/p0498.djvu

			.... 23 i 24. 


1 GRUDNIA 1932 r. 


Rok W. 


'-;; !t '.' 
w
:t\
¥".;


:;;'Y':::f'
. w ""t'" 
 
,,
' "q," :'>-'l:
;:f;:i
 

 .., 
'''\o-'''..:'1'T
'''' ,","'
' 
..."
 )
->;J)" R:-.:<- 
 '
-!łł: 
\ 0)0"- o!s.' . . -.,. . ',j '(,
 

'''


-' <\
"'"{;'' ( :::J''' I; ":'\I: 
 r.; ..... .1'&.' -l', ..... '., " '" 
.;.!. 
'-G :<:' <;.>1, 

,:::;':1t:j 


;

;f ,.:
 ' ....
 . 
;;,.
ł-- .' 
 
 -. 
,-,..... 
 
 -
.. -t.r ' 
,y I;j; 
 ;.y:!:,i.::--ł 

, ..- 
 
. 
I, 
"..lc flr> 
'?-Ił';
'" :,;ii 


, '
-'" .. ""- 
% .. C;
t;1f .. 
 
- 
. 
 ..
S':'! 
,:J.

 , ' " : ł. 

 
,\£..... --.... ,/' t . I'-...:

 
'r.: 
;;
' 

'I-: ,
., ""
, '
_, '1,' 


l' :
t
';
1 
,
;
 .. ,:
 , .re<: y. . 
 .
.."' . :: 
c
' ;.?{- I
. j 
, 
....:
:- .... .. . ' J
:t.... -.. .r.. 
'1/r'li " ....
. 1_.. . .
 ..... --1". 
j' 
"
'" 
"''t.;
 


"'<;{. 



 



 


.. 

 


4- 

" 
! - 
... 
.'1 
-- 
 
"\ 
,
 
t
 


\"$ :'>
 
':"1
<; 

:;$..l=' l: 
-:.t"':l : 
.. S
''-...: 
.. "'
>. 

 ił.
. 
.

ł\ 

 
 

 
..
. 
-
 
.
 
... \ 
 
...\- . 
.' 
'
, 
.', 2 
.
, ' 
\' 


-. 


J, 


f!,. 

 .. 
".r\i: 


! 
,
 
, 
 

... 
.,.-- 

 


. 
&j1 .. 
, . 
/ i;- Al ji 
.' ,,- .. 

, 
, 

 
 
..h 

 


.aGAM 
POLSKI EGO ITOW. R ZYS I E II lA 
I MŻYI. EIÓW i TE CH M I łÓW 
OJEWÓDITWA iLAłKIE.GO 
, ( 


OPŁATA POCZTOWA ulszcza_. RYCZA&.TEM
		

/p0499.djvu

			. . 
- 
.. PAŃSTW. FABRYKA ZWIĄZKÓW AZOTOWYCH I"" 
w CHORZOWIE 
DOSTARCZA: 
SALETRĘ AMONOWĄ-SALETRĘ SODOWĄ 
P RZEMYSŁOW Ą i RAFINOWANĄ - SALETRĘ 
POT ASOW Ą RAFINOWANĄ - SALMIAK KRY- 
STALICZNY - SALMIAK SUBLIMOWANY- 
WĘGLAN AMONU - KWAŚNY WĘGLAN 
AMONU-AZOTYN SODOWY - KWAS AZO- I 
TOWY TECHNICZNY - KWAS AZOTOWY 
I 
CHEMICZNIE CZYSTY - WODĘ AMONIA- 
KALNĄ CHEMICZNIE CZYSTĄ - AMONIAK 
SKROPLONY - SODĘ KALCYNOWANĄ, 
tylko na eksport - TLEN - AZOT 
ORAZ NAWOZY AZOTOWE ZA POŚREDNICTWEM WSZYST- 
KICH ORGANIZACYJ ROLNICZO-HANDLOWYCH w KRAJU. 
Spółka Akc. "AZOT" w Jaworznie 
DOSTARCZA: 
WAPNO CHLOROW ANE- POT AŻ ŻRĄCY - po- 
TAŻ KALCYNOWANY (WĘGLAN POTASU)- 
CHLOREK POTASU 99,5%-IOO%-"SOLNIT" 
dla konserwacji mięsa - ŻELAZOCJANKI 
POTASOWY, SODOWY i WAPNIOWY oraz 
ŚRODKI OW ADO- i GRZYBOBÓJCZE. - 
. -. 


ł.
		

/p0500.djvu

			Nr. 23 24. 


Katowice, 1 grudzień 1932. 


Rok V. 


TECHNIK 


ORGAN POLSKIEGO STOWARZYSZENIA INŻYNIERÓW 


TECHNIKÓW WOJ. ŚLĄSKIEGO 


TREŚĆ NUMERU: 


I. Wypadki przy maszynach wyciągowych - inż. 
Jan Obrąpalski 406 
2. Regulatory bezpieczeństwa parowych maszyn 
wyciągowych - inż. Klemens Rusek 409 
3. KataJiza - inż, Witold Rennel . 418 
4. Organizacja robót ogniowych - inż. Jan Urban 421 
5. Wentyle elektryczne i prostowniki - inż, August 
Smolański .. .. 424 
6. Łączenie szyn kopalnianych pod ziemią zapomocą 
spawania autogenicznego - inż, Artur Jahns 432 


7, O konserwacji nieczynnych kotłów parowych 
-- inż. Stanisław Ze lena . 435 


8. Przegląd czasopism technicznych 437 


9. Dział gospodarczy 445 


10. .. Dział prawniczy 447 


11. Z życia towarzystw technicznych 448 


12. Wiadomości Ligi Obrony Powietrznej i Prze- 
ciwgazowej . . 450 


Wypadki przy maszynach wyciągowych. 
Komunikat Stowarzyszenia Dozoru Kotłów Parowych w Katowicach. 
Podał Dyr. inż, J. Obrąpalski. 


W roku biezącym znowu zaszło przy wy- 
ciągowych maszynach kopalnianych kil- 
ka wypadków, zasługujących na uwagę 
i podanie do szerszej wiadomości ku przestrodze 
i pouczeniu zainteresowanych. Opis wypadków 
wraz z uwagami krytycznemi podajemy w arty- 
kule niniejszym. 
1. Na kopalni A pracuje od roku 1884 
wyciągowa maszyna parowa z kołem Koepego, 
która wydobywa po 4 wozy na klatce z głębo- 
kości 243 m z szybkością największą 12 misek. 
Maszyna jest wyposazona w hamulce o napędzie 
hydraulicznym; wodę pod ciśnieniem do 8 atn 
dostarcza pompa parowa, w przewody wodne 
wbudowany jest akumulator ciężarkowy. Ma- 
szyna posiada przyrząd bezpieczeństwa syst. 
R6mera z r. 1890, którego zadaniem jest czuwać 
nad szybkością jazdy w okresie hamowania oraz 
zapobiegać przejechaniu stacji końcowej i rusza- 
niu z miejsca w fałszywym kierunku; we wszyst- 
kich tych wypadkach interwencja przyrządu 
ogranicza się do całkowitego zaciśnięcia hamul- 
ców, ew. jednoczesnego odcięcia dopływu pary. 
W dniu krytycznym maszynista wydobywał 
normalnie klatki z węglem, jedną z klatek jed- 
nak, jak widać z tachogramu, zatrzymał na 
końcu jazdy nieco przed stacją końcową, poczem 
zaczął opuszczać ją nadół z małą szybkością 


(ok. 2 misek), a od połowy szybu dał całą parę 
i wjechał na stację końcową z szybkością i2 misek; 
klatka górna wjechała do wieży i została zatrzy- 
mana pod kołami linowemi, prawdopodobnie 
w znacznej mierze przez naciąg wiszącej pod 
nią liny wyrównawczej. Przyczyn tego nie- 
zrozumiałego manewru niepodobna było' ustalić, 
częściowe wytłumaczenie zachowania się maszy- 
nisty daje fakt jego silnego zdenerwowania 
i depresji z powodu oczekującej go w tym samym 
dniu redukcji, Oględziny wyciągu po wypadku 
wykazały, że klatka dolna osiadła w żompiu, 
górna zawisła na linie pod kołem linowem w wieży, 
zaciski pętli zawiesia linowego weszły na koło 
linowe, lina była prawie nieuszkodzona, lina 
wyrównawcza była wyrwana z zawiesia dolnej 
klatki; poślizg liny na kole Koepe wyniósł 
ok. 10 m. 
W wypadku powyższym zawiodły przy- 
rząd bezpieczeństwa i hamulce, które nie zdo- 
łały zatrzymać opadającej klatki zawczasu przed 
stacją końcową, wskutek zbyt nieczułego dzia- 
łania przyrządu przestarzałej konstrukcji oraz 
opóinionego i zbyt gwałtownego działania ha- 
mulców. 
2. Ta sama maszyna po kilku tygodniach 
uległa innemu wypadkowi w warunkach nastę- 
pujących: w dniu krytycznym zrana zjechała
		

/p0501.djvu

			Str. 407 


TECHNIK 


Nr, 23 i 24, 


załoga dziennej zmiany nadół; po skończonym 
zjeździe zaczęło się wydobycie węgla, wydobyto 
już kilkadziesiąt klatek, gdy raptem przy wydo- 
bywaniu pełnej klatki koniec liny wyślizgnął 
się z uwięzi, cała lina przeleciała przez koła 
linowe Koepe, i spadła do szybu. Obie klalki 
opadły na dno szybu, gdyż żaden ze spado- 
chronów nie zdołał ich zatrzymać. W chwili 
krytycznej klatka podnoszona znajdowała się na 
odległości kilkunastu metrów od górnego po- 
ziomu. Oględziny wykazały, że odczepiony 
koniec liny zadrasnął jedynie kilka belek stro- 
powych w sali maszyny wyciągowej i zgiął silnie 
blaszany dach nad kołami w wieży; koniec ten 
na długości ok, 0,5 m został zupełnie prawie 
rozpleciony, poza tem jednak żadnych uszko- 
dzeń mechanicznych nie posiadał. Lina była 
umocowana do zawiesia klatki zapomocą ser- 
cówki i 4 zacisków dwuśrubowych na linie; 
pomiędzy zaciskiem i liną znajdowały się pod- 
kładki ze skóry o grubości do 5 mm, podkładki 
te w kilku miejscach były poprzecinane ostrą 
krawędzią zacisków. Na kierownikach górnej 
klatki pozostały znaki pazurów spadochronów, 
ślady są jednak niegłębokie, coraz płytsze, im 
głębiej w szybie; w miejscach pierwszego za- 
ciśnięcia pazurów - niegłębokie wcięcie dwóch 
noży każdego pazura, bez deformacji skrawania, 
miażdżenia a nawet łupania drzewa, które mo- 
głyby klatkę zatrzymać. W miejscu, leżącem 
nieco poniżej początku zaciśnięcia pazurów, 
brakuje części kierownika na długości ok. l m 
i grubości 2/3 całego przekroju; część ta, od- 
dzielona od reszty drzewa kierowniczego starem 
pęknięciem, została prawdopodobnie oderwana 
przez pazury spadającej klatki i spadła do szybu. 
Na drodze opadania dolnej klatki ślady pazurów 
są jeszcze płytsze niż przy klatce górnej. Pa- . 
zury spadochronów posiadają po 3 ostrza poje- 
dyńcze z każdej strony kierownika; działanie 
ich jest wyłącznie tnące, bez skrawania lub 
miażdżenia drzewa. 
Kierowniki w szybie są częściowo wyro- 
bione, miejscami zbutwiałe, połączenia ich nie 
zapewniają w sposób trwały gładkich przejść. 
W stanie zaciśniętym pazury spadochronów za 
mało zagłębiają się w drzewo kierowników. 
Obie klatki osiadły w żompiu silnie zde- 
formowane, liny zostały zniszczone. 
Nie ulega wątpliwości, że lina wysunęła 
się z zacisków z powodu zbyt słabego zamoco- 
wania i jakichś przeciążeń. Zaciski powinny 
być obliczone w ten sposób, aby w sumie roz- 
wijały między ściśniętemi kawałkami liny siłę 
tarcia, równą połowie wytrzymałości całej liny; 


jeżeli siła zrywająca linę wynosi 110 ton, to 
siła tarcia ma wynosić 55 ton, do czego przy 
spółczynniku tarcia [L = l (b. dużo ze względu 
na nierówną powierzchnię liny!) i naprężeniu 
śrub 1200 kg/cm 2 potrzeba 16 śrub po 21 mm 
średnicy, gdy tym.czasem było ich za1edwie 8. 
Pozatem gruba podkładka skórzana na linie pod 
zaciskiem, częściowo zmiażdżona tym zaciskiem, 
wystawiona perjodycznie ąa działanie wilgoci 
i słońca, nie zapewnia trwałego nacisku, z bie- 
giem zaś czasu może powodować jego osłabie- 
nie. Lepiej jest z tych względów owijać wtem 
miejscu linę cienko konopiami. 
Przeciążenie musiało być naogół nieznaczne, 
gdyż nie znaleziono nigdzie w szybie śladów 
silniejszego uderzenia lub zaczepienia. Przecią- 
żenie mogło być albo jednorazowe pod wpływem 
uderzenia klatki o którąś belkę w szybie, czego 
większych śladów jednak nie znaleziono, lub też 
wielokrotne, niewielkie, w następstwie nierówno- 
mirrnego biegu maszyny parowej z dolną liną 
i uderzeń bocznych i podłużnych przy ruchu 
klatki w wyrobionych kierownikach; bardziej 
prawdopodobna jest przyczyna ostatnia i stop- 
niowe, trwające dłuższy czas, wysuwanie się liny 
i podkładek z zaCisków, 
W ten sposób tylko można było wytłuma- 
czyć wysunięcie się liny z zacisków. Niezłapanie 
klatek przez spadochrony jest zrozumiałe wobec 
nieracjonalnej i przestarzałej ich konstrukcji, nie- 
właściwego ich nastawienia oraz lokalnych braków 
w kierownikach, przy trudnych naogół warunkach 
pracy spadochronów w wyciągach Koepe, t. j. 
z podwieszoną liną wyrównawczą. 
Dziwnym zbiegiem okoliczności o parę ty- 
godni wcześniej wydarzył się w Zagłębiu Reńskiem 
podobny wypadek: w wyciągu Koepe dla głę- 
bokości 700 m pękła śruba służąca dla przedłu- 
żania zawiesia, a obie klatki runęły w przepaść 
pomimo obecności spadochronów. 
Takie samo zjawisko powtarzania się po- 
dobnych wypadków prawie jednocześnie miało 
miejsce przed kilku laty, kiedy na jednej z kopalń 
Śląska polskiego i na jednej Śląska niemieckiego, 
przy rewizji rocznej, wskutek wadliwego przesta- 
wienia regulatora jazdy, klatka wyjechała za 
wysoko i częściowo zniszczyła wierzchołek wieży 
nadszybowej. 
3) Na kopalni B pracuje od r. 1920 maszyna 
wyciągowa parowa z bębnami cylindrycznemi, 
która wydobywa po 4 wozy na klatce z głębo- 
kości 302 m z szybkością 14m/sek; maszyna wy- 
posażona jest w regulator jazdy Schoflfelda, który 
działa przez serwomotory parowe na rozrząd pary
		

/p0502.djvu

			Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


w cylindrach maszyny parowej oraz na hamulce 
maszyny. W dniu krytycznym maszyna wydo- 
była już kilkaset klatek, gdy naraz, przy jeździe 
do góry z naładowaną klatką przy szybkości 
12 misek, kiedy maszynista chciał zacząć zwalniać 
bieg maszyny i w tym celu przestawić drążek 
sterowniczy dla zmniejszenia napełnienia cylin- 
drów - spostrzegł, że drążek ten się zaciął; 
po szamotaniu się z drąikiem zacisnął hamulec 
parowy i przymknął wentyl wpustowy. Mani- 
pulacje te trwały jednak dosyć długo, a klatka 
doszła tymczasem do górnego poziomu z szyb- 
kością ok. 14 misek. Przy przejechaniu poziomu 
podziałał wyłącznik końcowy Sch6nfelda i za- 
cisnął hamulce, było już jednak zapóźno, klatka 
wjechała w górną część wieży o zwężonych 
kierownikach i uderzyła o belki odbojowe, Kli- 
nowy zacisk zawiesia klatki został rozsadzony 
przez nadmierny naciąg liny, wyzwolony koniec 
liny przeleciał nad kołami i upadł na podwórzu 
pomiędzy nadszybiem i budynkiem maszyny wy- 
ciągowej, nie czyniąc żadnej dalszej szkody. 
Klatka zawisła w kierownikach na pazurach spa- 
dochronów. 
Stan regulatora jazdy, którego kilka części 
było silnie pogiętych, wskazywał, że regulator 
spełnił swoje zadanie w okresie hamowania, 
spowodował mianowicie impuls do przełączenia 
serwomotoru na przeciwparę i hamowanie, ale 
pozostało to bez skutku z winy mechanizmów, 
przenoszących ten impuls na organa wykonawcze. 
Jak wykazały badania szczegółowe, zaciął się 
suwak przy serwomotorze stawideł maszyny, 
zacięcie spowodowane było zapieczeniem smaru 
na części skoku suwaka, leżącej nieco poza 
zwykłą sferą jego pracy, Badania wykazały, że 
smar dawał silną wydzielinę asfaltu o zawartości 
popiołu ok. 23 't, tak iż utworzenie się podobnej 
zawady w tych warunkach było bardzo łatwem; 
przy rozbieraniu trzeba było suwak wyciągać 
z tulei zapomocą dźwigu ślimakowego, gdy tym- 
czasem największa siła, którą mogą wywrzeć 
przy jego przestawianiu maszynista lub regulator 


Str. 408 


Schonfelda, nie przekracza 100 kg. Wskutek 
sztywnego układu dźwigni regulatora i suwaków 
unieruchomienie jednej z nich uniemożliwia dzia- 
łanie innych, czyli w razie uwięźnięcia suwaka 
rozrządczego lub tłoka serwomotoru stawidło- 
wego, staje się niemożliwem nie tylko zmniej- 
szenie napełnienia cylindrów i nastawienie ich 
na przeciwparę, lecz i zaciśnięcie przez regulator 
jazdy hamulców. 
Identyczny wypadek miał miejsce w r. 1927 
na jednej z kopalń okręgu Rybnickiego, gdzie 
stwierdzono zacięcie się suwaka serwomotoru sta- 
wideł wskutek znacznego wyrobienia i zadziorów 
w tulei suwaka. 


W Niemczech podobne wypadki zdarzały 
się wielokrotnie. Posiadacze takich serwomotorów 
powinni dbać o ich staranną konserwację i częstą 
kontrolę, w przeciwnym bowiem razie regulator 
jazdy nie może zapewnić należytego bezpieczeń- 
stwa ruchu. Z drugiej strony konstruktorzy po- 
winni również udoskonalić budowę regulatorów 
jazdy, w kierunku wzajemnego uniezależnienia 
poszczególnych mechanizmów dla zatrzymania 
wyciągu w okresie dojeżdżania do stacj
 koń- 
cowej. Ponieważ zaburzenia podobne w czasie 
przymusowego zatrzymywania wyciągu zdarzały 
się zarówno przy napędzie parowym, jak i przy 
elektrycznym, projekt przepisów polskich żąda 
dla maszyn większych osobn ej kontroli szybkości 
w okresie dojazdu do stacji i zaciśnięcia ha- 
mulca ciężarowego w razie przekroczenia war- 
tości, przewidzianych dla danego punktu w szybie. 
Rozsadzenie oprawy stalowej zacisku li- 
nowego, której przekroje obliczeniowe były do- 
stateczne dla całej siły zrywającej linę, kaie 
wnioskować, że i odlew nie był bez zarzutu 
i sama oprawa podlegała pewnym naprę
eniom od 
sił gnących, trudnych do ujęcia obliczeniowego. 
Z wypadków powyższych panowie Kierow- 
nicy ruchu powinni wyciągnąć pożyteczne wska- 
zówki i ostrzeżenia. 


V:1[ 
[L
		

/p0503.djvu

			Str. 409 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24 


Regulatory bezpieczeństwa 
parowych maszyn wyciągowych 
Ciąg dalszy. 
Inż. Klemens R u s e k, Katowice. 


Regulator 


R egulator napędzany jest od wałka stawi- 
dłowego silnika. Zapomocą przekładni kół 
zębatych, ruch zostaje nadany wałkowi "F", 
p. rys. 2 i od niego odgałęziony do poszcze- 
gólnych mechanizmów. Niezależny napęd ma 
jedynie pompa oleju, o której mowa będzie niżej. 
Zestawienie regulatora podane jest na rys. 11. 
Dla wyjaśnienia działania regulatora Iver- 
sena, rozbijam go na kilka mechanizmów, po- 
dobnie jak w opisie regulatora Schonfeld'a, 
a mianowicie: mechanizm, w którym powstają 
impulsy regulacyjne, mechanizm nadawczy (ser- 
womotor parowy), dwa mechanizmy przenoszące 


j 


je ,h 
./1 
A ... 


 /c 


I V e r s e n' a. 


impulsy regulacyjne do serwomotorów stawidło- 
wego i hamulcowego, wyłącznik końcowy oraz 
mechanizm ryglujący kierunek jazdy. Regulator 
napełnienia w aparacie Iversena nie istnieje jako 
oddzielny mechanizm, ponieważ tę funkcję spełnia 
mechanizm sterujący stawidła. 
Powstawanie impulsów regulacyjnych wy- 
jaśnia rys. l. Olej utrzymywany jest w obiegu 
przez pompkę "P". Pompka otrzymuje napęd 
od wałka sterowniczego silnika i wskutek tego 
jej liczba obrotów, a zatem i ilość przetłaczanego 
oleju, są proporcjonalne do szybkości maszyny. 
Przestrzeń "a" jest podzielona na odrębne 


IIIII
 C . 
Ibl' -z 


C ił 
\11 1 - 
---:
 
. 


e 


e 


a 



 


p 


Rys. I. Schemat mechanizmu nadającego impulsy regulacyjne. 


połowy, odpowiednio przestrzeń "b" ma dwie 
szczeliny komunikacyjne i dwa suwaki dławiące 
"c", Olej od strony tłoczenia pompy dopływa 
do jednej z przestrzeni "a", dalej przez szcze- 
linę "d" dostaje się do przestrzeni "b", z której 
przez drugą przestrzeń "a" wraca do pompy. 
Z rysunku widać, że niezbędnem uzupełnieniem 
układu są dwa zwrotne wentyle "h", z których 
jeden zamyka się, a drugi otwiera w pierwszej 
chwili wzrostu ciśnienia. Jednocześnie ze zmianą 


położenia wewntyli "h" następuje samoczynne 
zamknięcie, względnie otwarcie, przysłonek szcze- 
lin "d". Dla zwiększenia pewności ruchu wentyle 
"h" połączone są zabierakiem. Droga oleju na 
rys. 1 oznaczona jest strzałkami. Przy. zmianie 
kierunku obrotów silnika, zmienia się również 
kierunek obrotu pompy, a więc i kierunek prze- 
pływu oleju. Wielkość szczeliny "d" oraz liczba 
obrotów pompy, t. j. jej wydatek wyznaczają 
w każdej chwili ciśnienie w przestrzeni "a" od
		

/p0504.djvu

			\ 
) 


Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


Str. 410 


strony tłoczenia. W każdej z tych przestrzeni 
umieszczony jest tłoczek "e" obciążony spręży- 
nami "f" i "g". Ruch tłoczka "e", nadany mu 
przez zmiany ciśnienia oleju zapomocą syst. 
. dźwigni "A" (patrz rys. 2), zostaje przeniesiony 


z 


---'-r--- 
010 
x 1::L,1
 
../-_-:E=..;. \:f 
- --I" 
I I 
I}H 
I I 
__LL__ _ 


na suwak sterujący serwomotoru parowego "B" 
w ten sposób, aby ruchy tłoka "C" były pro- 
porcjonalnem i jednokierunkowem powtórzeniem 
ruchów tłoka "e". Sprężyna "g" na początku 
ruchu tłoka "e" jest nieczynną. Naciskowi oleju 


H 


fi 


B 


Rys, 2. Przekrój regulatora. 


na tłoczek przeciwdziała tylko sprężyna "f", która 
nie ma wstępnego naprężenia, dlatego najmniejsza 
zmiana ciśnienia oleju odrazu przesuwa tłoczek 
"e", zapoczątkowując proces regulacji. Dokładne 
omówienie działania i skoordynowania sprę- 
żyn "f" i "g" podane będzie dalej. Położenie 
suwaków "c" nastawiane jest przez krzywki "i", 
po których toczą się rolki "j", przesuwające się 
w górę, wzgI. w dół, po gwincie naciętym na 
dolnej części wrzeciona szybowskazu. Skok 
gwintu tak jest dobrany, żeby przesunięcie rolki 
"j" od dolnego do górnego położenia zacho- 
dziło jednocześnie z takimże przesunięciem 
wskaźników położenia klatek. Jak widać z ry- 
sunku, krzywka w swej dolnej części ma prze- 
bieg równoległy do drogi rolki, dlatego w okresach 
rozbiegu i stałej szybkości jazdy, ciśnienie oleju 
zmienia się tylko zależnie od jego ilości. W okre- 
sie zwalniania biegu ciśnienie oleju spadłoby 
naskutek zmniejszenia liczby obrotów silnika, dla 
podniesienia ciśnienia, jak to niezbędne jest dla 
zmniejszenia szybkości, trzeba przymknąć. szcze- 
linę "d", W tym celu krzywka "i" jest w górnej 


swej części wygięta. Przymykanie szczeliny, jak 
to widoczne je.;;t z rysunku, powoduje śruba szybo- 
wskazu podnoszonej klatki. 
Skrzynki "a" w rzeczywistości są umie- 
SZCzone obok siebie, na rys. l podane zostały 
w rozwinięciu dla jasności. 
Regulowanie szybkości jazdy. Mechanizm, 
w którym powstają impulsy regulacyjne, prze- 
stawia tłok "C" serwomotoru w sposób wyżej 
opisany. Siła, którą olej wywiera na tłoczek 
"e", jest mała i służy jedynie dla przestawienia 
suwaka serwomotoru parowego; natomiast nacisk 
tłoka i moc tego ostatniego może być dowolna, 
bo zależy od wymiarów konstrukcyjnych. Kor- 
bowód serwomotoru parowego połączony jest 
z końcem dworamiennej dźwigni "D", p. rys, 2, 
zakl}nowanej na wałku "E", na którym osadzone 
są dwa mechanizmy, z których jeden steruje ser- 
womotor stawidłowy, a drugi serwomotor ha- 
mulcowy. Dla złagodzenia ruchu dźwigni "D", 
obok i równolegle do serwomotoru parowego 
"B", umieszczony jes(cylinder katarakty olejowej,
		

/p0505.djvu

			.. 


Str. 411 


TECHNIK 


której korbowód również jest połączony z koń- 
cem dźwigni "D". 
Sterowanie maszyny odbywa się przez 
. zmniejszanie napełnienia oraz zaciskanie hamul- 
ców. Przy przekroczeniu szybkości najpierw 
zostaje zmniejszone napełnienie, -poczem nasta- 
wiona przeciwpara do ok. 1/ 2 napełnienia ma- 
ksymalnego, dopiero, gdy to nie wystarcza dla 
dostatecznego zredukowania szybkości, regulator 
włącza hamulec za pośrednictwem regulatora 
docisku. Siła hamowania wzrasta stopniowo od 
zera do maksimum. 
Wrzeciona szybowskazu napędzane są od 
wałka głównego "F". Na każdym z nich nacięte 
są 2 gwinty; górny, przeznaczony do posuwania 
wskaźników poziomu, oraz dolny krótszy, o od- 
powiednio mniejszym skoku, po którym posuwa 
się poprzednio wspomniana rolka "j". Jedno 
z kół stożkowych zaklinowanych na wałku "F" 
napędza przy pomocy wałka, przekładni ślima- 
kowej i sprzęgła ciernego wałek "O", pokazany 
na rysunku 8 c, który również należy do zespołu 
mechanizmów regulujących szybkość jazdy. 
Przed przystąpieniem do wyjaśnienia prze- 
biegu regulacji omówię ruch wałka "O" i zwią- 
zanych z nim mechanizmów pomocniczych. Na 
wałku "O", napędzanym przez koło ślimakowe 
za pośrednictwem sprzęgła ciernego, zaklinowana 


\- .....,
 
\ / 
\. ;' 
\ ! 
/\I
 


:t= 1 
, I "" . / 
.:. 
D 


a 


Nr. 23 i 24. 


jest tarcza "M" z osadzonym w niej mimośro- 
dowo czopem "N" oraz tarcza "O". Wałek ma 
tendencję obracania się wspólnie z maszyną, 
jednakże ruch jego jest ograniczony do pół 
obrotu; w tym celu w tarczy "N" wykonane jest 
wyżłobienie, w które wchodzi kołek, ogranicza- 
jący ruch tarczy. Przy każdej zmianie kierunku 
biegu ślimaka, sprzęgło cierne zabiera wałek, 
który robi pół obrotu, a zatrzymuje się w po- 
łożeniu, wyznaczonem przez ogranicznik ruchu. 
Dalej ślimak obraca już tylko ruchomą część 
ciernego sprzęgła. Przeznaczenie tarczy ,,0" 
zostanie wyjaśnione przy omawianiu ryglowania 
kierunku ruchu. Z mechanizmem regulującym 
napełnienie silnika współdziała również drążek 
"H", p. rys. 2. Przy końcu drogi klatki, górny 
wskaźnik poziomu zabiera drążek "H", który 
przy podnoszeniu się przechyła swojem dolnem 
zgrubieniem dźwignie "J" i "K", z których ostatnia 
połączona jest ze zderzakiem "L". Pochylenie 
dźwigni podnosi zderzak, który zabiera tłoczek "e" 
i ustawia go w środkowem położeniu jego drogi, 
dzięki czemu tłok "C" również ustawia się po- 
środku swojego skoku. Drążek "H" spełnia jeszcze 
inne zadania, które będą omówione później. 
Przechodzę do mechanizmu sterującego ser- 
womotor stawidło wy. Dźwignia widełkowa ,,1" 
widoczna na rys. 3, osadzona jest luźno na wałku 
"E", z drążkiem sterującym łączy ją cięgno "a", 


c 


J
 _l 

 \ ,-7 :t= 1 \' 1 ' / :t: 
. \, I / ' \, i ., 

 -, 
 ' / - \ , . I -. 
, ! i, / '7/77J I 1-1' 
,d# ';:' .. 
d e ./ 


\ 
\ 
\ 


7 
; 
/ 
/ 



, 

 
I 5' 


Rys. 3. Automatycze sterowanie napełnienia. 


p. rys. 11. Jeden koniec dźwigni ,,0" połączony 
jest z korbowodem serwomotoru, a drugi przez 
cięgno z rozwidloną dźwignią ,,2". Dźwignia ,,2" 
w rozwidleniu niesie rolkę toczącą się po krzy- 
wiznach widełek, a końcem swoim osadzona jest 
na omówionym powyżej mimośrodowym czopie 
"N". Przy każdorazowej zmianie kierunku biegu 
maszyny, czop "N" zJ;l1ienia swoje położenie 0 1 / 2 
obrotu, przesuwając przytem dźwignię ,,2". Pod- 


czas regulacji szybkości jazdy, ruch tłoka "C" 
pochyla mniej albo więcej dźwignię ,,0", co, 
w sposób zrozumiały z rys. 3, przez nacisk rolki 
na widełki przestawia drążek sterowniczy, z któ- 
rym połączony jest cięgnem ,,
" suwak serwo- 
motoru stawidłowego, p. rys. 11. 
Przy zatrzymaniu klatek na końcowym po- 
ziomie, tłok serwomotoru parowego zostaje pod- 
niesiony do środkowego ppłożenia, jak to było
		

/p0506.djvu

			" 
\ 
\ 
} 


Nr. 23 i 24, 


TECHNIK 


Str. 412 


już wyjaśnione. Dźwignia "D" zajmie przy tern 
położenie poziome, a mechanizm mimośrodowy 
ustawi rolkę ,,3" tuż przy lewej krzywiźnie dźwigni 
widełkowej 1, w sposób pokazany na rys. 3 a. 
Dalsze figury na rys. 3 podają kolejne położenia 
mechanizmu sterującego stawidła dla całego wy- 
ciągu. Z rys. 3 a, który odpowiada ustawieniu 
klatek na końcowych poziomach, widoczne jest, 
że maszynista może całkowicie wyłozyć drążek 
sterowniczy naprzód w kiemnku jazdy górną 
klatką do szybu, natomiast cofnąć może drążek 
tylko tyle, ile to jest niezbędne dla manewro- 
wania. Rys. 3 b odpowiada chwili ruszenia 
maszyny we właściwym kierunku przy pełnem 
napełnieniu. Na rys. 3 c układ narysowany jest 
po przejechaniu przez klatki pierwszego odcinka 
szybu. Mimośród "N" przeszedł do drugiego, 
w stosunku do rys. 3 a i b, krańcowego poło- 
żenia i wypchnął rolkę ku prawej krzywiźnie 
widełek, jednocześnie tłok serwomotoru dzięki 
zluzowaniu zabieraka "L" opadł do najniższego 
położenia, odpowiadającego małemu ciśnieniu 
oleju i wypchnął rolkę ,,3" do najwyzszego po- 
łożenia. Silnik nastawiony jest teraz na maksimum 
napełnienia, jak to potrzebne jest na początku 
rozruchu. Na rys. 3 d układ nie zmienił zasad- 
niczo swojego połozenia, ale naskutek wzrostu 
szykości wzrosło ciśnienie oleju, przez co tłok 
"C" przesunął się w górę i opuścił rolkę ,,3", 
zmniejszając w ten sposób wielkość napełnienia 
i ograniczając szybkość jazdy. Przy przesunięciu Q' 
rolki w dół widełki obracają się na wale "E" 
pod wpływem mechanizmu, który je stale do- 
ciska do rolki. Zmiana położenia widełek, przez 
cięgno "a" obraca drążek sterowniczy i przesta- 
wia oJpowiednio suwak serwomotoru stawidło- 
wego. Na rys. 3 e rolka ,,3" została jeszcze 
bardziej opuszczona, widełki obróciły się jeszcze 
dalej i nastawiły suwak serwomotoru na prze- 
ciwparę, jak na to wskazuje przejście drążka 
sterowniczego poza środkowe położenie. Na 
rys. 3 f powtórzono ostatni układ mechanizmu, 
aby pokazać, że maszynista w razie potrzeby 
może zwiększyć napełnienie przeciwpary do 
maksimum. Rys. 3 g odpowiada zatrzymaniu ma- 
szyny po skończonym wyciągu. Jak widać z po- 
równania z rys. 3 a, rolka ,,3" dolega teraz do 
prawej krzywizny widełek; przy następnym wy- 
ciągu położenia rolki będą się w tej samej 
kolejności powtarzały, ale dla sterowania silnika 
będzie teraz służyć lewa krzywizna widełek. 
Mechanizm, dociskający widełki do rolki, 
pokazany jest na rys. 4 a i b. Jest to przeciw- 
cięzar, połączony zapomocą cięgna "I'" z za- 
bierakiem "a" drążka sterowniczego, który po 
włączeniu zapadki tworzy z drążkiem całość. 


Maszynista po wyłożeniu drążka na początku 
wyciągu zaczepia go z zabierakiem, przeciwciężar 
jest wtedy w swoim środkowym położeniu. Przy 
cofaniu drązka sterowniczego przez cięgno "a" 


drqżek .slerownlczy 


a 



 


d 


a 


tY 


b 


Rys. 4, Przeciwciężar drążka sterowniczego, 


przeciwciężar, ślizgając się po rolce nośnej, 
zostaje podniesiony i dzięki temu wywiera nacisk 
na cały układ, który, jak widać z rysunku, stale 
dociska odpowiednią krzywiznę widełek do rolki 
,,3", bez względu na to, czy regulator zwalnia 
szybkość jazdy, czy też ją zwiększa. 
Wielkość napełnienia silnika, a tern samem 
i szybkość jazdy klatek uzależniona jest od ci- 
śnienia oleju i krzywizn dźwigni widełkowej. 
Te dwa czynniki muszą w każdej chwili jazdy 
klatek ograniczyć szybkość w sposób przepisany, 
a jednocześnie, jeśli działanie ich będzie nale- 
życie skoordynowane, dadzą ekonomiczną regu- 
lację napełnienia silnika. Jest oczywistem, że 
przy tym systemie regulacji maszyna pozosta- 
wiona sama sobie biegnie zawsze z największą 
dopuszczalną szybkością. Maszynista może do- 
wolnie zmniejszyć szybkość jazdy, natomiast nie 
jest w stanie zwiększyć jej ponad granice, wy- 
znaczone przez regulator.
		

/p0507.djvu

			Str. 413 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


W opisie powstawania impulsów regulacyj- stałem przyspieszeniu doszedł do okresu usta-' 
nych zostało zaznaczone, że tłoczek "e", który lonej szybkości jazdy w możliwie najkrótszym 
przesuwa się pod wpływem zmian ciśnienia czasie. Początkowo działa tylko sprężyna "f", 
oleju, obciążony jest dwiema sprężynami "f" sprężyna "g" jest nieczynna. Najłatwiej można 
i "g". W okresie rozruchu silnika napełnienie sobie to wyobrażić, pomyślawszy ten mechanizm 
powinno zmniejszać się powoli, aby układ przy w sposób pokazany na rys. 5 c. Sprężyna "f" 
100 % IW. #re.s Ix:zmOt./ann 


. 
 

 ..rZ#ast: /Z'a:--zYW/$la .f. 

 G.o1zu6koX konce- 
 
,J' , 

 .r!#na "& \ 
.ł ] 

 f:j 

 I.yf?Y f 

 ie
 

 ja/oli 


o li2 qt; 0.6' 0.8 to 
F:G 
I-- Okre.s' rrJz!J/e!7"-I 
a . 


50% 


()% 


c 


Rys, 5. Zależność wielkości napełnienia i docisku hamulca od strzałki sprężyn .f" i .gO, 


jest tu obciążona ciężarkiem, równym jej natę- 
żeniu w okresie ustalonej szybkości jazdy klatek, 
który jest wykonany w kształcie cylindra, obej- 
mującego sprężynę "g", a stoi rlolnem obrzeżem 
na stałej podstawie. Sprężyna "g" zacznie się 
rozciągać dopiero po chwili uniesienia ciężaru. 
Skoordynowanie działania sprężyn pokazane jest 
na wykresie rys. 5 a. Do chwili osiągnięcia 
maksymalnej szybkości jazdy, zmiany ciśnienia 
oleju stosunkowo mało wpływają na położenie 
tłoczka "e", a tem samem i wielkość napełnie- 
nia; natomiast od tej chwili zaczyna działać 
sprężyna "g" i regulacja staje się nieporówna- 
nie bardziej czuła. Oczywiście, w okresie zwal- 
niania biegu, ciśmenie oleju, dzięki przymknię- 
ciu szczeliny "d", jest tak duże, że sprężyna 
"f" jest całkowicie rozciągnięta, zatem sprężyna 
"g" działa, więc regulacja szybkości jest również 
bardzo czuła. 


Ciśnienie oleju możemy dowolnie nasta- 
wiać, zmieniając przekrój szczeliny "d", korzy- 
stamy z tego przy nastawianiu silnika na jazdę 
ludzi. Opuszczenie suwaka "c" musi spowodo- 
wać zmniejszenie szybkości jazdy klatek w tych 
okresach, kiedy nastawiony w ten sposób prze- 
pływ oleju jest mniejszy, niżby to miało miejsce 
przed przestawieniem suwaka. Natomiast w okre- 
sach działania krzywki "i" opuszczenie suwaka 
będzie bez wpływu na szybkość maszyny od 
chwili, w której przekrój szczeliny "d" zostanie 
zmniejszony jeszcze bardziej. Mechanizm dla 
nastawienia szczeliny "d" składa się z wałka 
"k", w którym osadzone są dwie śruby nastaw- 
cze, p. rys. 2. Wałek można pokręcać o 9()O 


ze stanowiska maszynisty tak, że zawsze jedna 
z tych śrub naciska na dźwignię, na której za- 
wieszony jest suwak "c". Śruby nastawiają regu- 
lator na szybkość jazdy ludzi albo wydobycia 
urobku; przez wydłużenie albo skrócenie ich 
można dowolnie zmienić każdą z tych maksy- 
malnych szybkości. 
Mechanizm sterujący hamulec maszyny po- 
dany jest na rys, 6 i 7, 
Hamowanie maszyny może się odbywać 
w trojaki sposób: l. odręcznie przez maszy- 
nistę, 2. od regulatora bezpieczeństwa przy 
przekroczeniu dopuszczalnej szybkości jazdy, 
3. od wyłącznika końcowego. To ostatnie dzia- 
łanie nie należy do regulacji szybkości, dlatego 
będzie omówione później. 
Hamulec maszyny dociskany jest przez 
serwomotor parowy sterowany zapomocą regu- 
latora docisku. Regulator docisku połączóny 
jest z dźwignią ,,7", pokazaną na rys. 6, zapo- 
mocą cięgna ,,8", zatem przy każdym sposobie 
hamowania musi być obrócona ta dźwignia. 
1. Przy ruszaniu maszynista musi całko- 
wicie odhamować maszynę, w tym celu wykłada 
drążek hamulcowy naprzód aż do końcowego 
położenia. Przy hamowaniu maszynista pociąga 
drążek ku sobie. Zmiana położenia drążka 
obraca dwuramienną dźwignię ,,4", która przez 
rolkę ,,5" i pręt ,,6" pokręca dźwignię ,,7". Prze- 
bieg hamowania podany jest wykres owo na rys. 6. 
Widzimy, że docisk hamulców stopniowo wzrasta 
az do środkowego położenia drążka, poczem 
nie zmienia już swojej wielkości. Połączenie
		

/p0508.djvu

			\ 


Nr, 23 i 24, 


TECHNIK 


Str. 414 


między dźwignią ,,4" i prętem ,,6" jest jedno- 
kierunkowe, t. zn., że maszynista może tylko 
dociskać hamulec. Dla odhamowania służy 


-$- 


L, 


£ 


cf 



ys. 6. Mechanizm ręcznego docisku hamu1c
. 


sprężyna ,,9", która dociska stale rolkę ,,5" do 
krzywizny dźwigni ,,4" i dzięki temu odprowa- 
dza dźwignię ,,7" przy zmniejszeniu wychylenia 
drążka hamulcowego. 
2. Mechanizm, służący do hamowania 
maszyny przez regulator bezpieczeństwa, podany 
jest na rys. 7. Na wałku "E" zaklinowana jest 
znana już nam dźwignia "D", która przy ruchu 
tłoka "C" pokręca wałek w jedną albo w drugą 
stronę. Obok tego na tymże wałku luźno osa- 
dzone są dźwignia ,,7", o której była już mowa, 
i dźwignia" l I ", oraz zaklinowana dźwignia" 10". 
Dźwignie ,,10" i ,,11" zaczepione są ze sobą 
przez zapadkę ,,12" - ,,13", dzięki czemu 
dźwignia ,,11" jest jakgdyby zaklinowana na 
wałku "E". Przy podniesieniu tłoka "C", jak 
to odpowiada zmniejszeniu szybkości maszyny, 


wałek "E", a więc i dźwignia ,,11" obraca się, 
przy tern zderzak ,,14" zbliża się do występu na 
dźwigni ,,7". Luz między niemi jest tak dobrany, 
że zetknięcie się ich następuje dopiero po prze- 
stawieniu stawideł na przeciwparę. Od chwili 
zetknięcia zderzaka ,,14" z dźwignią ,,7" rozpo- 
czyna się docisk hamulca. Stopniowy wzrost 
docisku pokazany jest na wykresie rys. 7. Cię- 
żar na dźwigni ,,11" dociska zderzak" 14" w kie- 
runku dźwigni ,,7", a po zetknięciu ich wyko- 
nuje pracę przestawienia suwaka hamulcowego. 
Mechanizmy dla odręcznego i automatycz- 
nego hamowania są od siebie niezależne. Jak 


c 


-w- 
I- 



ys. 7. Mechanizm automatycznego docisku hamulca. 


łatwo zrozumieć z rys.. 6 i 7, działa ten, który 
bardziej wychyla dźwignię ,,7" wprawo, t. zn. 
silniej hamuje maszynę. 
Działanie mechanizmów, sterujących suwak 
serwomotoru stawidłowego i regulator docisku 
hamulca, w aparacie Iversena jest również ze 
sobą związane, chociaż w nieco inny sposób 
niż to było omówione dla regulatora Schonfelda. 
Przypuśćmy, że zaciął się suwak serwomotoru 
stawidłowego. Drążek sterowniczy, a zatem 
i dźwignia widełkowa są unieruchomione, rolka, 
naciskająca na dźwignię widełkową, leży na 
jednej z jej krzywizn, czyli jest również unie- 
ruchomiona. a wraz z nią wał "E", więc i me- 
ch8nizl1] sterujący hamulec. Przy zacięciu w ser. 
womotorze hamulca łatwo jest przekonać się 
podobnem rozumowaniem, że aparat będzie
		

/p0509.djvu

			Str. 415 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


miał możność nastawienia stawideł na przeciw- 
parę aż do chwili zetknięcia się zderzaka ,,14" 
z dźwignią ,,7". Oczywiście, tak silne zacięcie 
mechanizmu jest w aparacie lversena mało praw- 
dopodobne, ponieważ nacisk przestawczy ser- 
womotoru parowego "B" jest tu bardzo duży. 
Drugą przyczyną niepodziałania aparatu może 
być zacięcie suwaka rozrządczego serwomotoru 
"B". W tym wypadku działanie aparatu zostaje 
całkowicie sparaliżowane. 
Rvglowanie kierunku jazdv. Mechanizm 
przeznaczony do ryglowania kierunku jazdy 
pokazany jest na rys. 8 b i c. Tarcza ryglu- 
jąca "O" zaklinowana jest na wałku "G", już 
wspomnianym w opisie działania mechanizmu 


Rys. 8. Ryglowanie i napęd wałka .G". 


sterującego stawidła. Zapadka, która zazębia 
jeden z karbów tarczy "O", włączana jest 
przy końcu wyciągu przez zgrubienie końcowe 
drążka "H", p. rys. 2, później albo wcześniej, 
zależnie od długości zgrubienia. Zaryglowanie 
wałka "G" trwa tak długo, aż przy jeździe 
w odwrotnym kierunku zapadka zostanie zwol- 
niona. W czasie całego tego okresu mechanizm 
sterujący stawidła silnika jest w położeniu po- 
danem na rys. 3 a i b t. zn., że maszynista 
w kierunku jazdy górną klatką w górę może 
nieznacznie tylko przestawić mufy krzywkowe 
- tyle, ile to jest niezbędne dla manewrowania, 
a w kierunku jazdy do szybu może wyłożyć 
drążek całkowicie. Długi stosunkowo okres 
ryglowania jest korzystny dla bezpieczeństwa 
ruchu, bo eliminuje możliwość takiego np. wy- 
padku: Maszynista ruszył we właściwym kie- 


a 


runku, przejechał kilkanaście metrów i zatrzy- 
mał dla jakiejś przyczyny maszynę, a przy 
powtórnem ruszeniu przez omyłkę pojechał 
w fałszywym kierunku. Brak ryglowania pozwo- 
liłby mu ruszyć z dużą szybkością i spowodo- 
wać wypadek; przy zaryglowanym układzie jest 
to niemożliwe. Na wałku "G" zaklinowana jest 
również tarcza "M" z czopem mimośrodowym 
"N", przestawiającym w skrajne położenie rolkę 
,,3", współpracującą z dźwignią widełkową ,,1" 
mechanizmu stawidłowego, Z opisu przebiegu 
ryglowania jest zrozumiałem, że polega ono na 
opóźnieniu obrotu tarczy "M" o czas ryglowania, 
bo półobrót czopa "N" może zajść dopiero po 
zwolnieniu przez zapadkę tarczy "O". 
Wyłącznik końcowy. Działanie wyłącznika 
końcowego wyjaśniają rys. 9 i 10. Na pierwszym 
z nich wyłącznik jest w położeniu normalnem, 
na drugim w położeniu po wypadnięciu ciężarka 
hamulcowego, t. j. po przejechaniu klatek przez 
końcowe poziomy. Wyłączenie powoduje oma- 
wiany już dwukrotnie drążek "H", który przy 
swojem podnoszeniu pociąga za pręt "Z", p. rys. 2. 
Przy przejechaniu poziomu górny ząb w dolnej 
części drążka "Z" naciska od dołu na współ- 
pracujący z nim dociskany sprężyną piesek, 
który z położenia na rys. 9 przechodzi do poło- 
żenia na rys. 10. Drążek ,,15" przezwycięża 


c 


'Z 



s 


Rys. 9, Wyłącznik końcowy w połozeniu podczas jazdy. 


docisk swojej sprężyny, przesuwa się w lewo, 
przechyla dźwignię ,,16" i przez pręt ,,17" pod- 
nosi dźwignię ,,19". Zapadka" 13", która wią- 
zała ze sobą dźwignie ,,10" i ,,11" zostaje cof-
		

/p0510.djvu

			Nr. 23 i 24. 


Str. 416 


TECHNIK 


ił 


Rys. 10. Wyłącznik końcowy w chwili wypadania 
ciężarku. 
nięta, naskutek tego dźwignia ,,11", luźno osa- 
dzona na wałku, opada pod działaniem swego 


I I 
I i 
"I 
I ! 
, I 
I 


8 


ciężarka, co powoduje docisk hamulca w sposób 
już opisany. Na dźwigni ,,16" na jej drugim 
końcu zawieszone jest jedno cięgno. Nie bierze 
ono udziału w działaniu mechanizmu, zwykle 
służy dla zamknięcia maszyny, mianowicie, 
jeśli pociągnąć cięgno wdół i zamknąć dolny 
jego koniec, to maszyna zostanie zahamowana 
przez wyłącznik końcowy w sposób, wyłączający 
działanie drążków na stanowisku maszynisty. 
Dla odhamowania maszyny, konieczne jest 
otwarcie zamka. 
Maszynista może podnieść ciężarek wyłącz- 
nika końcowego, nie schodząc ze swojego sta- 
nowiska. W tym celu pociąga drążek hamul- 
cowy do siebie na maksimum hamowania. Na 
rys. 10 pokazany jest wałek "R" oraz luźno 
osadzone na nim dźwignie "K" i ,,4", Dźwignia 
,,4" ma występ, który, poczynając od środko- 
wego położenia drążka hamulcowego, naciska 
na dźwignię "K", jak to pokazane jest na rys. 10. 
Na rys, 2 obydwie te dźwignie są narysowane 
w położeniu niezazębionem. Dalszy obrót 
dźwigni ,,4" za środkowe położenie pokręca 
również dźwignię "K", która przez zderzak "L" 
i mechanizm "A" podnosi tłok "C" serwomotoru 


Ze8laujeo/e rcy/Llalora 
bezp/eczen8tua óY8tem/L 
c.7veró'ena 


Rys. 11. Zestawienie regulatora bezpieczeństwa syst. lversen'a.
		

/p0511.djvu

			Str. 417 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


"B" do najwyższego położenia, powodując przez 
dźwignię "D" obrót wałka "E". Na wałku "E" 
jest zaklinowana dźwignia ,,10", która w ten 
sposób zostaje opuszczona wdół, dzięki czemu 
jej występ zaskakuje na zapadkę ,,13". Przy 
cofaniu drążka hamulcowego do położenia środ- 
kowego tłok "C" serwomotoru opada, powodu- 
jąc stopniowe podnoszenie dźwigni ,,10", która 
po włączeniu zapadki zabiera już dźwignię" 11 ". 
Przy środkowem położeniu drążka hamulcowego 
ciężarek już jest całkowicie podniesiony, ma- 
szyna nadal zahamowana, ale już odręcznie. 
Piesek współpracujący z drążkiem "Z" jest 
teraz zazębiony z drugim zębem. Jeśliby klatka 
jeszcze raz przejechała górny poziom, to dzia- 
łanie wyłącznika powtórzyłoby się, a piesek 
zapadłby za trzeci ząb, Jak widać z rysunku 
wyłącznik końcowy może podziałać cztery razy. 
Przy ostatniem wyłączeniu piesek wchodzi na 
nieuzębioną część drążka "Z", zabierak ,,18" 
i cięgno ,,17" pozostają tym razem w położeniu 
podniesionem, wskutek czego uniemożliwione 
jest złączenie dźwigni ,,10" z dźwignią ,,11", 
a tern samem odhamowanie maszyny ze stano- 
wiska maszynisty. Przy -ruszeniu górną klatką 
we właściwym kierunku, dźwignia "Z" wraca 
do normalnego położenia bez względu na to, 
za który ząb zapadł piesek, ponieważ przy na- 
cisku zębów na piesek od góry wypadnięcie 
ciężarka, jak to jest zrozumiałe z rysunku, nie 
może mieć miejsca, - 
Przestawianie poziomów przy próbie dzia- 
łania regulatora, W celu wykonania próby auto- 
matycznego sterowania, jak to już omówiono przy 
regulatorze Schonfelda, należy dla bezpieczeń- 
stwa opuścić górny poziom. Schematyczny 
rys. 12 podaje naj łatwiejszy sposób wykonania 
tego. Po ustawieniu klatek pośrodku szybu 
luzujemy sprzęgła "s" na obydwu wrzecionach 
szybowskazu, poczem pokręcamy każde z nich 
tak, aby wskaźniki przesunęły się od początko- 
wego położenia o 50 m w górę, więcej albo 


mniej, stosownie do warunków. Obydwie klatki 
dla kierunku jazdy w górę są teraz opóźnione 
względem swoich wskaźników. Z opisu dzia- 
łania regulatora wiemy już, że działanie w5zyst- 
kich mechanizmów aparatu powoduje podno- 
szona klatka, zatem maszyna została zabezpie- 
czona dla obydwu kierunków jazdy. Bez względu 


a b 
] [ ] I[ 

, , 
I 
I I 
I I 
, 
II I ,
 
, 
I 
, I 
I 


Rys, 12. Przestawianie poziomu przy próbach 
regulatora. 


na to, którą klatką pojedziemy do góry, regu- 
lator podziała na opuszczonym poziomie tak, jak 
działa na właściwym, t. j. zmniejszy szybkość 
jazdy drogą zmiany napełnienia i stopniowego 
hamowania, a przy przejechaniu poziomu zrzuci 
ciężarek wyłącznika końcowego. Położenie 
klatek i ustawienie regulatora po zatrzymaniu 
klatek na opuszczonym poziomie, podane jest 
na rys. 12 b.
		

/p0512.djvu

			Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


Str, 418 


K a t a I i z a. 


Inż. Witold H e n n e l, Chorzów. 


Coraz częściej w przemyśle spotykamy się 
z nazwami kataliza i katalizator. W umyśle laika 
powstaje pojęcie czegoś tajemniczego, co wszyst- 
kiem rządzi, we wszystkiem pośredniczy i wszystko 
ułatwia. - Coś na kształt kamienia filozoficznego 
dawnych alchemików. Z tego artykułu dowiadu- 
jemy się co to jest kataliza, jakie jest jej ujęcie 
w dzisiejszej nauce ścisłej, przez co ograniczone 
są możliwości katalizy, oraz poznajemy parę waż- 
niejszych przykładów katalizy w przemyśle, 


R eakcja chemiczna podlega najogólniejszym 
prawom przyrody: prawu zachowania ma- 
terji, prawu zachowania energji i prawu 
rozpraszania energji. Pojęcia związane z pra- 
wami zachowania materji i energji są tak zgodne 
ze zdrowym rozsądkiem, że możemy przejść od- 
razu do ostatniego, zwanego drugiem prawem 
termodynamiki, które jest kluczem do wszelkich 
tajemnic chemji. Drugie prawo termodynamiki 
głosi, że w procesie przebiegającym samorzutnie 
następuje rozpraszanie, czyli degradacja energji. 
Prawo to w stosunku do prymitywnych przykła- 
dów z dziedziny mechaniki, promieniowania ciepła 
itp. jest równie oczywiste, jak prawa wyżej przy- 
toczone, jednak w zastosowaniu do zjawisk che- 
micznych wymaga dokładniejszego przemyślenia. 
W dalszem rozumowaniu wyjdziemy z analogji 
mechanicznej w przypuszczeniu, że będzie to 
naj dogodniejsza droga dla większości czytelników. 
W mechanice pojęcie równowagi wyprowadzamy 
dedukcyjnie z drugiego prawa termodynamiki. 
Definicja otrzymana tą drogą brzmi: Układ jest 
w równowadze, jeśli jakiekolwiek nieskończenie 
małe przesunięcie stanu wewnątrz układu po- 
woduje pracę równą zeru, albo, inaczej mówiąc, 
układ jest w równowadze, jeżeli jego energja 
potencjalna równa jest zeru. Sprawdzimy słu- 
szność tej definicji takiem rozumowaniem: Jeśli 
układ nie jest w równowadze, to wykonuje pracę, 
która go zbliża do stanu równowagi. Ta zdol- 
ność wykonania pracy jest energją potencjalną 
naszego układu. W miarę zbliżania się do stanu 
równowagi, energja potencjalna układu maleje, 
aby osiągnąć zero w stanie równowagi. 
W reakcji chemicznej energja potencjalna 
układu nazywa się "wolną energją" i jest miarą 
pewnej właściwości ciał, którą nazywamy powi- 
nowactwem chemicznem. Układ chemiczny jest 
w rów.nowadze, gdy wolna energja układu jest 
równa zeru. Weźmy dwa ciała "A" i "B", między 
któremi istnieje powinowactwo chemiczne. Przy. 
puśćmy, że z nich utworzą się w reakcji dwa 


ciała C i D, między które mi powinowactwo rów- 
nież istnieje. Wówczas będziemy mieli reakcję 
chemiczną w myśl równania: 
A+B=C+D 
Gdy wyjdziemy z ciał C i D będziemy pisać 
odwrotnie: 


C+D=A+B 
W rezultacie jednak bez względu na to od czego 
zaczniemy, czy od pary ciał "A" i "B", czy też 
od pary "C" i "D", w produkcie reakcji znaj- 
dziemy wszystkie cztery "A", "B", "C" i "D" 
w ściśle określonym stosunku, a mianowicie 
w takim, w którym wolna energja układu jest 
równa zeru. Bez względu na kierunek przebiegu 
reakcji ustali się stan równowagi, podobnie jak 
niezależnie od tego, czy pokręcimy koło rowe- 
rowe w prawo, czy w lewo, zawsze zatrzyma się 
ono po pewnym czasie z wentylem na dole. 
Analogja między mechaniką i chemją dotychczas 
jest zupełna, lecz istnieje ona tylko w pierwszem 
przybliżeniu, gdyż zjawiska chemiczne są o wiele 
bardziej skomplikowane, niż ów mechaniczny 
pierwowzór. 
Reakcje chemiczne wymagają czasu. Wy- 
obraźmy sobie dwie bryły substancji "A" i "B" 
obok siebie. Od czasu do czasu jakaś czą- 
steczka jednego bądź drugiego ciała wskutek 
termicznych ruchów wyzwoli się z bryły i w swym 
locie"prostolinijnym napotka drugie ciało, z któ- 
rym 
areaguje. Choćby ta reakcja była przez nas 
termodynamicznie ujęta i poznana, nie wiemy 
kiedy ona dojdzie do stanu równowagi dla ca- 
łych brył. Znacznie większe szanse będzie miała 
reakcja, jeśli ciała "A", "B", "C" i "D" są zmie- 
szanemi gazami. Ciągłe zderzenia molekuł ry- 
chlej doprowadzą reakcję do stanu równowagi, 
tern prędzej, im gazy są bardziej sprężone i im 
wyższą mają temperaturę. Wyobraźmy sobie 
jakieś ciało "X", które ma zdolność chwytania 
molekuł "A", "B", "C" i "D", łączenia ich i na- 
tychmiastowego zwalniania. Wówczas to "X" 
będzie czynnikiem, przyspieszającym ustalenie 
się równowagi, albo, inaczej mówiąc, będzie czyn- 
nikiem ułatwiającym odbywanie się reakcji w kie- 
runku wynikającym z praw termodynamiki. Nie 
wchodząc w istotę owego "X" nazwiemy go ka- 
talizatorem, a działanie jego katalizą. 
Nazwa "kataliza" pochodzi jeszcze z pierw- 
szej połowy przeszłego stulecia od Berzeliusa, 
który, nie znając istoty rzeczy, ujął wspólną
		

/p0513.djvu

			Str. 419 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


nazwą zjawiska różne, lecz podobne w skutkach. 
Zrezygnujemy narazie z ogólnej definicji, nato- 
miast posegregujemy wszelkie zjawiska, do któ- 
rych mamy zwyczaj stosować nazwę "kataliza". 
Oddzielne omówienie i definjowanie poszczegól- 
nych grup będzie słuszniejsze i bardziej logiczne 
ze względu na różnorodność natury zjawisk. 
Do pierwszej grupy katalizatorów zaliczymy 
takie ciała "X", które wchodzą w reakcję z cia- 
łem "A", ulegają przy tern same zmianie, ale re- 
generują się pod wpływem ciała "B", poczem są 
zdolne do dalszego reagowania z ciałem "A". 
W ten sposób mała ilość katalizatora "X" po- 
średniczy w reakcji nieograniczonych prawie 
ilości ciał "A" i "B". Przykładem tej grupy może 
być reakcja chlorowania, czyli wprowadzania 
chloru do związków organicznych, jak np, toluol, 
kwas octowy, acetylen i inne, przy pomocy chlor- 
ków fosforu lub antymonu. Istnieje pięciochlorek 
i trójchlorek tych pierwiastków. Pięciochlorek 
oddaje chlor ciału, które chcemy chlorować, prze- 
chodząc sam w trójchlorek. Trójchlorek zaś przy- 
łącza chlor i staje się znowu pięciochlorkiem. 
Bez katalizatora chlorowanie trwałoby bardzo 
długo. a w niektórych wypadkach byłoby nie do 
osiągnięcia z powodu innych reakcyj, które mo- 
głyby zajść. Równania podane poniżej wyrażają 
katalityczne przyłączanie chloru do acetylenu 
przy pomocy chlorków antymonu. 
C 2 H 2 + 2 Sb Cl 5 = C 2 H 2 Cl 4 + 2 Sb Cl B 
Sb Cl B + Cl 2 = Sb Cl 5 
Pomnóżmy drugie równanie przez 2 i zsumujmy 
algebraicznie z pierwszem, otrzymamy nowe rów- 
nanie: 
C 2 H 2 + 2 Cl 2 = C 2 H 2 Cl 4 
które mówi, że acetylen z chlorem daje cztero- 
chloroetan. Pięciochlorek antymonu do równania 
końcowego nie wchodzi, a więc ilość jego nie 
jest związana z ilością ciał reagujących. To 
znaczy, że dowolna jego ilość teoretycznie jest 
w stanie przerobić nieograniczoną ilość chloru 
i acetylenu. 
Do powyżej opisanej grupy reakcyj kata- 
litycznych zbliżona jest druga, w której ciała 
reagujące oraz katalizator tworzą wspólnie przej- 
ściowy związek, który jest nietrwały i rozpada 
się na inne ciała, zwalniając katalizator, Przy 
fabrykacji kw. siarkowego metodą komorową, 
chodzi o to, aby związać ze sobą dwutlenek 
siarki, tlen i wodę: 
2 S02 + O 2 + 2 H 2 0 = 2 H 2 S0 4 
Niestety reakcja ta samoczynnie, praktycznie bio- 
rąc, nie zachodzi prawie wcale, natomiast zna- 
komicie przyśpiesza ją dwutlenek azotu, z którym 


tworzy się związek pośredni - kwas nitrozylo,- 
siarkowy. Ten ostatni rozpada się na kwas 
siarkowy, oraz inny tlenek azotu, coprawda zu- 
bożony w tlen, ale regenerujący się samorzutnie 
kosztem tlenu z powietrza, podobnie jak to za- 
chodziło w poprzednim przykładzie z chlorkami 
antymonu i chlorem. Do tej kategorji należy 
bardzo wiele reakcyj. W jednym znane są nam 
odwracalne zmiany w katalizatorze, w innym po- 
średnie produkty reakcji związane z katalizatorem. 
W niektórych reakcjach nie udało się wydzielić 
produktów pośrednich, posiadamy jednak dane, 
na podstawie których wnosimy o ich istnieniu. 
Znamy też reakcje, w których katalizują same 
ciała reagujące, lub też produkty reakcji. 
Prędkość reakcji może ulegać zmniejszeniu 
pod wpływem pewnych ciał. (to zjawisko pod- 
ciągamy pod ogólne pojęcie katalizy, nazywając 
je katalizą ujemną. Przykładem takiej katalizy 
niech będzie rozkład wody utlenionej na wodę 
i tlen. Reakcja ta odbywa się dostatecznie szybko, 
aby utrudnić przechowywanie i transport silnych 
roztworów nadtlenku wodoru. Znaleziono pewne 
ciała, których minimalna ilość zmniejsza pręd- 
kość rozkładu. Nadtlenek wodoru znajdujący się 
w handlu prawie zawsze zawiera dodatki stabi- 
lizujące. - 
Odrębną dziedzinę stanowią reakcje, za- 
chodząc'e na granicy dwóch faz*), np. ciała stałego 
i gazu, lub ciała stałego i cieczy, w odróżnieniu 
od omówionych powyżej, które odbywają się 
w środowisku jednorodnem (w fazie gazowej lub 
ciekłej). Aby zrozumieć ten szczególnie ważny 
dział reakcyj katalitycznych, należy zapoznać się 
ze zjawiskiem zwanem adsorbcją, W tym celu 
zastanówmy się nad strukturą sześcianu metalo- 
wego, składającego się z jednakowych atomów, 
powiązanych wzajemnem przyciąganiem. Jeżeli 
porównamy położenie atomu, znajdującego się 
wewnątrz sześcianu, z atomem znajdującym się 
na powierzchni ściany, zauważymy, że w pierw- 
szym wypadku siły przyciągania. wysyłane przez 
ten atom, muszą być równomiernienasycone przez 
atomy sąsiednie, natomiast w wypadku atomu 
leżącego na powierzchni ściany, zachodzi asy- 
metrja sił, skutkiem której pewne siły przycią- 
gania sięgają w przestrzeń poza ścianę metalowego 
bloczka. W porównaniu z atomem leżącym na 
ścianie, atom położony na krawędzi sześcianu 
będzie bardziej nienasycony, a jeszcze bardziej 
atom na wierzchołku, to jest w punkcie przecięcia 
krawędzi. W myśl powyższego nasz bloczek 
metalu jest jak polip najeżony mackami chwyt- 
nemi. Ofiarami polipa stają się cząstki gazu lub 


*} "Fazy' w tym wypadku = stany skupienia.
		

/p0514.djvu

			Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


cieczy zależnie od środowiska otaczającego blo- 
czek, które weszły w sferę działania jego macek, 
czyli sił przyciągania. Istotnie, na powierzchni 
ciała stałego znajduje się warstewka uwięzio- 
nych cząsteczek gazów lub cieczy. Uwięziona 
ilość gazu, czyli, jak się to nazywa, zaadsorbo- 
wana na powierzchni bloczka metalu, obranego 
za model do naszych rozważań, jest znikomo 
mała, ponieważ warstewki adsorbcyjne są nad- 
zwyczaj cienkie. Istnieją jednak ciała o budowie 
gąbczastej, które mają tak dużą powierzchnię w sto- 
sunku do masy, że, mimo cienkości warstewki 
adsorbcyjnej, są wstanie adsorbować znaczne 
ilości. Typowym przykładem jest aktywny wę- 
giel, używany do masek gazowych. Normalny 
węglowy pochłaniacz maski zatrzymuje z zatru- 
tego powietrza np. kilka gramów chloru zanim 
przepuści ślady tego gazu. Ten sam węgiel może 
służyć do oczyszczania np. soku buraczanego, 
z którego chłonie barwne zanieczyszczenia, umoż- 
liwiając otrzymanie śnieżno-białego cukru. Czą- 
steczki zaadsorbowane znajdują się w takim sta- 
nie, jak gdyby były sprężone pod ciśnieniem 
setek atmosfer. Mimo tego od czasu do czasu 
wskutek ruchów cieplnych odrywają się i odla- 
tują w przestrzeń, ale ich miejsce zajmują nowe 
cząsteczki. 
Ciała, posiadające silną zdolność adsorb- 
cyjną, są katalizatorami w wielu reakcjach, gdyż 
adsorbując cząsteczki ciał reagujących, ułatwiają 
ich wzajemne zblizenie a przez to i samą reak- 
cję,*) Produkty reakcji uchodzą ze sfery ad- 
sorbcyjnej, a na ich miejsce zjawiają się nowe 
molekuły ciał reagujących. Reakcją tego typu 
jest zapalanie gazu świetlnego zapomocą gąbki 
platynowanej. Drucik platynowy, pokryty spe- 
cjalnie spreparowaną porowatą platyną, ad- 
sorbuje tlen powietrza i gazy palne. Na zimno 
już zapoczyna się palenie (bezpłomienne) w sfe- 
rze adsorbcyjnej, wskutek czego drucik nagrzewa 
się coraz bardziej, aż wreszcie od rozżarzonego 
drucika zapala się reszta gazu. Dawniej były 
rozpowszechnione tego rodzaju zapalniczki ga- 
zowe. Również używane były zapalniczki kie- 
szonkowe z alkoholem metylowym, zapalanym 
gąbką platynową, zostały one wyrugowane z uży- 
cia przez dzisiejsze krzesiwka cerowe. W prze- 
myśle bardzo rozpowszechnioną reakcją tego typu 
jest wodorowanie związków organicznych. Za- 
pomocą tego procesu otrzymujemy sztuczne ciekłe 
paliwo, poprawiamy jakość tłuszczów, oraz wy- 
twarzamy bardzo wiele preparatów chemicznych. 
Katalizatorem do wodorowania bywa przewainie 


*) Nowsze teorje coprawda trochę inaczej przedsta- 
wiają ten mechanizm reakcji w sferze adsorbcyjnej, ale 
nam chodzi tylko o powierzchowny przegląd zjawiska. 


Str. 420 


nikiel, któremu nadaje się porowatą strukturę 
przez redukcję tlenku niklu zapomocą wodoru. 
Przy katalizie tego rodzaju para substancji wyjścio- 
wej, np. para naftalenu zmieszanego z wodorem, 
przechodzi przez rury wypełnione katalizatorem 
w odpowiedniej temperaturze. Z naftalenu i wo- 
doru otrzymujemy w ten sposób doskonały roz- 
puszczalnik-czterohydronaftalen zwany tetraliną. 
Do tej grupy nalezy również kontaktowa, fąbry- 
kacja kwasu siarkowego, rywalizująca ze wspo- 
mnianą wyżej metodą komorową. Gazy z prażenia 
pewnych rud (siarczków) po dokładnem odpyleniu 
przechodzą przez katalizator, którym może być 
np. porowata platyna osadzona na azbeście, 
Ogromna większość dwutlenku siarki zawartego 
w gazie łączy się z tlenem powietrza na trójtlenek, 
a ten daje z wodą kwas siarkowy, 
Do reakcyj katalitycznych należą procesy 
życiowe, związane z przemianą materji w orga- 
niźmie zwierzęcym i roślinnym. Wszyscy wiemy 
o roli barwnika krwi (hemoglobiny) w naszem 
oddychaniu, jak również o tem, że bez zieleni 
(chlorofilu) rośliny nie mogą budować węglo- 
wodanów wprost z dwutlenku węgla, wody i energji 
słonecznej. Dzisiejsza chemja fizjologiczna zna 
mnóstwo substancji, których rolą w organizmie 
jest katalityczne regulowanie procesów chemicz- 
nych. Są to tak zwane enzymy. Jest ich ogromna 
rozmaitość, przyczem posiadają one ścisłe "spe- 
cjalności". Jedne katalizują zmydlanie pewnych 
tylko związków, inne utlenianie, rozkład ciał 
białkowych itd. 
W ogromnym materjale poznanych faktów 
niema ani jednego wypadku, w którym kataliza- 
tor powodowałby reakcję niemożliwą w myśl 
drugiej zasady termodynamiki. Rozpatrzmy dla 
przykładu reakcję łączenia składników powietrza, 
tlenu i azotu, na tlenek azotu. Wyliczenia ter- 
modynamiczne wykazują, że tlenek azotu może 
istnieć tylko w bardzo wysokich temperaturach 
(tysiące stopni), w niższych jest nietrwały i musi 
się rozkładać. Innemi słowy, dla osiągnięcia 
stanu równowagi chemicznej w niższych tempe- 
raturach konieczny jest prawie całkowity rozkład 
tlenku azotu na jego składniki, t. j, tlen i azot. 
Coprawda, w temperaturach poniżej paruset stopni 
rozkład zachodzi tak wolno, że praktycznie mo- 
żemy uważać tlenek azotu za związek trwały, 
jednak w tych temperaturach nie możemy otrzy- 
mać go wprost z tlenu i azotu. Żaden katalizator 
tu nie pomaga, natomiast rozkład tlenku azotu, 
jako reakcję zgodną z prawami przyrody, po- 
trafimy przyspieszyć katalitycznie. Techniczne 
otrzymywanie tlenku azotu wprost z powietrza 
polega na przepuszczaniu go przez łuk elek- 
tryczny, oraz raptownem oziębianiu. Tlenek utwo-
		

/p0515.djvu

			Str. 421 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24, 


rzony W wysokiej temperaturze łuku, zanim zdąży 
się rozłożyć, zostaje oziębiony do temperatury, 
w której rozkład jest już powolny. Metoda ta 
jest ogromnie kosztowna z powodu wielkiego 
zużycia energji elektrycznej. Szukanie kataliza- 
tora dla przebiegu tej reakcji w niższej tempe- 
raturze byłoby budowaniem perpetuum mobile. 
Reasumując wszystko, co wiemy o katali- 
tatorach, możemy powiedzieć, że są to ciała, 
które w jakikolwiek sposób przyspieszają lub 
zwalniają reakcję między inne mi ciałami. Okre- 
ślenie to jest nader ogólnikowe, ponieważ do 


reakcyj katalitycznych zaliczamy zjawiska w istocie 
swojej bardzo różne, 


Z pośród reakcyj katalitycznych wyodrębni- 
liśmy jako najważniejsze katalizę chemiczną, po- 
legającą na tworzeniu się związków przejściowych 
i katalizę adsorbcyjną. Oprócz tego wspomnie- 
liśmy o katalizie w żywym organizmie, czyli 
biokatalizie. 


Oczywiście, niniejsza praca jest powierz- 
chownem tylko omówieniem obszernej i zawiłej 
dziedziny wiedzy, jaką jest dzisiaj Ikataliza. 


Organizacja robót ogniowych. 
Inż. górno J a n U r b a n, Niwka, 


J edną z największych bied, prześladującYCh 
górnika, jest ogień kopalniany. - Każda ko- 
palnia węgla bez różnicy, czy odbudowuje 
łatwiej czy trudniej zapalny pokład, winna po- 
siadać w swoim personelu technicznym osoby, 
które znają się na zwalczaniu ogni i akcję prze- 
ciwpożarową potrafią poprowadzić bezpiecznie 
i skutecznie. Praktyczną wiedzę w tym kierunku 
powinni posiadać kierownik i nadsztygar robó t 
górniczych. 
Zwykle do obowiązku kierownika należy 
po porozumieniu z nadsztygarem wytknąć naj- 
pierw ogólny, a następnie szczegółowy plan 
akcji zwalczania ognia. Do obowiązków nadszty- 
gara należy piecza nad wykonaniem tego planu 
i szczegółowa organizacja robót ogniowych oraz 
dbałość o akcesorja i narzędzia do walki z ogniem, 
zgrupowane w centralnym punkcie na dole ko- 
palni. Do obowiązków inżyniera lub sztygara 
wentylacyjnego należy opieka nad kopalnianą 
stacją ratunkową, czyli nad aparatami ratunko- 
wemi, szkolenie drużyn ratowniczych, przewie- 
trzanie robót ogniowych, w których pracują 
ludzie, pobieranie próbek gazów ogniowych, 
wykrywanie obecności metanu, tlenku węgla 
i innych gazów w zaognionych wyrobiskach, 
oraz pomiary procentowej ilości tych gazów 
w atmosferze kopalnianej w miejscach, gdzie 
zatrudnieni są ludzie. 
Na pewnej kopalni, na której zdarzały się 
częste ognie od samozapalania węgla, nadszty- 
gar robót górniczych miał w centralnem miejscu 
na dole osobną komórkę ze specjalnemi narzę- 
dziami i materjałami, niezbędnemi do zwalcza- 
nia ognia. W komórce tej znajdowały się: 2 re- 
dukcje z rur zamuleniowych 0 125 mm na 


o 50 mm, 1 wąż parciany długości 30 m 
o 0 50 mm wraz z wylotem (piflem) mosiężnym, 
2 siekiery, 2 kilofy, 2 łopaty, 1 niecka, 1 piła, 
gwoździe, deski i płótno jutowe. Ten sprzęt 
ogniowy uzupełnia stacja ratunkowa na po- 
wierzchni, posiadająca aparaty ratunkowe Drae- 
gera i Koniga, Pull motor, elektryczne akumu- 
latorowe lampy bezpieczeństwa, płótno brezentowe 
na przepierzenia, lutnie z brezentu, małe wenty- 
latorki pneumatyczne, aparat Audiberta do 
wykrywania tlenku węgla w atmosferze kopal- 
nianej itp. 
Moment wykrycia i spostrzeżenia ognia 
odgrywa częstokroć decydującą rolę w skutecz- 
nem jego zwalczaniu. Jeżeli ogień spostrze- 
żono w chwili jego powstawania, gdy jeszcze 
nie zdążył się rozwinąć, i z całą pewnością 
ustalono miejsce jego formowania się, wtedy 
przy racjonalnej akcji zapobiegawczej można 
być pewnym, że będzie on w krótkim czasie 
zlikwidowany albo pomyślnie opanowany. Aby 
ognie były na czas zauważone, kopalnia winna 
posiadać dostateczną ilość wykwalifikowanego 
personelu obserwacyjnego, dobrze obeznanego 
ze zjawiskami ogni dołowych i gazów ognio- 
wych, który potrafi rozpoznać powstający ogień 
i umie przedsięwziąć pierwsze kroki zapobie- 
gawcze, zanim zjawią się na miejscu osoby kie- 
rowniczego personelu technicznego, które ustalą 
plan akcji zwalczania. 
Każda chwila w początkowem stadjum roz- 
woju ognia ma doniosłe znaczenie, bo nie znaczny 
ogień rozwinąć się może do groźnych rozmiarów, 
jeżeli zostanie zauważony zbyt późno lub, jeżeii 
przez nie odpowiednią akcję, przez przewlekłe 
działania lub brak decyzji w stosowaniu
		

/p0516.djvu

			f 


Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


Str. 422 


środków zapobiegawczych, uzyska możność swo- 
bodnego rozwoju. Dlatego ktokolwiek z załogi 
kopalnianej zauważy ogień, winien natychmiast 
zawiadomić o tem swój bezpośredni dozór. ten 
zaś nadsztygara i zawiadowcę kopalni. Odpo- 
wiedzialny personel techniczny nie powinien 
lekceważyć żadnego z takich raportów. Speł- 
nienie obowiązku wymaga niezwłocznego udania 
się na zagrożone miejsce, w celu ustalenia planu 
działania i zorganizowania akcji zapobiegawczej. 
Organizacja ma obejmować personalną obsadę 
robót ogniowych na wszystkie trzy zmiany, 
a plan działania - jasną i wyraźną instrukcję, 
co i w jakim czasie każda zmiana obowiązana 
jest zrobić. Szybkość kroków zapobiegawczych 
i energja rozwinięta w początkowem stadjum 
ognia zwykle decydują o powodzeniu akcji. 
Wiele ogni kopalnianych łatwo i prędko zlikwi- 
dowano w zarodku, wyłącznie dzięki energicznej, 
szybkiej i racjonalnej akcji zapobiegawczej. 
Intensywne wysiłki, w początkowem stadjum 
ognia niejednokrotnie zaoszczędzają wielu tru- 
dów i wielkich kosztów oraz niebezpieczeństw przy 
zwalczaniu niefortunnie nieopanowanego ognia. 
Kwest ja organizacji pracy oraz obsady 
robót ogniowych praktycznie ma bardzo dużą 
rozpiętość, podobnie jak stopień niebezpieczeń- 
stwa i rozwoju poszczególnych ogni. W zasadzie 
roboty ogniowe były i muszą być obsadzane 
na 3 zmiany z nieodzownym warunkiem zmiany 
całej obsady na miejscu pracy. Dozór tech- 
niczny w ważniejszych wypadkach składa się na 
każdej zmianie z 1 inżyniera górniczego, 1 szty- 
gara i 1 dozorcy, w mniej ważnych z 1 szty- 


gara i 1 dozorcy, a w zupełnie bezpiecznych, 
łatwych i pewnych okresach pracy tylko z 1 do- 
zorcy górniczego. Obsada robocza, zależna 
w każdym wypadku od rodzaju i ilości robót, 
winna być dobierana z ludzi doświadczonych, 
zdrowych i mocnych, przytem tak, żeby oprócz 
górników i pomocy na każdej zmianie byli 
zatrudnieni jeden cieśla, jeden lub dwuch rurarzy, 
oraz dwuch członków drużyny ratowniczej, ob- 
znajmionych z używaniem aparatów ratowniczych. 
W momentach niebezpieczniejszych trzeba przy- 
gotować w pobliżu ognia 21ub 3 aparaty Draegera. 
Przy doborze robotników do walki z ogniem 
należy pamiętać, że element zbyt młody jest 
nieodpowiedni z powodu niedoświadczenia i łat- 
wego robienia popłochu, element zaś zbyt stary 
jest również nieodpowiedni, jako fizycznie słaby, 
ulegający łatwo przemęczeniu, osłabieniu i zatru- 
ciom. Najodpowiedniejszymi do tego celu są 
starsi doświadczeni robotnicy kopalniani w śred- 
nim wieku 35 do 45 lat. Należy _ również pa- 
miętać, że robotnicy przeznaczeni do akcji przy 
ogniu powinni być posłuszni i karni. 
Ilościowa obsada poszczególnych robót 
przy ogniu, jak i osobowy dobór personelu ro- 
boczego należy do obowiązków nadsztygara, który 
czynności te załatwia w porozumieniu ze szty- 
garami. 
Dla kontroli oraz ze względów praktycz- 
nych wskazanem jest prowadzenie dziennika robót 
ogniowych. Dziennik taki prowadzi nadsztygar. 
Jako przykład przytacza się poniżej wyciąg 
z "Dziennika robót ogniowych". 


Dziennik robót ogniowych. 


Data Zatrudniono 
i czas Inży- Szty- Do- Dru- 
trwania nie- ga- zor- aór- Po- Ru- żyny 
roboty rów rów ców ników mocy rarzy ra- 
tunk. 


12/1 1928 r. 3 
od godz. 
23-ej do 3-ej 
w nocy 


od godz. l 
24-ej do 6-ej 


4 


2 


2 


Wyszczególnienie rozporządzeń i wykonanych 
robót 


o godz. 22 '/. zameldowano telefonicznie z VI poz., 
że w zachodnim strumieniu powietrza wychodzącego 
ukazał się dym. Niezwłocznie zjechali na dół dla zbą- 
dania sprawy: Inżynier Główny Kopalń, Zawiadowca 
kopalni i jego pomocnik. O godz, 23 znaleźli oni 
już płonący ogień na filarze drugim X poz. zachod- 
niego. W przeciągu l godziny sprowadzono sztygara, 
10 robotników, węże parciane. 


3 


Przez 1 godz, usiłowano ogień zalać, lecz daremnie. 
Postanowiono zamknąć pole zaognione korkami z piasku, 
zatrzymać roboty na poziomie VI, wentylowane tym 
samym prądem, ustalono plan akcji i organizację robót 
ogniowych. Przy tamowano dostęp świeżego powietrza 
do ogniska dwiema tamami płóciennemi i uszczelnie- 
niem innych, Znoszono materjały, Z chodnika 6-go 
wypływają kłęby gęstego dymu.
		

/p0517.djvu

			Str. 423 


TECHNIK 


- 
Data Zatrudniono 
i czas Inży- Szty- 00- Dru- 
trwania nie- ga- zor- Gór- Po- Ru- żyny 
roboty rów rów ców ników mocy rarzy ra- 
tunk. 


13/1 1928 r. 1 
od godz. 
6-ej do 14-ej 


12 


5 


16 


od godz, l 
14-ej do 22-ej 


12 


16 


5 


l 


l 


Sposoby walki z ogniem w początkowych 
okresach jego rozwoju zmierzają zawsze do li- 
kwidacji ognia przez wybranie zagrzanych mas 
węgla. W tym celu doprowadzane są do za- 
grożonego miejsca rury z wodą, którą przez 
zwykły wąż pożarny zlewany jest gorący a często 
już płonący węgieL Równocześnie prowadzona 
jest odbudowa zagrzanego węgla i wybranie go 
do wozów wydobywalnych. Bardzo często akcja 
taka w zupełności udaje się i ogień w przeciągu 
kilku dni zostaje zlikwidowany. 
Jeżeli nie uda się ugasić ognia w zarodku 
i pożar zacznie się szybko rozwijać, pozostają 
dwa sposoby postępowania. Albo samO za- 
ognione miejsce trzeba zamulić, o ile ogień nie 
jest zanadto wielki i nie rozprzestrzenił się zbyt 
daleko, poczem wybrać ogień razem z piaskiem, 
albo, w razie niemożności wykonania zamulenia, 
zatamować grupę robót w okolicy ognia. Miejsce 
na tamy wybiera zwykle zawiadowca kopalni 
z nadsztygarem. 
Pierwszą czynnością przy tamowaniu ognia 
jest zmniejszenie ilości dopływającego do ognia 
świeżego powietrza, w celu przytłumienia pło- 
mieni i rozwoju ognia. 
Zmniejszenie dopływu świeżego powietrza 
wykonywane jest przez przymknięcie tam, jeżeli 
takowe istnieją we wchodzącym prądzie po- 
wietrza, albo przez zawieszenie płótna jutowego 
wpoprzek chodników, doprowadzających powie- 
trze. Większą szczelność, względnie większy 
stol'>ień nieprzemakalności takich zasłon płócien- 
nych, można uzyskać przez pobielenie ich wapnem 
lub przez zanurzenie w glinie rozrobionej wodą, 
albo przez założenie 2 lub więcej warstw płótna. 
Płótno jutowe przybija się wprost gwoździami 
do obudowy chodnika. Po przy tamowaniu do- 


Nr. 23 i 24. 


Wyszczególnienie rozporządzeń i wykonywanych 
robót 


3 


Robiono zawarcia zamułkowe do korków 1, 2, 3, 4. 
Zakładano rury do korka l i znoszono rury do korka 2. 
Transportowano na miejsce zapotrzebowania mater- 
jały: deski, stemple, płótna, rury, gwoździe i wapno. 
Kłęby dymu, wychodzące z chodnika 6-go maleją, 


3 


Robiono wszystkie zawarcia. O godz. 16-ej doprowa- 
dzono rurociąg do kOJka 1. Od godz. 161/. do godz. 
18-ej zamulono korek l. Na godz. 20 doprowadzono 
ruJociąg do kOJka 2, a o godz. 21-ej skończono go 
mulić. Przy korku 4 gazy utrudniają pracę. Płomienie 
sięgają jeszcze do przecinki za 4 korkiem. Gazy 
z chodnika 6 wychodzą bez zmiany itd. 


pływu powietrza do ognia należy przystąpić do 
właściwego tamowania. Najpierw budowane są 
prowizoryczne tamy z desek rapowane wapnem, 


Rys. 1. Korek z piasku. 


potem solidne tamy klocowe. Na niektórych 
kopalniach, odbudowujących węgiel na podsadzkę 
płynną, nie robią drogich i wymagających dużo 
czasu do budowy tam klocowych, a posługują 
się równie dobrze spełniającemi to zadanie kor- 
kami z piasku, rys. 1. Korki z piasku buduje 
się, wykonując dwa zawarcia zamułkowe na 
chodniku lub pochylni w odległości od 5 do la m 
jedno od drugiego, do zamkniętej przestrzeni 
między niemi wprowadza się rury zamułkowe 
pod samem piętrem wyrobiska i podsadza się 
ją szczelnie za pomocą podsadzki płynnej. W ra- 
zie większych trudności można zaniechać 
stawiania zawarcia od strony ognia i zadowo- 
lić się tylko jednem zawarciem od stony 
świeżego powietrza, jednak wtedy chodnik będzie 
zamulony na większej przestrzeni. Zaletą kor- 
ków z piasku jest mały koszt i szybkość ich 
wykonania w porównaniu z tamą klocową. Nadto 
budowa korka zazwyczaj nie przedstawia nie- 
bezpieczeństwa dla ludzi, podczas gdy najczęściej 
końcowe stadjum budowy tamy klocowej w po- 
wietrzu wyjściowe m odbywa się z wielkiemi 
trudnościami i niebezpieczeństwem dla zatrud- 
nionej przy budowie grupy robotników. Doniosłą 
zaletą korka z piasku jest również jego ognio- 
trwałość.
		

/p0518.djvu

			\ 
l 
) Nr. 23 i 24. 
I 


TECHNIK 


Kolejność budowy tam izolacyjnych pod- 
lega zwykle star
j regule, nakazującej rozpoczy- 
nać od wejścia powietrza i kończyć na głównem 
jego wyjściu z zaognionego terenu. 
Inny porządek budowy tam jest niebez- 
pIeczny. 
Przy budowie tam, przyjmowane jest za 
normę odległości od wyrobisk, przez które prze- 
pływa prąd świeżego powietrza, dla prowizorycz- 
nej tamy z desek 10 m, a dla tamy defenityw- 
nej klocowej 6 m. W razie stosowania korków 
z piasku tamy prowizoryczne są zbędne, ponie- 
waż ich zadanie spełniają zawarcia podsadzkowe, 
które przed zamuleniem mogą być uszczelnione 
i obrapowane. Korki z piasku umieszczane są 
zwykle w ten sposób, aby odległość strumienia 
świeżego powietrza do korka wynosiła mniej 
więcej 6 m b. chodnika. Nie zaleca się ustawiać 
definitywnych tam ogniowych głębiej ze względu 
na trudności przewietrzania, zwłaszcza w wy- 
padku wyciskania gazów ogniowych przez szcze- 
liny. Nie należy również zmniejszać tej odległości, 
aby pozostawić miejsce na ustawienie jeszcze 
jednej tamy ogniowej na wypadek uszkodzenia 
pierwszej. 
Dla doprowadzenia powietrza do miejsca 
budowy tamy używane są przepierzenia z płótna 


Str. 424 


brezentowego, dzielące chodniki na dwie części, 
przez które oprowadza się strumień świeżego 
powietrza, W razach, gdy zabieg ten okazuje 
się nie dostateczny, zwłaszcza wskutek silnego 
wyciskania gazów ogniowych, np. przy budowie 
tam w chodnikach powietrza wyjściowego, sto- 
sowane są wentylatorki ssące, poruszane zgę- 
szczonem powietrzem z lutniami z blachy żelaznej 
o średnicy 400 mm. Wentylatorek ssący wciąga 
wszystkie gazy ogniowe wraz z obiegowem po- 
wietrzem i wyrzuca je w miejscu bezpiecznem, 
do ktQrego skierowany jest wylot lutni. 
Użycie wentylatorka ssącego zapewnia krą- 
żenie świeżego powietrza w całem wyrobisku, 
w którem pracują i chodzą ludzie, a gazy sku- 
pia w lutni. Stosowanie wentylatorków tłoczących 
w takich wypadkach powoduje niejednokrotnie 
trudności w wykonaniu pracy i nie daje takiego 
stopnia bezpieczeństwa, jak stosowanie ssących, 
ponieważ gazy ogniowe płyną chodnikiem, po 
którym chodzą ludzie, a czyste powietrze prze- 
pływa w lutniach. 
Nadto wentylatorek tłoczący rozdmuchuje 
i podnieca ogień. Dla tych powodów unika się 
tego sposobu przewietrzania, przekładając jako 
bezpieczniejszy dla załogi i nierozniecający ognia 
wentylatorek ssący. 


Wentyle 


elektryczne 


. 
l 


prostowniki. 


Inż. A. S m o lań s k i, Katowice. 


W artykule niniejszym opisane zostaną w krót- 
kości z podaniem zasady działania i zakresu zasto- 
sowania najważniejsze rodzaje wentyli elektrycz- 
nych, stosowanych w układach prostowniczych. 
Uwzględnione zostaną również ważniejsze prostow- 
niki mechaniczne, 


D la wielu urządzeń elektrycznych, pracują- 
cych przy prądzie stałym, a pobierających 
energję z sieci prądu zmiennego, potrzebne 
są urządzenia pośrednie, przetwarzające prąd 
zmienny na stały. Do tego celu służą motor- 
generatory, przetwornice jednotwornikowe oraz 
prostowniki. 
Zadanie prostowników polega na prosto- 
waniu prądu zmiennego, które może być jedno- 
stronne, to znaczy, jedna połówka fali prądu 
zmiennego zostaje przepuszczona a druga zatrzy- 
mana, albo też dwustronne, przy które m obie 
półfale zostają wykorzystane. Zadanie to speł- 
niane jest przy pomocy urządzeń mechanicznych 
albo wentyli elektrycznych. Oba te rodzaje 


należą do grupy aparatów łącznikowych. Pierw- 
sze wykonują tylko mechaniczne przełączanie 
prądu, drugie - przepuszczają go tylko w jednym 
kierunku. 


Zdolność zamykania albo ograniczania 
przepływu prądu w jednym kierunku przy swo- 
bodnem przepuszczaniu go w kierunku odwrot- 
nym, czyli zależność oporu elektrycznego od 
kierunku prądu, jest cechą charakterystyczną 
wentyli elektrycznych. Zdolność ta, którą 
nazwiemy zaworową, nie jest jednak nieograni- 
czona. Wentyl stawia tak długo bardzo duży 
opór dla przepływu prądu w zamkniętym kierunku, 
dopóki napięcie na wentylu znajduje się poniżej 
pewnego napięcia granicznego, którego wyso- 
kość zależy od rodzaju wentyla i warunków jego 
pracy. Powyżej tego napięcia, które nazwiemy 
napięciem zaworowe m, opór wentyla spada gwał- 
townie i wentyl przepuszcza prąd bez ograniczeń 
również w zamkniętym kierunku. Jest to zja-
		

/p0519.djvu

			Str. 425 


TECHNIK 


wisko niepożądane, gdyż wentyl zatraca wtedy 
swe zdolności zaworowe. W otwartym kierunku 
wentyl pozwala na swobodny przepływ prądu, 
dopiero wtedy, gdy napięcie na wentylu prze- 
kroczy pewną minimalną wartość, stałą dla 
danego typu. Poniżej tego napięcia płynie 
przez wentyl nie znaczny tylko prąd, podobnie 
jak w zamkniętym kierunku poniżej napięcia 
granicznego. Oba te napięcia, graniczne i mini- 
malne ograniczają zakres pracy wentyla. 


U 
Um. + 
J 
U z 
- 


Rys. l. Charakterystyka wentyla elektrycz- 
nego. 


Zachowanie się wentyli elektrycznych wi- 
doczne jest z charakterystyki na rys. 1, poda- 
jącej zależność napięcia na wentylu od prądu. 
W
je
dnym kwadrancie wykresu np. dodatnim, 
odpowiadającym zamkniętemu kierunkowi, prąd 
utrzymuje się na nieznacznej wysokości, jak 
długo napięcie na wentylu pozostaje poniżej 
granicy Um; W ujemnym kwadrancie, odpowiada- 
jącym otwartemu kierunkowi, po przekroczeniu 
minimalnego napięcia U z , prąd rośnie bardzo 
stromo przy nieznacznym tylko wzroście na- 
pięcia. 
Rys. 2 przedstawia najprostszy układ pro- 
stowniczy z jednym wentylem przepuszczającym 
tylko jedną półfalę prądu zmiennego. W zam- 
kniętym półokresie występuje na wentylu pełne 
napięcie zmienne i płynie bardzo mały prąd; 
w otwartym półokresie tworzy się na wentylu 
nieduży spadek napięcia, natomiast natężenie 
prądu ustala się zależnie od sumy oporów 
w obwodzie. 
Przepływ prądu elektrycznego przez wentyl 
polega na przenoszeniu ładunków elektrycznych 
związanych z elektronami i jonami. Zdolności 
zaworowe wentyli, występujące w następstwie 
zależności oporów od kierunku ruchu elektro- 
nów i jonów, niemożliwe są w ciałach jedno- 
rodnych, pojawiają się tylko na granicy dwu 


Nr. 23 i 24. 


różnych stykających się z sobą ciał, w których 
elektrony i jony poruszają się w odmienny sposób. 
Z najrozmaitszych kombinacyj dwu różnych ciał, 
technicznie najważniejsze są następujące: 


rtJ 


w 


1\ 


.& 


a. 


h. 


Rys. 2. Najprostszy układ prostownika, 


1. Metal- metal. Za metale uważane są 
tu wszystkie ciała wykazujące przewodnictwo 
elektronowe, to jest poza właściwemi metalami 
w znaczeniu chemicznem, również metalicznie 
przewodzące pierwiastki, jak C, Se, Te i związki 
ciężkich metali, jak wiele tlenków, siarczków itp. 
Przykład tej kombinacji stanowią detektory i suche 
wentyle płytkowe, 
2. Metal- gaz albo próżnia. Do tej grupy 
należą wszystkie wentyle elektronowe, prózniowe 
i wypełniane gazem. 
3. Metal- elektrolit. Ta grupa obejmuje 
wentyle elektrolityczne. 
Urządzenia mechaniczne, stosowane przy 
prostownikach, nie są wentylami. Prostowanie 
odbywa się w nich przez przełączenie prądu 
zmiennego, dokonywane zapomocą sterowanych, 
poruszających się synchronicznie kontaktów. 
Są to jedyne prostowniki nie zawierające w swoim 
układzie wentyli elektrycznych. 
Wentyle elektrolityczne stanowiące zasa- 
dniczą część składową prostowników elektroli- 
tycznych, opierają swe działanie na nierównych 
prędkościach dodatniego i ujemnego prądu jono- 
wego, które występują w następstwie unoszenia 
w polu elektrycznem ładunków elektrycznych, 
dysocjowanych cząsteczek materji. Podczas
		

/p0520.djvu

			Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


5tr, 426 


pracy tych wentyli występuje zawsze elektro- 
lityczny rozkład materjału elektrod i elektrolitu. 
Prostowniki elektryczne mają zastosowanie tylko 
dla małych napięć i prądów, dlatego nie mają 
wielkiego znaczenia dla elektrotechniki prądów 
silnych. 
N ajważniejsza dla elektrotechniki prądów 
silnych grupa wentyli, oznaczona ogólną nazwą 
wentyli elektronowych, przewodzi prąd elektryczny 
w postaci strumienia elektronów czyli elemen- 
tarnych ujemnych ładunków elektryczności, prze- 
noszonych pod wpływem pola elektrycznego 
z ogrzanej do białego żaru katody na anodę. 
Obie elektrody, anoda i katoda, umieszczone 
są w próżni, albo w przestrzeni wypełnionej 
gazem obojętnym. Ograniczenie przestrzeni 
wentyla stanowi naczynie szklane albo żelazne. 
Właściwym wentylem jesl tu granica między 
materjałem anody, wolframem, niklem, żelazem 
albo węglem, a próżnią lub gazem, wypełnia- 
jącym przestrzeń wentyla. Elektrony przedo- 
stają się bez przeszkód z gazu albo próżni do 
metalu anody, ale w odwrotnym kierunku droga 
dla nich jest zaml}nięta tak długo, jak długo 
temperatura anody leży poniżej temperatury 
ciemno-czerwonego żaru. 
Źródłem strumienia elektronów jest roz- 
żarzona do białości katoda, metale bowiem 
przy temperaturze białego żaru posiadają zdol- 
ność emisji elektronów. W daleko wyźszym 
stopniu posiadają zdolności emisyjne tlenki baru, 
toru i innych rzadkich ziem. Katoda pokryta 
temi tlenkami wykazuje dużą emisję przy daleko 
niższej temperaturze, co zwiększa jej trwałość, 
a pozatem pozwala na .obciążenie wentyla więk- 
szym prądem przy tych samych wymiarach 
katody oraz na zmniejszenie rozchodu energji 
na żarzenie katody. Obecnie stosuje się prawie 


IV 


+ 


Rys. 3 i 4. Układy Graetz'a dla prądów jednofazowego 
i trójfazowego. 


wyłącznie katody torowane i barowane. Zdol- 
ność emisyjna źarzącej się katody nie jest nie- 
ograniczoną; prąd emisyjny, czyli suma ładun- 


ków wyrzucanych w czasie jednej sekundy 
z katody, posiada przy stałej temperaturze pewną 
granicę - prąd nasycenia, którego nie można 
zwiększyć dalszem podniesieniem napięcia ano- 
dowego. Górna granica temperatury określona 
jest wytrzymałością termiczną i względem na 
trwałość katody, która decyduje o czasie pracy 
wentyla. Prąd nasycenia, który określa wielkość 
względnie moc wentyla, zaleźy od wymiarów 
katody, rodzaju i sposobu powleczenia jej llen- 
karni emitującemi, od wysokości napięcia ano- 
dowego, pozatern od temperatury katody, a po- 
średnio również od prądu żarzenia. 
Zaleźnie od materjału katody, sposobu jej 
ogrzewania i rodzaju gazu wypełniającego prze- 
strzeń wentyla, przyjęty jest szczegółowszy podział 
wentyli elektronowych na: 
1. Wentyle z żarzoną katodą: 
a) wysokopróżniowe, 
b) wypełnione gazem, 
II. Wentyle z płynną katodą rtęciową, 
1lI , Wentyle łukowe. 
IV. Wentyle jarzące. 
W niniejszym artykule dwa ostatnie typy, 
tj, wentyle łukowe i jarzące, które nie wyszły 
dotąd ze stadjum prób, - nie będą omawiane. 
Podstawowe układy prostownicze z wenty- 
lami elektrycznemi. Jak już wyżej zostało wspom- 
niane, wentyl elektryczny przepuszcza tylko 
jedną półfalę prądu zmiennego. W celu wyko- 
rzystania obu połówek fali stosuje się kombi- 
nacje kilku wentyli elektrycznych w odpowied- 
nich połączeniach. Uniwersalny układ Graetza 
na rys. 3 w zastosowaniu do jednofazowego 
dwustronnego prostownika zawiera 4 wentyle, 
z których w kaźdej połowie okresu pracują po 
dwa naprzemian. Otwarty kierunek prądu ozna- 
czony jest na rysunku strzałkami. Następny 
rys. 4 podaje układ Graetz'a dla prądu trój- 
fazowego. 
Wyprostowane napięcie określone jest do- 
prowadzonem do prostownika napięciem zmien- 
nem. Stosunek tych dwu napięć, zależny od 
układu prostownika, jest dla danego układu 
praktycznie stały. Stąd wynika konieczność 
wprowadzenia transformatorów celem dostoso- 
wania prostownika, którego napięcie stałe jest 
zawsze z góry podane, do istniejącego napięcia 
zmiennego. Rys. 5 i 6 podają układy transfor- 
formatorowe dla prądu jednofazowego i trójfa- 
zowego. Przy dużych mocach stosuje się w pro- 
stownikach prądu trójfazowego po 6, 12, 18 i 24 
wentyli, których prądy wyprostowane nakładają 
się na siebie, dając prąd słały o bardzo małej 
falowości.
		

/p0521.djvu

			Str. 427 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


Kształt krzywej prądu zmiennego, pobie- 
ranego przez prostownik z sieci, uzależniony 
jest od kształtu krzywej wyprostowanego prądu, 
który, zależnie od odbiornika, może być mniej 
albo więcej pulsujący. Prąd wyprostowany jest 
sumą stałej składowej czyli właściwego prądu 
stałego, i zmiennej, tworzącej pulsacje. 
Zasadnicza częstotliwość pulsacji równa 
jest iloczynowi liczby faz prądu zmien- 
nego pomnożonej przez jego częstotliwość; 
oprócz zasadniczej powstają również pul- 
sacje wyższego rzędu - 2, 3 i wielokrotne 
o amplitudach malejących w takim stosunku, 
że praktyczne znaczenie posiada tylko 
pierwsza względnie jeszcze druga harmo- 
niczna. 


W celu ograniczenia wielkości skła- 
dowej zmiennej, czyli zmniejszenia pulsacji 
prądu wyprostowanego, stosuje się dławiki 
wyrównawcze o dużej indukcyjności (ozn. 
przez D na rys. 3, 4, 5 i 6), które stanowią 
duży opór dla składowej zmiennej, przepu- 
szczają jednak bez dużych strat prąd stały. Przy 
wystarczającej indukcyjności dławika można 
otrzymać praktycznie wyrównany prąd stały. 
Przy prostownikach niemożliwy jest zwrot 
energji z sieci prądu stałego do zmiennego, co 
jest niekorzystne, szczególnie w trakcji elek- 
trycznej. Dopiero nowoczesne prostowniki z siatką 
s,terowaną pozwalają w specjalnych układach 
na dowolny kierunek przepływu energji między 
obiema sieciami. Łączenie równoległe prosto- 
wników ułatwia stosowanie dławików anodowych, 
które zmieniają charakterystykę U = f (I) z wzra- 
stającej na opadającą. 
Wentyle elektryczne nie wywołują żadnego 
przesunięcia fazy. Przesunięcie fazy, spowodo- 
wane przez urządzenia prostownicze, wywołane 
jest indukcyjnością transformatora prostowni- 
czego oraz dławików anodowych i dławika 
wyrównawczego. Spółczynnik mocy, który dla 
wentyli elektrycznych nie jest identyczny z prze- 
sunięciem fazy, a pochodzi z odchylenia kształtu 
krzywej prądu wentyla od krzywej doprowadzo- 
nego napięcia zmiennego, ma wielkość naogół 
mniejszą od l. 
W prostownikach występują następujące 
straty: 
L Straty w wentylu w kierunku otwartym. 
2. Straty w wentylu w kierunku zamkniętym. 
3. Straty w obwodzie prądu stałego, wywo- 
łane składową zmienną prądu wyprostowanego. 
4. Straty w obwodzie prądu stałego wsku- 
tek szkodliwego wpływu prądu przepuszczanego 
przez wentyl takie w zamkniętym kierunku. 


5. Straty w transformatorze prostowniczym 
i urządzeniach pomocniczych. 
Odpowiednio do tego podziału strat rozróżnia się 
spółczynnik sprawności wentyla i spółczynnik spra- 
wności prostownika. Pi erwszy jest stosunki em ił ościo- 
wym energji dostarczanej przez wentyl do pobranej. 



 


= 


= 


+ 


Rys. 5 i 6. Układy transformatorowe jednofazowy i trójfazowy, 


Pulsujący prąd nałożony na prąd stały jest 
przyczyną różnicy wskazań amperomierza z ma- 
gnesem stałym i cewką ruchomą a amperomierza 
cieplikowego, który reaguje także na składową 
zmienną, pomijaną przez pierwsze. 
Pomiar prądu stałego należy zatem wyko- 
nowyć amperomierzem z cewką ruchomą, rea- 
gującym tylko na prąd stały, gdyż zmienna 
składowa prądu wyprostowanego niema żadnej 
wartości dla odbiorcy, przeciwnie jest nawet 
niepożądana, Po stronie doprowadzeń anodo- 
wych mierzy się prąd wyłącznie dynamometrycz- 
nym amperomierzem, który podaje wartość sku- 
teczną pulsującego prądu. Pomiary mocy należy 
wykonywać również dynamometrycznemi wato- 
mierzami albo na doprowadzeniu z sieci przed 
transformatorem, albo po stronie prądu stałego. 
To samo dotyczy również liczników. Nie należy 
wbudowywać liczników między transformator 
a wentyl, gdyż wskazania ich byłyby fałszywe. 


Prostowniki mechaniczne. 
J. Prostowniki wahadłowe mają zastoso- 
wanie głównie do ładowania akumulatorów, gdyż 
są w stanie prostować tylko małe prądy rzędu 
kilku amperów przy niskich napięciach do 250 V, 
a pozatem pracują ze złym spółczynnikiem 
sprawności, nie przekraczającym 25 %. Zaletą 
ich jest niska cena i prostota budowy. 
Zasada działania, zrozumiała z rys. 7, 
polega na kontaktowem przełączaniu prądu zmien- 
nego przy pomocy synchronicznie drgającej 
sprężyny, umieszczonej w wycięciu rdzenia trans-
		

/p0522.djvu

			Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


formatora prostowniczego, która pod wływem 
pola rozproszenia otrzymuje impulsy w takcie 
prądu zmiennego, wychylające ją z położenia 
równowagi. Na sprężynie, sporządzonej z nama- 
gnesowanej trwale taśmy stalowej, umieszczony 


N 


s 


N 


+ 


Rys, 7. Prostownik wahadłowy. 


jest kontakt, tworzący dodatni biegun prądu 
stałego. Kontakt ten dotyka naprzemian dwu 
stałych kontaktów, połączony z końcami wtórnego 
uzwojenia transformatora, którego punkt środ- 
kowy stanowi drugi biegun prądu stałego. W jed- 
nej połowie okresu płynie prąd przez jedną 
połowę uzwojenia, jeden kontakt stały i sprę- 
żynę, w drugiej połowie okresu przez drugą 
połowę uzwojenia i drugi kontakt. Wskutek 
bezwładności sprężyny powstaje pewne przesu- 
nięcie fazy między drganiami sprężyny a wzbu- 
dzającym te drgania prądem zmiennym, w następ- 
stwie którego przerywanie prądu opóźnia się 
względem momentów przechodzenia prądu zmien- 
nego przez O. Niepożądane przesunięcie fazy 
kompensuje się układem kondensatorów i dła- 
wików, który pozwala jednak na dokładne nare- 
gulowanie i usunięcie iskrzenia tylko dla jednej 
częstotli wości. 
2. Prostowniki z wirującemi kontaktami 
służą do wytwarzania wysokich napięć stałych 
przy minimalnych prądach i znajdują zastoso- 
wanie przy aparatach rontgenowskich i elek- 
trycznem odpylaniu gazów. 
W nowszych wykonaniach posiadają one 
synchronicznie wirującą tarczę izolacyjną, na 
obwodzie której umieszczone są dwa metalowe 
segmenty ustawione naprzeciw siebie, z których 
każdy zajmuje 1/4 obwodu. Na obwodzie płyty 


Str. 428 


umieszczone są co 90° nieruchome zbieracze, 
oddzielone małą tylko szczeliną od segmentów. 
Do dwuch przeciwległych zbieraczy doprowa- 
dzony jest prąd zmienny, z pozostałych dwuch 
odbiera się prąd stały. Prąd rzędu kilkudzie- 
sięciu mA przepływa przez szczeliny w postaci 
wyładowań iskrowych. Prostownik ten, zbudo- 
wany w r. 1903 przez Koch'a, prostuje napięcia 
do 250 kV wartości maksymalnej. Przez zmniej- 
szenie odstępu między metalowemi segmentami 
i zbieraczami do minimum dopuszczalnej od- 
ległości, znacznie zmniejszają się straty napięcia 
w szczelinie i polepsza pewność ruchu. Dużą 
wadą prostownika jest silny trzask podczas pracy 
oraz wytwarzanie się znacznych ilości tlenków 
azotu. Obecnie ten typ wypierany jest przez 
wysokopróżniowe wentyle z żarzoną katodą. 
Do tej samej grupy wirujących prostowni- 
ków może być zaliczony "transverter", zbudo- 
wany w r. 1924 przez Calwerte i Highfield'a, 
który jeszcze przedtem w r. 1900 został skon- 
struowany przez Hutin'a i Leblanc'a dla mocy 
kilkuset kW pod nazwą "panchahuteur". Próby 
panchahuteur'a w elektrowni Rouen nie dały 
jednak dobrych rezultatów z powodu trudności 
w komutacji. W konstrukcji transvertera trud- 
ności te zostały w dużej mierze zmniejszone 
i pierwszy aparat przy obciążeniu po 2,5 A 
i 10 kV na kom utator pracował zadawalniająco. 
Transverter posiada nieruchomy twornik prądu 
stałego o 36 cewkach i komutator o 228 dział- 
kach, zasilany przez transformator, przetwa- 
rzający poprowadzony prąd trójfazowy na 18 
fazowy. Silnik synchroniczny 4-biegunowy po- 
rusza 4 wirujące szczotki, które zbierają prąd 
ze stojącego komutatora. Napięcie, jak również 
moc takiego transvertera, ograniczone jest na- 
pięciem między działkami komu ta tora, które nie 
może przekroczyć około 180 V oraz trudnościami 
przy komunikacji, które zwiększają się z obcią- 
żeniem. Dużych widoków na dalszy rozwój 
aparaty te nie posiadają. 
3. Prostownik ze strumieniem rtęci Hart- 
mann'a opiera swe działanie na tej samej za- 
sadzie co prostownik z drgającą sprężyną, której 
miejsce zajmuje tu cienki strumień rtęci pędzący 
z wielką szybkością z góry na dół między bie- 
gunami silnego elektromagnesu stałego i połą- 
czony z jednym zaciskiem prądu zmiennego. 
Zależnie od chwilowego kierunku prądu zmien- 
nego, płynącego przez strumień rtęci, wychyla 
się on z pionowego położenia pod wpływem 
silnego pola magnetycznego naprzemian w oby- 
dwie strony, uderzając kole'1no w dwa poziome 
kontakty. Rtęć, spływająca z kontaktów, odpro- 
wadzana jest do zbiornika, z którego czerpie ją
		

/p0523.djvu

			Str. 429 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


pompa obiegowa. Przez odpowiednią kompen- 
sację przesunięcia fazowego zostaje osiągnięte, 
że strumień rtęci łączy się z kontaktami w chwili 
przechodzenia prądu przez O. Zwrócone do 
siebie obrzeza kontaktów zaopatrzone są w dwa 
ostre pryzmaty kwarcowe, które przecinają stru- 
mień rtęci przy przechodzeniu z jednego kon- 
taktu na drugi i powodują natychmiastowe 
przerywanie prądu. 
Dzięki usunięciu niebezpieczeństwa spalenia 
kontaktów, prostowniki te mogą pracować przy 
wiele wyzszem obciązeniu niz prostowniki z drga- 
jącą sprężyną. Budowane są na prądy rzędu 
kilkuset amperów przy napięciach do 500 V. 
Dla uniknięcia zanieczyszczenia rtęci umieszcza 
się urządzenie kontaktowe i strumień rtęci w at- 
mosferze obojętnego gazu. 
Wspomnieć jeszcze należy o prostownikach 
z drgającym płomieniem, w których prostowanie 
powoduje synchronicznie sterowany płomień od- 
powiednio zbudowanego palnika gazowego. 


II. Suche prostowniki płytkowe. 
Prostowniki te pracują na tej samej zasa- 
dzie co detektory kryształkowe z tą różnicą, że 
wykonywane są na prądy do kilku amperów przy 
napięciach kilkunastu woltów, podczas gdy de- 
tektory pracują przy prądach i napięciach rzędu 
mikroamperów. Pierwsze tego rodzaju prosto- 
wniki skonstruowane zostały w Ameryce w za- 
stosowaniu do ładowania małych akumulatorów, 
przeważnie radjowych, w formie zespołów, skła- 
dających się z 4 wentyli w układzie Graetza. 
Agregat taki dawał 0,15 A przy 6 V napięcia_ 
wyprostowanego. Na rys. 8 przedstawiony jest 
schematycznie taki prostownik. 
Rys. 9 podaje ascylogram prądu prosto- 
wnika o wartości średniej 0,5 A. 
Pojedyńczy wentyl składa się z twardego 
krążka grubości około 2 mm ze sprasowanej 
pod wielkiem ciśnieniem mieszaniny siarczku 
miedzi i siarczanu cynku, do krążka dolega z jed- 
nej strony tarcza miedziana, która jest biegunem 
dodatnim, a z drugiej - magnezowa, stanowiąca 
biegun ujemny. Wszystko razem sprasowane jest 
jeszcze raz, pod wielkiem ciśnieniem i ścią- 
gnięte śrubą. 
Działanie wentylowe zaczyna się dopiero 
od 0,5 V wzwyż, więc poniżej 0,5 wol łów prąd 
płynie także w niedopuszczalnym kierunku. 
Zależność napięcia prostownika od prądu 
podana jest na rys. 10. 
Obecnie prostowniki płytkowe są coraz 
bardziej udoskonalone, można spodziewać się 


ich rozpowszechnienia, Wykonano już agregaty, 
które przy średnicy płytek 4 cm prostują prądy 
do 3 A przy napięciu 10 V. 
Sn M, 
Ct} uS 


+ 


(".I' 


N 


Rys, 8. Suchy prostownik płytkowy. 


III. Prostowniki elekrolityczne. 
Metal w zetknięciu z elektrolitem wykazuje 
własności zaworowe, które wykorzystano do bu- 
dowy prostowników elektrolitycznych. Dobry 
prostownik elektrolityczny powinien spełniać na- 
stępujące warunki: 
l. Działanie zaworowe musi być zupełne. 


A


A----A---A 

 "vv"" 
 


6 
V 
4 


2 


o 
-1..0'3 -0'2 -0'1 


o + 0'1 +0'2 +0'3 A 


Rys. 9 i 10. Prostownik płytkowy. Oscylogram 
i charakterystyka prądu. 


2. Najwyższe napięcie, przy które m utrzy- 
muje się jeszcze działanie zaworowe, powinno 
być dużo wyższe od maksymalnej wartości na- 
pięcia prostowanego.
		

/p0524.djvu

			Nr, 23 i 24. 


TECHNIK 


Str. 430 


3. Najniższe napięcie, przy którem zaczyna 
się prostowanie, musi być możliwie niskie. 
4. Elektrolit powinien mieć możliwie dużą 
przewodność. 
5. Pojemność elektrostatyczna powinna być 
nieznaczna, aby uniknąć prądów pojemnościo- 
wych, zakłócających działanie prostownika. 
6. Powierzchnia chłodząca wentyla musi 
być tak duża, żeby nagrzanie w ciągłym ruchu 
przy pełnem obciążeniu nie przekroczyło 40 oC, 
gdyż powyżej tej temperatury prostowanie jest 
już niezupełne. 
Wentyle elektrolityczne wypełniają wszy- 
stkie te warunki dla napięć poniżej 10 V. Próby 
zbudowania prostownika na 100 V prądu stałego 
spełzały na niczem, wskutek niemożności po- 
godzenia z sobą wszystkich powyżej wymienio- 
nych warunków. 
1. Prostownik aluminiowy - jest jednym 
z najprostszych. Składa się On z dwuch płytek 
- aluminjowej jako katody i żelaznej albo oło- 
wianej jako anody, zanurzonych w nasyconym 
roztworze węglanu amonu lub boraksu. Po 
pierwszem włączeniu na sieć, _przez odpo- 
wiednio dobrany transformator, potrzeba kilku 
minut na formowanie płyt, poczem przy po- 
wtórnem włączeniu, prostownik uzyskuje zdol- 
ności wentylowe już po kilku sekundach. 
Warunkiem dobrej pracy prostownika alu- 
minjowego jest użycie chemicznie czystych skład- 
ników. Blacha aluminjowa musi być wolna od 
najdrobniejszych odprysków żelaznych, pozos- 
tałych na niej po walcowaniu. Należy wytrawić 
je ługiem sodowym, następnie blachę obmyć 
i przepłukać wodą destylowaną. Elektrolit musi 
być sporządzony na destylowanej wodzie i wolny 
od chlorków i azotanów, gdyż te już w minimal- 
nych ilościach utrudniają prostowanie i powo- 
dują nagryzanie aluminjum. 
Powierzchnię płyt obiera się takiej wiel- 
kości, by gęstość prądu wynosiła około 2 A/dm 2 
i nagrzanie nie było większe jak 30 do 40 oC. 
Pas graniczny, gdzie płyta styka się z elektro- 
litem i powietrzem, należy pokryć trwałym i kwa- 
soodpornym lakierem, gdyż wyżarcia aluminjum 
występują najbardziej w tern miejscu. Jeżeli po 
około 50 godz. ruchu działanie prostownika znacz- 
nie osłabnie, należy płytę aluminjową oskrobać 
szkłem albo papierem szmerglowym i na nowo 
formować. Sprawność tego prostownika jest taka, 
jak innych na małe napięcia - nie przekracza 30?
. 
2. Prostownik tantalowy. Tantal posiada 
we wszystkich elektrolitach o wiele większe 
zdolności zaworowe jak aluminjum, nie nadawał 


się jednak do stosowania w prostownikach, gdyż, 
wchłaniając wydzielający się na nim wodór, kru- 
szał i po krótkim czasie zupełnie się rozpadał. 
Dopiero zastosowanie jako elektrolitu średnio 
stężonego kwasu siarczanego z dodatkiem siar- 
czanu żelazowego, który nie dopuszcza wodoru 
do powierzchni tantalu, umożliwiło budowę pro- 
stownika. Posiada on płytkę tantalową i oło- 
wianą zanurzone w 25?o kwasie siarkowym 
z dodatkiem 0,896 FeS0 4 . 7 H 2 0 i budowany 
jest na prądy od 0,4 do kilku amperów przy na- 
pięciach do 10 V. Dla wyższych napięć trzeba 
kilka ogniw łączyć szeregowo. Spółczynnik 
sprawności wynosi około 30 % i zmniejsza się 
nieznacznie z czasem użytkowania. Podczas 
pracy występuje znaczny elektrolityczny rozkład 
wody, dlatego trzeba ją co jakiś czas uzupełnić. 
Dla ochrony przed niepotrzebnem parowaniem 
pokrywa się elektrolit warstwą oleju. 
3. Prostownik żelazny. Żelazo w stężo- 
nym kwasie siarkowym wykazuje zdolności za- 
worowe do 80 V, przyczem straty energji są 
nieduże. W celu poprawienia przewodności 
elektro'itu dodaje się bEzwodnego siarczanu sodu. 
4. Prostownik koloidalny H. Andre' go. 
Płytka srebrna jako katoda i niklowa jako anoda 
ułożone są na powierzchni oszlifowanego i na- 
pojonego stężonym kwasem siarkowym pumeksu 
w ten sposób, że brzegami luźno się dotykają. 
Pod wpływem włoskowatości kwas podnosi się 
w pionowej szczelinie między płytkami. Po 
włączeniu tego prostownika na napięcie zmienne, 
jego opór wewnętrzny spada po kilku sekundach 
do minimalnej wartości (0,01 Q), umożliwiając 
prawie doskonałe prostowanie. W zamkniętym 
kierunku opór prostownika wynosi 10 5 Q. Anoda 
pokrywa się przytem koloidalnem srebrem, Za- 
miast niklu można również użyć Pb, Fe, Cu, 
Al, Si. Napięcie wyprostowane wznosi się wtedy 
od 8 V dla miedzi, do 50 V dla krzemu. Bardzo 
dobrze zachowuje się także stop żelazo-krzemowy 
z 14 % zawartością krzemu. Najkorzystniejsza 
koncentracja kwasu siarkowego wynosi 65° Be, 
najodpowiedniejsza temperatura 50 oc. W wy- 
konaniach praktycznych owija się także srebrną 
katodę wokoło anody. 
5. Prostownik aluminjowy w roztopionej 
saletrze. Aluminjum umieszczone w roztopionym 
azotanie sodu albo potasu posiada własności 
prostownicze, odznaczające się małą stratą na- 
pięcia w elektrolicie i nadzwyczajnie niskiem 
napięciem minimalnem w przewodzącym kie- 
runku, ponodto nie występują tu zaburzenia po- 
jemnościowe, gdyż pojemność prostownika jest 
daleko mniejsza, niż przy roztworach wodnych.
		

/p0525.djvu

			Str. 431 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


Maksymalne napięcie dochodzi przy tych pro- 
stownikach do 80 i 90 V, Dla obniżenia tem- 
peratury topienia się saletry stosowana jest 
eutektyczna mieszanka KN0 3 i Na N0 3 , która 
topi się już przy znacznie niższej temperaturze 
jak każdy ze składników. 
Na tej zasadzie budowane są prostowniki 
w postaci małych łatwo wymiennych patronów. 


N 


tv 


A 


Rys. 11 i 12. Uproszczone układy Graetz'a dla 
wentyli elektrolitycznych, 


6. Specjalne uklady połączeń prostowni- 
ków 'elektrolitycznych. Czterowentylowy układ 
Graetz'a może być również zastosowany do wen- 
tyli elektrolitycznych. Można go nawetw pewnym 
stopniu uprościć, stosując schemat według rys. 11, 
w którym jeden wentyl posiada dwie elektrody 
aluminjowe, Dalsze uproszczenie daje zjedno- 
czenie wentyli W i i W 2 w jednem naczyniu 
(rys. 12). 
Bairsto wynalazł układy, w których uzy- 
skuje dwustronne prostowanie przy użyciu dwu ch 
tylko ogniw dwuelektrodowych (rys. 13), a nawet 
jednego tylko -trójelektrodowego (rys. 14). Wy- 
korzystuje on tu dużą pojemność elektrostatyczną 
wentyli aluminjowych. W układzie na rys. 13 
w jednej połówce okresu prąd ma otwartą drogę 
przez wentyl W i , przepływa przez odbiornik 
prądu stałego i ładuje pojemność wentyla W 2 . 
W następnym półokresie prąd zmienny ma zam- 
kniętą drogą przez W i , natomiast W 2 wyładowuje 
się na odbiornik prądu stałego w tym samym 
kierunku, w którym płynął prąd w pierwszym 
półokresie. Obydwa te prądy składają się na 
prąd stały. Układ ten zjednoczony wjednem 
naczyniu przedstawia rys. 14, przyczem katoda, 
która ma działać pojemnościowo, posiada wy- 
miary około lO-krotnie większe niż druga. 
Układ Greinacher'a pozwala na uzyskanie 
prawie zupełnie równego napięcia stałego do- 


wolnej wysokości, zależnej od ilości szeregowo 
połączonych elementów prostujących. Prąd jed- 
nak ograniczony jest do kilku miliamperów. 
Elementy prostujące, włączone na rys. 15 w dwu 
szeregowych grupach po 4, składają się z drutów 
aluminjowego i żelaznego, zanurzonych w pro- 
bówce wysokości ok. 5 cm, wypełnionej roztworem 
NaHC0 3 , pokrytym u góry olejem parafinowym. 


IV 


N 


A 


+ 


Rys. 13 i 14. Układy Baistro, dwu - i jednoogniwowy. 


Kondensator posiada pojemność 2 do 4 mikro- 
faradów. Układ na rys, 15 włączony na 220 V 
napięcia zmiennego wydaje 260 V napięcia sta- 
'łego. Układ na rys. 16 pozwala na podwojenie 
wyprostowanego napięcia. Prąd zmienny ładuje 
kondensatory K, które następnie wyładowują się 
w szereg z odpowiednim łańcuchem ogniw. 


N 


... ... 


= 


Rys, 15 i 16. Układy Greinacher'a, pojedyńczy i podwójny. 


Układ Greinacher'a nadaje się do wszystkich 
rodzajów. prostowników elektrolitycznych, jak rów- 
nież do wysokopróżniowych wentyli w zastoso- 
waniu do wytwarzania bardzo wysokich napięć 
stałych, potrzebnych głównie na stacjach do- 
świadczalnych wysokiego napięcia i w labora- 
torjach. 


D. c. n.
		

/p0526.djvu

			/ 
) 


Nr. 23 i U. 


TECHNIK 


Str. 432 


Łączenie szyn kopalnianych pod ziemią zapomocą 
spawania autogenicznego. 
Inź. A. Ja h n s, Łaziska Górne. 


K opalnie w torach kolejek podziemnych sto- 
sują najczęściej łubkowe połączenie szyn 
na długości, które spełnia swoje zadanie 
znacznie gorzej od złączy spawanych, specjalnie 
przy elektrycznym napędzie lokomotyw. Wady 
połączenia łubkowego są zarówno natury me- 
chanicznej, jak i elektrycznej. Do pierwszych 
nalezy znaczne zuzycie szyn i nawierzchni, oraz 
materjału tocznego skutkiem ciągłych uderzeń 
na stykach. Siłę i szkodliwość tych uderzeń 
mozna ograniczyć, kładąc szyny bez luzów dy- 
latacyjnych, lecz nie mozna ich całkowicie usunąć 
z powodu nieuniknionych luzów między łubką 
a szyną. 
Ze strony elektrycznej trudnością jest uzy- 
skanie dobrego przewodnictwa prądu, Uzywane 
powszechnie złączki z drutu miedzianego z czo- 
pami stożkowe mi, wbijanemi do otworów w środ- 
niku szyny, rozluźniają się z biegiem czasu, 
przyczem opór na styku znacznie wzrasta; często. 
w trudnych warunkach pracy kopalnianej, łącz- 


nik i te zostają zerwane. Następstwem złych sty- 
ków szyn jest strata napięcia oraz prądy błądzące 
ze wszystkiemi iCh niepożądane mi skutkami. 
Spawane złącze usuwa radykalnie wymie- 
nione trudności. Dylatacja szyn w kopalni jest, 
dzięki małym wahaniom temperatury pod ziemią, 
tak nieznaczna, że zastrzezenia o dopuszczal- 
ności spawania w tym wypadku odpadają; zresztą 
zarządy kolejowe w Stanach Zjednoczonych A. P. 
stosują łączenie szyn zapomocą spawania auto- 
genicznego w długościach do 90 m, nie stwier- 
dziwszy zadnych szkód, spowodowanych przez 
brak luzów dylatacyjnych, Przy szynie spawanej 
powierzchnia główki jest zupełnie gładka, co 
usuwa uderzenia podczas jazdy oraz zapewnia 
wyzyskanie pełnego przekroju szyny dla prze- 
wodzenia prądu przy uniknięciu kosztownych 
i zawodnych łączników miedzianych. 
Najstarszym sposobem spawania szyn, który 
znalazł już dość szerokie zastosowanie w tram- 
wajarstwie. a w ostatnich latach zaczyna być 



 2
O 
1 2. 
\ , I \ t l 
.. 
3 4 


Rys. 1. Typy spawanych połączeń szyn. 


stosowany tytułem próby równiez w kolejnictwie, 
jest spawanie aluminotermiczne. Sposób ten jest 
bardzo kosztowny zarówno ze względu na ko- 
nieczność sprowadzania z zagranicy materjału 
zasadniczego - mieszaniny aluminjum z tlen- 
kiem zelaza. tak zwanego termitu. jak i ze 
względu na dość skomplikowane wykonanie, 
wymagające specjalnych urządzeń i stosunkowo 
duzej liczby robotników, Zakłady "Elektro" 
i "Gasaccumulator" podjęły łącznie próby zna- 
lezienia najwłaściwszego sposobu łączenia szyn. 
Ponizej podaję wyniki tych prób. 
Próby przeprowadzone przy zastosowaniu 
spawania autogenicznego, które pozwala, zalez- 
nie od rodzaju drutu dodatkowego, na osiągnięcie 


spoiny ciągliwej o duzej wytrzymałości lub tez 
dowolnie twardej. a jednocześnie jest sposobem 
najtańszym. 
Przy wyborze sposobu wykonania spoiny 
trzeba było uwzględnić z jednej strony trudne 
warunki pracy spawacza w chodnikach podziem- 
nych i w bardzo niewygodnej pozycji, z drugiej 
zaś - zmienne obciążenie połączonych szyn. 
Rys. 1 przedstawia rózne typy spawanych styków, 
tabela daje wyniki prób na zginanie zapomocą 
prasy hydraulicznej. 
Pęknięcie przy próbach Nr. 3 i 4 następo- 
wało gwałtownie przy stosunkowo nie znacznej 
strzałce, natomiast przy próbie Nr. 2 wystą-
		

/p0527.djvu

			Str. 433 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


piła wyraźnie duża ciągliwość podłużna szwu 
bocznego. 
NajlepsLe wyniki otrzymano zatem przy 
styku z podkładką; spawa się tu jedynie główkę 
i przypawa podkładkę do stopki. Pracę najłat- 


wiej jest wykonać w takiej kolejności: najpierw 
spawa się ściętą na V główkę i przekuwa na 
gorąco; otrzymuje się w ten sposób gładką po- 
wierzchnię, nie wymagającą dalszej obróbki. 
Dolną część główki (około %) zalewa się dru- 


Wyniki prób na zginanie. 
Szyna 110 mm. Odległość podpór 1 m, obciążenie siłą skupioną nad spoiną. 


L.p.1 Rodzaj spawania Obiążenie I wYŁr

ma-1 Uwagi 
kg łose 
% 
1. Niespawane 16.500 100 
2. Spawane z podkładką Pęknięcie w stopce rów- 
-250 X 120 X 10 15.700 95 nolegle do spoiny 
Pęknięcie w spoinie na 
3. Styk skośny 14.800 90 stopce 
Pęknięcie obok i przez 
4. Styk prosty 12.400-13.200 75-80 spoinę 


tern miękkim, górną - twardym, celem otrzymania 
tej samej twardości, co reszta szyny. Podkładkę 
przypawa się po spojeniu główki, celem unik- 
nięcia wykrzywień. Dla ułatwienia pracy lepiej 
jest wykonać ją częściowo w warsztacie i w tym 
celu przypoić jednostronnie podkładki do szyn 
już tutaj, przyczem najlepszy postęp pracy daje 


fi ._-
 "-;."-'---
 '. ." 
..:' 
 <;; :....1., 
_ ł .-; ,/.' , 
...,.....
. '> 


,'
 




.. 





 '. 
:Ą'-:
 
,. 
i


 .-..' 
-e-. 
J_r=,.,,'
;"':! 
.
, 
1. 
 'l 
"...".,..,..
,,,." :;.
t ."'" J, 
.;, 



',..I 
I
;
 

 j 
" ;;;.;..o' 



,....

::- .
 


Rys. 2. Fotograf ja złączy łubkowego i spawanego. 


jednoczesne spawanie z obu stron. Do spawania 
podkładki oraz do wypełnienia dolnej części 
główki stosowano ciągliwy drut Nr. 2 Huty 
Baildon o wysokiej wytrzymałości, do nałożenia 
główki drut Nr. 4 tejże Huty, który odznacza 
się dużą twardością. 
Przybliżone zużycie materjałów łącznie 
z przygotowaniem szyn wynosi na 1 styk: 
Tlen. . , , . . 1.200 litrów 
Acetylen. , .. 900 " 
Drut do spawania 0,7 kg 
Czas spawania.. 45 minut 
Fotograf ja (rys. 2) przedstawia dotychczas 
stosowany styk łubkowy oraz, styk spawany 
z podkładką, 


Oprócz wytrzymałości złącza spawanego 
zbadano również jego przewodnictwo i porów- 
nano go z przewodnictwem połączenia łubko- 
wego i całej szyny, przyczem złączkę wbito raz 
w otwory starannie rozwiercone, drugi raz 
w otwory wycięte palnikiem, jak to często ma 
miejsce w praktyce. 


1 


A 


:' 


n.-ff{.SO 
.J5-G51' 
.zSOAJ 


v 


A 


A 


850 
4000 


Rys. 3. Schemat połączeń przy pomiarze przewodności szyn, 


Do pomiarów użyto szyny o wysokości 
125 mm, przekroju 37,2 cm 2 i długości 1 m. 
Prąd doprowadzono gołym przewodem miedzia- 
nym 25 mm 2 , który dla zmniejszenia oporu sty- 
kowego przylutowano na twardo do główki szyny 
w punktach A. Szemat połączeń przedstawia 
rys. 3. Źródłem prądu była prądnica prądu sta- 
łego, R - oznacza opornik z płytek żeliwnych 
o oporze około l g, A - amperomierz o dokład- 
ności do 0,1 A, V - rr.iliwoltomierz o dokład- 
ności do 0,0002 V. 
Opór mierzono dla następujących wypad- 
ków (p. rys. 4):
		

/p0528.djvu

			Nr, 23 i 24. 


TECHNIK 


Str 434 


a) szyna ciągła bez złącza; 
b) szyna łączona na łubki z normalną złączką 
z drutu miedzianego 25 mm 2 , długości 650 mm, 
[I. : .

. 

. +.
: + 'U 

 Jav . 
 
c 


a 


z dwoma czopami stożkowemi, wbitemi do otwo- 
rów w środku szyny. Otwory wykonane palni- 
kiem do cięcia; 


850 


.
 


J 
2 f


-_-t-l-:t

--t

-k 
-f 000 
h 


850 


-1000 
d 
Rys. 4. Złącza dla których zmierzono przewodność. 


b') jak pod b, lecz otwory rozwiercone; 
c) szyna łączona na łubki, lecz styk wy- 
cięty ukośnie palnikiem i spawany autogenicznie. 
Bez złączki; *) 
c') jak pod c, lecz ze złączką, wbitą w roz- 
wiercone otwory; 
d) szyna spawana z podkładką. 
W każdym wypadku zrobiono trzy pomiary, 
z których obliczono wartość średnią. 
Wyniki pomiarów oporu szyn. 


Rodzaj L. Natęże- Spadek Opór Opór 
nie napięcia średni 
złącza p. A mV mg mg 
31,3 I 1,04 0,0333 I 
37,2 1,18 0,0318 0,0322 
44,7 1,40 0,0314 
34,5 15,28 0,444 
38,8 17,19 0,443 0,443 
43,8 19,32 0,442 
37,3 15,18 0,408 
44,0 17.65 0,402 0,403 
47,6 18,93 0,399 
36,2 1,39 0,0395 
I 40,5 1,54 0,0381 0,0383 
45,6 1,70 0,0373 


a 


I 
 


3 
l 
2 
3 
l 
2 
3 
l 
C 2 
3 


b 


b' 


*) Ten typ spawanej szyny stosowany jest w Gro- 
dzieckiem Towarzystwie Węg10wem przy istniejących 
torach, celem poprawy przewodnictwa, Inicjatywę do prze- 
prowadzenia pomiarów również przy tym systemie za- 
wdzięczamy Panu Inż. Słobodzińskiemu, kierownikowi 
ruchu elektrycznego na kopalni Grodziec. 


Rodzaj L Natęże- Spadek Opór Opór 
nie napięcia średni 
złącza p. A mV mg mg 
l 35,8 1,27 0,0355 
c' 2 40,4 1,45 0,0359 0,0354 
3 45,8 1,60 0,0349 
l 33,7 1,14 0,0338 
- 
d 2 41,5 1,38 0,0333 0,0332 
3 47,6 1,55 0,0326 


Jak z powyższego wynika, opór szyn spa- 
wanych niewiele różni się od oporu ciągłej szyny, 
natomiast opór styku łubkowego jest znacznie 
wyższy i zależny od jakości wykonania. 


Przeprowadzone próby wykazały zatem. że 
jak z mechanicznego tak i z elektrycznego punktu 
widzenia należy dać pierwszeństwo stykowi szyn 
ze spawaną główką i przypawaną podkładką. Ten 
typ połączenia posiada wytrzymałość bardzo zbli- 
żoną do szyny pełnej oraz wysokie przewodnictwo 
prądu elektrycznego. 


Dla poprawy zaś przewodnictwa istniejących 
już torów nadaje się doskonale spawanie samych 
główek, co ponadto usuwa nieprzyjemne skutki 
luzów między szynami. 


Przy ewentualnym demontażu torów spa- 
wanych wszelkie trudności usuwa palnik do cięcia.
		

/p0529.djvu

			Str. 435 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


o konserwacji nieczynnych kotłów parowych. 
[nź. S t. Z e l e n a, Katowice. 


K west ja konserwacji nieczynnych kOtłó , W 
parowych jest obecnie szczególnie aktu- 
alną. Pozostawienie kotła samemu sobie, 
jak to niejednokrotnie bywa, nawet bez spu- 
szczenia wody i osuszenia, musi spowodować 
korozję, bo przecież żelazo bardzo łatwo utlenia 
się w obecności wody. Konserwacja zatrzyma- 
nego kotła ma na celu obustronne (z zewnątrz 
i z węwnątrz) zabezpieczenie żelaza od działania 
powietrza względnie jeszcze atmosfery kwasowej. 
Wspólną zasadą wszystkich sposobów kon- 
serwacji jest wyeliminowanie jednoczesnego 
zetknięcia się żelaza z wodą (parą wodną) i tlenem. 
Przytaczam opis naj prostszego sposobu konser- 
wacji, który ze względu na trudności techniczne 
nie ma praktycznego znaczenia, ale wyjaśnia jej 
istotę. Po zatrzymaniu kotła szczelnie odcinamy 
wszystkie komunikacje i pozostawiamy kocioł 
w tym stanie. W miarę stygnięcia para będzie 
się stopniowo skraplać, wreszcie pozostanie jej 
w przestrzeni parowej tyle, ile odpowiada nasy- 
ceniu przy temperaturze kotłowni, zatem w kotle 
wytworzy się próżnia. Kocioł, jak zaznaCZOno 
na wstępie, jest szczelnie zamknięty, więc po- 
wietrze atmosferyczne dostać się do niego nie 
może, przestrzeń wewnętrzna wypełniona jest 
tylko wodą i parą wodną, zatem korozja żelaza 
od wewnętrznej strony jest niemożliwa. Byłby 
to bardzo łatwy sposób konserwacji, ale jest 
praktycznie niewykonalny, bo absolutne doszczel- 
nienie kotła jest niemożliwe, a mała nawet nie- 
szczelność miałaby za następstwo stałe przesą- 
czanie się tlenu do wnętrza kotła. Przęchodzę 
do opisu kilku metod konserwacji kotłów od 
strony wewnętrznej. 
1. Pojemność kotła wypełniamy wodą aż 
do przelania się przez zawory bezpieczeństwa, 
dla odtlenienia zagotowujemy ją w miarę na- 
pełniania, utrzymując w palenisku słaby ogień; 
w stanie wrzenia przy ciśnieniu atmosferycznem 
trzeba utrzymać wodę ok. godziny, dbając w tym 
czasie o łatwy odpływ gazów, uchodzących 
z wody. Po wygotowaniu wody należy kocioł 
jaknajszczelniej zamknąć. Do wypełnienia kotła 
należy używać nie czystej wody, a roztworu 
wodorotlenku sodu (Na OH) o stężeniu 3 kg/m 3 , 
albo sody (Na 2 C0 3 ) o stężeniu 14 kg/m 3 . Wska- 
zanem jest również dodanie do roztworu siar- 
czynu sodowego (Na 2 S03)' który, dzięki zdolności 
pochłaniania tlenu, unieszkodliwia te jego drobne 
ilości, które mogą, szczególnie przy ostyganiu, 
przedostać się do kotła. Przy uruchomieniu 


kotła część wody należy spuścić, ażeby pozbyć 
się nadmiernej alkaliczności. Niebezpieczeństwo 
podanego sposobu konserwacji polega na moż- 
ności zamarznięcia w nim wody p-rzy dużych 
mrozach. Doświadczenie z zimy 1928/29 prze- 
mawia za taką możliwością, bo np. kilkakrotnie 
stwierdziłem zamarznięcie wody w rurkach ko- 
munikacyjnych manometrów na czynnych kotłach 
płomienicowych. 
Możnaby kocioł wypełniać również gazo- 
wym amonjakiem pod ciśnieniem ok. 100 mm 
sI. w., jednakże ze względu na niebezpieczeństwo 
eksplozji tego sposobu nie można polecać. 
2. Drugi sposób konserwacji od wewnątrz 
nazwiemy w odróżnieniu od pierwszrgo suchym. 
Powierzchnię kotła od wewnątrz należy jaknaj- 
dokładniej osuszyć, w razie potrzeby rozniecić 
w tym celu w palenisku ogień drzewny, poczem 
pozostawić kocioł z otwartemi włazami. 
Ten sposób ma sens tylko wtedy, jeśli tem- 
peratura kotłowni jest ml'liej więcej stała, a za- 
wartość wilgoci w powietrzu niewielka - taka, 
aby przy największem nawet odchyleniu tempe- 
ratury w dół nie została przekroczona temperatura 
rosy. Oczywiście, w częściowo czynnych ko- 
tłowniach takie warunki są trudne do pomyślenia. 
3. Większe praktyczne znaczenie ma taka 
odmiana powyższej suchej metody: po dokład- 
nem osuszeniu kotła, ustawiamy wewnątrz kilka 
naczyń, wypełnionych do 1/3 chlorkiem wapnia 
(Ca CI 2 ). Następnie ustawiamy w kotle tuż obok 
włazu druciany kosz wypełniony rozżarzonym 
węglem drzewnym, poczem kolejno zamykamy 
włazy i doszczelniamy wnętrze kotła. 
Cel tych manipulacji jest zrozumiały sam 
przez się: chlorek wapnia pochłania wilgoć, 
węgiel drzewny przy spalaniu zmniejsza ilość 
tlenu wewnątrz kotła, zastępując go częściowo 
spalinami. W przestrzeni kotła nagromadzony 
jest bezwodnik kwasu węglowego (C0 2 ) i tlenek 
węgla (CO), dlatego przed wejściem do kotła 
konieczne jest przewietrzenie go. 
Ładunek chloru wapnia należy wymieniać 
co 3 miesiące, rozchód CaCI 2 , np, dla dwupło- 
mienicowego kotła 100 m 2 wynosi ok. 15 kg 
rocznie. 


Zamiast CaCl 2 stosowane jest rownież nie- 
gaszone wapno (CaO), które ma mniejszą hygros- 
kopijność, ale za to absorbuje CO 2 .
		

/p0530.djvu

			Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


Str, 436 


4. Najbardziej rozpowszechnionym sposo- 
bem konserwacji jest powlekanie ścian kotła 
płynami, które tworzą nieprzenikliwą i trwałą 
osłonę żelaza od wpływów atmosferycznych, 
a dają się przy uruchomieniu kotła łatwo usunąć 
mechanicznym lub chemicznym sposobem, np. 
są rozpuszczalne w jakimś płynie. Skład takich 
preparatów może być bardzo różny, zwykłemi 
składnikami są: smoła pogazowa, grafit, pokost itd. 
Płyny używane do powlekania kotłów po- 
winny dopełniać kilka warunków: 
szczelnie i trwale przylegać do 
elaza, 
łatwo wysychać, 
nie wytwarzać palnych gazów, 
nie zawierać trujących składników. 
Trzeci i czwarty warunek, ze względu na 
warunki pracy wewnątrz kotła, są bardzo ważne. 
Wypadki zatrucia przy "malowaniu" kotłów są 
bardzo częste. Na Śląsku w 1930 r. miał miejsce 
nawet śmiertelny wypadek. Sekcja zwłok usta- 
liła zatrucie jako przyczynę śmierci, a analiza 
chemiczna preparatu, użytego do powlekania 
kotła, wykazała: 
części lotnych do 180 oC (głównie sol went-nafta) 21,2 % 
pokostu 44,5 % 
grafitu . 7,5 Ofo 
popiołu 26,8 % 
W popiele oprócz Si0 2 , Fe, Ca i S04 wy- 
kryto Pb - 2,6 % oraz As -- 0,058 %. 
Obecność ołowiu i arsenu w preparacie 
jest prawdopodobną przyczyną wypadku. 
Lżejsze zatrucia względnie oszołomienia 
robotników, zajętych przy powlekaniu kotła pre- 
paratami ochronnemi, są dość częste, dlatego 
wskazanem jest zachowanie ostrożności przy tych 
robotach, jak to: wzmożenie cyrkulacji powietrza 
zapomocą wentylatora, postawienie dozorcy zew- 
nątrz kolta, który ma stały dozór nad tern, co 
dzieje się w kotle itd. 
Do powlekanego kotła nie należy również 
wchodzić z otwarte m światłem. 
Preparat do powlekania blach powinien 
być nieszkodliwy dla zdrowia, więc należy go 
nabywać tylko z pewnych źródeł, dających 
rękojmię solidności. Techniczną jakość prepa- 
ratu najłatwiej jest sprawdzić zapomocą prób, 
które poniżej przytaczam. 


a) P rób a n a w y s y c h a n i e. Cienka 
warstwa próbowanego preparatu na pasku blachy 
powinna na powietrzu (nie w kotłowni) po upły- 
wie 12 godzin utworzyć twardą powłokę. 
b) P rób a n a w y tr z y m a łoś ć. Pasek 
blachy z poprzedniej próby zginamy na pręcie 
g 2 mm. Na stwardniałej powłoce nie powinny 
tworzyć się rysy. 
c) P rób a g o t o w a n i a. Wysuszony 
pasek ważymy, poczem gotujemy go w przeciągu 
10 godzin w roztworze sody 2 g/l. Po wyjęciu 
z wody powłoka powinna być nienaruszona, 
a waga próbki niezmieniona. To ostatnie stwier- 
dzamy przez powtórne zważenie po wysuszeniu. 
Suche sposoby konserwacji nie rozwiązują 
kwestji zabezpieczenia od rdzy przegrzewacza 
i podgrzewacza. bo nie mamy możności osusze- 
nia rurek, albo powleczenia ich ochronną powłoką. 
W opłomkowych kotłach skuteczność metody 
może nasuwać wątpliwości już dla samego kotła, 
bo niema możności dokładnie osuszyć opłomek. 
Pod tym kątem widzenia pierwsza metoda, przy 
której kocioł, przegrzewacz i podgrzewacz jedno- 
cześnie zalewane są odtlenioną alkaliczną wodą, 
ma wyższość nad wszystkiemi innemi. 
Pozostaje jeszcze omówić kwestję konser- 
wacji kotła od zewnętrznej strony. Powierzchnia 
kotła winna być oczyszczona i osuszona, względ- 
nie jeszcze powleczona jakimś środkiem ochron- 
nym. Obmurze kotła należy szczelnie zamknąć, 
aby zapobiec przepływowi powietrza przez nie- 
czynny kocioł, bo cyrkulacja powietrza z jednej 
strony mogłaby być przeszkodą dla ruchu pozosta- 
łych kotłów, a z drugiej - może powodować wypa- 
danie rosy na żelazie nieczynnego kotła. Jeszcze 
niebezpieczniejsze dla kotła, ale ze względu na roz- 
kład depresji w normalnym układzie mało prawdo- 
podobne, jest przedostawanie się spalin do kotła, 
bo nieuniknione w tym wypadku działanie rosy 
zostałoby jeszcze spotęgowane przez korozyjne 
działanie kwasu siarkowego, zawartego zawsze 
w spalinach z kamiennego węgla. 
Konserwacja. armatury kotłowej nie sprawia 
specjalnych trudności, gdyż nie różni się od 
zwykłych sposobów stosowanych dla części ma- 
szynowych.
		

/p0531.djvu

			Str. 437 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


Przegląd czasopism technicznych, 


ELEKTROTECHNIKA. 


Kondensatory trójfazowe w rozdzielniach i urządzeniach 
przemysłowych. Siemens Ztschr. Nr,10,paźdz, 1932r, 
W ciągu ostatnich kilku lat kondensatory trójfazowe, 
jako urządzenia dla poprawienia cosep, stały się poważnemi 
konkurentami służących dla tegoż celu wirujących maszyn 
elektrycznych, a to dzięki technicznie doskonalszemu wy- 
konaniu i równoczesnemu obniżeniu kosztów. 


W porównaniu z wirującemi kompensatorami, kon- 
densatory posiadają wiele zalet, mianowicie: 
1) Mniejsze koszty zakładowe. 
2) Brak części wirujących i nadzwyczajna prostota 
budowy. 
3) Pewność ruchu. 
4) Łatwość dostrajania dzięki możności łączenia 
kilku kondensatorów. 
5) Łatwość ewent. rozbudowy. 
6) Rozszerzenie zakresu stosowania krótkozwartych 
silników. 
7) Mniejsze straty ruchowe, 
Stosowane dziś kondensatory olejowe składają się 
z wielu warstw folji aluminjowej, przekładanej papierem. 
Ułożony w ten sposób pakiet poddaje się suszeniu i na- 
sycaniu olejem w próżni, następnie idzie pod prasę. 
Sprasowane trzy pakiety łączy się w trójkąt i układa 
w skrzyni, wykonanej częstokroć z blachy falistej. Całość 
wyglądem zewnętrznym nie różni się od transformatora. 
Gotowy kondensator przyłącza się równolegle albo 
do odhiornika, albo wprost do sieci, W pierwszym wypad- 
ku, po wyłączeniu odbiornika, rozładowanie kondensatora 
odbywa się przez jego uzwojenie, w drugim trzeba prze- 
widzieć osobne urządzenia rozładowujące, jak opory omowe 
połączone w gwiazdę, lub cewka indukcyjna. Rozładowania 
przy cewce indukcyjnej (0,5 sek) trwa około 600 razy 
krócej niż przy oporach (5 min). 
Kompensacja może być indywidualna lub grupowa, 
t. zn., że kondensator może być przyłączony równolegle 
tylko do jednego odbiornika lub do całej grupy odbior- 
ników, a nawet i do całej sieci. Pozatern może się od- 
bywać na niskiem lub na wysokiem napięciu, zależnie od 
warunków. Koszt kondensatora dla wysokiego napięcia 
jest nawet mniejszy niż dla niskiego. 
Dla większych odbiorników są stosowane baterje 
kondensatorów włączane częściowo. Z praktycznych wzglę- 
dów jest niewskazanem powiększenie cos ep powyżej 0,95, 
a to dla uniknięcia wzbudzenia siJnika przez kondensator 
po odłączeniu od sieci. Z tego powodu niema potrzeby 
dokładnej regulacji i starczy podział baterji na 2 -- 3 
nierówne części, włączane w dużych urządzeniach auto- 
matycznie. Podział na 2 części daje możność regulacji 
3-stopniowej, na 3 części 
 7-stopniowej, 
Straty w wirujących maszynach kompensujących 
wynoszą podczas pełnego obciążenia od 2% do 5%, na- 
tomiast w kondensatorach tylko 0,2% 
 0,3%. 


Przesądy w elektrotechnice. Przeylqd Elektrotechn. 
15/X, - l/XL 32 r. Nr. 20 - 21. 
Pod powyższym tytułem p. K. S, kreśli kilka cie- 
kawych uwag na temat niektórych pojęć, które tak zako- 


rzeniły się w świadomości ogółu, że pozostały niewzruszone, 
pomimo, że przyczyny ich powstania już nie istnieją, 
Takie pojęcia autor określa nazwą przesądów. 
Typowym przykładem takiego przesądu jest m. in. 
niechęć wielu elektrowni do przyłączania do sieci silników 
o wirniku zwartym, nawet gdy chodzi o małe jednostki, 
np, 5 KM, i gdy dla zmniejszenia uderzenia prądu przy 
włączaniu silnik posiada przełącznik z gwiazdy na trójkąt. 
Te same elektrownie pozwalają jednak przyłączyć silnik 
pierścieniowy 25 KM, który powoduje uderzenia prądu 
5-krotnie większe, lub silnik 100 KM z prądem rozruchu 
20-krotnie większym; nie sprzeciwiają się też włączaniu 
transformatora 100 kV A, który przy biegu jałowym po- 
biera prąd nie mniejszy, niż 5-konny silnik przy rozruchu. 
Powstanie tego przesądu autor odnosi do czasu, 
gdy elektrownie były bardzo małe - o mocy kilkunastu 
lub kilkudziesięciu kilowatów - i kiedy włączenie silnika 
o wirniku zwartym mogło rzeczywiście spowodować duże 
wahania napięcia. Dzisiejsze elektrownie nie odczują 
takiego uderzenia, zresztą zaopatrzone są w precyzyjne 
regulatory napięcia i posiadają często rozległą sieć ka- 
blową, której pojemność może w znacznym stopniu łago- 
dzić uderzenia prądu. 
Przyczyna już nie istniejoe, niechęć pozostała i stała 
się przesądem. 
Drugim przykładem jest zagadnienie poprawienia 
cos ep. Aby nie pogarszać go zaniechano stosowania sil- 
ników asynchronicznych ze żłobkami otwartemi. Jedno- 
cześnie jednak elektrownie nie wywierają żadnego nacisku 
na odbiorcę, aby nie przyłączał silnika o mocy kilkadzie- 
siąt procent większej od istotnie potrzebnej. Wobec tego 
kardynalnego błędu drobnostką są różne zabiegi o po- 
prawienie cos ep, jak np, używanie małych silników 
skompensowanych itd, 
Z innych przesądów należy wymienić połączenie 
w zygzak dużych transformatorów w rozgałęzionych sie- 
ciach oświetleniowych, w których prawdopodobieństwo 
nierównomiernego obciążenia faz jest b. małe, zaopatry- 
wanie małych transformatorów w konserwatory olejowe, 
wymaganie jednakowego napięcia zwarcia dla równolegle 
pracujących transformatorów, ustawionych w znacznej 
odległości od siebie itd, 
Jako pozytywny przykład wyzwolenia się z prze- 
sądu, autor przytacza zaniechanie stosowania siatek ochron- 
nych pod linją wysokiego napięcia na skrzyżowaniu jej 
z drogą. 


Elektryczne podgrzewanie walców hutniczych. Freyn 
Desing. a publication or occasional issue 1981 str. 15, 
Porównywane są tu koszta dwuch sposobów elek- 
trycznego podgrzewania walców hutniczych-indukcyjnego 
i oporowego; przy tym ostatnim drut oporowy owinięty 
był dookoła walca. Dla porównania obu sposobów ogrze- 
wano walec o średnicy 760 mm i długości 1066 mm do 
temperatury 300 OC w osi walca. 
Przy sposobie indukcyjnym trwało to 12 godzin 
przy mocy 60 kW, czyli spotrzebowano 720 kWh. 
Przy sposobie oporowym wypadło w tych samych 
warunkach 10 godz. przy mocy 55,4 kW, czyli 554 kWh.
		

/p0532.djvu

			Nr, 23 i 24. 


TECHNIK 


Wynika stąd, ze podgrzewanie oporowe wypada 
taniej. Posiada poza tern zaletę, ze nadaje się równie 
dobrze dla prądu stałego jak i zmiennego i to przy na- 
pięciach między 110 a 500 V. Wadą tego sposobu jest to, 
ze moze być stosowany' tylko dla nieruchornych walców, 


Sztuczne oddychanie. p, zegl. Elektr. 15. X. 32, Nr. 20. 
P. B. N. występuje przeciwko traktowaniu sztucz- 
nego oddychania, jako j e d y n e g o sposobu ratowania 
porazonego prądem elektrycznym. Owszem, jest to spo- 
sób jedyny do chwili przybycia lekarza, Lekarz po przy- 
byciu na miejsce ma mozność zastosowania znanych 
w medycynie innych skuteczniejszych środków, do któ- 
rych zalicza się stosowany od kilku lat zastrzyk z lobeliny 
nieporównanie lepiei pobudzaiący ośrodki oddechowe, 
niż sztuczne oddychanie. Chodzi tylko o to, by lekarz 
mógł to uskutecznić bez zbytniej zwłoki. W tym celu 
p. B. N. proponuje, aby lobelina zawsze znajdowała się 
w podręcznych apteczkach zakładów przemysłowych, 


Płynny niepalny materjał izolacyjny. Electr, Wld. 
17 września 1932, 
General Electric Co. wynalazła płynny niepalny ma- 
teriał izolacyjny .Pyranol", który moze być fabykowany 
odpowiednio do przeznaczenia o różnych własnościach 
elektrycznych i fizycznych. Wytrzymałość na przebicie 
jest podobna jak u oleju. Stała dielektryczna wynosi 5, 
jest więc ok. 2 razy większa niz u oleju, a równa stałej 
dielektr, używanych stałych materjałów izolacyjnych, Py- 
ranol jest odporny zarówno na chemiczne, jak i termiczne 
wpływy. Praktycznie nie pochłania wody, pozatem woda 
wypływa na powierzchnię, gdyz Pyranol ma ciężar wła- 
ściwy większy od jedności. Składa się on przeważnie 
z chlorowodanów ze śladami węglowodanów, dzięki temu 
nawet w wysokiej temperaturze, np. łuku elektr., nie 
tworzą się gazy palne. 
Pyranol może znaleźć zastosowanie przy budowie 
kondensatorów, które dzięki większej stałej dielektr. będą 
posiadać mniejsze wymiary od kondensatorów tej samej 
wydajności wypełnionych olejem, Przedewszystkiem zaś 
nadaje się do transformatorów, przy których specjalnie 
zależy na usunięciu niebezpieczeństwa ognia. Pyranol 
rozpuszcza niektóre materiały uzywane w budowie apa- 
ratów elektr., dlatego nie można go zastosować zamiast 
oleju w już istniejących aparatach. 


Kotły elektryczne w papierniach kanadyjskich. 
Power, paź'lziernik 1932. 
Consolidated Paper Corp, Ltd. instaluje w papierni 
Wayagamack kocioł elektryczny 40.000 kW, dający 60 ton 
pary na godzinę. 
Taki sam kocioł instaluje także Anglo Canadian 
Pulp & Pap er MiI1s Ltd. 
St. Lawrence Paper Mills stawia kocioł 25.000 kW 
w Three Rivers, 


Najstarsza elektrownia świata. Power, październik 1932 r. 
Elektrownia w Pearl Street w Nowym Yorku nale- 
żąca do Edison Central Station obchodziła w tym roku 
50 letni jubileusz swego istnienia. Ta najstarsza elek- 
trownia świata podjęła ruch 2 września 1882 r., mając 
6 dynamomaszyn prądu stałego o napięciu 110 V, bezpo- 
średnio sprzężonych z maszynami tłokowemi po 125 KM. 


Str. 438 


Siłownia podziemna o mocy 195.000 kV A. El. Workl, 
N. Y., sierpień 1932 r, 
Elektrownia wodna Brommat na południu Francji, 
stanowiąca jeden ze stopni wyzyskania rzeki Truyere, 
odznacza się niezwykłą budową, inianowicie turbinownia, 
mieszcząca 6 turbozespołów po 29,250 kW kazdy, znajduje 
się na głębokości 250 m pod powierzchnią ziemi. Hala 
maszyn 75 m długości, 22 m szerokości, 29 m wysokości, 
iest wykuta w granicie. Napięcie pierwotne wynosi 
15.000 V, gdyż odległość do transformatorów, mieszczą- 
cycI! się nad ziemią, jest dość znaczna. Każda prądnica 
jest połączona z własnym transformatorem, ażeby uniknąć 
pod ziemią rozdzielni. 


Elektryczność w angielskiem górnictwie. Engineering, 
październik 1932. 
W czasie od 1. l. 1928 r. do 30. VI. 1931 r. liczba 
angielskich kopalń węgla będących w ruchu zmniejszłya 
się z 2861 na 2243, przyczem liczba kopalń zelektryfiko- 
wanych zmniejszyła się z 1528 na 1409. Moc zainstalo- 
wanych silników elektr. wzrosła jednak z ok. 1.684.000 
na ok, 1.834.000 HP. W roku 1931 zainstalowano silników 
elektr. o łącznej mocy 17.000 HP. Z silników przyłączo- 
nych do sieci 80,8 % jest na prąd zmienny. 4026 urzą- 
dzeń służących do odbudowy miało napęd elektryczny 
(1930 r, - 4040), a 3345 urządzeń było napędzane sprę- 
żonem powietrzem (1930 r. -- 4317). Z 224,9 milj. ton 
urobku (węgla i rud) 77 mi1j. t (34,2"10) zostało odbudo- 
wane maszynowo, z czego 68,1"/0 odbudowano urządze- 
niami o napędzie elektrycznym. Z taśm transportowych 
i urządzeń załadowczych pod ziemią napęd elektryczny 
posiadało 22\19, a 2160 miało napęd sprężonem powietrzem. 
W roku 1931 ustawiono 259 nowych urządzeń wyciągo- 
wy
h, z tych tylko 10 nie miało napędu elektrycznego. 
Z 277 kopalń kruszców czynnych w roku 1931, 
83 kopalń posiadało napęd elektryczny o łącznej mocy 
31.600 HP. W 852 zelektryfikowanych kamieniołomach 
w silnikach elektrycznych było zainstalowane ok. 114.000 HP. 


Mierzenie temperatury kabli. 
Engineering, 21. pażdzie
'nik 1932. 
W NewcastJe - upon - Tyne Electric Supply Co 
wprowadzona została przed kilku laty przez E. Fawssett'a 
metoda, pozwalająca przy kablach obciążonych aż do 
dopuszczalnej granicy nagrzania na mierzenie ich tempe- 
ratury przy pomocy termopar, Ze względu na niemożli- 
wość wmontowania termopar do kabla, zastosowano układ 
zastępczy, a mianowicie: w szereg z kablem załączono 
transformatorek prądowy, którego wtórne uzwojenie 
nagrzewa .kabel zastępczy.. W tym kablu zastępczym 
wmontowano 2 termopary, jedną na żyle a drugą na 
płaszczu; trzecia termopara znajduje się na płaszczu kabla. 
którego temperaturę chcemy mierzyć. Przez odpowiednie 
połączenie i wycechowanie całego układu mozna wprost 
na miliwoltomierzu odczytać temperaturę badanego kabla. 
Układ powyższy jakoby dał zadawalające rezultaty. 


Przenoszenie i rozdział energji elektrycznej w Stanach 
, Zjedn. Ameryki Północnej. 
Referat wygłoszony przez Chase, Lewis'a, Simmons'a i lVo- 
drow'a na lłfiędzynarodowym Kongresie Elektrycznym 
UJ Paryżu UJ lipcu 1932. 
Linje przesyłowe wysokiego napięcia wykazują ten- 
dencję do wzajemnego wiązania się przy podnoszeniu na- 
pięcia roboczego do najwyższych granic (220 kV). Poszcze- 
gólne kompleksy sieci ogarniają moc do 2 miljonów kW.
		

/p0533.djvu

			Str. 439 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


Przy budowie linji napowietrznych przewagę uzy- 
skują większe rozpiętości i przekroje. Dla zmniejszenia 
niebezpieczeństwa przepięć atmosferycznych, stosuje się 
linki uziemiające i możliwie niskie opory uziemień 
słupów żelaznych. Słupy drewniane stosowane są do 
60 kV, przyczem zdolność izolacyjna drzewa również 
jest wykorzystana. 
Kable wypełnione olejem pracują zupełnie sprawnie 
przy napięciach do 132 kV, Układanie kabli w ziemi nie 
jest praktykowane. Kable w płaszczu ołowianym prze- 
ciąga się przez specjalne kanały kablowe. Temperatury 
ruchu są dużo wyższe od dopuszczalnych w Europie. 
W następstwie, bezpośredniego uziemienia punktu 
zerowego przy wysokiem napięciu, wymagane są szcze- 
gólnie szybko działające przekaźniki i łączniki, które mają 
wyłączać zwarcia w przeciągu 0,2 sek. 
Rozdział prądu rozwija się szybko, dzięki wzrasta- 
jącemu zużyciu elektryczności w gospodarstwach domo- 
wych, co ułatwia szczególnie niska cena prądu i korzystne 
dla drobnych konsumentów taryfy. Przyczynia się do 
tego również ujednostajnienie ilości okresów (60) i napięć 
sieci rozdzielczych. W sieciach miejskich o wielkiem 
obciążeniu stosuje się coraz częściej, zamiast dawnych 
sieci promieniowych, powiązane sieci węzłowe. Usuwanie 
błędów kablowych odbywa się przez wypalanie. 


Wyładowania atmosferyczne i ich skutki. Referat 
C. L. Fortescue (St. Zj, Am. Półn.). 
Liczne pomiary wyładowań atmosferycznych pod- 
czas burz na przewodach napowietrznych wykonane 
w ostatnich latach przy pomocy oscylografów katodowych 
wykazały przepięcia dochodzące do 5000 kV. Na podsta- 
wie znanej odległości miejsca pomiaru od miejsca ude- 
rzenia pioruna, wyliczono amplitudy napięć wywołanych 
przez piorun w miejscach udzerzenia, dochodzące do 
10.000 kV o stromo
ci 10 do 15.000 kV/v.s. (Przy szyb- 
kości rozchodzenia się fal elektromagnetycznych 3.10 10 
cm/sek, jedna !J.s odpowiada długości 300 m). 
Tłumienie fal przepięciowych jest tern większe, im 
większe jest przepięcie i im wyżej wznosi się ponad na- 
pięcie jarzenia (korony). Pozatern krótsze fale są silniej 
tłumione niż dłuższe, dodatnie zaś silniej niż ujemne. 


Przewody elektryczne a niebezpieczeństwo uderzenia 
pioruna. Rev. gene:r. d'Electr. 1931 str. 307. 
Badania A. Boutaric'a w 1930 r. wykazały, że obec- 
nosc przewodów pod wysokiem napięciem raczej utrudnia 
uderzenie pioruna niż ułatwia. Piorun posiada szczególną 
skłonność do uderzenia w okolice bogate w źródła wody 
podskórnej, w których jonizacja powietrza jest odcinkowo 
zwiększona. 
Stwierdzono również w Ameryce, że częściej ude- 
rzane są górne i dolne przewody w linji niż środkowe, 
Dopiero jonizacja powietrza wskutek jarzenia ułatwia 
uderzenie w środkowe przewody. 
Jeżeli umieścić w pobliżu linki uziemiającej lub 
wierzchołka słupa aktywne jonizatory, wtedy punkty te 
będą specjalnie narażone na uderzenia, a inne natomiast 
przewody chronione. Odgromniki takie z radjoaktywnemi 
substancjami stosował B. Scillard (Compt rend. 1914 
str. 695). 
Na podstawie tych doświadczeń i wniosków zostały 
wykonane odgIOmniki do zabudowania na szczytach 
masztów i innych wysokich objektów. Na szczycie masztu 


umieszcza się pręt odgromnikowy, niosący talerz z cera- 
micznej glazury o małym spółczynniku pochłaniania pro- 
mieni alfa. Linka uziemiająca przechqdzi również między 
dwoma talerzami ze szczeliną, zawierającemi substancje 
radioaktywne. Wahania napięcia wywołane w lince uzie- 
miającej wskutek obecności przewodów pod napięciem 
wystarczają do pobudzenia dość znacznej emisji. Przy 
innych wykonaniach, dla budynków i masztów bez linki 
uziemiającej, wytwarza się napięcie wzbudzające emisję 
zapomocą anten zawieszanych w polu elektryczne m po- 
wietrza i zaopatrzonych w pomocnicze napięcia. Prąd 
doziemny jakoby zostaje zwiększony w tych urządzeniach 
1(}l2 - krotnie, Odgromniki te muszą być jednak dopiero 
w praktyce wypróbowane, zanim można będzie powie- 
dzieć coś pewnego o ich działaniu, 


Jednofazowy transformator z regulacją napięcia., 
Przegląd Asea Nr. 8, Sierpień 1931 r. 
W r. 1929 T -wo Asea dostarczyło dla oddziału syn- 
tezy Państw, Fabr. Zw. Azot. w Mościcach 10 transfor- 
matorów jednofazowych o mocy 150 kV A każdy dla 
przyłączenia do sieci fabrycznej 6 kV. Transformatory 
te dostarczają' napięcia wtórnego, zmienianego pod ob- 
ciążeniem w granicach od 40 do 220 V skokami po 10 V. 
Nastawienie napięcia wtórnego uskutecznia się przy po- 
mocy przełącznika uzwojeń, wbudowanego po stronie 6 kV 
i sterowanego elektrycznie, 



 4 
'tO-220Y 


6()()o' 


c c 


D 


, 

 

 

 

 
CI b 


1.101/ 


Transformator składa się właściwie z dwuch trans- 
formatorów: głównego (A - B; a - b) i szeregowego 
(C - D; c - d). Transformator główny redukuje napięcie 
sieci z 6000 do 130 V. Transformator szeregowy przy- 
łączony jest jednym końcem swego uzwojenia pierwot- 
nego do środka uzwojenia pierwotnego transformatora 
głównego. Drugi koniec zapomocą przełącznika może 
być połączony z jednem z 18 odgałęzień tego samego 
uzwojenia transformatora głównego. Uzwojenie wtórne 
transformatora szeregowego, wykonane na napięcie 90 V, 
połączone jest w szereg z uzwojeniem wtórnem trans- 
formatora głównego, 
Manewrując przełącznikiem, możemy zmieniać na- 
pięcie doprowadzone do transformatora szeregowego 
w granicach + 3000 V do - 3000 V, a więc napięcie jego 
uzwojenia wtórnego od + 90 do - 90 V. W rezultacie 
napięcie całego zespołu transformatorowego na zaciskach 
a - b może być zmieniane w granicach 130 - 90 oraz 
130 + 90, t. j. od 40 do 220 V w 18 skokach po 10 V.
		

/p0534.djvu

			Nr. 23 24. 


TECHNIK 


W celu podniesienia reaktancji do ządanej wyso- 
kości 9 %, transformator został zaopatrzony w cewkę 
indukcyjną L na rdzeniu zelaznym ze szczeliną powietrzną. 
Cały zespół umieszczony jest we wspólnej skrzyni 
olejowej. 


KOTŁY I SILNIKI PAROWE. 


Turbogenerator o mocy 160.000 kW. 
(Genie Civil, sierpień 1932 r.) 
W maju br. uruchomiono w elektrowni Hudson 
New York 2 turbozespoły, każdy o mocy 160.000 kW, 
Kazdy zespół posiada jeden tylko generator. Są to naj- 
większe generatory, gdyz jednostkowa moc dotąd zbudo- 
wanych nie przekraczała 100.000 kW. Rozchód pary w tur- 
bogeneratorze przy pełnem obciązeniu wynosi 680 t/h. 
Dla kaZdego turbozespołu zainstalowano po 4 kotły stro- 
morurowe, z których 3 są w ruchu a jeden w rezerwie. 
Kazdy kocioł moze produkować 240 t/h pary o pręz- 
ności 31 ata i przegrzaniu 400 oc. Powierzchnia ogrze- 
walna wynosi 2270 m 2 , przegrzewacza - 555 m 2 , podgrze- 
wacza - 2080 m 2 , powierzchnia zwierciadła wody 555 m 2 . 
Podgrzewacza wody niema, Paleniską są wyposażone 
w ruszty posuwowe. 


Nieszczęśliwe wypadki w angielskich kotłowniach. 
Engineering, październik 1932 r. 
Według sprawozdania rocznego Board of Trade za 
rok 1931 wydarzyło się w Anglji 59 nieszczęśliwych 
wypadków w instalacjach parowych, przy których zostało 
zabitych 17 i zranionych 56 ludzi. 13 wypadków odnosi 
się do kotłów i warników, 5 do pęknięć rur parowych 
i zaworów, a 7 do pieców piekarskich. Przyczyną wypad- 
ków było przegrzanie blachy, przekroczenie ciśnienia 
roboczego, błędy w szwach spawanych i połączeniach. 
brak wody oraz zmęczenie materjału. 


Raport turbinowy za 1931 r. N. E. L. A. 
Komitet maszyn napędowych związku National 
Electric Light Association opublikował raport za 1931 r. 
o turbinach parowych, oparty na badaniach, przeprowa- 
dzonych na 334 turbinach o mocy ponad 20.000 KM i 12 
turbinach mniejszej mocy wysokopręznych, zbudowanych 
dla ciśnień ponad 70 ata. 
Postoje turbin z powodu uszkodzeń zmniejszyły 
się do 8,37 %, co jest najnizszą liczbą od szeregu lat. 
Czasokres średniego postoju dla normalnej rewizji wzrósł 
do 381 godzin, wobec 371 godzin raportu za 1930 r. 
Turviny wysokopręzne wykazały spółczynnik goto- 
wości do ruchu 88,78 % wobec 82,68 % za 1930 r. Roz- 
chód ciepła w parze przez czas od 1926 do 1930 r. wzrósł 
o 1,5 %' Remonty turbin dały poprawę rozchodu pary 
od 3 do 6 %. 
Erozja (wyzarcie) daje się we znaki łopatkom wiru- 
jącym z szybkością obwodową ponad 290 m/sek na końcu 
łopatki; wyzarcia są znacznie mniejsze, jezeli szybkość 
obwodowa nie przekracza 275 mIsek, lub jezeli para jest 
między stopniami przegrzewaną, 
Łopatki nadgryzione trzeba wymieniać po 3 do 8 
latach pracy, średnio po 5 1 / 2 latach. 
Wilgotność pary w ostatnim wieńcu łopatek wyno- 
siła 10 - 14 %. Turbiny posiadały przewaznie rowki 
odwadniające w ostatnich stopniach i połączenia odwa- 


Str. 440 


dniające do kondensatora, Najwięcej zagrozoną częścią 
łopatki są końce na długości 25 - 35 mm, zwykle od 
strony wejścia pary. 


TECHNOLOGJA I OBRÓBKA MET ALI. 


Zastosowanie spawania w budowie krążownika o wypor- 
ności 10.000 t. Iron Age, 5. maja 1932 ł"., str. 1021. 
W Ameryce budowane są obecnie 10.000 t-we krą- 
żowniki, w których stosuje się na szeroką skalę spawanie. 
Krązownik .New Orleans' ma 180 m długości i 18,8 m 
szerokości, zanurzenie 6,5 m i posiada w trzech wiezach 
9 dział 20,3 cm oraz 8 dział przeciwlotniczych 12,7 cm. 
Na pokładzie mieszczą się wodnopłatowce i katapulta, 
W krązowniku ok. 90 % złącz podłuznych i poprzecznych 
kadłuba wykonano w drodze elektrycznego spawania; rów- 
niez poszycie pokładu nieopancerzonego oraz jego przy- 
mocowanie do belek pokładowych wykonano zapomocą 
spawania. Wszelkie nadbudowy na pokładzie, prócz części 
pancernych i fundamentów maszyn pomocniczych oraz 
katapulty są całkowicie spawane. Podstawy pod działa 
lotnicze mają być tez spawane, 


Wytwarzanie stali drogą redukcji w piecach elektrycznych 
o elektrodach wydrążonych. 
Iron Age, 12. maja 1932 r. str. 1066/8. 
Piec łukowy o elektrodach wydrążonych, zbudo- 
wany przez Wiles'a, posiada dwie do sześciu elektrod 
o kanałach wewnętrznych 150 mm i więcej średnicy. 
Przez te kanały zasila się piec rudą, topnikami i tworzy- 
wami węglowemi, jak grafit, koks itp., w postaci miesza- 
niny drobno zmielonej i dobrze przemieszanej, Pomiędzy 
każdą parą przeciwległych elektrod powstaje łuk elek- 
tryczny, który - mimo małej przewodności elektrod- 
nagrzewa je tak, ze przy końcach temperatura ich sięga 
temperatury łuku, a ku obsadzie stopniowo spada. W ten 
sposób elektrody tworzą jakby retorty, w których nastę- 
puje proces redukcji przesuwającej się wewnątrz nich 
rudy. Powstający przy tern tlenek węgla przyśpiesza ten 
proces, W końcu, gdy mieszanina dochodzi do łuku, 
zostaje w wysokiej temperaturze stopiona. 
Wytwarzana stal jakoby nie wymaga zadnych środ- 
ków odtleniających i przy odlewaniu do wlewnic ma się 
zachowywać tak, jak odtleniona stal węglista. W piecu 
tym mozna przerabiać wszelkiego rodzaju mieszaniny 
tlenków w postaci sproszkowanej, które w innym proce- 
sie wymagałyby brykietowania. Gdy się stosuje inne tlenki 
niz zelaza, mozna wytwarzać takze stale stopowe. Naj- 
wazniejszym warunkiem ma być, poza dokładnym na- 
miarem, dobre zmielenie i zmieszanie. 


Temperatura w piecu powinna być dość wysoka, 
by wytwarzać stal dostatecznie ciekłą i zuzel odp. gę- 
stości. Prócz stali miękkiej (0,036 % C, 0, I I % Si, 
0,23 % Mn) wytwarzano w nim stal nierdzewiejącą 
(0,047 % C do 0,08 % C i 12 do 19 % Cr), stal chromową 
«(1,4 do 0,7 % C i 12 do 18 Ofo Cr) i chromoniklową 
(0,07 % C, 18 % Cr i 8 % Ni). Zawartość siarki i fosforu 
we wszystkich wypadkach powyzszych nie przekra- 
czała 0,03 %. 


Narzędzia o ostrzu chromowanem. 
Autom. Ind., 21 maja 1932 r" str, 748. 
W ostatnich czasach większe wylwórnie przeprowa- 
dziły badania narzędzi o ostrzach chromowanych. Zba- 
dano m, in. takie wiertła, pilniki, gwintowniki, rozwiertaki
		

/p0535.djvu

			Str. 441 


TECHNIK 


l In. Chrom osadzano bezpośrednio na narzędziu. Na- 
rzędzia chromowane okazały się bardzo korzystnemi szcze- 
gólnie do obróbki lekkich metali, poniewaZ chrom 
zmniejszał przypawanie się tworzywa do narzędzia na 
ostrzu. Z tego względu uzyskuje się przy ostrzach chro- 
mowanych też większą dokładność obróbki. 
Jedna z wielkich fabryk samochodowych w Ameryce 
stosuje do obróbki karterów aluminjowych chromowane 
rozwiertaki. Rozwiertak taki jest najpierw zeszlifowany 
na wymiar o 0,05 mm mniejszy od wymiaru nominalnego, 
poczem nakłada się nań warstwę chromu o grubości 
0,1 mm, a wreszcie szlifuje na wymiar nominalny. Roz- 
wiertaki mają wykazywać czas pracy 25-krotnie większy 
niż zwykłe. Pilniki chromowane mają, zależnie od obra- 
bianego tworzywa, czas pracy 3 do 5 razy dłuższy niż 
niechromowane. 


Trudnością ku powszechnemu zastosowaniu tego 
środka jest brak urządzeń do chromowania, posiadają je 
bowiem tylko wielkie zakłady, w szczególności fabryki 
samochodów. Dla zaradzenia temu istnieje projekt opra- 
cowania malej i prostej instalacji do chromowania na- 
rzędzi. 


Roztłaczanie na zimno luf annatnich. 
JJfech. Engng., paźdz. 1932. 
Według danych Amerykańskiego Departamentu 
Uzbrojenia, opub1ikowanych przez B. S. Mesick. jr., wy- 
konano szereg doświadczeń z roztłaczaniem na większą 
średnicę rur grubościennych w stanie zimnym, przy po- 
mocy płynu pod bardzo wysokiem ciśnieniem. Doświad- 
czenia te robiono celem uzyskania większej wytrzyma- 
łości tworzywa. Okazało się, że po roztłoczeniu wzrasta 
znacznie twardość, wytrzymałość na rozerwanie i szcze- 
gólnie granica sprężystości. Przy pierwszem roztłaczaniu 
rozszerza się rurę o 6, a w drugie m o 9 %' Występującą 
przy tern elastyczną ciągliwość można usunąć odpuszcze- 
niem przy 300 oC, Ten sposób roztłaczania posiada 
pozatern zaletę zmniejszenia kosztów obróbki. 
Do doświadczeń użyto specjalnej pompy wodnej 
zaopatrzonej w przyrządy pomiarowe. W celu zmniej- 
szenia rozchodu wody, wstawiono do środka lufy przed 
roztłaczaniem stalowy drąg o takiej średnicy, by woda 
tworzyła tylko cienką warstwę. 


SILNIKI SPALINOWE. 


Alkohol w mieszankach napędnych silników spalinowych. 
Przegląd Techniczny Nr. 41 - 42, 


Benzol i benzyna używane powszechnie jako środki 
napędne w silnikach spalinowych nie są bynajmniej pali- 
wami najlepszemi, a mianowicie: posiadają stosunkowo 
wysoką temperaturę parowania, co powoduje przy niższych 
temperaturach w gaźniku przedostawanie się do cylindra 
kropelek paliwa, które spalając się ze smarem dają t. zw. 
koksik, stanowiący bardzo przykre zanieczyszczenie silni- 
ków; benzol przy około O oC wydziela kryształki, mogące 
spowodować zapchanie przewoaów gaźnika; benzyna nie 
daje się wysoko sprężać (co byłoby ze względów termo- 
dynamicznych b, pożądane), z uwagi na występujące 
przedwczesne zapłony (detonacje); koszt tych paliw jest 
dość wysoki. Badania przeprowadzone w Laboratorjum 
Maszyn Politechniki Warszawskiej - wykazały, że dodatek 
alkoholu może powyższe paliwa uszlachetnić, dając mie- 
szanki wysokowartościowe, a więc: obniża się temperatura 
parowania, możliwość występowania faz stałych przy niż- 


Nr, 23 i 24. 


szych temperaturach maleje, można podnieść spółczynnik 
sprężania silnika oraz uzyskać lepszą jego sprawność. 
Badania przeprowadzono z mieszankami trójskładniko- 
wemi benzyna - benzol - alkohol na normalnych sil- 
nikach Forda. 


Wielkie motory Diesel'a w elektrowniach. 
Power, październik 1932 r. 
Silniki Diesel'a znajdują coraz częściej zastosowanie 
w wielkich elektrowniach. W centrali Neuhof elektrowni 
w Hamburgu pracuje od kilku lat motor Diesel'a o mocy 
15.000 KM. W Maerkisches Elektrizitaets-Werk pracują 
2 motory Diesel'a po 11.000 KM. Ameryka posiada naj- 
większy motor Diesel'a w elektrowni Vernon w Kalifornji 
o mocy 7.000 KM. 
Największym motorem Diesel'a na świecie może się 
wykazać elektrownia miejska w Kopenhadze, mająca motor 
Diesel'a o mocy 22.600 KM sprzężony z generatorem 
15.000 kW, Motor wybudowała firma Burmeister & Wain, 
znana jako dostawca wielkich okrętowych motorów 
Diesel'a. Motor posiada 8 cylindrów obustronnego działania 
o średnicy 840 mm i skoku 1.500 mm, pracuje w dwu- 
takcie przy 115 obr./min, 
Firma Burmeister & Wain projektuje budowę silnika 
Diesel'a o mocy 40.000 KM w 12 cylindrach przy 1870br./min. 


Silniki spalinowe przemysłowe. 
Przegląd Technniczny, Nr. 43 - 44, 
W dziedzinie silników spalinowych przemysłowych 
na pierwsze miejsce wybijają się silniki sys1. Diesel'a bez- 
sprężarkowe. Buduje się je obecnie o wytrysku bezpo- 
średnim, z komorą wstępną i z zasobnikiem powietrznym. 
Wszystkie te trzy systemy są uważane narazie za równo- 
rzędne. Pierwsze dwa stosuje się głównie w silnikach 
stałych, ostatni bywa najczęściej używany w silnikach 
szybkobieżnych lokomocyjnych. Niekiedy przerabia się 
obecnie silniki Diesel'a na gaz wodnoczadowy, a to ze 
względu na koszt paliwa, który po przejściu na gaz może 
przy sprzyjających warunkach spaść poniżej 50%. 
Z nowszych konstrukcyj należy wspomnieć o sil- 
niku gazowym konstrukcji francuskiego inż. Hemu, Cykl 
tego silnika różni się od zwykłego, w którym spalanie ma 
miejsce przy stałej objętości, tern, że w silniku Hemu 
początek spalania (zapłon) zachodzi już na 90° przed 
martwym punktem suwu sprężania i mieszanka spala się 
powoli do początku suwu rozprężania. Osiągnięto na tym 
silniku mniejsze zużycie paliwa na jednostkę pracy, Sil- 
niki te pracują już i w Polsce, jako przerobione na gaz 
Diesel'e. Należy również podkreślić dążność w kierunku 
zmniejszenia wagi silników lokomocyjnych i okrętowych. 
Jako przykład możnaby tu podać silniki wbudowane na 
nowych okrętach niemieckiej floty wojennej. Deutschland", 
.Konigsberg" i .Leipzig". Głowice silników zastosowano 
tu kute, płaszcze wodne ze 8ta1i, stojaki spawane z blach. 
Łożyska podobnie jak w silnikach samochodowych mają 
pokrywy odwrócone wdół. 


ROŻNE. 


Wielka dźwignica kablowa. En!!. New8. -Rec"pnźdz, 1932r. 
Dla założenia wielkiego rurociągu siłowni wodnej 
przy zaporze wodnej Hoovera zbudowano dźwignicę ka- 
blową o rozpiętości 365 m i nośności ok. 140 t. Różnica 
wysokości pomiędzy miejscem załadowczem a najniższem 
miejscem wyładowczem, których jest 4, wynosi 184 m.
		

/p0536.djvu

			Nr, 23 i 24. 


TECHNIK 


Z jednej strony wąwozu zbudowana jest wieża kratowa, 
na której są uchwycone liny nośne - umocował-!e drugim 
końcem do kotw osadzonych w skale. Mechanizm dźwi- 
gnicy znajduje się w pomieszczeniu pomiędzy wieżą 
a kotwami przytrzymującemi liny nośne. Prędkość jazdy 
wózka wynosi 73 m/min. Prędkość podnoszenia wzgl. 
opuszczania wynosi przy obciążeniu 36 do 135 t ok. 
9,1 m/min, a przy mniejszych ciężarach do 36,5 m/min. 
Główne stoisko maszynisty jest połączone telefonicznie 
z miejscami wyładowczemi. Jazdą wózka steruje główny 
maszynista, a sterowanie podnoszenia, wzg1. opuszczania, 
odbywa się ze stoisk na miejscach wyładowczych. 


Koleje angielskie. V. D. L Nachrichten Nr. 39 i 40, 
wrzes. i paźclz, 1932. 
Koleje angielskie przewiozły w roku 1901 - 1247 
milj. podróżnych i 268 milj. t towaru, w tern 9 milj. t 
budulca drogowego, 8 milj. t żelaza i stali, 6 miJj, t rudy 
żelaznej, po 5 milj, t surówki żel., cegły i zboża łącznie 
z mąką, 4 milj. t budulca drzewnego, po 3 milj, t kamienia 
wapiennego i wapna łącznie z cementem i 2 milj. t żwiru 
i piasku. Specjalną uwagę zwraca znaczenie kolejnictwa 
angielskiego dla przemysłu budowlanego. 
Koszta utrzymania kolei angielskich, a to: torów, 
mostow, dworców, urządzeń sygnałowych itp. wynosiły 
w r. 1931 powyżej 19 milj. f. szt. Koszta utrzymania lo- 
komotyw wynosiły powyżej 10 milj., wozów osobowych 
ok, 6 milj. i wozów ciężarowych powyżej 5 milj. f, szt. 


Gmach poczty w Bostonie. Power, październik 1932 r. 
W maju 1928 r. zdecydowano wybudować w Bostonie 
nowy gmach dla pomieszczenia sądu i poczty kosztem 
6 miljonów dolarów, który ma hyć gotów z końcem lutego 
1934 r. Gmach zajmuje parcelę o wymiarach 62 X 70 m 
i posiada 17 pięter z wieżą 32 piętrową. Zaopatrzenie 
tak wielkiego gmachu w prąd e!. i parę grzejną jest dość 
trudnym problemem. Rozchód prądu dla oświetlenia wy- 
niesie 600 kW, moc zainstalowana w motorach dźwigowych 
- 800 kW. Prąd trójfazowy z przewodem zerowym o na- 
pięciu 120/208 V, częstotliwości 60 okr/sek dostarczy 


Str, 442 


elektrownia miejscowa Edison Electric IIluminating Com- 
pany of Boston. Cena przeciętna l kilowatgodziny ma 
wynieść 0,0219 dolara (19,5 grosza). Parę będzie dostar- 
czać własna kotłownia, posiadająca 2 grupy po 2 kotły 
wodnorurkowe o powierzchni ogrzewalnej 300 m 2 każdy 
i wydajności 6,5 t/h przy ciśnieniu 7,2 atn. Połączenie 
z miejscową elektrownią parociągiem 0 150 mm będzie sta- 
nowiło rezerwę parową. 


Flota handlowa świata. 
V. D, L Nac1łrichten N1', .'37, wrzesień 1932 r. 
Według najnowszego .Lloyd - Register" flota han- 
dlowa świata składała się w czerwcu b. r. z 32,247 jedno- 
stek o łącznej wyporności 69.734.310 t br., przyczem 
uwzględniono jedynie okręty handlowe o wyporności po- 
wyżej 100 t br. W stosunku do roku 1931 należy zazna- 
czyć zmniejszenie się tonażu o 961.604 t br. przy parow- 
cach, i 42.070 t br, przy żaglowcach, natomiast zwięk- 
szenie się tonażu przy okrętach o napędzie motorowym 
o 606.944 t br. Suma powyższych 3-ch liczb daje ogólne 
zmniejszenie się tonażu floty handlowej świata o 396.730 t br. 
Okręty o napędzie motorowym zyskują coraz więk- 
szą przewagę; podczas gdy w r. 1914 wynosiły one 0,45 0 /0, 
w r. 1931 - 13 Ofo, to obecnie wynoszą 14,4 % całkowitej 
floty handlowej świata. Niektóre państwa przekraczają 
znacznie ten średni procent np. Norwegja 41,9 Ofo, Danja 
47,6 Ofo, Szwecja 32.1 %, podczas gdy Anglja z 13,3 % jest 
poniżej średniej. 
Parowce opalane węglem wynoszą 54,8 % (w r. 1914 
- 88,84 Ofo), a opalane olejem 28,9 Ofo (w r. 1914 - 2,65 Ofo) 
całkowitego tonażu. 
Tonaż żaglowców wynosi ok. 2 % całkowitego 
tonażu. 


Według ostatnich publikacyj ilość okrętów handlo- 
wych znajdujących się w budowie wynosiła w końcu 
czerwca b. r, 224 szt. o sumarycznej wyporności 1.109.773 t br. 
Z tej liczby przypada 114 szt. (628.142 t br.) na parowce, 
103 szt. (480.380 t br.) na okręty o napędzie motorowym 
i 7 szt. (1.251 t. br.) na okręty o napędzie nieśrubowym. 


STRESZCZENIE SPRAWOZDANIA 


Państwowych Zakładów Wodociągowych na Górnym Śląsku 
za rok eksploatacyjny 1931/32. 
Roczna wydajność. W roku sprawozdawczym Za- ruchu dla pierwszych wyniosła 21.189 m 3 /24 h czyli 34%, 
kłady dostarczały wodę do 3-ch miast i 20 gmin, zaopatrując a dla drugiej 23,627 m 3 /24 h czyli 32 % zainstalowanej 
440 tysięcy ludności, 14 dworców kolejowych, 5 szpitali wydajności. 
i 31 zakładów przemysłowych. 


Polsko-Niemiecka Konwencja, zawarta w Genewie, 
nakłada na Zakłady obowiązek dostarczania wody również 
do Niemiec i kupowania wody z Niemiec dla 2-ch gmin 
granicznych do czasu przyłączenia ich do państwowej 
sieci wodociągowej. 
Obszar działania przedsiębiorstwa obejmował 136 
km 2 , Długość sieci wodociągowej wynosiła 85 km w tern 
11,5% długości o 0 750 mm, 40% o ó 500 do 350 mm, 
43% o Ó 300 do lUO mm i 5,5% o średnicach małych. 
Pojemność własnych zbiorników wodociągowych na sieci 
wynosiła 9670 m 3 , pojemność zbiorników konsumentów 
- 3900 m 3 , razem 13,570 m 3 . Zainstalowana wydajność pomp 
wodociągowych wynosiła w zespołach dla wody tłocznej 
na sprzedaż 62,300 m 3 na dobę, a w zespołach wodocią- 
gowych pomocniczych 73.500 m 3 J24 h. Średnia wydajność 


W roku sprawozdawczym spalono 5,547.835 kg 
węgla i zużyto 2.312,653 kWh. . 


Eksploatacja wodociągów zatrudniała 21 urzędników 
i funkcjonarjuszy oraz 65 robotników. Miejsca, w których 
skupiła się praca, są biura dyrekcji w Katowicach, stacje 
pomp w Maczkach i na Szybie Staszica oraz inspekcja 
sieci w Chropaczowie. 


Konsumcja wody wyniosła 7.734.340 m 3 , z tego 
1,4 o/u dostarczono do Niemiec, oprócz tego 5,5 % kupiono 
w Niemczech po cenie 2 razy wyższej od ceny sprzedażnej 
za wodę do picia. Powstała stąd strata wyniosła 50.000 zł. 
Woda własna i woda kupowana w Niemczech były pod 
stałą kontrolą własnego nowoczesnego laboratorjum bak- 
terjologicznego. Wszystka sprzedawana woda może być 
bez zastrzeżeń używana do picia. Cena wody do picia
		

/p0537.djvu

			Nr. 23 i 24. 


S tr. 443 


TECHNIK 


i do użytku domowego wynosiła za I m 3 na Śląsku 18, 
w Sosnowcu 26 groszy, cena tejże wody dla celów prze- 
mysłowych wynosiła 26 groszy. 


Na Śląsku ułożone ,są przeważnie żeliwne rurociągi, 
biegną przez tereny podkopane przy pracach górniczych, 
dlatego wypadki uszkodzeń są bardzo częste. Najdłuższa 
przerwa w ruchu z tego powodu trwała 42 godziny. 
W roku sprawozdawczym naprawiono 62 nieszczelności 
i 22 pęknięcia rur. Szkody, jakie z tej przyczyny po- 
niósł wodociąg, zostały w większości wypadków pokryte 
przez przemysł. Straty wody z powodu nieszczelności 
i pęknięć wyniosły 9,4 % w stosunku do wody wypom- 
powanej. 


Sprawy techniczne. Zakłady posiadają 2 stacje pomp 
i 2 sieci. Stara stacja pomp na Szybie Staszica pod 
Tarnowskiemi Górami typu kopalnianego ujmuje wodę 
tryjasową z Niecki Bytomskiej zapomocą oiworu 0 600 mm, 
zarurowanego do głębokości 178 m; nowa stacja w Maczkach 
korzysta z \\'ody Białej Przemszy. Woda jest stale ana- 
lizowana; poniżej podajemy te wyniki analiz, które cha- 
rakteryzują przydatność wody do celów technicznych: 


I I Szyb 
Mac_ki St . 
aSZlca 
Sucha pozostałość po wyparce mgli 210 430 
Pozostałość po prażeniu. 130 292 
Zawartość S04 23 45,26 
CI . 7 14,2 
CaO 62 123 
MgO 12,2 31,6 
Si O. ' 4,5 9,6 
Twardość całkowita o ' 7,8 16,8 
. mem. 
węglanowa 6,4 12,6 
stała . 1,4 4,2 
magnezowa 1,7 4,4 
wapniowa 6,2 12,3 
Utlenialność w mg K Mn 0 4 mgli 15 2,2 


Jak widać woda, szczególnie z Maczek, jest dla, 
technicznych zastosowań b, dobra, posiada nieznaczną 
twardość ogólną z dużą przewagą w niej twardości węglano- 
wej, najłatwiejszej do strącenia w aparatach odmiękczają- 
cych. Ilość odczynników potrzebnych do odmiękczenia 
wody jest bardzo' nieznaczna, więc też i koszty odmięk- 
czania są odpowiednio niskie. W kotłach prostej konstrukcji, 
jak n. p. płomienicowe, woda może być używana w sta- 
nie surowym, 


Aby scharakteryzować przydatność wody do użytku 
domowego, do picia i wyrobu artykułów spożywczych 
uzupełniamy podaną powyżej analizę chemiczną następu- 
jącemi wynikami badań. 


I Maczki Is S'y
 
taszlca 


Własności fizyczne 


prZf'źroczysŁa, bez 
barwy, bez zapacbu 
i bez zawiesiny 


Amoniak NH 3 . 
Azotyny N. 0 3 . 
Azotany N 2 0 5 
Zelazo Fe . ' 
Mangan Mn . 
Siarkowodór H 2 S 
Baet. Coli . . . . 


, mglI 


o 
O 
1 
0,1 - 0,2 
O 
O 
O 


I 
 
18,18 
O 
O 
O 
O 


Miękkość obydwuch wód. a szczególnie wody z Ma- 
czek, w połączeniu z brakiem wszelkiego zabarwienia. 
czyni te wody bardzo zdatne do użytku domowego 
z uwagi na obniżenie zużycia mydła do prania, 


Ocena higjenicznej wartości wody wyp ada również 
bardzo wysoko, przedewszystkiem dla zupełnego braku 
bact, Coli. W ciągu ostatnich dwu ch lat wykonano około 
700 analiz baktf'rjologicznych wody z Maczek i około 200 
wody z Szybu Staszica i ani razu nie wykryto laseczek 
okrężnicy (baet. Coli). Dowodzi to, że woda nie posiada 
nawet przejściowo szkodliwych dla zdrowia bakteryj cho- 
robotwórczych. Ilość drobnoustrojów obojętnych dla hi- 
gjeny wody jest znikoma, szczególnie w wodzie z Szybu 


Bezpośredni koszt pompowania jednakowej ilości wody przeliczony na tonny węgla, 


w Y d a n o W porównaniu 
Na węgiel I Na I 
a materjały I Razem z r. 1927/28. 
W r()ku i prąd robociznę l naprawy 
w t o n n a c h węgla Wydatkowano I Oszczędzono 
w procentach w procentach 
1927/28 10 387 6736 2565 19628 100,00 % O 
1928/29 8808 6192 
296 17296 87,85 % 12.15% 
1929/30 8590 6023 2296 16909 85,88 % 14,12% 
1930/31 9524 5873 1957 17354 88,14% 11,86 % 
19iH/32 9178 5098 1658 15934 80,93 % 19,07 % 


Staszica może być przyjęta równą zeru, pomimo że woda 
ta nie jest chlorowana. W dalszym ciągu przy ocenie 
higjenicznej wartości wody należy podkreślić fakt, że 
żaden ze składników chemicznych zawartych w wodzie 
nie przekracza ilości maksymalnych, podanych w normach 
wody do picia. opracowanych przez Departament Służby 
Zdrowia M. S. Wewn" a przeciwnie niemal wszystkie są 
w ilościach mniejszych. 


Szyb 8taszicn, Wodociąg z Szybu Staszica dostar- 
cza do sieci wodę surową, to znaczy w takim stanie w ja- 
kim ona dopływa do otworu wiertniczego. 
Ujęcie posiada trwałą wydajność maksymalną w wy- 
sokości 26.000 m 3 wody na dobę, a przejściową 30,000 m 3 
wody na dobę. Całkowita wysokość podnoszenia wynosi 
około 170 m. W roku sprawozdawczym wodociąg do- 
starczył 91,50f0 sprzedanej wody. Praca pomp w podnie-
		

/p0538.djvu

			Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


sionej wodzie w połowie uzyskana była zapomocą pary 
i w połowie zapomocą prądu elektrycznego z Okręgowej 
Elektrowni w Chorzowie, Kotłownia spajała w przeciągu 
ostatnich 4-ch miesięcy roku miał węglowy zamiast dawniej 
spalanego groszku. Oszczędność z tego powodu w sto- 
sunku rocznym wynosi 30.000 zł. Elektryfikacja przepro- 
wadzona przed półtora rokiem objęła 50 % maszyn 
parowych kondensacyjnych, bardzo kosztownych w spo- 
życiu pary i naprawach, a kosztowała 210.000 zł. Dla 
podniesienia niezawodności ruchu i sprawności urządzeń, 
przekazanych nam w myśl Konwencji Genewskiej, a pozosta- 
wionych przez ustępujący Zarząd w roku 1922 IV bardzo złym 
stanie, Zakłady Wodociągowe zmuszone były wydatkować 
w przeciągu ostatnich 10 lat ok, 550.000 zł, Koszty pom- 
powania ulegały stałemu obniżeniu, jak to widać z tabeli 
porównawczej za ostatnie 5 lat. 
Oszczędności te zostały wyprowadzone z porównania 
kosztów pompowania jednakowej ilości wody przy jedna- 
kowem podnoszeniu w różnych latach. Obliczenie oparto 
na faktycznym rozchodzie węgla i prądu oraz ilości 
dniówek roboczych, materjałów do ruchu i napraw w każ- 
dym z okresów rocznych. Ceny w każdym z tych okre- 
sów sprowadzono do wysokości obowiązującej w jednym 
z nich. Pewno-ŚĆ ruchu pompowni oparta jest na podziale 
zainstalowanej wydajności między zespoły, z których 
każdy oddzielnie uczestniczy, zależnie od wydajności in- 
dywidualnej, w 8 do 25 % i na rezerwie, wynoszącej 
30 % tej wydajności w zespołach, które zasilają sieć 
i 50 % W zespołach wodociągowych pomocniczych oraz 
na podwójnem przyłączeniu do sieci Elekrowni Okręgowej, 
podwójnym rurociągu, doprowadzającym parę z kotłowni 
do maszyn parowych i w najgorszym wypadku na 35 % 
rezerwy we własnych kotłach parowych. 


Maczki. Wodociąg z Maczek posiada wolnobieżne 
filtry piaskowe biologiczne, a woda z nich jest ponadto 
chlorowana. Wodociąg dostarczył 8,5"/0 sprzedanej wody, 
Całkowita wysokość podnoszenia wody nie przekracza 
obecnie 8R m. Pompy, wyłącznie odśrodkowe, napę- 
dzane są motorami 6 kV wzgl. 380 V. Pompy pochodzą 
z wytworni krajowej .Zakłady Mechaniczne Inż. Twar- 
dowski, dawniej Brandel i Witoszyński" w Warszawie 
i nie ustępują pod względem sprawności pompom świa- 
towych firm zagranicznych, jak to stwierdziły pomiary 
gwarancyjne, wykonane przez Stowarzyszenie Dozoru 
Kotłów Parowych w Katowicach, a zewnętrznym wyglą- 
dem nawet je przewyższają. Na l kWh, pobraną dla 
pomocniczych zespołów niskoprężnych, wypada 237 do 
244 tm pracy użytecznej w podniesionej wodzie, dla 
zespołów wysokoprężnych, które zasilają sieć, 224 do 
241 tm. Na miejscu stacja posiada transformatory o mocy 
300 kV A i napięciu 6000/380/220 V dla światła i małych 
silników, W rozdzielni przewidziany został podwójny 
system szyn zbiorczych dla możności odbioru prądu 7. 2-ch 
różnych elektrowni. Prąd dostarczany jest na razie jedną 
własną linją przesyłową napowietrzną długości ok, 8 km 
o mocy 500 kW przy 6 kV z Okręgowej Elektrowni 
w Jaworznie. Łączna pojemność 2-ch zbiorników żel- 
betowych podziemnych dla wody filtrowanej wynosi 
8.500 m 3 . Rurociąg tłoczny wykonany jest z rur stalowych 
('\ 770/750 mm, spawanych na gazie wodnym, smołowa- 
nych na gorąco, łączonych n8 kielichy stożkowe, uszczel- 
nione sznurem konopnym i ołowiem. Nieszczelność 
rurociągu w ruchu okazała się praktycznie, równa zeru, 
Stalowe rury o tak dużej średnicy zostały po raz pierwszy 
w Polsce zastosowane do celów wodociągowych. Narazie 
wodociąg dostarcza wodę do miejskiej sieci Sosnowca 


Str. 444 


w ilości 2.000 m 3 na dobę. Dzisiejsza jego wydajność 
z uwagi na nierozbudowane jeszcze filtry i hale maszyn 
wynosi 7.000 m 3 na dobę, Pewność ruchu oparta jest 
obecnie na bardzo dużych rezerwach, które wynoszą w pom- 
pach 100 i 145% wydajności, w transformatorach 200% 
mocy, w zbiorniku wody w Zagórzu 250 % dziennej kon- 
sumcji. Pewność dostawy prądu oparta jest na wzmożo- 
nym dozorze linji przesyłowej, za co elektrownia pobiera 
specjalną opłatę. Rezerwy są chwilowo za duże, ponieważ 
nie miałoby racji naginanie programu inwestycyjnego do 
konsumcji wody w krótkotrwałym okresie początkowym. 
Finanse. Z bilansu zamknięcia widać, że Zakłady 
przechodzą okres dużej rozbudowy, gdyż z 19,8 miljonów 
całego majątku posiadają w nowych inwestycjach 72 %. 
Inwestycje te nie zostały jeszcze dopisane do kapitału 
zakładowego i dlatego wynosi on obecnie tylko 6,3 miljona. 
Zobowiązania przedsiębiorstwa wynoszą 11,5 miljona, 
kapitał amortyzacyjny 0,9 miljona. a majątek netto Zakła- 
dów 7,4 miljona. Inwestycje finansuje Skarb Państwa, 
Odbiorcy wody winni są Zakładom 428,000 zł, (z tego 
przemysł 35 %, resztę gminy), co należy w 50 % przypisać 
obecnym stosunkom gospodarczym. 
Dochody z eksploatacji wynoszą 1,89 miljona. 
Wydatki na eksploatację wynoszą 60 Dfo tej kwoty, na 
oprocentowanie kapitału zakładowego i tworzenie kapi- 
tałów, przewidzianych w statucie pozostaje 40 %. Mie- 
sięczny gotówkowy wydatek na eksploatację wynosi 
okrągło 100.000 zł. 


Inwestycje. Rurociągi, prowadzące wodę ze stacji 
pomp na Szybie Staszica, przecinają granicę Polsko-Nie- 
miecką i biegną na długości kilku kilometrów na tery- 
torjum niemieckiem. Konwencja Genewska pozwala na 
ten stan rzeczy do końca 1937 r. Po tej dacie komuni- 
kacja mogłaby zostać zamkniętą, co uniemożliwiłoby dalsze 
zasilanie ze Szybu Staszica przemysłowej części Śląska. 
W przewidywaniu tego i ze względu na niewystarcza- 
jącą dla rozbudowy wydajność Szybu Staszica, Zakłady 
przystąpiły do budowy wodociągu zastępczego z Maczek 
nad rzeką Białą Przemszą. Budowę finansuje Skarb Pań- 
stwa. Rozbudowa postępować będzie w miarę wzrostu 
konsumcji do 120.000 m 3 wody na dobę. Pierwsze stadjum 
budowy obejmuje wodoCiąg dla 40,000 m 3 wody na dobę 
i kosztować będzie 23,5 miljona złotych. Z tej kwoty 
wodano już 15,6 miljona na: 
a) wykupno gruntów, budowę drogi, ogrodze- 
nia, regulację rzeki., ........ zł. 477.000 
b) jaz i ujęcie wody, odmulnik, filtry, zbior- 
niki (8.500 m 3 ), hale maszyn, rurociągi i ka- 
nalizację między objektami, linę przesyłową 
6 kV i sieć elektryczną 380/220 V. , . . " 5.052.000 
c) dom administracyjny i 3 mieszkalne z urzą- 
dzeniem sanitarnem oraz wyposażenie labo- 
ratorjum bakterjologicznego, . . . . . . " 548.000 
d) oddaną do użytku część rurociągu tłocz- 
nego na Śląsk li! 750 mm, długości 9,61 km. 
(od Maczek do Sosnowca) wraz z akwa- 
duktami i tunelami . . . , . . . . . . . .. 3.207.000 
e) budowę 14,21 km rurociągu tłocznego ('\ 750 
i 650 mm od Sosnowca do Król. Huty 
z ogólnej długości 17,44 km ..... 
f) oprocentowanie pożyczek . 
R a z e 


. 4.935.000 
" 1.402.000 
m 100 % zł. 15.621.000 


Z tej kwoty przypada na firmy śląskie 52 %, na 
inne krajowe 46,75 %, na firmy zagraniczne 0,75 %.
		

/p0539.djvu

			Str. 445 


TECHNIK 


Do budowy zużyto ok. 6.000 ton cementu, ok. 50.000 
ton kruszywa i kamienia, ok. 520 ton żelaza. Ilość kon- 
strukcyj betonowych i żelbetowych wyniosła ok. 22.000 m 3 , 
waga konstrukcyj mostowych ok. 80 ton, waga rur 
- okrą
ło 6.000 ton, a długość ułożonego rurociągu 
ok. 23.82 km. 


Zamierzone jest opracowanie rozprawy o projekcie 
wodociągu z Maczek i jego wykonaniu wraz ze szczegó- 
łami technicznemi i analizą kosztów budowy. 
W roku sprawozdawczym Zakłady przebudowały 


Nr. 23 i 24, 


4,011 miljona złotych, a w materjałach do dalszej budowy 
pozostało 0,924 miljona zł. Z powodu opóźnienia kredytów 
rurociąg śląski nie został ukończony, brakujące 3,23 km 
magistrali z Maczek do Królewskiej Huty kosztować będzie 
650.000 zł. i zostanie ułożone na wiosnę roku przyszłego. 
W związku z doprowadzeniem wody z Maczek na 
Śląsk w najbliższej przyszłości Zakłady mają zamiar ułożyć 
rurociąg do gminy Ruda, aby uniknąć potrzeby zakupu 
dla tej gminy wody w Niemczech po cenie dwukrotnie 
wyższej od ceny własnej wody. Koszt tej inwestycji nie 
przekroczy 150,000 zł. i zamortyzuje się w ciągu kilku lat. 


Dział 


g o s p o d a r c z y. 


Polski przemysł węglowy w październiku 1932. 
Ożywienie sezonowe po pewnem osłabieniu we 
wrześniu przybrało nieco większe rozmiary w październiku. 
Wytwórczość kopalń podniosła się przy niezmienionej 
liczbie dni roboczych z 2.361.680 t we wrześniu do 2.779.745 t 
w październiku, to jest o 418.065 t, czyli o 17,70%. 
Zbyt węgla w październiku wynosił 2.517,536 t, 
wzrósł zatem w stosunku do 2.141.030 t we wrześniu 
o 376.506 t, czyli o 17,59 %; złożyły się na to zarówno 
rynek krajowy jak i eksport. 
Wysyłki węgla na rynek krajowy wyniosły w paź- 
dzierniku 1.489.635 t, były więc wyższe w porównaniu 
z wrześniem (1.222.386 t) o 267,249 t, czyli o 21,86 %. 
Większy przyrost zbytu w kraju wykazały kopalnie śląskie, 
w związku ze wzrostem zapotrzebowania na gatunki 
przemysłowe, które te kopalnie dostarczają, oraz dzięki 
wysyłaniu przez te kopalnie węgla dla kolei na poczet 
zamówień listopadowych, aby nie przerywać ruchu na 
kopalniach. 
Największy procentowy przyrost wykazuje zbyt 
węgla opałowego, który wyniósł 522.101 t w porównaniu 
z 395.982 t we wrześniu, podniósł się zatem o 125.119 t, 
czyli o 31,52 %. Zaznaczyć jednakże należy, iż zbyt 
węgla opałowego jest mimo to niski, dość przypomnieć, 
iż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku był o 175.828 t 
wyższy od tegorocznego, Słabe w porównaniu z ubie- 
głemi latami zapotrzebowanie węgla opałowego tłumaczy 
łagodna dotąd zima, istnienie pewnych zapasów na rynku 
i, co najważniejsze, ograniczenie zapotrzebowania w związku 
z niepomyślną sytuacją gospodarczą. 
Również przemysł wykazuje w październiku większy 
o 105.427 t odbiór węgla, Najbardziej wpłynęło na to 
lepsze zatrudnienie koksowni i brykietowni. 
Z poszczególnych gałęzi wytwórczości wzrost od- 
bioru węgla wykazuje przemysł żelazny, włókienniczy, 
chemiczny, solny, dalej rolnictwo z jego zakładami prze- 
mysłowemi (browary, młyny i gorzelnie). Dostawy dla 
pozostałych przemysłów' kształtują się na poziomie 
poprzedniego miesiąca z lekką tendencją wzrostu; jedynie 
przemysł cementowy oraz ceramiczny łącznie z cegiel- 
niami i wapiennikami cechuje lekki spadek. 
Wysyłki węgla dla kolei również się podniosły 
w porównaniu z wrześniem. Wynosiły bowiem 231.628 t, 
wobec 194.925 t we wrześniu, wzrosły o 36.703 t, czyli 
o 18,83 0Ju. Wzrost ten, jak to już wyżej podkreślono, 
jest następstwem realizowania już w październiku zamó- 
wień kolei na listopad, 


Poprawa w eksporcie jest nieco niższą, niż w zakresie 
zbytu na rynku krajowym. Wywóz węgla w październiku 
wynosił 1.027.901 t, w porównaniu z 91.8.644 t we wrześ- 
niu, podniósł się zatem o 109,267 t, tj. o 11,890{0. 
Mimo poprawy zbytu, położenie w przemyśle węglo- 
wym jest w dalszym ciągu ciężkie, jak to widać z zesta- 
wienia porównawczego za październik 1932 i 1931 r. 


I paździer- I paździer- ! 
nik 1932 nik 1931 


zmiana 
wt 


Ilość dni roboczych 
produkcja 
zbyt w kraju . . , 
z tego przemysł. 
koleje 
inni odbiorcy 
eksport . . . . 


26 
2779745 
1 489 635 
735 906 
231 628 
522 101 
1 027 901 


27 
3721419 - 941674 
1 905354 - 415 719 
862 644 - 126 738 
334971 - 153353 
697729 - 175628 
1 333 085 - 305 184 


Spadek zaś produkcji i zbytu za okres 10 miesięcy 
styczeń - październik 1932 i 1931 przedstawia się na- 
stępująco: 


I I styczeń - październik! zmiana ! wOJu 
1932 I 1931 w t 
produkcja . 23 234 408 31 059695 - 7 825 287 -25,2 
zbyt w kraju 11 156 345 15269203 - 4 112 858 -27,0 
eksport . 8414405 11 772 034 3357629 - 28,61 


Z hutnictwa ielaznego. 
W ostatnim miesiącu, w odniesieniu do którego 
Związek Polskich Hut Żelaznych opublikował dane sta- 
tystyczne, tj. we wrześniu br., wytwórczość hutnicza 
wynosiła: 


wielkich pieców. 
stalowni 
walcowni . . . . 
rurkowni . . , . 


. 24 035 t (24 347) 
. 53 355 t (62 508) 
, 38688 t (44688) 
. 2 762 t (2 647) 


W stosunku do miesiąca sierpnia oznacza to spadek 
we wszystkich działach produkcji, za wyjątkiem rurkowni, 
jak widać z podanych w nawiasach liczb wytwórczości 
w sierpniu.
		

/p0540.djvu

			Nr. 23 24. 


TECHNIK 


Str, 446 


W stosunku do września 1931 wszystkie działy 
wykazały spadek wytwórczości o 20,36 % do 54 Ofo. 
Suma zamówień, otrzymanych przez Syndykat, 
dzięki większemu zamówieniu interwencyjnemu Rządu 
wynosiła 36.371 t, w czem zamówienia rządowe stanowiły 
26.376 t, czyli 72,2 %, 
W październiku b. r, zamÓwienia syndykatowe wyka- 
zały spadek bardzo znaczny, a to w związku z brakiem 
dalszych zamówień rządowych. 
Eksport wytworów hutniczych wynosił we wrześniu 
14.248 t wobec 19.0S9 t w siepniu i 14.948 t w lipcu b. r. 
Głównymi odbiorcami naszego żelaza była w dalszym 
ciągu Rosja Sowiecka (10.732 t), Bułgarja, do której i w tym 
miesiącu wywoziliśmy szyny (1.433 t) i Holandja, do której 
eksport również składał się wyłącznie 7. szyn (1.508 t). 
Ilość zatrudnionych robotników, wobec otrzymania 
we wrześniu większych zamówień rządowych, zwiększyła 
się w stosunku do poprzedniego miesiąca o 1.366 osób, 
wynosząc 28098. W stosunku do września ub. roku, 
liczba zatrudnionych zmniejszyła się o 9.736, czyli 2S,73 Ofo. 
Wobec znikomego w dalszym ciągu zapotrzebowania 
prywatnego rynku wewnętrznego, kwest ja przetrwania 
zimy uzależniona jest od otrzymania poważniejszych inter- 
wencyjnych zamówień rządowych oraz eksportowych. 
Zamiarem Rządu jest udzielenie hutnictwu żelaznemu 
zamówień interwencyjnych w wysokości ok. 100,000 t, 
których sfinansowanie przeprowadzićby jednakże musiały 
same huty żelazne. Jest to, oczywiście, w obecnej sytu- 
acji sprawa bardzo trudna. 
Zamówienia rosyjskie, wynoszące w bież. roku 
łącznie ok. 80.000 t będą wykończone do końca b. r. Widoki 
otrzymania z RosjI Sowieckiej dalszych zamówień są 
niestety stosunkowo małe, zarówno z uwagi na coraz 
uciążliwsze warunki kredytowe stawiane przez Sowiety, 
jak i niezwykle niski poziom cen, 
Hutnictwo żelazne pracuje od szeregu miesięcy 
nad zawarciem tranzakcji kompensacyjnej z Brazylją, 
opartej na wymianie kawy na produkty hutnicze. Roko- 
wania w tej kwestji posunięte są dość daleko i nie jest 
wykluczone, że z początkiem roku przyszłego Brazylja 
znajdzie się wśród rynków odbiorczych polskiego żelaza. 


Tydzień rolniczy. 
W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami silnego 
ataku sfer rolniczych na tak zwany poziom cen kartelo- 
wych. Rolnicy podnoszą, że jedną z przyczyn ich cięż- 
kiego położenia finansowego jest rozpiętość między cenami 
płodów rolniczych a produktów przemysłowych. Ponie- 
waż w najbliższym czasie nie można liczyć na polepszenie 
cen na zboże i żywiec, trzeba dążyć do przywrócenia 
rentowności gospodarstwom rolnym przez obniżenie ich 
kosztów produkcji. Da się to osiągnąć jedynie wówczas, 
jeżeli produkty przemysłowe; potrzebne im do gospodar- 
stwa, będą mogły nabywać po znacznie niższej cenie. 
Dla poparcia swoich żądań stowarzyszenia rolnicze 
zorganizowały w całym kraju w ciągu listopada wielkie 
manifestacje pod hasłem . Tydzień rolniczy". Na zakoń- 
czenie tego tygodnia odbył się w Warszawie zjazd rolników 
z całego kraju, który wyłonił z siebie delegację do Pana 
Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dla przedstawienia 
Mu postulatów rolnictwa, 
Przemysłowcy bronią się przed wywieranym na nich 
naciskiem, utrzymując, że produkty przemysłowe stanowią 


bardzo małą pozycję w kosztach własnych rolnika, że 
głównym ciężarem są podatki i nadmiernie rozbudowane 
świadczenia socjalne i że w pierwszym rzędzie należy 
dążyć do ich obniżenia, gdyż to tylko może przynieść 
ulgę rolnictwu. Rząd popiera rolników w akcji zniżko- 
wej i dąży również do obniżenia cen przemysłowych. 
Narazie obniżone zostały ceny cukru, tytoniu, spi- 
rytusu, tj, produktów, na kształtowanie się cen których 
Skarb Państwa posiada największy wpły.w, Obniżona 
została również stopa dyskontowa Banku Polskiego 
z 7,S % na 6 % i w bankach prywatnych z 12 % na 9,S"Io' 
Czy pociągnie to za sobą dalsze zniżki - pokaże 
życie. 


Taryfa celna. 
W jednym z ostatnich Dzienników Ustaw została 
ogłoszona nowa taryfa celna, która wejdzie w życie dnia 
11. października 1933 r. 
Praca nad taryfą trwała już od roku 1926 i była 
prowadzona przez specjalne komisje, wyłonione tak przez 
Rząd, jak i poszczególne organizacje gospodarcze, 
Nowa taryfa celna różni się zasadniczo od obecnie 
obowiązującej. Przy jej ustalaniu nie krępowano się zu- 
pełnie staremi normami, lecz przystąpiono do budowy od 
podstav'. 
Nomenklatura nowej taryfy została bardziej zróż- 
niczkowana; zamiast dotychczasowych 2000 stawek wpro- 
wadzono ok. 4S00. Da to możność bardziej sprawiedliwego 
zaszeregowania importowanych towarów i uniknie się przez 
to licznych zażaleń na niewłaściwe ich clenie. 
Stawki celne są ustalone w dwuch wysokościach: 
niższa dla krajów, z któremi mamy zawarte traktaty han- 
dlowe, i wy lsza o 2S % dla krajów beztraktatowych. 
Specjalną opieką w nowej taryfie celnej została 
otoczona cała wytwórczość rolnicza, ogrodnicza i ho- 
dowlana. 
Również, w imię polityki kierowania masowych ła- 
dunków przez porty polskie, ustalono niższe stawki celne 
dla niektórych produktów, jak owoce, wełna, śledzie, ba- 
wełna, żużle Thomasa itd., przywożonych przez porty 
polskie. 
Nowa taryfa celna ma wejść w życie dopiero za 
rok. Ten długi stosunkowo ukres czasu ma być wyko- 
rzystany: l. dla przeszkolenia urzędników celnych i przy- 
gotowania ich do pracy w nowych warunkach, 2. dla 
przeprowadzenin pertraktacyj z różnemi państwami w spra- 
wie zmiany obecnie obowiązujących traktatów hadlowych. 


Rada Użyłkowania Węgla w Anglji. 
Z inicjatywy .Mining Asociatlon" (związku właści- 
cieli kopalń) powołano obecnie do życia w Anglji nową 
organizację, pod nazwą .Rada UŻYlkowania Węgla" (Coal 
Utilisation Council), z młodym, bo 28-letnim, ale wy- 
bItnym organizatorem p. W. R. Gordonem na czele. Ma 
ona na celu przeprowadzenie wielkiej kampanji za boj- 
kotem obcego, zagranicznego paliwa w Anglji (spirytus, 
benzyna sowiecka) i wzmożeniem krajowej konsumcji 
węgla, przy kontynuowaniu walki o dawne rynki zbytu. 
Uderza tu charakterystyczny dla stosunków angielskich 
moment niezaniedbywania rynku wewnętrznego. Kampanja 
potoczy się zatem o wszechstronne ożywienie konsumcji 
wewnętrznej węgla, przy utrzymaniu linji wytycznej w do- 
tychczasowej walce o pozyskanie utraconej przez Anglję 
pozycji węglowej na północnych rynkach Europy.
		

/p0541.djvu

			Str. 447 


TECHNIK 


Subwencjonowanie eksportu węglowego w Anglji. 
Angielski przemysł węglowy zajęty jest opraco- 
waniem poprawek do ustawy węglowej z 1930 r. Zasadniczą 
ich treścią i celem jest subwencjonowanie wywozu drogą 
nałożenia specjalnych opłat na węgiel, zbywany na rynku 
wewnętrznym, Projektuje się opłatę po 3 pensy od tonny. 
Poprawki te były rozpatrywane już przez poszczególne 
Zagłębia, jednak Rada Naczelna (Central Council). po- 


Nr. 23 i 24. 


wołana przez ustawę z 1930 r. do reprezentowania całości 
przemysłu, rozesłała je ponownie okręgom do powtór- 
nego rozważenia. Niektóre okręgi występują przeciw 
subwencjom eksportu, inne znów łączą kwestję nałożenia 
opłat z uprzedniem uporządkowaniem rynku wewnętrz- 
nego i to w kierunku ustalenia cen loco u konsumenta, 
a nie miejsca wydobycia, by przez to wyeJiminować wza- 
jemną walkę konkurencyjną'kopalń. 


Dział 


Dnia 16. lipca 1932 r nast:Jpiła wymiana dokumen- 
tów ratyfikacyjnych umowy polsko-austrjackiej w sprawie 
uregulowania niektórych przedwojennych długów au- 
strjacko-węgierskich (Dz. Ust. Nr. 84. poz. 730). 


Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych 
z 23. sierpnia 1932 r. (Dz. Ust. Nr. 89. poz. 751) ograni- 
czono możność dokonywania rewizji osobistej celem ściąg- 
nięcia należności prawno-publicznych. Jest ona dopu- 
szczalna tylko w mieszkaniu zobowiązanego i tylko wtedy, 
gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ukrywa on swój 
majątek przed egzekucją. 


Rozporządzeniem Ministra Skarbu z 20. października 
1932 r. (Dz. Ust. Nr. 90. poz. 759) oznaczono jako naj- 
wyższe dopuszczalne odsetki stopę 12 od sta w stosunku 
rocznym, Weszło ono w życie dnia 21. października 1932 r. 
z tem, że do najbliższego terminu płatności, ale nie dalej 
jak do końca bieżącego roku, wolno jeszcze pobrać odsetki 
wyższe, o ile takie były dotychczas umówione. 


Dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 21. paź- 
dziernika 1932 r. (Dz. Ust. Nr. 91. poz. 782) zostały amne- 
stjonowane wszystkie wykroczenia oraz te inne przestęp- 
stwa, za które orzeczono karę więzienia nie wyżej 6-ciu 
miesięcy, o ile zostały popełnione przed l. września 1932 r. 
Wyjęte są z pod amnestji m, i. przestępstwa wojskowe, 
fałszowanie pieniędzy, przestępstwa skarbowe, przestęp- 
stwa popełnione na szkodę Skarbu Państwa, przestępstwa 
komunistyczne oraz naruszenia przepisów o posiadaniu 
broni i amunicji. 


Dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 21. paź- 
dziernika 1932 r, (Dz. Ust. Nr. 91. poz. 784) przyznano 
nabywcom samochodów wyrobu krajowego, odpowiadają- 
cych wymaganiom obrony Państwa, premje, których wy- 
sokość ustali osobne rozporządzenie Ministrów Komuni- 
kacji i Spraw Wojskowych. Dekret ten narazie w Woje- 
wództwie Śląskiem nie obowiązuje. 


Rozporządzeniem Ministra Skarbu z 25. października 
1932 r. (Oz. Ust. Nr. 92, poz, 798) zostaną wycofane z obiegu 
z dniem 31. stycznia 1933 r. srebrne monety 2-złotowe. 
Do dnia 31. stycznia 1935 r. będą one jeszcze przyjmo- 
wane przez Kasy Skarbowe oraz Bank Polski. 


. 
p r a w n ł c z y. 


Dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 27. paź- 
dziernika 1932 r. (Oz, Ust. Nr, 94. poz. 807) prowadzone 
zostały, z ważnością od l. stycznia 1933 r., nowe przepisy 
o broni, amunicji i materjałach wybuchowych. Przepisy 
te narazie na Śląsku nie obowiązują. 


Dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 27. paź- 
dziernika 1932 r. (Dz. Ust. Nr. 94. poz. 808) wydane zostało, 
z ważnością od l. stycznia 1933 r" nowe prawo o sto- 
warzyszeniach. Rozróżnia ono stowarzyszenia zwykłe, 
które podlegają tylko zgłoszeniu do władzy administra- 
cyjnej, stowarzyszenia zarejestrowane, których powstanie 
zależne jest od uzyskania zezwolenia Województwa i sto- 
warzyszenia wyższej użyteczności, kreowane przez Radę 
Ministrów. Tylko dwa ostatnie posiadają osobowość 
prawną: stowarzyszenia zwykłe podlegają pewnym ogra- 
niczeniom i nie mogą np. zakładać oddziałów, łączyć się 
w związki, korzystać z ofiarności publicznej i zapomóg 
władz itd. 


Rozporządzeniem Ministra Skarbu i Sprawiedliwości 
z 7. listopada 1932 r. (Dz. Ust. Nr. 98 poz. 841) oznaczono 
najwyższe odsetki, jakie mogą pobierać instytucje finan- 
sowe od pożyczek, na 91/a % w stosunku rocznym; jedy- 
nie spółdzielnie kredytowe mogą pobierać 10 % w stosunku 
rocznym. Ponadto wolno instytucjom finansowym zali- 
czać klienteli zwrot porta, damna i opłat stemplowych 
oraz lIs 0/0 kwartalnie prowizji obrotowej; przy pożyczkach 
pod zastaw ręczny wolno pozatem zaliczać 3/4 % miesięcz- 
nie tytułem wynagrodzenia za szacowanie, przechowywanie 
i ubezpieczenie pł:zedmiotu zastawu. Rozporządzenie to 
obowiązuje od 9. listopada 1932 r., jednakże do najbliż- 
szego terminu płatności. nie dalej jak do końca roku bie- 
żącego, wolno pobrać wyższy procent, o ile taki był dotych- 
czas umówiony. 


Rozporządzeniem Ministra Skarbu z 10, paździer- 
nika 1932 r. (Dz. Ust. Nr. 99 poz. 842) wydane zostały, 
z ważnością od 14. grudnia 1932 r., nowe przepisy wyko- 
nawcze do ustawy o opłatach stemplowych. Wprowadzają 
one obowiązek uiszczenia opłaty znaczkami stemplowemi, 
o ile kwota opłaty (bez 10 0/0 dodatku) nie przekracza 
300 zł., zaś gotówką, o ile opłata przenosi 300 zł.; jeżeli 
jedno pismo stwierdza kilka czynności prawnych, podle- 
gających opłacie, to o sposobie uiszczenia opłaty rozstrzyga 
łączna suma poszczególnych opłat. Naklejone na piśmie 
znaczki stemplowe mogą być skasowane jedynie przez 
przepisanie ich początkowemi lub końcowemi wyrazami 
pisma, albo przez przedłożenie pisma Urzędowi Skarb.o- 
wemu, który skasuje znaczki pieczęcią urzędową. Skaso-
		

/p0542.djvu

			Nr. 23 i 24. 


TECHNIK 


Str. 448 


wanie znaczków datą i podpisem lub firmą dopuszczalne 
jest m. i. przy pełnomocnictwach, rachunkach, pokwito- 
waniach, wyciąg'ach z rachunku bieżącego i przekazach, 
podlegających opłacie w wysokości zł. 1. 


Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych 
z 11. października 1932 r. (Dz. Usi. Nr, 100. poz, 847.) 
podwyższono od 15. listopada b. r. opłatę od podań o zmianę 
nazwisk ośmieszających na zł. 5. i 50 groszy od każdego 
załącznika. 


Okólnikiem Ministra Skarbu z 23. września 1932 r. 
(Dz. Urz. Min. Skarbu Nr. 29, poz. 452.) zostało zalecone 
posługiwanie się . tablicą legalnych jednostek miar", wy- 
daną przez Główny Urząd Miar, który dostarcza po cenie 
20 gr. za sztukę. 


Zarządzeniem Okręgowego Urzędu Ubezpieczeń we 
Lwowie z 26. września 1932 r. (Gazeta Urz, Woj. Śląskiego 
:-Jr, 32. poz. 4,) ustaiono, z ważnością od l. października 
1932 r" wartość świadczeń w naturze, miarodajną dla 
ubezpieczenia na wypadek choroby: 
I) dla służby domowej: 
a. wikt i mieszkanie w Cieszynie zł. 36, gdziein- 
dziej zł. 28. miesięcznie. 
b. wikt, mieszkanie i odzież w Cieszynie zł. 48, 
gdzieindziej zł, 40. miesięcznie. 
2) dla pracowników zakładów przemysłowych i han- 
dlowych oraz służby domowej ich właścicieli i dyrektorów: 
a, wikt i mieszkanie w Cieszynie zł. 48, gdziein- 
dziej zł. 40. miesięcznie, 
b. wikt, mieszkanie i odzież w Cieszynie zł. 63, 
gdzieindziej zł. 56. miesięcznie, 


Rozporządzeniem Dyrekcji Policji w Katowicach 
z 10. października 1932 r. (Gazeta Urz. Woj. Ś1. Nr, 34. 
poz. 2.) zabroniono z dniem 22. października 1932 r. 
postoju na bocznej jezdni ul. Marszałka Piłsudskiego od 
strony wysepek. Postój dopuszczalny jest jedynie od 
strony głównego chodnika i tylko w jednym rzędzie, 


Okólnik Ministra Spraw Wewnętrznych z 25, lipca 
1932 r. (Gaz. Urz. Woj. ŚI. Nr. 35. poz. 97.) przy- 
pomina, że przy poszukiwaniu osób w Rosji Sowieckiej 
konieczne jest podawanie imienia ojca osoby poszuki- 
wanej. 


Ministerstwo Spraw Zagranicznych komunikuje (Mo- 
nitor Polski Nr. 249.), iż na los Nr. 14. serja 2207. loterji 


Rotterdamsche Schouwburg padła główna wygrana 
25.000 nh., która może być podjęta przez posiadacza losu 
naj dalej do 15, stycznia 1936 roku, 


Obwieszczeniem z 8 listopada 1932 r. (Monitor 
Polski Nr. 262. poz, 301.) wzywa Minister Sprawiedli- 
woŚci wszystkie organizacje pracownicze okręgu Sądu 
Pracy w Bielsku i Sądu Okręgowego w Cieszynie do 
zgłaszania list kandydatów na ławników i ich zastępców 
w ilości 26 ławników i 52 zastępców Sądu Pracy w Bielsku, 
a 16 ławników i 32 zastępców Sądu Okręgowego w Cieszynie. 
Listy winne być sporządzone osobno dla Sądu Pracy, 
a osobno dla Sądu Okręgowego i mają zawierać trzy razy 
tyle kandydatów ile jest miejsc do obsadzenia. Do list, 
które mają być wygotowane w 3-ch egzemplarzach, na- 
leży dołączyć oświadczenie danej organizacji, iż kandy- 
daci odpowiadają wymogom z art. 13. dekretu z 22. marca 
1928 r, o sądach pracy. Termin do przedłożenia list 
Ministrowi Opieki Społecznej, Warszawa, ul. Długa 38/40 
upływa w dniu 2. grudnia b, r, 


Z orzecznictwa Sądu Najwyższego (b. zabór au- 
strjacki). 
1) Testament napisany przez spadkodawcę na ma- 
szynie do pisania, chociaż podpisany przez niego, nie jest 
testamentem własnoręcznym. (wyrok z 9. n. 1932 Rw, 
146/32). 


2) Osoba działająca bez upoważnienia nie może być 
pozywana o dopełnienie umowy np. zapłatę ceny kupna, 
lecz tylko odpowiada za wszelkie szkody, wynikające 
z niedopełnienia umowy. (wyrok z .'i. I. 1932 r. Rw.2351/31). 
3) Zarzut, iż weksel został podpisany jako weksel 
.grzecznościowy' moży być skutecznie podniesiony tylko 
przeciwko osobie, dla której weksel ten podpisano" 
ale nie przeciwko dalszym nabywcom weksla w sposób 
wekslowy (wyrok z 3. II. 1932. Rw. 2670/31), 


Z orzecznictwa Najwyższero Trybunału Administra- 
cyjnego. 
l) Sposób ustalania dochodu na podstawie zewnętrz- 
nych oznak (np. wystawnego życia), określony w 
 125. 
ust. 9. rozporządzenia wykonawczego, jest dopuszczalny 
jako zgodny z przepisem art. 64. ustawy o podatku do- 
chodowym (wyrok z 4. 5, 1932 r, L. rej, 7158/29), 


2) Administracja własnym majątkiem, o ile rozmiar 
jej jest dostatecznie wielki, może dawać podstawę do 
zwolnienia od ubezpieczenia pensyjnego w myśi. art. 5. 
punkt 3. rozporządzenia Prezydenta z 24. 11. 1927 r. 
o ubezpieczeniu pracowników umysłowych (wyrok z 16. 
3, 1932 r. L. rej. 625/31). 


Z życia Towarzystw Technicznych. 


Rada Polskiego Stowarzyszenia Jnż, i Techn. Woj. ŚI. 
Komunikat z posiedzenia w dniu 4. listopada 1932 r. 
1. Odczytano i załatwiono pisma rezygnacyjne 
kol. kol. E. Dańca i S. Michalewskiego. Rada uchwaliła 


powołać na p, o, sekretarza Rady kol. J. Sokołowskiego, 
oraz na wakujące miejsca kol. kol. H. Jabłońskiego 
i S. Sanetrę z kadencją do nowych wyborów człon- 
kó,,' Rady.
		

/p0543.djvu

			Str. 449 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24, 


2. W związku z powołaniem do życia przez M. W. R. 
i O. P. Państwowej Rady Oświecenia Publicznego, Rada 
uchwaliła wystosować pismo do Związku Polskich Zrzeszeń 
Technicznych z wnioskiem, by Związek uzyskał miejsce 
w omawIanej Radzie. 
3. Na Zjazd Stowarzyszenia Polskich Inżynierów 
Górniczych i Hutniczych w Krakowie w dniu 5. i 6. lis- 
topada b. r. delegowany został kol. L. Myciński. 
4. Rada uchwaliła zwołać w najbliższej przyszłości 
Komitet Porozumiewawczy 7-miu Stowarzyszeń Tech- 
nicznych dla kontynuowania rozpoczętych prac, 
5. Załatwiono pismo Towarzystwa Dokształcania 
Technicznego w sprawie przekazania Stowarzyszeniu 
wydawnictwa czasopisma . Technik". 
6. Rada uchwaJiła zwrócić się do Województwa 
z wnioskiem o przyspieszenie zatwierdzenia projektu 
ustawy budowlanej. 
7. Zostały przyjęte na Walne Zebranie Stowarzy- 
szenia wnioski kol. MachaIskiego i kol. Elandta o bez- 
płatnem rozsyłaniu Technika członkom Stowarzyszenia 
i sposobie rozliczania się przez Koła, oraz o ujedno- 
stajnieniu składek z poszczegolnych Kół na rzecz Rady. 
8. Poza wymienionemi sprawami Rada załatwiła 
cały szereg spraw drobnych i wyznaczyła termin następ- 
nego posiedzenia na dzień 9-go grudnia 1932 r. godz. 18-ta. 


Kolo Katowickie. 
Na posiedzeniu Koła w dniu 8. listopada b. r. przyjęto 
w poczet członków Koła: Inż. Stanisława Gadomskiego, 
Inż. Antoniego Lidwina, Inż, Jerzego Weydę oraz p. Wła- 
dysława Zagórskiego, 
Staraniem Koła w ciągu miesiąca grudnia odbędą 
się następujące odczyty: 
Dnia 1. grudnia n, r. odczytp. J"zefa Żółtaszka, Głó- 
wnego Komendanta Policji Woj. Ś1., na temat: "Dzikie 
kopalnictwo węgla na GÓ1"nym Śl.,sku IV roku 1932" .-- Odczyt 
będzie iJustrowany szeregiem przezroczy. 
Dnia 14, grudnia b. r. odczyt p. Ini. Pmvla Nest
.ypl"e, 
Dyrektora Śląskich KoleI Dojazdowych, na temat: 
"Porównanie techniczne i ekonomiczne pt!blicznych środków 
konmnikacyjnych, tramu.ajów, autobusów i kolei dojazdowych". 
Odczyty odbędą się w Śląskich Technicznych 
Zakładach Naukowych w Katowicach przy ul. Krasińskiego, 
w sali Nr. 161 na wysokim parterze. Początek odczytów 
o godz. 19-tej, 
Przypominamy Kolegom obowiązek regularnego 
płacenia składek. Zaleganie wielu członków z płaceniem 
składek od dłuższego już czasu bardzo utrudnia pracę 
Zarządu, zmusza do ograniczenia działalności Koła 
i wprowadza chaos do rachunkowości. Zawiadamiamy, 
że przesyłka" Technika" zostanie z dniem l-go stycznia 
1933 r, wstrzymana dla tych Członków, którzy zalegają 
z płaceniem składek od 6 miesięcy. 


Koło Król.-Huckie. 
Koło urządziło dnia 14. XI. b. r. odczyt w Kato- 
wicach p. TV. Suchowiaka, proł, Politechniki Warszawskiej 
na temat: "Nowoczesne urzqdzenia transportowe". Fre- 
kwencja do 100 osobo 
Na dzień 6. XII, b. r. przygotowany jest odczyt 
p. Inż, Aleksandra Rotheda z Warszawy na temat: .Ocena 
systemńw plac", Odczyt odbędzie się w gmachu Śl. 


Technicznych Zakładów Naukowych w Katowicach 
o godz. 18,30. 
W listopadzie odbyło się Nadzwyczajne Walne Zebra- 
nie. Przedmiotem obrad było wprowadzenie przymusowej 
prenumeraty "Technika" oraz kwest ja .Izb Technicznych". 
Po krótkiej dyskusji uchwalono przymusową pre- 
numeratę oraz wpłacenie zgóry zaliczki 400- zł. za prenu- 
meratę. N, W. Z. ustosunkowało się bardzo życzliwie do 
. Technika". W sprawie projektu "Izb Technicznych" 
oświadczono się nieprzychylnie, nie dopatrując się w chwili 
obecnej konieczności ich utworzenia, Następnie uchwa- 
10DO 200.- zł. jako zapomogę dla polskiego gimnazjum 
w Bytomiu oraz dalszą zapomogę płatną po 50.- zł. 
przez 6 miesięcy. 


Koło Tarnogórskie. 
W dniu 10 listopada b. r. o godz, 19-ej odbyło się 
w sali Szkoły Górniczej w Tarnowskich Górach miesięczne 
odczytowe zebranie Koła z następującym porządkiem 
dziennym: 
1. Odczyt hindusa Radiy Benha
'i Lal 
jJ;[athur pod 
tytułem: "Inclje Wspiilczesne". 
2. Odczytanie protokółu z ostatniego miesięcznego 
zebrania. 
3. Odczytanie bieżącej korespondencji. 
4, Sprawozdanie z posiedzenia Rady Stowarzy- 


szenia. 


5. Wnioski i interpelacje. 
Odczyt ilustrowany bvł przezroczami oraz muzyką 
reJigijną i taneczną. Przy omawianiu spraw bieżących 
zalecono Kolegom zapisywanie się na kursy zorganizo- 
wane przez T-wo Dokształcania Technicznego. 
Zebranie przyjęło z uznaniem do wiadomości, że 
przy Radzie Stowarzyszenia stwarza się dokładna i wyczer- 
pująca ewidencja członków Stowarzyszenia oraz sił tech- 
nicznych, zatrudnionych w przemyśle na Śląsku. 
Nowy układ czasopisma . Technik' został przyjęty 
przez zebranych bardzo przychylnie, wobec czego posta- 
,nowiono jednogłośnie popierać to jedyne polskie czaso- 
pismo na ŚląsKu pod wszelkie mi względami. 
W sprawie Izb Inżynierskich postanowiono odczekać 
ukazania się konkretnych postanowień czynników miaro- 
dajnych. 
Zebranie projektuje zwiedzenie w najbliższym 
czasie Oczyszczalni oraz Rzeźni Miejskiej w Tarnowskich 
Górach. 
Na zebraniu poruszono sprawę organizacji odczy. 
tów w sezonie zimowym, którą powierzono Zarza- 
dowi Koła, 
Następne zebranie Zarządu Koła odbędzie się 
w listopadzie, a zebranie Koła w grudniu b. r. 


Kolo Bielskie. 
W październiku b. r. odbyło się jedno zebranie 
Zarządu Koła, na które m załatwiono wszelkie sprawy 
bieżące. 
Z dniem 1. X. zostały uruchomione kursy dokształ- 
cające, a to 2 kursy dla tkaczy i l kurs dla palaczy. W pro- 
gramie jest jeszcze kurs dla monterów i ogrzewników 
i ewentualnie kurs dla kreślarzy, które zostaną uru- 
chomione w mIarę napływania zgłoszeń. 
Ruch członków w paźd,?:ierniku niezmieniony.
		

/p0544.djvu

			\, 


23 i 24, 


T E 


Dnia 25. XI. b. r. inż. Gątkiewicz wygłosił odczyt 
pod tytułem: "Z. sady kalk
!lacji cen eneTgji elektryczmjo. 


Towarzystwo Dokształcania Technicznego 
przy Polskie m Stow. Inź. i Techników Woj. ŚI. 
Na zasadzie uchwały Zarządu Towarzystwa Do- 
kształcania Technicznego z dn, 23. XI., oraz stosownie 
do brzmienia art. 24 Statutu Towarzystwa, odbędzie się 
w dn. 7-go grudnia b, r. o godz. 17-ej w lokalu Stowa- 
rzyszenia Nadzwyczajne Walne Zebranie z następującym 
porządkiem dziennym: 
1. Odczytanie i przyjęcie protokółu z N. W. Ze- 
brania z dnia 29, września r.b., oraz odczytanie protokółu 
z posiedzenia Zarządu z dnia 23, XI. b. r. 
2. Sprawozdanie kasowe. 
3, Wniosek Zarządu o likwidakcji Towarzystwa, 
4. Wolne wnioski i interpelacje. 
Koło Energetyków. 
Koło urządziło dn. 23. XI. b. r. wycieczkę na nowy 
szyb . Wielki Jacek" kop. Król w Królewskiej Hucie. 
Biuro Informacyj Bibljograficznych 
przy Stow. Techników Polskich w Warszawie. 
Biuro Informacyj Bibljograficznych z dziedziny 
techniki jest otwarte w poniedziałki, środy i piątki w godz. 
19 - 20, w gmachu Stow. Techników (lokal Zw. Polskich 
Zrzeszeń Technicznych). 
Kartoteka Biura składa się z około 40.000 kartek 
z polskiej i zagranicznej literatury technicznej, 
Członkowie Zw. P. Z. T. płacą za kaMą informację 
10 gr., osoby postronne -- 20 gr. 


CHNIK 


Str. 450 


Kurs betonowy w Katowicach. 
W myśl ogłoszonego w poprzednim numerze pro- 
gramu, kurs odbył się przy udziale 151 osób, przeważnie 
inżynierów i techników, zajętych w służbie rządowej 
i samorządowej na tererlie Woj. Śląskiego. Przebieg kursu 
był ściśle zgodny z programem, co należy zapisać na 
jego pochwałę. Również organizacja kursu, przeprowa- 
dzona głównie przez delegowanego do tego celu z Wo- 
jewództwa inż. Zaczyńskiego, była bez zarzutu, Znacznem 
ożywieniem wykładów był pokaz filmów z zakresu bu- 
downictwa betonowego oraz rozdanie uczestnikom kursu 
wielkiej ilości broszur i prospektów firm krajowych, zwią- 
zanych z budownictwem betonowem. 


Zawodowy Związek Polskich Inź. i Techn. Woj. 
Śląskiego - zorganizował w dniu 25. listopada b. r. 
odczyt z dyskusją na temat: ,,40 - goc!zinrty tydzień pracy 
i jego praktyczrte zastosowanie 111 prze.nyśle". 
Po zagajeniu zebrania przez prezesa Z. Z, P. J. i T, 
p. inż. Michejdę, p, poseł 80 iński w doskonałem prze- 
mówieniu, ilustrowanem szeregiem danych statystycznych, 
przedstawił wspomniany problem z punktu widzenia na- 
szego eksportu, rozbudowy rynku wewnętrznego, spadku 
bezrobocia oraz w zależności od ustosunkowania się za- 
granicy, Z kolei nakreślił p. inż. Nit'ch historję walki 
o 8 godzinny dzień pracy i zanalizował przyczyny obec- 
nego zmniejszelJia się konsumcji. Po tych zasadniczych 
referatach w dyskusji naświetlono rozważany temat 
w zastosowaniu do przemysłu hutniczego, chemicznego, 
metalowo-maszynowego oraz górniczego. Wobec wielkiej 
doniosłości i rozległości zagadnienia, postanowiono Zor- 
ganizowanie dalszych wieczorów dyskusyjnych. 
Ilość obecnych około 130 osób. 


Wiadomości 
Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, 


KOMUNIKAT PRASOWY Nr. 40 AEROKLUBU R. P. 


Konferencja w sprawie Challenge 1934. 
W następstwie wspaniałego zwycięstwa por, Żwirki 
i inż. Wigury w tegorocznym Challenge'u, obowiązek 
zorganizowania następnych tego rodzaju zawodów spadł 
na Polskę. W dniu 18. X. b. r. odbyła się w Aeroklubie 
Rzeczypospolitej Polskiej pierwsza konferencja orjenta- 
cyjna, w której wzięli udział: 
Dyrektor Departamentu Lotnictwa Cywilnego M. K. 
i Wiceprezes Aeroklubu R. P. - Pułkownik inż. Filipowicz, 
Sekretarz Generalny Aeroklubu R. P. - Mjr. Kwieciński, 
Przewodniczący Komisji Sportowej Aeroklubu R. P. 
- Mjr. Makowski, Dyrektor Państwowych Zakładów 
Lotniczych - Inż. Rumbouicz, Kierownik Warsztatów 
Sekcji Lotniczej Politechniki Warszawskiej -Inż. Wędry- 
chowski, z Departamentu Lotnictwa Cywilnego M. K. - Inż. 
Polturak i Inż. Kwaśniok - zastępca Generalnego Komi- 
sarza Challenge 19i52. 


F. A. I. uznała wyczyn Inz. Drzewieckiego za rekord 
międzynarodowy. 
Aeroklub Rzeczypospolitej Polskiej' otrzymał w dniu 
dzisiejszym Oficjalne powiadomienie, że wyczyn inż. Drze- 


wieckiego został uznany za międzynarodowy rekord wyso- 
kości w kategorji 2-ej samolotów turystycznych. 
Tern sam,em na liście rekordów międzynarodowych, 
zamiast dotychczasowej notatki o posiadaniu rekordu 
przez Francję, zostaje wpisane: 


K I a s a C. 


Samoloty lekkie - 2 kategorja 
Wysokość 
I n ż. J. D r z e w i e c k i i A. K o c j a n 
(P o l s II. a) n a s a m o l o c i e RWD-7, s i I- 
n i II. G e n e t 80 K M, L o t n i s k o W a r- 
szawa, 30 września 1932 . . . , ,. 6.023 mtr, 
Przypomnijmy sobie, że pierwszy tego rodzaju 
rekord ustalił w roku 1929 por. ,Żwirko, który następnie 
w r. 1931 osiągnął wysokość blisko 6.000 mir. Wyczyn 
ostatni jednak z przyczyny drobnych usterek formalnych 
nie został przez F, A.l. uznany. Samolot RWD-7, na 
którym por, Żwirko atakował rekord wysokości, a 
inż. Drzewiecki ostatecznie go ustalił, oglądać można na 
. Wystawie pamiątek po śp. por. Żwirce i inż, Wigurze", 
w Bagateli Nr. 3 w godz. 12 - 8 wiecz.
		

/p0545.djvu

			Str. 451 


TECHNIK 


Nr. 23 i 24. 


Termin rozpatrzenia protestn Polski. 
Ko'misja Sportowa Międzynarodowej Federacji Aero- 
'_ nautycznej (FAI) powzięła decyzję zwołania na dzień 
'21. listopada b. r. Międzynarodowego Odwoławczego 
Trybunału Sportowego dla rozstrzygnięcia protestu zło- 
żonego przez Aeroklub Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie 
orzeczenia Jury Międzynarodowego Meetingu w Zurychu. 
Jak wiadomo w Meetingu tym w Locie Alpejskim sklasy- 
fikowano naszego świetnego zawodnika kpt. Bajana na 
2-m miejscu, i przeciwko tej decyzji Jury Aeroklub Rze- 
czypospolitej Polskiej odwołał się do Międzynarodowej 
Federacji Aeronautycznej, 


RÓŻNE WIADOMOŚCI. 


Udzial Polski w Wystawie Aeronautycznej w Paryiu. 
W dniu 19. listopada b, r. otwarta została w Paryżu 
Międzynarodowa Wystawa Aeronautyczna, w której biorą 
udział prawie wszystkie większe państwa, pragnące zade- 
monstrować eksponaty swego przemysłu, Wystawa 
obejmuje nietylko płatowce wszelkich typów, lecz również 
silniki, sprzęt pomocniczy, radjo, aparaty lotnicze, aparaty 
telegraficzne, spadochrony etc, 
W wystawie bierze udział również i przemysł 
polski. Państwowe Zakłady Lotnicze wysłały do Paryża 
dwa płatowce myśliwskie: P. - VII i P. - XI. oraz samolot 
turystyczny typu PZL-19, który brał udział w tego- 
rocznym Challenge'u. 
Na stoisku Państw. Zakł. Lotn, umieszczone będą: 
P,-XI i PZL -19; P. - VII pozostawać będzie na jednem 
z lotnisk paryskich, gdzie piloci nasi demonstrować 
mają przedstawicielom władz lotniczych, przemysłu etc. 
własności tej maszyny w locie, 
Pozatern na salon paryski miała być również wy- 
wysłana słynna RWD-6 - tryumfatorka tegorocznego 
Challenge'u oraz RWD-5, a także (co nie było jeszcze 
zdecydowane) samolot R-X, na którym odbył ostatnio 
lot do Afganistanu i Egiptu kpt. S. Karpiński. 


Praca Polskich Linij Lotniczych "Lot" we wrześniu. 
Samoloty Polskich Linij Lotniczych .Lot" wykonały 
we wrześniu ogółem 613 lotów zwykłych, przebywając 
dystans 170.620 km. 


W lotach tych polskie samoloty komunikacyjne 
przewiozły 1.360 pasażerów, 15.941 kg bagażu, 27,104 kg 
towarów, 2.791 kg poczty, 2.201 kg gazet, 
Ponadto samoloty .Lotu. odbyły we wrześniu r. b. 
16 lotów dodatkowych, przebywając w nich dystans 
4,619 km. W lotach dodatkowych przewieziono 16 pa- 
sażerów, 220 kg bagażu, 553 kg towarów, 26 kg poczty, 
oraz 16 kg gazet. 


OBRONA POWIETRZNA I PRZECIWGAZOWA, 


Francuska maska przeciwgazowa dla ludności cywilnej. 
Za France Militaire, sierpień 1932. 


Aparatem filtracyjnym, przeznaczonym dla ludności 
cywilnej biernej we Francji, jest uproszczona maska prze- 
ciwgazowa, wytwarzana przez T -wo badań i konstrukcyj 
sprzętu zabezpieczającego w Paryżu. 
Uproszczona maska przeciwgazowa jest przekształ- 
ceniem maski A. R. $" które polega na ulepszeniu jej 
ogólnej skuteczności i na uproszczeniu jej wyrobu. 
Maska dostarczana jest w puszce, zawierającej 
szczegółową instrukcję użycia. Składa się ona z maski 
właściwej z tkaniny, przykrywającej przednią część głowy 
aż po uszy. Aparat przymocowuje się zapomocą tasiem. 
Jest on zaopatrzony w specjalne szkiełka niepocące się. 
Wentyle wyrzucają bezpośrednio nazewnątrz zużyte 
powietrze, pochodzące z płuc, co pozwala nosić maskę 
przez czas dłuższy bez najmniejszego fizjologicznego 
zmęczenia. Wentyle te są umieszczone w części meta- 
lowej, do której wkręcony jest pochłaniacz, zawierający 
substancje chemiczne, zatrzymujące wszelkie gazy, dymy 
i pyły szkodliwe, znane dotychczas. 
Pochłaniacz ten jest skuteczny w stosunku do naj- 
niebezpieczniejszych produktów, jakiemi są gazy duszące, 
drażniące i gazy parzące. Zatrzymuje on również wszelkie 
zawiesiny mikrobów, które mogłyby zatruć atmosferę. 
Maska ta jest wytwarzana w czterech wymiarach 
dla dorosłych. Istnieją również modele specjalne dla 
dzieci różnego wieku. Maska kosztuje około 100 frs. 
Uproszczona maska przeciwgazowa jest jedynym 
sprzętem filtracyjnym zabezpieczenia indywidualnego, za- 
lecanym oficjalnie do użytku biernej ludności cywilnej. 


'])0 


!P.!T. !J>renumeratorów. 
Przypominamy, że termin opłaty za czwarty kwartał b. r. ;uż dawno minął i prosimy 
zalega;ących prenumeratorów o ;akna;szybsze uiszczenie zaległości, gdyż w 'przeciwnym razie 
zmuszeni będziemy do wstrzymania wysyłki styczniowego numeru. Jednocześnie zwracamy się 
z prośbą o wpłatę zawczasu prenumeraty za pierwszy kwartał 1933 r. 
Prenumerata dla nie-członków Po Isk. Stow. Inż. i Techn. Wo;. Śl. wynosi 5 zł. kwartalnie, poczy- 
nając od l stycznia 1933, w bieżącym roku 3 zł. Wpłaty należy uskuteczniać na Konto Nr, 300.742 w P.K.D. 


W Y D A W C A: POLSKIE STOWARZYSZENIE INŻYNIERÓW i TECHNIKÓW WOJ. ŚLĄSKIEGO. 
Redakcja: Inż. ZDZISŁAW FICKI Administracja: Inż. ALFRED ELANDT 


War li n k i p r e n li ID e r a t y: dla członków Stow. Inż. i Techn. - 12 zł. rocznie, dla nieczłonków - 20 zł. rocznie, 
płatnych w ratach kwartalnych. C e n a p o i e d y ń c z e g o n li ID e r li - 2 zł. - Rach. bież. w P. K, O. Nr, 300.742. 


Druk: Zakłady Graficzne .ROZWÓJ. Siemianowice Śl.
		

/p0546.djvu

			WYSOKOWARTOŚCIOWE 


CEGŁY 


SZAMOTOWE 


neutralne, półkwaśne, zasadowe, 
wysokozasadowe, kwasoodporne, 
izolacy jne 
dla cegielń, wapienników, cemen- 
towni, przemysłu metalurgicznego, 
szklanego, naftowego, chemicznep-o 
poleca 



 


GIESCHE 


SPÓŁKA AKCYJNA 


I Katowice, ul. Podgórna 4. 
. . 
II P IOTROWICKA FABRYKA MASZYN 


- 


Telefon: 
Katowice 557, 2466 


SPÓŁKA AKCYJNA 
(dawniej Stephan, Frolich i Kliipfel) 
PIOrROWICE ŚLĄSKIE 


Telefon: 
Katowice 557, 2466 


Urządzenia dla kotłowni 


Nawęglanie kotłów wraz z wszelkiemi transporterami 
Odpopielanie kotłów w/g systemu Schwabach'a 
Sztuczny ciąg w/g systemu Schwabach'a 


Urządzenia dla sortowni 
Transportery - EJewatory- Rzeszota 
Odsiewacze miału - Wywroty - Obiegi wózków 


Zwrot nice wszelkiego rodzaju 
Częś ci za pasowe dla powyższych urządze,ń. 


....ł.
		

/p0547.djvu

			, , 
STOClNI'A 6DANSKA W 6DANSKU 
.. 
I Budowa maszyn KQllStrukcje ielazne I 
. Maszyny na parę przegrzaną Żórawie i podnośniki . 
Silniki Diesel'a Żórawie pływające 


Pompy 
Prasy 
Maszyny dla chłodni 
Aparaty 


Pływające podnośniki do węgla 
Silniki elektryczne 
Prądnice 
Transformatory 
Instalacje elektryczne dla żórawi 


Budowa kotłów 


Kotły wysokosprawnościowe 
Kotły cylindryczne 
Ruszty ruchome 


Odlewnia dzwonów 
Dzwony spiżowe 
Zespoły kurantowe 


Telefon 27-10. 


Zarząd i Warsztaty Główne: 
G D A Ń S K, Werftgasse 4, tel. 23441-47 
Biuro Okręgowe na Górny Śląsk: 
K A T O W I C E, ul. Wita Stwosza 3. 


Telefon 27-10. 


o. K. W. 


OBERSCHLESISCHES KRAFTWERK, Spółka Akc. 
}, I w KA TOWICACH, ULICA 3-GO MAJA 9 


ZARZĄD GŁÓWNY, KATOWICE 
Tel. nr. 3113, 249 i 250. 


ELEKTROWNIA W CHORZOWIE 
Tel. nr. 183, 184 i 189. 


INSPEKCJA RUCHU 
Katowice, ul. 3-go Maja nr. 9. Telefon nr. 3113, 249 250, 


INSPEKCJA RUCHU 
Król-Huta, Wolności nr. 3. Tel. nr. 11. 


INSPEKCJA SIECI ELEKTRYCZNEJ 
Katowice, ul. Piotra Skargi nr. 2. Tel. nr. 3113. 


" INSP

Z£!
k

:a
ITe
j:nEN
Ys
:j

NEJ I 



:, 
, " 


,\ft 
, ':ą1 
fi " 
h
t \
i. : 

f',.1 ł,l' 
 
" ł. 
. ',. 


\: 


. 
" 


'// 
(, 
" 
. ;' 
l " 
/':\ 
/ 
/' 


I:, 


" I '.1 
., ' 
l';;, 
I 
'I , 



 
 

, ": 
, 
 
'.,. ... T