ttka, do gubienia sil; z jednej mysli W drug::t, az nareszcie duch 
zacieklszy sif; w glf;bif; badan, staje zdumiony nieskonczonym przestworem otwieraj::tcych sif; 
przed nim widok6w<. »Tak dziwna moc tej sztuki zdaje sif; nam stqd pochodzic, ze jezeli 
inne dziela tego autora mozna przyr6wnac do kwiat6w, rozwinif;tych rannem swiattem wio- 
sennego stonca - ta komedya jest jak gdyby P::tczek, kt6ry tylko najwyzej juz wzbite stonce 
w letniej porze rozwin::tc potrafi, kt6ry wil;cej ukrywa, anizeli widniec daje; a wlasnie dlatego 
ze jcst p::tczkiem, przymusza myslec i 0 ziarnie, z kt6rego powstal, i 0 przyszlosci, kt6ra go 
czeka: czyli sif; pif;knym rozwinie kwiatem, czyli podtoczony od robaka spasc bf;dzie musiat. 
Taki jest caty uktad tej sztuki i cZf;sciowe jej rozwi::tzanie; nie mozna bowiem powiedziec, 
zeby byta ukonczoJl::t, ani tez da sif; ukonczye. A ktoby j::t chciat do zupetnego ukonczenia 
doprowadzic, id::tc dalej za Astolfem, trafilby moze na rzeczy, kt6rych oko ludzkie nie mo- 


') .Rozmaitosci<, 1827, Nr. I z 5 stycznia. 
2) Pami
nik 0 literaturze polskiej XIX w.
		

/485_0001.djvu

			31 


globy zniesc. Tej natury s::t zwykle najwyzsze pomysIy poet6w: tak Schiller swego ducl1owi- 
dza, tak Goethe Fausta niedokonczonym zostawic musial,... 


Rozebrawszy nader subtelnie pod wzglf;dem psychologicznym charakter Astolfa, .odludka realnego, 
kt6ry wszelk::t zlego przyczynf; na swiat zewnf;trzny zwala, kt6ry nie tak od ludzi stroni, jak raczej ich 
sciga, nie tylko nienawidzi, ale brzydzi sil; .nimi. - i Czeslawa, »kt6ry jest odludkiem idealnym, obwi- 
niaj::tcym ludzi 0 zdradliwosc i zmiennosc, ale rozumiej::tcym i winy wtasne<, zaznacza, ze pierwszy 
w tresci charakteru nosi zar6d tragicznej zguby, drugiego uratowac moze i ratuje poezya. 


»jezeli zamiar poety i cel sztuki - pisat Zaleski - kr6tko zbierzemy, natenczas da 
sif; zawrzec w tych slowach: przedstawia czlowieka, kt6ry wytamawszy sil; z karb6w od- 
wiecznego porz::tdku, na stromej znajduje sif; drodze, na kt6rej mu albo zgin::tc, albo dla 
uniknienia zguby nieugi
tym prawom przeznaczenia poddat sil; trzeba i w ten spos6b prze- 
jednac obrazone prawo swiata. R6wnoczesnie zas wyslawia bosk::t moc poezyi, kt6ra sarna 
bf;d::tc najwyzsz::t harmoni::t, do tego przejednania najskuteczniejszym jest srodkiem. jest to ja- 
koby apoteoza poezyi, a kto wtedy i jej poci::tgom nie ulegnie, przepadl na wieki. T ak ogro- 
mn::t, tak niestychanie wiele zawieraj::tc::t w sobie mysl, jakze prostym, jak latwym nasz autor 
sposobem wytozyt, - jak gdyby od niechcenia, co nieodl,!czn::t jest jeniusza cech::t. ... 


Przedmiot ten zdaniem ostatecznem krytyka ma wszelkie cechy tragizmu. 
Nowe a tak smiate mysli, wypowiedziane w artykule 0 teatrze i w owej recenzyi, wywolaty 
w literackim swiatku Iwowskim ogromne zainteresowanie i dyskusYf;. Nie zostaly tez bez protestu. 
Wni6st go na szpaltach tychze samych ,Rozmaitosci ') p. W. C. (Cht
dowski) w formie .Uwag nad 
zdaniem p. W. z Oleska 0 sposobie s::tdzenia teatru Iwowskiego, tudziez nad rozbiorem komedyi 
Od- 
ludki i Poeta«... Przedewszystkiem zastrzegl sif; autor uwag przeciwko zdaniu Zaleskiego, jakoby kry- 
tyka powinna uwzglf;dnic wyjqtkowe polozenie sceny Iwowskicj. Stoj::tc na stanowisku bezwzgll;dnem, 
powiada, ze byloby fie, »gdyby krytyka, uwazana jako pochodnia, na drodze do szczyt6w sztuki jej 
zwolennikom przyswiecaj::tca, zmuszon::t byla ograniczyc sif; uwagq, iz tego tylko z::tdac powinna, czego 
szczeg61ne okolicznosci z::tdac jej pozwalaj::t; bytaby bowiem niczem innem jak stuzebniC::[ tych okoli- 
cznosd. W teoryi stusznosc jest po stronie Cht
dowskiego, a jednak zapatrywania Zaleskiego na zada- 
nia krytyki wobec sceny Iwowskiej, byty i wlasciwsze i-co wil;ksza, patryotyczniejsze. Czul to i Chlf;- 
dowski, gdyz dodaje: »Zboczenie p. W. z Oleska z toru, krytyce w estetycznym zawodzie wlasciwego, 
wyptywa widocznie z chf;ci pogodzcnia prawidel sztuki dramatycznej ze wzglf;dami na potozenie teatru... 
Cata d::tznosc i tresc jego w tym przedmiocie uwag wskazuje, ze szczerze pragnie. azeby na zwaliskach 
czczych i niedoll;znych zdan, kt6rych dot::td Rozmaitosci, udzielaly 0 teatrzc, wzniosla sif; rozumowa 
krytyka, na zasadach oparta i godna tak powotania swojego jak czytelnik6w-. 
Natomiast sprzeciwia sif; energicznie zdaniu Zaleskiego, jakoby w charakterach .Odludk6wc 
byly pierwiastki tragiczne; s::t to tylko slabc, ulomne istoty. 
Na zarzuty te odpowiedzia! Zaleski nie bezposrednio, ale w formie wstf;pu do rozbioru dziet 
Kalderona i to juz w nastf;pnym (to) numerze .Rozmaitosci«, broni::tc bardzo zrf;cznie swych za- 
patrywan. 
. jako pierwszy i zaiste najnizszy stopien p raw d z i w e j j e d n a k poezyi dramaty- 
cznej mozna uWaZat te utwory, kt6re nam ISni::tC::[ sil; powierzchnif; zycia, ulotne zjawiska 
z obfitego obrazu swiata w wiernych przedstawiaj::t zarysach. Niech w trajedyi tego rodzaju 
namif;tnosc najwyzszego dojdzie stopnia, niech nam tego rodzaju komedya pokaze sam kwiat 
towarzyskiego wyksztakenia i konweniencyi, z tern wszystkiem cokolwiek dobrego lub srnie- 
sznego w sobie zawieraj::t: nie zadowolni jednak ducha pobudzaj::tcego, pokazuj::tc mu tylko 
skorup
 zycia, jakkolwiek pi
kn::t, lecz zawsze skorup
; gdy tymczasem duch badaj::tcy chcial 
ziarno jego i poznac i poj::tc. Drugi wif;c nier6wnie szczytniejszy stopie6 poezyi jest ten, na 
kt6rym poeta, jak gdyby LIchyliwszy czarownej zaslony, pokazuje nam j::tdro zycia. Juz tu nie 
tylko same zjawienia widzimy, ale patrzymy zdumieni na tego ducha, kt6ry je rodzi: otwiera 
nam si
 dzialalnia (taboratorium. officina) duszy i widzimy, co,. z czego i jak sif; poczyna, 
wzmaga sif;, rosnie, niszczeje nawzajem i ginie. Pokazuje sil; nam swiat i Zycie w catej swo- 
jej rozmaitosci, ze wszystkiemi sprzecznosciami i z t::t zawilosci::t, dla kt6rej cztowiek i byt 


') Nr. 9 z 2 marca 1827.
		

/486_0001.djvu

			32 - 


jeg-o dziwnie zamotan::t okazuj::t nam sif; zagadk::t. Gdyby juz wyzszego nie bylo stopnia, Szek- 
spira bez zatrzymania sil; za najpierwszego z dawnych poet6w ogtosicby mozna. Lecz jest 
stopien jeszcze wyzszy: moze bowiem wieszcz w boskiem 
wojem uniesieniu pokusie sif; 
o to, azchy nam nie tylko zagadkf; bytu cztowieka i Zycia jego zawilosc pokazat, ale zeby j::t 
takze odgadn::tt i rozmotal. 
Powyzszy trzystopniowy podzial tyczy sif; tak trajedyi, jak komedyi: stosuj::tc go zas 
do trajedyi samcj, tatwo hf;dzie kazdemu mysl::tcemu poj::tc, iz trzy s::t gl6wne sposoby za- 
kOl1czenia trajedyi. Albo zupetne zniszczenie bohatera, jak w WaIlensztajnie, Makbecie i wif;- 
kszcj cZf;sci trajedyi greckich; albo pojednanie jego z przeznaczeniem, czyli raczej przejedna- 
nie odwiccznic nicwzruszonego prawa, jak w >Eugenii« Goethego. Najpif;kniejsze wzory tego 
rodzaju zostawili nam jednak Grccy. Tak Ajschylos (dziwacznie nazwany od nas Eszylus), po- 
kazawszy nam smierc Agamemnona, zemstf; Oresta, i otworzywszy przed nami przepasc 
wszelkich cierpien i zbrodni, kOl1czy nareszcie ten straszliwy obraz w Eumenidach, spokoj- 
ncm uczuciern przcbaczenia winy nieszczf;sliwemu, blogim bog6w wyrokiem. ') 
Nie potrzcbujf; przypominac, ze do tego rodzaju nie nalez::t terainiejsze dramaty, 
w kt6rych przez cztery akta pokazuj::t kryminalne sprawki wycwiczonych zbrodniarzy, aZ do 
obrzydzenia, azeby nareszcie tak zwana cnola w pi::ttym akcie tryumfowala, a 0 kt6rych Szyl- 
ler prosto powiada: 
W{'I/I/ sidl das Laster crbricht, setzt sicll die Tugend zu Tisch_. 
Trzeci spos6b zakonczenia trajedyi jest ten, kt6ry ze wszelkich nieszczf;sC i z najzyw- 
szych cierpien wywodzi duchowne przemienienie, tryumf duszy nad dolegliwosciami swiata 
tego i otrzymanie wiecznej korony<... 


Uprawiat tez Zaleski krytykf; literack::t, a pierwszym jego wystf;pem na tern polu, byla polemika 
z Tytusem Dzieduszyckim na temat »jana z Tf;czyna<. W r. 1825 zapisuje w pamif;tniku: 


»Dzieduszycki Tytus napisal krytykf; na .. Jana z Tf;czyna«; nie maj::tc zbyt wiele czasu, 
odpowiedzialem 'utamkami, kt6re byty drukowane w .Rozmaitosciach« 2). W paidzierniku dru- 
kowan::t byla moja rozprawa 0 pisowni a wlasciwie 0 pisaniu. P6iniej od tych zdan od- 
st::tpitem.... B) 


Pr6cz tego znajdujemy w . Rozmaitosciach« nastf;puj::tce prace krytyczne: a zabawkach rymo- 
tw6rczych« Sf. jaszowskiego'); .Uwagi nad krytyk::t P::ttnika«"); 0 angielskiem wydawnictwieBov- 
ringa »Wyb6r poezyi polskiej« (Specilllells of the potisch poets) "); wreszcie obszem::t i wyczerpuj::tC::t 
ocenf; dzieta 1::: u k a s zaG 0 I f; b i 0 w ski ego 0 > Domach i Dworach. 7). W recenzyi 0 antologii Bov- 
ringa przyznaje Zaleski wielkie zalety przektadom, natomiast wytyka wydawcy, ze w zbiorze swym po- 
min::tt poezye Adama Mickiewicza, A. E. Odynca i Zaleskiego. Tu nadmienic nalezy, ze Zaleski poznal 
poezye Mickiewicza przedewszystkiem dzif;ki SI. jaszowskiemu, jak to zaznacza sam, wielkiemu wielbi- 
cielowi wieszcza. W ,Zabawkach rymotw6rczych, Jaszowskiego znajduje sif; wyrainy slad zajl;cia i za- 
patl!. jakim przejf;ty byl dla Mickiewicza. Powiesc sw::t dramatyczn::t »Rozwidf;«, zacz::tl pod go dIem wier- 
szy, wyjf;tych z .Ody do mlodosci«: 


»1 ten szczo;Sliwy, kto legl wsr6d zawodu, 
Jeieli poleglem cialem 
Dal innym szczebel do slawy grodu.... 


Ii pamif;tac nalezy, ze rzecz ta napisana zostala juz w r. 1823. Zaleski nalezal wif;c do rZf;du tej mlo- 
dziezy, kt6ra pierwsza w Galicyi witata w dw6ch lomikach poezyi Mickiewicza wspanial::t zorzI; roman- 
tyzmu polskiego. 


') Obadwa te rodzaje tragicznego 
Poeta<. 
2) 
2) 
') 
') 
0) 
') 


rozwi::[Zania s
 niejako pol::tczone w tak zwanej komedyi: .Odludki 


»Rozmaitosci ('J 
»Rozmaitosci 0;, 
»Rozmaitosci «, 
»Rozmaitoscio:, 
»Rozmaitosci «, 
»Rozmaitosci «, 


1825, Nr. 28 i 30, podpisane PhiloJudzki z 0... 
1825, Nr. 40 (Obrona pisowni feliiiskiego). 
1826, Nr. 37. 
1827, Nr. 28. 
1827, Nr. 19. 
1832, Nr. 42-48.
		

/487_0001.djvu

			- 33 - 


Rzecz naturalna, ze Zaleski przeW sif; uwielbieniem, jakie zywit dla mistrza poezyi polskiej 
skromny rymotw6rca Iwowski, dla kt6rego Mickiewicz byl juz w r. 1824 tak wielkim i stawnym poet::t, 
ze - jak m6wi w przypisku: .dla obznajomienia sif; z poezyami jego w Wiedniu bawi::tcy Anglicy ucz::t 
sif; po polsku« '). Szerszy og61 zapoznal sil; z utworami Mickiewicza dopiero w r. 1827, gdy pojawity 
sif; sonety w osobnem wydaniu i w IV tomie wydawanej przez j. 1- Szczepa"skiego ,Polihymnik ') 
Pr6bowat tez Zaleski swoich sil w tlumaczeniu ,Sonet6w krymskich' na jf;zyk niemiecki; nie pozostato 
jednak ani jedno ttumaczenie w calosci, s::t tylko fragmenty , Die Steppen bei Ackermann« i Erinne- 
rung,.. Tlumaczenie stabe. Interesuj::tc::t jest takZe rozprawa .Uwagi nad krytyk::t P::ttnika«, kt6rego Nr. 1 
pojawil sil; w r. 1827 z nieco pompatycznem slowem wstf;pnemwydawcy, Ludwika Pi::ttkiewicza. 
Zeszyt ten, a zwlaszcza zawarta w nim rozprawa 0 Piesniach ludu.. wywotala ostr::t krytykf; w ,Ro- 
zmaitosciach, (Nr. 25), podpisan::t przez »Macieja z Halicza ; Zaleski wyst::tPit w obronie Pi::ttkiewicza, 
przyznaj::tc wielkie znaczenie piesniom ludowym i ich zbiorom. Posiadam wszystkie materyaty, - pi- 
salon - kt6re posiadac trzeba, aby 0 tym przedmiocie gruntowne dac zdanie, spodziewam sil; wif;c, 
ze glos m6j nie bf;dzie bez wagi no jest to pierwsza zapowiedz wydania Piesni ludu galicyjskiego", kt6re 
pojawily sil; w pif;c lat p6zniej. Wypowiedzenie swych uwag odtozyt Zaleski do czasu, gdy wyjd::t dal- 
sze zeszyty 'P::ttnika«, co nie nast::tpito; uwagi te r6wniez w pif;c lat p6zniej pojawily sif;, jak to zoba- 
czymy, w .Rozmaitosciach-. 
J:::ukasz Gotf;biowski, kt6rego Zaleski osobiscie poznal w czasie pobytu w Kr6lestwie, znalazl 
w nim gor::tcego wielbiciela. a dziele jego pisal: 


.Nie mielismy dot::td nic podobnego; dzieta te s::t nieodbicie potrzebne dla kazdego, 
kto chce poznac starozytnosc polsk::t. Pi sane s::t ze wzorow::t czystosci::t jf;zyka, stylclT1 pro- 
stym, naturalnym, bez zadnej zbytecznej okrasy, bez przesady, bez chf;ci btyszczenia i bez 
wyjezdzania na popis, - a z uczonosci::t, okraszon::t hUmorem. - Wieczna wdzif;cznosc na- 
lezy sif; autorowi za te dziela, kt6re na zawsze narodowym zostan::t skarbem ... 


Umiat Zaleski jednak i na ostro zaci::tc pi6ro, jak dowodzi notatka p. t. ',Sprostowanie geogra- 
ficzne«. ') Z powodu wydanego wtasnie pierwszego tomu dziela K. G. D. Steina, profesora berlinskiego 
i czlonka kr6!. Akademii w Erfurcie, p. I. .Podr6z przez srodkow::t EuroPf;' pisal Zaleski: 


.Na stronie 311, gdzie mowa 0 Preszburgu, opowiada autor mil;dzy innemi: .Kilkaset 
krok6w za miastem jest wzg6rek, rl;kami ludzkiemi usypany, 1702 wiedeIlskich s::tzni wysoki, 
zwany wzg6rzem Kr61ewskiem - Kiralyhegy - Kralova hora - w miejscu, gdzie sif; sty- 
kaj::t gran ice komitat6w Spiza, Liptawy i Gomory. Marya Teresa kazala go r. 1776 na nowo 
wzniesc. Na ten wzg6rek wjezdZa kr61 wf;gierski zaraz po koronacyi i obnazonym mieczem 
sw. Szczepana czyni cztery cif;cia krzyzowe na cztery strony swiata, przez co przyrzeka bro- 
nic kr61estwa od wszechstronnych nieprzyjaci61. Tu bior::t pocz::ttek rzeki Hornath i Gran',. 
...Zaiste wspanialy pomnik (pisze Zaleski) z czas6w Maryi Teresy, przewyzszaj::tcy 
o wiele piramidy egipskie, duml; dawnych Faraon6w! jakiejzeto sily potrzeba bylo, by wzniesc 
grzbiet ziemi 1702 s::tzni wiedenskich rf;kami ludzkiemi! Wedlug autora kazata Marya Teresa 
herkulesowe to dzielo wykonac 1776; ze zas juz w r. 1741 byta koronowan::t, zatem bf;dzie 
to zapewne model owej g6ry, przez kt6r::t wielka kr610wa jechata. Musi bye wszakze cokol- 
wiek trudno i przykro dla kr61a wf;gierskiego wjezdZac cwalem w pelnym ubiorze korona- 
cyjnym na g6rf;, 0 wiele wyzsz::t od g6ry Snieznej, niedaleko Wiednia, od J:::omnicy w Karpa- 
tach lub Etny w Sycylii. I dla biskup6w ill pOlltijicalibus i wielkich urzf;dnik6w ze sztanda- 
rami panstwa, utrudniaj::tq musi bye rzecz::t czekac przynajmniej caly dzieIl i noc, konno, na 
powr6t swego pam, u st6p tej g6ry pod otwartem niebem, gdy tymczasem wierne stany 
panstwa z dalekowidzem Dollonda w rf;ku patrq na tt; zawrotn::t g6rf;, jako swiadkowie ob- 
rZl;du koronacyjnego... 
Komitaty Spiza, Liptawy i Gomory przytykaj::t do wzg6rza tak wtasnie, jak Rosya 
i Polska w zwif;kszonym stosunku do Francyi i Hiszpanii. jezeli, jak sif; autorowi snito, wy- 
ptywaj::t tu rzeki Hornath i Gran, tedy podlug naturalnego potozenia musq wpadac do Du- 


') Dr. W. Bruchnalski: >Sijd Galicyanina 0 Mickiewiczu z lat 1822 1824,. »Pami
tnik T. L im. Adama 
Mickiewicza«, Rocznik V. 
') Tenze: ,Sonety Mickiewicza w literaturze galicyjskiej (1827-1828)" Tamze, Rocznik VI. 
') >Rozmaitosci<, 1828, Nr. t9. 


STOLECIE GAZETV LWOWSKIEJ II, 4.
		

/488_0001.djvu

			- 34 - 


najll i cata dlugosc ich biegu wynositaby trzy, najwyzej cztery s::tznie: bytaby to zaiste naj- 
wif;ksza osobliwosc geograficzna swiata!« 


Nie braklo mil wif;C ni hllmoru, ni sarkazmu! 
Opr6cz Icgo, pocz::twszy od r. 1828, zamieszczat Zaleski w _Rozmaitosciach« mn6stwo notatek 
i artykut6w 0 literaturze zagranicznej (francuskiej, hiszpanskiej, angielskiej), a przedewszystkiem 0 lite- 
raturzc slowiaIlskicj, mianowicie zas czeskiej. Pierwszy on u nas zwr6cit uwagt; na ruch literacki 
w Czcchach i podni6s1 jego waznosc i znaczenie; po nim dopiero Rosciszewski Adam zawi::tzywal 
z Czcchaml lilcrackie zwi::tzki. Pierwsq drukowan::t praq Zaleski ego w tym kierunku bylo.O czaso- 
pismic Muzeulll czcskiego« <-,Rozmaitosci« 1827, Nr. 26-36). Z innych oryginalnych utwor6w, druko- 
wanych w .Rozmaitosciach<, wymienic nalezy pr6cz wspomnianych juz, pierwotnie po niemiecku nap i- 
sanych rozpraw 0 obrazach w Z61kwi i okolicach Janowa, - przedewszystkiem: 
1. Wyj::ttck z tragedyi wierszcm p. I. ,justyna« (1827, Nr. 13) - jedyny utw6r Zaleskiego wier- 
szowany, kl6ry ukazal sif; w druku. Pr6cz tego proz::t: 
2. .Wiadolllosc 0 Krynicy« (1829, Nr. 23). 
3. .Filozofia w przcwr6conych sankach,,; obrazek wiejskiego zycia (1830, Nr. 3). 
4. .Pierwsza milosc - picrwsze upicie sif;«; karnawatowa humoreska na tie los6w mtodego 
cztowicka i nieforlunnego konkurenta (1831, Nr. 9 i 10). Mlodzieniec szuka pociechy w szampanie po 
slracic panny, kl6ra wyszta za inncgo, mnicj poctycznie usposobionego konkurenta, .co nie kochat, nie 
jf;czal - tylko trzoscm zabrzf;czak.. 
5. Nekrolog prof. Kodescha«, zawieraj::tcy wiele wspomnien osobistych (1832, Nr. 19). 
6. Rozprawa: .. a piesniach ludu< (w wyj::ttkach] (1831, Nr. 45-48). 
Wactaw Zaleski miat, jakbysmy to dzis powiedzieli, temperament prawdziwego dziennikarza. 
Pisal ch€;lnie, a chwytal w lot kazd::t rzecz, kt6ra mu sif; podobala i z kt6r::t uwazal za stosowne zapo- 
znac publicznosc polsk::t. Przedewszystkiem razily go liche ttumaczenia nowel, zamieszczanych w .Ro- 
zmaitosciach« i niczawsze nalezyty ich dob6r. ad czasu do czasu wi€;c przyswajal j€;zykowi polskiemu 
jak::ts lepsz::t rzecz z literatury obcej. aile z notatek dojsc moglismy, tlumaezyt nast€;puj::tce nowele: 
1. ,Prokurator<, powiesc z dzie! Goethego (1827, Nr. 43-47). 
2. .Zalobne r6Zec, z francuskicgo; [praca Polki hr. A. D. W. w jf;zyku francuskim] (1830, Nr. 53). 
3. 'Gr6b kochank6w«, wolny przektad z czeskiego rocznika »Danice<. (1831, Nr. 50). 
4. .Osobliwsze zdarzenie«, powicSc wyjf;ta z dzie! Goethego, ze wst€;pem Zaleski ego 0 znacze- 
niu zadaniu powiesci (1831, Nr. 51). 
5. .Ustf;P z zycia kaplana B.«, powiesc napisana przez Zg. Pollaka, niegdys prof. e. k. Uniwer- 
syletu Iwowskiego, wydana przez W. z Oleska (1832, Nr. 4 i 5). 
6. .Ksi::tzf; Reichstadt" z niemieckiego (1832, Nr. 12). 
7. - Dorozkarz«, z francuskiego, AI. Dumasa (1832, Nr. 15, 16). 
8 -Podw6jne oszukanie sif;<, ustf;P z powiesci P. Merimee (1834, Nr. 21, 22). 
9. .Claude Geux , z Wiktora Hugo (1834, Nr. 47, 48). 
Z artykul6w etnograficznych, geograficznych i statystycznych wymieniamy: 
1. .0 Bulgaryi i Bulgarach« (1828, Nr. 85). 
2. .0 drogach prowadz::tcych od naszego Dunaju do Konstantynopola« (1828, Nr. 38). 
3. «.Bosnia, Reseja i Hercegowina« (1828, Nr. 44 i 45). 
4. >Polityczny stan Butgar6w« (1832, Nr. 3). 
5. .Por6wnanie cywilizacyi dawniejszej z cywilizacY::[ nowozytn::t« (1832, Nr. 7 8). 
6. .Ludnosc Wf;gier«, podtug C. J. Czorniga (1832, Nr. 11 i 12). 
7. »0 goscincach publieznych w Galicyi<, (przeklad pracy prof. Stogera) i 
8. -a Dniestrze w Galicyi« [z rf;kopisu Stogera] (1834, Nr. 12 i 13). 
Juz sarno powyzsze zestawienie artykul6w, 0 kt6rych wiemy z pewnosci::t, ze je pisat Zaleski, 
swiadczy 0 jego pisarski em zamilowaniu, dziennikarskiem zacif;ciu i znacznym horyzoncie widzenia. Opr6ez 
tego robit on z wazniejszych urz
dowych referat6w swych wyci::tgi i przesytal je »Gazecie Lwowskiej« 
az po rok 1843. W ten spos6b miata ,Gazeta Lwowska« doskonate informacye 0 handlu zbozowym 
z Gdanskiem, 0 targach na welnf;, hodowli koni, 0 wyscigach i jarmarkach tarnopolskich, 0 handlu wo- 
lami i t. d., a wtasnie te artykuty pod6wczas najwif;cej interesowaly szlacht
, stanowi::tq gros ezy- 
telnik6w.
		

/489_0001.djvu

			35 - 


Zwif;kszaj::tce sif; ci::tg1e zajf;cia, zwtaszcza w czasie, gdy do obowi::tzk6w urzf;dowych przyt::t- 
czyty sif; prace obywatelskie, zwi::tzane z godnosci::t depu1a1a stanowego, oderwaty Zaleski ego od zajl;c 
literackich. Osta1nim - 0 ile wiemy - artykutem jego byta n01atka 0 fllndacyi hr. Skarbka. Zaleski 
przejf;ty glf;bokiem uwielbieniem dla filantropa, pragn::tt, by wiese 0 wielkodusznym czynie polskiego 
szlachcica szerzej sil; rozeszla. Obj::twszy w spadku po Emingerze sprawl; tej fundacyi w r. 1842, staral 
sif; 0 przyspieszenie jej, a gdy sif; to stato, zwr6cit sif; do w. kanclerza pismem z dnia 12 lutego 1884 
I. 992, przesytaj::tc mu obszerny artyklll 0 znaczeniu i celu fundacyi z prosb::t 0 zamieszczenic w »Wie- 
ner Zeitung.c. 
Artykul ten pojawit sil; w »Wiener Zeitung- w koncu lutego a nastf;pnie we wszys1kich pro- 
wincyonalnych gazetach urzf;dowych w marClI 1844. Zamiescila go na1uralnie takZe »Gazeta Lwowska<. 
Oto kr6tki rys literacko-publicystycznej dzialalnosci Zaleskiego; po poezyi, kt6r::t sam, zbyt os1ro 
j::t os::tdzaj::tc, skazat na zamkni
cie w tece, zabrat sif; do krytyki teatralnej, stwarzaj::tc dla niej zupetnie 
nowe podstawy, nast
pnie zas do krytyki literackiej, z szczeg61nem uwzglf;dnieniem literatury stowian- 
skiej. Adam Betcikowski, szukaj::tc zacz::ttk6w ruchu roman1ycznego w literaturzc polskiej, w rozprawie 
swej "Roman1ycznosc przed Mickiewiczem" ( Wieniec«, 1872) twierdzil, ze do potowy pierwszego trzy- 
dziestolecia wieku XIX nikt nie zwracal u nas uwagi na 6w pr::td umystowy lud6w Zachodu, ku ro- 
mantyzmowi ci::tgn::tcy, kt6rego objawem byly nowe teorye filozoficzne Fichtego i Schellinga, stawiaj::t ce 
jain cztowicka ponad swiatem zmystowym i przedmiotowym i w przeciwstawieniu do swiatopogl::t du 
Grek6w i Rzymian upatruj::tce w nieskoticzonosci, zamknif;tej w duchu i uczuciu ludzkiem, ir6dto wszel- 
kiej poetycznej tw6rczosci. Na podstawie zebranego przez nas materyatu mozemy stwierdzic, ZC oceny 
>Kenilwortha<;, Lekarza swego honoru« i wog61e krytyczne rozbiory Zaleskiego, jego przedmowa do 
tlumaczonej z Goethego powiesci, s::t widocznym dowodem interesowania sif; ruchem romantycznym 
juz znacznie przed r. 1830. Ktos, kto zdobf;dzie sif; na napisanie dziej6w krytyki literackiej w Galicyi, 
zaj::tc sif; bf;dzie musiat obszerniej Zaleskim, jako jednym z jej pionier6w. 



 

 


5*
		

/490_0001.djvu

			[6 [gg iiJ [[lIm
TmH
i I 


III 


(Pidni Indu galicyjskicgo. - Ocneza. - Wplyw Herdera i Brodzinskiego. - Wzory prac tego rodzajLl. - 
Wplywy romantyzmLl. - Bezposrcdnie pobudki. - Pogl::td Zaleskiego na wzajemny stosLlnek piesni ILldowej 
i poezyi artystycznej. - Uklad tre';d. - Podzial materyalLl. - StosLlnek piesni polskich do ruskich. - Kwestya 
pisnwni pidni ruskich. - Dlaczego atfalx.>1 polski? - Z pami.,tnika Zateskiego. - Ocena »Piesni< przez Augusta 
Biclowsldego. - Inne krytykL - Olosy prasy slowianskiej. - Zdanie P. Chmielowskiego.) 


Wszystkie te prace, 0 kt6rych dot::td m6wilismy, byly niew::ttpliwie, jak na SWO) czas, uwagi go- 
dne; nie one jednak, nie dzialalnosc krytyczno-literacko-dziennikarska zapewnily Zaleskiemu trwale miej- 
sce na kartach dziej6w pismiennictwa polskiego. Zaszczyt ten zawdzif;cza dzietu mozolnej a sumiennej 
pracy, kt6re pojawilo sif; w r. 1833 p. t.: "Piesni polskie i ruskie ludu galicyjskiego z muzyk::t instru- 
mentowan::t przez Karola Lipinskiego. Zebral i wydal Waclaw z Oleska. - We Lwowie, nakladem Fran- 
ciszka Pill era. 1833<. 
Genezf; tego, w swoim czasie najpopulamiejszego moze dziela w Galicyi opowiada sam autor, 
przytaczaj::tc na pierwszej karcie jako //lotto slowa Brodzinskiego: 


.Jezeli dzis zaczynamy cenic poezYf; naturaln::t a cz
sto tylko niby naturaln::t, godna 
poznac naprz6d te piesni, kt6re nie tylko najwil;cej zgodne s::t z duchem narodu, ale zarazem 
s::t najpif;kniejszym tego narodu pomnikiem«, 


tudziez stowa Herdera, kt6re kladzie na czele swej przedmowy, a raczej »Rozprawy wstf;pnej<, stano- 
wi::tcej sarno przez sif; wazny dokument historyczno-literacki. Ot6z Herder: 


Und doch bleibt's immer und ewig, dass der Theil von Literatur, der sich aufs Volk 
beziehet, volksmassig sein muss, oder er ist klassische Luftblase; doch bleibt's immer und 
ewig, dass wenn wir kein Volk haben, wir kein Publikum, keine Nation, keine Sprache und 
Dichtkunst haben, die unser sei, die in uns lebe und wirke.« 


Tak wif;c Brodzinski i Herder, a raczej odwrotnie: Herder i Brodzinski dali podnietf; Waclawowi 
z Oleska do zajl;cia sif; zbieraniem piesni ludowych. 
Grunt byl z dawna przygotowany; wiemy, jak Zaleski ukochal wies z jej prostot::t i piesni::t lu- 
dow::t, za kt6r::t tf;sknil w mie
;cie. Bylo to przywi::tzanie -wyssane z mlekiem, wci	
			

/491_0001.djvu

			37 - 


.Czego serce peIne, tern i usta plyn::t! M6wilo sil; wif;c 0 tym przedmiocie z nieje- 
dnym szkolnym koleg::t. Na przyjacielskie wezwanip udzielit niejeden podobnego zbioru; 
przepisywato sif; tedy, uzupelnialo, dodawato. Odjezdzaj::tcych na wies prosilo si,.- 0 przywie- 
zienie nowych, p6zniej, bawi::tcych na wsi prosilo sif; listownie, i tak 6w pierwszy zarodek 
co raz sif; wzmagat i rozszerzat«... ') 


Wszystko to by to skutkiem pierwiastkowego, wrodzonego zamilowania, robione dla wlasnej 
przyjemnosci, bez swiadomosci i celu. Byta to praca amatorska. Dopiero blizsze zaznajomienie sif; z lite- 
ratur::t wsp6tczesn::t, kl6ra zwr6cita sif; ku ,'ozywczej krynicy poezyi- - ku piesni IUdowej, nadato tej 
pracy powazny kierunek 


»Z pomif;dzy tegoczesnych - pisze Zaleski - czytywato sif; z przyzwyczajenia fran- 
cuz6w, sklonnosc utrzymywala przy Niemcach. Szekspir, pochwyciwszy duszf;, z wszystkich 
sit ci::tgn::tt j::t do Anglii; az nareszcie obJeciawszy tak poludnie, p61noc i wsch6d i za- 
ch6d - z przekonania na ojczystej osiadato sif; niwie. Wyznanie to moje 0 zamilowaniu ro- 
dzinnych piesni latwo domyslee sif; daje, ze mif; w literaturze kazdego narodu poezya jego 
nie mato zajmowata. Z jak::ts bolesci::t przyszlo mi wyznac samemu sobie, 0 ile i pod tym 
wzglf;dem, aby inne pomin::tc, kt6re tutaj nie nalez::t, zostalismy niemal za wszystkimi naro- 
dami Europy. Nie tu jest miejsce dochodzic przyczyn tego; ale stosownie do celu mego wi- 
nienem przytoczyc, ze gl6wn::t wad::t wszystkich poet6w naszych zdaje mj sif; 
bye bra k n a rod 0 w 0 S c i. W nowszych czasach dopiero, w terazniejszym wieku osobliwie 
zwr6cono na to uwagf;. Literatura nasza, m6wif; tylko 0 poezyi, za czas6w Zygmunt6w spa- 
dta nam jak gdyby z nieba. Poezya innych narod6w jest jakoby drzewo na rodzinnej wzroste 
ziemi; mozna wykazac, jak z rodzinnego wyklulo sif; ziama, jak rodzinnej ziemi wzmagato 
sif; sokami, jak nareszcie w pien wystrzelilo, i nad narodem, kt6ry je pielf;gnowal, w rozlo- 
zyste rozci::tgnf;lo sif; galf;zie: nasza poezya zas, jakoby 6w ptak rajski, 0 kt6rym powiadaj::t, 
ze n6g nie ma i zawsze w powietrzu wisi, nie mogta sif; osi::tsc na polskiej ziemi, nie wyszta 
z ducha narodowego, nie mogta wif;c przejsc do niego; nar6d polski byl jej obcym i ona tez 
narodowi polskiemu obq zostala. 
»W tern przekonaniu 6w zbi6r m6j piesni tak zwanych gminnych wydawat mi sif; 
nieocenionym skarbem. W nich objawiat mi sif; duch prawdziwie slowianski, kt6rego mi nilct 
zapewne nie zaprzeczy. 
»Gdy dojrzalszem poznaniem przyszlo zastanawiac si
 nad postf;pami literatury szcze- 
g61nych narod6w, latwo dostrzedz sif; dalo, jak wczesnie i troskliwie chodzono okolo wszyst- 
kiego, co sif; tyczy narodowosci. St::td owe dokladne opisanie zwyczaj6w i obyczaj6w naro- 
dowych z najdawniejszych czas6w; st::td nie tylko dokladne historye calego narodu, ale i po- 
jedynczych jego cz<;sci, jak n. p. Histoire titteraire des Troubadours etc., st::td owe szacowne 
zbiory dawnych podan, powiesci i t. d. jedno z najpierwszych miejsc w tym wzglf;dzie zaj- 
muj::t zbiory piesni ludu, czyli jak my m6wimy gminnych, tak owe choix de chansons, c/lOix 
de romances anciennes et modenzes. Nikt w tym zawodzie nie wyprzedzil Anglik6w. Z jak::tz 
to starannosci::t w wielu przepysznych tomach zebrane s::t ich stare songs: jak kosztowne 
jest zebranie najdawniejszej ich poezyi nawet w ulamkach, Retiques of ancient engtish Poetry". 


Przytoczywszy nastf;pnie caly szereg ludzi, w tym kierunku zastuzonych w literaturze angiel- 
skiej, i stwierdziwszy, ze dzif;ki temu 'poezya angielska jest tak narodow::t, ze od Shakespear'a do By- 
rom, cechf; jej narodowosci niemal w kazdym wierszu dostrzedz mozna" - stawia pytanie, co my po- 
dobnego mamy? 


»Historya nasza - odpowiada - jest tylko patologi::t narodu, lub raczej patologi::t 
gtowy jego - 0 fizyologii, 0 zdrowem zyciu narodu ledwie mamy wyobrazenie; lecz czyz 
przeto Iud nasz, tak pochopny do spiewu, nie mial swojej poezyi, prawdziwie slowianskiej 
poezyi? Czyz nie spiewal przynajmniej za dobrych kr616w naszych, Kazimierza Wielkiego 
i innych? Kronikarze nasi wspominaj::t dawne piesni, kt6re po cZf;sci i sami slyszeli; nie s::t- 


') W czasie, w kt6rym Zaleski byl pomocniczym nauczycielem matematyki w Uniwersylecie, zbi6r jego 
znakomicie si
 powi
kszyt. Studenci bowiem, zach
ceni przez niego, przywieili z wakacyi obfite plony.
		

/492_0001.djvu

			- 38 - 


dzili wszakze rzecz::t godn::t zachowae je dla nas. Czyli moze nie chcieli? Wczytawszy sif; 
w nich, ledwieby nic mozna odgadn::te przyczyny tej krzywdy, kt6r::t nam przez to wyrz::t- 
dzili. Tak tez i poeei nasi, od Kochanowskich az do Krasickiego i Naruszewicza, ledwie gdzie- 
nicgdzie maj::t na sobie cechf; narodowosci. Polskiemi tylko stowy pisali - mysli i czucia 
rzymskie, francuskie, nareszcie i inne, tylko nie polskie; dlatego !cz 0 g610 w i polskiego na- 
rodu zawsze byli i s::t obcymi. I pismienna cZI;SC narodu, za pojawieniem sif; poet6w pra- 
wdziwie narodowych, B rodz i ns ki ego, M i cki e w icz a, Bo gda n a Zal es ki ego etc., 
zapomniala 0 nich, tak jak og6t narodu nigdy 0 nich nie wiedziat. Przez uszanowanie tylko, 
od dziccillstwa w nas wpojonc, r6wne temu, kt6re dla poswif;conych relikwii mamy, zagl::t- 
damy czasem do nich, a oddaj::tc sprawiedliwosc ich niepospolitym talelltom, zatujemy tylko, 
zc tak myh1::t poszli drog::t. Nic mozlla sif; nie przekonac, jak prawdziwi poeci, chqc bye na- 
rodowymi, zglf;biali ducha narodu, jak wchodzili w jego spos6b widzenia rzeczy i przyswa- 
jali sohic caly obw6d rozwinif;cia umysl'owego og61'u narodu, albo raczej sami w ten og6t 
i w tell obr6t si" weiel;!li. lIez w tym zamiarze m6g1 korzystae poeta z owych szczeg610wych 
opis6w narodowcgo obyczaju, osobliwie zas z owych piesni ludu, kt6re s::t rezultatem picrw- 
szych wl'adz jego, a zatem najdoskollalsz::t charakterystyk::t narodowosci. Pod tym wzglf;dem 
zhi6r piesni ludu, jakkolwiek maly, stawaJ sif; dla mnie coraz wazniejszym. Staralem sif; co 
raz bardziej go powif;kszye. 
-Usilnc starania nie zostaty bez skutku: ze wszystkich stron Galicyi odbieralem za- 
sitki od mlodszych przyjaei6t, kt6rzy w mysl moj::t wchodzic umieli. Tak w pl'zeci::tgu lat 
kilku dosyc znaczny zgromadzit sif; zapas. Nie bylo w tern jeszcze zadnego innego zamiaru, 
jak tylko wlasna nauka. 
.Owo pierwotne zamilowanie zmienilo sil; w przekonanie, ze na tej drodze ducha 
narodowcj poezyi i piel'wotnych jej zasad dochodzic nalezy. Wlasna nauka, wtasna korzysc 
byta celem mojcgo zbioru. Nie myslalem nigdy wydawac go na widok publiczny; bo i kt6Zby 
byl smiat u nas 0 tern pomyslcc, kiedy jeszcze wszystko, co nie bylo francuskie, lub og61- 
nie obce, by to barbarzynskie i odrzucone. I u pobratymczych Stowian nie prawie jeszcze po- 
dobncgo nie bylo. Chociaz wil;c nasladowania piesni ludu, ballady i romanse, zaczf;ty sif; upo- 
wszechniac i moze nad zaslugf; przypadac narodowi do smaku, nikt nie smiat przeciez wy- 
st::tpic na widok z samemi piesniami tak, jak s::t i jak w ustach ludu zyj::t. Daleko p6zniej, 
bo w r. 1826, gdy sif; B rod z ins k i - szanowny B rod z ins k i, kt6rego juz sarna powaga 
powinna byla zaslonie od wszelkiego zarzutu - osmielit wydac w ,Dzienniku warszawskim< 
niekt6re piesni gminne slowiaIlskich lud6w, z jak::tz to uczynit niesmialosci::t! Caly jego list. 
w tym wzgl"dzie do redaktora »Dziennika,' pisany i w tymze ,Dzienniku< umieszczony, jest 
jak gdyby wielkie satve venia albo .z respektem powiedziawszy«. A jednak dal on wtedy 
tylko niekt6re piesni zenskie, bardzo g!adko obrobione i do tak zwanego wyzszego smaku 
zastosowane. C6Z dopiero, gdyby je byl da! tak, jak s::t w rzeczy, albo gdyby by! chcial nie- 
kt6re piesni serbskie junackie podlug ich wtasnej miary przetozyc! 
»W tym samym prawie czasie zaczf;ly sil; okolicznosci zmieniae, u pobratymczych 
Stowian pokazaty sif; zbiory piesni ludu. (Tu wymienia autor wydawnictwa: Danilowa, Po- 
powa, Pracza, Kolatiliny, Czelakowskiego, Rittenberga, Galasse-Frycza, Szafarzyka a szczeg61- 
niej Vuka Karadziea, kt6re wnet po zjawieniu sif; tlumaczoI1O na obce jf;zyki). 
.Tak tedy - m6wi dalej - ze wszystkich prawie Siowian my tylko jedni zostalismy 
sif; bez podobnego zbioru piesni ludu. Wtedy juz, wyznae muszf;, innem okiem zacz::tlem si" 
zapatrywae na m6j zbi6r jako taki. Czulem potrzebf; ogloszenia go publicznie". 


Zoryana Chodakowskiego znal Zaleski z opinii i z Cwiczen naukowych" drukowanych w Krze- 
miencu; czytal jego rozpraw" '0 Siowianszczyznie przed chrzeseianstwem«, kt6ra zaimponowala mu sw::t 
intuicy::t i og61nym pogl::tdem. W Pu!awach slyszal 0 jego sposobie zbierania piesni ludu: jak w kr6t- 
kim kozuszku, z mal::t torebk::t na plecach, chodzi od wsi do wsi, od ksif;dza do ksif;dza, od organisty 
do organisty, od dyaka do dyaka, od jednej baby spiewaczki do drugiej, od jednego dziada-dudarza lub 
Iil'l1ika do drugiego, i jak Wszf;dzie prosz::tc, namawiaj::tc, cZf;stuj::tc i sam spiewaj::tc, wydobywa wszystko, 
co odpowiednim bye mu sif; zdaje materyalem. W podobny spos6b Postf;powat Wuk Stefanowie Ka- 
radzie przy zbieraniu piesni serbskich. 
Zaleski, przejf;ty uwielbieniem dla niezmordowanej pracy Chodakowskiego, ani mysla! z nim 
konkurowae: »radosnie zbi6r m6j zamkn::t!em, przekonany bf;d::tc, ze Chodakowski wszystkiego dopelni, 
czego w tym wzglf;dzie zyczye sobie mozna«...
		

/493_0001.djvu

			- 39 - 


Niestety - Chodakowski zbyt wczesnie umart, a 0 zebranych przez nicgo materyalach bylo zu- 
pe1nie glucho. Wobec tego Zaleski zn6w pomyslal 0 zuzytkowaniu swego zbioru; by to to w r. 1825,- 
w chwili, gdy ukonczyt studya. 


"Przyjainiejsze juz wtedy - pisze Zaleski - byty okolicznosd. Owych kiIka pie
ni, 
udzielonych przez Brodzinskiego w Dzienniku warszawskim', dobrze przyjf;te zostaty. Przez 
nowszych lub raczej jedynych poet6w naszych zacz
1 sif; upowszechniac smak w poezyi 
gminnej. Wprz6d jeszcze przem6wit w Galicyi za piesniami ludu naszego nieodZatowanej pa- 
mif;ci prof. Huttner w Pielgrzymie Iwowskim< na r. 1821. juz i pisma publiczne krajowe 
i zagraniczne zaczf;ly wspominae 0 potrzebie zbioru piesni ludu naszego. Tern wszystkiem 
zachf;cony zacz::tlem sif; porz::tdnie krz::ttae okolo zbioru mego, gdy tymczasem pojawil sif; we 
Lwowie .P::ttnik narodowy., kt6ry podtug prospektu miat wyjse we 12 tomikach. Tomik 
pierwszy wyszedt w samej rzeczy z druku w r. 1827. Umieszczona w nim rozprawa 0 pie- 
sniach ludu polskiego i ruskiego jest jakby przedmow::t do juz gotowego zbioru piesni, za- 
czyna sif; bowiem od sl6w: puszczaj::tc na swiat uczony zbi6r piesni ludu naszego etc. 
Wierz::tc stowom P::ttnika«, trzeba sif; bylo domyslac, ze ten zbi6r juz jest pod pras::t. Gdy 
tak blizkie wyjscie swego zbioru zapowiedzial, nic mj nie pozostalo -- gdym wlasnie wtedy 
ledwie byt w polowie rozpoczf;tego dziela - jak zwin::te wszystkie papiery i znowu je scho- 
wac. Tymczasem zbi6r ten, dla niewiadomych mi przyczyn, dot::td nie wyszedtw druku. Mimo 
wif;C innego przeznaczenia, mimo z powotania zupelnie innego rodzaju zatrudnienia, wyj::ttem po 
raz trzeci zbi6r m6j z ukrycia, a dodawszy do niego cal::t masf; zebranych piesni, zacz::tlem 
stanowczo myslee 0 jego wydaniu. Tu dopiero pokazaty sif; rzeczywiste Irudnosci, z takiem 
przedsif;wzi
ciem pot::tczone, a 0 kt6rych si
 we wieku, w kt6rym nam wszystko tatwo przy- 
chodzi, ani pomyslato. Mn6stwo zebranego materyalu wymagato scislego uporz::tdkowania; 
lecz jakichze trzymae sif; zasad w plsmiennym podziale piesni, kt6re nigdy napisane nie byty? 
Druga niemniejsza trudnosc, jak pisae te piesni ruskie, brane z ust ludu, kt6ry nie ma wla- 
snej gramatyki i w kt6rego jf;zyku ledwie jeden elementarz, i to nie zupetnie w jego dyale- 
kcie, jest drukowany? jakich sif; wi
 trzymac zasad gramatycznych zwlaszcza, gdy wyma- 
wianie tych samych wyraz6w w roznych okolicach jest r6zne. Inaczej wymawia g6ral w Sa- 
nockiem, inaczej Rusin na r6wninach w Zloczowskiem, inaczej w Kotomyjskiem, Czortkow- 
skiem. jakem w tej mierze post::tpit, p6iniej jeszcze okazf;; w pierwszym zas wzglf;dzie, 
I. j. przy systematycznem rozgatunkowaniu piesni, pokazala sif; zupeIna trudnosc tego zawodu, 
a najbardziej niedoktadnose niniejszego zbioru. Pewnych, ze tak rzekf; a priori postanowio- 
nych gatunk6w piesni, jak n. p. sob6tek, piesni flisackich, rzemieslniczych i t. d. zupetnie nie 
znalazlem, - inne w zbyt malej znajduj::t sif; liczbie, jak n. p. chrzcstnc, stypowe i 1. d., inne 
tyJko z pewnych okolic, nie zas z calego kraju, jakby bye powinno, zebrane, jak n. p. we- 
seIne, obzynkowe i I. d. 
»Te s::t najgt6wniejsze niedostatki niniejszego zbioru. Gdybym rn6glmiee nadziejf;. ze 
mi sif; jeszcze da zapobiedz tym niedostatkom, ze jeszcze bf;df; m6gt zbi6r ten podtug mego 
zyczenia uzupelnie, odlozylbym zapewne jego wydanie: lecz tej nadziei miec nie mog
, moje 
niniejsze powolanie i polozenie zadn::t miar::t na to nie pozwala, wydajf; go wif;c tak, jak jest, 
a uczyniwszy krok pierwszy i zapewne najtrudniejszy, zostawiam innym dalsze postt:powanie. 
jakkolwiekb::tdi zawsze ten zbi6r jest szacowny; bez uprzedzenia powiedziee to mogf;. Nie 
chciatem go dtuzej ukrywae przed publicznosci::t, nle wypadato mi tego uczynie, to mif; zna- 
glito do jego wydania: a gdym sam wykazal z szczer
 otwartosci::t jego nicdostatki, gdym 
wykreslit drogf;, kt6q Postf;powae nalezy, zyczye mi tylko pozostaje, azeby kto inny, w in- 
nych bf;d::tcy okolicznosciach i wif;cej maj::tc ku temu usposobienia, uzupetnil, co ja zacz::tlem, 
albo zniszczywszy wszystko moje, czem lepszem narodowi sif; przysluzyt. Wolny od prozno- 
sci, przekonany 0 waznosci przedsif;wzif;cia i pozytecznosci skutk6w, zyczf; tego z calej du- 
szy, dodaj::tc z Kaminskim: ,'Oby ten chram narodowy pod wielk::t pieczf;ci
 na- 
rod6w slowianskich od zaglady na wieki zachowany zostal!. 


Zdanie swoje 0 piesniach ludowych i 0 swoim zbiorze formutuje w spos6b nastf;puj
cy: 


-0 piesniach ludu w og61nosci m6wili u nas ze znajornosci::t rzeczy: B rod z ins k i 
w pomienionym juz liscie do redaktora .Dziennika warszawskiego« w r. 1826, fudziez Z u- 
kows ki w rozprawie, drukowanej w »Meliteli. na r. 1830, lubo ostatni wi
cej piesni ludu
		

/494_0001.djvu

			- 40 - 


polskiego l11a na wzglf;dzie. Wiele uwag mniej wif;cej trafnych, tycz::tcych sif; mianowicie pie- 
sni lud6w slowiaIlskich, znajdujcmy w rozprawie W 0 r 0 n i c za ,0 piesniach narodowych«, 
w dzick Sz a f a rzy k a »Geschichte der slavischen Sprache und Literatur«, Ofen, 1826, 
w dzieJe Golf;biowskiego .Lud polski, jego zwyczaje, zabobony etc.. - w Warszawie, 
1830; w przedmowach do zbi6r6w piesni ludu pobratymczych Siowian, kt6re juz wyzej przy- 
toczylem, i w innych dzielach i rozprawach, kt6rych nie maj,!c teraz pod rf;k::t, z pamil;ci napro- 
wadzic nie mogf;. Pomnf; wszakze Fa u r i e I a, kt6rego uwagi nad piesniami nowogreckiemi 
s::t zastanowicnia godne, tudziez K 0 pit a ra z natchnieniem pisane uwagi w recenzyi zbioru 
pidni serbskich Wilka Stefanowicza, drukowanej w pamif;tnikach wiedellskich,jahrbucher 
lier Literatur<, 1825. 0 najdawniejszej poezyi stowianskiej wielce szacowne s::t uwagi Ra- 
kowieckicgo w przypisach do "Prawdy ruskiej«. Nie mniej warte s::tzastanowieniawszel- 
kic uwagi, tycz::tce sif; niniejszego przedmiotu a znajduj::tcc sif; w .Haliczaninie'." wydanym 
we Lwowic 1830 r. nieocenionem staraniem Walentego Chlf;dowskiego. Swif;te, nie- 
zaprzeczone i nigdy niczachwiane prawdy w powyzszych wzglf;dach zlozyt wielki Herder, 
ten g1'6wny filar literatury niemicckicj, kt6rego imicnia bez czci wymawiae sif; nie godzi, w roz- 
prawach swoich, podobnych przedmiot6w sif; tycz::tcych: "Ueber Os sian und die Lieder alter 
Volker, - 1773; Aehnlichkeit der mittleren englischen und deutschen Dichtkunst - 1777, 
. Vorrede zu den Volksliedern: Stimmen der Volker in Liedern- 


Zaleski, jak wszyscy pod6wczas, przyznawal piesni ludowej donioste dla poezyi narodowej zna- 
czenic, nie przeceniat jcj jelinak, jak ci, kt6rzy piesn gminn::t uwazali za jedyne ir6dlo wszystkiego, co 
si" tyczy starozytnosci, lub - jak Chodakowski - w zapale swoim, na piesniach lud6w stowianskich 
budowat starozytn::t geografif;, wywodzit z nich nazwy znak6w niebieskich, ba, niemal cat'! heraldykf; 
polsk::t. Zaleski trzeiwiej rzecz ocenial; wiedzial on, ze i w tym kierunku piesn ludowa przydae sif; 
moze, ale rozumiat takze, ze zbiory musialyby bye bardzo szczeg6towe. Na razie s::tdzit, ze dla historyi 
piesIl ludowa przedstawia minimalny pozytek, gdyz w piesniach gminu g6ruje fantazya i bajecznose; 
wydarzenia, tycz::tce sif; r6znych czas6w i roznych os6b, mieszaj::t sif; z sob::t najbeztadniej w swiecie. 
S::t jcdnak w piesniach zabytki starozytnosci, kt6re sil; nigdzie indziej nie znajduj::t, s::t nazwy mitologi- 
cznych jestestw i wzmianki 0 obrzf;dach, s::t czasami wspomnienia dziejowych fakt6w, ocenionych w spo- 
sobie ludu i z jego stanowiska. Nie twierdzi on, by to zdanie by to koniecznie p r zed m i 0 tow 0 pra- 
wdziwe, jest ono jednak podmiotowo s z c z ere a wif;c i pouczaj::tce. "jezeli zycie narodu w jego orga- 
nicznem rozwi::tzaniu, rozwini
ciu i wykszta1'ceniu uchwycie i w historyi wystawic chcemy, to do takiej 
historyi piesni ludu wielce pozyteczne bf;d::t, lub raczej bez ich znajomosci uskutecznic tego nie mo- 
zna'. Piesni ludowe uwaza Zaleski za najdokladniejszy wyraz zycia narodowego: s::t to ".klucze do 
swi::ttyni narodowosci<, kt6rymi jednak trzeba sif; nauczyc zamek otwierae; zawieraj::t sif; w nich, jak 
w hieroglifach egipskich, swif;te prawdy, lecz trzeba umiec je czytae. Historya 1iteratury nie powinna po- 
mijac piesni ludu, kt6re s::t przecie prawdziwym jej pocz::ttkiem. 
Wif;ksze znaczenie niz dla historyi przyznaje Zaleski piesni ludowej dla badati psychologicznych 
i lingwistycznych; dla filologa zwlaszcza i gramatyka przedstawia ona nieprzebrany skarbiec. Bardzo 
ciekawy jest pogl::td Zaleskiego na stosunek, w jakim pozostaj::t z sob::t picSn ludowa i poezya, 
tudziez na istotf; poezyi wog6le. Rzecz ta zaiste warta jest uwagi. dlatego przytaczamy 6w pogl::td 
w obszerniejszem streszczeniu. 


Przyst'lpmy do najgl6wniejszej cZf;sci naszych \1wag, pokazmy, czem s::t zbiory pie- 
sni ludu pod wzglf;dem poezyi. - Co jest poezya, co prawdziwie poezyjnem zwac nalezy?- 
S::t to pytania na kt6re w literaturze europejskiej niema dot::td odpowiedzi, kt6raby sif; 
w kilku stowach zamkn::tc dala. PoW niejeden istotl; poezyi, lecz zadncmu sif; jeszcze nie 
udato to, co poj::tl, kr6tko i tak wyrazie, azeby ten wyraz jego zadnego nie dopuscit zarzutu, 
kt6rego odeprzec nie byl w stanie. Dziwne to zjawisko natr::tca nam przekonanie, ze 1'a twi ej 
jest uczue i w sobie wyrobic pojf;cie istoty poezyi, jak go wyjawic i wy- 
razie ku powszechnemu poznaniu; przyczyn::t zas zdaje mi sif; bye ta okolicznosc, 
iz sif; dot::td nie dosye zastanawiano nad koniecznosci::t poezyi (»das nothwendige Sein«). 
Oczywisty st::td mamy dow6d, ze jest w cztowieku jakas sila, kt6ra mu daje poj::tc znaczenie 
poezyi, kt6rej istoty przeciez rozwag::t dociec nie jest mu tak latwo. 
_Dop6ki nie okazemy, jak z usposobienia umyslu ludzkiego, ze -wszystkich sit ducha 
cztowieczego i ich wlasciwego sktadu wyradza si" koniecznie dziatalnosc, kt6rej konie- 
c z n y m znowu wypadkiem jest poezya, dop6ki nie okazemy, jak ta dziatalnose w kazdym
		

/495_0001.djvu

			- 41 


czlowieku sif; wyraza, w stabszy lub silniejszy spos6b, podtug jego osobistosci, - jak zatem jest 
essencyonaln::t cZf;sci::t istoty cztowieka i jak cztowiek bez tei wtasciwosci nie bylby czlowie- 
kiem, tak jakby nim nie byt bez mowy, uznania siebie samego i wiary; - jak dtugo - 
m6wif; - w ten spos6b nie zechcemy uwazac poezyi: tak dtugo nie bf;dziemy mieli prawdzi- 
wego poznania jej istoty. Na tej tylko drodzc poznamy, co jest poezya, nie jako umiejf;tnose, 
ale uwazaj::tc j::t podmiotowo ze wzglf;dem na natur
 kazdego cztowieka. Co jest w cZf;sciach 
r6wnorodnych i w catosci okazac sif; musi: co jest wif;C w ludziacl1, to i w narodzie okazae 
sif; musi. Czlowiek jako istota przez sif; ma swoj::t wtasn::t osobistose, r6wnie wif;c i nar6d 
jako istota przez sif; swoj::t wtasn::t osobistose miec musi. N i g d Y n a rod y n i e s p t y n::t 
w tak::t calosc, azeby sif; nie r6znily od siebie, jakby twarz::t, wtasnym swo- 
i m s p 0 sob e m. S::t cechy narodowosci, kt6re, mimo og6lny czlowieczeIistwa charakter, nigdy 
si
 zatrzee nie dadz::t, gdyz nie zawisly one od cztowieka, od jego wewn
trznej istoty, ale od 
tego, w czem i czem rosnie. S::t znaki w narodzie samym, po kt6rycl1 poch6d jego, wyksztal- 
cenie, rozwinif;cie a nawet wiek jego, jakby po owych pierscieniach, na drzewie sif; wyrzyna- 
j::tcych, poznac mozna. Po ojcach podobne rodz::t sif; syny i wnuki, rozni::t sif; postaci::t, ukta- 
dem i zwyczajem - ale z zicmi, z powietrza wyssana wlasciwose pozostaje. 


.Koso z koSci ojc6w naszych, r6d jeden skladamy, 
I jcdnym wszc;dzie dLlchem oddechamy!c 


Przy takiej r6znosci narod6w iowa dzialalnose, kt6rej, jakesmy wyzej nadmienili, ko- 
niecznym wypadkiem ma bye poezya, jak w pojedynczych ludziach, tak i w narodach roznie 
wyrazac sif; musi. jak tedy do prawdziwego pOZllania poezyi, podmiotowo w czlowieku uwa- 
zanej, od pocz::ttku jej koniecznosci i jej essencyonalnego wptywu do istoty natury cztowieka 
wychodzie nalezy, tak do poznania poezyi, nie jeszcze jako umiejf;tnosci, ale przedmiotowo 
w narodzie jako zjawienie uwazanej, od pocz::ttku jej koniecznosci pod wzglf;dem cech naro- 
dowych i jej essencyonalnego wptywu do istoty natury narodu, jako narodowosci, wychodzie 
potrzeba. Nie tu jest miejsce do podobnego wywodu, kt6ry osobncgo wymaga dziela. Wiem 
dobrze, zem sif; nie dla kazdego jasno wyttumaczyl - szczuplose zakresu niech mnie unie- 
winni. Za daleko odst::tpilbym od rzeczy, gdybym sif; chcial szerzej i jasniej ttumaczyc. Nie 
mo
 jednak pomin::te uwagi, kazdcmu sif; zapewne narzucaj::tcej, dlaczego, gdy owa dzialal- 
nose, kt6rej, jakesmy wyzej powiedzieli, k 0 n i e c z n y m wypadkiem jest poezya, w kazdym 
czlowieku sif; objawia, 
 poznanie przeciez poezyi tak jest rzadkiem! Odpowiedi na to py- 
tanie blizej nas do zamierzonego aoprowadzi celu. Nie jest to rzadkiem zjawieniem, ze wla- 
snie to, co jest og61nie upowszechnione, najmniej jest dokladnie poznane. Nie chcf; przyta- 
czac przyktad6w, kazdy je sobie sam powie. Najgl6wniejsz::t zas tego zjawiska przyczyn::t pod 
wzglf;dem poezyi zdaje mi sif; bye ta okolicznosc, ze sif; przedewszystkiem obznajamiamy 
z poezY::[ jako umiejf;tI1Osci::t, ze zaprz::ttnieni zupelnie jej formami i wszystkiem tern, co jej ze- 
wnf;trznosc stanowi, nie mozemy sif; przedrzee do wewnf;trznej jej istoty. Do tego w mylny 
to zwykle dzieje sif; spos6b; nie wychodzimy ze srodka, ze sedna rzeczy, z istoty poezyi, 
azeby poznae konieczny przyrodzony spos6b jej rozwinif;cia i uksztalcenia - ale uczymy sif; 
regul, praw, zasad, juz z tego sposobu zdjf;tych, - regut, praw, zasad pod innem niebem, w in- 
nych czasach, w innych okolicznosciach zdzialanych. St::td sio,: wyradzaj::t owe regulame dzi- 
wotwory. Reguly, prawa, zasady bardzo stosowne, bardzo przypadaj::tce do 6wczesnych oko- 
licznosci, staj::t sif; dla nas pod innem niebem, w innych czasach i okolicZllosciach zywym 
nierozs::tdkiem i s::t prawdziw::t klf;sk::t dla poezyL Tak sif; dzieje ze wszystkiemi prawami, ty- 
cz::tcemi sif; przedmiot6w, kt6re w naturze czlowieka sw6j pocz::ttek maj
, a kt6re tylko pr6- 
znose i nierozs::tdek wiecznie nieodmiennymi miecby chciaty. Natura czlowieka wiecznie ta 
sarna, zawsze i wiecznie jednak inaczej sif; objawia; potrzeba wi
c zawsze praw, kt6re na 
wiecznych w og61nosci oparte zasadach. w szczeg61nosci podtug odmiennych stosunk6w sif; 
zmieniaj::t. Zastosowae tu mozna, co Goethe, ten arcy-geniusz rodzaju ludzkiego, pod innym wzglf;- 
dem powiedzial: 


»Es erben sich Gesetz LInd Rechte, 
wie eine ew'ge Krankheit fort i t. d. 


I tak jest: uwazmy tylko, w jaki spos6b przychodzimy teraz zwykle do poznania po- 
ezyi. Oto poznajemy wiersze, kt6re nam dlatego, ze s::t wierszami, za poezYf; miec kaz::t; do 


STULECIE GAZETY LWOWSKIEJ II, q. 


6
		

/496_0001.djvu

			- 42 - 


ich ocenienia zaczynamy sif; uczyc, i to jeszcze najczf;sciej w obcym jf;zyku, i\o- 
czasu, skandowania, kt6re nam ani do ucha, ani do smaku nie przypada, jako zupetnie obce 
naszcj naturze; zaczynarny nareszcie sami sktadac wiersze podlug regut, kt6rych, jak widzimy, 
geniusze nie zachowuj::t; skladamy wiersze 0 przedmiotach, 0 kt6rych, jako zupelnie nam ob- 
cych ani myslec, ani - tem mniej - dumac nie umiemy; udajemy namif;tnosci, kt6rych nie 
mamy, chccmy nasladowac sily duszy, kt6rych nie posiadamy - tak nareszcie wszystko staje 
sit; fatszem, niemoc::t, wymuszeniem. W tym zamt;cie gubi::t sif; najlepsze nawet gtowy, trac::t 
sprawnosc n;ki i oka, pewnosc mysli i wyrazu, a tak i ich poezya trad zywosc, prawdziwosc 
i tt; moc, kt6ra sif; pod innemi okolicznosciami do serca wciska. Takich poet6w utwory s::t jak 
pellsa zak6w, wykorregowane, wymoderowane - ale bez prawdy, bez zycia. Na przyklactach nie 
zbraktoby mi, osohliwie w literaturze niemieckiej do potowy zesztego wieku i w naszej, az 
do ostatnich czas6w - ale... cxclllpla SUllt odiosa! 
Azchy temu zlemu zapobiedz, potrzeba sif; najprz6d starac 0 p raw d z i w e po j f; c j e 
is tot Y po e z y i, powt6re 0 poznanie j e j c c c h r 0 z m a i t Y c h podlug rozmaitosci narod6w, 
w kt6rych si
 ohjawia. Do uskutccznienia pierwszego zdajc nam si
, jak juz wyzej pow ie- 
dzielismy, jedynym srodkicm dokladne pojf;cie tej wladzy duszy, lub raczej tego sktadu 
wszystl	
			

/497_0001.djvu

			- 43 - 


slu ludzkiego, nie mozna 0 meI nie bye przekonanym. 0 a Ie k::t j est 0 de m n i e zap e w n e 
ta mysl, azebym kazdy jalowy pomysl prost ego czlowieka, choeby i w pie- 
sni wydany, mial wyslawiae jako wz6r poezyi albo przenosie go nad ptody 
geniusz6w, w dzisiejszych czasach zaszczytnie znanych: zamiarem moim 
bylo tylko okazac, jak piesni ludu, pomin::twszy nawct ich wewnf;trzn::t 
wartosc, najbardziej s::t zgodne z duchem narodu, jak pod tym wzglf;dem 
stae sif; powinny prawdziw::t nauk::t i jak dlatego kazdemu, komu chodzi 
o poznanie ducha narodowego, a mianowicie poecie, zbiory piesni ludu s
 
wie Ice pozy teczne, a n a wet i n i ez b
d n ie p otrz eb ne. 
Tyle 0 pozytku zbior6w piesn; ludu pod wzglf;dem historyi i psychologii, lingwistyki 
i poezyi w og6lnoSci. W kr6tkoSci powtarzam, ze piesni ludu, bf;d::tc szczerym wy- 
padkiem narodowego ducha, s::t oraz prawdziwym obrazem zycia narodo- 
weg 0, dodaj::tc z Faurielem wzglf;dem takowych zbior6w: un tel reCfleit s'it t!toit comple!, se- 
rait it la fois et ta veritabte l1istoire nati01zole. et Ie tableau te ptus fidi!le des 1floeurs des 
habitans«. 


Po tych og6lnych uwagach zajmuje sif; Zaleski pytaniem, 0 ile po zbiorze jego spodziewac sif; 
moma takiego pozytku, 0 jakim powyzej nadmienil. Przyznaje on, ze zhi6r ten jest i pod wzgl
dem 
ilosciowym i terytoryalnym dosye niedoktadny, wyraza jednak sluszne przekonanie, ze nawet taki, jaki 
jest, moze bez wstydu stan::te obok zbior6w pobratymczych lud6w. Uwazal go zreszt::t Zaleski za za- 
wi::tzek, za pocz::ttek pracy - a jak z jego pamif;tnika wiemy, I10sil sif; z mysl::t wydania tomu II, nie 
prf;dzej jednak, az zostanie 'radc
 gubernialnym<... W przedmowie zas swej m6wi, ze mialby sif; za 
szcz
sliwego, gdyby kto zbiorem jego zachf;cony cheiat go uzupelnie, a przytem albo wskazan::t przez 
niego, albo wlasn::t i lepsz,! p6jsc drog::t"... 


Niemat::t trudnose przedstawiata kwestya ukladu tresci. Zaleski, przestudyowawszy dokladnie 
wszystkie slowiaiiskie zbiory, a w szczeg61nosci Franciszka Czelakowskiego i Vuka Stefano- 
wiea Karadziea, dla swego przyj::tl za podstawf; uktadu zdanie Brodzinskiego, I. j. ze wszyst- 
kie piesni nasze s::t poswif;cone albo uczuciom rodzinnym, albo opisowi zdarzen b::tdi zycia b::tdi his to- 
rycznych: pierwsze slyszy sif; najcz
sciej w ustach kobiet, drugie z ust mf;zczyzn. Opieraj::tc sif; na tym 
pogl::tdzie, podzielit zbi6r sw6j na piesni z e 11 ski e i m f; ski e. 
Pierwsze towarzysz::t ludowi od kolebki do grobu, przy wszystkich uroczystosciach, wszeJkich 
obrzf;dach j swi::ttkach, przy zatrudnieniach i zabawach, przy cierpieniach i smutkach. »To nakoniec 
wszechwladne uczucie, z pod kt6rego panowania zaden zak::tt ziemi nie jest wyl::tczony, milose, jest nie- 
przebranem ir6dlem nieprzebranej mnogosci piesni.. Piesni zenskie podziclit nastf;pnie na V kategoryi 
wedlug tresci i eelu a mianowicie: 
A) piesni przy r6znych uroczystosciach spiewane (zar
czyny, wesela, chrzciny, stypy); 
B) przy obrzf;dach i w ezasie swi::tt (hailki, sob6tki, kolf;dy); 
C) przy zatrudnieniach i zabawach wiejskich (piesni rolnicze przy obzynkach i tlokach, paster- 
skie, wieczornice, mysliwskie, f1isackie, rybaekie, g6rnieekie, rzemieslnicze, wojaekie i piesni opryszk6w) ; 
D) przy ochotach wiejskich (biesiedniee, do taiiea a wreszcie karczemne); 
E) piesni mitosne. 
Piesni m f; s ki e ujf;te s::t w dwa dzialy: 
A) piesni, tyez::tce sif; zdarzen krajowych ezyli wtasciwie historyczne; 
B) piesni, tycz::tce sif; zdarzen poszezeg61nyeh os6b. 
W tym porz::tdku ulozone zostaty piesni w zbiorze; niekt6ryeh jednak rubryk brakuje (n. p. so- 
b6tek, flisackich, g6rnieckich i t. d.). Kolf;dy, jako powszechnie znane i zebrane w I. zw. kantyczkach, 
nie weszly do zbioru. 
W zbiorze znajduj::t sil; piesni polskie i ruskie; przewagf; tych ostatnich tlumaczy Zaleski w na- 
stf;pu j::tcych slowach: 


.Lud polski mif;dzy wszystkimi narodami slowianskimi najmniej ma piesni zeI1skich, 
a 0 mf;skich, czyli historycznych ledwie zaslyszec mozna. Sk::td to pochodzi, dlugaby sif; 
o tern piesn spiewac dala. Nie mozna przypuscic, azeby wewnf;trzne zycie Polaka bylo tego 
zjawienia przyczyn::t; zewnf;trznym go wif;c okolicznosciom przypisac nalezy. Zapatrzywszy 


6*
		

/498_0001.djvu

			- 44 - 


sif; na potozenie i stosunki naszego ludu w przeszlosci, tatwo dostrzegamy tych smutnych 
przyczyn. Powt6rzf; tu tylko, co w tym wzglf;dzie Brodzinski powiedzial: .Stan szlachecki za- 
nadto sif; rozszerzyl, odrMnit i pogn€;bil nieszczf;sliwego rolnika, azeby ten nie juz swobodf; 
i wiejskic szczf;scie ale dziecinn::t nicwinnosc dochowal. Zbytki pan6w, rozpusta i nieobyczaj- 
nose pr6Zniaczej szlachty mniejszej, przy dworach sif; wieszaj::tcej, kt6rej wiesniak byl igra- 
szk::t i ofiar::t, musiaty zburzyc jego pok6j zewn
trz i wewn::ttrz skazie. Ucisk, propinacya i zy- 
dek reszty dokonaty;-. 
Mocny i prawdziwy ohraz. Ilczto przyczyn zupelnego sparalizowania wszelkiego czu- 
cia? W takich stosunkach, zdaje sif;, iz nie moze sif; nie tylko pojawie, ale nawet rozwin::tc 
zaden pomysl poctycki. St::td tez i Iud polski w obrzf;dy jest najubozszy. Wesela, chrzciny, 
odhywaj::t sif; cicho alba przy samych krakawiakach, 0 kt6rych p6zniej jeszcze m6wic bf;- 
dzicmy. 
Wlasciwych pidni obrzf;dowych bardzo mala jest liczba, i tych juz malo gdzie za- 
slyszy. Mniej sif; dziwic mozna, ze prawic zadnych nie mamy piesni historycznych naszego 
ludu. Lud ten, wyl::tczony przez tyle wiek6w od dobrodziejstwa praw, nie wptywaj::tcy zadn::t 
miar::t do polityczncgo sktadu narodu, nie maj::tcy prawie zadnego udzialu w historyi narodu- 
m6gtze narodowe wspoI1lnicnia i podania w piesniach przechowae i potomnosci przekazae? 
Zwazywszy wszystko, cosmy dot::td powiedzieli, snadniejby sif; zapytac mozna, jakim sif; to 
cudcm stalo, ze tcn Iud bicdny zupetnie nic oniemial, anizeli -dlaczego tak malo tcraz mif;dzy 
nim jest pieSni? 
Lecz jakkolwiek uwagi godne s
 te dowody, nie wydajij mi sif; jednak bye dostate- 
czne. Lud ruski czyliz w lepszem byl polozeniu?.. A jednak jaka rozlicznosc pidni mif;- 
dzy tym ludcm, jak swif;cie zachowane obrz::tdki, ile z najdawniejszych czas6w przechowa- 
nych wspomnien? Sk::tdze to pochodzi? jezeli nie chcemy odm6wic ludowi polskiemu we- 
wl1l;trznego usposobienia do poezyi, musimy na powyzej wylozone powody, w kt6rych jest 
hardzo wiele prawdy, lub raczej, w kt6rych prawdziwy pow6d sif; ukrywa, z innego. zapa- 
trzyc sif; stanowiska ... 


OtM przyczynf; tego widzi Zaleski przedewszystkiem w tern, ze Iud polski mial nmiej czasu na 
.dumanie,. Niebezpieczenstwa zewnf;trzne byly dla tego i tamtego ludu jednakowo uci	
			

/499_0001.djvu

			- 45 - 


W og611l0sci we wszystkich Iliemal piesniach ruskich, jakies z
tosliwe, truchliwe przeci::tga 
powietrze<. 


Uprzedzaj::tc pytanie, dlaczego wydaje razem piesni ruskie i polskie, tak odpowiada: 


»Przedsif;wzi::tlem sobie zebrac i wydac piesni ludu galicyjskiego; ze zas Gali- 
cya zamieszkala jest przez Iud polski i ruski, zebralem wif;c i wydajf; piesni polskie i ruskie. 
Zem je razem wydal, uczynilem to z tej przyczyny, ze zbi6r tak jednych jak drugich, osobno 
wydany, bylby zanadto szczupty. Pomieszatem je, gdyz i w Galicyi Iud polski i ruski pomie- 
szany mieszka. Ostro je rozdzielic nie zdawalo mi sif; rzccz::t potrzebll::t, gdy i owszcm jcdne 
obok drugich potozone w swoich charakterach lepiej sif; odbijaj,!. Kazdy Rusin zrozumie pie- 
sni polskie a Polak zrozumie ruskie, jezeli tylko zechce i jakiegokolwiek do tego przylozy 
starania. Nareszcie historyczne piesni ru'ikie opiewaj::t dzieje z historyi polskiej i pod tym 
wif;c wzglf;dem do tego zbioru nalez::t. 
W wyzszych wzglf;dach to wyt::tczallie Rusin6w od naszej literatury, zdaje mi sif; dla 
og61nej literatury slowiaIlskiej, do kt6rej zawsze d::tzyc powinllismy, bye bardzo szkodliwc. 
Siowaki, Slowianie, na Szl::tsku Morawianie przyl::tczyli sif; do Czech. do kog6z sif; maj::t Ru- 
sini przyl::tczyc? Luh czyli mamy zyczyc, zeby Rusini swoj::t wtasll::t mieli lite- 
r a turf;? C6zby sif; bylo stalo z literatuq niemieck::t, gdyby szczeg61ne plemiona germanskie 
usilowaly miec byly wtasn::t literaturf;. Kto mif; w tym punkcie nie rozumie, temu poradzic 
nie mogf;, gdyz mi niepodobna jasniej sif; Uumaczyb... 


Bardzo ciekawe i charakterystyczne s::t slowa, kt6remi Zaleski usprawiedliwia pisownif; i alfabet 
picSni ruskich, a warte zapamif;tania tern wif;cej, ze staty sif; one przedmiotem dtugiego i zacieklego 
sporu 0 alfabet pomif;dzy samymi Rusinami galicyjskimi. ') 


>PrzeIanie na papier niemalym podlegato trudnosciom; niekt6re nie byty nigdy jeszcze 
napisane. Wspomllialem juz raz 0 tych trudnosciach, jf;zyk ruski nie ma gramatyki, nie ma 
stownika, w wymawianiu w r6znych miejscach r6zny jest zachowany spos6b. Chciawszy 
wif;c cos doskonatego wyrobic, trzebaby tak post::tf'ic, jak zrobil Wilk Stefanowicz, kt6ry wy- 
daj::tc zbi6r picSni serbskich, wydal oraz serbsk::t gramatykf;, ustalil pisownif; dnia dzisiejszego, 
najwif;cej logiczn::t w calej Europie, i wydal stownik serbski ze wzglf;du na dyalekty tego jf;- 
zyka. Przystuzyc sif; w ten spos6b ludowi ruskiemu nie mam ani sit ani sposobnosci po 
temu - innym to wif;c zostawic muszf;. Chqc sif; jednak pewnych trzymae prawidel, polo- 
zytem sobie za zasadf;, ile mozllosci tak pi sac, jak Iud wymawia, chocby i oczywiscie gra- 
matyczne zachodzity blf;dy. Zem do tego uzyt charakter6w polskich. nie glagolickich lub ki- 
rylickich, kazdy mi zapewne pochwali. Przyjdzie zapewne czas, ze wszystkie narody stowian- 
skie porzuc::t te stare charaktery, kt6re wcieleniu literatury slowianskiej do og61nej masy lite- 
ratury europejskiej stoj,! na przeszkodzie.. 


jeszcze jeden wazny moment, a mianowicie jakie by to u Zaleskjego kryteryum piesni ludowej? 
Jako piesn ludu uwaza Zaleski kazd::t piesIl, ,kt6ra mif;dzy ludem powstata albo mif;dzy Iudem sif; upo- 
wszechnila", - przez Iud" zas rozumiat nie tylko wiesniak6w, ale w og61nosci niepismienn::t cZf;sC 
narodu, a raczej tf; cZf;sC jego, kt6ra piesni swe nie z ksi::tzki, al<;. z ustnego bierze podania. Obejmuje 
wif;c i on te piesni, kt6re slyszyc mozna >po dworach pan6w pol skich w tak zwanych garderobach, 
u mniejszych zas dziedzic6w i dzierzawc6w po piekarniach, pralniach etc." Pomiescil wif;c w zbiorze 
niekt6re piesni Karpinskiego, Kniainina, piesn p. t. "Dumy wojownika«, - kt6re nie wyszly z ludu, ale 
przeszly do niego, co nie byloby sif; stalo, gdyby nie byly zupelnie w sposobie ludu utozone. I kra- 
kowiaki ", pomieszczolle w zbiorze, nie s::t wzif;te jedynie z ust fudu: 


>upowszechnily sif; one mif;dzy szlacht::t, przeszly w cal,! masf; narodu, slowem staly 
si
 prawdziwie narodow::t poezy::t. Umiescilem dlatego dosyc znaczn'! ich liczbf;; wiele z nich 
jest bardzo malej albo zadnej wartosci, daj::t wszakze poznac ducha narodowej poezyi a z tego 


') Zob. Ostaszewski-Baranski: Pierwsze spory a alfabet na Rusi Czerwonej. Rus" czasopismo poswl
cone 
dziejom i kulturze Ukrainy, Podola, Wolynia i Rusi Czerwollej. Rocznik I, Zeszyt I. - Lw6w, 1911.
		

/500_0001.djvu

			- 46 - 


powodu na umieszczenie zastuguj::t. We wielu krakowiakach zawieraj::t sif; praktyczne zasady, 
ktorychby sif; najdoskonalszy filozof nie miat powodu wstydzic: Najwif;ksza cZf;SC krakowia- 
kow jest liryczna, znajdujemy jednak i takie, w ktorych dziatanie rozmow::t mif;dzy osobaml 
jest rozwinil;te, ktore wif;c jakoby zarod poezyi dramatycznej uwazac nalezy«... 


Jcszczc stow kilka. 
Jak Zalcski sam opowiada, jak wynika zreszt::t z jego puscizny pismicnnej, piesil ludowa od da- 
wna zywo go intercsowala. 
Nic omylimy sif; jednak twierdz::tc, ZC mysl systematycznego zbierania piesni zrodzila sif; w nim 
juz w r. 1821, t. j. nirn jeszczc znat rozprawf; Brodzinskiego, pod wptywem artykulu, cenionego wielce 
przez Zalcskicgo prof. Uniwersytetu Iwowskiego, H ii tt n era. W >Pielgrzymie Iwowskim- na rok 1821 
zamicscil on mianowicie rozprawf; 0 potrzebie I pozytku zbierania piesni ludu galicyjskiego i wykazy- 
wal szkod<;, jaka st::td wynika, ze dotychczas 0 tern nic pomyslano. To byt pierwszy moment, w ktorym 
Zaleski pomyslat 0 wydaniu swego zhioru. 
Dowodem tcgo, ze w czasie swej wakacyjnej wycieczki w roku nastf;pnym do Bilczy, na Zlo- 
czow i Tarnopol i drogi powrotnej przez Zaleszczyki, Czerniowce i Stanislawow, skrzf;tnie zbiera i spi- 
sujc pieSni, podania i przystowia. W roku 1823 odbyt podroz do Krolestwa i zabawit w Putawach, 
gdzie pozlIal' Bcrnatowicza i Gotf;biowskiego. Niew::ttpliwie, ze to ognisko ruchu umystowego, z kto- 
rego wyszcdt Linde i Czarnocki (Chodakowskl), na koszt ksif;cia z Pulaw ruszaj::tcy w sw::t na- 
ukow::t wf;drowkf; (813), wywarlo wielki wptyw na Wactawa; slady tego mamy w parnif;tniku. Byia 
tam niew::ttpliwie mowa 0 ludzie i StowiaIlszczyinie, ktor::t z Putawami tak zywe wi::tzaly stosunki. .Ta 
d	
			

/501_0001.djvu

			- 41 


giej potowie listopada ksi::tzka znalazla sil; w handlu ksi
garskim '). Cz
sc muzyczna wyszta dopiero 
w r. 1833. ') 
DJa dokladnosci zaznaczam, ze pomimo wysokiego, jak na owe czasy, honoraryum autorskiego, 
ktore naturalnie nie stoi w zadnym stosunku do naktadu pracy i trudow, - wydawca zrobit dosko- 
naty interes, gdyz dzieto bylo wprost rozchwytywane. 
Podobnie jak ogot czytaj::tcy, tak i krytyka literacka powitata -Zbior bardzo zyczliwie. Zasadni- 
czy ton krytyce nadal Au g u s t B i e low ski W swej pracy, pomieszczonej w ,Rozmaitosciach« '), nie- 
mal bezposrednio po pojawieniu sif; ksi::tzki. 


-Jest to pierwsza tego rodzaju ksi::tzka, - pisat on - jaka si
 od lat najdawniejszych 
az do dzisiejszych czasow na catej przestrzeni dawnej Polski pojawila, wyj::twszy niewielk::t 


') .Rozmaitosci-, Nr. 24 i 47 z r. 1832. 
') Wspomnienie nalezy siC; WSPOIPracownikowi Zaleskiego, Ka ro low i Li P i 11 ski em u (ur. 1790 t 1861). 
»Jako wirtuoz - pisze 0 nim Aleks. Polinski w swej _Historyi muzyki polskiej - byl on glosnym w ca- 
.tej Europie, zwlaszcza od czaSH, gdy we Wtoszech kilkakrotnie grat na jednej estradzie naprzemian z Pagani- 
nim. W technice rnLl oczywiscie nie dorownat, bo pod tym wzgl
dem Paganini nie mial rywal6w; zwyci
at go 
natomiast wielkosci::t i pic;knosci
 tonu, oraz arlyzmem w odtwarzaniu utworow klasycznych. W r. 1840 osiadl 
w Dreinie, gdzie mu ofiarowallo posadc; dyrektora kape1i ko!icielllej dworskiej i pierwszego skrzypka w orkiestrze 
teatralnej. Mial tytul: >skrzypek dworu krolewsko-polskiego<, nadany mu przez cesarza Aleksandra I.. 
Stanislaw Schnurr-Peplow ski (..Obrazy z przeszlosci Galicyi i Krakowa<) poswiC;cil mu tak
 
wzmiankc;: »Skrzypek tell rozglosnej stawy nie byl wprawdzie Iwowia.ninem z urodzenia, ale od 20 roku zycia 
przebywal w naszem miescie, dok
d tez wracal corocznie z swych dalekich arlystycznych wycieczek, zanim prze- 
niosl si
 na staly pobyt do Drezna. W latach 1810-1814 zajmowal slynny potem wirtuoz skromne stanowisko 
dyrygenta orkiestry przy ubozuchnej seenie polskiej we Lwowie i praeowal tez dla niej jako kompozytor. Z owyeh 
to czasow datujq si
 kompozycye jego sceniczne, a mianowicie muzyka do jednoaktowego wodewilu Kal11inskiego 
_Klotnia przez zaktad" oraz cZC;Sciowa ilustracya muzyczna tyle popularnej w swaim czasie opery c:wrodziejskiej 
»5yrena z Dniestru((, lecz laury teatraIne nie n
city, zdaje si
 Lipidskiego, kt6rego jeszcze w T. 1833 wzywat ano- 
nim (Rosciszewski?) do stworzenia opery wspolnie - z Mickiewiczem! 
Opusciwszy w r. 1814 teatr, oddal si
 L. wyl
eznie studyom muzyeznym. Po trzylelniej pracy, jako wir- 
tuoz skOl1czony, pLIScil siC; w pierwszq podroz artystyezn
 do Wtoch i w lataeh 1818 -1829 zwiedzil wszystkie 
niemal stolice europejskie, zbieraj::tc wszc;dzie oklaski i zloto. Corocznie jednak w porze letnieh kontraktow powra- 
eal nasz artysta do Lwowa, by wystjpic z koneertem wobec licznego zjazdu obywatelstwa. Wyst"JY Lipinskiego 
nalcZaly niejako do stalego programu kontraktowych przyjemnosci i jaki taki hreczkosiej, ktory zresztj 0 mllzyce 
niezbyt jasne miewal poj
cia, spieszyl na koneert slynnego ziol11ka z ealym zapalem i przekonaniem, bo wiedzial, 
ie mu artysta przemowi do duszy, ie poruszy w niej uspione na dnie najszlachetniejsze uczucia. przyttoczone 
szarq proz
 zycia... Prostota stylu, przesliezna intonaeya i malowniczosc kolorytu przedstawialy najeenniejsze zalety 
gry LipiI1skiego. 0 zachwycie zas, jaki budzit wsrod sluehaczow, swiadczy ponielGjd udatny wierszyk Rafala W C;- 
zyka (.Po koncereie Lipi6skiego...), umieszezony w »RozmaitoSciaeh< z r. t824: 


'Jeszeze go widz
, jak w skromnej postawie, 
Stal w srodku sali ze skrzypcami w r
ku, 
Wszyscy stuchacze w zachwyceniu prawie 
TlumiIi oddech, by nie przerwac diwiC;ku!< 


W latach 1829-1835 przemieszkiwal Lipinski stale we Lwowie, s4d wyruszal na kr6tkie wycieezki do 
Warszawy i Poznania, poczel11 znow udal siC; w dlllg
 podroz artystycZ1"l po Niemczeeh, Francyi i Anglii. 
W r. 1839 osiadl w Dreinie. Od czasu do ezasu dawal siC; jednak slyszec we Lwowie, gdzietylu szezeryeh liczyl 
wielbicieli, a wspomnieniem pobytu Lipi6skiego w naszem miescie (1842) byl rzewny wierszyk, skreslony przez 
H. S. p. t. ,Pozostan z nami<: 


Pozostan z nami w rodzinnej ziemicy 
I wroc nam zycie, cos narn dal za rntodu... 
My lata na ci
 ezekali w t
knicy, 
Mistrzu rnuzyki, ozdobo narodu
« 


Zaleskiego l,!czyly z Lipi6skim serdeczne przyjaeielskie stosunki od r. 1829. Poiniej juz Lipi6ski za ka- 
zdym przyjazdem do Lwowa bywal stalym gosciem u pp. Zaleskich. Gdy Zaleski mianowany zostal gubernato- 
rem, Lipillski przeslat rnu do Krakowa serdeczne zyczenia 1 ktore zakoiiczyt temi slowy: "Drogi gubernatorze! 
Tonc; w powodzi slow, a powiniel1el11 powiedziec krotko: Oby Bog pozwolil Wactawowi Zaleskienlll urzeezy- 
wistnic pi
kneJ szlachetne rojenia Wadawa z Oleska, d(a jego szcz
scia 
 i dla szcz
scia caI-ego kraju"'m 
Serdeczne zyczenie szczerego przyjaciela i wsp6Howarzysza pracy nie spetnito sift niestety! Serce Wadawa 
z Oleska, jedno z najszlachetniejszyeh sere owej doby, zbyt szybko przestalo bic na zawsze, rozdarte cierpieniami 
i zawodami, jakich los nie oszcz
dzil Wadawowi Zaleskiemu. 
') Rok 1833, Nr. 3 i 4.
		

/502_0001.djvu

			- 48 - 


liczhf; picSni podolskiego i ukraiIlskiego ludu, ktore pod imienicm .Piesni malo - rosyjskie« 
w zhiorach rosyjskich a cZf;sto i w narzecw rosyjskiem zamieszczone zostaty. A jednak wa- 
znosc i koniecznosc takowych zbiorow jest tak widoczna, iz wszystko, cokolwiekbym 0 tern 
mogf tu powiedziec, od wielu, juz wczesniej 0 tern przedmioeie pisz,!cych doktadnie by to 
wyslowinnem, a od powszechnosei polskiej, w nowszych zwlaszcza czasach gtf;boko uczutem. 
W jcdnym czasie, w jednym, ze tak rzekf; roku, rweili sif; do zbierania takowych 
piesni mf;zowie z prawdziwym entuzyazmem, umiej,!cy najdoktadniej czuc cat'! wielkosc tego 
przcdmiotu i poswi
caj::tcy mu wszelkie zdolnosci, kt6re w kazdym innym zawodzie znakomicie 
zajasniec mog-ty. Do tych mf;zow, ze pominf; innych, nalezy niezawodnie Wilk Stefanowicz 
Karadzicz u Scrbow, Szafarzyk u Siowakow, u nas s. p. Zoryan Dotf;ga Chodakowski. Alez 
wielkim ze wszech miar zdolnoseiom i usitowaniom jednakim nie jednako sprzyjaty okoli- 
CZllOSci. Gdy Wilk Karadzicz w niedlugim lat przeci::tgu, po kilkakrotnem wydaniu piesni 
swcg-o narodu, zbawienne skutki swcj pracy- ogl,!da; gdy Szafarzyk m1mo innych zatrudnien 
zbi6r swoj pocz::ttkowy uwpetnia, Chodakowski po kilkuletnich mozotach i podrozach, w tym 
cclu odbytych, z przezif;hienia ginie, a owoc dlugiego zachodu jegq. dostawszy sif; w obce 
r
ce, dot::td ukryty zostaje. 
Po takiej straeic nie prf;dko mozna sif; bylo spodziewac gruntownego zajf;cia sif; tym 
przedmiotem, gdy oto Wadaw z Oleska, korzystaj::tc z przyjainiejszych nam okolicznosei, 
uprzedza nasze oczekiwania zbiorem Piesni ludu galicyjskiego.. 
Przytoczywszy w dalszym ei::[gu .,trafne uboczne spostrzezenia< Wadawa z Oleska 0 nowej poezyi, 
przcchodzi do pisowni i wykazuje, jak trafnie post::tpit zbieracz, podaj,!c piesni ruskie pisowni::t polsk,!: 
»Poczytujcmy Wadawowi z Oleska - pisze - za niemal::t zaslugf;, ze w spisywaniu 
piesni zastosowal sif; scisle do wymawiania ruskiego ludu, a nawet do pojedynczych gmin 
i obwodow. Postuzyl mu dzielnie ku temu charakter, ktory przez dlugoletnie wdrozenie sif; 
w naturf; brzmien slowianskich, uzyskat tf; nad innemi przewazn::t zaletf;, ze sif; l1im wszelkie 
glosy doktadnie wypisac daj::t i pod tym wzglf;dem uwazam zbior piesni ruskiego ludu Wa- 
clawa z Oleska za jedyny_. 
Tu omawia autor krytyki podzial tresei dziela i jego uktad, charakter niektorych piesni i poro- 
wnywa jc z piesniami serbskiemi, szczegolniejsz::t uwagf; zwraca na piesni historyczne a nastf;pnie od- 
.daje pochwaly doskonalej IIlstrumentacyi Lipinskiego. 
. JeOnG jest tylko i powszechne w tym wzglf;dzie zyczenie, azeby liczba tych melodyi, 
w niniejszym zbiorze dosyc sk::tpa, staraniem tegoz szanownego ziomka urosta z czasem 
w znaczniejsz::t. bogactwom naszego ludu odpowiedni::t masf;. 
Podobne z::tdanie mamy jeszcze do wydawcy tych piesni. Przyznaje on sif; z otwarto- 
sci,!, cobym raczej skromnosei jego przypisal, do niedostatkow, jakie w zbiorze swoim do- 
strzega. Wszakze, 0 He mi wiadomo, prace tego rodzaju nie byty nigdy uskutecznione jednym 
ei::[giem piora. Wilk Karadzicz, swobodniejszy zapewne w uzyciu czasu i obfituj::tcy w zasilki 
od rodakow swoich, nie od razu przystuzyt sil; im zbiorem, jaki dzis widzimy. Wczesniejsze 
jcgo wydania znacznie s::t szczuplejsze a tylko czas i usilne starania doprowadzity takowe 
do zupetnosci. Ktokolwiek zastanowi sif; nad tem, ze jest to pierwszy zbior tego rodzaju, 
nie tylko w Galicyi ale i w catej dawnej Polszcze, przyznac musi wydawcy, ze dzietu swemu 
nadal wif;cej doskonatosci, anizeli sif; tego kiedykolwiek po jednej osobie spodziewac bylo 
mozna. Praca jego jest ze wszechmiar swietna i znakomita i tylko zyczyc pozostaje, aby wy- 
dawca, oswojony do wysokiego stopnia z tym przedmiotem i gruntownie posiadaj::tcy potrze- 
lme ku temu wiadomosci, nie zakladal sobie kresu tam, gdzie dopiero zacz::tl, i nastl;pnymi 
dodatkami swoje prace uzupetniaL 
W kOllcu odpowiedziec tu jeszcze muszf; na zarzut, jaki to dzielo latwo spotkac moze, 
a nawet juz dot::td spotyka, a ktorybym w innych czasach i w innych okolicznosciach chf;- 
tnie zostawil bez odpowiedzi. Komus, nazbyt moze znarowionemu sentymentalnosciami i do- 
wcipkami Francuzow (co sif; wszakze u nas cZf;sto jeszcze wydarza), podobato sif; ujrzec 
w tem dziele jakowys niesmak i brudotf;. Takowemu, rownie jak i wszystkim tego rodzaju 
smakoszom, czyli jak ich tam nazwac, odpowiadam: ze to dzielo nie jest dla zabawy salo- 
now, jakkolwiek wiele z tych piesni owe rzucane po salonach korzystnie zast::tpicby mogto; 
nie jest dla rozrywania w smf;tnych uczueiach pogr::tzonej kochanki, bo u nas na kiepskich 
powiesciach i poezyach nie braknie; - chodzi tu 0 poznanie rubasznej, moze komu niezna-
		

/503_0001.djvu

			,.. t 
.(( 



. 



 
)-. 


./I 


 
( 



 
"0.' I 


I 


W adaw Zaleski
		

/505_0001.djvu

			49 - 


nej, ale prawdziwej fizyonomii wif;kszej cZf;sci narodu, a w takim razie Wadaw 
z Oleska, rownie jak i inni zbieracze tych piesni, dla samej dokladnosci, toz wiemosci 
swego zbioru, takowych ani odmieniac, ani wyrzucac nie mogl i nie powinien. Dodam tu 
tylko, ze i w tym wzglf;dzie niniejsze dzielo wolne jest od zarzutu, wydawca bowiem by/, 
co do tego punKtu, zanadto moze skrupulatnym.-. 
Lwow, dnia 20 grudnia 1832. 


Sympatyczn::t ocenf; ,Piesni napisa/ teZ Adam Rosciszewski, a w 110tatce swej ') wyrazi/ zycze- 
nie, azeby znalaz/ sif; nasladowca Zaleskiego, ktory spisalby piesni ludu bukowiiiskiego. Zabrat tez gtos 
nieco poiniej K. WI. Woycicki, rowniez w ,Rozmaitosciach" '), a przedstawiwszy obraz najnowszych 
pr::tdow literackich, tak sif; wyrazil: 


.W takiem to usposobieniu umyslow wyst::tPil Wadaw z OJeska ze znakomitym zbio- 
rem piesni. Zbior ten do znacznej zmiany w literaturze postuzyc moze, poezya bowiem nabie- 
rze w/asciwej narodowej cechy; dobre g/owy uzytkuj::tc z lej pracy, now::t barw::t j::t okryj,! 
a wtenczas sami powiemy kiedys, ze 10, 0 czem Iyle rozpraw napisano, 0 co sif; k/ocono w S/o- 
wianszczyinie, w piesniach spoczywalo ludu...« 


Rzecz naturalna, ze nie z calym tym s::tdem godzic sif; mozna; wart on byl jednak wspomnie- 
nia, jako wyraz zapatrywan wspotczesnych. 
Obszerna ocena pojawila sif; tez w .Czasopismie naukowemc, wydawanem przez Ossolineum. ') 


Zapowiedziane dawno: Piesni polskie i ruskie ludu galicyjskiego. - pisze K(on- 
stanty) S(lotwinski)-wysz/y na widok publiczny praq i staraniem Wactawa z Oleska. jest to 
zbior nieoszacowany i- wart, azeby w kazdym domu polskim sif; znajdowal, wart nie mniej, 
azeby sif; nad nim z uwag::[ zastanowic. rozebrac go, poj::tc i pokochac. 
W rozprawie przedwstf;pnej z wszelk::t skromnosci::t wyklada nam szanowny zbieracz 
po kolei: - jak ten zbior powstal, jak wzrastal, co w nim sam upatruje, jak go widzi, z kto- 
rego stanowiska sif; nan zapatrywac nalezy. Gdy w tym wykladzie znajdujf; wiele nauki, 
wiele przyjemnosci, nie mogf; sif; wstrzymac od udzielenia wyj::ttkow z niego swiattcj pu- 
blicznosci. « 


Tu nastf;puje obszerniejszy ustf;P z przedmowy, opisanie sposobu w jaki Chodakowski, chodz::tc 
od chaty do chaty, zbieral swe piesni, - poczem pisze krytyk: 


-Ii done! zawolaj::t panicze! ktorzy liche belkotanie jf;zykiem francuskim za najwyzsz::t 
oswiatf; poczytuj::t, a do chaty wiejskiej, do pracowitego rolnika zawitac sif; If;kaj::t; chociaz 
mog::t bye 0 tem zupe/nie przekonani, ze ten stan od nich nieslusznie wzgardzony, stokroc 
liczniejszy od nich, zarowno z nimi na ojczystej ziemi zrodzony, prawdziwie narodowem po- 
wietrzem kanl1iony, sam jeden prawie narodem zwany bye moze i powinien. Wiesniak nas 
zywi, nie zrazajmy si
 jego prostot::t, nie I
kajmy sif; wcale z nim zyc i obcowac; jego pieSni, 
jego zwyczaje S,! niejako eehem ca/ej starozytnosci; juz tylko ccho slyszymy. Winnismy za- 
tem wdzif;cznose panu Waclawowi, ze nam to echo zatrzymat, uj::tl i przechowal; ze w swej 
pracy wytrwal i bez szumnego przechwalania sif;, na wzor P::ttnika narodowego c ., skutek tej 
pracy okazal. Skromne jego zyczenie, azeby kto inny, szczf;sliwszy, zbior jcgo uzupelnil, lub 
zniszczywszy go, czem lepszem narodowi sif; przys/uzyl, zyczenie to - mow if; - trudno azeby 
kiedys spelnionem bylo i nawet w catosci spe/nionem bye nie moze, bo to, co p. Wactaw 
zebral, juz si
 z n i s z c z y c nie da. juz to jest drogi zabytek naszych dzieci, wnukow i pra- 
wnuk6w; dopoki narod, dopoki jf;zyk trwae b
dzie i te lube pami::ttki narodowi nie zgin::t... 
Nie bf;df; przytacza/ wif;cej wyj::ttkow z rozprawy przedwstf;pnej, boby j::t cal,! prawie prze- 
pisae wypadalo. Nie jeden raz uczu/em prawdziw,! przyjemnosc w czytaniu jej; nie jedno 
miejsce czytalem dwa i trzy razy, nie dlatego, zebym go nie zrozumiat, ale dlatego, ze zawiera 


'J . Rozmaitosci ", r. 1833, Nr. 16. 
'J Tamze, r. 1833, Nr. 35. 
') Rok 1833, Zeszyt III. 


STULECIE GAZETY LWOWSKIEJ II, q,
		

/506_0001.djvu

			- 50 - 


pi<;knc i pif;kni" wyslowione mysli, ktore lubo tchn::t prawd::t i lubo do serca sif; cisn::t! Ta- 
kie S1\ wszystkie miejsca, gdzie p. W. mowi 0 ludzie polskim, lecz 0 ruskim mam pewne 
w::ttpliwosci.« 


Tu przytacza krytyk ow ust<;p 0 rzekomcm gorszem potozeniu ludu ruskiego i tak powiada: 


.Nie chcf; ja wcale pisac apologii dla szlachty ziemianow a zwtaszcza dla szlachty 
dawniejszej; ale nie zdaje mi sif; bye rzecz::t dowiedzion::t, azeby Iud ruski w dwakroc 
a coz dopiero w stokroc gorszych byl stosunkach ad ludu polskiego? jakiez S1\ te stosunki 
i kicdy sif; pogorszyty? Nie za rz::tdu polskiego, nie za austryackiego; bo od czasu pol::tcze- 
nia Rusi z Polsk::t az dot::td nie widzimy w prawach zadnej roznicy dla ludu ruskiego, za- 
dnej osobncj swobody dla ludu polskiego, a tak w jcdnych jak w drugich, czyto wojewodz- 
twach czy powiatach, alho cyrkulach, wszf;dzie byli i s::t jednego plemienia, jednego wycho- 
wania i jednego sposobu myslenia, a nawet po wif;kszej cZf;sci jedni i ciz sanii, tu i tam 
panowie. Prawda, zc dawnymi czasy Podole i Pokucie w ustawicznych najazdach tatarskich, 
kozackich, tureckich nadzwyczaj wiele cierpialy; ale te cierpienia zdaje sif; p. W. pomijac, 
gdy dalej pisze, ze Iud na Rusi pozostawiony byt wif;cej niz w Polsce samemu sobie, nie byt 
ustawicznie nicpokojony w swych obrz<;dach, UI'Oczystosciach i I. d. - slowem mial wif;cej 
czasu na dumanie. Tym sposobem Rusin, maj::tcy dumki, nie w stokroc gorszych, ale w le- 
pszych stosunkach zostawal od Lacha, czyli Krakowiaka, ktorego, jak p. W. napisal, przeci1\- 
gaj::tca ci::tgle po kraju drobna, rozpustna szlachta ustawicznie niepokoita i przerywala jego 
uroczystosci. Ale co wif;ksza, Rusin l11a kolomyjki, ktore zupelnie te same cechy nosz::t,co 
k r a k 0 w i a k i; wi<;c kiedy piesni dwoch plemion s::t jednakowe a piesni z polozenia ich ubo- 
giego lub nieszczf;snego ptyn::t, potozellie Lachow i Rusinow zupelnie musi bye jednakowe 
ani lepsze ani gorsze«... 


Zarzut Stotwinskiego w tym kierunku byl zupelnie sluszny; faktem jest bowiem, ze Zaleski 
mial specyaln::t slabosc do ludu ruskiego, i ze traktowal go z ogromn::t czulosci::t. Pochodzito to zape- 
wne st::td, ze Iud ten, wsrod ktorego sif; urodzil i wzrastal, znal lepiej i polubil wif;cej. W dalszym 
ci::tgu zajmuje sif; Stotwinski rozbiorem materyalu, porownywa zbior Zaleskiego ze zbiorem M. Maksy- 
mowicza C>Malorossijskija pieSni., Moskwa, 1827), bada krytycznie teksty przytoczonych piosenek i pod- 
nosz::tc zalety zbiorow Zaleskiego, tak kOllcZY: 


:>Maksymowicz staral sif; dyalekt ukrainski nakrf;cac na rossyjski, przez co nie malo 
uj::tt diwif;kowi mowy ukrainskiej, ksztatconej na polszczyinie. Przeciwnie nasz Wactaw, pi- 
sZ1\c gloskami naszemi oddal dokladnie«. 


Nadmienic jeszcze wypada. ze po wydaniu "Piesni< zaprosit Siotwinski Zaleskiego na wspol- 
pracownika ,'Czasopisma naukowego«, ktore w mysl jego intencyi mialo sif; stac ogniskiem literatury 
i organem zawi1\zac sif; maj::tcego T owarzystwa naukowego. ') 


') W uroczystem przemowieniu Siotwinskiego z okazyi doroczuego zebrania 12 paidziernika 1833 znaj- 
dujemy ust<;p taki: 
.Na wspolpracownikow do ,Czasopisma naukowego< wezwalem swiaHych rodakow, ktorzy dotjd 1'10- 
dami swymi jut chlub<; krajowi przynieSli, lub jeszcze dla niej pracuj
, a tymi s
: Batowski, Bielowski, dwaj Bor; 
kowscy, Cht
dowski, Fredro, Kaczkowski, Komornicki, Kompaniewicz, Lewicki, Lipinski, .t.awrowski, Maciejowski, 
Pawlikowski, Podolecki, Poll (takf), Popiel, Rosciszewski, Szolajski, Szaszkowski, Torosiewicz, Tuczynski, Wasi- 
lewski, Wiesiotowski, Wadaw Zaleski, Zawadzki i inni. Z 
ych jedni juz pracami swemi »Czasopismo« zasilali, 
drudzy zasilac obiecali i pewnie obietnicy dotrzymaj
. Wszyscy oni bowiem s'l przekonani, ze pracowac na niwie 
oswiaty jest to podnosie wartosc czlowieka i bye prawdziwym czlowiekiem.,... 
Ze redakcya ta miala si<; istotnie stae zawi::tzkiem Towarzystwa naukowego, swiadczy 0 tern odczyt Ba- 
towskicgo Aleksandra, wygloszony tegoz unia na zebraniu. Po ztozeniu hotdu zaloiycielowi i okrcSleniu jego in- 
teneyi zaznaczyt Batowski: .iz konieczu,! jest potrzeb::t pot'lczenie si<; dla uporzqdkowania prac pismiennych, wza- 
jemnie podj
e si<; mianych.. Ze wzgl<;dow utylitamych a zwtaszcza wobec podejrzliwoSci owczesnego rzqdu mo- 
wil wprawdzie: b::tdimy daleey od n1l1iemania, iz zawi
zujemy cialo, czyJi towarzystwo na wzor naukowych usta- 
nowien., zrzeszeniu temu zakreslal jedynie prace redakeyjne, ale ostateczny cel kryl si<; w koncowym ust<;pie: 
> Potytek podobnego pracowania sam si<; okaZe w skutkach. Nie szukajmy u obcych, bo mamy tego 
u nas najmocniejszy dowod. Maj
ce pOiniej krolow i cesarzow opiek<; Tow. Warsz. Przyjaciot Nauk, bylo w po- 
cz
tkach tylko schadzk
 gorliwych 0 wzrost nauk i 0 upowszechnienie zasad i pisowni j<;zyka. Teraz juz nie 
i stnieje, ale w przeciqgu lat 30 pisma wydawane J dziela dokonane, rozprawy og.:toszone, zadania rozwii}-Zane,. czy-
		

/507_0001.djvu

			- 51 


Nie tylko jednak u swoich, ale i u obcych zbior ten wywolat ogromne zainteresowanie. Pierwsi 
naturalnie stanf;1i Czesi w rZf;dzie gratulantow i w lot przyswoili swemll jf;zykowi znaczn::t CZf;sC pie- 
sni, "Czasopis czeski.. przedrukowal cal,! rozprawf; wstf;pn::t. Wadaw H a n k a wydat w Pradze .Krako- 
wiaki, aneb pisnie narodni polske z pripojenym puvodnim textem ze Zbioru« Wadawa. Oat on nie 
mniej jak 326 ttumaczen z przypisami. W "Rozmaitosciach« ') czytamy: 


.Taniec »krakowiak«, wraz ze spiewaniem krakowiakow stat sif; ulubionym w Cze- 
chach od czasu, jak wyszty przeklady Hanki. W I i II zeszycie .Czasopisa Muzeum cze- 
skiego« s::t umieszczone krakowiaki, oryginalnie po czesku napisane przez jaroslawa Longara. 
010 dwa w przektadzie: 


»Nikt nie wie pewnikiem, Ida zgadt, Ida uwierzy? 
W ktorej stronie niebo - a gdzie pieHo leZy? 
Dla mnie pieklo wszftdzie, gdzie nie widzft ciebie J 
A gdzie cift spo
ykam, to tam jestem w niebie 
« 


Takze L. Siemienski korzystat ze »Zbioru , zamieszczaj::tc w .Rozmaitosciach. (r. 1835) kilka 
przekladow ruskich piesni, zwlaszcza dumek. 2 ) Z .Czasopisa. czeskiego dowiadujemy sif; rowniez 0 serb- 
skich ocenach zbioru Zaleskiego, w klorych podniesiono, ze obok zbioru VlIka Karadzica jest to naj- 
znamienilszy skarb piesni slowianskich, przewyzszaj::tcy 0 wiele .Spiewy czarnogorskie c Milutynowica, 
wydane niemal rownoczesnie. 
Niejedno zawdzif;cza zbiorowi Zaleskiego K. Wtad. W 0 j c i c k i, ktory po r. 1831 przebywal 
dluzszy czas we Lwowie i tu sif; sif; ozenil z siostr::t Magnuszewskiego. Tu (we Lwowie) jeszcze bar- 


ni,!c je niesmierlelnem, zawsze b
d	
			

/508_0001.djvu

			52 - 


tlziej przenikn'!t sif; waznosci::t badaIl etnografieznych - pisze P. Chmielowski - a za powrotem do 
Krolestwa, spozytkowuj::tc obficie _Zbior< Wactawa z Oleska, ogtosil dwa to my "Piesni ludu Biatochro- 
bat6w i Rusi z nad Bugu« (1836-1837)<... 
Wineenty Pol W swej pracy Filozofia i przyslowia ludu« pomija kwestYf; piesni ludowej, 
zaznaczaj,!c, ze: .Wactaw z Oleska« wyczerpn::tt prawie ten przedmiol w przedmowie do swojego 
Zbioru piesni polskieh i ruskich." tak ze w tej kwestyi prawie ostatnie powiedziano slowo<.. 
Dzis naturalnie inaczej sif; zapatrujcmy, nie przywi::tzujemy tej wagi do wartosci poetycznej pie- 
sni ludowej, ani sif; po niej tyle, co ongi, spodziewamy. Samorodnej poezyi ludu wyznaczono dzis sta- 
nowisko, rMne od tego, jakie jej przyznawano w czasie "powszechnego dla poezyi ludowej szatu ,jak 
silt wyraza Zawadzki. Mial jednak ten .,szat.. swoje znaczenie i swoje skutki bardzo dodatnie nie lylko 
pod wzglf;dem poezyi, ale w wielu innych jeszcze kierunkach. 
Znaczcnie Zaleskiego i jego pracy ocenil krotko a wybornie P. Chmielowski: 
.Pierwszy to byl u nas zbior powazny zabytkow tworczosci ludowej; od 
niego dopiero zaczyna sif; gor::tczkowa na tern polu praca we wszystkich prowin- 
cyach i to mu nadaje pierwszorzf;dne znaczenie. Zaleski byt inicyatorem zwrotu 
ludowo-stowianskiego; do ugruntowania tego zwrotu do skupienia sit literackich w Galieyi po 
r. 1831, do rozbudzcnia umyslow najwif;cej sif; przyczynili August Bielowski i jozef hr. Borkowski, obaj 
z Pokucia rodem., 
S::tdem lym zastuzonego badacza i historyka naszej literatury, ktory zarazem uzasadnia prawo 
Wadawa z Oleska do pamif;ci potomnych i wyznacza mu w dziejach rozwoju literatury naszej zastu- 
zone miejsce, zamykamy nasz::t pracf;. 



 [2j
		

/509_0001.djvu

			II 


BIELOWSKI I CHLEDOWSKI 
" 


NAPISAI:. 


BRONISiAW CZARNIK
		

/511_0001.djvu

			cr: "" 


Ii 
cr: "" 



 
cr: "" 



 
cr: "" 


Z korespondencY::[ Wladyslawa Zawadzkiego dostaty sif; do Biblioteki Zaktadu OssoliIlskich 
listy Bielowskiego do Walcntego Chtf;dowskiego (r
kop. Nr.3457). jest ich to. Obydwie te postaci,od- 
grywaj::tce wybitn::t rolf; w dziejach literatury polskiej w Galicyi, zajmowaly mnie zawsze bardzo zywo. 
To teZ chcialbym tulaj zdac sprawf; z trcSci powyzszych listow, a to tern bardziej, ze rzucaj::t one spory 
snop swiatla zarowno na wzajemn::t zaZytosc dwoch tych pisarzy, jak na owczesne stosunki literackie 
w tej polskiej dzielnicy. A nie zawadzi rowniez tutaj zauwazyc, ze d r u k 0 wan y c h listow Bielow- 
skiego znamy dotychczas zaledwie dwadziescia kilka, nie znamy zas zupelnie listow Chlf;dowskiego. 
Korespondencya nasza obejmuje lata 1840 i 1841. Kiedy Bielowski m6g1 sif; zapoznac z Chlf;- 
dowskim i jak przedstawia sif; ich znajomosc w czasach dawniejszych? Na to mozna dzisiaj odpowie- 
dziec tylko bardzo krotko. Obszerniejszej i doktadniejszej odpowiedzi trzeba sif; zrzec, po prostu dla 
braku wiadomosci, tern bardziej, ze nie posiadamy dotychczas monografii ani Bielowskiego, ani Chtf;- 
dowskiego. 
Przypomn
 w kazdym razie, ze Chlf;dowski byl 0 osm lat starszy od Bielowskiego. Pierw- 
szy urodzil sif; w r. 1798 'I, drugi w r. 1806. ') Bielowski przybyl do Lwowa dopiero w r. 1823 i roz- 
poez::tl tutaj studya na wydziale filozoficznym Uniwersytetu. 3 ) Chtf;dowski znany byl juz wowczas jako 
redaktor i wspolredaktor kilku pism we Lwowie i w Warszawie ("Pami<;tnik Lwowskic, ",pszczota Pol- 
ska«, "Gazeta Literacka ) i jako autor wielu drukowanych utworow poetycznych. Od r. 1824 byl stalym 
wspolpracownikiem . Rozmaitosci, Iwowskich, musial tez przebywac we Lwowie bardzo cZf;sto, jcZeli 
nie przebywat stale. Z Bielowskim poznal sif; zapewne w jednem z kol literackich, ktorych niebrak by to 
tutaj, a kiedy rozpocz::tl przygotowania do znanego w dziejach literatury galicyjskiej . Haliczanina (r. 1830), 
stan::tl Bielowski w gronie wspotpracownikow. jakoz w obu jego tomach umiescil autor ,.Henryka Pobo- 
znego< swoje utwory. W kazdym razie pozniej, juz po powrocie z powstania r.1830:31, widzimy mlodego 
poetf; w blizkich stosunkach z Chlf;dowskim. Ze slow listu Bielowskiego do Ludwika Nabielaka 
z 15 sierpnia 1832 r. moznaby wnosic, ze pomagal on Chlf;dowskiemu w zbieraniu materyatu do tomu III 
i IV wyiej wspomnianego wydawnictwa. Pisze on bowiem: .Haliczanina« trzeci i czwarty tom wyjdzie tu 
niezawodnie, materyaly juz sif; zbieraj::t, jeze!i masz co stosownego, nadsylaj, jesli nie, rozpoczynaj i kOIlcZ«. 
W pozniejszym liscie z 3 pazdziernika tegoz roku nazywa on Chlf;dowskiego poufale tylko po imie- 
niu: .Walenty bawi tu (we Lwowie) ci::[gle, mial jechac do Warszawy w interesie brata, ale juz nie po- 
jedzie, bo bardzo slaby; zdrowie jego nadw'!tlone od dawna, CQraz sif; pogorsza, a to rnu j ,Halicza- 
nina« kOIlczyc nie dozwala«.4) 


') Borkowski Jerzy: "Almanach Bt<;kitny<, lw6w, 1909, str. 1076, podaje: Ur. 13 lutego 1798 w Ja- 
sliskac11.< To jest jedyne znane mi ir6dlo, ktore zaznajamia nas z dat q urodzenia Walentego Chl<;dowskiego. 
Daly tej dostarczyla Borkowskiemu widocznie rodzina ita, jakby nalezalo wnosic z jej dokladnosci, na podstawie 
jakiegos dokumentu. Kazimierz Chl<;dowski wartykule: »Walenly Chl<;dowski, Tygodnik llIustrowany, t865, t. XII, 
sir. 145-146<, mowi a roku urodzenia IT97, ale nie popiera go iadnym dowodem. 
') Zobacz m6j arlykul: "Daly z lat szkolnych Augusta Bielowskiego, Pami<;tnik literacki, 1910, str. 310 
(i nadbitka)<. To, co tam powiedzialem w sprawie claly urodzenia Bielowskiego, uzupelni<; tutaj wiadol11osci q , ze 
dat
 27 marca 1806 r. podal takze Wojciech Grochowski w artykule p. t. .August Bielowski< (<Ludwik Nabielak«, str. 46-47.
		

/512_0001.djvu

			- 56 


A potem nastf;puje dtuga przerwa we wzajemnych stosunkaeh. Chlf;dowski opuszcza miasto 
stotecznc i przebywa we Wietrznie kolo Dukli, dziedzieznej swojej wiosee; znika teZ w zyciu litera- 
ekiem Lwowa. Stabe zdrowie przedewszystkiem, a zapewne tez i zajf;cia gospodarskie nie pozwalaly mu 
hrae w nicm udzialu. Nazwisko Chll;dowskiego wyplywa w pismach Iwowskich dopiero znaeznie p6- 
iniej, a prawie w tym samym czasie, ') kiedy rozpoczynaj::t sif; nasze listy Bielowskiego do mieszkanca 
wsi dalekiej. A listy te rozpoezynaj::t sil; w r. 1840. 
Bielowski natomiast przebywal stale we Lwowie. Przezyl on wiele do r. 1840. Za udziat w zwiqz- 
kach spiskowych, ktore rozpoczf;/y dzialalnosc w Galicyi po r. 1831, wif;ziono go we Lwowie w latach 
1834 1836.') Poiniej usunql sif; nieco od prae polityeznych, tak przynajmniej wynikaloby ze znanych 
dzisiaj irodcl, pracowat cif;zko, zarabiat na zycie lekcyami i przekladami, a zarazem brat zywy udziat we 
wszystkich przcdsi"wzi
ciach literackich, 0 ile na nic zezwalala najsurowsza w swiecie cenzura. To tez 
zyskal sohie juz wowczas powazny rozgtos i nazwisko. Znany byt przeciez jako Uumacz piesni sto- 
wiarjskich i -Igora<, jako poeta, ktory dal przedewszystkiem >Henryka Poboznego«, jako wydawca Ma- 
ryi Malczewskiego i dwoch tomikow .. Ziewonii", ze tylko wymienil; rzeczy najwazniejsze. 
Bielowski przypominal si
 teraz znowu pamif;ci dawnego znajomego i kolegi po piorze. Po 
dillgicm, dtugiem milczeniu - pisze on 14 marca 1840 r. - mam przecie raz sposobnose zaslac ci 
braterskic pozdrowienie.. ...Takes tam IIgrz::tzl w swojem Wietrznie, ze ani styehu 0 tobie mif;dzybra- 
ci::t halick q . Przyjedi no tu raz przecie, rueh fizyczny i umystowy pewnie nie zawadzi, leez postuzy 
owszcm zdrowiu . 
Donosi nastf;pnie Chlf;dowslWspomnienia<, 1, str. 
128-129. ,Ukrainsko-Ruskij Archyw<, III (Terszakowee: .Materiaty<), str. 37. Tarnowski: .L. Siemienski, Roz- 
prawy i sprawozdania", II, str. 239. Fischowna H.: Z listow Goszezynskiego, Bielowskiego i Siemienskiego«. 
Pami.,tnik Literadd, 1910, str. 562-564. 
') Wszystkie te szezeg6ty 0 Mochnackim wyj::tlem z jego pamif;tniczka: R
kop. Bibl. Zald. Ossol. nr. 3542. 
') K. 26'-3t'. 
') R
kop. Bibl. Zakl. Ossol. nr. 3386, sir. 386-388. - To, czego dowiadujemy si
 0 Mochnackim w liscie 
powyzszym i nast
pnYI11J tak zgadza si
 zupetnie z wiadomosciami naszemi 0 KIemensie Mochnackim, ze tozsa- 
mose osoby przyjl11uj
 za pewnik Szczegoly te Sq zarazem dla nas bardzo cenne, literatura bowiem pami
tnikar- 
ska (Bogdanski, Jozefczyl<) mowi nieco 0 dzialalnosci politycznej Klemensa Moehnackiego, nie podaje natomiast 
prawie nie 0 jego charakterze i wyksztalceniu. stowa wi
c BieIowskiego zjawiaj:t si
 jako bezstronny komentarz 
do wynurzell Mochnackiego w jego pami
tniczku. A skoro przyjmuj
 stanowczo, ze w listach BieIowskiego moze 
bye mOwa tylko 0 K I ernE n s i e Mochnackim, nie bior
 juz tutaj w rachub,< innych Mochnackieh, ktorych by to 
w Galieyi wielu. Mi
zy innymi znany Dymitr Mochnacki, talae Rusin, sluchaez trologii, spiskowiec i wif;zien. 
Szczeg6ty z zycia Dymitra nie odpowiadaj
 jednak zupetnie tym, 0 ktorych mowi Bielowski. Zobacz przedewszyst- 
kiem: Ukrainsko-Ruskij Arc11Yw, T. III (Terszakowee: oMaterialy do istorii widrozmenia Halyckoj Rusy<). Jest na 
kOtlCU indeks osob.
		

/513_0001.djvu

			57 - 


Bielowski, pisz::tc ten list do Chtf;dowskiego, przesylal zarazem prosbf; w imieniu ksif;garza Fran- 
ciszka Pillera. Dla Pillera zebral on juz przed kilku laty »najlepsze' polskie przeklady poezyi Schillera, 
lez::t one jednak dotychczas w cenzurze, .a pan cenzor oznajmit, ze poniewaz tam s::t przeklady roznych, 
jako to N. Kaminskiego. Brodzinskiego, Zaleskiego Bohdana, Minasowicza, twoje i tak dalej, tedy nie 
pierwej (!) pozwoli je ttoczyc, az kazdy z nas GaJicyanow oznajmi na pismie, l.e nic przeciw temu nie 
ma<. Bielowski wyj::tt przeklady Chtf;dowskiego z Iwowskich .Rozmaitosci, jak ,,;lale Cerery., Picr- 
scien Polikratesa, i inne. Prosi \Vi
c Chh;dowskiego, azeby za przykladem wspoltowarzyszy, ktorzy juz 
to uczynili, wyslal do Pillera list zgadzaj::tcy sif; na drukowanie swoich przektad6w w tern zhioro- 
wem dzielku. 
Chl
dowski nadeslat z::tdane zezwolenie, a zarazem przeklad .Pegaza w jarzmie"" ktory Bielow- 
ski wcielil do r
kopisu. 
"Pienia liryczne Fryderyka Szyllera, poprzedzone jego zywotem i ozdobione rycinami, wydal A. B." - 
wyszty rzeczywiscie z druku LI Franciszka Pillera z pocz::ttkiem listopada ') r. 1841. Przedmowa Bie)ow- 
skiego nosi datf; 12 paidziernika r. 1837, trzeba wi
c by to cztercch lat, azeby doprowadzic do konca 
uklady z literackim opiekunem rz::tdowym. ') Charakterystyczny to obrazek z dziejow cenzury gaJicyj- 
skiej, ktorej zasad::t bylo gasic i przytlumiac wszelkie objawy zycia duchowego i literackiego. Surowosc 
jej, chwytanie sif; najmniejszych drobnostek, nierzadko dziwna naiwnosc, to s::t fakty wogolnosci znane. 
Niniejszy artykul zreszt::t dostarczy w tym kierunku az nadto dowodow. lIezto trudnosci przedstawiato 
drukowanie rzeczy, zreszt:[ calkiem niewinnych (a na takie tylko pozwalano), ile poci::tgato za sob::t klo- 
potow, a nawet kosztow, ile uktadow z cenzorem, obcinan i przeroznych latan. Nie przepuscil cenzor 
nic, cohy posiadato chociazby jakis cien krytyki rz::tdu austryackiego, wladzy swieckiej lub duchownej, 
coby przypominalo Polakom ich przeszlosc, niepodleglosc, nawet nazw€;, coby krzewito mysl bardziej 
swobodn::t a nie reakcyjn::t. 
Nie konicc na tern. Byta jeszcze jedn3 strona cielI1na tej instytucyi. Oto zaleganie rf;kopisow 
nieraz latami u cenzora. Zapewne byly tam zwlekania umyslne, aieby dokuczyc autorowi czy wydawcy, 
byly zwlekania nieumyslne, gdy nie umiano sobie dac rady z jak:[s rzccz::t, gdy miano jakiei' w::ttpliwo- 
sci. Byly jednak inne jeszcze tego powody. Oto, jak skarZY si
 Stotwinski, dyrektor Zakladu Ossolin- 
skich, w r. 1833 w liscie do Hanki, na tf; powolnosc urzf;du, rozpatruj:[cego pisma: .Nie winif; tu cen- 
zora, bo byl i jest podobno jeszcze moim przyjacielem... Ale wina tych, ktorzy dla calej polskiej lite- 
ratury w Galicyi, na osm drukarn i dziesif;c ksif;ganl w kraju, tylko jedn" osobf;, a do tego konsy- 
liarza gubernialnego wyznaczyli, ktory juz jako konsyJiarz nadto ma do czynienia. Moznaz od niego z::t- 
dac, azeby r
kopisma spiesznie odselal, kiedy dzien caly innymi obowi::tzkami zatrudniony, ledwo wie- 
czorem do ceIizury WOh1::t ma godzinf;. W tej tedy godzinie musi wszystkie polskie pisma czytac, a czy- 
tac od deski do deski, bo na polskich pismach wielka kl::ttew podejirenia ci::tzy, a macosza je rozga 
chlosta. Nie b€;df; wiele przytaczal dowodow, dosyc na znanych przykladach, aby ocenic ostrosc tutej- 
szej cenzury,'. Tu donosi Stotwinski Hance, jak poobcinano w cenzurze artykul p. I. "Czasopisma Cze- 
skie«, 1832, drukowany w ,Czasopismie Naukowem Zaktadu Ossolinskich. z r. 1833, ktorego byl reda- 
ktorem. Czyliz Czechy nie nalez::t rownie do panstwa rakuskiego, konczy Stotwinski, jak nasza Gali- 
cja? Dlaczegoz, co tam drukowano, tutaj drukowac nie mozna?«') 
To sarno prawie 0 dlugiem przetrzymywaniu rf;kopisow w cenzurze pisze do Hanki Siemienski 
w r. 1836, kiedy drukowat w Pradze swojeiBielowskiego "Dumki.-: ...jedenjesttylkocenzor,-donosi 
on - ktory pelni nie tylko ten obowi::tzek, ale i urz::td komisarza policyi; po roku wif;c i dluzej zalc- 
gaj::t dziela. Jest to cios wielki dla krajowej literatury'.") 


') Rozmaitosci<, 1841, Nr. 45, str. 363. 
') R
kopis tych _Pien,. Schillera, ktory byl w cenzurze, znajduje si\; teraz w Iwowskiej Bibliotece Uniwer- 
syteckiej (nr. 658), dok'jd dostal si
 z innymi r
kopisami, pochodz'jcymi z archiwow by!ej cenzury Iwowskiej. Do cen- 
zury wszedl on wedtug tego, co zapisala na nim r
a urzr:dnika, 8 lutego 1838 T.J CEnzor zas, niepodpisany, dal 
swoje imprimatur omissis deletis 7 lipca tegoz roku. W r. 1840 jednak, jak wynika ze slow Bielowskiego, by! 
r
kopis jeszcze w cenzurze , targowano si
 wi
c widocznie 0 te opuszczenia z rr:kopisuJ ktorych z
dal cenzor. 
\XI czasie tych targow wystqpit zapewne cenzor dodatkowo z z£!daniem wyrainego zezwolenia tlumaczy na dru- 
kowanie ich przekladow. - R\;kopis ten Biblioteki Uniwersyteckiej swiadczy zarazem, ze Clll
dowski nie tylko 
udzielil swego zezwolenia J ale przystal wowczas Bielowsldemu przepisany na nowo przeklad >:.Pegaza w jarzmie
.. 
Dowodzi tego wlasnor
czny podpis ttumacza pod wierszem (sam wiersz przepisata inna r
ka, str. r
kop. t53-157). 
Cht\;dowski drukowat go zresztj w "Rozmaitosciach jeszcze w r. 1827. 
'J Pisma K'Wiaczestawu Hankie. [zdal W. A. Francew. Warszawa, 1905, sir. 921-922. 
') Pisma K'Hankie, str. 9\0. Na poparcie surowosci cenzury nie przytaczam wi
cej dowod6w z literatury, 
dolyCZ::[cej dziejow cenzury galicyjskiej. Dziejow tych nie opracowano dotychczas wcale, gdyby wi<;c pragn
lo si
 


STULECIE GAZETY LWOWSI	
			

/514_0001.djvu

			58 - 


Ccnzorcm, 0 kloIym tu pisze Sic mien ski, byt niew::ttpliwie baron Antoni Pauman, onto bowiem 
sprawowat wowczas urz::td komisarza Pblicyi Iwowskiej. jemu tez najpewniej oddal Bielowski do cen- 
ZllIY przektady Schillcra z pocz::ttkiem I'Oku 1838, tcm bardziej, ze w latach 1836-1838 nie obsadzono 
urz<;du wtasciwcgo naczelnika cenzury Iwowskiej (Bikher-Revisionsamts-Vorsteher). Tym naczelnikiem 
zoslal w r. 1839 Ignacy Kankoffcr z Wiednia i byt nim az do r. 1847. On 10 podpisywal w latach 1840 
i 1841 (tylko 0 te dwa lata chodzi mi w ninicjszej pracy) cenzurl; wszystkich rf;kopisow Iwowskiej Bi- 
bliolcki Uniwcrsyteckicj, pochodz::tcych z dawnych archiwow cenzury. Lecz wladze policyjne t::tczyly sif; 
WOWC;l.1S scisle z urzf;dem cenzuralnym. Mamy wil;c na 10 dowody, ze baron Pauman, w czasic bytno- 
sci swojcj we Lwowic do r. 1841, wyst
powal jako .cenzor do literatury polskiej«, ze cenzurowal dziela 
polskic i ruskie jeszcze poznicj w Wiedniu, zaj::twszy tam slanowisko przy .>Oberste Polizei- und Cen- 
surs-Hofstelle." jako 'wirklichcr Hofsecretal. i ,k, k RaUI«. ') Na razie jednak niepodobna powiedziec, 
z kim Bielowski miat do czynienia od czasu zamianowania cenzorem Kankoffera, z tym ostatnim, czy 
z PiiumalIcIll, a w::ttpliwosc ta odnosi sif; nie tylko do tej ksi::tzeczki Schillera. lecz rowniez do licz- 
nych wypadk6w pozniejszych, 0 ktorych w pracy tej bf;dzie jeszcze mowa. W kazdym razie, czy Pau- 
man, czy Kankoffer nie pozwalal Pillerowi (a tern samem i Bielowskiemu) wydac przekladow Schillera 
bez wyraznego zezwolenia tlumaczow, nie chodzilo ani jednemu, ani drugiemu zapewne 0 przestrzega- 
nic wlasnosci literackicj. Zalezato im nierownie wi
cej na przewlekaniu sprawy, na dokuczeniu ksif;ga- 
rzowi, jak niemniej autorowi ).Henryka Poboznego«, niegdys wif;zniowi politycznemu, a pozniej pozo- 
staj::tccl1lu pod d::tglym dozorem policyjnym.") 
Nast
pujc dtuga przcrwa w korespondencyi. Dopiero po roku, 20 marca 1841 r., odpowiada 
Biclowski na list ChJf;dowskicgo, klorego tresci nie znamy (i wogole nie dochowal sif; zaden list wy- 
dawcy >Haliczanina do Bielowskiego): ,Daruj mi, ze ci az dzis odpisujf;. S::t chwile, w ktorych sif; 
zwali Iylc do I'Oholy, ze ani rusz wzi::tsc sif; do czego innego. Otoz dzis najprzod (!) muszf; ci podzif;- 
kowac bardzo pif;knie za stroj i tanicc styryjski, artykut pi
knie napisany i wlasnie w ramki dziennika. 
Pewnie juz go czytasz w tej chwili. Kazal mi tez podzil;kowac zan Kulczycki, ktory, jak tu kiedy bf;- 
dziesz, osobiscic 10 zrobic nieomieszka.... - - jesli co tam znowu stosownego znajdziesz u siebie, ja- 
kolo ow opis jeziora lub tym podobne, to prosimy, bardzo prosimy«. Donosi wreszcie Bielowski 0 wy- 
sJaniu hrakuj::tcych numerow przeszJorocznych »Dziennika«. Calego egzemplarza z r. 1840 niema juz ani 
. jednego, ,bo tylko 200 egzemplarzow przeszlego I'Oku odtlaczano dla braku prenumeratorow<. Gdyby 
rnu koniecznie bylo potrzeba tego rocznika, poszle mu swoj wlasny. 
Dowiadujemy sif; wif;c, ze Chlf;dowski zostal wsp61pracownikiem »Dziennika<. Mowa tu natu- 
ralnie 0 wychodz::tcym wowczas we Lwowie -Dzienniku Mod Paryskich<. Kto zna trochf; owczesne 
stosunki literackie w Galicyi, ten wie, ze byl on w tej dzielnicy Polski najlepszem pismem lit era c k i e m. 
jakiez bowiem inne pisma literackie posiadal wowczas Lwow? .Rozmaitosci«, dodatek tygodniowy do 
»Gazety Lwowskiej. pod redakcy::t starego Kamillskiego i Stanistawa jaszowskiego, pismo zywi::tce sif; 
prawie wyl::tcznie przekladami z wydawnictw niemieckich, i to przewaznie powiastek, a daj::tce nadzwy- 
czaj malo artykulow oryginalnych, zarowno prozaicznych, jak wierszowanych; pismo malo ruchliwe, a do 
tego pozbawionc wspotpracownictwa utalentowanych pisarzy mtodszych. Obok Rozmaitosci« istnial 
tez jeszcze zupetnie lichy .Lwowianin«, redagowany przez Ludwika Zielinskiego. Nie by to wif;c w tym 
czasie w Galicyi pisma, ktoreby moglo naprawdf; wspolzawodniczyc z »Dziennikiem Mod Pa- 
ryskich<. 
Dwutygodnik ten malych rozmiarow podpisywat jako redaktor Tomasz Kulczycki, krawiec, au- 
tor ksi::tzeczck 0 kroju sukien i Rysu historycznego Towarzystwa Strzelc6w Iwowskich<, ktory z na- 
mowy jozefa Borkowskiego wystaral sil; u rz::tdu 0 pozwolenie wydawania organu, zajmuj::tcego sif; 
pozornie przedewszystkiem sprawami mody. I t::t cZf;sci::t pisma, maj::tc::t zwi::tzek z krawiecczyzn'!, zajmo- 
wal sif; on bardzo gorliwie, jak niemniej jego administracy::t. Na tern jednak nie poprzestawal, nie szczl;- 
dzil bowiem rowniez kosztow na cZf;sC literack::t. Wlasciwymi redaktorami tej ostatniej cZf;sci . Dzien- 
nika', byli w pierwszych latach jego istnienia jozef Borkowski i Bielowski, obok nich zasskupialy 


podac te dowody, Irzebaby wyIiczyc szereg dziel i broszur. S'ldz<;, ze lutaj wystarczy wskazac 10, co pisze 0 ow- 
czesnej cenzurze gaJicyjskiej Leszek Borkowski w arlykule: ,Uwagi ogolne nad literatur'l w OaIicyi« (Tygodnik 
Literacki. Poznm\, 1842, sir. 389-390) i Kalinka: ,Galicya i Krakow«, Krakow, 1898 (pierwsze wydanie wyszlo 
w r. 1853), sir. 50-52 - poza tern zas to, co czytelnik znajdzie w niniejszym moim szkicu. 
1) Zobacz cylowany juz powyzej .Ukrainsko-Ruskij Archyw«, I. Ill, str. 134, 199-202 i 254-257. Inne 
szczegoly i daly, dolycz'lce obu cenzorow, wzi'llem z owczesnych schemafyzmow galicyjskich. 
2) Giller: »Wieniec pam'::ttkowy polwiekowej rocznicy powstania listopadowego< (Album Muzeum Naro- 
dowego w Rapperswylu), str. 354.
		

/515_0001.djvu

			59 - 


sif; wszystkie wybitniejsze talenty galicyjskie, jak Goszczynski, Siemienski (ci przebywali juz wowczas 
poza granicami kraju), Pol, Magnuszewski, Leszek Borkowski, Szajnocha i inn; mniej znani. By to to za- 
razem koto pisarzy ogromnie patryotycznych, zwi::tzanych mniej lub wi
cej z owczesnym ruchem poli- 
tycznym i spiskowym, kolo pisarzy, oddanyeh w zupemosci ideom Postf;powym (ze wzglf;du na osoby, 
nalez::tce do tego kola, zwracam uwagf;, ze mowif; tu tylko 0 lata
h 1840 41). Tacy wspolpracownicy 
zapewniali pismu wartosc literack::t i wnosili do jego tamow roznorodnosci::t talentow swoich niepo- 
mieme ozywienie. ') 
Rok 1841 - to drugi rok istnienia "Dziennika.. Usty Bielowskiego nie daj::t nam wyjasnienia, 
czy on ze swej strony prosit Chtf;dowskiego 0 wspotpraeownictwo w piSmie (nie wiemy, czy wszyst- 
kie listy Bielowskiego z tego zbiorku dochowaty sif;); s::tdz::te z jego listow p6iniejszych, nalezy to przy- 
puszezac. To pewna, ze w pierwszym roczniku nie umiescil Chlf;dowski zadnego swojego wiersza, ani 
artykutu, chociaZ umieszczat swoje poezye w "Rozmaitosciach. z lat 1839-1840, a nawet z tegoz 
roku 1841. Artykut, 0 ktorym pisze Bielowski, drukowat .Dziennik< p. t. Narodowy stroj i taniec sty- 
ryjski«. Z powodu stabego zdrowia wyjezdzal Chlf;dowski niejednokrotnie do zagranicznych miejsc 
leczniczych. Narodowy stroj - jest wlasnie urywkiem wspomnien z takiego pobytu za granic::t. Kiedy 
to bylo? Zarowno powyzszy artykut jak i . Wycieczkf; do Berchtesgaden < (w niej to wtasnie byl ow 
opis jeziora Konigssee w potudniowej Bawaryi, wspominany przez Bielowskiego) i nalez::tce do niej 
opowiadanie .Bertold i jego kasztan z karmazynowemi uszami« - drukowane w nastf;pnyeh numerach 
»Dziennikac, mozna odniesc do jednej podr6Zy, Styrya bowiem i potudniowa Bawarya s::tsiaduj::t ze 
sob::t. A owycieczka< ta do Berchtesgaden przypada na r. 1836 - podaje to sam Chtf;dowski. 2) Ponie- 
waz zas wiem. ') ze odbyt on jedn::t z podrozy kuracyjnyeh do uzdrojowiska Gastein, potozonego nieda- 
leko Salzburga, a wif;c rowniez w poblizu miejscowosci wyzej wymienionych, moznaby wi
c przypuscic, 
ze takZe w Gastein byl w r. 1836. 
Bielowski, jakto widzielismy, ehwali w tym liseie: Narodowy stroj i taniec styryjski 
i chwali stusznie: widac w nim i dar spostrzegawczy i dar zywego opisania tego, co sif; widzialo. 
A potem zwraca sif; Bielowski do kolegi po piorze z nastf;puj::tq spraw::t: »Ow Mochnacki mtody, 
co to sif; z tob::t poznat, prosil mif;, abym ci napisat, czy ty jako zyj::tcy dobrze z Zaluskim w Iwon- 
ezu,4) spy tat go sif;, czyby sobie do dzieci, podobno syna, nie zyczyt miec nauczyciela i powiedzial za 
nim stowo dobre. Jest to chtopiec uczciwy, swiaHy i moral ny, znam go w tej mierze, a on styszal, ze 
wlasnie Zaluski z Iwoncza dla swoich dzieci nauczyciela potrzebuje. Ma on w tej mierze potrzebne za- 
swiadczenia i zdolnosci. Ot6Z za najpierwsz::t sposobnosci::t odpisz mi dokladnie na ten szczegok .Raz 
jeszeze - konczy Bielowski - przepraszam cif; za opoinion::t odpowiedi i sciskam cif; po bratersku, 
polecaj::tc si
 milej mi pamif;ci«. 
Klemens Mochnaeki bawil wif;c w mareu 1841 r. we Lwowie. Opuscit juz widoeznie dom Go- 
laszewskieh i dowiedzial sif; w Przemyslu od biskupa Snigurskiego, ze rz::td zabrania mu nadac swi€;- 
cen kaptanskich, skoro stara sif; 0 nowe miejsce nauczyciela. Data ta nie bf;dzie obojf;tna dla czytelnika 
pamif;tniczka Mochnackiego, ktory, opowiadaj::te wypadki zycia swego z lat 1840-1841, jest pod wzglf;- 
dem dat malo dokladny. 5) 
7 kwietnia ") tegoz roku pisze znowu Bielowski do Chlf;dowskiego. Odebrat list z Wietrzna 
z dwiema poezyjkami, "ktore jeszeze nie przeszly cenzury, a Wyklad BibJii podobno i nie przejdzie.. 
Donosi mu jednak, ze bf;dzie staral sif; zrobic z tych poezyi uzytek Pierwsz::t z tyeh poezyi, jak dowia- 
dujemy sif; z listu nast
pnego, byly "Treny Wiesniaka". Bielowski dzif;kuje znowu Chlf;dowskiemu za 
popieranie .Dziennika« i zapewnia raz jeszcze, ze opis jeziora, 0 ktorym mowilismy juz przedtem 
przyda sif; bardzo redakeyi. Z::tdane numery ,Dziennika< dostanie i nieeh nie pyta si
 0 nalezytosc z
 
t€; posylkf;. Kulczycki raczej twoim jest dtuznikiem i jesli czem, to przynajmniej tak::t bagatelk q pozwol 
sobie stuzyc<. Sam zreszt::t przypilnuje tej posytki, skoro wroci ze swi::tt wielkanocnyeh, na ktore jutro 
wyjezdza ze Lwowa. 


') Por6wnaj Zawadzki: »Literatura w Oalicyi., str. 131-134. - Kaczkowski Z.: >M6j Pami
tnik., 
str. 150. 
2) Na pocz'!tku wspomnianego powyzej . Bertolda. . 
') Z listu Eksc. Kazimierza Chl
dowskiego, pisanego do mnie. 
,I) Tak nazywa Bielowski bl"
dnie znanfl miejscowosc lecznicz'l w Oalicyi7 lwonicz, W powlecle krosnien- 
skim) wfasnosc hr. Zafuskich. MiejscowoSci Iworicza nie zna weale warszawski 
Sfownik gieograficzny {(. 
') Por. r
lwp. Bib!. Osso!. Nr. 3542, 
. 20-22 ver. 
6) Bielowski zaznaczyl tylko: Wielka Sroda, a wif;C w tym roku 7 kwiehlia. 


8*
		

/516_0001.djvu

			60 - 


A dalej pisze Bielowski: ,0 Kraszewskim umiesdlhym mimo stosllnkow zasztych, ale inna 
przcszkoda gtownicjsza jcst, ze nam tutcjsi [panoJwie ') nie wiele sif; scisl::t czyli wlasciw::t literatur::t zaj- 
mowac pozwalaj::t, alc gdybys nadcslal, zrobilbym inny z tego uzytek«. 
Chll;dowski nic dostarczyt zapcwnc Bielowskiemu artykllhl 0 Kraszewskirn, w p6iniejszych bo- 
wicrn listach nierna juz 0 nim zadnej wzmianki. C6Z jednak znacz::t stowa Biclowskiego, ze lIrniescilby 
artyklll 0 Kraszewskim .mimo stosunkow zaszlych«? Stosunki z Kraszewskim wobec tego, co nam za- 
znaczajq karty Dziennika Mod Paryskich', byly jak najlepsze. 16 marca tegoz roku 1841 drukowat 
.Dziennik wyj::ttek z listll Kraszewskiego do rcdakcyi z 4 Illtego. 2 ) Mlody jeszcze, ale juz wowczas 
glosny pisarz, oddajqc wielkie pochwaIy naszemu pismll, pozwalal na przedrukowywanie artykulow. 
ktrircby odpowiadaly jego tamom. Rownoczesnie lImiescit 0 niem w »Tygodniku Petersburskim 
z 9 marca .J) list bardzo cieply i pochwalny, przyznaj::tcy mu prawdziw::t zaslugf; w walce z 'galloma- 
n;,! , dodawat, ze, jak na stosunki galicyjskie, "pisane jest i redagowane dobrze«, i zacflf;cal Kulczyckiego 
do wytrwania na raz obrancj drodze. To tez Dziennik«, korzystaj::tc z upowaznienia autora, jeszcze 
w tyrn samyrn rocznikll przedrukowal z ".Orf;downika« poznanskiego wyj::ttki z jego "Szlachtografii«_ ') 
Skoro Uielowski chcial umiescic artykul Chtf;dowskiego 0 Kraszewskim ,mimo stosunkow za- 
szlych., a tc byly, jak przedstawil'em, najzupclniej zadowalaj::tce, byl to widocznie artykul mniej po- 
chlchny dla znakomitcgo pisarza i wowczas juz wydawcy »Athenaeum«. ByIy to czasy pocz::ttkowej 
dzialalnosci Kraszewskiego. juz wtcdy uznawano powszechnie jego wielki talent i I'LIchliw::t plod nose, 
byli nawcl tacy, ktorzy, mowi::tc 0 nim, popadali bez zastrzeZell w ton przesadncj pochwaty, nie braklo 
jednak rowniez glnsow, wystf;puj::tcych przeciw pospiechowi w jego pracach i niedostatecznemu ich 
wykOllczeniu. Tak n. p. w >l3ibliotece Warszawskiej«, ktora wtasnie w r. 1841 zaczf;ta wychodzic, mo- 
zna bylo spotkac sif; z ostrymi s'ldami 0 Kraszewskim, jak niemniej i w powaznym _Tygodniku Pe- 
tersburskim" . 
Wobcc tego, co powiedzialem, szkoda, ze nie znamy tcgo artykutu Chlf;dowskiego 0 Kraszew- 
skim. Niema go bowiem takze w rf;kopisach pozostaIych po Chlf;dowskim. ") Bylby on dla nas bardzo 
zajmuj::tcy. Co pisal w nim Chlf;dowski? Czy pisal wogole 0 dzialalnosci ptodnego autora, czy 0 kto- 
rems z jego dziel? Co s'ldzil 0 nim i jak go ocenial? Zaciekawialoby to nas tern bardziej, ze z p6iniej- 
szych lat zycia Chl
dowskiego nie posiadamy jego prac z zakresu teoryi i historyi literatury. Ostatnie 
prace tcgo rodzaju umiescil w wydanym przez siebie ...Haliczaninie«. 
Wzglf;dy cenzuralne, jak wyjasnial Bielowski, nie pozwalaly mu umieszczenia w »Dzienniku« 
zapatrywafI Chlf;dowskiego 0 Kraszewskim. Dla cenzorow kazdy zywszy objaw zycia literackiego byl 
ciernicm w oku. Jezeli nasz redaktor postanawial zrobic z rf;kopisu .inny uzyfek, to chyba ten, ze 
miat zamiar poslac go do ktoregos z pism poznanskich, zapewne do . Tygodnika Literackiego«, sam 
bowiem byt gorliwym wspolpracownikiem tego pisma. Dlaczego tam mial zamiar poslal' - wiemy 0 tern 
dohrze. Wszyscy owczesni pisarze galicyjscy 0 bardziej gtosnych nazwiskach drukowali swoje utwory 
w pismach poznaIlskich, przedewszystkiem w >Tygodniku Literackim« i ..Orf;downiku Naukowym«, 
w tej dzielnicy bowiem Polski panowala w tym czasie prawie zupetna swoboda zarowno w rozwoju 
zyda politycznego, jak w stosunkach cenzuralnych. Nie tak zapewne otwarcie, jak w pismach emigra- 
cyjnych, mogli jednak tutaj pisarze z catej Polski i wszelkich odcieni politycznych, wypowiadac swoje 
zapallywania, czyto w postaci wynurzen bezposrednich, czy tez w postaci utworow fantazyjnych.") 
Po Kraszewskim rozprawia Bielowski 0 Trentowskim, poniewaz jednak ustf;P niniejszy l::tczy 
sif; scisle z tern, co wypowiada on 0 filozofii niemieckiej i Trentowskim w jednym z nastf;pnych listow, 
przytoczf; go w dalszej cZf;sci pracy razem z tym poiniejszym s::tdem. 
Na Swif;ta Wielkanocne wyjezdZal Bielowski (jak pisze w liscie ostatnim i w liscie z 27 kwie- 
tnia r. 1841) w ,,'Zloczowskie«, na dluzej, niz na tydzien, wrocil bowiem do Lwowa dopiero 19 tegoz 
miesi::tca, mial zas wyjechac 8-go. Nie ulega zadnej w::ttpliwosci, ze jeidzil do Remizowiec, wioski w obwodzie 


') Pocz'!tek wyrazll wydarty, pozostala tylko kreseczka z pierwszej litery, Ictoraby wskazywala, ze miala 
to bye litera p. A wi
c czytam: panowie (wyraz prenumeratowie bylby na owo wydarte miejsce stanowczo za 
dlugi). Mowa tu naturalnie 0 cenzorach. 
') Sir. 48. 
') Nr. 15. 
') Ogloszone poinicj w tomie II ,Obrazow z zycia i podrozy<, Wilno, 1842. 
',) R
kopis6w po Chl
dowskim pozostalo bardzo Iliewiete. 0 pozostalosci r
kopismienncj po nim napi- 
s,,! wkr6tce. WiI,ksz,! jej cz,.se mllsial zniszczye brat Walentego, Olton, po jego smierci (24 grudnia 1846 r.), 
z obawy przed rewizyq w czasie wypadkow, lLiteratura PoznaIiska<, POCZ,!wszy od sir. 65.
		

/517_0001.djvu

			- 61 


ztoczowskim, w ktorej przebywala wowczas poznreJsza jego zona, Kordula Wistocka. ') W czasie nie- 
obecnosci Bielowskiego zjechat do Lwowa na kilka dni Chtf;dowski i odjechal wlasnie w dniu jego po- 
wrotu. Przykro bylo Bielowskiemu, gdy 0 tern dowiedzial sif; od adwokata Wysocki ego, w ktorego salonie 
zbieral sif; codziennie Iwowski swiat literacki. ') Zatowal tez Kulczycki. wydawca Dziennika Mod«, ze 
nic wiedz::tc 0 pobycie Chlf;dowskiego we Lwowie, nie mogl mu podzi
kowac za wspotpracownictwo. 
W 9 numerze ,Dziennika z tego roku (z 1 maja) wydrukowat Bielowski przystany niedawno 
temu przez Chl
dowskiego wiersz p. t. Treny Wiesniaka«. Donosz::tc 0 tern Chtf;dowskiemll w tymze 
liscie z 27 kwietnia, zawiadamia go zarazem, ie jedn::t _wrotkf;< 0 landsdragonach wymazat sam z obawy 
przed cenzorem. Ten jednak wbrew wszelkim oczekiwaniom wykreslil jeszcze jedn::t zwrotkf; i tym spo- 
sobem okaleczyl te zupelnie >niewinne treny. ...Wahatem sif;, co rnam z tern robic. Moze nierad bf;- 
dziesz temu, ze jq z ow::t wydzierk::t umiescilem, ale my nic tu poradzic nie mozem. Wyktad Biblii 
(inny wiersz Chl
dowskiego, 0 ktorym byta juz przedtem mowa) wyszlf; niebawem w miejsce 
stosowne«. 
»Treny Wiesniaka. posiadam w rf;kopisie wtasnorf;cznie przepisanych poezyi Cht
dowskiego, 
mogf; wif;c podac strofy, na ktore cenzura nie byta laskawa. Wicrsz ten opiewa ktopoty i nieprzyjem- 
nosci gospodarza wiejskiego, a wif;c w tym wypadku samego autora, i ma tytllt w moim rf;kopisie, 
_Treny Wiesniaka (Do Pawla Rodakowskiego).. Rodakowski byt znanym adwokatem Iwowskim i zyt 
z Chtf;dowskim w stosunkach przyjaznych. ') Strofa 0 landsdragonach brzmiala: 


"Chcialbys w spokojne schronic si
 ustronie 
] zrzucic z siebie powotania p
ta? 
Darmo - masz Z110WU gascia w landsdragonie J 
Niesie sztrafboty i stempelpatenta.< 


Wiedziat Bielowski doskonale, ze taka strofa nie ujrzy drukarskiego czernidta. Byta to juz kry- 
tyka rz::tdowych urz::tdzen. 
Cenzor ze swej strony wykreslit nast
puj::tc::t stroff;: 


przewracaj ziemi
, po stokroc j,! oTaj, 
Ni w dziell, ni w nocy nie ciesz si
 spokojem, 
Rob Z110WU dzisiaj, coS jut robit wczoraj, 
Rozrz'ldzaj twoich niewolnikow znojem. 


Przedstawiciel rz::tdu nie mogl, czy nie chciat na to pozwolic, azcby wiesniakow, poddanych 
austryackich, nazywac niewolnikami, chociazby nawet tak bylo w Tzeczywistosci. 
Ostatnia zwrotka przemawiata wprost do Rodakowskiego i tf; Chtf;dowski opuscit widocznie, 
wysylaj::tc wiersz do druku. Opiewata ona: 


:» T erazze PawJe, po badani u scislem, 
- Gdy widzisz, jaka chf;tka we mnie wzrasta - 
Feruj mi wyrok zyczliwym lImyslem: 
Czy zostac na rali? czy wrocic do miasta?c: 


Czy wrocic do miasta? Oto mysl, ktora musiata cz
sto nawiedzac Cht
dowskiego wsrod zwy- 
czajnych niepowodzen w gospodarstwie wiejskiem, wsrod tf;sknoty za jakiems srodowiskiem ludzi wy- 
ksztatconych i poswi
caj::tcych sif; pracy literackiej. 
"Wyktad Biblii« widocznie nie przeszedt przez cenzurf;, tak jak tego spodziewal sif; Bielowski. 
Dlaczego? domyslic sif; wprawdzie mozna, ale zarazem trzeba sif; zdumiec nad tern, jak smiesznie do- 
kuczliw::t byta owczesna cenzura. Znal wif;c Bielowski wybornie jej zasady. Dopatrywata sif; ona w tym 
wierszu niew::ttpIiwie ohrazy Teligii, chociaz dzisiaj nie przyszloby nikomu do gtowy zarzucic mu cos 
podobnego. Chwytano sif; wif;C tutaj najlzejszych pozorow. Wiersz ten, dotychczas niedrukowany, przyta- 
czam w catosci z rf;kopisu, azeby czytelnik sam mogl sobie wyrobic s::td 0 tern Postf;powaniu cenzury. 


') Ze Kordula Wislocka pochodzita z Remizowiec, zob. r
l	
			

/518_0001.djvu

			- 62 - 


WYKf.AD BIBLII. 


W pewn::t niedzieif; postu po t<;giej perorze, 
Ktorq ksi::tdz Pleban miejscowy 
Do ludu swego wyciql 0 pokorze, 
Tom3sz z Maciejem, sqsiedzi, kumowie, 
Nad pastcrskiemi rozmyslajqc stowy, 
W przyjaznej do Chaima ci::tgn
1i rozmowie. 


»JlIzto nasz ksiqdz« - rzekl Tomasz, sceptyk z urodzenia - 
Jak ci powie, to prawda, ze postllchae warto, 
Nieraz to a1: gOT'lCO okofo sumienia. 
Ale co tam dzi,; niby z Biblii Ilam prawH: 
Jak mi kto da policzek, bym drugi nadstawit, 
Wyznac wam musz
, Macieju, otwarto, 
Zc tego to ja nigdy dobrze nie zrozumi
. 
PrzedcZto z tern niedobrze bytoby na swiede<. 


£>Ej wy tam zaW5ze po swojemu, Kumie!« 
Ozwat si
 Madcj - »wsz
zic nawyldiscie szperae, 
Glow,! krf;cie, inaczej na wszystko pozierac. 
Myslcic wy sob ie, jak chcede: 
Biblia jest Bibliq, a co w Biblii stoi, 
Nie naleZY wykn;cae wedtug glowy swojej. 
Czlek niedowiarstwem najlatwiej przewini, 
Prawowiemy katolil
 jak wierzy, tak czyni.. 


,Obaczymy" rzekt Tomasz - i nie myslqc dtngo, 
Biblijny Maciejowi poIiczek wypali; 
Oblozyt jednq strom;, kaze stawie drugq, 
I nie czcka nadstawy, raz po razu wali. 
..No coz wy, kumie, 113 to?« z flegmfl wreszcie dada. 
"Biblia jest Bibli::t, a co w Biblii stoi, 
To stoi - trza wierzyc i zgoda.€ 


»No, no<' odeprze Maciej - dldedy tak surowo 
I mnie i Pismo Swi
te wzi
1iscie za 
towo, 
Powiem warn, ie to takze w pismie Swj
em stoi: 
Jakq ]do miarkq mierzy, tal,,! mU odmierzye." 
Rzekt stowo Boze i czasu nie stradt, 
Co wziql, z obojej strony sowicie odptaci!. 


Lecz Tomasz Z110WU i w to nie chee wierzyc, 
Co wziql, oddaje podwojonq sil::t, 
Nie mierzy wca1e, waH, co mu pi
sc wydota. 
Madej si
 broni, z BibIii calem gardlem \Vola: 
»Nie CZYIl. drugiemu, co tobie niemito!« 
I Chaim si
 jui wmieszal - naproino; wsrod wrzawy 
LeC'i 
warty, kwaterki, trzeszcZ::[ stoly, tawy... 
Wlasnie z odwiedzin od ksi
d
a plebana 
Powracat koto karczmy possesor tej wtosci, 
S!yszy ten halas, staje i posyta jal1a 
Pytae, co takiej wrzawy tam przyczyna? 
Jan wraca z smiej::tC'i min::t, 
Opowiada ]egomosci: 
»Ot to tylko tak gwarka, co niewiele znaczy, 
Chlop chlopu po kazaniu Biblif; ttomaczy.< 


Owo >stosowne miejsce., do ktorego miat wiersz ten wystac Bielowski, to zapewne znowu »Ty- 
godnik Literacki. w Poznaniu. Czy wyslat wiersz rzeczywiscie? Przypuszczatbym raczej, ze nie. W ka- 
zdym razie nie znajdujl; zadnego artykulu, ani poezyi Chlf;dowskiego w pismach poznanskich: w »Ty- 
godniku Literackim. i -Orf;downiku Naukowym«. Drukowal on w tych Iatach bardzo niewiele i druko- 
wat tylko w pismach Iwowskich.
		

/519_0001.djvu

			63 - 


Bielowski przesyla w dalszym ci::tgu listu z 27 kwietnia 1841 r. rozmaite nowiny literackie, prze- 
dewszystkiem 0 »wybornym« Rysiu ') Rzewuskiego, drukowanym w ,'Orf;downiku« poznanskim, nastf;- 
pnie zas pisze: .Obok tych artykulow jest nieznosna apoteoza robot Kraszewskiego. Ci ludzie zdaj:t 
sil; me wiedziec, ze niestosownemi i niedorzecznemi pochwalami mozna pisarza w najlepszych ch
ciaeh 
zabic. Nielada przyslugf; Kraszewskiemu zrobil ten glupi chwaJca«. jakis W. z Krakowa - dodam od 
siebie - w artykule p. t. .Kraszewski«, uwielbia nawet wady tworcy .Poety i swiata«. Dzisiaj zwlaszcza, 
gdy znan::t jest doktadnie dzialalnosc znakomitego autora olbrzymiej itosei dziet, kt6z nieuzna wielkiej 
trafnosci s::tdu Bielowskiego? 
Wreszcie Bielowski, donosZ::[c 0 tern, ze Cieszkowski rozprawia w .Bibliotece Warszawskiej« 
o filozofii, dodaje: .Ja wi
cej zwracam uwagf; na artykuly dzicjowe i wzi::t1em sif; juz na udry z nie- 
ktorymi naszymi historykami; moze ci kiedy wpadnie w rf;k
 cos podobncgo-. 
Pozniejszy wydawca >Monumentow Poloniae" oddawal sif; coraz bardziej badaniom historycznym. 
Mowi on tutaj przcdewszystkiem 0 artyku!e: »Mysli do dziejow slowianskich, a w szczegolnosci pol- 
skich«, ktory wtasnie w tym czasie drukowal w .,Tygodniku Lilerackim< w Poznaniu. ') Poruszal w nim 
Bielowski i wypowiadat swoje zapatrywanie 0 tak zwanej kwestyi lechickiej, wystf;puj::tc przeciw wpro- 
wadzaniu do pierwotnej historyi polskiej szczepu Lachow lub Lcch6w; wyjasniat zarazcm, sk::td zda- 
niem jego mogla ta nazwa pochodzic. Wkrotce tez potem, bo juz z pocz::ttkiem r. 1842, oglosil Bielow- 
ski w ,Bibliotece Zakladu naukowego im. Ossolinskich, ') pracf; p. I. .Pocz::ttkowe dzieje Polskh-, w kto- 
rej wyluszczyl bardziej szczegolowo swoje pogl::tdy na t
 sprawf;. 
'-Jezeli co masz gotowego db nas - konczy Bielowski to postanie z 27 kwietnia - z prozy 
lub wierszow, przysylaj, radzi temu bf;dziem. Siroj i taniee styryjski bardzo si
 podobal, wszf;dzie go 
chwalono«. 
22 czerwca 1841 r. przystal Chtf;dowski (list Bielowskiego z 23 czerwca) pakiecik do Bielow- 
skiego, w ktorym autor ',Henryka Poboznego znalazl dwa artykuly: Wycieezkf; do Berchtesgaden< 
i Umnictwo i naturf;«. "Wycieezkf; os::tdzil jako '>stosown::t bardzo dla _Dziennika< i zajmuj::tco pi- 
san::t«, poslal wif;c j::t natychmiast do cenzora z prosb::t, aby co rychlej rozpatrzyt sif; w niej i wydat 
swoj wyrok. Bielowski s::tdzil, ze przejdzie, -'nie bez tego jednak, - dodawat - zcby parf; okresow dla 
samego okazania wladzy swojej nie przekreslono (eo tez rzeczywiscie pozniej nast::tpito '). Umiesci j::t 
w kilku numerach »Dziennika<. 
A potem mowi Bielowski 0 pracy Chtf;dowskiego: .Umnictwo i natura -', ktora mU daje spo- 
sobnosc do podzielcnia sif; z koleg::t wlasnemi uwagami 0 fitozofii i filozofach. Przyrzeklem powyzej, 
ze przytoczf; tutaj dla t::tcznosci slowa Bielowskiego 0 Trentowskim z jednego z listow poprzednich 
(z 7 kwietnia), bf;d::tce w scislym zwi::tzku z wywodami niniejszego listu. Posluchajmy wif;C naprzod 
tyc" stow: 
_Trentowski, ow filozof, ktorego znasz zapewne, pisze, czy juz napisal w jf;zyku polskim .Cho- 
wannf;« czyli system pedagogiki; ust
p czy wstf;P z tego dziela drukowany jest w ostatnich tegoro- 
cznych numerach .Orf;downika« 5). Z tego, com czytat, widzf; wiele slow, wiele deklamacyi, malo pomy- 
slow, ogrom zarozumialosci, podrzyznianie w polszczyinie niemieckiej terminologii n. p. jaznia, die 
\chheit - zgota wszystko, co mi sif; nie podoba i z czego sobie wiele obiecowac nie mozna. Filozo- 
ficzne podskoki dzis w Polsce s::t ow::t pocz::ttkow::t sentymentalno-glupi::t romantyk::t ballad Witwickiego 
i Edmunda - najlepsz::t stron::t icll usitnosc ku czemus lepszemu i jego przepowiednia. Wif;cej marzymy 
o filozofii, nizeli czujem w sobie jej koniecznosc. Gdyby ona do serc weszla, w nas si
 ozwala, nie 
klopotalibysmy sif; 0 wyrazownictwo, ktore dzis jak listki zyj::tce jednego drzewa do listkow drugiego 
przykrawuj::tc, odbieramy im to, co im natura najcudowniejszego dala, samodziehl::t zywotnosc, i robimy 
skielety, ktore kiedys narod wyrzucac musi«. 
A w tym liscie, 0 ktorym teraz mowa, pisze Bielowski, co nastf;puje: 
-Wzi::ttem sif; potym (po przeczytaniu .Wyeieczki do Berchtesgaden ) do .Umnictwa i natury.. 
oto co tylko je przeczytalem. Wiesz, zem nieestetyk i moje zdanie podrzf;dne tylko bye moze. W ezy- 


") »Or,	
			

/520_0001.djvu

			64 


st'! filozofi
 nigdy sil; nie zapuszczatem: ale ile tylko zasad w dotychczasowem mojem zyciu uzbierac 
moglcm, rezultat ich zawsze jest taki, zc jestel11 wbrew niemal przeciwny temu, co w dotychczasowych 
filozofiach i wszclkich teoryach wyczytujf;. Nie mogf; sobie podobac w pol skich heglistach i malpiilrzach 
hcglowskich, chocia, niektorych z nich, jak Libelta, Kremera, Helda eenif; sk::tdinqd. 0 Trentowskim 
juz nie 1116wi
.') ... Raz jest polskil11 Bornem, znow w potrojnym rozmiarze pol skim Heglem, czasem 
nawct Chrystuscm... sadzi si<; na elokwencYf;, zamiast pomyslow puszcza nadf;to znane ogolniki, a cza- 
scm potprawdy lub zmurki.') Ale to nawiasem tu wlozytem. OtM mozesz st::td miarkowac, jak mi przy- 
padto do przckonania to antyniemieckic twierdzenie, ze natura, ktora sarna jedna w nieskOIlczonosc sif; 
rozci::tga, jest irodlcm ideow; a nie duch sam stwarza je jakos, djabli wiedz::t, bez matki, ezy przynosi 
gotowc z tamtcgo swiata, ktory ma bye za natur::t (extra). Na to trza Niemca, aby w to wierzyt. Po- 
doha mi sir; tcz to, aez nawiasowe tylko napomknicnie, ze i zwierzf;ta majq dusz<;, ktora tez cos na- 
ksztalt pOl11yslow wyrabia. Ktokolwick uwazal je bcz uprzedzenia, musi to przyznac. I Niemcy nawet, 
powoli, powoli, zaczll::t im to przyznawac. Scheitliu, ") Szwajcar, wlasnie co wydat psychologi<; zwie- 
rLf;c1j. Nie ezytatcm jcszcze tckstu, tylko zdanie 0 nim korzystne. Skoro ten przedmiot gruntowniej roz- 
hior:\. wywr6q z fundamcntu marzenia idealistow niemieckich. juz w tej mierze duzo zrobiono. W two- 
jcj rozprawce zapatrujesz 'si<; skromnie a zdrowo na swoj przedl11iot. Zasady, z ktorych wychodzisz, s::t 
dobrc, alcby je obszemiej rozwin::tc i jak najrychlej zastosowac potrzeba. Nadewszystko nie spuszczac 
z oka pismicnnictwa, dla ktorego rozjasnienia po zasady sif;gn::ttcS. Ale sarna w sobie ta razprawa nie- 
sic korzysc i szkoda, ze takim rzcczom w lece dtugo Jezec pozwalasz. ...Mysli psujq sif;, jak to wary. 
Niech pn;dzej id q w swiat, aby sil; nowe z nich wyradzaty, skora z pilnosci::t wylozone zostaty..') 
Biclowski, jak widzimy, wydat ogromnie ostry s::td 0 Trentowskim. Filozof ten rozpoezynat do- 
picro sw6j zaw6d pisarski, znano go bowiem wowczas tylko z dw6ch dziel, ogtoszollyeh w j<;zyku nie- 
micekil11, i z owego wyci::tgu ze wstf;pu do »Chowanuy«, 0 ktorym wspomilla Bielowski. Dzisiaj, gdy 
autor ,Pantconu wiedzy ludzkiej' spi juz od cztcrdziestu lat »snem nicprzespanym« i mozna obj::tc 
spojrzcnicm k.ytyczncm ca1::t jcgo dzialalnosc autorsk::t, dzisiaj uznata go nauka nasza jednym z filarow 
polskicgo ruchu filozoficznego w XIX wieku, aezkolwiek rodzicem jego filozofii byla filozofia niemiecka. 
Przyszlosc wif;c nie potwierdzita 0 g 01 n ego s::tdu Bielowskiego 0 Trentowskim, ktory potf;piat go z tak::t 
bezwzglf;dnosci::t. A jednak w szczcgotach mial Bielowski zupeh1::t slusznosc,-to, co on powiedziat, po- 
wtarzaj::t dzisiaj wszyscy pisz::tcy 0 Trentowskim I dzisiaj zarzucajq mu napuszystosc stylu, dziwacz- 
nose wielu wprowadzonych przez niego wyrazow, wreszcie czf;sto powtarzaj::tce sif; samochwalstwo. ,) 
Co wif;ccj, zapatrywania Bielowskiego wyst::tpi::t w oswietleniu zupetnie innem, gdy zwrocimy uwagf; 
na to, ze niechf;c ku autorawi _Chowanny« powstala u niego glowllie na tie niechf;ci do owczesnej 
filozofii niemieckiej Hegla, a st::td takze do »polskich heglistow i matpiarzow heglowskich<'. Wyj::ttki 
z listow, ktore dopiero co przytoczytem, s::t doskonal::t ilustracy::t do zapatrywan Bielowskiego na tf; 
filozofif;. Zdaniem jego, nie przyszedl jeszcze czas na filozofif; polsk::t, wif;c sci::tgamy j::t gwaltownie 
z Niemiec wraz z niemieckicm filozoficznem wyrazownictwem. 
I nie tylko tutaj przemawial w ten sposob Bielowski. Przeciw zaprz::ttaniu sobie gtow filozofi::t 
niemieck::t wystf;powat juz w przedmowie (z r. 1837) do drugiego roeznika wydancj przez siebie »Zie- 
woni , a w tym samym roku, w ktorym prowadzit korespondencyr; z Cbtf;dowskim, a wi<;c w r. 1841, 
rozpisywat sif; w liscie do Michala Grabowskiego dtugo i szeroko 0 szkodliwosci slownictwa filozofi- 
cznego polskiego, branego wprost od filozofow niemieckich bez wzgll;du na to, ze sprzeciwia si<; zu- 
pelnie duchowi j<;zyka ojczystego. Wypowiedzial tam rowniez wobec Grabowskiego swoj::t radosc, ze 
Rzewuski w artykule: ,,0 prawidlach cywilizacyi narodow«, drukowanyrn w»Atheneum Kraszewskiego,") 
obszedl sif; >'bez pieJuszkow filozofii niemieckiej<:. ,) 


') <)puszczam kilka wyrazow zbyt dosadnych. 
') Slepa babka, ciudnbabka. 
5) Scheillin P.: ,,versLlch einer vollstandigen Thierseelenkllnde«, Stutlgart nnd Tilbingen, 1840. 1.-2 Band. 
Sprawozdanie z tego dzie!a czytal Bielowski niew'ltpliwie w pozna1\skim . Tygodniku literackim« z r. 1841, 
Nr. 22-46. 
') Kilka zdaI1 z powyzszych lIwag Bielowskiego 0 filowfii przytoczyl Zawadzki w swojej . Literatnrze 
w Galieyi" (str. 70), w ktorego posiadaniu by!y - jak to jnz powiedzialem na czele - te listy Bielowskiego. 
r,) 0 T rentowskim zob. Krupinski Fr.: ,Filozofia w Polsce« (Dodatek do przekladn Schweglera: ,.- Histo- 
rya filowfi"" Warszawa, 1863, str. 422-443). Struve: .Wst
p do fiIozofii", 3-de wydanie (na kOlicu indeks). 
Chmielowski: .Historya literatury polskiej<, t. IV, sir. 14-19. Przegl::tdn'lc takze: Wroblewski: »Bronistaw Tren- 
towsl{i c , LWDW, ]899. 
") R. 1841, t. IV, str. 1. 
') Grabowski: >Korrespondencija Literacka". Cz
sc I., sir. 146 225-228.
		

/521_0001.djvu

			- 65 - 


Te tak trafne i zdrowe s::tdy Bielowskiego 0 filozofii niemieckiej wowczas, kiedy najtf;zsze na- 
sze umysly filozoficzne hotdowaly heglizmowi, nalezy podniesc z catem uznaniem. Nalezy 10 uczynic 
dzisiaj zwtaszcza, gdy filozofia metafizyczna, zrodzona jedynie w glowach filozofow, ktorzy j::t glosili 
bez scislego liczenia sif; ze swiatem zewnf;trznym, nalezy juz do przesztosci, dzisiaj, gdy filozofia szuka 
podstaw przedewszystkiem w wiedzy doswiadczalnej. 
Jakie wtasciwie zapatrywania rozwijat Chtf;dowski w swojem ,Umnictwie i naturze<, trudno cos 
dokladniejszego powiedziec, mimo ze Bielowski poswif;ca im obszerniejsz::t wzmiankf;. Artykut musiat 
dotykac zagadnieii estetycznych, Bielowski bowiem nazywa go w jednem miejscu .Sztuk::t a raczej 
Umnictwem i natur::t« i pisz::tc 0 nim, zastrzega sif;, ze nic jest . estetyJdem<. SJowa redaktora . Dzien- 
nika Mod, s::t zbyt ogolne, azeby mozna z nich wysnuwac jakies wnioski. Z przedstawienia Bielow- 
skiego wynikatoby, ze aulor "Umnictwa. zwracat sif; przeciw Heglowi i skrajnie idealislycznej filozofii 
niemieckiej, ale 0 ile i w jakim kierunku pod¥al p6iniej, na 10 niepodobna odpowiedziec. Odmienne 
zreszt::t od Hegla zapatrywania mogl ChlC;dowski wyglosic w .Umnictwie«, w wierszu bowiem, Idory 
juz znamy z poprzednich ustf;poW tej pracy, w wierszu p. t. Treny Wiesniaka<, powiada: 
"A mysl? zywota osnowa i w,!tek, 
Heglowskiej mrzonki Iresi' i podwalina?« 


Chtf;dowski przesylaj::tc swoj artykut Bielowskiemu (omawiam ci::tgle jeszcze list z 23 czerwca 
1841 r.), radzit sif; go widocznie, co ma z nim uczynic. Obydwaj zgadzali sif; niew::ttpliwie na to, ze dla 
.Dziennika, jest on za powazny. Wobec tego namawiat Bielowski Cht€;dowskiego, azeby dat ten arty- 
leut albo do "Tygodnika Literackiego« w Poznaniu, albo do tale powaznego pisma, jak "Biblioteka War- 
szawska., jezeli nie chce, azeby w ',Tygodniku." rozdzielono na kilka numerow. Tu i tam nadlo dostanie 
honoraryum. Moglby go takZe oddac do Biblioteki Zaktadu naukowego im. Ossolinskich.. Wprawdzie 
Ktodziiiski, dyrektor Zakladu i redaktor, nie moze od szesciu miesic;cy wydostac arlykulow z cenzury, 
ma jednak nadziejf;, ze w tym roku jeszczc wyda kilka poszytow pisma. Prosit on i Gwalbert Pawli- 
kowski, owczesny zastf;pca lilerackiego kuratora Zaktadu, do wspolpracownictwa Bielowskiego i innych, 
przyrzekaj::tc oplacanie artykulow. .ja z moich rzeczy - pisze dalej Bielowski - datbym im rad, ale 
nic nie mam, coby dla samego imienia okropnie pokaleczonem nie wyszto. A na co mi tego,Mam 
niedorodki w swiat puszczac, lepiej je palic. Czy koniecznie mi bye tutejszokrajowym torturowanym 
autorem. Z »Dziennikiem Mod., co innego, nie ja go wydajf;, nawet i nie ja piszf; - wodnisty, mdty, to 
prawda, bo mu daj::t raz wraz na... 1 ), 
Bielowski umiescit jednak, jak to juz mowilem, swoj::t rozprawf;: .Pocz::ttkowe dzieje Polski 
w tomie pierwszym wznowionej .Biblioteki Zaktadu naukowego im. Ossoliiiskich , ktory wyszedt do- 
piero z pocz::tlkiem roku 1842. 
»Umnictwo i naturf;« natomiasl przechowal Bielowski jakis czas u siebie, czekaj::tc na odpo- 
wiedi Chlf;dowskiego, poiniej zas zwrocil autorowi, gdy ten zaz::tdat arlykutu. ') Chtf;dowski pracy tej 
nie drukowat nigdzie. Nie przechowata sif; ona tez w jego papierach. ') 
Nastf;pny list Bielowskiego otrzymat Chtf;dowski dopiero 26 sierpnia 1841 r.jako odpowiedi na 
jego ,mile ze wszech miar odezwanie sif;«. Donosz::tc mieszkancowi .Wietrzna«, ze odt::td bf;dzie otrzy- 
mywal numery ,Dziennika co 14 dni najregularniej '), prosi go. azeby 0 tem pismie »nie szczf;dzit uwag 
swoich, ktore ch€;tnie przyjmie«. A nast
pnie: »Cokolwiek ze swoich pism slosownem dla .,Dziennika« 
uznasz, bf;dzie mi bardzo poz::tdane«. ') 
W dalszym ci::tgu listu mowi Bielowski znowu 0 cenzurze: »Po twoim st::td wyjeidzie w lecie 6) 
zjawila sif; byta odpowiedi na uwagi 0 Palczeskiej, ktore chciatem w »Dzienniku« odeprzec i napisatem 


I) Opusdtem wyraz bardzo dosadny, ktorego uzyl Bielowski tylko w liscie prywatnym. 
2) Listy z 23 czerwca, 10 wrzesnia i 5 paidziernika. 
') Zawadzki, wspominaj::te 0 .Umnictwie i naturze< (dowiedzial si" 0 tern z tych samych listow, ktore 
s,! podstaw,! niniejszej pracy - »Literatura w Galicyi«, przypisy na koneu), nazywa je "dzielem«. Z tego, co po- 
wiedziatem powyzej, wynika, ze byt to tylko dluzszy arlykut. 
-1-) Nie rozumiem Llst
pll w liscie 0 numerach 
Dziennika«. Zwracam Llwag
, ze list ma dab
 26 sierpnia 
1841 r. Otoz Bielowski pisze, ze teraz otrzyma Cht"dowski Nr. 1-2 z tego roku, a wkroke potem Nr. 3, "ktory 
juz si" Uoezy>. Czyzby go Uoezono po raz drugi, numer trzed bowiem w tym roczniku nasi na sobie dat" 3 lutego. 
26 sierpnia (data listu) byt juZ numer'16 z dat'! 16 sierpnia. 
') Bielowski podaje adres: . Tomaszowi Kulczyckiemu pod liezb,! 301 w mieScie. W srodku mozesz 
dodai' Augustowi, ehoi' i takby mi" zawsze doszto. 
6) Cht"dowski byt we Lwowie, jak wiemy z kart poprzednich (porown. str. 61), w polowie kwietnia tego:;; 
roku. Bylozby to owe ,lato	
			

/522_0001.djvu

			66 


byt slow kilka. Chociaz 10 slara juz facecya, ale ze mi pod rf;kf; nasun::tl sif; ow artykulik, posylam ci 
tu go w zal::tczeniu. Wyczytasz tam 11011 admittitur i kabalislyczn::t cyfrf;, ktora bywa lem mistyczniej- 
sz,!, im wi€;ccj zdradza prawdziw::t d::tznosc jej 11011 admittitur. Na mniej wyrainych wyczytasz calkowile 
nazwisko gl6wnego z Iych jcgomosciow<. 
jakicto byly arlykuly 0 Palczewskicj (znanej aktorce warszawskiej, klora wyslf;powala we Lwo- 
wic w r. ]840) i klo je wtasciwie napisat? Nie wiem - w pismach ich nie znajdujf;. W kazdym razie 
drwi sobic Biclowski z podpisow cenzorskich i stwierdza, ze wowczas tylko s::t one wif;cej wyraine, 
gdy ccnzor odnosi sif; mnicj nieprzyjainie do przedlozonego mu przedmiotu. 
Omawia nastf;pnic Bielowski sprawy literackie. "Biblioteka Warszawska" »zakroila" tomem pierw- 
szym -na porz::tdnc pismo peryodyczne, jakiego tam od lat dziesif;ciu nie by to... >Athenaeum_ zdaje 
sif; nawct j::t przewyzszac i przewyzszy pewnie, bo mu sluz::t lagodniejsze okolicznosci, a pisarze s::t 
mlodsi i zdolnicjsi.. Poznanskie pisma musi Chlf;dowski znac. ,On;downik« chce nawct wzniesc sif; 
ponad . Tygodnik Lileracki., ale dlugo mu na to poczekac, bo tamten wywin::tl sif; na pismo robi::tce 
zaszczyl narodowi i sprawiedliwie Gazeta Powszechna< ') dodaje mu epitet: _der vortreffliche<. Osta- 
Inic numera z przesztcgo i dwa z tego roku, kt6re widziatem, przewyzszyly moje oczekiwania. - A.the- 
naeum< przcgl::tda w koI'icu stan pismienniciwa. Galicyi zarzuca brak energii i ze sif; nieszczerze krz::tta 
okoln nauk. Niema co mowic. Inna rzecz, co nasz::t energif; lamie! Ale tego zdaleka widziec nie mozna. 
Za szczcrasc prac takich mozna czasem glf;boko bye. Mozna tez spytac, co dalo pierwsz,! glo- 

no
c »T ygodnikowi<. To, co w nim do niedawna najtf;zszem bylo, wychodzilo st::td. A i dzis jeden 
tulcjszy odrywek zapclnia najchlubniej jego stronice«.") 
Bielowski zbyt wysoko podnosi warlosc ,Tygodnika Lilerackiego', na niekorzysc "Orf;downika<, 
tcn oslalni bowiem miat rowniez grono znakomilych wspolpracownikow. Raz::tcym byl tylko ton jego 
krylyki. pochodz::tcej najczf;sciej z pod piora jozefa J:ukaszewicza. Moze Biclowski wif;cej sprzyjal ,Ty- 
godnikowi. z powodu jego Postf;powego kierunku, anizeli zachowawczemu .Orf;downikowk Tak samo 
zc zbylnim naciskiem mowi on, ZC . Tygodnik Literacki. zawdzi€;czal swoj wysoki poziom przede- 
wszystkicm pisarzom galicyjskim, jcst to bowiem rzecz::t znan::t, ze pismo to l::tczylo w sobie ptody wy- 
bitnych pisarzy z calej Polski i cmigracyi. Natomiast zupelnie sluszne s::t uwagi naszego redaktora 0 s::t- 
dach .,Athenaeum'. Wypowiedzial je Kraszewski w artykule p. I. .Spojrzenie na dzisiejsz::t literaturf; 
polsk::t«. ') Trudno bylo z::tdac rozwojll literatury w Galicyi, skoro cenzura uniemozliwiala prawie druko- 
wanie utworow, skora niewielu bylo pisarzow, brak czytelnikow, a za objawy smielszej mysli mozna 
by to w kazdej chwili dostac sif;, jak mowi Bielowski, »glf;boko«. 
Prosi on dalej Chlf;dowskiego (ci::tgle jeszcze list z 26 sierpnia), aZeby pozwolil swoje artykuly 
znaczyc wtasn::t cyfr::t albo nawet catem nazwiskiem. -B::tdimy - dodaje przemytnikami. W galanterye 
mieszajmy i pokarm nie bez ponf;tnej przyprawki. Nikt nie obowi::tzany czynic, co nie jest w jego mo- 
znosci. Wszakze gdyby tego dokazac, aby polska ksi::tzka miala tak licznych, tak gorliwych czytelnikow, 
jak francuski Voleur« u nas, lub "Petit Courrier. i »Le Bon Ton<, chocby w niej wreszcie nie bylo 
nad polskosc jf;zyka innej zalety - nie w::ttpif;, wielka to korzysc<. 
-Stosunek moj i stan ,Dziennika< taki. Od kazdego sprzedanego egzemplarza mam czyste2fs.') 
Wszelkie koszta nie do mnie nalez::t. Zastalem byl okolo 100 prenumeratorow. Z koncem przeszlego 
raku bylo ich okolo 130. Dzis potlorasta przeszlo. Gdy dojdzie 200, dopiero pokryte bf;d::t koszta. Kul- 
czycki pojechal wczora do Kijowa, zapewne cos i stamt::td przybf;dzie. Skora raz stanie w swej porze 
to pismo, pomysli sif; 0 ulepszeniach. Dzis robi sif;, co mozna<'. 
A wif;c Bielowski byl redaktorem »Dziennika. juz w pierwszym roku jego istnienia, lecz nie od 
samego pocz::ttku. Podobnie tez mowi 0 tem Zawadzki w swojej »Literaturze w Galicyi« '). Dochod 
z pisma przedstawia sif;, jak widzimy, dla redaktora nadzwyczaj skramnie, lecz dla czlowieka, l Trzech Wieszczbc(J druko- 
wanym w Nr. 2 ,Tygodnika, z r. ]841. Siemienski przebywal wowczas w Slrassburgu (ad r. ]838), przedtem 
jednak (od r. ]832) by! w Galicyi, a wic;c cz<;sto rowniez we Lwowie. .Pi,;ma k'Wiaczeslawu Hankie. wydal 
francew, str. 907-913. Zaleski J. B.: »Korespondencya<, I, sir. 129-134. Wasilewski Z.: .Z zycia poety rcman- 
tycznego. Seweryn Goszczynski, sir. 24-31. Fisehowna H.: . Z !islow Goszczynskiego, Bielowskiego i Siemien- 
skiego<, .Pamic;tnik Literacki<-, r. 1910, sir. 562-573 (na sir. 567 rok pnybycia do Galieyi ]832). 
') R. 1841, I, sir. 201. 
') 2 floreny (florins) ezyli 4 korony. Nalezy jednak pamic;tac, ze warloiic pieni
dzy by!a wowezas a wiele 
wi
ksza, anizeli dzisiaj. 
') Str. 132.
		

/523_0001.djvu

			- 67 


utrzymywal sif; tylko z pIOra i lekcyi, byl to przeciez dochod nie do pogardzenia, zwtaszcza wobec kil- 
kakrotnie wyzszej wartosci owczesnej pienif;dzy. 
Ze stow Bielowskiego w nastf;pnym liscie, z dnia 10 wrzesnia 1841 r., wynika, ze Chtf;dowski 
pisal do niego w tym czasie. Robi! redaktorowi wymowki, ze . Wycieczkf; do Berchtesgaden podpisat 
pe!nem imieniem i nazwiskiem autora. Broni sif; Bielowski. Wprawdzie w rf;kopisie by!y tylko pocz'l- 
tkowe litery, .ale rzecz tak pif;knie jest napisana i tak przemawiaj::tca do wszystkich, ze ci bynajmniej 
uszczerbku to nie przyniesie«. Zreszt::t wszystkie artyku!y lepszego piora oznacza redakcya ca!em na- 
zwiskiem, jak to widzia! przy artykulach Magnuszewskiego. Pola, a nawel wtasnych redaktora. jezeli 
czasem zamilcza, "to tylko z powodow niepozwolenia tutejszych szanownych panow cenzorow. Ale gdy 
dzis nie tak surowo ci nam to bior::t, pozwalamy to sobie tam zwtaszcza, gdzie nam wyrainie ze 
strony pisz::tcych woli przeciwnej nie objawiono. Co do ciebie zachowam sif; odt::td tak, jak sobie 
zyczysz«. 
Skarzyl sif; takZe widocznie Cht
dowski na btf;dy drukarskie, kt6re popetniono w dotychczas 
wydrukowanych ustf;pach »Wycieczkk Nie jest to win::t Bielowskiego, ale jego zastf;pcy. Autor Hen- 
ryka Poboznego« byt wowczas "na wsi (najpewniej znowu u Wislockich w Remizowcach), bo to moje 
niejako wakacye ten czas k::tpielowy«. Wroci! stamt::td .przed niewiel::t dniami... Wakacye wif;c bardzo 
krotkie, skoro jeszcze 26 sierpnia pisal do Chtf;dowskiego list ze Lwowa, a juz na kilka dni przed 
10 wrzesnia by! tutaj z powrotem. I wowczas to, w czasie nieobecnosci redaktora, ktorys ze wspolto- 
warzyszow, schowa! wszystkie jego ksi::tzki, bo byl trochf; turbowanym.,. To .turbowanie redaktora, 
to nic innego, jak rewizya, rzecz wowczas tak zwykta i prawie codzienna. 
I znowu kilka nowinek literackich. Siedzi teraz nad ttumaczeniem .Fausta." z ktorego jeden 
ustf;P ma zamiar dac do . Dziennika	
			

/524_0001.djvu

			68 - 


kulow tak zginf;to, i jeszcze sif; gniewaj::t, jcsli sif; dwa razy redakcya upomni. DonicS mi z taski swej, 
czy co bf;dzie z tcgo.' 
List z 22 listopada 1841 r. znowu zapelniony wiadomosciami 0 pracach Chtf;dowskiego. Zaczyna 
Bielowski wlasnie od !ego ,f:3ertolda. (nazwat go poprzednio »Kasztanem«), ktory zagin::tl w cenzurze, 
a ktorcgo, jak dowimlujcIT1Y sif; z dalszego ci::tgu niniejszego listu, przystal Chtf;dowski w nowym od- 
pisic. »W przeszlym nUIT1crzc - piszc Biclowski - nie mogt bye urnieszczony .Bertold,., bo sif; nieco 
za dlugo zatrzymato w cenzurze, a gdy go odcbrano, znalazlo sif; mazaniny dose, tak, ze Kulczycki za- 
chwiat sif;, czy ma z tyl::t wypuszczeniami ttoczyc lub nle. Otoz go masz, jak widzisz, i co sif; mo- 
g'lo, to sif; zrohito_ Mowi
 tu powszechnie ci, co sif; szczerzej pismiennictwem zajmuj::t, ze z catorocznego 
DziclllIika M6d, Wycieczka twoja najlepsza, jozef Borkowski od pierwszego pocz::ttku powtarzal mi, 
tc tell artykul slieznie pisany, i teraz wtasnie z Gtuchowic ') (bo jest na wsi) piszc mi: -Bertold jest 
wyhomy', Toz samo Leszek (Borkowski) chwalil. Publicznosc zas, ktor::t wyZej wymienilem, sldada 
si
 z I1ltodziezy, ktora i czyta i sarna rwie sif; do pisania_ Przcd pal'1\ dniami szcdtem do Wysockiego 
koto drugiej po obiedzie na kawf;. SIySZt;, pode drzwiami bf;d::tc, ogronme smianie sif;. Oho, pomyslalcm, 
cos wcsolo, musi mice gosci. Wchodzf;, zastajf; go samego na kanapie z Bertoldem w rf;ku, zacho- 
dZ1\ccgo sir: od smiechu, Usmiatem sif; i ja nicmato przy rf;kopisie i z kazd::t korrekt'i sif; to powtarzalo«. 
A dalcj mowi jcszcze 0 Bcrtoldzic.: »OtM zapomniatem dodae, ze Bertold, kt6ry jak juz wspo- 
mnialem, dal troch
 do rnyslenia szallownemu C(enzorowi) i podobno nie przypadkiem znikn::tl gdzies, 
jak kmllfora, w rf;kopisie picrwszym, byl powodem uwag moralnych. Sam redaktor ') chodzil z nim do 
hiura i prosil 0 rychte zwrocenie_ Paln::tt ITlU Pan C(enzor) po przeczytaniu obrok duchowny: autor tak 
Ickkomyslny! wysmicwa niby narod w tej figurze, zartuje z rzeczy swif;tych i tym podobnego cos, bo 
mi nie umiat dohrze powtorzyc, ale z mazaniny domyslee sif; tatwo. Szczegoilliejgniewatagoanekdota: 
»Das war eine curiosc Frau ; takze ow entuzyazm, dla ktorego Bertold zostat markietanem i wyszedl 
z honorcm - to stowo okropnie przemazano,. 
Po tern wszystkiem zapytamy, czy nie by to przesady w tych pochwalach, ktore spotykaty "Wy- 
cieczkf; do Berchtesgadcn< i »Bertolda. ze strony Bielowskiego i innych? Zapewne - rcdaktorowi cho- 
dzito 0 to, azeby uj::te sobie grzecznem i pochlebnem slowkiem stalego i pozytecznego wspolpraco- 
wnika, lecz pozatem tkwila rowniez w tych pocllwatach rzeczywista prawda. »Wycieczka., to opowia- 
danie zywe i urozmaicone, rnieszcz::tce w sobie duzo trafnej spostrzegawczosci i tadne opisy przyrody_ 
Bertold, odznacza sif; procz tego werw::t i sporym zasobem humoru, Lecz wydaj::tc taki s::td, nalezy 
przedewszystkiem miee na mysli owe czasy, kiedy ,Dziennikowi Mod, z trudem przychodzito zdobyc 
utalentowanych wspotpracownikow, ktorzyby mu pozwolili stan::tc na jakims poziomie. A coz dopiero 
walka z innemi przeciwnosciami! Niemozliwa cenzura I, jak u nas zawsze, obojf;tnosc ogotu dla pisma. 
Zrobmy zreszt::t dokladny przegl::td tresci »Dziennika« z r. 1841. Nie uwzglf;dniam dziatu poezyi, ten 
dziat bowiem nie wchodzi tutaj w rachubf;. Z opowiadan zas i powiastek proz::t, procz ttumaczen i utwo- 
row mtodszych i mnicj glosnych pisarzy, spotykamy w roczniku 1841 ,Dziennika« utwory Pola, Ma- 
gnuszewskiego, Rzewuskiego, Siemienskiego, Kraszewskiego, - nazwiska znane. Autorowie ci wyst::t- 
pili prawie wyt::tcznie z tak zwanemi gawf;dami. Otoz - Wycieczka< i _Bertold« Chlf;dowskiego mogty 
uj::t c czytelnikow nie tylko talentem pisarskim, ale rowniez jako wspomnienie z podrozy tresci::t swoj::t 
bardziej realn::t i zupelnie odmienn::t od tego, co spotykato sif; u wspomnianych powyzej autorow. ') Po- 
chlebnie tez wyrokowala 0 Chlf;dowskim, jak powlada Bielowski, mtodziez, ktora »czyta i sarna rwie sif; 
do pisania«. Do niej nalezeli, 0 ile mozna wnioskowac z wykazu wspotpracownikow "Dziennika Mod,,: 
Karol Szajnocha, Komel Ujejski, Wladyslaw Zawadzki, Jan Dobrzanski, Franciszek Wiesiotowski, Fran- 
ciszek Ksawery jaworski, Marceli Skatkowski i Felicyan Lobeski. 
Trudno wreszcie nie wyrazic tutaj jeszcze raz zdziwienia z powodu zapatrywan, ktore wygta- 
szat pan cenzor. .Bertold« - to dzieje niemieckiego woinicy z Salzburga, opowiedziane z humorem. 
bez cienia d::tzllosci do wysmiewania w osobie Bertolda - "Iudu«, jak sif; tego chcial domyslac pan 
cenzor. Wiadomo, ze w tych czasach rz::td austryacki szczegolnie opiekowat sif; ludem. Tak samo bar- 
dzo nie podobalo sif; panu cenzorowi, ze Bertold ,uniosl sif; entuzyazmem« przeciw Napoleonowi, "pod- 
owczas w Niemczech powszechnym, i zostat markietanem«. .Zhankrutowal« jednak, daj:[c wojskowym 
za wiele na kredyt, >a to, co mu pozostato, zabrali huzarzy'_ jakze mozna drwic z patryotycznego en- 
tuzyazmu przeciw Napoleonowi, jak mozna z takiem lekcewazeniem wyrazae si
 0 wojskowosci! Ow::t 


') Wies w powiecie Iwowskim, wlasnoiic rodzicow Borkowskiego_ Zob. Bielowski: .2ywol J. Borkow- 
skiego . Album na korzyiii' pogorzelcow, Lwow, 1844, str. 337. Borkowski 1-: »Almanach. Bl<;kitny.., sir_ 243_ 
') Kulczycki. 
') Dodam do tego, ze z Rzewuskiego byly tylko dwa wyj
tk; z »Pami,!tek Pana Soplicy", z Kraszew- 
skiego zas dwa wyj'!tki z satyrycznej »Szlachtografii< - wszyslko przedrukowanc z poznanski ego »Or<;downika<.
		

/525_0001.djvu

			- 69 - 


zas anekdotf;: .Das war eine curiose Frau" cenzor, 1ak bardzo ni::t oburzony, albo usun::tt zupefnie, albo 
zostawi! w zmienionej postaci w opowiadaniu Bertolda 0 malzenstwie Watzmanach - podaniu, ktore 
krqzy wsrod miejscowych 0 gorze Watzmann w poludniowej Bawaryi ( Dziennik Mod Paryskich<, 
r. 1841, str. 171, kolumna 2-ga). 
Po kilku slowach w sprawie korekty ,,'Bertolda« i zwrotu rf;kopisu, pisze Bielowski: ...»a moze 
zagl::tdniesz sam do nas? KuJczycki, redaktor nasz szanowny, wygotowal wlasnie list z podzif;kowaniem 
za twe wzglf;dy, a to z wlasnego pop
du i wtasnym konceptem. Ma on chf;ci najlepsze.. >Organistf;< 
Bielowski odebrat i postat juz do cenzury 'moze go przeskrobi::t, z pocz::ttku zwlaszcza. Ma takze 
zamiar pos!ac do cenzury .Hausmajstra Wiedenskiego'" ktorego Chtf;dowski przystal juz dawniej, .tylko 
wymazf; - dodaje- owego policmajstra, co tam figuruje, bo sam Kulczyckimif;przestrzegtZnimi 
niema zartu, trzeba isc pod taskf;, jesli sif; i nadal chce bye redaktorem _ 
.,Organista,., sympatyczny obrazek, cos jakby charakterystyka typu organisty. Czy pelna, czy nie 
nazbyt jednostronna, trudno wnioskowac, dowiadujemy sif; bowiem z nastf;pnego listu (z 23 grudnia), 
ze w cenzurze ,.dosyc go poobcinano«. W tym ksztalcie wydrukowal go Bielowski dopiero w rocz- 
niku 1842_ ,Hausmajster natomiast wyszed! w ostatnim numerze z r. 184L 
Opowiada potem Bielowski 0 planach przysztosci_ ,Od nowego roku zaczynamy wydawac w du- 
zym arkuszu, jak Rozmaitosck Rozllmie sif;, ze i wif;cej artykulow si
 pomiesci. Pomoc twoja potrze- 
bna mi bf;dzie bardzo - moze przyszle co do numeru noworoeznego. Szkoda tylko, ze nie bo;dzie 
mogl nalezycie wywdzif;czyc sif; w dzisiejszych stosunkach, bo redaktor sam (KuJczycki) Zadnego je- 
szcze czystego zysku niema, a Piller, drukarz, jako monopolista, drze okropnie za druk i ryciny. Zato 
kiedykolwiek co bf;dziesz wydawac, masz mif; zawsze gotowego wsp61pracownika bez nagrody i po- 
magacza wedlug sil . Moze mu tez przyslac kilka rocznikow ,Dziennikao. 
Konczy wreszcie Bielowski: ,Styszalem, zes Bogow Grecyi< ') Rozmaitosciom« nadeslal. Dziwi 
mif;, czemu nie umidcili go dot::td '), kiedy tak lichy wiersz Stasia ') w tegotygodniowym figuruje nu- 
merze. jozef ') wcaleby tego nie wzi::tt za zle, bo sam swego ttumaczenia nie ceni wysoko. Przeciez uno 
lepsze od przektadu Kicinskiego '), a tym, kt6rzy oryginalu nie znaj::t, jak n. p. autorowi Kaniowskiego 
Zamku '), bardzo sif; podobalo. Wiernosci w niem niemasz, to prawda, ale Wszf;dzie dobrze sif; po pol- 
sku wyrazono '). Radbym prf;dko czytac ttumaczenie twoje«. 
Kr6ciutki liscik z 23 grudnia 1841 r. zamyka korespondencYf; Bielowskiego. Zyczy Chtf;dow- 
skiemu wesolych swi::tt i posyla mu wydany przez siebie zbior przekladow Schillera, 0 ktorym umie- 
sci!em obszerniejsz::t wzmiankf; juz na poprzednich kartach niniejszego szkicu. Pisze przytem do ni£go: 
»Rozpoczf;lismy trzeci rok Dziennika" ale jakos niewiele wrozyc sobie mozem. bo w samym pocz::t- 
tku przemazano artykut 0 jazlowcu,") a co innego dac musia!em. Szczf;scie, ze sif; znalazto w lece co 
innego, bo bylbym w klopocie, albo musia! lichem jakiem ttumaczeniem rozpocz::tc<. Donosi dalej 0 10- 
sach .Organisty' i Hausmajstra" Chl
owskiego. Co donosil, mowilem juz przy sposobnosci omawia 
nia poprzedniego listu_ Prosi go wreszcie, jak zawsze, 0 "zasilanieo Dziennika. 
Ostatni to list Bielowskiego do wydawcy .Haliczanina<, chociaz niew::tlpliwie !::tczyly ich ro- 
wniez w poiniejszych tatach wzajemne stosunki i wzajemna zyczliwosc. Bielowski by! i nadal redakto- 
rem ,Dziennika Mod.., Cht
dowski i nadal wspolpracownikiem tego pisma, aczkolwiek z powodu sla- 
bego zdrowia rzadko tylko umiescit jakis utwor na jego tamach_ W r. 1845 i 1846 nie znajdujemy juz 
w -Dzienniku< zadnego utworu Chtf;dowskiego - 24 grudnia 1846 r. pozegnat sif; z tym swiatem. 



[9[2J 
 


') Przek!ad z Schillera_ 
2) Wydrukowano go w Nr. 48 »Rozmaito';ci z r_ 184 L 
') Jaszowskiego p. 1. ,"Szcz
ny i Jerzy Slrusie w Nr. 47. 
') Borkowski_ 
') przeklad ten by! drukowany w .Wandzie- warszawskiej, r. 1820, t. I, str. 193 (mylnie wydrukowano 
173) -198, p6iniej w nieco zmienionej formie w Poezyach. Klcifiskiego, t. IV, Warszawa, 1840, str. 182-188. 
Bielawski magI' wj
c jui znac w. czasie pisania tego listu rowniei ow przedruk przektadu w Poezy
dl ". 
6) Goszczyfiskiemu_ 
') Przek!ad Borkowskiego wyszed! osobno we Lwowie w r. 1839. 
8) Czy by! to artykul Bielowskiego? Na razie nie 2najduj
 ';Iadu takicj jego pracy. Moznaby autorstwo 
Bielowskiego 0 ty1e przypu';cic, ze jazlowiec lciy w s
siedztwie Buczacza i w poblizu St1nislawowa, w tych wi
c 
stronach, w kt6rych s",dzi! all lata dzieci
ce i szkolne_ Por. Czarnik: "Daty z la' szkolnych A. Bielowskiego<, 
"Pami
tnik Literacki,., 1910, sir. 309-313, i w nadbitce.
		

/527_0001.djvu

			III 
Z DZIEJ6W CENZURY 


NAPISAI: 


KAZL\IIERZ OSTASZEWSKI-BARANSIIT
		

/528_0001.djvu

			-
		

/529_0001.djvu

			1 1i 
 
 I 



 li i 


(Owie przewodnie zasady rZ'ldow austryackich, przedmarcowych. - Autor w walce z cenzorem. - Niewygodne 
potozenie rZ'ldu. - Charakterystyka cenzora galicyjskiego. - Urz'Id rcwizyi ksi,!zek, jego sHad i pomieszczenie. - 
Formulki urz
dowe_ - Z galeryi cenzorow. - Figle autorow. - Gospodyni cenzorska. - Ucisk po r. 1830_- 
Nieznany autor 0 stosnnku cenzora do literatury_ - Odwet obrazonego. - poznmiski Tygodnik literacki" pod 
nOZEm cenzury lwowskiej. - Opozycyjna klika Iiterackafl we Lwowie. - Rosciszewski 0 cenzurze. - Casus 
jatalis_ - Wiersz Tatzauera_ - Charakterystyka czlowieka. - Przeoczenie cenzora_ - Oburzellie Arcyksi"cia- 
gubernatora. - Arcyksi,!z
 do Sachera, Milrowsky'ego i Kriega_ - Klopoty prezydenta. - Raport Sachera. - 
Zeznania W_ Thulliego i A. Zawadzki ego co do Tatzauera. -- Arcyksi,!z
 ponownie do Kriega. - Wymowka 
z Wiednia. Drugi caSllS fata/is. - Dwie J zupetnie raine koronacye. - Wyjasnienie Arcyksi
cia. - Dalsze 
losy sprawy. - Przemycanie ksi'!iek. - Raporty szpiega z Preszowa. - Zakonczenie.) 


Od czasow Maryi Teresy uwazal rz::td za glowne zadanie: przeistoczenie t. zw_ krajow dzie- 
dzicznych, zwtaszcza niew
gierskich, w jedn::t, na jednolitych podstawach opart::t calosc paIlstwoW::t 
przez zatarcie wszelkich odrf;bnosci narodowych, prawno-panstwowych i administracyjnych. 
Obok tej tendencyi wysuwa sif; druga w pierwszej cwierci XIX wieku. Cesarz Franciszek, roz- 
poczynaj::tcy rz::tdy pod wrazeniem tragicznych wypadkow rewolucyi francuskiej, za glowne swe zadanie 
uwazal: ochronienie poddanych od wplywow rewolucyjnych; celem glownym jego polityki wewnf;trznej 
bylo jak najscislejsze odci
cie Austryi od wplywow zachodnich, zamknif;cie jej duchowym kordonem 
przed zgubnemi ideami i tlumienie przez najostrzejsz::t cenzur
 wszelkich zakusow nowatorskich na 
wewn::ttrz. Zdawalo mu sif;, ze system policyjny, doprowadzony przez niego do mozliwych granic, po- 
trafi skutecznie oprzec sif; potf;znym pr::tdom czasu, utrzymac ludy austryackie w stanie politycznego 
odrf;twienia i apatyi, w stosunku patryarchalnej zawistosci i patryarchalnego przywi::tzania. 
I jedna i druga tendencya byta falszywa, - jedna i druga zawiodla i postawita w nastf;pstwie 
AustrYf; nad brzegiem przepasci juz w r. 1848. jezeli co do pierwszej tendencyi byly zdania podzielone, 
drugiej nie osmielat sif; broni.: seryo nikt; nawel organy, przeznaczone do jej przeprowadzenia, nieraz 
nie dopisywaly. Rzecz naturalna, ze w pierwszym rZf;dzie zwalczali j::t ci, przeciwko ktorym byla wymie- 
rzona; nie ulega tez w::ttpliwosci, ze nic nie podkopalo tak skutecznie rz::tdow przedmarcowych, jak 
wlasnie to, co mialo stanowic najsilniejsz::t ich podporf;. Cenzura nie tylko nie ubezpieczata, ale osmie- 
szala rz::td. Poza granicami Monarchii glosno drwiono z tego rownie naiwnego, jak dokuczliwego systemu, 
a szerok::t i nieklaman::t radosci::t witano kazdy fakt - byly zas one bardzo cZf;ste - zblamowania si
 
cenzury. Rz::tdowi braklo wprost srodkow do przeprowadzenia przyzwoitego tej tendencyi, ludzie su- 
mienni, uczciwi, zdolni usuwali sif; za kazd::t cenf; od tego niemoralnego obowi::tzku, - ci zas, ktorzy 
godzili sif; go pelni.:, przyczyniali sif; swiadomie czy nidwiadomie do gruntownej kompromitacyi rz::tdu. 
Gdy z jednej strony spelnianie tego przykrego obowi::[zku poruczano z koniecznosci stabym glowom, 
ktore w ograniczonosci swej chcialy narzucac pogl::tdy i zdanie ludziom istotnej inteligencyi, z drugiej 
znachodzili sif; zawsze liczni urzf;dnicy rozumni i dobrej woli, ktorzy autorom potrafili pomagac przeciw 
cenzurze, a nawet sami chf;tnie i::t kompromitowali. 
Znajdowali si
 ludzie sprytni i wynalazczy, ktorzy, przy uzyciu najrozmaiciej pomyslanych fint, 
przez rf;ce cenzora podsuwali publicznosci prawdziwie >pikantne« politycznie k::tski, azeby w ten wta- 


STULECIE GAZETY LWOWSKIEJ II, 4. 


10
		

/530_0001.djvu

			- 74 - 


snie sposob najskutcczniej osmieszyc cenzurf;. Z mn6stwa znanych powszechnie historyjek pozwolimy 
sohie przytoczyc dwie mniej znane. 
Przez dtugi lat szereg cenzorem czeskich artykutow i pism w Pradze byl prof. Jan Kaubek, 
poiniejszy lektor jf;zykn polskiego w Uniwersytecie praskim. Czlowiek rozumny i dowcipny zwykl byl 
mawiac autorom, azeby ci w rozprawach swych zamieszczali kilka takich ustf;pow, ktore bez szkody 
dla calosci mozna skreslic: ho muszf; koniecznie trochf; pokrcSlic rf;kopis, inaczej utracilbym szybko 
zaufanic przelnzonej wladzy', Rzecz naturalna, ze autorowie stosowali sif; do tego zyczenia, rf;kopis 
stawat sit; pstry jak mozaika, ale to, 0 co chodzilo, bylo drukowane. W tym wlasnie czasie zarnieszczal 
zlJany pisarz Havli',ek-Borovsky w pismie »Prazske Noviny,{ artykuly 0 Irlandyi lub Chinach, w ktorych 
smagal' roznc stosunki austryackie. Wszyscy czytelnicy wiedzieli 0 tern i doskonale rozumieli jego alu- 
zye, tylko c_ k. gubernium, pod ktorego czujnem okiem gazeta wychodzila, nic nie wiedzialo. Nieszczf;- 
sliwy Bechcr, kt6ry prace swe przedmarcowe drukowat w rMnych dziennikach wiedeiiskich, ubral 
pcwien hlizko dworu stoj::tcy dziennik w arlykut p_ t. .Walhalla" w ktorym bezlitosnych dopuscil 
si<; drwin. Ccnzor w tej '.naukowej, pracy nie dopatrzyl sif; nic zlego. Tymczasem arlykul stal sif; 
przedmiolem rozmowy, komenlarzy i smiechu w calym Wiedniu. Przepisywano go na dziesi::ttki i setki 
r::t k i rozsylano po calej Monarchii. Najkomiczniejszem bylo to, ze Becher stylowo nasladowal bomba- 
slycznc arlykuly krola Ludwika bawarskiego_ Sedlnitzky, dowiedziawszy sif; 0 tem, co mowi::t. wezwal 
Bechcra przcd siebie. Becher tlumaczyl sif;, ze arlykul ten jest prac::t mmkow::t z zakresu mitologii, a co 
do lego, jakoby mia! zamiar ublizyc krolowi Ludwikowi, odparl: .S::tdzilem wlasnie, ze usituj::tc nasla- 
dowac slyl, okaz<; tern najglf;bsze uwielbienie i szacunek dla J. K. Mosci; jezeli mj sif; to tak dobrze 
nic udaln, jak zamierzalem, jest to win::t nieudolnosci, ale nigdy braku najlepszych chf;ci...« 
Ci, ktorym nie usmiechal sif; ten sposob partyzantki z cenzorem, posylali swe plody literackie 
do Stuttgardu (Hallberger), do Lipska (Karol B. Lorek i Ludwik Herbig) do Hamburga (Hoffmann 
i Campe), gdzie najwif;cej dziel niecenzuralnych sif; drukowalo, lub dok::td indziej. Pisma Ie, peine 
oburzenia na stosunki w Austryi, przychodzily do niej pomimo czujnosci cenzury masami, a takie 
wiersze, jak n. p.: 


"Das Licht vom Himmel liissl sich niell! versprengen, 
Noeh lasst der Sonnenaufgang sich verhfuJgen {( 


lub odezuta glf;boko skarga 0 losie Ojczyzny: 


»Du Miirtyrer der VOlker, Du, 
Wann wirsl du auferstehen wieder? 


byly przedmiotem cichych, ale wyezerpuj::tcych rozmow i komentarzy, krew burz::tcych. Silniejsz::t jeszcze 
broni::t byta salyra; jedna z nich doskonale opisywala scenf;, jak obywatel austryaeki, chc::tcy sif; dowie- 
dziec, jakie idee panuj::t w rz::tdzie, po kilkugodzinnem antiszambrowaniu w przedpokoju ministra stanu, 
rozpoczyna rozmowf; ironicznern pytaniem: 


> Durff ich wohl so frei sein - frei zu sein?« 


Pomimo rogatek clowych i urzf;dow rewizyi ksi::tg - pisze Helfer\') - mozna bylo niemal 
w kazdej micScinie otrzymac Iowa r za kazany. Rz::td wiedziat 0 tem doskonale i miat swiadomosc, 
ze jest bezradny. Hr. Sedlnitzky, chc::tc zmienic ten stan rzeczy, powolal specyalnie w tym celu do 
Wiednia dotychczasowego cenzora we Lwowie, Kankoffera, i w ezasie audyencyi powiedzial mu, ezego 
sif; po nim spodziewa, s::tdz::tc, ze z Galicyi wywiozl dostaleczn::t wpraw€;. 
- Do szesciu tygodni - rzekl Kankoffer - nie bf;dzie w calym Wiedniu jednej zabronio- 
nej ksi::tzki. 
Gdy sif; 0 tej groibie dowiedziano w Wiedniu, caly swiat ksif;garski, poparty przez arystokra- 
cYf;, podniosl ogromne tarllln; wnoszono formalne zazalenia przeciw temu zamiarowi »zrujnowania 
ksif;garstwa wiedefiskiego«. W rezultacie Kankoffer, klory przeciez przyrzekl jedynie wykonac uslawf; 
i uczynic to, czego poprzednicy jego nie powinni byli zaniedbac, musial spuscic z tonu i ksif;garnie 
wiedeiiskie, jak dawniej, prowadzily zyskowny handel ksi::tzkami zakazanemi. W taki 10 labirynt nonsen- 


1) Helfert: »Geschich
 Oesterreichs«, Tom II.
		

/531_0001.djvu

			- 75 - 


sow wpadt rz::td - dzif;ki cenzurze - w taki rozdiwif;k pomif;dzy tern, co wykonac pragn::tl, a tcm" 
czemu przeszkodzic nie potrafit! W tak jaskrawej sprzccZI10sei znalazty sif; stosunki adminislracyjne 
chronione na papierzc przez drakonskie groiby kary, z niezwalczonemi wymaganiami postf;puj::tcego 
ducha czasu, a nawct z pojf;eiami i d::tzeniami najlojalnicjszych obywatcli. 
Ccnzura, dokuczliwa i gnf;bi::tca Wszf;dzie, w Galicyi byta wprost zabojcza, bo chinskim murem 
przedzielata polskie spoleczcnstwo galicyjskie od wspolbraci zakordonowych. Godzila wif;c w sarno 
ognisko zycia narodowego. Skutki jej zgubne wykazat w cennej swcj pracy prof. W. B r u c h n a I ski, 
ktory tcz przedstawit rozwoj organizacyi tego urzf;du w Austryi ze szczegolnem uwzglf;dnieniem Gali- 
cyi.') Tu omawiaj::tc raczej anegdotycZI1::t stronf; spraw ccnzuralnych, tam odsytamy czytelnika, ciekawcgo 
ich historyi, inaczej oswietloncj. 
Przeeif;tnego ccnzora galicyjskiego najlcpiej scharakteryzowa/ b. pu!kownik wojsk polskich 
a dziedzic dobr Szklary w Rzeszowskiem, Walenty Gurski, amator-poeta, odznaczaj::tcy sif; niekiedy 
wysmienitym humorem. W wierszyku ,0 rewizyi<. tak sif; wyrazil: 


"Seisle podlug rozkazow, od rZ'Jdu wydanych, 
Wyszukuj,!c urz
dnik dwoch ksi,!g zakazanych, 
Z ktorych pierwszej byl tytut: . Rozum" , a zas wt6rej: 
)!IDziewica Orl, eaiiska{.: - doniOsI do cenzury, 
Ze w calym pewnym kraju, bez stanow r6Znicy, 
Nie znalazl rOZUI11U, ani teZ dziewicy... 


Az do r. 1810 (po zniesieniu I. zw_ komisyi cenzuralnej r. 1781) istniata we Lwowie I. zw. 
expozytura cenzuralna w osobie zazwyczaj radcy gubcrnialnego. W r. 1810 stworzono dla cenzury 
ksi::tzek osobny urz::td t. zw. -Biicher-Revisions-Amt . Olokalu urzf;dowym i sposobie urzf;dowania mamy 
pewne szczcg6/y w relacyi do Wiednia, ktor::t pisal Zalcski w r. 1835: 


"Urz::td rewizyi ksi::tzek miesei sif; w trzech pokojach w gmachu urz€;du ctowego. 
W picrwszym pokoju jest duzy stot, sluz::tcy do otwierania nadchodz::tcych przesytek. Tu pra- 
cuje w urzf;dowych godzinach kancelista w obecnosci woinego_ W drugim pokoju miesei sif; 
wlasciwa kancclarya cenzora, w trzeeim zas, opatrzonym silnemi drzwiami i okratowanemi 
oknami, wychodz::tcemi na dziedziniec, otoczony wysokim murem, przechowuje sif; zakazane 
lub nieocenzurowane jeszcze publikacye. Ksi,!zki te zamknif;te s::t w dobrze okutych skrzy- 
niach i znajduj::t sif; pod zamknif;ciem cenzora. Urzf;duje on dla publicznosei w czasie mif;dzy 
godzin::t 10 a 2 po potudniu, t. j. rownoczesnic z urzf;dowaniem w kancelaryi cclnej, z ktor'l 
z natury rzeczy w scislym pozostaje stosunku. 


jak z tego opisu widzimy, Iwowskie wif;zienie dla ptodow ducha ludzkiego bylo doskonale 
ubezpieczone. A przeeie musialy sif; dziac tam czasem czarodziejskie sztuczki, skoro cZf;sC owych za- 
kazanych ksi,!zek zawszc znalazta sif; w ksi
garniach. 
I tak naprzyktad z dochodzen policyjnych przeeiwko Edwardowi Win i a r z 0 w i, zarz::tdcy ksif;- 
garni s. p. Ludwika Wilda w r. 1837, dowiadujemy sif;, co nastf;puje: 
Pod koniec r. 1837 zarz::tdzito gubernium Iwowskie na podstawie anonimowej denuncyacyi re- 
wizYf; w ksif;garni; na drugiem pif;trze domu, w ktorym ksif;garnia sif; miescila, znaleziono w ciemncj, 
osobnej komorce, wypelnionej gratami, takze pakf; ksi::tzek niecenzurowal1ych z rokiem wydania 1837. 
Zapytywany Winiarz oswiadczyl, ze pakf; tf; przyniosl z urz€;du rewizyi ksi,!zek jego pomocnik, p. Broda; 
ze jcdnak tytuly byly mu podejrzanc, przcto nie badaj::tc nawet, czy s::t zakazane czy nie, kazal je wy- 
niesc do komorki. Przestuchiwany Broda zeznal, ze ksi¥ki te zabral z cenzury polajemnic, w chwili, 
gdy cenzor, prof. Eschreich, zajf;ty byl rozmow'! z kim innym. Zawezwany Eschreich nie mogl tego 
ani stwierdzic, ani tez nie zaprzecza! mozliwosci. Poniewaz owe ksi::tzki nie byly tak bardzo niebczpie- 
czne, przeto skonczy!o sif; na konfiskacie i ukaraniu Brody aresztem trzytygodniowym. 
Namiestnictwo jcdnak nie zadowolilo sif; tem i podejrzywaj::tc Winiarza, kazalo przeprowadzic 
ponowne dochodzenia_ Wowczas Broda zmienil swe pierwotne zcznanie; oswiadczyl on, ze ksi::tzki 
wrf;czy! mu, nie przegl::tdaj::tc, sam prof. Eschreich, czego poprzednio powicdzicc nie chcial, azcby go 


') Dr. W. Bruchnalski: "Czasopismiennictwo galicyjskie 1773-1811. i Historya Gazety Lwowskiej 
1811-1848" w dziele: .Stulecie Gazety Lwowskiej<, Tom I, CZ
SC I, Lwow, 1911. 


10*
		

/532_0001.djvu

			76 - 


nic skompromitowac. Ohccnie, gdy prof. Eschrcich nie petni tego urzf;du, moze bez obawy prawdf; 
zeznac_ Dnwcipny subjckt doskonale wiedzial, ze Eschrcich nie tylko nie jest cenzorem, ale ze niema 
go wcale we Lwowic i Austryi, gdyz wyjechal za granic
 Trudno go by to sprowadzac ad hoc; skon- 
czylo sif; wif;C na ponownem skazaniu Brody za ktamliwe zeznanie na 24 godzin aresztu, a Winiarz 
wyszcdt bezkarnic. 
UrZc1d ccnzury ksi::tzek stanowili: cenzor, kancelista i dodany do ustugi woiny; dla rewizyi ksi::t- 
zek zydowskich istnial cenzor osobny. Zakrcs urzf;dowania ccnzury obcjmowat wszystkie ksi::tzki, obrazy 
i dziela sztuki, gazety i wydawnictwa illustrowane_ Graniczne urzf;dy ctowe oddawaly wszelkie prze- 
sylki tego rodzaju wprost do cenzury, ktora decydowata 0 dalszym ich losic. Wobcc wszystkich wy- 
dawnictw cenzor mial wladzf; wprost nicograniczon::t; gazety i afiszc, 0 ilc nie zawieraty ogtoszen lite- 
rackicj treSei, podlegaJy jcdynie policyjnej cenzurzc. Natomiast sztychy i rcprodukcye litograficznc, mapy, 
nuty, a nawet matcrye, ozdohionc Iysunkami, podpadaly kontroli cenzora_ Do jego wiadomosei musiano 
rownicz podawac spisy ksi::tzck, znalczione w masie spadkowej po osobach zmarlych, lub tez sprzeda- 
wanych na publicznej licytacyi; wtadzy ccnzuralnej podlegaJy tez ksif;garnie, wypozyczalnie i sklady 
przedmiotow sztuki. 
Orzcczenia swcgo nie potrzebowal cenzor uZc1sadniac; ktadl on imprimatur. lub odmawial: IlOIl 
adJ//itlitllr. Najgroiniejsz::t byla formula trzecia: typum IlOll meretllr, zapowiadaj::tca, ze i najdalej id::tce 
zmiany w tckseie nie pomog::t! 
Wiele zalezalo od osobistosei cenzora. Czasem bywat on nawet popularny i lubiany, jak w koncu 
XVIII w. Wadaw H ann, filolog, poeta i profcsor literatury w Uniwersytecie Iwowskim Miasto Lwow 
mianowalo go w r. 1811 obywatelcm honorowym 
Nastf;pca jego, radca gubcrnialny B c r n h a r d t, rowniez nie byt zasadniczo wrogiem temu, co pol- 
skie, alc byl dziwakiem i czlowickiem kaprysnym Opowiada 0 nim Peptowski,') ze nienawidzit stowa 
n a w i a s e m<, domyslaj::tc sif; snac w niem jakiegos ukrytego znaczcnia. Nie przepuszczal rowniez 
wyrazcl\ Polska«, -Polacy<, zastf;puj::tC je tcrminami kraj, ziomkowie. Gdy ks. Siarczynski zatytu- 
towal swe dzido »Slawni Polacy z wieku Zygmunta III«, przekreslit Bernhard Polacy, a napisal: 
Ziomkowie, skutkicm czcgo autor zmicnit tytut na Obraz wieku panowania Zygmunta III _ 
Tak sarno uczynil w pewnym wierszu, przeznaczonym do umieszczenia w -Pszczole polskiej'.: bez 
ceremonii zmienit Po I aka na zi 0 111 ka: 



 W dziewajcie, bracia J zupany! 
Zapuszczaj W'lSY z i 0 m k u, 
Ten, kto gromit bisurmany, 
Nie wjcZdzat do Wiednia we fraku! < 


Za mato mu tego bylo: przckrcslil jeszcze Wieden i zast::tpit go Paryzem... Oczywiseie 
wiers7 nie ukazat sif; w druku! 
Znalazt jednak sposob na niego Tymon Zaborowski, ktory dowiedziawszy sif;, ze Bernhardt nie 
chce ocenzurowac jego Dum polskich«, przeznaczonych do "Haliczanina., poskarZyI sif; jcgo kucharce, 
a raczcj gospodyni, dowodz::tc jej, ze chyba to ansa osobista, gdyi "Dumy' nie s::t wymierzone przeciw 
rz::tdowi austryackicmu, lecz przeciw poganom, Turkom, uprawiaj:jcym wielozenstwo. Dama pospieszyla 
do gabinetu swego pana i przysztego matzonka: 


Co ty? myslisz na starosc zbisurmanic sif;? Nie pozwalasz przcciw Turkom dru- 
kowac? Moze takze zachciewa ei sif; haremu? Wart, thr Miillller, thr Tiirken! 


I wyszta, trzasn::twszy drzwiami, - a »Dumy« ukazaly sif; w "Haliczaninie«. 
Po r. 1830 ucisk cenzury spotf;zniat znacznie pod naciskiem rZ::tdu. Po Win i war t e r z e, prof. 
Uniwersytetu, sprawowali kolejno urz::td cenzora: bibliotekarz Uniwersytetu, K a r 0 I K 0 II e r, a poiniej 
wspomniany juz 19nacy Kan koffer,') lecz policya, nie poprzestaj::tc na ich kontroli, mieszata sif; nie- 
ustannie do spraw cenzuralnych. Robit to szczegolniej cenzor policyjny, Antoni P a u man n, ktory 
z drugicj strony bawil sif; w krytyka teatralnego i s::tdy swe 0 teatrze polskim narzucal Kaminskiemu, 
ktory je musiat tlumaczyc z niemicckiego i zamieszczac w »Gazecie Lwowskiej" v.i rubryce »Nowiny«. 


') SI. Schniir-Peptowski: .Obrazy z przesztoSci Galicyi i Ktakowa<, Tom II. 
') Mianowany najwyzszem postanowieniem 8 paidziernika 1838.
		

/533_0001.djvu

			77 - 


jemu to jednak wlasnie wydarzyl sil; casas z Tat z a u ere m, 0 czem wspominamy w dalszym ci::tg u 
i za co przeniesiono go do Wicdnia. 
Bezimienny autor ..Uwag ogolnych nad literatur::t w Galicyi< takie 0 cenzurze wypowiada (1842) 
zdanic: 


,Literatura galicyjska i cenzor maj::t sif; w prostym stosunku_ 1m lcpszy byt cenzor, 
im strawniejszy mial zol::tdek, im humor wcselszy, im w szczf;sliwszej chwili pochwycil rf;- 
kopis do rf;ki, tern lepsz::t byla literatura. Wplywaty na ni::t rownie i zwi::tzki cenzora z pisz::t- 
cym, listy, prosby, pochlebstwa, podarunki, przekupstwa i t p. Takie to tozysko i brzegi ma 
strumien oswiaty tamtejszej_ Historya litcratury galicyjskicj jest oraz i biografi::t cenzora, swia- 
dectwem drobnych nieraz szczegolow jego domowcgo zycia, jego humoru, gustu, rozs::tdku. 
Cenzor galicyjski jest w urzt:dzie swoim wszechmocny; nie trzyma sif; on zadnych praw ani 
przepisow, nie jest obowi::tzany usprawiedliwiac swych dowolnosd Na czole moznaby mU 
napisac slowa Ewangelii: "CO rozwi::tzccic, bc;dzie rozwi::tzanc«. 
'Jest on zarazcm cenzorem i krytykicm. W olno mu, przekresliwszy rf;kopis, napisac: 
"Nie warto drukowac<,. A przeciez na druk nic daje pienif;dzy, Wolno mu z rf;kopisu po- 
robic sobie zapalki do lulki, zarzucic go lub oddac autorowi poszarpany, zattuszczony i nie- 
zupelny, na dowod, jak malo na uwagf; i poszanowanie zasluguj::t prace umyslowe!. 


W charakterystyce tej nicma najmnicjszej przesady, a sprawdzil to nicbawem na sobie autor 
owych .Uwag i pismo, w ktorcm sif; drukowaty. Pismcm tern byl Tygodnik Literacki', zatozony 
w Poznaniu 1838 przez jozcfa -tukaszewicza, a od r. 1839 redagowany przez A. Woykowskicgo; pismo 
to w czwartej dziesi::ttce lat bylo dosyc rozpowszechnione w Galicyi i od pocz::ttku nie cieszylo sif; 
wzglf;dami cenzulY. Uwagi. podraznily w wysokicm stopniu p. Kankoffera, ktory tez wystosowal do 
gubernium w dniu 17 stycznia 1843 I. 122 pismo nastf;puj::tce: 


> Wychodz::tce w' Poznaniu pismo "Tygodnik Literacki wzif;lo sobie od dtuzszego 
czasu za zadanie, procz szerzenia tendencyi demokratycznych, ktore tam wystf;puj::t tak ja- 
skrawo i ztosliwie, jak w zadnem ze wsp6lczesnych pism niemieckich, francuskich i angicl- 
skich, zamieszczac takze artykuly 0 Galicyi, przedstawiaj::tce w sposob w najwyzszym stopniu 
oburzaj::tcy i nienawistny zarowno systcm administracyi, jak i poszczegolne organa rz::tdu, 
obrzucaj::tce btotem poszczegolne wtadze, z widoczn::t tendency::t szerzenia obok zasad demo- 
kratycznych takze niezadowolenia i nienawisci do rz::tdu. jakkolwiek nie mam jeszcze pozyty- 
wnego dowodu autorstwa, to jednak mam powod przypuszczac, ze artykuty te wychodz::t 
z pod piora, ktore mi nie jest nieznane. 
.,Ten zlosliwy szat doszedt do kulminacyjncgo punktu w Nr. 50 z r. 1842, ktory do- 
l::tczam z orzeczeniem cenzuralnem; znajduje sif; w niem na str. 396 taki wtasnie artykut 
o Galicyi, a na str_ 400 jeszcze gorsza notatka, przejf;ta duchem, Idory nawet francuskicj 
rewolucyi 1792-1796 by! obcy.') Na tcj samej stronie jest rownicz wiadomosc 0 przyjf;ciu 
religii chrzdcianskiej przez zyda Alfonsa Ratisbonne, podana w takiej samej prostackiej 
formie. 
..Urz::td cenzury ksi::tzek stara sif;, jak przy wszystkich wydawnictwach 
w 0 gol e, tak i w tym wypadku jak najusilniej i z najgorliwsz::t pilnosci::t przeszkodzic roz- 
szerzaniu tego pisma i jego zgubnych tendencyi; jednakze od dluzszego czasu starania te 
bywaj::t we Lwowie paralizowane i odnosz::t tylko cZf;sciowy skutek. Na pismo to przyjmuje 
prenumeratf; takze poczta, ktora nadeslane jej egzemplarze przcd wydaniem stronom przesyta 
do urzf;du cenzury. Tu zapada postanowienie co do dopuszczalnosci dorf;czenia, poczem na- 
destane numery zostaj::t z odpowiedni::t wskazowk::t zwracane poczcie. 
»Tymczasem dowiedzialem sif;, i to niejednokrotnic, ze numcry tego pisma zatatwione 
opini::t -damnatur<. znane i omawiane byly przez publicznosc, ze mnie nawet opowiadano w urzf;- 
dzie i na ulicy 0 ich tresci i to w czasie, gdy jeszcze byty w cenzurze i nie zostaty poczcie 


') Uwaga ta odnosila si, do istotnie glupiej i prostackiej notatki 0 wydanem wlasnie tlumaczeniu pol- 
skiem ksi::tiki po francllsku napisanej p. t. Chrystus Pan w naszem stuleeiu<. Niesmaczna ta elukubracya i dzis 
uleglaby konfiskaeie_ Cenzor pisal 0 niej obszernie dlatego, ze znaj,!c poboznosc Arcyksi,cia Ferdynanda, "tory 
eenzuralne sprawy sam przegl,-!dal', chcial go fIe lIsposobic dla pisma wog6le.
		

/534_0001.djvu

			78 - 


zwr6cone_ Mllsialem wif;c przypuszczac, ze pismo 10 dostaje sif; takze do Lwowa w bczpra- 
wny spos6b. Wskutck zarZ::[dzonych z tego powodu dochodzen dowiedzialem sit:, ze wia- 
dOll1osci 0 tych przewrotnych j zlosliwych arlykulach 0 Galicyi dostaj'l sif; do najszerszych 
k61 mieszkalic6w L wowa przez tutcjszego literata, jana 0 0 b r z a n ski ego, kt6ry ma bye 
faktycznym kierownikicm zakladanego przcz Was i I e w ski ego pisma. Od tego tez ostatniego 
otrzymlljc Dobrzmiski pisl110 to do przeczytania, wprosi po odcbraniu z poczty, i 0 trcsci 
jego zawiadall1ia najszcrsze kola w miesdc. Nie wiadomo mi, na jakicj podstawie Wasilewski 
olrzymuje to pisll10 bez kontroli' cenzury. 
,Fakt, ze to Dobrzanski wtasnie rozpowszechniat po Lwowie tresc Nr.50, zanim nu- 
mer tcn z cenzury zwr6cony zostal poczcie, stwierdzic moze WPan Dyrektor policyi, Sacher, 
kt6ry sam opowiadal mi 0 tei sprawie i zapytywal, czy nie wicm, jak::t drogq Dobrzanski 
otrzymat owo pismo..., 


Do pisma Icgo do!::tczono w tlumaczeniu caty artykut .Uwag<, zaczynaj::tcy sif; wlasnic od cy- 
iowanych powyZej sl6w 0 stosunku cenzora do literatury w Galicyi i dodano nastf;puj::tce »Decislll1l'.: 


11 stycznia 1843 I. 3.302. -Z powodu dalszcgo ci::tgu zakwestyonowanego w Nr. 49 
artykulu ,Uwagi og61ne nad litcraiur::t w Galicyi., - dalej z powodu wiersza, propaguj::tcego 
bunt p. t. .Wejsde do Krakowa" (sIr. 395), - z powodu ztosliwych wycicczek przeciw za- 
sadom rz::tdu austryackiego w artykule: > Doniesienia literackie	
			

/535_0001.djvu

			79 


.Dziwnym sposobcm (list z 28 sicrpnia 1833) to u nas jest dozwolone, co U pan6w 
nie wolno i przeciwnie; a tak panowie 0 nas i my 0 panach wit:cej pisac mozemy, anizeli 
o sobie samych, i z wif;ksz::t wolnosci::t. Z tego zobop61nie korzystac bysmy powinni i radbym 
mice od jW_ Pana Ie artykuly, kt6re praska cenzura odrzuca, azeby jc tu podawac, a moze 
tutejsza drukowae je dozwoli. Tak poslatem JW. Panu to, co wymazata z Historyi m. jaro- 
stawia cenzura tutcjsza... 
;;Ksif;garz Piller - -dcmosi 7 wrzesnia 1834, - u kt6rego zakazane znaleziono ksi::tzki, 
skazany na trzy miesi::tce wif;zienia, juz je odbywa zamknit:ty... 


W dniu 19 grudnia 1836 przesyta Hance dwa sonety jaszowskicgo, zgnf;bione przez cenzurf;: 


»U nas cenzura az w drobnoslki sif; wdaje; w ogloszeniu mojem 0 wyrobach cukru 
z burak6w w Czechach napisalem, ze nas pobudzi dobry przyklad nam dany 0 d n as z y c h 
pobratymc6w, co cenzura wymazala. Nie cllC::t wif;C, abysmy sif; do pobratymstwa z Cze- 
chami przyznawali. Znowu wykreslita cenzura p. jaszowskiemu ze ,Slowianina. sonety dwa: 


I. 


DO MICKIEWICZA ADAMA. 


Jak milszy sercu rodak i jak geniusz prawy, 
Adamie, skrzydlem orla przodkuj przed nami, 
I narody, co dol,!d sluchac nas nie chciaty, 
Sprowadi w hold nam lancuchy z twych pism zrobionemi. 


Wiecznie kwitn'!CY, wszystkim Stowianom tworz kwiaty, 
Przyjl1lC! si
 one, wzrosllC! w ieh bujnym ogrodzie, 
Ich serca i ich mysli kwiatami otocz,!_ 
A wzniesie si
 Tw,! sil	
			

/536_0001.djvu

			--80- 


hf;dzie ktopocic, aby dostac pisz::tcych, 0 powstanie nieobwinionych. Zagraza to upadkiem 
niejako Rozmaitosci., jedynemu krajowemu dot::td pismu.... 


Rzccz prosta, ZC przykl'ad6w podobnych moznaby przytoczyc szcreg nieskonczony! 
Alc jezeli cenzorowie zaprawiali gorycz::t i cierpieniem zycie autorom, micwali tez i oni czasem 
chwilc bardzo przykrc, gdy przcSlcpili jakijs "niebczpieczn::t< mysl lub nie potrafili odkryc istotncgo jej 
znaczcnia. jednym z najglosniejszych w swoim ciasie wypadk6w cenzuralnych byla wtasnie sprawa 
Tat La u era, do ktorej udalo sit: nam znaleic kilka ciekawych dokument6w. 
Antecedcncye s::t znane; opisal je obszernie St. Schniir-Peplowski w swcj pracy "Z prze- 
sztosci Oalicyk 
Sekrctarz gubernialny, czlowiek niepospolicie uzdolniony, a przytem zywy i dowcipny, raczej 
publicysla niz biurokrata, dzit:ki tym swoim zalctom czy wad om, sci::tgn::tt na sicbie niecllf;c Kricga. Ze 
byl to cztowiek ponad przccif;tn::t miarf;, na to nie brak wsp6tczesnych swiadectw; dowodem tego liczne 
jcgo prace literackic i kilka notatck Zaleskiego Wactawa, kt6ry, nie obdarzaj::tc go zbytni::t sympaty::[, 
wyrazal sif; 0 nim zawsze z uznaniem. 0 zapoznaniu sif; z nim zapisat Zaleski w swym pamif;tniku 
(1822): >n.staraleIIl sif; 0 pozwolcnie drugi rok prawa zdac prywatnie, odm6wiono mi. Z tego powodu 
poznalel11 sit: z Tat z a u ere 111, potenczas redaktorem > Misce1l6w«. Odtr::tcilismy sif; od razu: n i c to 
przccic z jego wartosci nie ujmuje.. Dodamy tutaj, ZC w dwadziescia szesc lal po napisaniu 
owej notatki, I. j. w r. 1848, Waclaw Zaleski. zostawszy gubernatorcm kraju, powolal Tatzauera na 
pl'ezesa Rady szkolnej krajowej, utworzoncj przez siebic_ Rada szkolna, to pierwsze dziccko Zaleskiego 
i jedna z gt6wnych trask jego jako gubernatora; zakrcSlal jej w myslach swych szerokie zadanie i przy- 
wi,!zywal wielkie do niej nadzieje. Skoro wif;C na jej przewodnicz::tcego powolal Tatzaucra, dal tern 
samem pit;knc swiadeclwo temu urZf;dnikowi. Uwagi godncm jest tez, ze takze Ooluchowski przemawial 
za tcm powotaniem. 
Ze wszystkiego, co nam 0 Tat z a u c r z e wiadomo, musimy przyj::tc, ze byl to czlowiek usto- 
sunkowany, mial - jak to m6wi::t - w Wiedniu dobre plecy, smialo wypowiadal swoje zdanie 
i w przeciwienstw1e do owczesnych biurakrat6w odnosit sif; przyjainic do spoleczenstwa polski ego. 
OtM Tatzauer, nienawidz::tcy widocznie Kriega, hf;d::tcego wybitnym typem - fizycznie i moralnie - 
mumii biurokratycznej, umicScil w 147 numerze >Mnemosyny" (z r. 1836), kt6ra by!a niejako dodatkiem 
do niemieckicgo wydania ,'Gazety Lwowskiej., wiersz, uwieczniai::tcy wysokiego dostojnika w spos6b 
nastf;puj::tcy: 


>Seht Ihr das hohe, das magere Oerippe 
Mit der blassen Wange und del' griinzenden Lippe: 
Das ist der harte, der herzlose Krieg! 
o dass dich, du Unhold, in Tartarus Flammen 
Die friedlichen Gotter aile verdammen, 
Es lebe der Frieden, es sterbe del' Krieg! < 


Wiersz tcn, bf;d::tcy pozornie apologi::t pokoju, maluj::tcy grozf; wojny, wrt;czyl Tatzauer 6wcze- 
sl1emu redaktorowi _Mncl11osyne., Alcksandrowi Zawadzki emu,') Id6ry naturalnie serdecznie podzif;ko- 
wat gubernialnemu sekretarzowi za tak stosowny utw6r do gwiazdkowego numeru i, rzuciwszy tylko 
nan okiem, odestal do cenzury_ Czujny zazwyczaj cenzor - wspomniany juz urzf;dnik policyi, Antoni 
br. P Ii u man n - nie zrozumial ukrytej mysli i pozwolit na drukowanie wiersza, kt6ry tez istotnie sil; 
pojawit. Publicznosc polska, przyzwyczajona czytac .mil;dzy wierszami , bytaby i bez intencyi autora 
ul11iala wykryc tc aluZYf;, ulatwit to jednak, jak sif; z dalszego ci::tgu przekonamy, sam Tatzauer, kl6- 
remu zalczalo na tcm, azeby jego dowcip stat sif; znanym i glosnym_ Widocznie nie obawiat sif; prze- 
pot
znego Kricga i rozpoczynal z nim walkf; ze swiadomosci::t, ze w niej nie ulegnie. OtM do tych 
znanych szczeg616w dorzucimy garsc zupelnie nowych, a mianowicie przytoczymy kilka ciekawych do- 
kument6w z dlugiego szeregu akt6w, do sprawy tej sif; odnosz::tcych. 
Pierwszym, kt6ry wpadt na trap sprawy, by! - jak to z urzf;du jego nalezalo - jednooki, ale 
bystry i czujny Sacher-Masoch, dyrektor policyi, kt6ry uwaza! na1uralnie za sw6j obowi::tzek zawiado- 
mic 0 tem Arcyksif;cia Fcrdynanda, bawi::tcego w6wczas w Klauscnburgu, a r6wnoczesnie i wszech- 


') Aleksander jail Antoni Zawadzki, zniernczaly SI,!zak, Uf. 1798 t 1868. Ukonezy! Uniwersytet we Lwo- 
WIe 1 wyrobil sobie glosne nazwisko jako znakomity przyrodnik Pisal przewaZnie w j
zyI(lt niemieckim. ale i po 
polsku; 011 to wydal (1840) dzielo "Oalicya w obrazach", ciesz
ce si
 w swoim czasie znaczl1'! poczytnosci::t.
		

/537_0001.djvu

			81 


mocnego naczelnika policyi panstwowej, hr. Sedlnitzky'cgo. Czy dowcip 'luchwatcgo sekrctarza guber- 
nialnego bogdaj na chwilf; nie rozjasnil usmiechem marmurowych twarz.y powaznych mf;z6w stanu, 
tego nie wiemy, to pewna, ze na papierach, przechowanych w archiwach Lwowa i Wiednia, s::t tylko 
daty ich wiclkiego i rzetelnego oburzcnia, a widocznego zaklopotania Kriega, kt6ry, jakby obawiaj1!c 
sif; Tatzauera, nie chcial z nim wojny. 
Na doniesienie Sachera odpowiedziat Arcyksi::tzf;: 


.,Poemat, kt6ry przystal'es mj pan wraz z raportem z dnia 30 grudnia r. z., sam przez 
sif; swiadczy 0 zlym zamiarze jego tw6rcy i to tak wyrainie, ze poj::tc nie mogf;, jak 
m6g1 ujsc uwadzc cenzora_ Br. Paumann najzupelniej zasluZyI na skarcenie, jakie za 
przeoczenic to otrzymat, zwlaszcza, ze stalo sif; ono powodefJl niebywatego, a w wysokim 
stopniu ubolewania godnego zgorszenia. Spodziewam sif;, ze ten niemily wypadek zaostrzy 
w przyszlosci jego uwagf; i ostroznosc i nauczy go scislej spclniac obowi::tzki swcgo urzf;du. 
. jakkolwiek br. Krieg w poczuciu swcj godnosci byl dQ?Yc szlachetnym, azcby w wy- 
padku tym zadowolic sif; udziclenicm nagany, to jednak ja nie mogf; obojf;tnie patrzec na to, 
azcby urzt:dnik, i to tcj kategoryi, pozwalal sobie szkalowac swcgo przetozonego_ 
»Wprawdzie byloby rzecz::t trudn::t udowodnic autorowi, ze zamierzal napisac sw6j 
utw6r istotnie w tym duchu, jak go powszcchnie zrozumiano; jezeli sif; jcdnak sprawdzi, ze 
sam zwracal na poemat tcn uwagf; swoich znajomych, a nawet m6wit, kogo miat na mysli, 
w6wczas dostarczylby dowodu sam przeciwko sobie. 
»Wzywam pana tedy, azcby w wlasciwej drodze postarat sif; dowiedzicc i uzyskat 
dowody, czy autor mial istotnie zamiar wierszem tym wywotac zgorszenie i przclozonego 
swcgo publicznie osmieszyc. 0 wyniku dochodzen przedsif;wzif;tych zechce pan mit: zawia- 
domic, azebym poczynit dalsze zarzqdzenia. ') 


R6wnoczesnie wystosowal Arcyksi::tZf; pismo z ubolewaniem do Kricga, w kt6rcm wskazuje 
koniecznosc surowcgo, przykladnego ukarania Tatzauera i oburza sif; na Paumanna, dodaj::tc »bo prze- 
ciez sarno uwazne odczytanie tego paszkwilu przekonac !TIusi kazdegQ, ze Tatzauer osobiscie mial 
pana na mysli...« Intencyi zapewne nie by to, ale stowa Ie, stwierdzaj::tce podobicnstwo Kriega do por- 
tretu, skreslonego przez Tatzauera, nie mogty wice - gubernatorowi brzmiec zbyt pocieszaj::tco. W sto- 
wach tych moznaby sit: nawet dopatrzyc pewnej wielko-panskiej zlosliwosci. 
o tcj samej sprawie pisat Arcyksi::tzf; do kanclerza: 


"Jestem w tcm niemitem polozeniu, ze muszf; W. E. (joniesc 0 przykrym wypadku, 
kt6ry zaszcdl we Lwowie, wywoluj::tc publiczne zgorszenie. 
»W dodatku, do nicmicckiej ,Oazety Lwowskicj., wychoQz::tcym, Mncmosine, pojawit 
sif; mianowicie wiersz p. I. . Was wir wiillsclten?«'), nap is any :Ii najwidocznicjszym zamiarem 
publicznego osmieszenia prezydenta gubcrnialnego, br. Kriega. Z raportu, jaki 0 tej sprawie 
zlozyl' mi dyrektor policyi, v. Sacher, a kt6ry r6wnoczesnie z wierszem dol'::tczam, wynika, iz 
cenzorem, kt6ry polozyt na tym wierszu imprimatur, byl starszy komisarz policyi, br. Pau- 
mann, kt6remu za to przeoczenie polecilem juz wyrazic suroW::t naganf;. Br. Krieg post::tpit 
w tym wypadku szlachetnie i roztropnie, nie przykladaj::tc do niego zbyt wielkiej wagi. Po- 
niewaz jednak paszkwil ten stat sif; przedmiotem gadaniny w calem miescie, a jego przedmiot 
i autor s::t ludimi og61nie znanymi, uwazalem za obowi¥ek wzi::tc tf; sprawf; pod rozwagf;. 
-Autorem tego paszkwilu jest - jak z raportu wynika - Tatzauer, gubernialny 
sekretarz, co udowadnia zreszt::t manuskrypt widziany w cenzllTze i cZf;sciowe przyznanie 
sif; autora. Fakt, ze urzf;dnik tej rangi osmiclit si
 w spos6b tak niedclikatny i na zimno 
osmieszyc swego przelozonego, ma ir6dto w tern, ze 6w Tatzauer z powodu wl'asciwosci 
swego charakteru, pominif;ty zostal juz kilkakrotnie przy aW1lflSach; pomimo zdolnosci bo- 
wiem okazywal on malo chf;ci i pilnosci w urzf;dowaniu, a raczej prawie nic nie robi!. Oba- 
wiac sif; tcz mozna, ze mial on zamiar n;e poprzestac na tern, ale w czasie, gdyby mu sif; 
udato, inne jeszcze panstwu zasluzone osobistosci w ten sam spos6b w oczach publicznosci 


') Nr. 1./68 R P_ 1837. 
') Schniir-Peplowski w pracy swej .Z przesztosci Ga/icyi«, Lw6w, 1895, str. 369, mylnie podaje tytul 
"/(rieg and Frieden«. 


STULECJE GAZETY LWOWSKIEJ II, 4. 


11
		

/538_0001.djvu

			- 82 


osmieszyc, a tern samem je ponizyc. Wszystko to powoduje mif; do uczynienia az nadto uza- 
sadnionego wniosku 0 spensyonowanie sekrctarza Tatzaucra_ Pomin::twszy bowicm nawet 
nicnaturalny stosunek, jaki wytworzycby sif; mllsial w przyszlosci pomif;dzy prezydentem 
a tym urzf;dnikiem, i mif;dzy nim a jego kolcgami z tego samego departamentu, S::tdZf;, ze 
. wypadek 6w sam przez sif; wymaga dania odstraszaj::tcego przyktadu na przysztosc, azeby 
w zarodku samym stlumic podobne tendcncye i stwierdzic, ze paszkwile podobne szkodzie 
mog::t jedynie swym autorom, narazaj::tc ich na SllroW::t karf;_"I) 


Kricgowi cala ta sprawa byta wielce nicprzyjemna; mniej g'O dotkn::tt moze sam wiersz, alllze 
to »wsp6Iczucie", jakie mu okazywano, zapewniaj::tc go, ze kazdy poznal jego portret w utworze 
TatLauera. jako czlowiek rozumny wicdzial, ze efcktu osi::tgnif;tcgo zadna kara nie zmieni, a znaj::tc st'O- 
sunki wicdelIskie Tatzauera, obawial sif;, zc sif; potrafi z calej tej sprawy wykrt:cic. Wolal on poczckac 
na innij sposobnose i w6wczas z cat::t pewnosci::t tmfic Tatzauera; ta mysl przebija nawct z pisma do 
Arcyksif;cia w odpowiedzi na kondolencYf;: 


" jakkolwiek przykrem mi jest poruszac sprawcr paszkwilu Tatzauera, to jednak uwa- 
zam za koniccznc przerwae dotychczasowe milczenie, azehy W. K. Wysokosci przcdstawie cal::t 
tf; sprawf; w wtasciwcl11 swictlc, a zarazcm zloiyc W. K Wysokosci dow6d, Zle ze swej strony 
nie dalcm najmniejszego powodu do owego, przeciwko mnie skierowancgo atakll. 
»Zapcwne pamif;ta W_ K Wysokosc, ze we wSlystkich sprawozdaniach peryodycznych, 
w kt6rych omawialcm kwaJifikacye urzf;dnik6w, podnositcm zawsze z wielkicmi pochwalami 
IIzdolnienie Tatzaucra, a nawet 0 jcgo charakterze wyrazatem sif; dodatnio, zaznaczaj::tc r6- 
wnoczesnie, ze jego dzialalnosc urzf;dowa moze bye uznana jako dostateczna. Wsp6lczucie, 
jakie miatem dla jego polozcnia . (nie czytelne), sktaniato 
mif; do okazywania mu zyczliwosci i dobroci_ 
.Wobec tych antecedcncyi niemale ogarn
o mif; zdllmienie, gdy dowiedzialem sif;, 
ze Tatzaller jest autorem owego paszkwilu, ze sif; do tego przyznaje i ze w gronie zaufanych 
podaje jako pow6d, iz chcial sif; zemscic za moj:t opinif; 0 jego podaniu, wniesionem celem 
IIzyskania posady sekrctarza nadwornej kancelaryi, w kt6rej mialem sif; wyrazic ujemnie 0 jego 
talentach i pilnosci. 
,.Ot6z dot::tczam odnosny akt, napisany przez rcferenta spraw osobistych a podpisany 
przezemnie i aprobowany przez W. K. Wysokosc. W refcracie tym niema ani slowa, kt6re nie 
byloby notoryczn::t prawd::t, a jezeli co wymagaloby sprostowania, to chyba udzielone mu 
pochwaly. 
"jakkolwiek post::tpienie tego urzf;dnika jest niew::ttpIiwie przcciwne pojf;cill obowi::tz- 
k6w i zlosliwe, to jcdnak nie zyczf; sobie dyscyplinarnego postt:powania w tej spmwie_ 
Wobec tcgo bowiem, ze Tatzauer nic innego mi nie zarzucil, jak tylko, ze jestem wysoki, 
chudy, sllrowy i bez serca, twierdzonoby niew::ttpliwie, zc dyscyplinarka jest wyplywem mej 
obrazonej mitosci wlasnej, i ze nie bylo wlasciwem w tym wypadkll uzyc takiej broni. 
.Nie IIlega tez w::ttpliwosci, ze Tatzauer, opieraj::tc sif; na podw6jncm znaczeniu wy- 
razu (Krieg), bf;dzie przeczyl, jakoby mial zamiar mif; dotkn::tc, tak ze wynik Postf;powania 
moze bye w::ttpliwy, a w kazdym razie znacznie op6iniony. Gdyby jednak Tatzaller w swem 
IIrojcniu, ze to ja popslltem mu karyert:, pozwolil sobie na lekcewazenie sluzby, w6wczas 
zastosujf; przeciwko niemll wszelkie srodki, jakie mam do dyspozycyi, a kt6rych uzycie naka- 
zuje mi m6j obowi¥ek urzf;dowy. W takim razie liczf; na opiekf; i poparcic W. K. Wysokosci.«') 


T egoz samcgo dnia, co Krieg, przeslal sw6j raport Arcyksif;ciu dyrektor policyi Sachcr - Masoch, 
w kt6rym streszcza rezultaty swych dochodzen: 


. W najllnizenszem wypetnieniu rozkaz6w W. K. W. z dnia 6 b_ m. pospieszam do- 
mesc, ze zadalem sobie niemalo trudu, azeby zbadac kwestyt:, czy mozna hf;dzic Talzauerowi 
udowodnic, ze IImiescil sw6j wiersz w zamiarzc osmieszenia j. E. pana Prezydenta? Usilo- 
wania te moje nie zostaly niestety IIwienczone zllpetnie pomysInym rezultatem; Tatzaller, je- 


') Nr_ 1.178 R. P. 1837. 
') Nr. 1.207 R. P_ z 17 stycznia 1837.
		

/539_0001.djvu

			83 


zeli nawet przyznal sif; do podobnego zamiaru, to jcdynie w gronie zaufanych przyjaci61, 
z kl6rych strony zdrady obawiac sif; nie potrzebuje. Trudno nawct przypusciczrcszt::t, by kto- 
kolwiek, waz::tc sif; na podobny krok, zamyka! sobie ostatni::t drogf; odwrotu i zamiar sw6j 
publicznie glosi!. 
Podnosz::tc to, nie chCf; jednak Iwierdzic, jakoby znalezienie dowodu bylo niepodo- 
bienstwem_ Do tej pory, wywi::tzuj::tc sif; z otrzymanego polccenia, nie uciekalem sif; do in- 
kwizyeyjncgo Postf;powania; musiatem dzialac przezornie i nie odkrywa
::tc kart: raz dlatego, 
by nie ostrzcdz zawczesnic tyeh, kt6rzy cos wicdziec mogq, powt6re, azeby nie podsycac pu- 
bliczncgo zaintcresowania sif; t::t przykr::t spraw::t, kt6re juz znaeznie ostaIJto. 
»jczeli jednak nie mozna na razie udowodnic. autorowi zlego zamiaru - a Iylko 
w tym wypadku moznaby miec dow6d bezposredni - jcdnak mozna mu udowodnic, ze usi- 
towal zwr6cic uwagf; publiezn::t na sw6j paszkwil i ze w ten spos6b zapewnit mu wif;ksze 
rozpowszechnienie. 
. .Z dot::tczonych oswiadczen p. Wincentego Thullicgo i redaktora »Mnemnosyne<, dra 
Zawadzkiego, wynika, jak sif; W. K. W. przckonac moze, ze Tatzauer pierwszego z nich 
(Thullie, co powszechnie wiadomo, nalezy do bywa!c6w wszystkich miejsc publicznych 
i wszelkich zebran a w calym swiecic ma znajomych) w kosciele uwiadomit 0 owym wier- 
szu i wzywal go, by przeczytat »Mnemosynf;«. Drugi zas zcznaje, zc gdy wiersz juz sif; po- 
jawil i stat sif; przedmiolcm publicznego zgorszenia, Talzauer w miejscach publicznych po- 
zwalat sobie na osobisle wycicczki przeciw 1- E. Prezydentowi gubernialncmu, co naturalnie 
musialo nasun::tc podejrzenic, ze powodowany nizkiem uczuciem zemsty i namif;tnosci::t, on 
wlasnie napisal 6w wiersz przeciwko swemU szefowi. Powolani przez Zawadzkicgo swiad- 
kowie, s::t 10 ludzie ciesz::tcy sif; wprawdzie dobr::t opini::t, ze jednak nalez::t do koteryi aulora 
a mnie s::t mniej blizey osobiscie, przeto nie ehciatem ich prawdomownosci przedwczesnie 
wystawiac na pr6bf;. Nie w::ttpif; jednak, ze gdyby w drodze prawa powolani zostali do zto- 
zenia swiadectwa, nie uchyl::t sif; od niego i zeznaj::t prawdt:. 
>Co do tego, ze paszkwil ten koniecznie i niezawodnie odnosi sif; do osoby j. E. br. 
Kricga, niema dw6ch zdaJl; opinia jest lu jednozgodn::t nie tylko w miescie, ale w ca!ym 
kraju_ W. K. Wysokosc zreszt::t raczy! sam zaznaezyc, ze zly zamiar autora az nadto z jego ro- 
boty sif; przebija. 
o Jezeli uda sif; zestawic dow6d, zc Tatzauer jest autorem, ze przyczynit sif; do roz- 
powszechnienia wiersza i nadlo pozwalal sobie na osobiste wycieczki przeeiw swemu sze- 
fowi, w6wczas nie mozna w::ttpic, ze s::td go potf;pi. Tak jednak, jak w tej chwili sprawa sif; 
przedstawia, musialby zapasc w braku dowod6w wyrok uniewinniaj::tcy. Tylko w drodze sci- 
stych dochodzen moznaby w dw6eh oslatnich kierunkach istniej::tce podejrzenie zmienic w do- 
wody, zwlaszcza, gdyby wymienieni swiadkowie przes1uchani zostali pod przysif;g::t. 
,Dowiedziatem sif; nadto z cat::t pewnosci::t, ze Tatzauer przygotowany jest na to, ze 
bf;dzie poci::tgnif;ty do odpowiedzialnosci i podobno zamierza wykluczyc kazdego tutejszo kra- 
jowego urz
dnika jako sf;dziego, a to z powodu, iz nie moznaby mu przyznac odpowiedniej 
niezawislosci i bezstronnosci w os::tdzcniu tej sprawy_ 
.Poniewaz W. K. W_ raczyles zastrzedz sobie dalsze zarz::tdzenia, przeto nie wazylem 
sif; ich uprzedzac, zwtaszcza, ze chodzi tu 0 kwestyf; wieIce delikatn::t i drazliw::t, kt6ra tylko 
wedtug Najw. uznania przeprowadzon::t bye moze!« ') 


Dotqczone zeznania opiewaj::t: 


I. Zeznanie W. Thullicgo: 
Stosownie do z::tdania pana Dyreklora policyi oswiadczam, ze spotkatem p. sekrctarza 
Tatzauera w kosciele katedralnym, a on zapytal mif;: 
- Czytales pan dzisiejsz::t hMnemosynf;	
			

/540_0001.djvu

			84 


II. Zcznanie Zawadzkiego: 


- Na wezwanie p. dyrektora Sachera, odnosnie do wiersza .Was wir wiinschen«, 
umiesLczoncgo w 147-m n-rze "Mnemosyne", oswiadczam co nastf;puje: 
Pan sekretarz Tatzauer wrf;czyt lI1i manuskrypt tego poematu z prosb::t, bYIll go 
umicScit w jednym z najblizszych numer6w. Poniewaz znane mi stanowisko urzf;dowe autom 
nie nasllwato zadnych podejrzefl, przeto, przerzuciwszy pobieznie strofy, oddatem manuskrypt 
do cenzLlry. Nie wyobraz.
lelI1 sobie nawct, by wysoki urzf;dnik gubernialny m6g1 mi dac COS 
niewlasciwego. Osobiscie wrf;czytcm manuskrypt cenzorowi br. Paumannowi, kt6ry, podobnie 
jak ja, nie podejrzywaj::tc nic zlcgo - zwlaszcza ze poznat po pismie autora - udzielil im- 
primatar. 
Z niematem przeraicniem dowiedzialem sif; nazajutrz po wydaniu numeru, ze ludzie 
zlosliwi dopatrzyli sif; przytyk6w do tak wysoko postawionej osobistosci, co naturalnie by to 
dla mnie wiclce przykrem. R6wnoczesnie dowiedziatem sif;, ze p. Tatzaucr zwracat na nUmer 
ten uwag
 p. Thulliego, a gdy do \ego p_ cenzor zaz::tdal zwrotu skryptu i uczyni! mi wyrzut, 
ze podobny wicrsz wydrukowalclI1, udalelll sif; do autora, by mu powiedziec, jak wiersz ten 
hywa komentowany. Na moje uwagi odpowicdziat p. Tatzauer, ze mogf; go bez wszelkich 
ukrywan wymienic jako autora, gdyz niczego tak gor::tco nie pragnie jak tcgo, by J E. Krieg 
m6wit z nim w tej sprawie. Ze wszystkiego i z tego, co p. Tatzauer m6wit publicznic, - 
chociaz tcgo nigdzie nic powt6rzylem, - zdaje sit:, ze to, co uczynil, by to dzietem rozmystu, 
zwlaszcza ze w tym wtasnie czasie wyrazal sif; z gorycz::t 0 kwalifikacyi, jak::t zaopatrzyt jego 
podanic br. Kricg, gdy sif; starat 0 miejsce sckretarza w kancelaryi nadwornej. (Swiadkami 
tego byli pp. Kajctan Marin, Czaykowski i Maci::[g). Z jego sposobu m6wienia i ze stanu 
podraznienia, w jakicm sif; znajdowal', mozna by to wnioskowac, ze wiersz ten napisat z zem- 
sty, chociaz wyrainie tcgo nie powicdziat R6wnoczesnie z tym wierszem dat mi p. Tatzauer 
kilka innych utwor6w, tak :ie w owej chwili nie mogtem nawet przypuszczac u nicgo ztego 
zamiaru«". 


Arcyksi::tzf;, otrzymawszy ten raport, utwierdzit sif; jeszcze w przckonaniu, ze Tatzauerowi na- 
lezy wytoczyc dyscyplinarkf;_ W tym tez duchu wypadta odpowiedi dla br. Kriega: 


.Nikczemne (Das Iliedertrticlltige) zachowanie sif; gubernialnego sekretarza Tatzauera- 
jak Pan moze sobie wyobrazic - oburzyto mit: do zywego. Gdy wit:c z nadestanych mate- 
ryat6w przeswiadczytem si
 ze istotnie on jest autorem, przedstawitem kanclerzowi wniosek, 
kt6ry w odpisie do!::tczam. 
»Rozumicm doskonale, jak niemi!::t jest Panu ta sprawa, jednak wobec panskiego listu 
z 17 b. m. uwazam za potrzebne uwiadomic Pana 0 mojem zapatrywaniu na tf; rzecz cal::t_ 
Nikt tak, jak ja, nie moze dac Panu swiadectwa, ze zawsze stara!es sif; Pan podniesc uzdol- 
nienie i zalety Tatzaucra, zlozyt on jednak dow6d, ze ci mieli s!usznosc, kt6rzy sif; 0 jego 
charaktcrze gorzej wyrazali_ 
. W znacznem gronie urzf;dniczem, gdzie jest tyle mtodych adcpt6w, cztowiek posiada- 
j::tcy tego rodzaju zdolnosci i taki dowcip, moze sif; stac szkodliwym. S!uzbf; pelnic bf;dzie 
w przyszlosci tylko niechf;tnie i niedbale, obsta wac wi
 bf;df; przy wydaleniu go, bo dzi- 
siejsze zwtaszcza czasy wymagaj::t surowego przyktadu. Sam mu dam uczuc, ze to ja bytcm 
tym, kt6ry domagat sil; jego ukarania, a jestem przelconany, ze wszyscy prawi urzt:dnicy bt:d::t 
zadowoleni, pozbywszy sif; zlego jf;zyka zc swego grona. 
Wyrazaj::tc ubolewanie, ze niewdzif;czny ten czlowiek tyle przykrych chwil Panu zgo- 
towat, mam nadzicjf;, iz zapomnisz 0 nich niebawem w poczuciu swej znakomitej dziatal- 
nosci, etc.« ') 


Mniej dramatycznie zapatrywat sif; na tf; sprawf; Wicden; kanclerz, hr. Mitrowsky, nie pisat 
nic w tym przedmiocie, a naczelnik policyi panstwowcj, hr. Sed In it z k y, odezwal sif; dopiero pod ko- 
niec marca. Znajduje on naturalnie slowa pott:pienia dla urzf;dnika, ale r6wnoczesnie wytyka cenzurze 
Iwowskiej niedbatosc w daleko wyzszym stopniu i w daleko powazniejszej sprawie. 


') Nr. 1.217 R. P. z 25 stycmia 1837.
		

/541_0001.djvu

			- 85 


.Z nadestanego mi przez dyrektora policyi raportu 0 usposobieniu i zyciu stolicy 
w grudniu 1836 dowiedziatem sif;, ze zamieszczony w >Mnemosyne< wiersz p. t. »Was wir 
wunschen«, do kt6rego autorstwa sekretarz gubernialny otwarcie sif; przyznaje, wywotal bar- 
dzo niemile wrazenie, z powodu iz powszechnie uwazano go jako parodyf; br. Kriega, osmie- 
szaj::tc::t i ponizaj::tc::t prezydenta Iwowskiego gubernium. 
.Uwazatem za obowi::tzek, przy sposobnosci raportu, ztozonego Najj. Panu, om6wic t
 
sprawf; i wysoce niewlasciwe zachowanie sif; urzf;dnika namiestnidwa, - a to tern wif;cej, 
ze juz w r. 1830. skutkiem N. polecenia z 25 marca, by tern zmuszony w pismie do 6wcze- 
snego gubernatora, ks. Lobkowitza, zwr6cic uwagf; na nieodzown::t potrzebf; nalezytego nad- 
zorowania Tatzauera, kt6ry juz w6wczas dal sif; poznac jako cztowiek nieporz::tdnie zyj::tcy 
i nie licz::tcy sif; ze stowami w swych wyst::tpieniach_ 
Poniewaz Iwowski dyrektor policyi przestat W. K. Wysokosci wyczerpuj
cy raport w tej 
sprawie, przeto nie pozostaje mi nic innego, jak upraszac W_ K. Wysokosc 0 zawiadomienie mif; 
w swoim czasie, co zostalo zarz::tdzone w tym wypadku, maj::tcym takze cenzuraln::t donio- 
stosc_ W kazdym bowiem razie jest rzecz::t wysoce ubolewania godn::t, ze przy cenzurowaniu 
powyzszego wiersz:l, zwtaszcza, ze byl on przeznaczony dla miejscowego pi sma, nie zacho- 
wanD nalezytej przezornosci, wobec czego nie mogf; cenzora uwolnic od winy i odpowie- 
dzialnosci. 
»jak mal::t rf;kojmif; daje system i spos6b, w jaki cenZllra Iwowska wykonywan::t bywa 
(a wtasnie tam jest ona najpotrzebniejsza), tego dowodzi najlepiej fakt, na kt6ry uwagf; mojRozmaitosci., 
w kt6rym znajduje sif; artykulik 0 koronacyi kr61a w Kongo. Trest tego artykuliku, ze wzglf;du 
na to, ze w r6wnoczesnym numerze Gazety Lwowsldej. zamieszczono opis uroczystosci 
koronacyjnych w Pradze, jest wysoce niewlasciwa i nieprzyzwoita. 
.P. prezydent gubernialny wydat wprawdzie polecenie policyi, azeby pilniej badata 
przeznaczone do druku rzeczy, ale oba powyzsze, tak bardzo powazne wypadki sktaniaj::t 
mnie do zaniesienia prosby, by W_ K. Wysokost raczyt zaj::tc sif; t::t spraw::t i sposobami, w jakic 
zapobiedzby mozna podobnie przykrym wydarzeniom, przez nalezyt::t reformf; cenzury 
Iwowskiej.... ') 


Wypadek, 0 kt6rym powyzej mowa przedstawia sif; tak: 
We wrzesniu 1836 r. odbywala sif; w Pradze z wielk::t uroczystosci::t koronacya ces. Ferdynanda 
na kr61a czeskiego, kt6rej, jak wi adorno, dopetnil Polak, ksi::tzf; arcybiskup Ankwicz, poprzednio arcybi- 
skup Iwowski. Opis uroczystosci, kt6ra rozpoczf;la sif; w dniu 7 wrzesnia, przyniosta ,Gazeta Lwow- 
ska,. w dniu 17 wrzesnia (Nr. 110). Na czele numeru, pod napisem .Z Czech<, czytano: 


"Prager Zeitung< z 9 b. m. zawiera: juz z rana d. 7 b. m. zapowiedziat huk dziat 
i odglos wielkiego dzwonu archikatedralnego uroczystosc, kt6r::t dniu dzisiejszemu w dziejach 
czeskich nadano tak znakomite znaczenie. Uroczyste powt6rne przeniesienie klejnot6w koron- 
nych 0 godzinie 6smej z gmach6w 1- c. K. Mosci do kaplicy sw. Waclawa, dawniej juz 
z tejze, gdzie zwykle s::t przechowywane, zniesionych do gmach6w cesarskich, przez zastf;pcf; 
najw. burgrabiego Czech, ministra stanu i konferencyi hr. Kolowrata, rozpocz
lo rZf;d uro- 
czystosci, kt6remi koronacya cesarza Ferdynanda I-go na kr61a Czech obchodzon::t bye 
miata... etc. etc.' 


Tu nastf;powat w dalszym ci::tgu podniosty opis wszelkich szczeg6t6w aktu_ Owoz do Nr. 110 
»Gazety Lwowskiej« dol::tczony zostal tygodniowy dodatek .Rozmaitosci. (Nr.38), w kt6rym pomif;dzy 
notatkami z catego swiata, na samym koncu ostatniej szpaIty, drobniutkiem drukiem, znalazta si
 
taka wiadomosc: 


.Obrz::td koronacyjny. Przy koronacyi kr61a w Kongo w ten spos6b odzywa si
 
jeden z urzf;dnik6w: >B::tdi kr61em a nie ztodziejem, sk::tPcem lub msciwym zab6jc::t; b::tdi 
dobroczync::t ubogich, dawaj wif;iniom i niewolnikom jatmuznf; lub udaruj ich wolnosci::t, 


1) Nr. 1.353 R. P. z 23 marca 1837.
		

/542_0001.djvu

			- 86 - 


wspieraj nieszczf;sliwych i staraj sil; wszelkiemi silami utrzymac blogi pok6j w swem pan- 
stwicc. Po tej przemowie rzuca na niego garsc piasku, co tez i obecne osoby czyni::t, i m6wi: 
,Pomimo Twej wysokicj dostojnosci w proch sif; zamienisz<... 


Rzccz naturalna, zc to wytknif;cie z Wiednia narobito rumonl. Redaktor jednak tatwo sif; wy- 
tlumaczyl. Udowodnit, ze notatka ta zywcem przetlumaczona z pism niemieckich, ze byla ona w cen- 
zurze i ze dawno juz j::t ztozono. Kazde wydawnictwo musi miec zapas ztozonych takich wif;kszych 
i mnicjszych notatek, azeby niemi zamkn::tc numer odpowiednio do miejsca. W ten spos6b i ta notatka 
dostala sif; do numeru, a czysty wypadek zrz::tdzil, ze wyszla tak niestosownie, r6wnoczesnie z opisem 
koronacyi w Pradze. W tym duchu odpowiedziat Arcyksi::tZf; Sedlnitzkyemu I); czy wytrawny a podej- 
rzliwy szef policyi byt tem przekonany - 0 tern w::ttpic mozna. Zreszt::t musiat sif; tern zadowolic, 
gdyZ z Arcyksif;ciem polemiki prowadzic nie m6gl. 
Dalszych slad6w tej sprawy nie znaleilismy. Wiemy tylko, ze br. Paumannowi odjf;to cenzurf; 
i niebawem przeniesiono go do Wiednia w wyzszej randze - i zn6w przydzielono do komitetu cen- 
LUry. ') Tatzauerowi - jak sif; zdaje - nie wytoczono wcale dyscyplinarki; cala kara skonczyla sif; na 
p6iniejszem awansowaniu go. Pozos tat jednak we Lwowie, zostat radc::t gubernialnym i - jak juz 
nadmienilismy, - powotany byt w r. 1848 na stanowisko przewodnicz::tcego Rady szkolnej krajowej. 
jcszcze kilka st6w 0 drogach jakicmi przedewszystkiem przemycano zakazane pisma. Gt6wne ich 
sktady hyly w Krakowie i Brodach. Szczeg61niej via Brody ruch byl bardzo ozywiony w czasie 1833-1840. 
Nie gardzono tez drog::t na Wf;gry. Miclismy przed sob::t bardzo ciekawe doniesienie niewymienionego 
po nazwisku konfidenta recte szpiega, kt6ry w czwartej dziesi::ttce lat z Preszowa inwigilowat pol skich 
emigrant6w na W
rzech. Ot6z znaleilismy tam, odnosnie do przemycania literackich utwor6w, kilka 
ciekawych wzmianek, kt6re warto przytoczyc: 


_Burchard ') jest okrzyczanym wielkim protektorem Polak6w; daje cZf;sto w sali re- 
dutowej Prcszowskiej bale na korzysc emigrant6w. U tego protektora znaleic mozna wiele 
ksi::tzek zakazanych jakotez korespondencYf; polityczn::t mif;dzy obywatelstwem Galicyi i Kr6- 
lestwa polskiego. Podobnie takZe znaleic mozna wiele ksi::tzek zakazanych w bibliotece mtod- 
szego vice-zupana Pilera, kt6ry r6wniez mieszka w Preszowie.< 
.Dnia 21 b. m. przychwycono na wozie dylizansowym w Koszycach skrzynif; z ksi::tz- 
kami francuskiemi, opatrzon::t adresem B_ et Compo Blizszy adres ma bye w liscie przesytko- 
wym, kt6rego oczekuj::t. Zdaje sif;, ze jest to posylka od Burcharda ') do niejakiego Ben- 
czura_ Magistrat delegowal komisYf; w osobach assesora j6zefa Sepesary i ks. Urival, dyre- 
ktora cenzury; poniewaz jednak winnych uprzedzono 0 tern, rewizya nie odniosta skutku. 
Przed rewizy
 wyniesiono caly stos ksi::tiek z ksil;garni Benczura na g6rf; do mieszkania 
w tym samym domu_ Skrzynka z ksi::tzkami leZy na komorze do dalszego zarz::tdzenia j. K. M. 
Palatyna. Wielkiem nieszczf;sciem jest, ze wszelkie najtajniejsze rozporz::tdzenia i zarz::tdzenia 
Palatyna do urzf;dnik6w nie s::t zachowane w tajemnicy i interesowani 0 wszystkiem bywaj::t 
uprzedzeni. Tak sif; tez dzieje ze wszystkiem, co sif; odnosi do os6b polskich emigrant6wc. 


'Ksi::tzki, 0 kt6rych doniostem, ze Benczur ukryt je na I pif;trze, juz powr6cily do 
ksif;garni. Opr6cz paki, przytrzymanej w Koszycach, przybyt z Paryza nowy transport ksi::tiek. 
zapisanych przez Burcharda na nazwisko Ulbrechta, dzierzawcy huty w Kr
zlowej (Kruzlo- 
wej ?), posiadlosci hr. Forgacha 0 2 mile od Bardyowa. Emigrant jendruszkiewicz twierdzi, ze 
w tej pace s::t wazniejsze ksi::tzki anizeli w poprzedniej. Siostra Burcharda, kt6ra z nim razem 
byla wyjechata, nie powr6cila do kraju, ale zostala w Szwajcaryi, sk::td utatwia koresponden- 
cYf; mif;dzy Galicy::t i Krakowem a Wf;grami i FrancY::[_ W dniu 2 grudnia teatr byt przepet- 
niony a entuzyazm nie do opisania, gdy dyrektor teatru zaspiewat piesn 0 czwartym putku 


I) Nr. 1.354 R. P. z 5 kwietnia 1837. 
') Najwyzszem postanowieniem z 23 paidziernika 184 t mianowany sekretarzem nadwornym w c. k. 
Urz
dzie nadwofnej policyi i cenzury. , 
') Raport z 20 lutego 184 I do I. Nam. 269. Ow Burchard - jak z raportow wy.nika 
 byl wlascicie- 
lem wielkiej fabryki octu i - zdaje si
 - utrzymywal teZ hotel. 
<) Raport z 24 paidziernika 184 I. W jednym z poprzednich raportow donasil, ze Burchard jedzie do 
Paryza, aieby sprowadzic zakazane ksi'jZki rewolucyjne francuskic i polskie "za pieni::tdze szIachty galicyjskiej <.
		

/543_0001.djvu

			- 87 


pol skim i odwadze okazanej pod Ostrolf;k::t. Piesn ta poruszyla audytoryum do gtf;bi, tak ze 
z oczu wielu os6b poplynf;ly lzy. ') 


.Pomif;dzy Bardyowem a Nowym S::tczem istnieje formalna poczta dla przemycania 
ksi::tzek, ktorych sklad gl6wny znajduje sif; u Burcharda.«') 


.Siostra Burcharda bawi ci::tgle jeszcze w Szwajcaryi i posredniczy w koresponden- 
dencyach i przesylkach pomif;dzy Francy::t a Aleksandrem Mar y now ski m i Go e b I em 
w Krakowie, kt6rzy ze swej strony posrednicz::t w dorf;czaniu tychze adresatom gali- 
cyjskim.. ') 


Az do r. 1848 jf;czata prasa i tw6rczose literacka w wif;zach cenzury. Kiedy cieplej zabtysto 
marcowe slonce, jednem z najpierwszych z::tdan, jakie postawiono Stadyonowi, bylo z::tdanie polskiej, 
niezaleznej prasy. W dniu 22 marca deputacya literatow i artyst6w z Polem, Bielowskim i Szajnoch::t na 
czele, zaz::tdala zniesienia cenzury. Niebawem, jak pierwsza jask6lka, pojawita sif; drukiem Oda do mto- 
dosci wraz z niemieckim przektadem a na niej motto: 


»Bywaj l11i zdrow3 J biedna cenzuro J 
COS mi
 tak dtugo m
czyla !_.. 


Zniesienie zmory, dtawi::tcej przez dtugie lat dziesi::ttki ruch pismienniczy w Galicyi, podzialato, 
gdyby rMdzka czarodziejska, na wydawc6w Iwowskich. Prawda jednak wyznac nakazuje, ze wolnosci 
tej nie zawsze uzywalismy w owym wichrowatym roku na dobre. Owszem, wiele bylo btf;d6w, wiele 
przewinien po naszej stronie i wobec nas samych. I dlatego miat racYf; lokalny poeta, gdy napisat: 
"Swi.,ty J6zef w dobrej chwili 
Dat nam wolnosc, co swiat ntrci; 
Lecz, zesmy jej ile uzyJi, 
Odebrali Wszyscy Swi
ci! 
A raz maj::tc pod sw::t w!adz
, 
Kto wie, kiedy nam oddadz
!« ') 



 
1Q]
 


') Raport z 4 grudnia 1841. 
') Raport z 2 stycznia 1842. 
') 
aport z 14 marca 1842 do L Nam: 797. 
') Swi
ty J6zef = 19 marca, Wszyscy Swi
ci = 2 listopada, bombardowanie Lwowa i rZ'Jdy Hammersteina.
		

/545_0001.djvu

			INDEKS 
IMION \\TLASl\YCH I \V AZNIEjSZYCH POSPOLITYCH 



 


STULECIE GAZETY LWOWSKIEJ II, q. 


12 


"
		

/547_0001.djvu

			A:. - sygnum Bielowskiego Augusta 63. 
Adwokat Mlody«, tragedya W. Zaleskiego 18-24. 
Agamemnon Ajschylosa 32. 
Agneza, ulubiona Waclawa z Oleska 18, 19, 24. 
- (Agnieszka), bohaterka dramatu Waclawa z Ole- 
ska 18, 19, 24. 
Ajschylos wzorem tragedyi 32. 
Agamemnon Ajschylosa 32. 
Eumenidy Ajschylosa 32. 
Album Muzeum Narodowego w Rapperswylu 58. 
Aleksander I, car 16. 
Anglia 37, 47. 
Literatura angielska 34. 
Anglicy 17, 37. 
Anglicy ucz::t sif; Mickiewicza 33. 
Ankwicz, arcybiskup pragski, konsekrator cesarza 
Ferdynanda na kr61a czeskiego 85. 
Ansion 4. 
Antoniewicz Karol 13. 


B. - sygnum Bielowskiego A. 63. 
Ballady i romanse 38. 
Bandtkie 4. 
Baranski Karol 13. 
Bardy6w 86, 87. 
Batowski 50_ 
Odczyt Batowskiego w Ossolineum 50. 
Bawarya 59, 69. 
Bazoni 4. 
Becher, autor artykulu . Walhalla« 74. 
Belcikowski Adam, - jego rozprawa: »Romantycznose 
przed Mickiewiczem< 35. 
Benzur, ksi
garz w Przerowie 86. 
Bentkowski F. 4. 
Benza j6zef, redaktor .Rozmaitosci. 3, 25. 
Berchtesgaden 59. Zob. Chl
dowski W. 


.A 


Antoniewicz Mikolaj 13_ 
Archyw Ukrainsko-ruskij 58. 
Arystotelesa zasady estetyczne 25. 
Astolf, osoba z ,Odludk6w i poety' 30. 
Atheneum Kraszewskiego, czasopismo 64, 66. 
S::td 0 Atheneum Bielowskiego 66. 
Austrya 74-76. 
Austryi odcif;cie od wplyw6w zachodnich 73. 
Cenzorowie austryaccy 66. Zob. Cenzura. 
Ludy austryackie 73. 
Austryacki rz::td 2, 15, 50, 75, 76. 
D::tznose rz::tdu austryackiego od czas6w Maryi 
Teresy 73. 
Krytyka austryackiego rz::tdu niedozwolona 57. 
Opieka austryackiego rz::tdu nad ludem 68, 69. 
Rz::td austryacki przedmiotem szyderczych wycie- 
czek oTygodnika Literackiego« 78. 
Stosunki austryackie, smagane przez Havli
ka - Bo- 
rovs kyego 74. 


B 


Bernatowicz 46. 
Studyum Waclawa Zaleskiego 0 Bernatowiczu 13. 
Bernhardt, cenzor, - jego dziwactwa 76. 
Biblia 4. 
Biblioteka Uniwersytetu lwowskiego 57. 
R€;kopisycenzuralne Biblioteki Uniwersytetu Iwow- 
skiego 57, 58. 
Warszawska, czasopismo 63, 65, 66_ 
S,!dy: 
Biblioteki Warszawskiej., 0 Kraszewskim 60. 
Zakladu Narodowego im. Ossolinskich 55. 
Zakladu Nar. im. Ossolinskich, czasopism065_ 
Zaluskich 16. 
Bielecki J6zef 13. 
Bielowski August (A:., B. -) 2, 3, 46, 50, 56-58, 
61-63, 69, 78, 79, 87. 


12*
		

/548_0001.djvu

			Bielowski, autor .Henryka Poboznego« 56. 
Redaktor .Dziennika M6d paryskich. 58, 66, 69. 
Tlumacz Wyprawy Igora na PoIowc6w. 56. 
Tw6rca zwrotu ludowo. slowianskiego w literatu- 
rze polskiej 52. 
Wsp611Jracownik .Haliczanina< 3. 
Wydawca Maryi« Malczewskiego 56. 
.Ziewoni. 56_ 
Bielowskiego artykuly i rozprawy: 
.Pocz::ttkowe dzieje Polski. w »Bibliotece Zakladu 
OSSOIiI1Skich. 63, 65. 
.Mysli do dziej6w slowianskich, a w szczeg6Ino- 
sci polskich, w .Tygodniku literackim- po- 
watiskim 63. 
Krytyka zbioru piesni Waclawa z Oleska 36, 
47- 49. 
listy 55, 64. 
poczqtek praey historycznej 63. 
s::tdy: 
o artykule Chlf;dowskiego: .Umnictwo na- 
Iura 63, 64. 
o artykule Rzewuskiego: .0 prawidlach cywi- 
lizacyi narod6w. 64. 
o Athenellm. 66. 
o "Balladach, i »Edmundziec Rzewuskiego 63_ 
o .Bibliotece Warszawskiej" 65. 
o .Chowannie. Trentowskiego 63. 
o filozofii niemieckiej 60, 64, 65. 
o fIIozofii w Polsce 63. 
o filozofii wog61e 63, 64. 
o Kraszewskim 63. 
o »Or€;downiku< 66. 
o szkodliwosci slownictwa polskiego filozofi- 
cznego 64. 
o Trentowskim 60, 63. 
o "Tygodniku Literackim, 66. 
tlumaczenie "Fausta Goethego 67. 
udzial w pracach politycznych 56. 
w zyciu literackiem 56. 
wydawnictwo Schillera 57, 69. 
.Ziewonia«, wiersz 3. - Zob. nadto Fisch6- 
wna, - Grochowski W. 
Bilcza 46. 
Borne polski = Trentowski 64. 
Bogdanski 56. 
Boguslawski 4. 
Boileau'a zasady 25. 
Boire zob. Lemair. 
.Bolestaw<, dramat Waclawa z Oleska 7. 
Borkowscy Leszek i j6zef 46, 50. 
Borkowski hr. Aleksander (Leszek), przew6dca opo- 
zycyi 78. Zob. niZcj pod Borkowski Leszek 


Campe, ksif;garz w Hamburgu 74. 
Cassanova 4. 


92 - 


Borkowski hr. jerzy, - jego Almanach bl"kitny< 55. 
hr. j6zef 46, 50, 68, 69. 
redaktorem "Dziennika M6d Pary- 
skich« 58. 
- tworc::t zwrotu ludowo-slowiaIlskiego 
w literaturze polskiej 52. 
- wsp61pracownikiem .Haliezanina< 3 
hr. Leszek 46, 50, 59, 68. 
wspr61pracownikiem . Haliczani- 
na. 3. 
jego artykul: .Uwagi og61ne nad literatur::t 
w Galicyk w »Tygodniku Literackim« 58. 
Bosnia 34. 
Bowringa: »Wyb6r poezyi polskiej" zob. Zaleski 
Waclaw 32. 
Brezany'owie Adolf i Maurycy 4. 
Broda, pomocnik w ksif;garni Ludwika WHda,- 
jego proces za przestf;pstwo niecenzuralne 
75,76_ 
Brody, miasto, skladem pism zakazanych 86. 
Brodzinski Kazimierz 3, 4, 17, 36, 38, 39, 46. 
Brodzinskiego list do redaktora .Dziennika War- 
szawskiego« 39. 
podzia! piesni ludowych 43. 
przeklady Schillera 57. 
rozprawa 0 klasycznosci i romantycznosci 46. 
zapatrywania na piesni ludu polskiego 43_ 
Brodzki Eugeniusz, wydawca czasopisma .Pami€;tnik 
galicyjski < 3, 13. 
Bronikowski 18. 
Bruchnalski Wilhelm 2, 33, 75_ 
Rozprawa Bruchnalskiego: .Kilka motyw6w ludo- 
wych w poezyi Mickiewicza« 51. 
Buczacz 69. 
Budzynski 56. 
Bucher-Revisions-Amt we Lwowie 75. 
Opis jego lokalu 75. 
Bug 14. 
Bukowinskiego ludu piesni 49. 
»Butgar6w stan polityczny«, rozprawa Waclawa 
z Oleska 34. 
Bulgarya i BlIlgarowie zob_ Zaleski Waclaw. 
Burchard, wlasciciel fabryki octu, hotelu w Preszo- 
wie, protektor Polak6w na W€;grzech 86, 87. 
- jedzie do Paryza po rewolucyjne ksi::tzki fran- 
cuskie i polskie 86. 
Burchard6wna (siostra poprzedniego) ulatwia kores- 
pondencYf; mi€;dzy Oalicy::t i Krakowem 
a FrancY::[ i Wf;grami 86, 87. 
Byron 4, 37. 
- przedmiotem study6w mlodziezy Iwowskiej 2. 


c 


Cenzor austryacki 74. 
- galicyjski 77, 78.
		

/549_0001.djvu

			Cenzor ksi::tzek czeskich 74. 
zydowskich 76. 
Cenzora w!adza nieograniczona 76. 
Cenzorowie Iwowscy 57, 58, 61, 67, 80. 
Praktyka cenzor6w Iwowskich 66_ 
Cenzura austryacka 73-75_ 
System cenzury austryackiej 73. 
- Iwowska i galicyjska 57, 60, 61, 63, 65-68, 
75-77, 79, 80, 84-87. 
Archiwum cenzury Iwowskiej w Bibliotece Uni- 
wersytetu Iwowskiego 57, 58. 
Dokuczliwose cenzury Iwowskiej 78. 
Ekspozytura cenzuralna we Lwowie 75. 
Komisyi cenzuralnej zniesienie we Lwowie 75. 
Naczelnik cenzury Iwowskiej (Bucher - Revisions- 
Amts- V orsteher) 88. 
Orzeezenia cenzuralne i ich formulki 76_ 
Reforma cenzury Iwowskiej 85. 
Ucisk cenzury w Galieyi po 1830 r. 76. 
Urz::td cenzury, jego sklad i zakres wladzy 76. 
Zniesienie cenzury 1848 r_ i wplyw na wydawc6w 
Iwowskieh 87. 
w Poznanskiem 60. 
praska 79. 
w Preszowie 86. 
Chiny 74. 
Chl
dowska. matka Eksc. Kazimierza 60. 
Chlf;dowski Adam 2_ 
- Kazimierz Ekscel. 59, 61. 
Arlykul K. Chlf;dowskiego p. I.: »Walenty Chlf;- 
dowskic 55. 
Otto, brat Walentego 60. 
Walenty, wsp61pracownik wsp6tczesnych cza- 
sopism pol skich , Dziennika M6d«, "Ro- 
zmaitoSci«. wydawca: "Pszczoty polskiej« 
i »Haliczanina, 3, 18, 40, 50, 55-59, 61, 
64-67. 
Artykuly, obrazki i rozprawy Chtf;dowskiego: 
>Bertold i jego kasztan z karmazynowemi uszami« 
59, 67, 68. 
_Hausmajster wiedenski.. 69_ 
o Kraszewskim artykul zaginiony z 1841 r. 60. 
Opis jeziora Konigssee 59. 
>Organista« 69. 
. Str6j i taniec styryjski« 58, 59, 63. 
.Umnictwo i naturae 63-65. 
o .Umnietwie i naturze. s::td Bielowskiego 64. 
-Uwagi nad zdaniem p. Wactawa z Oleska 0 spo- 
sobie s::tdzenia teatru Iwowskiego, tudziez 
nad rozbiorem komedyi _Odludki i poe- 
ta< 31. 
. Wycieczka do Berchtesgaden« 59. 63. 67. 
Prace Chlf;dowskiego, - opinia 0 nich og6- 
lu 68. 
Przek!ady Chl
dowskiego z Schillera: 
.Bogowie Greeyi« 69. 
.Pegaz w jarzmie« 57. 


93 - 


. Pierscien Polikrata« 57. 
.Zale Cerery' 57_ 
Rf;kopisy Chtf;dowskiego 60. 
Wiersze Chl
dowskiego oryginalne: 
Treny Wiesniaka, 59, 61, 65. 
Wyklad Biblii< 59, 61, 62. - Zob. nadto Zaleski 
Waclaw 18. 
»Chmielnicki B." tragedya Waclawa Zaleskiego 18. 
Chmielowski Piotr 2, 18, 52, 64_ 
Zdanie Chmielowskiego 0 ;Piesniaeh ludu galicyj- 
skiego' Waclawa z Oleska 36. 
Chodakowski Zoryan (Czarnocki) 18, 38-40, 46, 
48,49. 
Chodiko Jan 18. 
Choix de chancons 37. 
Choix de romances anciennes et modernes 37_ 
Chotomski Ferdynand, wydawca .Pami
tnika Gali- 
cyjskiego 3. 
.Chowanna< Trentowskiego, - s::td 0 niej Bielow- 
skiego 63_ 
Cieszkowskiego rozprawa 0 filozofii niemieckiej 
w ,Biblioteee Warszawskiej« 63. 
Concordia, towarzystwo mtodziezy niemieckiej we 
Lwowie 4, 13, 25. 
.Courrier Petit<, wydawnictwo 66. 
Cyrylica 45. 
Czarnik Bronislaw 69. 
Praca Czarnika: Daty z lat szkolnych A. Bielow- 
skiego 55_ 
Czarnocki zob. Chodakowski. 
Czartoryska Izabela 18. 
Czartoryski, general ziem podolskich 46. 
z Czartoryskich ksif;zna Marya Wirtemberska 18. 
Czasopis czeskiego Muzeum 34_ 
- przedruk na jego lamach wst€;PU do zbioru 
piesni Wactawa z Oleska 51. 
Czasopisma niemieckie 3. 
- warszawskie 3. 
- wilenskie 3. 
.Czasopismo naukowe<, wydawane przez Zaklad 
Namd. im. Ossolinskich 49. 
wobec cenzury 57. 
Czaykowski 84_ 
Czeehy 45, 57, 79, 85. 
Krakowiak, taniec w Czechaeh 51. 
Ksi::tzek ezeskich cenzor 74. 
Literatura czeska 34. 
Oeeny czeskie zbioru piesni Waclawa z Ole- 
ska 51. 
Ruch literacki czeski 34. 
Czelakowski 38, 43. 
Czerniowce 46_ 
Czerwinskiego badania etnograficzne 18. 
Czeslaw, osoba z komedyi: "Odludki i poeta« 31. 
Czorniga c.J.: »Ludnose W
gier zob. Zaleski Wactaw. 
Czortkowskich Rusin6w mowa 39. 
.Cwiczenia naukowe<, czasopismo 38.
		

/550_0001.djvu

			Danice, rocznik 34. 
Dani/6w 38. 
D::tbrowski Henryk, w6dz 18. 
Deputacya lilerat6w u Stadyona 87. 
Deyma Antoni 4. 
Fran ciszek 4. 
Deym6wna (Gnea) Agneza, pierwsza milose Waclawa 
z Oleska 5, 6, 7. 
D<;bicki Ludwik 46. 
Dmochowskiego: .Sztuka rymolw6rcza« 25. 
Dmuszewski 4. 
Dniepr 14. 
Dnieslr 14. - Zob. Sl6ger. 
Dohrzanski Jan, lileral Iwowski, wsp61pracownik 
Dziennika M6d. 68, 78. 
Dolionda dalekowidz 33. 
Don Kichol 4. 
Drezno 47. 
Dukla 56. 
Dumasa AI.: . Dorozkarz., przeklad Wadawa z Ole- 
ska 34. 
Dumki ruskie 50. 
Przeklad .Dumek ruskich. Waclawa z Oleska 11. 
>Dumy wojownika< 45. 
»Dumy polskie« Zaborowskiego wobec cenzury 
76_ 
Dunaj 33, 34. 
Dyalekl ukrainski 50. 
.Dziady« Mickiewicza 51. 


Emigranci polsey na Wf;grzech, inwigilowani przez 
szpiega w Przerowie 86. 
Eminger 35. 
»Erstlinge des Stiles« 13. 
Esehreich, profesor, cenzor 75, 76. 
Estreicher Karol 2, 13. 


Fauriel 43. 
Uwagi Fauriela nad piesniami nowogreekiemi 40. 
»Faust" Goethego 31, 67. 
- tlumaezony przez Bielowskiego Aug. 67. 
- wzorem dla Wadawa z Oleska 26. 
»Faustyna., ulw6r Wadawa Zaleskiego 25. 
Federicha komedya: »Amerykanin we Francyi« 26. 
felinski 4. 
Pisownia Felinskiego 32. 
T ragedya Felinskiego: . Barbara Radziwill6wna« 25. 
Ferdynand Arcyksi::tzf; 77, 80-84, 86. 


- 94 - 


D 


Dzieduszycki T ytus, autor krytyki nad »Janem Z T f;- 
czyna« 32. 
Dziennik M6d Paryskich. 58, 60, 61, 63, 65, 66, 
68, 69. 
1I0se egzemplarzy bitych 58. 
Koszta wydawnictwa nie optaeaj::tce sif; 66, 67. 
Krytyka .Dziennika M6d< przez Orabowskiego 
Michata 67. 
Prenumerator6w ilose 66. 
Program wydawnictwa 69. 
Przedruki w "Dzienniku M6d, z "Orf;downika« 68. 
S::td 0 »Dzienniku M6d. Michala Grabowskie- 
go 67. 
- Kraszewskiego 60. 
Wsp61pracownicy "Dziennika M6d«: 
Bielowski August 58. 
Borkowski Leszek 59. 
Chl<;dowski Walenty 58. 
Goszczynski Seweryn 59. 
Kraszewski J. I. 60, 68. 
Magnuszewski 59_ 
Pol Wincenty 59, 67, 68. 
Siemiefiski Lucyan 59_ 
Szajnocha Karol 59. 
.Dziennik Warszawski, 38, 39_ 
Dziennika wydawnictwo zamierzone we Lwowie w r. 
1831 przez Goszezynskiego, Kropinskiego, 
Olizarowskiego 78. 
Diwina 14. 


E 


Etna 33. 
>Eugenia« Goelhego 32. 
Eumenidy Ajschylosa 32. 
Europa 17, 37, 79. 
Stolice eurojJejskie 47. 


F 


Ferdynanda cesarza koronacya w Pradze na kr61a 
ezeskiego 85. 
Fichte 4. 
Teorye filozoficzne Fichtego 35. 
Filozofia metafizyezna 65. 
niemiecka w ,Haliczaninie« 3. 
w rozprawie Cieszkowskieoo 63. 
o niemieckiej filozofii s::td Bielowskiego 60. 
polska 63, 64, - s::td 0 niej Bielowskiego. 
polska stoi na r6wni z romantyk::t ballad 
i .Edmunda" Wilwickiego 63.
		

/551_0001.djvu

			fisch6wna H., - jej praca: »Z Iist6w Goszczyn- 
skiego, Bielowskiego i Siemienskiego« 56,66. 
forgach hr., wtasciciel Krf;zlowej 86. 
Francew 57, 66. 
Fran ciszek cesarz, - jego d::tzenia jako panllj::t ce - 
go 73. 
Francuzczyzna w Polsce 17. 
Francuzi 17, 37, 48. 
Nasladownictwo Francuz6w w Polsce 17. 
Francya 33, 47, 86. 
Chlystek francuski 17. 
Jezyka francllskiego a polskiego rMnose 17. 
Ksi::tzki francuskie zakazane przychwycone w Ko- 
szycach 86. 
Literatura francllska 34. 
Przeklady sceniczne z francllskiego 29. 


I . 
I 


Galicya 2, 18, 36, 38, 45, 48, 52, 57, 58, 74, 77, 86. 
Artykuly 0 Galicyi w »Tygodniku Literackim 78. 
Germanizowanie Galicyi 2. 
Goscince Oalicyi zob. Stager. 
Krytyka literacka w Oalicyi 18, 35_ 
Literacki ruch w Galicyi 2. 
Literackie stosunki w Galicyi 55. 
Literatura polska w Galicyi 4, 55, 66, 67, 77, 78. 
galicyjska w zaleznosci zllpelnej od cenzu- 
ry 77. 
o literaturze galicyjskiej artykut Kraszewskiego 
z 1841 r. 67. 
_Piesni ludu galicyjskiego< zob. Zaleski Wadaw. 
Pisarze galicyjscy 1, 66. 
Pismienniczy ruch galicyjski dlawiony przez cen- 
zur€; 87. 
Pismiennictwa galicyjskiego' stan 66. 
Publicystyka polska Galicyi 26. 
Stosunki galicyjskie 60. 
Szkoly galicyjskie 2. 
Szlachty galicyjskiej pieni::tdze na sprowadzanie za- 
kazanych ksiqzek francuskich i polskich 86. 
Teatr w Galicyi 27. 
Zast6j umyslowy w Galicyi 1. 
Zycie publiczne w Galicyi 2_ 
- lImystowe w Galicyi 1---4. 
Oalicyanie, uczestnicy powstania, nie mog" drukowac 
w »Rozmaitosciach< 79. 
Gallomania 60_ 
Gallas-Frycz 38. 
Garlicki 4. 
Gastein 59. 
Gazeta literacka 55. 
Lwowska, polska 1, 2, 3, 34. 35. 
niemiecka 81. 
powszechna niemiecka 66. 
Gdansk 34. 


- 95 


Rewolucya francuska 73. 
Romanse francuskie 26. 
Fredro Aleksander 50. 
- Arystofanes polski 28. 
- wsp61pracownik Haliczanina< 3. 
Fredry Aleksandra: »Duma spanoszonego< 25. 
»M::tz i zonae 26. 
»Odllldk6w i poety< ocena Chi€;- 
dowskiego 31. 
>Odludk6w i poety< ocena Wa- 
c1awa Zalesskiego 18, 30, 31. 
. Pierwsza lepsza«, - ocena jej 
Waclawa Zaleskiego 25. 
zdanie przytoczone 28. 


Fuchs 4. 
Fuller 4. 


G- 


Germanskie plemiona 45. 
Gillera Agatona »Wieniec pami::ttkowy p61wiekowej 
rocznicy powstania listopadowego. 58. 
OIagolica 45. 
Gluchowice, wies Borkowskich 68. 
Gnea zob. Deym6wna. 
Goebel w Krakowie 87. 
Goethe 4, 24, 35, 41. 
,ElIgenia. Goethego 32. 
,Fallst< Goethego 31. 
- w tlumaczenill A. Bielowskiego 67. 
Kult Goethego 1I mlodziezy Iwowskiej 2. 
Przeklady Goethego 4. 
_ przez Wadawa z Oleska (Zaleskiego) 13, 34_ 
Golaszewscy w Targowiskach 56. 
Got€;biowski t.ukasz 4f.. 
Got€;biowskiego 0 domach i dworach« 32. 
.LlId polski, jego zwyczaje_.,n 40. 
Pochwala Got€;biowskieho przez Waclawa z Oleska 
33. 
Goluchowski hr. Agenor 80. 
Gomora 33. 
Goszczynski Seweryn 3, 33, 56, 59, 66, 69. - Zob. 
nadto Fisch6wna H. 
Zamiar Goszczynskiego wydawania »Dziennika., we 
Lwowie 78. 
Grabowski Michal 64. 
Artykul Grabowskiego 0 »Dzienniku M6d., 67. 
Korespondencya literacka Grabowskiego 64. 
Graficzne charaktery polskie 45. 
Gramatycy polscy 4. 
Gran, rzeka 33_ 
Grecya 16. 
Tragedye greckie 32. 
Grek6w pogl::td na swiat 35_ 
Grillparzer- jego lItw6r .Matka rodll Dobratyiiskich« 
w przekladzie S. hr. Starzenskiego 26.
		

/552_0001.djvu

			Grillparzera . Matki rodu« ocena przez Wadawa Zale- 
skiego 18, 26. 
Grochowski Wojciech. - jego artykut -August Bie- 
lowski« 55. 


HaJiczanin. wydawnictwo Walentego Chl€;dowskiego 
3, 4, 40, 55. 58, 60, 76. 
Filozofia niemiecka Haliczanina 3. 
Wsp61praeownicy Haliczanina 3. 
Hallberger, ksif;garz w Stuttgardzie 74. 
Hamburg 74. 
Hammerstein 87. 
Handel ksiqzkami zakazanemi w Wiedniu 74. 
Handel, prezes towarzystwa mtodziezy .Concordia« 4. 
Hanka Wactaw 57, 66, 78, 79. 
Wydawca .Krakowiakow z tekstll Wadawa 
z Oleska 51. 
Hann Wactaw, filolog, poeta, prof. Uniwersytetu 
Iwowskiego, cenzor 76. 
HavJiczek-Borovsky, pisarz 74. 
Hegel 65. 
Filozofia Hegla 64. 
Malpiarze heglowscy 64. 
Hegel polski = Trentowski 64. 
HegJisd polscy - sqd 0 nich Bielowskiego 64. 
Heglizm 65. 
Herder 4, 36. 
Rozprawy Herdera: 
Ober Os sian und die Lieder alter Volker« 40. 


idealisd niemieccy 64. 
Ifflanda »Obzynki« - ocena Wadawa z Oleska 25. 


jabtonowski ks. Karol 4. 
. jan z Paryza., sztuka teatralna 29. 
. jan z Tf;czyna«, powiese Niemcewicza - polemika 
o niego 32. 
jan6w, miejscowose 13, 34. 
jarochowskiego »Literatura Poznanska« 60. 
jarostawia miasta historya wobec cenzury 79. 
jaruntowscy 4. 
jaszowski Stanislaw, wsp61redaktor .Rozmaitosci« 3, 
13, 33, 58. 
jaszowskiego Sonely .00 Mickiewicza« i_Do Sza- 
farzyka« wobec cenzury 79. 
jaszowskiego wiersz >Szcz€;sny i jerzy Strusie. 
69. 
jaszowskiego -Zabawki Rymotw6rcze« - ocena 
Wactawa (z Oleska) Zaleskiego 32. 
jasliska 55. 


- 96 


Gromnicki jan 13. 
Gurski Walenty, b. pulkownik wojsk polskich, dzic- 
dzic d6br Szklary, autor wiersza .0 rewizyi< 
75. 


H 


.Ahnlichkeit der mittleren englischen und deutschen 
Dichtkunst< 40. 
-Vorrede zu den Volksliedern « 40. 
Helcel 64. 
Helfert - jego dzielo .Geschichte Oesterreichs« 74: 
Herbig L., ksif;garz w Lipsku 74. 
Herzegowina 34. 
Hiszpania 33. 
Literatura hiszpanska 34. 
Hoffmann, ksif;garz hambllrski 74. 
Homer 4_ 
Hornath, rzeka 33. 
.Horoskop«, wiersz Siemienskiego L., urywek z. Trzech 
Wieszczb. 66. 
Hiittner, prof. Uniwersytetu Iwowskiego 5, 13. 
Opiekun piesni gminnej 39. 
Redaktor .MisceUow< 13. 
Artykut Hiittnera 0 potrzebie i pozytku zbierania 
piesni Illdu galicyjskiego 46_ 
Wplyw HiHtnera na Wactawa z Oleska 13, 46. 
Wspomnienie posmiertne Hiittnera przez Wactawa 
z Oleska 5. 
Hugo Wiktor, - jego -Claude Gellx« w przekladzie 
Wactawa z Oleska 34. 


I 


lliada 4. 
Irlandya 74. 


J 


Jaworski Fran ciszek Ksawery, wsp6tpracownik »Dzien- 
nika M6d. 68. 
jazlowiec - artykul 0 nim, przekreslony przez cen- 
zora 69. 
jean Paul (Richter) 4. 
jellinek Edward - jego rzecz »KorespondencyeAdama 
Rosciszewskiego z Wactawem Hank::t< 78. 
jendruszkiewicz, emigrant 86- 
jf;zyk polski 3. 
jf;zyka polskiego i francuskiego r6znosc 17. 
jf;zyki slowianskie 3. 
j6zefczyk 56. 
julia, druga milose Wactawa z Oleska, zamf;zna Stelz- 
hammerowa 6-8, 25. 
.justyna« wiersz Wadawa z Qleska 8. 
tragedya, zamierzona przez Wactawa z Oleska 
24.
		

/553_0001.djvu

			Kabat 13. 
Kaczkowski Zygmunt 50. 
Kaczkowskiego: .M6j Pami
tnik, 59. 
Kalderona rozbi6r przez Wadawa z Oleska 31. 
Kalinka - jego dzielo "Galicya i Krak6w< 58. 
Kaminski Jan Nepomllcen, redaktor .Rozmaitosci. 
Iwowskich 3, 13, 58, 76. 
Kamiiiskiego Okreslenie piesni Illdowych 39_ 
Krakowiacy i g6rale. ocena Waclawa 
z Oleska 25. 
Przeklady Schillera 2, 57. 
>Twardowski na Krzemionkach< - ocena 
Waclawa z Oleska 26. 
Kankoffer Ignacy, naczelnik cenzury lwowskiej w r. 
1839, p6iniej cenzor wiedenski 58, 74, 76. 
Kant 4_ 
Karadzic Vuk Stefanowic 38, 43, 45, 48, 51. 
Karpinskiego piesni 45. 
Katastrofa 1846 r. 24. 
Katedra literatury polskiej w Uniwersytecie Iwow- 
skim 2 
Kallbek jan, profesor, cenzor ksiqzek czeskich, lektor 
j
zyka poIskiego w Uniwersytecie pragskim 
74_ 
Kaulfuss Jan Samuel, rektor Licellm poznaiiskiego, 
czlonek Towarzystwa Przyjaci61 nauk War- 
szawskiego, pionier ruchu antyfrancuskiego 
17. 
Kazimierz W., kr61 37. 
.Kenilwortha.., ocena przez Waclawa z Oleska 35_ 
Kicinski, wsp61pracownik »Pamif;tnika Lwowskiego« 2. 
przeklad Kiciiiskiego ,Bog6w Grecy;« Schlllera 69. 
Kij6w 66. 
Kiraly hegy 33. 
Klallsenburg 80. 
Klopstock 4. 
Klodzinski, dyrektor Zaktadu Narodowego im.Osso- 
linskich, redaktor 65. 
Kniainin 4. 
Piesni Kniainina 45_ 
Kochanowscy 38. 
Kochanowski Jan 4, 14. 
Kodesch, profesor, matematyk 5. 
Nekrolog Kodescha 34. 
Koller Karol, bib1iotekarz Uniwersytetu, cenzor 76 
Konigssee, opisane przez Chl€;dowskiego 59_ 
Kolatilina 38. 
Kolowrath hr., minister stanu 85. 
Kolomyjki 44, 50. 
Forma i trese kolomyjek 44. 
Kolomyjskich Rusin6w mowa 39_ 
Komornicki 50. 
Kompaniewicz 50. 


STULECIE GAZETV LwowSK'q II, q. 


- 97 - 


Ii:: 


Kongo 85. 
Konstantynopol 34. 
Kontraktowy, pseudonim Wadawa z Oleska 26. 
Kontrakty Iwowskie 26. 
»Kopciuszek«, sztllka teatralna 29. 
Kopitara recenzya zbioru piesni Vuka Karadziea 40. 
Kosinski 18. 
Kossak 4. 
Koszyce 86_ 
Przychwycenie ksiqzek zakazanych w Koszycach 
86. 
Kozackie najazdy 50_ 
Krakowiacy 50. 
Krakowiak, taniec w Czechach 51. 
Krakowiaki, piesni 44-46, 50. 
Forma i tresc Krakowiak6w 44. 
Spiewanie krakowiak6w w Czechach 51. 
Krak6w 2, 86, 87. Zob. .Wejscie do Krakowa<. 
Sklad pism zakazanych w Krakowie 86- 
Rzeczpospolita krakowska 2 
Uniwersytet krakowski 2 
Kralova Hora 33. 
Krasicki 19nacy 4, 14, 16, 17, 38. 
Kraszewski J6zef Ignacy 67_ Zob. Chl
dowski. 
Apoteoza Kraszewskiego w .Orf;downiku.. przez 
W_ z Krakowa 63. 
.Literatura w Galicyi w r. 184L, artykul Kraszew- 
skiego 67. . 
,Obrazy z zycia i podrozy« Kraszewskiego 60. 
Sqd Kraszewskiego 0 Dziennikll M6d w.,Tygo- 
dnikll Petersburskim 60. 
S::tdy'Tygodnika Petersburskiego« 0 Kraszewskim 
60_ 
>Spojrzenie na dzisiejsz::t literatur
 polsk::t.., artykul 
Kraszewskiego 66_ 
>Szlachtografia- Kraszewskiego 68. 
hSzlachtografih przedruk w Dzienniku M6d.. 60. 
Utwory Kraszewskiego w ,.Dziennikll M6d, 86_ 
Wyjqtek listll Kraszewskiego do redaktora ,Dzien- 
nika M6d.. 60. 
Kratter, redaktor ,Rozmaitosci. 3. 
Kremer 64. 
Krf;zlowa, posiadlosc hr. Forgacha 86. 
Krieg br.; prezydent gubernialny Iwowski 80-8284, 
85. 
Kronikarze polscy 37. 
Kropiiiskiego ,LlIdgarda< - ocena Waclawa zOleska 
25. 
- zamiar wydawania Dziennika we Lwowie 78. 
Kr61estwo Polskie 33, 46. 
Kr610dworski r€;kopis 3, 46. 
Krupinski Franciszek - jego »filozofia w Polsce- 64. 
Krynica 34. 


13
		

/554_0001.djvu

			--, 


Krzemieniec 38. 
Ksi::tzki zakazane 79, 86, 87. 
Ksif;garstwo wiedel'iskie 74. 
Ksi€;stwo Warszawskie 2, 18. 
Ksif;za polscy 17. 


Lachowie Illb Leehowie wprowadzeni do historyi 
polskiej 63. 
Laehy 50. 
Landsdragon galieyjski 61. 
Lechicka kwestya - zdanie 0 niej Bielowskiego 63. 
Leehowie zob. Lachowie. 
.Lekarz swego honoru«, oceniony przez Waclawa 
z Oleska 35. 
Lemair i Boire, autorowiedramatll Zamek Kenilworth.., 
recenzya ich utworu przez Wadawa z Oleska 
26. 
Lemberger Miseellen 13. 
- Zeitung 2. 
Lessing 4. 
Lewicki 50. 
Libelt Karol 64. 
Lieeum Iwowskie 2. 
Linde Bogumil 4, 17, 46. 
Lipinski Karol, muzyk Iwowski 36, 50. 
Muzyka Lipinskiego do wodewilu Kaminskiego 
,Kl6tnia przez zaklad - i ilustracya ; Syreny 
z Dniestru, 47. 
Wsp61praeownictwo Lipinskiego w ksi::tzee Wa- 
clawa z Oleska 47. 
Lipsk 74. 
Liptawa 33. 
Listopadowe powstanie 4. 
Literatura franeuska 34. 
galicyjska 30, 55, 66, 67, 77, 78. 
hiszpanska 34_ 
niemiecka 45. 
polska, (Zygmuntowska) 17, 18, 37. 
polskiej katedra na Uniwersytecie Iwowskim 2. 
ruska 45. 
slowianska 34, 35, 45. 


l:awrowski 50. 
tobeski FeIieyan, wsp61pracownik .Dziennika M6d« 
68. 
l:omnica w Karpataeh 33. 


Maei::tg 84. 
Madej z Halicza 33. 
Maciejowski 50. 


98 - 


Kulczyeki Tomasz, krawiee, alltor ksi::tzek 0 krojll su- 
kien i .Rysu historycznego Towarzystwa 
strzelc6w Iwowskicb«, wydawca i redaktor 
tytularny Dziennika M6d< 58, 60, 61, 65, 
66, 68, 69, 78. 


T---oI 


. Literatura w Galieyic, ksi::tzka Zawadzkiego 66. 
Lobkowicz ksi::tzf;, gllbernator 85. 
Longar Jaroslaw, autor krakowiak6w ezeskich 51. 
Lorek K B., ksif;garz lipski 74. 
Lubien 56. 
Lubomirski ksi::tZf; 4. 
LlId polski 50. 
Stosunki ludll polskiego 50. 
- ruski 50. 
Stosunki ludu ruskiego 50. 
,Ludgarda« Kropinskiego 25. 
LlIdowego ruchu pionierzy w Polsce 18. 
Ludll idealizowanie 18. 
Ludwik Bawarski 74. 
.-lwowianin<, czasopismo Iwowskie 58. 
Lw6w 2, 5, 30, 40, 46, 47, 51, 55, 58 -61,67,75-79, 
85. 
Bombardowanie Lwowa 87. 
Cenzura lwowska 67. Zob. nadto eenzor, eenzura. 
Filozofii niemieckiej znajomose we Lwowie 3D. 
Lieeum Iwowskie 2. 
MlodzieZy Iwowskiej kult Byrona 4. 
- Goethego 2. 
Pisma Iwowskie 62. 
Poezyi uprawa w gronie mlodziezy Iwowskiej 2. 
Ratusz Iwowski 15. 
Swiat literacki Iwowski pod wptywem recenzyi 
Waclawa Zaleski ego 31. 
Teatr lwowski niemiecki 29. 
- polski 18, 27-30. 
- schronieniem ezystosci jf;zyka j mysli 2. 
Uniwersytet Iwowski 2. 
Wydawcy Iwowsey 87. 
Wydawnictwa lwowskie 73. 


L 


l:ukaszewicz J6zef, zalozyciel i redaktor .Tygodnika 
Literaekiego« 77. 
Krytyki l:ukaszewicza w »Or
downika" 66. 


::M: 


Magnuszewski 59. 
Artykllly Magnuszewskiego w .Dzienniku M6d. 
67 68.
		

/555_0001.djvu

			»Makbet Shakespeare'a 32. 
Maksymowicz, 
 jego zbior maloruskich piesni 50. 
Malczewski 4_ 
Malicki Karol 13. 
Malorossyjskie piesni zob. Maksymowicz. 
Marin Kajetan 84. 
Marya Teresa, cesarzowa 33, 73. 
Marynowski Aleksander w Krakowie 87. 
»Matka rodu Dobratynskiche, tragedya 18. 
Mallss jozef, profesor, wydawca >Pielgrzyma Iwow- 
skiego«, redaktor .Miscellow« 3, 5, 13. 
Melitele 39_ 
Merimee'go: "Podwojne oszukanie si€;<, przek!ad 
Waclawa z Oleska 34. 
Mettern ich 24. 
Michalewicz Mikolaj, profesor Uniwersytetll Iwow- 
skiego, redaktor >Oazety Lwowskiejc i -Ro- 
zmaitosci. 2, 27. 
Mickiewicz Adam 32, 33, 35, 38, 47. Zob. Bruchnal- 
ski W., - jaszowski Sf. 
.Dziady« Mickiewicza 51. 
.Oda do mlodosci« 32, 87. 


Nabielak jozef 46, 55_ 
Przeklad Nabielaka ,Krolodworskiego R€;kopisu« 
w .Haliczaninie« 3. 
Napoleon 4, 68. 
Portret Napoleona 6_ 
Narodowosci brak u pisarzy polskich 38. 
- 2rodlo 3. 
Narody slowianskie 45. 
Narod polski 37. 
Naruszewicz 4, 16, 17, 38. 
Nausikaa z Odyssei 24. 
Neuhallser 4. 
Niemcewicz 4, 16. 
Niemcy 37, 47, 64, 68. 


»Oda do mlodosci« Mickiewicza 32, 87. 
Odyniec A. E. 32- 
Odyssea 4. 
Ohladow 5. 
»Oldyna« 18. 
Olizarowski, - jego zamiar wydawania we Lwowie 
»Dziennika« 78. 
Opis koronacyi cesarza Ferdynanda w Pradze, umie- 
szczony w .Gazecie Lwowskiej« 85. 
Opis koronacyi krola w Kongo, umieszczony w»Ro- 
zmaitosciach« 1836 r. 85, 86. 
Opole, miejsce pobytu Waclawa z Oleska 7. 


- 99 


Poezye Mickiewicza 2, 51. 
'Sonety. Mickiewicza, - przeklad Ich na jf;zyk 
niemiecki przez Waclawa z Oleska 33. 
Uwielbienie Waclawa z Oleska dla Mickiewi- 
cza 33. 
Millltinovic, zbieracz piesni czamogorskich 51. 
Minasowicza przeklady Schillera 57. 
,Miscellen Lemberger«, wydawnictwo Iwowskie 13. 
Mitrovsky hr., kanclerz 84. 
Mnemosyne«, dodatek do niemieckiej Gazety Iwow- 
skiej 13, 80, 81, 83, 85. 
Mochnacki Dymitr, sluchacz teologii, spiskowiec, wi€;- 
zien 56. 
Klemens, sluchacz chirurgii, sluchacz teologii 
gr. kat., naczelnik i tworca spiskow polity- 
cznych pol skich, autor pamif;tnika 56, 59. 
Maurycy 30. 
Monarchizm wykpiony przez Bechera 74. 
Morawianie 45_ 
Moskwa 25, 50, 87_ 
Muhlner, aptekarz Iwowski 83. 


N 


Czasopisma niemieckie 3. 
Filozofia niemiecka 64, 65. 
FilolOfii niemieckiej znajomose we Lwowie 30. 
Idealisci niemieccy 64. 
Z j<;zyka niemieckiego przcklady sceniq:ne 29. 
Literatura niemiecka 45. 
Romantyzm niemiecki 17. 
S::t d Bielowskiego 0 filozofii niemieckiej 60_ 
Teatr niemiecki we Lwowie 29. 
Niemen 14. 
'Noviny Prazske< 74. 
Nowakowski 4. 
Nowogreckie piesni 80. 
Nowy S::tcz 46, 87. 


o 


Orestes Ajschylosa 32_ 
.Or€;downik Naukowy«, czasopismo 60, 62, 63,66,68. 
przedruki z .Or€;downika< w »Dzienniku Mod. 60. 
S'ld Bielowskiego 0 Or
downikll' 66. 
Orzel allstryacki 2, 15, 50, 57, 68, 60. 
polski 15_ 
Osinski 17. 
Ossian lOb. Herder. 
Ossolinski jozef Maksymilian, jego dzielo: »Wia- 
domosci historyczno-krytyczne« 2. 
Klopoty Ossolinskiego z cenzur::t 78. 
Ossolinskich Zaklad zob. Biblioteka. 


13"
		

/556_0001.djvu

			--.J 


Ostaszewscy ze Wzdowa D. 
Ostaszewski Teofil 5. 
Ostaszewski-BaraIlski Kazimierz, - jego praca: 
,. Pierwsze spory 0 alfabet na Rusi Czerwonej« 45. 


Pamnann, kolega Waclawa z Oleska 6_ 
Antoni hr., cenzQl' policyjny Iwowski, cenzor 
polskich i ruskieh dzict w Wiedniu, sekre- 
tarz nadworny w c. k urzf;dzie nadwornej 
policyi i cenzury 58, 76, 80, 81, 84, 86. 
Recenzye teatralne P1illlllanna w »Gazeeie Lwow- 
skiej« 76, 77. 
Piilllllannowie 4. 
Paganini 87. 
Palczewska, artystka dramatyezlla warszawska, wy- 
st€;pujojca we Lwowie 65, 66. 
Pami
tnik galicyjski 3. 
litcracki 66, 69. 
Iwowski 2, 3, 55. 
Towarzystwa liter. im. Ad. Mickiewicza 33. 
Waclawa Zaleskiego 36. 
PaIYz 76, 87. 
Pawlikowski 50. 
Pawlikowski Owalbert, zast€;pca kuratora literaekiego 
Zakladu nar. im_ Ossolinskich 65. 
P::ttnik Iwowski, almallach 32, 33. 
- Narodowy 39, 49. 
- zob. Zaleski Waclaw. 
Peplowski Stamslaw zob_ Sehnur-Peplowski. 
Petersburg 16. 
Philoludzki, pseudonim Zaleskiego Waclawa 32_ 
Pi::ttkiewicz Ludwik, wydawca ,Pamif;tnika galicyj- 
skiego», P::ttnika< 3, 33. 
.Pielgrzym Iwowski«, wydawnictwo 3, 39, 46. 
,..Pielgrzym c , wydawnictwo. zob. Salomon. 
Piesn 0 czwartym pulku na teatrze preszowskim 87. 
Piesni ludowej wartose poetyczna 52 
znaczenie wedlug Waclawa Zaleskie- 
go 40. 
Piesni ludowe 42. 
w historyi literatury 40. 
a poezya artystyczna 40. 
naturaln::t, narodowosci odpowiadajqc::t 
poezy::t 42 
sobotkowe, fiisackie, rzemieslnicze, 
ehrzestne, stypowe. weselne, obzynkowe 39. 
ludu bukowinskiego 49. 
Illdu Galicyjskiego Waclawa z Oleska 1, 
36-39, 48. Zob. Zaleski Waclaw. 
Illdu podolskiego 48. 
Illdu ukrainskiego 48. 
malorossyjskie 48. 
nowogreckie 40. 
polskie ludowe 36, 37, 43. 


-/ 


100 - 


Ostrotf;ka 4, 87. 
Oscislawski Jan 13. 
Owidyusz 24. 


p 


Piesni ruskie ludowe 36, 43. 
slowianskie ludowe 37, 38, 40, 43. 
serbskie jllnackie 38. 
rolnikowc 18. 
Piesni gminnych zbiorll potrzeba 39. 
Illdowych zbioru pozytek 43. 
Piter, wiceZupan preszowski, przechowuj::tcy zakazane 
ksi::tzki 86. 
Piller Fran ciszek 36, 57, 58. 
drukarz kosztowny 69. 
ksi€;garz, ukarany za niedozwolone ksiqzki 
79. 
nakladca Waclawa z Oleska 46, 47. 
Pisarze galicyjscy 1, 66. 
Pisma Iwowskie 62_ 
- polskie wobec cenzury 57. 
- poznanskie 62, -66. 
Pismiennictwa galicyjskiego stan 66. 
Poezta dla przemycania ksi::tzek zakazanych mi€;dzy 
Bardyowem a Nowym S::tczem 87_ 
Podkanclerzy«, sztllka zreeenzowana przez Waclawa 
z Oleska. 26. 
Podole 50. 
Podolecki 50. 
Poeci narodowi 38. 
- sztuezni i ich utwory 42. 
Poetycka tworezosc 35. 
Poezya 41. 
narodowa 38. 
polska 37. 
polska ludowa 37, 39. Zob. nadto Piesn. 
staroslawianska 4. 
Poezyi istota 40, 41. 
koniecznosc ',das Nothwendige. 40. 
rozwojll prawa 42. 
teorya 4. 
lInarodowienie 3. 
lIprawa w gronie mlodziezy Iwowskiej 2_ 
wyobrazenie falszywe 41, 42. 
Pokllcie 50, 52. 
Pol Wincenty 2, 50, 59, 87. 
Artykuty Pola w "Dzienniku Mod« 67, 68. 
>Filozofia i przyslowia ludu- Pola 52 
"Pami€;tnik 0 literaturze polskiej XIX W.« 30. 
Zdanie Pola 0 recenzyach teatralnych Waclawa 
Zaleskiego 3D. 
Polaey 14, 17, 57, 76. 
Polak 45. 
Polihymnia J. J. Szczepanski ego 33.
		

/557_0001.djvu

			Pollak Zygmunt, - jego powiesc: Ustf;P z zycia 
kaplana< 34. 
Pollaka mowa na smiere HOttnera 5. 
Polska 2, 14, 33, 44, 47, 48, 50, 76. 
Charaktery polskie graficzne 45. 
Chlop polski 19. 
Dzieeko polskie wyehowane po franeusku 16. 
Filozofia w Polsce 63, 64_ 
o filozofii w Polsce s::td Bielowskiegp 63. 
Oramatycy polsey 4. 
Heglisci polsey 64. 
jf;zyk polski 3, 17. 
Kronikarze polscy 37. 
Ksi::tzka polska pod wzgl
dem ezytelnictwa 66. 
Ksi€;Za polsey 17. 
Literatura polska 17, 18, 37. 
Literatury polskiej katedra w Uniwersytecie (wow- 
skim 2. 
LlId polski 43-45, 50. 
Narod polski 37. 
Orzel polski 15_ 
Piesni polskie Illdowe 36, 39, 43_ 
Pisarze polsey w Galieyi 1. 
---: polsey 38. 
Pisma polskie wobec cenzury 57. 
Powstanie polskie 1831 r. 79. 
Publicystyka polska w GaJicyi 26. 
Romantycznose polska 35. 
Romantyzm polski 32. 
Rz::td polski 50. 


Radwanski 18. 
Rakowieckiego uwagi 0 najdawniejszej poezyi slo- 
wianskiej 40_ 
Rappaport 4. 
Ratisbonne Alfons, zyd-przeehrzta 77. 
Ratllsz Iwowski 15_ 
Raupaeh 4. 
Recenzye teatralne Zaleskiego Waclawa 25. 
Wplyw ich na pllblicznose i auto row 27. 
Reichstadt ksi::tz
, powiesc 34. 
Reitzenheim 4_ 
Reliques of ancient english poetry 37. 
Remizowce 60, 67. 
Rewizye 67. 
Rewollleya francllska 73. 
Rezya 34. 
Rf;kopis Krolodworski 3, 46. 
Rittenberg 38. 
Roezniki Towarzystwa Przyjaciol Nallk Warsz. 4. 
Rodakowski Pawel, adwokat Iwowski 61. 
Rogoyski 4_ 
Rok 1848 24_ 
Romanse francuskie 26. 


101 


Spoleezenstwo polskie w Galicyi wobee eenzu- 
ry 75. 
Starozytnosc polska 33. 
Tealr polski we Lwowie 18, 27-30. 
Ziemia polska I, 16. 
Polszczyzna 50. 
Popiel 50. 
Popow 38. 
Potocki Stanislaw 4_ 
Powiesc, - jej znaezenie i zadanie 34. 
Poznan 47, 62, 65_ 
Cenzura poznmiska 60. 
Pisma poznanskie 62, 66. 
Praez 38. 
Praga 57, 74, 85_ 
Pragskie uroezyslosci koronaeyjne w 1836 r. 85. 
Prasa slowianska 36. 
.Praw,da Ruska. 40. 
.Prazske Noviny< 74_ 
Press burg 33. 
Preszow 86- 
Preszowski szpieg, inwigilllj::tcy emigrantow pol- 
skich na W f;grzech 86. 
T eatr preszowski 87. 
Prus 87. 
Pruski rz::td 2. 
Przeklady seeniczne z franeuskiego 29. 
,Przewodnik Naukowy i Literacki. 1. 
"Pszczola polska , czasopismo 3, 55, 76. 
pulawy 38, 46. 


R 


Romantyeznosc polska 35. 
Romantyzm niemiecki 17. 
- polski 32. 
Rossya 33_ 
j€;zyk rossyjski 50. 
Rosciszewski junosza Adam, promotor zwi::tzkow Ii- 
terackich z Czechami 34, 47, 50, 78. 
Listy Rosciszewskiego 78- 
Oeena "Piesni ludu« Waclawa z Olcska przez Ro- 
sciszewskiego 49. 
Rudolphi 4. 
,Rozmaitosci" dodatek .Oazety Lwowskiej< 1,3, 7, 
13, 18, 25-27, 30-34, 46, 47, 49, 51, 55, 
57-59, 69. 85, 86. 
"Rozmaitosei. wobee eenzury 79, 80. 
Rola ,Rozmaitosci. w dziejach umyslowosci gali- 
cyjskiej 3. 
Trese Rozmaitosci« 3. 
.Rozwida., powiesc jaszowskiego 32. 
Rusin 45, 50. 
Mowa Rusinow 39, 45. 
Spor Rusinow galicyjskich 0 altabet 45_ 
Rus 44, 50, 56.
		

/558_0001.djvu

			DlImki ruskie 50. 
przeklad )ch Wac!awa z Oleska II. 
jc;zyk ruski 45. 
Literatura rLiska 45. 
Lud ruski 43- -45, 48, 50. 
Piesni ludu ruskiego 36, 43-45. 
Wymowa ruska w Galicyi
rozna 39. 
>Rus., czasopismo 45. 
Rychlicki 13. 


Sacher Masoch, dyrektor policyi lwowskiej 78, 
80-85. 
Salomon, wydawca ..Pielgrzyma« 13. 
Salzburg 59. 
San 14. 
Sanockich gorali ruskich wymowa 39. 
S::tcz 6, to, 46, 87. 
Scheitlin, szwajcar, aulor dzicla: .Versuch einer voll- 
standigen Tierseelenkunde 64_ 
Schelling 4. 
Teorya filozoficzna Schellinga 35. 
Schiller Fryderyk 32. 
.Bogowie Grecyi« Schillera w przekladzie Chi€;- 
dowskiego i Kicinskiego 69. 
. Duchowidz« (Geisterseher) S. 3I. 
. Pienia liryczne Fryderyka Szyllera, poprzedzone 
jego zywotem i ozdobione rycinami, wydal 
A. B(ielowski)« 57. 
Przeklady Schillera 2-4. 
Minasowicza 57. 
w cenzurze Iwowskiej 57, 58. 
zebrane przez Bielowskiego 


57,69. 


Brodzinskiego 57. 
Zaleskiego 13. 
Utwory poetyczne i dramatyczne 2. 
»W allenstein« Schillera 32. 
Sehlegel Fryderyk i Wilhelm 4. 
Schnur-Peplowski Stanislaw 2, 47, 76, 80, 81. 
Schweglera: >Historya filozofii« 64. 
Scotia W.: .Zamek Kenilworth«, przerobiony na dra- 
mat przez Boire'a i Lemair'a 26. 
Sedlnitzky, naczelnik policyi panstwowej 74, 78, 81, 
84,86_ 
Seidel 6. 
Senko, bohater dramatll Waclawa z Oleska 18,19. 
Sepesary jozef, asesor preszowski 86_ 
Serbowie 48. 
Serbska gramatyka 45. 
- pisownia 45. 
Serbskie piesni jllnackie 38. 
Serbski slownik 45. 
Serbskich piesni zbior Karadziea 45_ 
Seume 4, 24_ 


- / 


t02 - 


Rylski 4. 
Rz::td polski 50. 
Rzewuskiego artykut: .0 prawidtach cywilizacyi na- 
rodow , s::td 0 nim Bielowskiego 64. 
"Pami::ttki Soplicy- 68. 
.Karol Rys« (z .Pami::ttek Soplicy ) 63. 
utwory w .Dzienniku Mod« 68. 
Rzym 16, 17. 
Rzymian swiatopogl::td 35_ 



 
'n 


S
zimir 4. 
Shakespeare 4, 32, 37. 
przedmiotem stlldyow mlodziezy Iwowskiej 2 
Shakespeare'a: .Macbeth.-, - recenzya Waclawa 
z Oleska 25. 
Siarczynski ks., - jego dyaryusz 78. 
- jego dzielo: "Obraz wieku panowania Zy- 
gmunta III 76. 
Sieminski Lucyan 3, 46, 51, 56, 59, 78,79. Zob. Fischowna, 
Tarnowski 51. 
"DlImki< Siemienskiego, drukowane w Pradze 57. 
»Horoskop« Siemienskiego 66. 
Utwory Sicmienskiego, drukowane w »Dzienniku 
Mod 68. 
Skalkowski Marceli, wspolpracownik .Dziennika 
Mod« 68. 
Skarbka hr. fllndacya, - notatka 0 niej Z
lleskiego 
Waclawa 35. 
Skolimowscy 4. 
Skomorowski 18. 
SlotwiIlski K, dyrektor Zakladu Nar. im. Ossolinskich 
18, 57. 
Ocena Siotwinskiego .Zbiorll Piesni« Waclawa 
z Olcska 49. 
Skargi Siotwinskiego na cenzllrf; -57_ 
Slowacy 45, 48. 
Slowianie 38, 40, 79. 
Ouch slowianski 37. 
j€;zyki slowianskie 3. 
Literatura slowianska 34, 35, 45. 
Narody, pokolenia slowianskie 3, 45. 
Piesni gminne slowianskie 37, 38, 40, 43. 
Prasa slowianska 36. 
Wyobrazenie slowianskie 0 slawie 16. 
.Slowianin«, noworocznik, wobec cenzury 79. 
Slowianszczyzna 46, 49. 
Rozprawa: ,0 Slowianszczyinie przed chrzesci- 
janstwem« 38. 
.Songs« angielskie 37. 
Spinoza 4_ 
Spiz 33. 
Stadyon 87_ 
Stanislawow 4, 46, 69. 
Staroslowianska poezya 4.
		

/559_0001.djvu

			Starzenski hr. Stanislaw, tllImacz Grillparzera 26. 
Staszyc 18. 
Stefanowicz Wilk zob. Karadzic Stefanowic Vuk 40. 
Stein K. G. D., profesor berlinski, - jego dzielo: 
,Podroz przez srodkow::t EuroPf;', recenzo- 
walle przez Wactawa z Oleska 33. 
Stelzhammerowa zob. Julia. 
Stogera 0 Dniestrze w GaIicyi« przeklad Waclawa 
z Oleska 34. 
,,0 goscincach publicznych w Galicyi" przeklad 
Wadawa z Oleska 34. 
Strassbllrg, miejsce pobytu Siemienskiego 78. 
Strllvego ,Wstl;P do filozofii« 64. 
Stuttgard 74. 
Styryjski laniec zob. Chlf;dowski. 
Surowiecki 18. 
Sycylia 33. 
.Symich i Malanka«, dllmka Zaleskiego 11. 


Targowiska, wlasnosc Golaszewskich 56. 
Tarnopol 46. 
Tarnowski Stanistaw - jego praca 0 Siemieiiskim 
56. 
Tatarskie najazdy 50. 
Tatrzanska przyroda w wierszach Wactawa Zale- 
skiego 10. 
Tatzauer, sckretarz gubernialny, redaktor .,Miscellow«, 
radca gllbernialny, prezes rady szkolnej kra- 
jowej 77, 80-86. 
Sprawa cenzuralna T atzaucra 80. 
Wiersz T atzauera 0 Kriegll 80, 81. 
Teatr w Galicyi 27. 
niemiecki we Lwowie 29. 
- polski we Lwowie 2, 18, 27-31. 
stoleczny a prowincyonalny 28. 
Teatralne recenzye Wadawa z Oleska, wplyw ich na 
publicznose i aktorow 25-32- 
Teatry warszawskie 25. 
- wiedcnskie 25. 
Terszakowec 56. 
Those 4. 
Thlllie Wincenty £3, -84. 
Tieck 4. 
Tomaszewski Dyzma Boncza 4. 
Torosiewicz 50. 


Ujejski Kornel, wspolpracownik . Dziennika Mod" 68. 
.Ukrainka«, dllmka Zaleskiego 11. 
Ukrainski dyalekt 50. 
Ulbrecht, dzierzawca huty w Kruzlowej 86. 
.Umnictwo i natura., rozprawa Chl
owskiego 65. 


103 - 


Szafarzyk 38, 48. 
Dzielo Szafarzyka Geschichte der slavischen Spra- 
chen lInd LiteratuT' 40. 
Sonet do Szafarzyka przez jaszowskiego 79 
Szajnocha Karol, wspolpracownik .Dziennika M6d. 2, 
59, 65, 87. 
Szaszkowski 50. 
Szczepanskiego J. J. ,Polihymnia- 33. 
.Szlachta czynszowac, sztuka teatralna 29. 
Szolajski 50. 
Szymanowski 4. 
Szymonowicz 4. 
Sl::tsk 45. 
Sliwinski Hipolit Adolf 13. 
Sniadecki 4. 
Sniezna Gora 33. 
Snigurski, biskup przemyski 59. 


'-r 


Towarzystwo maj::tce sif; zawi::tzae we Lwowie 50. 
- Przyjaciol Nallk Warszawskie 50. 
Tragedyi tcorya Waclawa z Oleska 31. 
T rentowski 60, 64. 
"Chowanna, Trentowskiego 63. 
S::td Bielowskiego 0 Trentowskim 60, 63, 64. 
. Treny Wiesniaka- (Do Pawla Rodakow5kiego), wiersz 
Chlf;dowskiego 61, 65. 
Trubadurowie 37. 
TlIczyiiski 50. 
Turcy 76. 
Tureckie jarzmo 17. 
Twardowski, zamierzony przez Waclawa z Oleska 
dramat w guscie Fausta 26. 
.,Twardowski na Krzemionkach- J. N. Kaminskiego 
26. 
T worczose poetycka 35. 
. rygodnik IlIuslrowany' 55. 
- Literacki< poznanski 60, 62,64-66. 
Opinia cenzora galicyjskiego 0 "rygodniku Liter.- 
77, 78. 
Rozpowszechnienie Tygodnika Liter.- w Galicyi 
77, 78. 
S::td Bielowskiego 0 Tygodniku Liter.. 66. 
rTygodnik Petcrsburski< 60,67. 


u 


Uniwersytet krakowski 2. 
- Iwowski 2. 
Urival ks., dyrektor cenzury w Preszowie 86. 
.Uwagi ogolne nad literatur::t w Galicyi_, artykul > T y- 
godnika Literackiego" 77, 78.
		

/560_0001.djvu

			Voleur 66_ 


Woo., Wadaw z Oleska, pseudonim Zaleskiego Wa- 
clawa 1, 27. 
Walhalla, artykllt Bechera 74. 
,Wallenstein< Schillera 32 
Wanda«, ezasopisIllO 69. 
Warszawa 3, 46, 47, 55, 69. 
Czasopisma warszawskie 3. 
Teatl'y warszawskie 25. 
"Was wir wunsehen ?<, wiersz Tatzauera 81, 84, 85. 
Wasilewski 50. 
Zamial' Wasilewskiego za/ozenia pisma we Lwo- 
wie 78. 
Zygmunt 66. 
Wasylewski Stanislaw 2. 
Walzmann, gora w poludniowej Bawaryi 69. 
.Wejscie do Krakowa<, wiersz, pot
piony przezccn- 
zora we Lwowie 78. 
Wencel, ksil;garz przemyski, sekretarz Towarzyslwa 
.Concordia< 4. 
Werter 5. 
Werteryzm 5, 6. 
W f;gry 86. 
Ludnose Wf;gier zob. Cz6rnig. 
Krol wf;gierski 33. 
Wf;gierski, poeta 4. 
Wl;zyka Rafala wiersz na Lipinskiego 47. 
Wieden 25, 33, 74-76, 80, 84, 86. 
Ksil;garstwo wiedenskie 74_ 
Teatry wiedenskie 25_ 
Wieland 4. 
Wiesiolowski 50. 
Fran ciszek, wspolpraeownik . Dziennika Mod< 
68. 


Zaborowski Tymon 76. 
Zakazane ksi::tzki lOb. Ksiqzki. 
Zakazanyeh pism przemycanie 86. 
Zaklad Ossolinskieh 55, 65. 
Zalescy Waclawowie 47. 
Zaleski Jozef Bogdan 32, 38, 66. 
Przek/ady Schillera Zaleski ego 57.- 
Zamiar Zaleskiego wydawania > Dziennika N we 
Lwowie 78. 
Mikolaj, stryj Waclawa 7. 


104 - 


"'
 


Vrabetz 4. 


""V 


- Wieslaw« 18. 
Wietrzno, wioska Chlf;dowskiego 56, 59. 
Wild Ludwik, ksif;garz we Lwowie 75. 
Rewizya w ksif;garni Wilda 1837 r. 75. 
Wilenskie czasopisma 3. 
Winiarz Edward, zarz::tdca ksif;garni Ludwika Wilda 
75. 
Ludwik 76. 
Winiwarter, eenzor, prof. Uniwersytetll 76. 
Winkelmann 4. 
Wirtemberska ksil;zna Marya z Czarloryskich 18. 
Wisla 14. 
Wis/oeey 67. 
Wis/oeka Kordula 61. 
Wisniewski 4. 
Witwiekicgo Stefana ,,8allady« i .Edmund. - s::td 
o nich Bielowskiego 63. 
Wloehy 25, 47. 
Wojcicki Kazimierz Wladyslaw 3, 51. 
Ocena Wojciekiego "PieSni ludll galicyjskiego< 49. 
Piesni ludu Bialochrobatow i Rusi z nad BUgll« 
52. 
Wolski K. 18. 
Woronicza rozprawa »0 piesniach narodowyeh< 40. 
Woykowski A., redaktor .Tygodnika Literaekiego< 77. 
Wroblewski Kazimierz - jego rozprawa Bronislaw 
Trentowski« 64. 
. Wycieczka do Berchtesgaden«, artykut Ch/I;dowskiego 
67, 68. 
Wyprawa Igora na Polowcow. - jej polsey tlu- 
maeze 46. 
Wysocki, adwokat, mecenas Iwowski 61, 68. 
Wzdow 6. 


z 


Zaleski Waclaw (pseud. Kontraktowy, Woo. z Oleska, 
Waclaw z Oleska, Philoludzki z 0_), urzl;dnik 
gubernialny, wspo/praeownik »Gazety Lwow- 
skiej«, ezlonek stan ow, radca nadwornej kan- 
celaryi, pelnomoeny komisarz rz::tdowy, gu- 
bernator Galicyi z Bukowin::t i Krakowa 1. 
17, 34, 35, 49, 50. 
1. Zaleskiego Waclawa szezegoty biograficzne: 
Autokrytycyzm 7. 
Brak instynktu dla polszczyzny 6.
		

/561_0001.djvu

			Charakter ksztaltowania sil; 5. 
D::tzenie do literatury slowianskiej 45. 
Onmtownose 4. 
Ouwernerki prywatne 4. 
Interes dla Iiteratury polskiej i jej rozwoju 13. 
Jf;zyk niemiecki 6. 
- polski 6. 
Kochanki 5, 6, 25. 
Lektura 4. . 
Lud w tworczosci Zaleski ego 18-23. 
Mlodose 4 i nasI. 
Obudzenie uczue narodowych 7. 
Opinia Zaleskiego 0 T atzauerze 80. 
Podnieta pierwsza tworczosci - milose 7. 
Przygotowanie literackie 4. 
Pobyt u stryja w Opolu 7. 
- w Nowym S::tczu 46. 
- w Warszawie 46. 
PodrM do Krolestwa 7. 
Poeci 4. 
PozI1anie sif; z Bernatowiczem i Oolf;biowskim 46. 
Rozbudzenie poczucia polskosci 13. 
Relacya Za!eskiego 0 »Biicher-Revisions-Amcie< we 
Lwowie 75. 
S1jd 0 wartosci poezyi lu.dowej 43. 
Slabose dla ludu ruskiego 50. 
Siowiallofilstwo 46. 
Stosunki z profesorami Iwowskimi 5. 
- z profesorem HiiUnerem 13, 46. 
- studenckie 5. 
Studya 4, 5. 
Smiere ojca i matki 5. 
Teorya tragedyi 31, 32. 
Towarzyskose 5. 
Towarzysze mlodosci 5. 
Uczniowie 4. 
Usposobienie 5, 7. 
Uwielbienie dla Mickiewicza 33. 
Werteryzm 5, 6. 
W plyw Pulaw 46. 
Wrazenia dziecif;ctwa 5. 
Wspolpracownictwo w .Czasopismie naukowem< 
Zakladu Ossolinskichc 50. 
Wycieczka po krajl
 46. 
- do Krolestwa 46. 
Zamilowanie teatru 25. 
Zapatrywania na Iud polski i ruski, na piesn i poezYf; 
ludow1j 5, 18, 33, 36, 39, 40, 43-49. 
na poezYf; i poetow artystycznych 41, 42. 
Zapoznanie sif; z rozpraw::t Brodzinskiego 46. 
Znaczenie Waclawa z Oreska w romantyzmie pol- 
skim 35. 
2. Zaleski ego Wadawa dzialalnose pismiennicza 
w jf;z. pols.: 
Prace Zaleskiego w ,Rozmaitosciach« Iwowskich 
18. 
Utwcry Zaleski ego niedrukowane 7, 8. 


$TULECIE GAZETV LWOWSKIEJ II, 4:. 


t05 


a) Poezye oryginalne: 
Mlody Adwokat , tragedya w 3 aktach 18-24. 
.Boleslaw<, dramat 7, 24. 
Bohdan Chmielnicki<:, tragedya w 5 aktach 18. 
.Czas.o, wiersz to. 
Do nieczulej Julii< 8. 
-Do J...«, 12. 
Do pszczoly naszej 13. 
Dumka< 11. 
> Faustyna,' 25. 
Oodziny szcz
sliwe' 9. 
Justyna" tragedya 24. 
- Justyna" wiersz 8. 
- Kamien i ziarno" 11. 
Na rowninach, to. 
.Otucha', 13. 
Piesni. 8. 
-Symich i Malanka< 11. 
Tam, gdzie szumny Dunaj plynie. 11. 
Ukrainka < 11. 
Wiersze sztambuchowe i aforystyczne 11, 12. 
-Wzbudzenie« 14. 
Zamiar napisania Twardowskiego< w guscie 
Fausta' 26. 
_Znak. 15, 16. 
Zrzucenie 15, 16. 
b) Przeklad y : 
Przeklady wogole 34n. 
Ooethego 13. 
..Sonetow Mickiewicza na j
yk niemiecki 
33. 
poetow pol skich na jf;zyk niemiecki 13. 
z Schill era 13. 
c) Proza: 
o Bowringa ,Wyborze poezyi polskitj< 32. 
o ,Czasopismie Muzeum Czeskiego< 34. 
Dziennik Zaleskiego 6, 7. 
o Federicha .Amerykaninie we Francyi 26. 
o Felinskiego . Barbarze< 25. 
»Filozofia w przewroconych sankach< 34. 
o Fredry komedyach: >Duma spanoszonego« 25. 
-M::tz i zonae 26, - »Odludki i poeta« 18, 30,31- 
o Orillparzera "Matce rodu Dobratynskich< 18,26. 
o Oolf;biowskiego -0 domach i dworach< 32. 
o Ifflanda ,Obzynkach< 25. 
Kalderona rozbior 31. 
o Kaminskiego Krakowiakach i Ooralach 25,- 
. T wardowskim na Krzemionkach 26. 
o Kropinskiego »Ludgardzie< 25. 
o Lemaira i Bcirea ,Zamku Kenilworth, 26. 
.Pierwsza milosc 34. 
-Nekrolog Kodescha, 34. 
.Notatka 0 fundacyi hr. Skarbka« 35. 
Notatki i artykuly 0 literaturze zagranicznej 34. 
Notatki i uwagi 16. 
Obrona pisowni Felinskiego 32. 
-Pami<::tnik. 25, 36, 46. 


a
		

/562_0001.djvu

			Pidni polskic i ruskie ludu galicyjskiego< 33, 
36 i nasI. 
Hrak piesni 1I Illdu polskiego 43-44. 
Inslrumcnlacya piesni 48. 
Krakowiaki, ich Iresc i uklad 44-46. 
KryterYllm piesni ludowej 45. 
Krylyka zhioru Piesni pol skich i ruskich ludu 
galicyjskicgo< 47-49. Zob. nizej: Oceny. 
Kweslya ukladu piesni 43. 
Mysl syslematycznego zhierania piesni ludowych 
46. 
Niemoznosc scislcgo rozdzialu piesni polskich 
i ruskich w Galicyi 45. 
Oceny zbioru PieSni polskich i ruskich<: 
Bielowskiego Augllsta 49. 
Chmielowskiego Pioira 52. 
Czeskie 51. 
Rosciszewskiegc 49. 
Serbskic 51. 
Siotwiallskiego K. 49, 50. 
Wojcicki ego K. W. 49. Zob. wyzej: Krytyka. 
Piesni ludu polskie 43-45. 
ruskic 43-45. 
- ruskie !1istoryczne 45. 
Pisownia i alfabet piesni ruskich 45, 48. 
Podnieta do zbierania 36. 
Podzial piesni 43. 
Pokochanie piesni ludowej 5. 
Pozytek zbioru piesni ludowej 43. 
Przewaga piesni ruskich w zbiorze Waclawa 
z Oleska 43. 
Wartosc poezyi ludowej 43. 
Wyjscie z druku zbioru Waclawa z Oleska 46,47. 
Zbieranie systematyczne piesni ludowych 46. 
Znaczenie piesni i poezyi ludowej 39, 40. 
o ,Podkanderzym< 2b. 
Polemika z Chll;dowskim 18- 
_ 0 > Janie z Tt::czyna< z T. Dzieduszyckim 32. 
Przegl::td dziennikow 6. 
.Przegl::td Pamif;tnikow< 4. 
Recenzye teatralne 18, 25-32. 
o Shakespeare'a >Makbecie< 25. 
> Sprostowanie geograficznc< 33. 
Studyum 0 Bernatowiczu 13. 
Teatr polski we Lwowie« 18, 27. 


Zebrowski 4. 
Zotkiew 34. 


106 


.Uwagi nad kTytyk,! Pamit::tnika< 32, 33. 
.Wiadomosc 0 Krynicy. 34. 
Wspomnienie posmiertne prof. Hfittnera 5. 
.0 Zabawkach rymotworczych Jaszowskiego« 32. 
3. Zaleskiego Wadawa produkcya pismiennicza 
w j"zyku niemieckim: 
.Drei Arlen der Liebe, 13. 
>Beschreibllng der Hohle bei Janow. 13. 
.Beschreibung der Oemiilde in Zolkiew< 13. 
.Oo!t ist das schaffende Wesen< 13. 
Mowa 0 sztuce dramatycznej po niemiecku 13. 
.Tagebilcher« 13. 
>Ursachen des Selbstmordes 13. 
.Ober den Werth der positiven Religion« 13. 
Wicrsze niemieckie 8. 
Zaleszczyki 46. 
Zatuski z Iwonicza 59. 
Zaluskich biblioteka 16. 
Zamoyska Stanislawowa 5. 
Zamojski Jozef i Adam, towarzysze Wadawa z Ole- 
ska 5. 
Zawadzki Aleksander Jan Antoni dr., przyrodnik, re- 
daktor dodatku .Mnemosyne« do niemie- 
ckiej >Oazety Lwowskiej«, autor dziela .Oa- 
lieya w obrazach« 4, 80, 83, 84. 
Wladyslaw. wsp6lpracownik > Dziennika Mod. 
I, 2, 50, 52, 65, 66, 68. 
Korespondencya Zawadzkiego WI. 55. 
,Literalura w Oalicyi<, ksi::tzka Zawadzki ego 59, 
61, 64, 66. 
.Zeitung allgemeine., w Augsburgu 66. 
w Lipsku 66. 
w Stuttgardzie 66. 


Lemberger« 2. 
Prager« 85. 
Wiener« 35. 
Zielinski Ludwik, redaktor .Lwowianina< 58. 
.Ziewonia<, wiersz Bielowskiego 3. 
- wyda wnictwo Bielowskiego 56, 64. 
Zimorowicz 4. 
Ztoezow 46. 
Rusinow zloczowskich mowa 39. 
Ztoczowskie 60. 
Zygmunt, krol polski 17. 
Zygmuntowska literatura 37. 


z 


Zukowski ego rozprawa 0 piesni ludu polski ego 
w »Mcliteli. 39.' 
Zydowskich ksi::tzek cenzura 76. 



 [Qj0
		

/563_0001.djvu

			Spis rzeczy T 0l11U II ez
sci 4. 


 


OSTASZEWSKI-BARANSKI KAZIMIERZ: Wactaw Z Oleska . 
Rozdzial I. Waclaw z Oleska. - Obraz czasu i stosunkow literackich. Owczesne 
wydawnidwa literackie. - Program Nabielaka w .Haliczaninie.< - Z pamif;tnika Za- 
leskiego. - Przygotowanie literackie. - Wspomnienia lat dziecif;cych. - Pierwsza 
milosc. - Okres werterowski. - Pierwszy drama!. - Z niedrukowanycli poezyi. 
- Autokrytycyzm. 
 Elegie. - Ody i piesni. - Wiersze albumowe. - Aforyzmy. - 
Wiersze patryotyczne. - Pogl::tdy i zapalrywania narodowe. . 
Rozdzial II. Wil;ksze prac.e Zaleskiego. - .Bohdan Chmielnicki. - ,Mlodyadwokat«, 
tragedya w trzech aktach. - Charakterystyka tendencyi. - Jednostronnosc w ideal i- 
zowaniu ludu. - Na szerszej widowni. - Pierwsze wyst
py w .Rozmaitosciadl<.- 
Ocena »Matki rodu Dobralynskich«. - Zasadnicze zaznaczenie slanowiska. - .Teatr 
polski we Lwowie. - »Czego po nim wymagac i jak s::tdzic 0 nim nalezy? - 
Krytyka .Odludkow i poety<; jej znaczenie w dziejach rozwoju krytyki w Galicyi; 
polemika z Chlf;dowskim; krytyka literacka. - Glowniejsze prace Zaleskiego, druko- 
wane w .Rozmaitosciach«. . 
Rozdzial III. Piesni ludu galicyjskiego. - Geneza. - Wplyw Herdera i Brodzinskie- 
go. - Wzory prac tego rodzaju. - Wplywy romantyzmu. - Bezposrednie po- 
budki. - Pogl::td Zaleskiego na wzajemny stosunek piesni ludowej i poezyi artysty- 
cznej. - Uklad tresci. - Podzial materyalu. - Stosunek piesni pol skich do 
ruskich. - Kwestya pisowni piesni ruskich. - Dlaczego alfabet polski? - Z pa- 
mil;tnika Zaleskiego. - Ocena 'piesni. przez Augusta Bielowskiego. - Inne kry- 
Iyki. - 0I05Y prasy slowianskiej. - Zdanie P. Chmielowskiego. 


\I CZARNIK BRONISI'AW: B i el ow sk i i C hlf; d 0 w s ki. 


1\1 OSTASZEWSKI-BARANSKI KAZIMIERZ: Z d z i e j 0 w c e n z u r y. 
Dwie przewodnie zasady rz::tdow austryackich przedmarcowych. - Autor w walce 
z cenzorem. - Niewygodne polozenie rz::tdu. - Charakterystyka cenzora galicyjskie- 
go. - Urz::td rewizyi ksi::tzek, jego sklad i pomieszczenie. - formlltki urzl;dowe. - 
Z galeryi cenzorow. - figle alltorow. - Gospodyni cenzorska. - Ucisk po r. 
1830. - Nieznany autor 0 stosunku cenzora do literatury. - Odwet obrazonego. 
 
Poznanski »Tygodnik literacki. pod nozem cenzury Iwowskiej. - Opozycyjna klika 
literacka we Lwowie. - Rosciszewski 0 cenzurze. - Casas fatatis. - Wiersz 
Tatzauera. - Charakterystyka czlowieka. - Przeoczenie cenzora. - Obllrzenie Arcy- 
ksil;cia-gubernatora. - Arcyksi::tzf; do Sachera, Mitrowsky'ego i Kriega. - Ktopoty 
prezydenta. - Raport Sachera. - Zeznania Thulliego i A. Zawadzkiego co do Ta- 
tzauera. - Arcyksi::tzf; ponownie do Kriega. - Wymowka z Wiednia. - Drugi casus 
fatatis. - Dwie, zupelnie rozne koronacye. - Wyjasnienie Arcyksif;cia. - Dalsze 
losy sprawy. - Przemycanie ksi::tzek - Raporty szpiega z Przerowa. - Zakonczenie. 
I n d e k s imion wtasnych i wazniejszych pospoJitych 
Ryciny: 
Portret Wadawa z Oleska. 
Portret Wadawa Zaleski ego. 




 


Str. 
1 - 52 


1- 17 


18 - 35 


36 - 52 


55 - 69 


73 - 87 


78- 87 
91-106 


!q*