TOM. I. NR 3. 









"v O L Z I F\ N F\" 

Obowiązck redakcyjny zawiódł mię do 
bibljotccznych poszukiwań nad niemiccką 
produkcją kartograficzną, tak dziś nicmai 
w PoIscc trudno dostępną, jak rosyjska. Przy 
tcj sposobności natknąłem się na istną lite- 
raturę, odnoszącą się do Górnego 
opracowaną, bądź wydaną pod patronatcm 
prol. Dra W. Volza z Wrodawia... stąd tytuł 
., V olziana
Wraz z tą wiadomością doszła mię tcż 
i wicść, że prol. V oIz za picrwszą ze swych 
publikacji tej kategorji, a mianowicie za 
,,2000 Jahrc ObcrschIesien" został odzna- 
czony powołanicm na członka" G e o g r a p h i- 
c al }\ s s o c i a t i o n" w Oxlordzie. 1\ gdy pro f. 
V olz, znany wrcszcie ze swych badań mor- 
fologiczno-geologicznych w Indonezji od lat 
przcszło 10 przestał być głośnym w litcra- 
turze naukowcj, upadła i wszelka hipotcza, 
jakoby to odznaczcnie nie pozostawało 
w związku z ową pracą archeologiczną, hi- 
storyczną, antropogeograficzną... w istocie 
rzeczy propagandową 1 
Jeśli "Przcgląd Kartograliczny" postawił 
sobie za zadanie pracę nad podniesicniem 
kultury kartograficzncj w Polscc, to rcdakcja 
poczuwa się nietylko do prawa, ale nawet 
do obowiązku rozciągnięcia kontroli nad 
opinją o kartogralji, odnosząccj się do ziem 
i problcmów polskich, chociażby przcz po- 
wagi zagraniczne wygłaszanej. Dotychczas 
wydane numera "Przeglądu" aż nadto udo- 
wodniły jak owa wiedza zagraniczna jest 
w problemach kartografji i geografji polskiej 
zdczorjontowaną i nicdostateczną. jak przeto 
opinja w tych sprawach jest na zachodzie 

My cditoriaI duties led me to s
arch lor 
German cartographicaI productions which in 
Poland are now almost as diflicult to find 
as Russian ones, and I was lortunate cnough 
to come upon a most comprehensive scries 
ul pubIications rcIating to Uppcr SiIesia 
compiled or at lcast edited at the instigation 
ol Pro f. V olz ol Breslau. 
1\bout the same time I hcard Łhat Prof. 
V o I z had been clected a mcmber ol the Ox- 
lord GeographicaI 1\ssociation in re- 
cognition ol his publication entitled ,,2000 
Jahre Oberschlcsien", and as Prol. V o I z, 
erstwhiIe renowned on account ol his mine- 
raIogical and geological rescarches in Indo- 
ncsia, has ccascd to ligure in scicntific Iitc- 
raturc for over 10 years, no more doubts 
can be entertaincd that the abovemcntioncd 
distindion was conlcrrcd in recognition ol 
his last archcologicaI, historieaj, anthro- 
pologicaI and-Iet me say it at onccpropa- 
gandist work. 
1\s the "Cartographical Rcview" has 
undcrtaken to raise the levcI ol PoIish 
cartography, the editor considers that not 
only is he entitled, but that it is his duty to 
cxcrcise a controI over the opinions cx- 
pressed on maps reIating to PoIish territory 
and problems, evcn though emanating fron. 
oreign authoritics. The numbcrs ol our 
"Revicw" hitherto published have only too 
pIainIy proved how erroneous and vague 
are the views heId in foreign scientific 
cirdes regarding problem s ol PoIish gco- 
gra phy. 
Thcse are the raasons why the "V 01- 
ziana" wcre subjcctcd to the detaiłcd cri-




Oto motywy, dla których .. Volziana.. 
zamiast krótkiej wzmianki bibljogralicznej, 
przesłane kilku lachowym relerentom zo- 
stały tutaj szczegółowej poddane ocenie. 
Niech się wzrusz:, sumienie publicznej opinji 
naukowej, czy go
b;iło się zaszczycać od- 
znaczeniem publiKację w sprawie, rzuconej 
w danym momencie na lale wzburzone na- 
miętnosciami walk dwu narodów, w sprawie, 
o której i w Niemczech; w kraju widkiq;Q 
rozkwitu nauk, nie brakło głosów spokoj- 
nego i czystego badania, związanego imio- 
nami pełnemi szacunku z tej i tamtej strony 

Iąska, imionami j:Partsch a, M.S eri nga, 
P. Web
ra, ale przenigdy z imieniem W. 
V o Iz a I Prof. E. Homer (Lwów) 

ticizm ol specialists instead oJ being men- 
tioned in a short bibliographic notice and ł 
leave ił to the conscience ol the scientific 
worId to judge whcther it was right to award 
a distinction lor a publication issued at 
a criticaI moment, when the waves ol inter- 
national antagonism run so high, on a subject 
which even in Germany, where science 
stand s so high, has been treated in a caIm 
..nd equable spirit by morc than one autho- 
rity, such as ParLsch, Ser ing and We- 
b e r, names heId in high honours on both 
sides ol the SiIesian border. 1\mong these 
howewer W. V o I z is not be reckoned. 
Prof. E. Homer (Lwów) 

125. Zwei Jahrtausende Oberschlesien in acht Karten darge- 
stellł. U Ilter Miłdrbeit von P r o I e s s o rDr. B. D i e t ri c h, D r. M. 
J o e I, cand. geogr. H e I e n e D r e c h s I e rund cand. geogr. M a r i a 
V o g t, herausgegeben vom Direcłor d. Geogr. Instiłuts d. Univer- 
sitiit Breslau Geheim. Reg. Rat Prolfesor Dr. W il h e Im V o I z. 
Kommissionverlag. Stadt-u. Univ.-Buchdruckerei Grass, Barłh u.Cie. 
Breslau 1920 4°, 23 p. u. 6 Karten in l: 400.000 (39 X 44 cm) u. 2 
Karten in 1 : 200.000 (76X76 cm). 
2000 Jahre Oberschksien (Two thousand years ol Upper Silesia's Hisłory), is 
łhis not a downright mockery ol science when treating ol a territory which, in th
conception acccptcd by the aulhor has existcd onIy since 1742? The name "Ober- 
schlesien" (Upper Silesia) is a regional tcrm known since the midle ol the twellłh 
century but was lormcrly applied to a tcrritory incomparably greater than the 
Prussian province (Regierungsbezirk) ol the same nam{', which came into cxistence 
only in the eighteenth century. Upper Siłesia lormerly cmbraccd thc districts naw 
known as Cieszyn (Teschen) and Opole (Oppeln) as wen parts ol what alterwads 
became known as Galicia, O
więcim and Zator) and included cven the districts ol 
Siewicrz and Wieluń, which later lell undcr Russian domination. 
In discussing Upper SiIesia Irom a historicaI point ol view it would seem 
only naturaI to take into consideration an these territories, which 10rmerIy lormed 
part ol it, as wen as the part played by the nation which inhabitcd those areas. BuL 
on these poinłs the aułhor prelers to keep silcnce rather than be compelled to write 
ol łhe Poles, linding it morc suitabl{>, lor his purpose, to limit his rescarchcs tcrri- 
toriany, whilc harking back two thousand years, hoping thus, by pressing into ser- 
vice even leebIy lounded matcriaIs supplied by archeological discoveries, to represent 
the Germans as the originaI possessors ol the soil. 
On the other h
nd, the topographical nomeclature throughout Upper Silesia, 
which is al most cxclusive Polish even in those districts whcre the Polish elemcnt 
has al most entireIy disappearcd as the result ol centuries ol interracial strile, is not 
even commentcd on by the author. 
Ignoring and misrepresenting (perhaps Irom want ot knowledge on the subjcct) łhe




laws and administrative system ol this Polish principality in the middIe ages and 
the sodal strucłure ol its inhabi'ants, the author hoIds up lor admiration onIy thc 
work ol coIonization and adminis'ration carried out by Germany, beginning with the 
clearing away ol the lorests. The colonization ol the province by German settIers is 
cspecially emphasized. Ił would be out ol place here to disprove his statcments on 
this question by a detaiłed anaIysis ol historical documents, but it will sullice to 
mention that in consequence ol this coIonization the areas even now occupicd by 
the Germans are chietly the Ioess areas on the lelt bank ol the Oder, which have 
been woodIess since time immemoriaI. The ratio is 100 Germans to 44 Polcs. On 
the other hand the .territory on the right bank ol the Odcr covercd by ancient 10- 
rests is peopled principally by Poles (244 PoIes to 100 Germans). 
Bolh the historieal maps and their explanatory notices swarm with bIunders. 
as lor instance the boundaries ol the bishoprick ol OImiiłz, the date ol the lounda- 
tion ol Nissa, Ujest etc. etc. In short, V olz's publication does not -Irom the historie al 
and geographical points ol view - lulliI its task, nor can it claim to be recognized as 
a scicntilic work. The maps showing the grow'h ol population wilh lhe correspon- 
ding decrease ol lorest-Iand and deveIopment ol railway communication, are much 
more descrving ol being classilied as scientilic. But what do they prove? They 
serve mereIy as another example ol that which has taken place in many other parts 
QI the worId where an agricultural district adjoins an industria) one: in the lormer 
the popuIation increases sIow)y whiIe in 'he Iatter it goes up by leaps and bounds. 
The author's intention, how
ver, is to prove that in the case ol Upper Sile si a thc 
industrial development is the sole merit ol the .German.) element acting under thc 
benelicent Pwssian administration. Meantime a comparison ol the statistics ol Upp
Silesia's population with those ol the late Russian Poland, where the administration 
lelt so much to be desired, shows an equally rapid increase; lor, whiIe in Silesia the 
population rose Irom 551.000 in 'he ycar 1804, to two and a quarter miUions in 1910. 
in Rusian Poland the population rose Irom 3,300.000 to 12,800.000 between 1810 and 
1912. The live maps with their explanatory texts comprising as lhey do 'he bulk o, 
thc whoIe publication, lail cntirely in thcir object ol proving the superiority ol 
German civilization in general and Germany's claim to Upper Silesia in particular, 
though the author has evidcntly done his best to give his readcrs the impression 
łhat the work is ol a purely sdentilic nature and therelore strictly impartial. 1\nd it 
mmt be admitted that, as a production ol ,he ordinary plebiscite propaganda type, 
it lullilled its task. Adam 1\lodziński (Krak6w) 

Wbrew zapowiedzi nie może żadną miarą praca powyższa uchodzić 
za naukowe "odtworzenie przeszłości G. Ś. na obszarze dwu całych 
tysiącleci!" Rozpatrując bowiem przeszłość tej dzielnicy w całym tym 
długim okresie czasu, wyłącznie z punktu widzenia o wiele szczuplejszych 
rozmiarów młodszego Górnego Śląska pruskiego, zapoczątkowanego do
piero, jak wiadomo w połowie w. XVIII przez zaborcze wojny Fryde- 
ryka II, nie wyczerpuje tern samem praca powyższa ani w szkicach 
kartograficznych, ani w objaśnieniach do nich całego pojęcia G. Ś. da- 
wniejszego z przed roku 1742. Jest tu więc sprzeczność zasadnicza 
w samem założeniu. 
W rzeczy samej bowiem był G. Ś. historyczny z przed roku 1742 

*) The author intentionally passes over the lad, admitted by 'he olliciaI Prussian 
census returns, that a considcrable portion ol Uppcr SiIesia is inhabited by upwards ol 
QI 80% ol Poles.




pojęciem geogralicznem i etnograficznem o wiele rozleglejszem od wzglę- 
dnie dużo młodszego G. Ś. pruskiego. W szak integralną częścią owego 
G. Ś. historycznego był od niepamiętnych cza
ów: I) Śląsk Cieszyński 
w całej swej rozciągłości przedwojennej, należący jeszcze do dnia dzi- 
siejszego do związku z dyecezją Wrocławską, a równoznaczny, z naj- 
górniejszą częścią Ś. G., 2) terytorjum zabytkowych już dzisiaj księstw: 
oświęcimskiego, zatorskiego i siewierskiego na długiej przestrzeni czasu 
od końca w. XII aż w 
łąb XV: 3) cały ł. zw. Śląsk Opawski od po- 
łowy w. XIV, żeby już nie wspominać tutaj o przelotnym związku ze 
Ś. G. starożytnej ziemi rudzkiej, względnie wieluńskiej, na przełomie 
w. XIII, XIV (Por,: Grunhagen-Markgraf: Lehns-u. Bezitzurkunden 
Schlesiens u. seiner einzelnen Furstenłiimer im Miłtelalter, 2 Bde, Leipzig 
Operując więc na całej bez wyjątku przestrzeni lat 2000 pojęciem 
terytorjalnem o wiele szczuplejszego G. Ś. pruskiego, wyłączył tem samem 
autor ze swoimi współpracownikami od udziału czynnego w dziejach tej 
dzielnicy, cały kompleks wzmiankowanych wyżej terytorjów, dłużej lub 
króciej związanych z G. Ś., i co już było od tego nieodłączne - całe 
masy ludl)Ości, osiadłej na tych terytorjach. 
Jest rzeczą jasną, że z powodu tej bezprzykładnej dowolności- w poj- 
mowaniu, jak w tym wypadku, problemu dziejowego G. Ś. w ciągu lat 
2000, uchyla się samą siłą powyższego braku praca Volza od ścisłości 
naukowej na całej długiej przestrzeni stuleci do r. 1742. 
Uwagi godną jest dalej rzeczą, że nawet ten drugi młodszy i nie- 
równie krótszy odcinek w przeszłości G. Ś. od r. 1742 ku czasom ostatnim. 
gdzie już autor jest w zgodzie z pojęciem terytorjalnem G. Ś., nie wy- 
trzymuje próby bezstronnej krytyki naukowej. Starając się bowiem zatrzeć 
odwieczną polskość G. Ś. wyłącza się z kolei tutaj od udziału w historji 
tej dzielnicy miejscową ludność polską na rachunek samych wyłącznie 
napływowych w tych stronach Niemców. Tymczasem naprzekór jak naj- 
bezwzględniej stosowanym przez rząd pruski metodom wynarodowienia 
tej dzielnicy, przypomnieć należy przemilczającemu o tern autorowi, że 
w świetle przedwojennej pruskiej statystyki urzędowej z r. 1910, najgo- 
rzej, jak wiadomo, usposobionej dla polskości, wynosił odsetek ludności 
polskiej w granicach całej, nieuszczuplonej przez postanowienie Rady 
najwyższej (z dn. 20. X. r. 1921) regencji opolskiej 57'3 0 "I (por. Regierungs- 
bezirk Oppeln za r. 1910 w G e m e i n d e I e x i k o n fUr das Konigreich 
Preussen), a po wyłączeniu paru strawionych najzupełniej przez niem- 
czyznę powiatów płc.-zach. (Grotkowa, Nysy i Niemodlina) na cały po- 
zostały obszar G. Ś. - około 80°/0 (por. J. S p e Ił: Nationalitatenkarte 
der ostl. Provinzen d. deutschen Reiches nCich den Ergebnissen der amt- 
lichen Volkszahlung vom Jahre 1910). 
Nawet w tym wypadku gdyby się stanęło na gruncie wysuniętej 
przez autora tezy, że udział w historji G. Ś., to przedewszystkiem i wy-




łącznie monopol tej warstwy ludności, która w stopniu najwyższym przy- 
łożyła się tutaj do opanowania miejscowej przyrody (karczunek lasów, 
eksploatacja skarbów podziemnych i stworzenie wielkiego przemysłu), 
musielibyśm'y się zastrzec najenergiczniej przeciwko, jak to autor w swo- 
jej broszurze uczynił, przywłaszczaniu sobie tej zasługi przez samych 
Jeżeli bowiem, jak autor podnosi, karczunek tamtejszych lasów, był 
głównie i wyłączną zasługą osadników Niemców, a lasy te w przeci- 
wieństwie do mniejszej, lessowej lewobocznej połud.-zach. cząstki G. Ś., 
pokrywały jego większą ale mało z powodu nieurodzajności nęcącą połać 
prawobrzeżną, to dlaczego zapytuję odsetek napływowej niemieckiej 
ludności, o czem autor przemilcza - jest do dnia dzisiejszego według 
tych samych zródeł statystyki pruskiej na rok 1910 (por. Prol. Dr. P a u I 
Web e r, Die Polen in Oberschlesien, Berlin 1914) - znacznie niższy 
na tem prawobocznem porzeczu g. Odry (na każde 100 Niemców - 
240 Polaków, ł. j. 87'2 % całej ludności pqlskiej regencji opolskiej, re- 
prezentującej pokazną cyfrę 1,020.000 głów), a nieskończenie wyższy 
w owej lewobrzeżnej cząstce g. Odry, (gdzie na każde 100 Niemców wy- 
padło w tym samym roku 1910 zaledwie 44 Polaków, w sumie ogólnej 
155.000, a więc nie stosunkowo drobnej części ogółu polskiej ludności 
regencji opolskiej). 
Daty powyższe naprzekór przeciwnym pod tym względem wnioskom 
Volza dowodzą niezbicie, że pózniejsi na G. Ś. od przełomu w XII/XIII 
przybysze niemieccy, orjentując się według linji naj słabszego oporu w przy- 
rodzie, wyparli naprzód miejscową ludność polską z tych lewobrzeżnych 
prawie bezleśnych obszarów żyzniejszych, a natomiast cały ciężki trud 
zmagania się z puszczą i nieurodzajną glebę w owej prawobrzeżnej połaci 
G. Ś. ustąpili Polakom, pozostawiając ich tutaj do czasu, tj. po pózniej- 
szą datę odkrycia bezcennych zawartości podziemia w tych stronach, we 
względnym spokoju. Jeżeli zaś mowa o stworzeniu wielkiego w tych 
stronach przemysłu, to przecież bez wyrządzenia największej krzywdy 
polskiemu robotnikowi, którym ten przemysł wyłącznie stoi (por. cytowaną 
powyżej pracę niemiecką Web e r a), nie wolno go żadną miarą reklamo- 
wać jednostronnie na korzyść samych wyłącznie Niemców. 
Przechodząc od wzmiankowanych wyżej podstawowych braków pracy 
Volza do szczegółów, niepodobna jest zgodzić się z autorem, jakoby po 
nieznanych naj zupełniej autochtonach, prawdopodobnych z kolei a ne- 
utralnych w sporze o G. Ś. - Celtach - pierwszymi niewątpliwymi 
mieszkańcami G. Ś. byli germańscy Swewowie czy Goci i że dopiero 
po ich ustąpieniu z G. S. w dobie wędrówki ludów germańskich weszli 
do ich osiedli słowiańscy przodkowie w prostej linji polskich Górno- 
ślązaków (Opolanie i Golęszyce). Na marginesie bowiem tej koncepcji 
jak naj ściślej nacjonalistyczno-niemieckiej zanotować należy, że w prze- 
ciwieństwie do niej liczy się z obecnością Słowian w Poodrzu już




na parę stuleci przed Chr. taki wybitny znawca słowiańszczyzny, jak 
N i e d e r I e. - Wszak do dziś dnia, co uszło uwagi autora, zachowali 
polscy Górnoślązacy żywe poczucie swej przynależności do Staropolski 
(Wielkopolski) w przeciwieństwie do Polaków z Młodo- względnie Mało- 
polski. Należy to tutaj wyraznie stwierdzić, skoro dla autora, który naj- 
wyrazniej un;ka i z przymusem tylko największym zaledwo w jednym 
lub dwu miejscach wspomni w tych stronach o Polakach, albo raczej 
jak na str. 13, o Wasserpolakach (nie istnieli tacy w czasach Fryderyka II. 
to dopiero. wymysł szowinizmu niem. ostatnich czasów I) - wątpliwą mu 
się być wydaje przynależność narodowa słowiańskich mieszkańców G. 
Śląska. Uwagi godną jest przy tern rzeczą, że za jedyny powód do stwier- 
dzenia w tych stronach owych mgławicowych Germanów, jako po- 
przedników Polaków, posłużyły autorowi wyłącznie miejscowe archeolo- 
giczne znaleziska z okolic Głupczyc, Strzelec, Bytomia, zdyskredytowane 
oddawna w kołach poważniejszych archeologów jako wskazówka do wy- 
suwania na tej podstawie wyłącznie - jakichś pewniejszych wniosków 
etnograficznych, zamiast, jakby się spodziewać należało, wyzyskania dla 
tych celów odcyfrowania naj dawniejszego osadnictwa tamtejszego, a bez 
wyjątku polskiego - imiennictwa topograficznego (w rodzaju niezupełnie 
ściśle prLez autora intepretowanej Przesieki, Lgoty, Podbórza, Gole, Za- 
lesia, Opolan, Golęszyców), któremu autor na przekór swej tezy nie jest 
w możności przeciwstawić dosłownie ani jednej pierwotnej nazwy ger- 
mańskiej. Szkoda wogóle, że autor cytując nazwy górnośląskich osad. 
ograniczył się do zacytowania ich w pózniejszem, o wiele młodszem, 
narzuconem i rozmyślni
 pozmienianem niemieckiem brzmieniu. Wyrę- 
czyć go dla tego w tym kierunku wypadnie, ażeby wbrew przeciwnemu 
pod tym względem zamiarowi autora wystawić - zgodnie z prawdą _ 
w świetle najdawniejszego słownictwa świadectwo odwiecznej polskości 
G. Śląskowi: 
str. 5, Leobschiitz - Głupczyce; Gr. Strehlitz - Strzelce; rz. 
Zinna - Psina; rz. Holtzenplotz - Osobłoga ; str. 7, wzmiankowany 
w rejencji wrocławskiej Leubus - Lubiąż; str. 8, Grołłkau - Grołków; 
Neisse - Nysa; Ujest - Ujazd; rz. Malapane - Małapiana; rz. Sto- 
ber - Stobrawa ; Kreutzburg - Rluczborek; str. 9, Repten - Repty; 
Tarnowitz - Tarnowskie Góry; Woischnik - Wozniki (pow. Lubliniec); 
Sohrau - 2óraw czy 20ry; Loslau - Wodzisław; str. 10, Landsberg- 
Górzów; Rosenberg - Oleśno; Rauden - Ruda; Himmelwitz - Je- 
mielnica; Gułłentag - Dobrydzień; Lublinitz - L ubliniec ; Tost - T 0- 
szek lub Toszec; Preiskretschan - Pyskowice; str. 12, Falkenberg- 
Niernodlin; str. 14, Pless - Pszczyna; str. 16, Nicolai - Mikołów; 
str. 17, Cosel - KozIe; str. 18, Neustadt - Prudnik; str. 19, Hinden- 
burg - Zabrze; Ronstadt - Wałczyn. 
Str. 7. Wyjaśnienia dalej wymagałaby rzucona mimochodem uwaga, 
co autor wogóle rozumie przez: "kulturelle Tatigkeit" Germanów w VI




i VII W., której w tych czasach odmiawia Słowianinowi? Wszak nie 
przypuszczam, żeby ten warjant miał się odnosić do barbarzyńskiego 
procederu niszczenia państw i ognisk wysokiej kultury romańskiej. 
uprawianego w tych czasach przez Germanów. 
Str. 7. W związku z pózJ1iejszą na G. Ś. kolonizacją niemiecką od 
przełomu w XII XIII należało o wiele silniej podkreślić. że kolonizacja 
ta, to głównie dzieło katolickich instytutów kościelnych, (biskupstwa 
wrocławskiego, zakonów, jak w głupczyckiem - Joanitów), a więc nie 
narodu niemieckiego jako takiego; autor to sam lekko przyznaje, potrą- 
cając o Premonstrantów w Czarnowąsie (Bożydom), o Cystersów w Ru- 
dzie i w Jemielicy (str. 10). Nie można tu także pomijać Cystersów lu- 
biąskich z poza Ś. G., którzy Niemcami zasiedlili swoją posiadłość Ka- 
zimierz w Głupczyckiem. skolonizowanie Ujazdu przez biskupstwo wro- 
cławskie i t. d. W pierwszym zaś rzędzie zgermanizowanie Odmuchow- 
skiego. Nyskiego, Grotkowskiego, to dzieło biskupstwa wrocławskiego. 
Str. 8, "Driickende Bestimmungen" polskiego prawa książęcego, 
przeciwstawionego tutaj przez autora prawu niemieckiemu, to określenie 
niehistoryczne. Były to przecież poprostu najzwyklejsze składniki natu- 
ralnej gospodarki książęcej. Prawo niem. zatem nie było też jakimś. jak 
autor każe się domyślać, humanitarnym procesem wyzwolenia ludności, 
lecz naturalnym przejawem innej formy gospodarczej (czynszowo-pie- 
niężnej), do której z czasem sama Polska i bez udziału Niemców byłaby 
samorzutnie doszła (por. F. B u jak: Studja nad osadnictwem Małopolski. 
R o z p r. W y d z. h i s ł.-Ii l. 1\ k. U m. w Krakowie, t. XLV II). 1\utor (str. 7) 
nie wyznaje się przy tern zupełnie w dawniejszym za Piastów układzie 
stosunków społecznych w rlobie prawa książęcego, skoro dla niego w prze- 
dedniu recepcji prawa niem. istnieje wyłącznie tylko ludność poddana, 
a niema zupełnie wolnych (liberi). Rozchodziło się jednak autorowi o to, 
ażeby skoro już wbrew oczywistości nie można było zataić dużo wcześniej- 
szej kolonizacji wewnętrznej polskiej, obniżyć przynajmniej jak najbar- 
dziej jej zasługi na tem polu. Skoro bowiem nie było w Polsce przed 
przyjęciem urządzeń prawa niemieckiego rodzimej ludności wolnej, a lud- 
ność poddana uginała się pod ciężarem prawa pol., nie była tern samem 
w możności - wniosek autora - wziąć intenzywniejszego udziału w trze- 
bieży lasów. Uczynili to dopiero napływający na G. Ś. Niemcy. Obok 
rozmyślnej nieścisło
ci, razi tu równocześnie zapoznanie zupełne psy- 
chologji polskiego chłopa, który gdyby mu pozwolono, wytrzebiłby z kre- 
tesem na korzyść gruntów wszystkie lasy. 
Str. 8. 1\utor nadmienia tutaj, jakoby Nissa-Nysa była jeszcze po 
r. 1200 "vollig unbewohnt". Coś przeciwnego możnaby dokumentami wy- 
kazać, ale toby wymagało osobnej monografji. Dość wskazać tutaj, że 
jeszcze dzisiaj z pod powłoki niemieckiej przynajmniej połowa tamtejszych 
nazw miejscowości wyziera tematami polskiemi. 
Str. 8. Ujazd w r. 1223 "gegriindet". Jest to niesumienna sugestja.




Ujazd. ło przecież jedna z najdawniejszych form słowiańskich osad zbio- 
rowych! Możnaby więc tylko powiedzieć: "zu deutschem Recht gegriindet.., 
co jako zamiana jednej formy bytu społecznego na drugi, nie jest by- 
najmniej równoznaczne z założeniem tej osady. 
Str. 11. Podjebrad, a potem dopiero Husyci. Należałoby zmienić 
Str. 15, gdzie mowa o powstaniu wielkiego górnictwa i przemysłu: 
"die harte deutsche 1\rbeit", czy nie byłoby uczciwiej: "gut bezahlte Pro- 
jektirung und Betriebsleiłung U i 
Str. 18. Jeżeli w r. 1804, jak autor informuje. wypadało w pewnych 
połaciach G. Ś. na l km 2 tylko 25 mieszkańców, to nie jest to już pustka. 
Trzeba conajmniej z tego 50(' o powierzchni odliczyć na lasy (por. zresztą 
str. 20 i 21.) Nadto i dzisiaj mimo owego cudownego rozmnożenia lud- 
ności przez Niemców-dobroczyńców G. Ś. w ciągu w. XIX i mimo, że 
w tym okresie wszędzie znaczna część ludności żyje z pracy przemy- 
słowej. urzędniczej, z udziału w dzisiejszej gospodarce światowej i ł. d., 
jednak w rolniczych okręgach G. Ś. ta ludność od roku 1804 nie wzro- 
sła do dnia dzisiejszego nawet dwukrotnie (por. str. 19, 20 powiaty 
Oleśno, Nieroodlin, Gj otków, Kluczborek i Nysa)... Więc ostrożnie z tymi 
Wbrew temu co na I i II mapie, całe Golęszyckie należało do dye- 
cezji wrocławskiej a nie tyJko sam jeden, jak przedstawiono. powiat 
głupczycki G. Ś.! Należało ono do djecezji ołomunieckiej dopiero 
w XIII w., a w r. 1155 (bulla papieża Hardjana) do biskqpstwa wroc- 
ławskiego jako kasztelanja "Gradice Golensizeska". O to Gradice - czy 
to Golęszyckie? (pózniejszy Śląsk opawski) - spierają się wprawdzie 
uczeni, ale przeciwnicy obejmowania tą nazwą Golęszyckiego dotąd go 
nie obalili. Golęszyckie przyj muje jako tu niewątpliwe także J. W. S c h u I t e, 
który specjalnie obrabiał źródłowy materjał dotyczący biskupstwa wroc- 
ławskiego (w C o d. D i p l. S i l. ł. 14, str. XXI przyp.). 
Jak dalece autor nadużywa zaufania czytelnika, niepoinformowanego 
skądinąd o przeszłości G. Ś., wynika ze stylizacji nagłówków bodaj. 
I tak na mapie I czytamy: gegen Ende der slavischen Zeit (koniec w. XII) 
zamiast: vor dem deutschen Kolonistenzuzuge. Na tym samym szkicu: 
SJavisches, urspriinglich d e u t s c h e s Siedlungsgebiet", co się ma odnosić 
do owych przedhislorycznych mgławicowych nie niemieckich zresztą. ale 
germańskich poprzedników Polaków na G. Ś. Liczba tych pragermańskich 
osiedli, do których potem wdarli się słowiańscy Polacy jak najściślej wy- 
rachowana. akurat ta sama! Zdumiewające przy tern. jak ich mało i jak 
na małej przestrzeni. Ochota zbiera wykrzyknąć, ależ to taka garstka 
ci Słowianie. w dodatku mieli czelność rozgościć się w pierwotnych pie- 
leszach germańskich! Na szkicu drugim dalsza suggestja: "detsche Zeit 
um 1350" przyczem niemiecki "Kolonisalionsgebiet" zakrojony już na 
przeszło połowę kraju, a reszta to przecież lasy i lasy, w których już




potem bez śladu przepadają konsekwentnie przemilczani przez autora do 
końca - Polacy. 
Na humbug wobec zagranicy wygląda także sam tytuł broszury 
(Zwei Jahrtausende Oberschlesien), skoro przeszłość G. Ś., poświadczona 
przez współczesne zabytki piśmiennicze, nie wybiega nigdzie dalej w głąb 
po za XIII s t u I e c i e. 
Dodanych 8 szkiców kartograficznych do broszury, pozwolił sobie 
autor ze swoimi współpracownikami nazwać "kartami". Tymczasem wy- 
konane z drugiej czy może nawet z trzeciej ręki, jako popuJarne, obli- 
czone wyłącznie dla celów propagandy kartogramy, nie mogą one sobie 
rościć żadnej pretensji do ścisłości kartograficznej. Wykonano je sposo- 
bem autolitograficznym na lichym papierze, rysunek gruby, schema- 
tyczny, zdaje się być przeznaczony do oglądania z dużej odledgłości. 
Zupełny brak przedstawienia terenu; sieć rzeczna. komunikacje i topo- 
gralja zgeneralizowane do ostateczności. Pismo niedbałe, druk czarny 
nieczysty, a kolorowy. zwłaszcza zielony, niemiły w tonie i wskutek nie- 
dokładnego pokrycia klisz. wykazuje wszędzie bardzo znaczne przesu- 
nięcia. Dość, że nawet jak na pobieżne szkice kartograficzne "mapy" te 
jako robota niedbała w opracowaniu i wykonaniu nie wykazują żadnych 
wyższych zalet. 
Czemże jest to po tych wszystkich zastrzeżeniach praca Volza? 
Jako historja Ś. G. nie wytrzymuje krytyki. Mogłaby jedynie, gdyby nie 
jej charakter agitacyjno-propagandowy uchodzić na przyczynek do dzie- 
jów samego jedynie i wyłącznie osadnictwa niemieckiego na G. Ś. W tym 
jednak kierunku zadanie powyższe pomimo całego uprzedzenia do pol- 
skości wypełniają o wiele wszechstronniej i bezstronniej cytowane wyżej 
prace niemieckie P a r t s c h a i Web era. W rzeczy samej bowiem jako 
rzecz od początku do końca tendencyjna należy praca Volza do powodzi 
bezwartościowej z punktu widzenia naukowego literatury plebiscytowej 
górnośląskiej. Jeżeli się zaś czemś wogóle od niej wyróżnia, to wyjątko- 
wem nadużyciem wobec zagranicy w ostatniej chwili przed rozstrzygnię- 
ciem sprawy górnośJąskiej - pozorów spokojnej i bezinteresownej pracy 
naukowej. DJa tych wyłącznie uwodzicielskich i szkodliwych w dalszym 
ciągu pozorów, należała się jej tutaj odprawa. JUam l	




census "imagination and speculałion" and has the ellrontery to describe as a "Po- 
Iish nałionalistic orgy" Ihe well-known studies ol Gcrman scientists, such as Dr. 
Paul Web e r's "Die PoIen in OberschIesien", published in Berlin in 1914. In the 
lace ol logic and hard lacłs, he calmIy postuIates that łhe onIy reliable source ol 
inlormałion on łhe nałionalistic condiłions ol Uppcr Silesia are słatistics compiled 
Irom the results ol the plebiscite, and Ihis Ihough he must be perlectly well aware 
ol the laL that these ligures mighł have undergo the most vioIent changes brought 
abouł by strong exłernaI inlIuences duńng two years. He lurther states. with an 
astonishing and al most naive candor łhat 
notwithstanding all that, we musł abide 
unlalteringly by the resuH ol the plebiscite in out rescarch on łhe nationalistic 
structure, otherwise we shall lali into the aby-s3 o, imaRination end specuIation". 
The above sentence may serve to ilIustrałe the boldness ol the author's statements. and 
one cannot buł presume that in putting them forward he reckoncd on the reader's 
complete ignorancc ol Ihe subject. 
The writer expIains the distribution ol PoIes and Germans in Upper Silesia 
by the existence in ptehistoric tirr.es ol a wooded area which hc cali s the "preseka". 
This loresł-Iand, he asserts, was originally peopled by Germans; later on ił passed 
lor a briel period into PoIish hands but linally, in the thirtecnłh century, it was 
again occupi{'d by Germans, this time completely. To Ihis circumstance VoIz ascri- 
bes the predominance ol the German eIrment in the diitrict ol HIuczborek (Kreuz- 
burg). But whał ol the 53% ol Polish speaking inhabitanłs ascertained in this district 
by the last German census ? The author wouId no doubt answer that it was an evi- 
dent falsdication ol the ollicial słatistics; and evidently it is, but not in the di- 
rcdion indicated by Prol. V olz, for the Iast Prussian oflicial educationaI return s 
showed thał no lewer łhan 75% ol the school chiIdrcn ol Kluczborek used PoIish 
as łheir mother tongue. 1\nd how can he cxplain the Polis h name "preseka" by 
which he himseIl mentions the ancient lorest-Iand il that area has been, as he 
asserłs, in German possession since time immemorial, and bclonged to Poland onI)' 
lor a very short period? The three maps ilIustrating the result ol łhe pIebiscite and 
which, as the aułhor asserls, are a documcnt ol the ełhnic disłribution ol Upper Si- 
lesia's popuIałion, are lar lrom being objecłive, notwithsłanding łhe Iarge scal c 
(1 : 200.000) on which they are cxecuted. In order to make verification as dillicult as 
possibIe the łopographicaI nomendature is entirely omitted, nothing being given 
but graphic signs indicating the reIative pcrcentage ol votes registered. I have taken 
into consideration only łhose pIaces where more than 4900 votes were registered, 
i. e. those indicated by circles above 7 millimetres in radius. 1\ccording to olliciaI 
statistics there wcre thirty seven such, whiIe on V olz's map as many as lor t y two 
are indicated. On the oth
r hand, he gives onIy live places as having regisłered 
over 60% ol their votes lor Poland although the ollicial statistics admit eight. Si- 
milarly he gives tweIve instead ol seventeen Iocalities as having voted for Poland 
to the extent ol 40-60%, while on the other hand he indicates twenty live districts 
as having givcn upwards ol sixły percent ol their votes lor Germany, as against 
tweIve recorded by the plebiscite. Sapienti satl E. Romer (Lw6w) 

W pracy swej (Nr. 126) usiłuje autor uzasadnić, że jedyną podstawą 
do oceny stosunków narodowościowych Górnego Śląska jest wynik i sta- 
tystyka plebiscytowa (!)... wszyscy, którzy chcieliby o tych rzeczach są- 
dzić chociażby na podstawie oficjalnej pruskiej statystyki narodowościo- 
wej, są odsądzeni od czci i wiary. Karty nie oparte o statystykę ple- 
biscytu, stoją "tak nisko, jak pospolite orgje z liczbami spisu ludności". 
Oto sąd autora. którego nie waha się rozciągnąć nawet na słynne nie-




mieckie w tym kierunku czynione studja, np. na dzieło Dra P. Web e r a 
"Die Pole n in Oberschlesien", Berlin 1914, a którym tak sam siebie 
podcina, że uwalnia nas od szczegółowej krytyki i dyskusji. 
Trzy różnobarwne mapy są tylko trzema graficznemi warjantami 
absurdalnej zasady, jakoby wyniki głosowania politycznego, zawikłanego 
problemami ekonomiczno-społecznemi, pogwałconego administracją poli- 
tyczną i zależnością ekonomiczną jednej strony wobec drugiej, a do reszty 
zbrutalizowanego przez gwałtowny napływ 200.000 ludzi zpoza granic 
kraju. miały być przedmiotową ilustracją stosunków etnograficznych i na- 
rodowościowych danego kraju. 
Sam autor dostarcza w swej drugiej publikacji (Nr. 127) najlepszego 
dowodu, jak kruche są podstawy, na których pragnąłby oprzeć swe ro- 
zumowanie o stosunkach narodowościowych danego obszaru. Oto mapa 
IV tej pracy ilustruje zmianę wyników głosowania w powiatach Rybnik 
i Pszczyna od r. 1919 do r. 1921. Zmiany te wynoszą aż do zwyż 50° o. 
raz w jednym, to w drugim kierunku... czyżby istniały gdziekolwiek na 
świecie tak szybko. zmienne stosunki narodowościowe? O tej efemerycz- 
ności sądów, opartych na tego rodzaju manifestacjach poJitycznych, do- 
konywanych zawsze pod odpowiednim wpływem i naciskiem, wie bardzo 
dobrze autor, ale mimo to w braku jakiegokolwiek przedmiotowego gruntu 
dJa 'poparcia swego twierdzenia pisze ze zdumiewającą otwartością: "Mimo 
tego wszystkiego musimy w naszych badaniach (nad strukturą narodo- 
ciową) niewzruszenie trwać przy wynikach statystyki plebiscytowej, 
w przeciwnym razie wpadamy w przepaść fantazji i spekulacji"..J 
Doczekaliśmy się zaprawdę dziwnych czasów. Profesor wyższej 
uczelni w Prusach nazywa wyniki pruskich oficjaJnych spisów ludności 
"fantazją i spekulacją", wyniki badań niemieckich uczonych (Dr. Paul 
Web e r) polsko-nacjonalistyczną "orgją"! 
Jak w ogólnym pomyśle jest praca prof. Volza pozbawioną wszel- 
kich kryterjów naukowych, tak, mimo, że unika szczegółów w dyskusji, 
Q ile w nie wchodzi, wchodzi w konfiikt z faktami i logiką. 
Oto próbka: W rozprawie (Nr. 127) tłumaczy autor rozmieszczenie 
Polaków i Niemców na obszarze śJąskim między innemi istnieniem 
puszczy leśnej "preseka" (przesieka). która w pierwszym okresie przed- 
historycznym była w ręku Germanów i w drugim okresie regermanizacji 
w całości w ręce niemieckie się dostała. T en fakt historyczny tłumaczy 
zdaniem autora zupełne panowanie niemieckiego elementu w powiecie 
kluczborskim i w jego okolicy. (por. p. 6, diagram na str. 6, diagram na 
str. 8 i tabl. II). Cóż za śmiałe polowanie na ignorancję? Skądżeż ostatni 
spis ludności z r. 1910 znalazł w powiecie kluczborskim 53" II ludności 
mówiącej po polsku? Prof. V olz powie "fantazja" - polska nauka 
mówi _ "fałsz", zważywszy, że również oficjalny spis szkolny z r. 1911 
stwierdził tam 75' " dzieci szkolnych z polską mową ojczystą! 1\ skądżeż




ta odwieczna w germańskiern posiadaniu dzierżona puszcza graniczna 
zwie się "preseka" - po słowiańsku! 
Taką walczy autor logiką w słowie i piśmie. T akąż samą stosuje 
też w grafice. Oto wprowadziwszy logiczną zasadę ilustracji wyników 
plebiscytu zapomocą kół o proporcjonalnej powierzchni, tak ją rzetelnie 
przeprowadza. Przedewszystkiem mimo znacznej podziałki mapy podał 
sygnatury miejscowości bez nazwy, a tern samem utrudnił kontrolę swego 
elaboratu. Nie nadarmo jednak to uczynił. Oto jak łatwo się przekonać 
ze statystyki plebiscytu, miejsc, które oddały głosów więcej niż 4900
a więc miejsc oznaczonych kołem o promieniu większem niż 7-mio mi- 
limetrowem było 37. Z tych winno być 8 czerwonych (zwyż 60 n / o głosów 
polskich), 17 żółtych (40-60" o polskich głosów) a 12 niebieskich (mniej 
niż 40"10 polskich głosów). Na mapie Volza jest takich miejscowości 42 
względnie 45; z tej liczby 5 czerwonych, 12, wzgl. 15 (z uwzględnieniem 
kartonów) żółtych, a 25 niebieskich...! 
Sapienłi sal! E. Romer (Lwów} 

128. PROF. DR BRUNO DIETRICH. Die naturliche Grenze des 
nord-ostlichen Oberschlesien. M. u H. M a r c u s, Breslau 
Druk Grass, Barth u. Comp. W. Friedrich Breslau. 4 to, 4 p.. 
3 Karten l : 100.000. 70X50 cm. 1 Talel Diagr. 50X50 cm. 

The lirst two maps ol this publication, on a scaIe l: 100.000, are printed 
with the purpose ol pointing out the diłlerence in the distribution ol popuIation 
between Upper SiIesia and the adjoining territories hitherlo known as Galicia and 
Russian Poland. For this purpose he points out the dilference in the type ol 
viUages to be lound on both sides ol the border, that in Galicia and Russian Po- 
land being the one-street type ol viUage, while within German territory the clustering 
or straggling settlement prevails. The inlerence bcing that the Irontier ol 1914 
was not only political but cuItural. 1\ careluI examination ol the maps nevertheless 
convinces us that aU three typcs ol scltIement. the one-street village. the c1ustering 
viUage and the straggIing viUage, are to be lound wit h almost cqual Irequency on 
both sides ol the pre-war Irontier. .1\ compari
on ol the maps ol Siłesia with those 
ol the adjacent parts ol Greał Poland (Poznania) wouId point out astm greatcr 
resembIance. showing the "ge-Iong connection with that part ol Poland, a connectkn 
closer than that uniting it with Little Poland (Galicia). Ol this lact however D i e tric h 
as well as Vo Iz secm to be very imperfectly inlormed. a circumstance demon- 
strated by Dr. ł{ lo d z i ń s k i in his detaiIed criticism ol V oIz's chicf work (See 
Nr. 125). Moreover it must not be lorgotten that the 1914 Irontier was Iikewise the 
dividing line between physiographicaIly dillerent districts (Jurassic escarpmenłs 
on the one si de and diluvial sand on the other) while in other sections we have 
areas ol various degrees ol industrial development. and these circumstances are 
sullicient to explain cerłain differences in the lorms ol the settlement, without see- 
king in them any basis lor łhe division into two culturaI areas. Such varieły in 
social developmcnt may be lound moreover within the Irontiers ol Germany or in- 
deed within the borders ol aImost any state. 
The two lollowing maps showing the comparative density ol raiIways and 
highroads and Iikewise inłended to iIIustrate the existence ol two civilizations can 
only be c1assilied as common laIsifications and this notwithsłanding the undoubted




superiority ol German institutions over those ol the late Czardom. But łhe author, 
in his anxiety to emphasize the contrasł, shows us even the very Iatest local lines 
opened on the Prussian si de ol the lormer Irontier, at the same time ommitting 
entireIy a whole series ol narrow-gauge lines and chauss
es in lormer Russian 
Poland. Further comment is needless. 

Główny interes tej broszurki stanowią mapy. Ich też interpretacją 
są 4 strony tekstu. 
Pierwsze dwie z nich (1 : 100.000) obejmują obszar od Wossowskiej 
za Siewierz i od Wielunia po Bytom. Dają gościńce. koleje, zabudowania 
i lasy. Mają one wykazywać. że obszar na wschód i zach6d od dotych- 
czasowej granicy Niemiec jest różny pod względem typu osad. Gdy bo- 
wiem w b. Kongresówce przeważa polska ulicówka, zazwyczaj jedno- 
stronna, na Śląsku są jedne osady skupione. drugie ,rozbite na osiedla. 
Fakt ten odrazu z mapy, rzeczowo poprawnej. widoczny, generalizuje 
Dietrich w zdaniu, że granica rozdziela nietylko rodzaje osad ale i kul- 
turalne fizjognomje. (?, Również stwierdzić trzeba. że w regule, którą 
podnosi Dietrich o typie osad, są wyjątki i jak z jednej strony spotykamy 
typ zwartej osady śląskiej w wielu wypadkach po wschodniej stronie 
granicy z r. 1914. tak ulicówkę spotykamy na zachodnim skraju mapy 
i jeszcze daleko poza jej obszarem. Dawna granica zresztą rozdziela na 
południu obszary górniczo-przemysłowe od jeszcze nieuprzemysłowio- 
nych, a na północy wielki pas lasów śląskich od skałek krakowsko-wie- 
luńskich. Tutaj nie różnica w kulturalnej fizjognomji niemieckiej i sło- 
wiańsko-polskiej, lecz natura piętnowała dzieło i życie ludzkie. 
Dalsze dwie mapki używają dJa propagandy politycznej innych zja- 
wisk antropogeograficznych. Pierwsza z nich daje linje równych odle- 
głości (ekwidystancje) od stacji kolejowych, wyzyskując gęstą sieć śląską. 
Jednemu się dziwić trzeba: oto dokładnie wniesiono nawet najnowsze 
koleje śląskie (Wossowska-Dobrodzień) ale opuszczono poJskie linje 
wąskotorowe z Praszki do Wielunia i do P"rzymiechów. W niesiono ko- 
lejkę przemysłową z Tarn. Gór. do Bibieli a zapomniano o dwu odno- 
gach kolei Lubliniec - Częstochowa do Konopisz i Wręczycy. Popełniwszy 
łych kiJka "przeoczeń" wzięto następnie pod rozwagę tylko północną 
część badanego obszaru. aby tern silniej wydobyć przeciwieństwo w gę- 
stości sieci kolejowej i z tej i tamtej strony starej granicy. T o odbiera 
mapie cechy przedmiotowości i rzeczowej poprawności. które posiadała 
do pewnego stopnia poprzednia mapa. 
1\nalogiczna mapka z linjami równych odległości od gościńca bi- 
tego także nie jest przedmiotową. Pomijąjąc bowiem drogi świeżo wybu- 
dowane, których kilka wypada na terytorjum mapy, brak następujących 
szos starszych: Kłobucko-Brzeznica. Mstów-Św. 1\nna, Częstochowa- 
Koziegłowy, Siewierz-Koziegłowy, Lgota-Mijaczów, Siewierz-Niezdara. 
Siewierz-Będzin, Siewierz-Mijaczów, Parzymiechy-Lipie. Pominięcie




tych dróg bitych musiało zdeformować obraz, uzyskany w mapie Dietricha 
na terytorjum b. zaboru rosyjskiego. 
Wykonanie pracy pod względem technicznym dostateczne. 
j. Wąsowicz (Lw6w) 

129. Znaki topograficzne map polskich w podziałce l: 75.000 
i l: 100.000 Woj sk owy I n s ty tu t Ge og raf i czny. Warszawa 1923. 
44X44 cm. 

Signes conventionnels aux carte s 




sprawdzeniu uległa jedynie sytuacja. Uderzają jednak pewne nierówno- 
mierności w rysunku, wschodnia bowiem połać mapy ma uboższą treść 
(bloki domów w Okuniewie, rysunek ogrodów w Długiej Szlach, Zabrańcu, 
Ręczajach Pol. i ł. d.). T e różnice uzasadniają zapewne użycie w tytule 
terminu "częściowe sprawdzenie". Kilka ogólnych uwag się nasuwa: wzra- 
stać mianowicie jeszcze musi naoczność i czytelność mapy, bo służyć ma 
ona wcjsku przedewszystkiem. Użycie tutaj już czterech barw (sytuacja, 
wody, teren, kwadratura) nie przemawia przeciwko wprowadzeniu barwy 
dla kultur. Chodzi tylko o jasno zielony nadruk obszarów zaJesionych, 
nie mącący terenu. ani wód. Niewiadomo też, czy W. l. G. zrezygno- 
wał z czerwonych znaków dla gościńców bitych, przyjętych w kluczu 
z 1919 r. 
Rysunek oparto na kluczu z 1919 r. Oddaje on dobre usługi. Czy- 
telność jego wzmogło wprowadzenie barw dla wód i terenu. Reprodukcja 
stanęła zupełnie na wysokości zadania. Ponieważ mapa ma służyć prze- 
dewszystkiem ćwiczebnemu strzelaniu artylerji na poligonie, nadruko- 
wano kilometrową kwadraturę w fiolecie. ]. Wąsowicz (Lwów) 

131. Toruń-Podgórz (1583) l :25.000. Wojskowy Instytut Ge- 
ograficzny, Warszawa. 1923. 44'5X51'S cm. 
Une copie unicoIore (en noir) d'un Iragment de deux sections de la carte 
prussienne l: 25.000. Nomendature polonaise. 
Jednobarwna kopja arkuszy mapy pruskiej I: 25.000 (M e s s t i s c h- 
b I a t t) przedewszystkiem dla strzelania na Toruńskiem polu ćwiczeń 
artylerji. Sytuacja bez zmiany. Opisanie w całości polskie. Fioletowa 
kwadratura bez podania punktu zerowego. Druk poprawny. 
J. Wąsowicz (Lwów) 

132. ST1\NISŁ1\W ŁRBENDZIŃSKI.Mapa powiatu bydgoskiego. 
1 : 100.000. N ak ł a d e m S pół k i p e d a g o g i c z n e j Poznań. Druk. 
Rozynek, 1923. 49X66 cm. 
Carte du district de Bydgoszcz, don t la nomenclature et la topographie ont 

 bien controMes sur place. L'on y a indiqu
 aussi te territoire r
 de B e t u I a 
n a n a. Quant 
trie elle ne distingue que trois niveaux: A 50, ił. 100 et au 
dessus de 100 m. Le dessin et I'impreSiion de la carte sont 
 peu pIes corrects. 

Mapa przeznaczona jest zapewne dla celów turystycznych. Rzezba 
terenu przedstawiona warstwicami 50 i 100, przyczem obszar powyżej 
100 i poniżej 50 m. pociągnięty jest kolorem żółtym, względnie zielonym. 
Pozostawiony w środku kolor biały na oznaczenie wysokości 50-100 m. 
sprawia wrażenie czegoś niewypełnionego. Skala barw wogóle za szczupła 
w stosunku do podziałki mapy, w następstwie czego brak różnic między 
doJiną Noteci a brzegiem wysokim Wisły. Silniejsze załamania terenu, 
zaznaczone kreskami, nie pokrywają się naturalnie z zasięgami warstwic,




co niezbyt szczęśliwie wygląda. Niektóre kępy wyze) położonego terenu 
np. na północ od Toporzyska i koło Solca pomini
Obszary wydm są wykreskowane pobieżnie, a często nie charaktery
stycznie. Tamy nadwiślańskie zaznaczono jednostronnie kreskami. Lasów 
zdaje się autor przysporzył na niekorzyść pól i łąk. Rozmieszczenie osiedli 
naogół zgadza się z rzeczywistością, ale niekiedy lepsza kontrola ze strony 
autora byłaby wskazana, np. Poręba i Rafa na prawym brzegu Wisły. 
Za poprawność nazw prawie wszystkich czytelnych - przyjęło odpowie- 
dzialność starostwo bydgoskie. 
Nieszczególne wrażenie sprawia odcięcie kawałka Wisły i umie- 
szczenie go na boku p. t. Ciąg dalszy. Przy planie Fordonia pożądany 
byłby plan portu drzewnego. Plany Bydgoszczy i Koronowa - umieszczone 
również w podziałce l: 25.000 na boku - nie wypadły pod względem 
rysunku i objaśnienia korzystnie. Przydałby się profil podłużny kanału 
bydgoskiego. Zresztą mapa jest przejrzysta i posiada zalety bądź co bądz 
poprawnie opracowanego i na miejscu skontrolowanego dzieła. Jest nawet 
zaznaczony rezerwat dla "Betula nana". S. Nycz (Poznań) 

133. Mapa powiatu leszczyńskiego, wydana nakładem wydziału 
powiatowego w Lesznie. Opracowana i uzupełniona na podstawie 
urzędowych zdjęć topograficznych z r. 1904. wykonanych przez 
Zarząd Katastralny przy województwie w Poznaniu. W y k o n a n a 
w Zakładzie graficznym K. Rozynek. Poznań 1922 1:75.000. 
75'5X46 cm. 

Une carte administrative et routi
re du district de Leszno lLissa en allcmand). 
Elle donne les IocaIit
s en nomenclałure polonaise correcte, les cuItures agricoIes et 
res. ainsi que les routes, divis
es en queIque classes. Les chilIres indiquent 
Ies distances des points inłersckants de routes. CeUe carłe remplit bien la tache 

 laquelle I'on y a vis
Jest to mapa o charakterze administracyjno-komunikacyjnym. Form 
terenu brak, ale też to nie było celem wydawców. Dokładnie oznaczone 
kolorem bronzowym drogi kołowe, aż do ścieżek włącznie, mają podane 
punkty rozjazdowe i odległości między niemi w km. Lasy oznaczono 
kolorem zielonym. rzeki i jeziora niebieskim, miejscowości (szczegółowo) 
ceglastym. pola i łąki białe. Wszystko oddane wiernie i z widoczną troską 
zarówno o prawdę, jak i o estetykę mapy. Napisy nazw dobrane odpo- 
wiednio. Nc: bokach mapy oprócz objaśnień. dodany jest spis miejcowości 
powiatu. W ramach zakreślonych sobie mapa została wykonana dobrze, 
chociaż wprowadzenie granic gmin, których brak, podniosłoby znacznie 
jej wartość. F. Szychliński lPoznań) 

) 34. Gniezno, l: 100.000. I n s t y t u c jak a r t o a g e o g r a f i c z n a, 
S z prę g at Toruń. D r u k. T o ruń s k i Z ak ł a d c h r o m o li t o gr a- 
ficzny. Toruń-Mokre. 28X40 cm.




La carte des en 'lirons de Gniezno soi-disanł 
e d'apr
s la carte prus- 
sienne. Dire vrai. c'est une publication sans valeur. o\1l'on a d
la siłuation et 0\1, mCme la łranscription et I'orthographe des noms polonais sont 
es par une nonchalance impardonnable. 
Mapa ta ma być przeróbką mapy pruskiej 1: 100.000, lecz jakiego- 
kolwiek śladu wpływu pierwowzoru trudno się na niej doszukać. "Gniezno" 
1\. Szpręgi wygląda jak zbiorowisko przypadkiem rzuconych obok siebie 
plam, o kolorach niezdecydowanych i kłócących się z sobą. Z powodu 
tego rzezba terenu jest naj zupełniej zamazana. Jeziora wszystkie do jednego 
są zniekształcone. Przez jeziora ciągną miejscowości wraz z drogami 
n. p. Wełna nad jez. Lednickiem (fałszywie zresztą, gdyż właściwa nazwa 
tej miejscowości brzmi: Waliszewo) i t. d. Przez cały powiat gnieznieński 
przepływają olbrzymie rzeki, bez nazw, gdyż są to w rzeczywistości malu- 
sieńkie potoczki. Nie wiadomo, co znaczą pourywane z obu końców linje 
rzeczne na zach. od jeziora Hleczyńskiego i na płn. zach. od Gniezna. 
Nazw wiele przekręconych, lub brak całkowicie (Hłecko, nie KIecko. tam 
gdzie mają być "Jeziorzany" są "Owieczki", których znowu brakuje po 
drugiej stronie, jeziora). "Plac czwiczeń" nie należy wcale do kwiatków 
pisowni. Nad rzeką Główna olbrzymie błota, których w rzeczywistości 
niema ani w połowie. Dwie trzecie powierzchni całego arkusza mapy 
zajmują ogłoszenia i reklamy. F. Szychliński (poznań) 

135. Inowrocław, skala 1: 100.000 Instytucja Karto geogra- 
li c z n a, 1\. S z prę g a. Toruń, D r u k. T o ruń s k i z ak ł a d c h r o m 0- 
litograficzny, Mokre. 43;",.45 cm. 
Une publication sans la moindre valeur ainsi que la pr
Pod względem jakości wykonania i wyglądu równa się "Inowrocław" . 
mapie "Gniezna". Nazwy jezior i wysokości punktów terenu opuszczone. 
Identyczność linji sieci rzecznej ze znakami dla rowów do osuszania 
gruntów, tworzy gmatwaninę niemożliwą do odcyfrowania. Błędów w pi. 
sowni pełno. 1\utor nie odróżnia nigdzie mokrych łąk od błot i wszystko 
maiuje na bagno. F. Szychl;ński tPoznań) 

136. Bydgoszcz. t: 100.000. I n s t y t u c jaK a rł o - g e o g r a li c z n a. 
1\. S z prę g a, Toruń. D r u k. T o ruń s k i z ak ł a d c h r o m o- 
I ił o gr a li c z n y, Mokre. 46,;(55 cm. 
Une pubIication sans la moindre va]eur ainsi que les prck
1\utor zachował w dalszym ciągu metodę plam, jak na mapach 
poprzednich (por. też Nr. 84 i 1! 2) Jeziora o zarysach nieprawdziwych 
są bez nazw. Roty ani jednej. Ogólna, rażąca niedbałość. uwidacznia się 
przedewszystkiem w napisach nazw, które są krzywe, porozrywane, nie- 
foremne i nieodpowiadające wielkościom objektów. Grube baty linii 
oznaczających drogi i mnóstwo czarnych plamek przy nich na oznaczenie 
drzew przydrożnych brzydzi i tak nie piękny i nie czytelny obraz mapy. 
F. Szychlińshi (Poznań)




137. Freistaat [?] Danzig l: 150.000 i 1\ufl. C. F I e m m i n g u. C. T. 
W i s k o t t, Berlin-Glogau (F I e m m i n g s General Kartem Nr. 70). 
54X43 cm. 

Map, insulliciently corrected or completed. 

Mapa obs3aru Wolnego Miasta daje szczegółową sieć wodną i topo- 
grafję, terenu brak, jeno nieliczne koty. Nowe granice W. Miasta i jego 
powiatów otrzymały nadruk czerwony. Sytuacja nie została w całości 
uzupełnioną (koleje portowe w Gdat1sku
 węzeł Tczewski, Gdynia Kokoszki.) 
Rysunek i druk zupełnie poprawne. j. "'. 

138. PROF. DR BRUNO DIETRICH. Karte des Oberschlesischen 
Industrie - dreiecks_ l: 50.000 M. u. N. M ark u s, Breslau. 
79'5X76 cm. 

This map gives, in rough outline, but with correct Iocalion, the mining and 
industrial inlormation lor U pper Silesia, including including also electric works, 
acqueducts, cables, stations and workshops. The Irontier line as Iaid down by the 
League ol Nations is given, Delbriick's min es being located on the Polish side. 

Interesujaca ta mapa umiejscawia na tle grubego zarysu sytuacji 
drogowei, zabudowań i zalesienia wszystkie objekty górnicze i przemy- 
słowe łącznie z urządzeniami pomocniczemi (elektrownie, zakłady wodo- 
ciągowe, dworce i warsztaty kolejowe), przebieg wodociągów i głównych 
kabli. Na to nadrukowano nową granicę, po stronie Polski pozostawiając 
nawet kopalnię Delbriicka ale objaśniając ją jako "linję demarkacyjną". 
Do mapy dodany został spis umieszczonych w mapie objektów. Praca 
ta, jako ilustracja topogralji objektów przemysłowych i górniczych okręgu, 
może, mimo dość grubego charakteru rysunku i niezgodnych barw, 
odpowiadać w zupełności celowi informacyjnemu. Niestosownie tylko 
użyto barwy niebieskiej dla oznaczenia przewodów elektrycznych o wy- 
sokiem napięciu. j. Wąsowicz (Lwów) 

139. T. ZWOLIŃSKI. Tatry polskie. Mapa środkowej części 
Tatr. l :37.500. Zakopane. Druk. Freytag-Berndt Wiedeń. 
Wyd. 3. 1922. 

Carte hypsom
trique des "Tatry" polonais, beIle et bien 
e. 1\u point 
de vue des communications et du tourisme le controle et la revision ne laissent pas 

sirer. N. b.l'impression de sa trois:eme 
dition (Freytag. Vienne) n'est pas aussi 
e que les pr

Mapa Zwolińskiego jest właściwie jedyną polską mapą środkowej 
części Tatr. Ze jest bardzo używaną, świadczy fakt, że ukazuje się już 
po raz trzeci od 1913 r., w którym to roku wyszło jej pierwsze wydanie. 
Obejmuje ona cały obszar, do którego dostęp z Zakopanego jest naj- 
łatwiejszy i który tak przed wojną jak zwłaszcza dziś jest obszarem 
intensywnego polskiego ruchu turystycznego.




, Mapa ta zawiera dostateczną ilość szczegółów, odpowiednio do po- 
działki. Podziałka l: 37.500 pozwala na umieszczenie wielkiej ich ilości' 
i nadto rzadko zmusza do niepraktycznego uciekania się do objaśniania 
objektów drobniejszych liczbami. Mapa Zwolińskiego wyszła poza szcze- 
góły wojskowych map topograficznych i podała prócz szeregu informacji 
o schroniskach, grotach. także barwy znaków przy drogach. Te były 
przedmiotem dobrej opieki autora, opartej na własnych obserwacjach, 
(droga z Łysej Polany do Jaworzyny) choć nie udało się mu uniknąć 
pomyłek drobnych wprawdzie, ale mogących być źródłem nieporozumień 
w terenie, (p. drogę na Zawrat i Krzyżne. nad Wk. Stawem). Mapa po- 
daje także zakosy ścieżek, nawet mniejsze. Niektóre braki, na które 
zwróciły autorowi uwagę recenzje dawne, zostały usunięte. inne pozostały 
(kociół Gierlachowski, schronisko w Koprowej). Pożądanem by było, aby 
mapa w takiej podziałce uwzględniała jeszcze rumowisko i piargi i odró- 
żniała je od obszarów zarosłych trawą. T o można było bez trudności 
wrysować w mapę na podstawie map l: 25.000. Sam teren nie doznał 
żadnych zmian; oddają go stumetrowe warstwice. Dla partji skalistych 
zastosowano rysunek skały w manierze zbliżonej do map austrjacko- 
niem. "l\lpenvereinu". Oświetlono go z północnego zachodu. Warstwice 
pokrywa wreszcie skala barw, przechodząca od zieleni w tony brunatne. 
Jej górne części mają załamanie. przechodzą bowiem w tony od różowych 
do słabo różowych. Tylko dzięki małym plamom (zwyż 2400 m), na- 
krytym tą barwą, nie razi ona. 
Nowe wydanie nie przyniosło większych zmian poza niezupełnemi 
korektami i dodatkami (wyróżniono schroniska zagospodarowane i nie- 
zagospodarowane). W każdym wypadku może jednak ta mapa służyć 
turyście dzięki swej podziałce i odpowiedniemu bogactwu szczegółów. 
Z właszcza dobre może oddać usługi poza obszarem mapy 1: 25.000. dla 
których pozostaje jedyną. Nie trzeba dodawać. że jej nomeklałura jest 
zupełnie poprawną, zwrócić należy tylko autorowi uwagę. że granica 
b. Galicji nigdy nie była w Tatrach w całości granicą Polski i Węgier, 
dzisiaj zaś jest jedynie granicą rzeczypospolitej polskiej i czeskosłowackiej. 
Druk trzeciego wydania nie stoi już na poziomie pierwszego. 
J. Wąsowicz (Lw6w) 

140. Vysoke Tatry. l: 75.000 (9 XXII-4364). 
141. Podrobna mapa Vysokych Tater l : 25.000.2 K ił Ceskoslov. 
V ojensky zemep. Ustav. Praha. 1921. 
impression de deux cartes autrichiennes des Tatry: "Les Hautes Tatry" 
(ił l: 75.000) et "Carte d
e des Hłes Tatry", deux sections (ił l: 25.(00) ex
e par I'Jnstitut miłitaire Tchcko-SIovaque. Les travaux tcheques ne Je cedent point 
iI. ceux de l'1\utriche d'avant la guerre, iIs les surpassent quant iI. la neUet
couIeurs, adopt
es pour Ies dif(
rences de cultures. Ił nous semble n
anmoins qu'iI 
est temps de rompre evec la maniere cartographique autrichienne. L'ex
cution des 
-cartes en hachure, si laborieusc,les prive de nettet
 dans Ie des sin et augmente les




s de reproduction. La nomenclature tch
que ainsi que la polonaise ne man- 
quent pas de lautes. 
Jak urzędowa kartograf ja czeska zwróciła uwagę na Tatry, może 
świadczyć fakt. że do najpiękniejszych map wykonanych w es. Voj. 
Zemep. Ust. należą właśnie 2 mapy Tatr. 
Zasadniczo te mapy nie dają nic nowego. "Częściowe sprawdzenie'\ 
którego dokonano na obszarze map odnosi się oczywiście tylko do tery- 
torjum czeskiego, pomijiłjąc 71Jpełnie obszar polski, ogranicza się też tylko 
do ważniejszych zmian w sieci drogowej, oraz najważniejszych zmian 
w zabudowaniach. 
Pierwsza z nich jest czeskiem tłumaczeniem identycznego arkusza 
austr. mapy specjalnej z barwnego jej wydania. Pozostał nietkniętym 
rysunek terenu. wód, zalesienia. "Częściowe sprawozdanie" dodało z waż- 
niejszych drogę ze stacji Szczyrba do jeziora. kolejkę linową z pod ho- 
telu "Praha" w Tatrz. Łomnicy w górę na stoki Łomnicy, oraz szereg 
drobnych zmian w ścieżkach, i drogach i ich klasyfikacji. Więcej inte. 
resu budzi próba czeskiej nomenklatury. Widać jednakże, z jakimi trudno- 
ściami walczyła rerJakcja mapy na etnograficznie tylko częściowo swoim 
a kulturalnie i cywilizacyjnie zupełnie poprzednio obcym sobie obszarze. 
Nazwy jak Triumetal, Drigant, Patria, Kienberg świadczyć będą o nie- 
miecko-węgierskich pozostałościach, inne jak Dvanast 1\postolov, o ko- 
nieczności pozostania przy bezkrytycznej nomenklaturze austryjackiej 
mapy, inne jak nazwa Cerveml- V eza dla Mł. Lodowego o prostem tłu- 
maczeniu z węgierskiego czy niemieckiego. Nie brak i danych, jak wielki 
wpływ miała polska nomenklatura T atr poza obszarem b. Galicji na 
pracę es. Voj. Zemep. Ustavu: dużo tamtejszych nazw odpowiada pol- 
skim brzmieniom lub ich duchowi. 
Najpoważniejszą zaletą mapy to jej wykonanie. W tym względzie 
przewyższa ona częściowo nawet oryginał austryjacki wyrazistością ry- 
sunku terenu. lasu, jasnością jego w częściach o bogatszej rzezbie terenu, 
nie dorównuje mu natomiast delikatnością i oslrością rysunku czarnego, 
który chyba w pruskiej karłografji wojskowej, (oczywiście przedwojennej), 
może szukać rywala. 
Jak potraktowała mapa czeska obszar polski? (N. b. za Polskę 
uważa es. Voj. Zamep. Ust. tylko obszar b. Galicji w Tatrach). Tutaj 
podnieść trzeba lojalność autorów, którzy pozostawili polską w zasadzie 
nomenklaturę mapy austryjackiej. zastępując nawet niemiecki napis 
polskim: "Pięć Stawów" (ale austryjacka mapa uznała "Poin. " przy ich 
nazwie) poprawiając nazwę Koszystej, dodając nazwę .,Polske Tatry" 
i t. p. Nie przeszkodziło to temu by zostały Kominy T elkove, Krakowi 
Złob, Kondraczka Dol. Koszysta zamiast Waksmundzkiej lub Swistówka 
zamiast Opalonego Wierchu. 
W całości mapa ta, jak i jej oryginał dla użytku turystów w wy- 
jątkowych chyba wypadkach może być pożyteczną. Jako tylko przedruk




austryjackiej mapy nie mote usunąć jej braków. Więc podziałka, gruba 
względnie skala generalizacji rysunku. braki w sytuacji pozostałe z au str. 
oryginału, szrala, muszą zmniejszać jej warto
ć użytkową w terenie takim 
jak Tatry. Ma ona warto
ć przedewszystkiem jako dzieło techniki repro- 
dukcyjnej i świadczyć może o wysokich zdolnościach zakładu w tej 
Druga mapa to czeskie wydanie mapy wiedeńskiego Instytutu 
"Tatra..Gebret 1: 25,000". Mapa' różni się od austryjackiej tern, że w ra- 
mach i miejsce tytułu wyd. austrjackiego wypełniono sytuacją według 
"F\ulnahmssektion" ze starszego zdjęcia. Uwagi przy mapie poprzedniej 
i tutaj się dadzą zastosować. Niemniej jednak w wielu wypadkach druk 
czeski sięgnął ponad poziom pierwszorędnego austryjackiego źródła, robiąc 
mapą dzięki żywszemu kolorytowi czytelniejszą i nie dającą sposobności 
do nieporozumień w kulturach. Dołączona do oryginału mapka przeglą- 
dowa l: 200.000 pozostała tutaj, oczywi
cie z czeską nomenklaturą, nawet 
na terytorjum polskiego Spisza. Zaopatrzono ją też nową granicą przed 
delimitacją. Jak austryjacki oryginał, tak i ta mapa może być ostatecznem 
zródłem dla terenu i sytuacji, w tern też leży jej wartość, powiększona 
jeszcze. bo. daje przecież kilka nowszych szczegółów. Można było jeszcze 
w kilku wypadkach poprawić drobne błędy terenu, znane z literatury 
(por. np. spraw. z drogi Kołowa Przełęcz - Wielka Kołowa Turnia - 
Kołowy Szczyt w "Taterniku" VII. 2. 1923). 
Wielkim brakiem w tej działalności ts. Voj. Zamep. Ust. jest nie- 
wolnicze trzymanie się austryjackiej maniery rysunkowej i klucza. Usu- 
nięcie więc z mapy szraly, przedewszystkiem fatalnego rysunku skał. 
powiększyło by niepomiernie jej czytelność i pozwoliłoby te same szcze- 
góły w mniej szej podać podziałce. Druk obu map, uzasadnia przypu- 
szczenie, że osiągniętoby pożądane drobiazgi wyraznie i czysto. 
ts. Voj. Zemep. Ust. reprodukował prócz tego ze zwykłych czarnych 
arkuszy mapy spec. austr. sekcje N. Targ - Zakopane, Wysokie Tatry, 
Twardoszyn z częściową tylko zmianą nomenklatury w podz. l: 75.000. 
Nie przedstawiają one większego interesu dla turysty jak oryginalne 
mapy l: 7;.000. nie dorównują zaś im czystością druku. 
J. \Vąsowicz lLw6w) 

142. Mapa Polsld. l: 750.000. H. 1\ltenberg, Lwów, Druk. Narod. 
w Krakowie. 6 sek. 38'5 X 49 cm + 2 sek. 38'5 X 25 cm. 

Une nouvelle Mition de la carte de la PoIogne ("Revue", I. Nr. 17). On a 
 dans ceUe Mition deux sections pour le territoirQ de Wilno. Ce suppI
est beaucoup au dessous de la carte enti
re. aussi bien au point de vue scien- 
tilique que technique. L
s premicres six sections sont en quatre coulers, les deux 
res sont en deux. Le dessin de la situation dans les sections nouvelles n'a pas 

 controM, leur nomenclature est lort peu correcte. Et chose inou.ie et impar- 
donnabIe: une carte de la Pologne de 1923, carte polonaise. laisse Wilno au-delA 
des Ironti
res de la Pologne I




Mapa ta omówioną była w l zeszycie "Przeglądu" pod Nr. 17. 
Obecnie nadrukowano na niej nowe granice państwa i wewnętrznego 
podziału administracji panstwa. Pierwsze wogóle poprawne a w szcze- 
gółach błędne wykazują nieprawidłowy stan na Wileńszczyźnie i na gra- 
nicy z Łotwą. (Wilno jest poza Polską (sic!) a granica łotewska sięga 
aż po Brasław). 
Wniesiono granice powiatów zupełnie poprawnie. Niewiadomo dla- 
czego pominięto je na polskim Górnym Śląsku. Nie podano granic państw 
sąsiednich. Koleje uzupełniono czę
ciowo tylko w barwie zielonej. Po- 
nieważ poprzednie wydania nie dawały obszaru półn. Wileńszczyzny. 
dodano tutaj 2 małe sekcje. obejmujące obszar od Bałtyku do Połocka, 
jednakże obie jednobarwne z czerwonemi jeno granicami. Druk ich wy- 
padł bardzo słabo i nieczytelnie. (Pozostałe sekcje są czterobarwne). 
Całej mapy nie poddano wogóle żadnej kontroli prócz pospolicie nie po- 
prawnego przetłumaczenia nazw (Dzwińsk, Rrasławska, 1\leksandrowsk. 
Roplawa, Oaniłowicze i i.). To, że polska mapa, wydana w kwietniu 
1923 pozostawia Wilno poza granicą Polski, je
.ł chyba karygodnem. 
J. Wąsowicz (Lwów) 

143. STi\NISŁl\W M1\X. Mapa Polski. l: 1,500.000. Warszawa. 
M. 1\ r c t. Wyd. 6-te. 1922. druk. S k ł o d o w ski. 92'5 X 76'5 cm. 
Une publication sans vaIeur cartographique, qui parait pourtant en 6-

dition, lait preuve ainsi que Ies pubIications de Mr. Bazewicz, que la cuIture car- 
tographique en Pologne est 
tat m
Mapa obejmuje wielki obszar od Berlina po Chersoń i Rżew, a od 
Rygi po jez. Błotne. Szczegóły podane przez nią, więc sieć rzeczna, 
teren, granice i koleje roją się od błędów i są rysowane conajmniej 
"od ręki" (p. Nr. 2 "Przeglądu" str. 96). Rysunek mapy robiony przez 
amatora, jak i druk czy barwy nie wytrzymują żadnej krytyki. Mapa 
stoi na poziomie wydawnictw p. B a z e w i c z a pod względem rzeczowym. 
w druku nawet poniżej niejednego z nich. Szkoda. że wogóle takie rzeczy 
się wydaje. J. Wąsowicz (Lwów). 

144. Mapa automobilowa Polski. l: 1,300.000. 1\utomobilklub 
Polski w Warszawie. Lwów-Warszawa. Rsięg. Polska B. P oło- 
niecki. 1923. Instytut kartograficzny przedtem Wojsk.-geogr. 
we Wiedniu. 67'5 X 70'5 cm. 
cheIle de la carte est trop petite pour qu'eIle puisse servir comme carte 
utile aux automobilistes de Pologne. Mais le r
seau des routes y est correcł et bien 
. Les distances dans les sections parłiculi
res sont rabattue.s ił peu pr
s de 
20 % (trop courtes). 
Mapa daje sieć dróg bitych Polski uzupełnioną według jej obecnego 
stanu. To jest jej poważną zaletą. Opuszczono jedynie drobne połączenia 
bite, przeważnie dla braku miejsca lnb dla czytelności rysunku. Nie 
objaśniono niestety liczb oznaczających odległości. O ile są one w kilo-





metrach. są wszystkie błędne (za małe o około 20%). Prawdopodobnie 
mierzono je na mapach. a nie brano dat rzeczywistych. Rysunek i druk 
całkiem poprawny, podziałka wszakże mapy za mała, by odpowiadała 
w zupełności celowi zamierzonemu. J. WąsolDicz (Lw6w) 



145. B1\ZEWICZ J. M. 1\tlas historyczny czas6w starożyt- 
nych. (24 mapy (sic!) na 9 tablicach). Wyd. III. Nakład i włas- 
ność J. M. Bazewicza, Warszawa, Warecka 10. Bez daty wydania. 
146. B1\ZEWICZ J. M. 1\tlas historyczny czasów średnio- 
wiecznych. (26 map na 9 tablicach). Wyd. III. Nakład i włas- 
ność j. w. 
147. BRZEWICZ J. M. 1\tlas historyczny czas6w nowożyt- 
nych. (24 mapy (sic!) na 9 tablicach). Nakład i własność j. w. 
148. B1\ZEWICZ J. M. 1\tlas historyczny Polski. Wydanie V. 
Nakład i własność j. w. 1921. 
L'un de nos savants reconnus, du domaine de la g
ographie historique, 
a vouIu bien se donner la peine de prouver, que les pubIications de M. Bazewicz 
connues par leur indoIence, aboutissent au scandale. Des publications pareilłes ont 
pu se r
pandre uniquement sur Je bas-tond tragique d'une si longue dur
e en Po- 
logne des gouvernements des f:tats copartageants. Sous leur protectorat envahirent 
Ie pays des publications russes ou allemandes, raillant langue, histoire et civilisation 
polonaises; de I
 provint _ ce d
sir ardent qui lit lit bienvenue 
 toute oeuvre carto- 
graphique poIonaise, quand mcme au point de vue scientilique et technique vaudrait- 
elle aussi peu que les publications de B a z e w i cz. Evidemment, aujourd'hui cet 
tat de 
choses doit changer d'une mani
re prompte et compl
Nasza literatura dydaktyczna jest tak ubogą w środki pomocnicze 
zwłaszcza kartograficzne, że każdą w tym kierunku próbę powitać należy 
z zadowoleniem; o ile oczywiście czyni zadość zasadniczym wymogom 
dydaktyki szkolnej. Od szkolnego atlasu historycznego wymaga się, aby: 
1. dawał uczniom schematyczny, Jecz możliwie wierny obraz geogra- 
ficzny danego terytorjum; 2. na tle tego obrazu przedstawiał wedle naj- 
nowszych wyników nauki ważniejsze elementy historyczno-geograficzne 
(granice polityczne, stosunki kościeJne, miejsca historyczne etc.); 3. starał 
się przy pomocy odpowiedniego doboru barw. linij i znaków te elementy 
jasno i przejrzyście uwydatnić, innemi słowy, aby i techniczna strona 
atlasu stała na odpowiednim poziomie. 
Czy atlasy szkolne Bazewicza czynią zadość tym wymogom? Nie- 
stety, ocena wypaść tu musi w każdym z tych kierunków ujemnie *). 


oJ) Przy omawianiu tych atlas6w i poszczeg61nych map posługiwać się będziemy 
następującymi skr6ceniami: 1\st. = atlas czas6w starożytnych; 1\
r. = atlas czas6w 
wiecznych; 1\now. = atlas czas6w nowożytnych; 1\P. = atlas Polski; m. = mapa.




Geograficzny obraz krajów nie wytrzymuje naj pobłażliwszej krytyki. 
Od map o tak małych skalach. jakie zastosowane są w powyższych 
atlasach. nie wymaga się drobiazgowej dokładności w szczegółach, ale 
można żądać. aby zarysy lądów, krajów czy rzek odpowiadały w przy- 
bliżeniu przynajmniej rzeczywistości. Tymczasem w atlasach Bazewicza 
kształty te wypadają często wprost karykaturalnie. Wystarczy zwrócić 
uwagę na bieg Dniestru w 1\P. Rzeka ta wypływa czasem z jakiegoś 
jeziorka podkarpackiego, (mapy 1. 7 i 8. 9), innym razem zródła jej leżą 
tuż na płd. od Lwowa (m. 5), raz znów początek jej sięga aż pod Bełz, 
skąd płynie zrazu na płd., potem dopiero skręcając na płd. wsch. (m. 4). 
1\lbo porównajmy w tymże 1\tlasie dopływy Prypeci (m. 1. 2, 3) na 
każdej mapie Styr i Horyń ze Słuczą wyglądają inaczej (np. na m. 1 
wypływa Styr w samym Łucku. Horyń zaś nieco dalej na wschód od 
Łucka). Podobnie np. Prut na m. 1 ma swe zródła w Czeremoszu, a na 
m. 6 wypływa w pd. Besarabji. Nie inne horrenda spotykamy i w atla- 
sach do hist. powszechnej. 1\by nie mnożyć przykładów, dość wskazać 
na zródła Nilu w 1\st. m. 1, lub na bieg Łaby, Dunaju, Rodanu tamże 
m. t O. T esame k\lrykaturalne kształty mają pasma górskie (np. Sudety 
w 1\P. na mapach l. 2, 3 i t. d. wszędzie inne), wyspy (por. np. wyspy 
duńskie w 1\P. m. 2 i 3) i wogóle zarysy lądów (por. np. kształty Eu- 
ropy w F\now. na mapach l, 8, 13, urągające wszelkiej rzeczywistości). 
1\ już szczytem - niewiadomo czy nieuctwa czy nieuwagi - jest bardzo 
wybitne uwyd
tnienie na mapie odkryć geogralicznych (XV - VXlI w.) 
kanału panamskiego! (tamże, m. 5). Ten sam brak ścisłości geograficznej 
zauważyć się daje w topografji historycznej. 1\utorowi wszystko jedno, 
czy Kraków leży nad \Visłą. czy kilka mil na płd. od Wisły (tamże, m. 1) 
Sandomierz wbrew (mylnej zresztą) etymologji tej nazwy nie leży przy 
ujściu Sanu do Wisły, ale spory kawał na płd. od niego (1\P. m. 4, 7), 
Londyn zaś w 1\śr. m. 18 wypłynął aż na pełne morze. Często brak 
przy nazwie miejscowej kółka, oznaczającego położenie miejscowości, 
lub znów są kółka bez nazw odpowiednich. 
Podobne zaniedbanie wierności obrazu stwierdzić można i w za- 
kresie granic historycznych. Niektóre kraje historyczne mają kształty 
wprost potworne. Proszę przypatrzyć się zarysom Ks. Warszawskiego 
i królestwa kongresowego w 1\P. m. 11 i ł 2 (Suwalszczyzna!, lub spoj- 
rzeć na zachodnią granicę tegoż królestwa w 1\now. m. 22 (Kalisz bliżej 
tu Warszawy niż Poznania!) Piękne kształty mają np. Bukowina w 1\P. 
m. 10 lub Łużyce tamże m. 4!, nie mówiąc już o takich drobiazgach 
jak Spisz. który albo znika zupełnie albo pojawia się w lormie bez- 
kształtnych plamek. 1\utor taksamo z lekkiem sercem oddaje ziemie 
historycznie polskie sąsiadom (np. Pomorze w okresie 1138-1254 wy- 
łącza ze związku z Polską w 1\śr. m. 15, jak i anektuje obszary do 
Polski w danym okresie do Polski nie należące (np. ŚJąsk górny wraz 
z Opawą i Karniowem przy Polsce z r. 1503 w 1\P. m. 6). Rażące




błędy spotyka się też w zakresie topogralji historycznej. Sieciechów za- 
łożony dopiero w końcu XI w. zjawia się już na mapie z czasów Chro- 
brego (RP. m. 2), a Tarnopol założony w XVI w. już na mapie Polski 
za Łokietka (RP. m. 4). Podobne anachronizmy spotykamy i w innych 
aUasach Bazewicza. Tak np. w Rśr. na mapie z czasów Karola Wiel- 
kiego (m. .10) występuje już podział na Wielko- i Małopolskę. 
Nomenklatura, zwłaszcza w aUasach do historji powszechnej, po- 
zostawia niejedno do życzenia, głównie z powodu braku wszelkiej kon- 
sekwencji w tworzeniu lorm językowych. Obok greckich form Rjtolja 
i Epeiros na tejsamej mapie mamy zlatynizowane lormy Beocja, Eubea 
jeszcze i dziwaczniejsze: Rchaya (1\sl. m. 8). Szczególnie też tworzy 
autor nazwy szczepów greckich i italskich. Zamiast utartej lormy Jonowie 
i 1\chajowie, spotykamy tu jończyków i 1\chejczyków (ale są Dorowie 
nie Doryjczycy), przyczem Eolów pomieszał autor widocznie z Etola- 
mi. bo miejsce osiedlenia szczepu eolskiego na m. 9 znaczy barwą. którą 
objaśnia jako 1\jłolowie (sic l). Podobnie na m. 17 niekonsekwentnie 
tworzy formy: Samnitowie. Sabińczycy (zam. Sam nici. Sabinowie) obok 
form: Ekwy, Wolski (raczej tu Ekwowie. \Volskowie). Błędne są także 
lormy Warengowie (zarn. Waregowie), Chozarowie (zam. Chazarowie). 
Rndagaweński (zam. 1\ndegaweński) Szląsk (zam. Śląsk) i I. p. 1\ już 
koroną wszystkiego są Rrjanie, jak nazywa autor "jaletydów" (1\st. m. 1), 
zapominając widocznie, że nazwą tą okreśJa się w naszym języku sektę 
religijną, a na oznaczenie szczepu indoeuropejskiego używa się lormy 
1\rjowie lub 1\ryjczycy. Mamy tu inne jeszcze kwiatki stylu i ortogralji: 
pisze się bitwa "przy Ipsusie" (1\st. 11), "w swerze (!) wpływów" (1\now. 
14), "Państwo innandzkie" i ł. p. Zamiast utartych w polskiej nomen- 
klaturze historycznej nazw: Fryburg, Spira, Monaster, Solnogród, używa 
się obcych lorm: Freiberg, Speier, 1\1.iinster. Zalcburg (sic l). W szerokiej 
mierze zastosowane jest w atlasach skracanie wyrazów (najczęściej z po- 
wodu niedołężnego obliczenia miejsca na mapie), ale sposób skracania 
jest niepraktykowany gdzieindziej np.: "Państwo Bułgarsk.", "Król Ka- 
stylsk.". Gorzej, jeśli uczeń ze skrócenia 1\rk. lub T es. musi się do- 
myślić 1\rkadji lub Tessalji, lub rozwiązać taki rebus jak: z. odz. po 
pok. Karłowick. (1\P. m. 9). 
Dziwne braki spotyka się na niektórych mapach. Na mapie Francji 
z XIV i XV w. brak 1\winjonu (f\śr. 19, 20) na mapie związku szwaj- 
carskiego nie znajdujemy Kantonu Unterwalden i miejsca słynnej bitwy 
Morgarten (ib. 22), na mapie Włoch z XVIII w. brak Florencji (Rno\\'". 
19), na mapie Europy z r. 1500 niema Konstantynopola. choć jest Smyrna 
(ib. l), na mapie kościelnej Europy średniowiecznej są daty chrztu 
przy Czechach, Węgrach, Szwecji, ale niema ich przy Polsce, Litwie, 
Niemcach i ł. d. Zupełnie dowolny i nieuzasadniony jest dobór miejsco- 
wości w 1\Uasie Polski, ale nie podobna tu wykazywać 
zczegółowo tych 
licznych braków i błędów. Wystarczy podnieść. że trzy mapy z rzędu:




Polski za Batorego, za Zygmunta III i z lat 1667-1699 mają te same 
miejscowości bez żadnych zmian i dodatków. Za to nie znajdzie tam 
Kircholmu, ani Cecory, ani Gołąba. ani Zbaraża. ani Tarnogrodu, ani 
żadnej wogóle miejscowości historycznej, związanej z historją danej epoki. 
Zewnętrzr.i!. strona atlasów odpowiada zupelnie wewnętrznej ich 
wartości. Wykonanie mapek pod każdym względem nędzne. Druk brzydki 
i niewyrainy (jedynie w 1\now. wykonanych w litografji Główczewskiego 
w Warszawie ZDać nieco wprawniejszą rękę) jedne nazwy stoją. drugie 
leżą, jedne mają druk większy, inne mniejszy bez żadn
go uzasadnienia. 
Niektóre napisy są wprost nieczyłelne (np. Trembowla 1\P. m. 5). Ko- 
lory przeważnie blade (z wyjątkiem 1\now. mającego żywsze barwy 
i lepsze odbicia), zwłaszcza w objaśnieniach barw zgoła niewyrazne lub 
nawet pominięte (np. 1\sł. 10 i 24). Niewiadomo, poco było obwodzić 
brzegi mórz grubą Iinją niebieską, która przy częstych przesunięciach 
kolorów włazi w sąsiedni ląd. 
Zważywszy powyższe braki wewnętrzne oraz tandetne wykonanie 
techniczne atlasów Bazewicza, uważać je trzeba za wprost szkodliwe 
w rękach młodzieży szk01nej. która nie wiele z nich skorzysta a przy- 
swoić sobie może błędne i spaczone wyobrażenia tak z zakresu geografji
jak i historji. Wladyslaw Semkowicz (Rrak6w) 

149. Dl\BROWSKI JÓZEF. Mapy do dziej6w Polski. Wydaw- 
nictwo M. 1\rcta w Warszawie. Bez daty (1923?) 
Un petit atlas historique de la PoIogne, tout-
-Iait m
diocre au point de vue 
typographique et sans la moindre valeur scientifique. 
Silne zapotrzebowanie tanich map w szkołach polskich sprawia, że 
tandeta najgorszego gatunku pleni się, zachwaszczając naszą literaturę 
kartograficzną produktami w rodzaju powyższego atlasu. 12 mapek wy- 
konanych najniedbalej, z ohydnem pismem, pełnem błędów. przedstawia 
na tle czarnem białą plamę Polski w historycznym rozwoju. Nie warto 
im więcej słów poświęcać, dziwić się tylko można, że tak poważna firma 
jak M. l\rct. podjęła się wydania tej nędznej roboty. w. s. 

150. Jłtlas do dziej6w Polski. Opracował E. N i e w i a d o m s k i. 
Wyd. 4-te Warszawa 1920. Litogr. i druk. FI emming i Wiskołł 
w Głogowie. 
Quatorze petites carte s historiques de la Pologne, non sans lautes dans Ies 
tails, r
solvent pourtant mieux ce probl
me que d'autres publications anaIogue
Leurs lautes principales- sont: I. La Ironti
re des Slaves, trop avanc
e vers I'Est et 
trop peu vers l'Ouest. JI. La carte de la Pologne 
 la lin du X-
me si
cle est tout- 

 lait eronn
e. III. Les dimensions de l'Etat sous Boleslas Je Vaillant, amincies tan t 
au Sud-Est, que sur la Laba (Elbe). IV. Une carte manqu
e; V. L'ann
e 1279-Ja 
re de la Pologne pr
s de LubJin-c'est faux et les divisions des principauł
s de 
la SiI
sie et de la Grande-PoIogne manquent. VI. L'ann
e 1333 les Ironti
res Sud de 
la Lithuanie sonł d
fectueuses. VII. Fin du XIV-
me si
c1e des m
sentendus quanł




 la Ironti
re de la Sil'sie-et le caract
e de liel de la Podolie et de la Mazovie 
(Mazowsze) n'est point indiqu'. VIII. Fin du XV -
me si
cIe-sans erreurs notabies. 
IX. Fin du XVI-
me si
cle-ne d
monłre point les conqu@tes de Batory sur Moscou 
X. L'ann'e 1673-la Ironti
re de I'Est est incorrccłe, ce que notre rapporteur (v. Ie 
Nr 153), vienł de scruter. XI. Division administrative de la Pologne (de la p
dant les parłages) n'esł point libre de lautes et n'est pas assez d
e. Les 
carłes XII. XIlI et XIV ne laissent pas cham p 
 des objections plus graves. 
Czternaście mapek barwnych 23 cm X 25 cm. Pierwsza w skali 
l : 12,000.000, pozostałe l : 7.250.()00. Wszystkie zupełnie bez siatki ge- 
ograficznej, co oczywiście odbija się na rysunku wybrzeży i rzek; zwłaszcza 
zarys wybrzeży bardzo niedbały. Przedstawienie terenu ogranicza się do 
uwydatnienia za pomocą kreskowania wielkich łańcuchów górskich oraz 
błot Poleskich; wyżyna Małopolska tylko na niektórych mapach, zaledwie 
zresztą zaznaczona, wyżyny Czarnomorskiej ani śladu; z Pojezierza za- 
znaczono jedynie wyżynę Litewską. Widzimy tedy, że zamiast rysunek 
terenu pominąć zupełnie, co na mapie historycznej jest dopuszczalne,- 
zlekceważono wogóle całą stronę geograficzną, czego już żadna mapa 
nie zniesie. 
Ocenę tedy ograniczyć wypadnie do strony historycznej. Trakto- 
wana o wiele poważniej, zasługuje ona na uwagę. Jak się dowiadujemy 
z przedmowy, autor oparł się w pierwszej linji na klasycznym atlasiku 
L e l e we I a; prócz tego cytuje szereg nowych prac historycznych, oraz 
powołuje się na współpracę licznych uczonych współczesnych. To się- 
gnięcie do zródeł poważnych uchroniło "F\t1as" od błędów elementarnych, 
których tak wiele znajdujemy w podobnych wydawnictwach. \Varto tedy 
przejrzeć go szczegółowiej. 
Pierwsza mapka obejmująca większą część Europy dla zobrazo- 
wania zasięgu Słowian w dobie Karola Wielkiego. rozwiązuje to zadanie 
dość szczęśliwie, posuwając tylko Słowian wschodnich zbyt daleko na 
wschód, a uszczuplając ziemie Połabian i Słowian dunajskich na korzyść 
Niemców. Uderza dziwaczna niekonsekwencja w nazwach (Chorutanie- 
Chorwat y, Serbowie-Serby, Estowie-Finny). oraz pomieszanie nazw u Po- 
W szystkie pozostałe mapki z identyczną kanwą wybrzeży i rzek, 
obejmują naj szerzej pojętą Europę Środkową i kolejno przedstawiają 
rozwój terytorjalny Polski od Mieszka I do kongresu Wiedeńskiego. W śród 
licznych tych przekrojów zabrakło niestety przedstawienia epoki pierw- 
szych Wazów, gdy Rzp1iła osiągnęła maximum swego terytorjum, a linja 
pokoju Polanowskiego uwidoczniona jest tylko dodatkowo na mapie 
1\ oto ważniejsze uwagi. jakie mapki poszczególne nastręczają. Wiel- 
kie wątpliwości wzbudza mapka 2-a, gdy pod r. 992 państwo Czeskie 
obejmuje bez zastrzeżeń Ślęza n, większą część Wiślan i ziemi ruskie aż 
po Łuck; ziemia Czerwieńska zato wcielona do Rusi, bez żadnego od- 
graniczenia. Prusowie zamieszkują ziemię Chełmińską; granice państwa




Mieszkowego zachodnie i wschodnie oznaczone zupelnie dowolnie. - Na 
mapie 3-ciej (r. 1025) uszczuplone są kresy ziemi Czerwińskiej i po- 
siadłości Chrobrego nad Łabą środkową. - Zupełnie chybiona jest mapka 
4.ta ("Polska Krzywoustego między synów podzielona r. 1138"): zamiast 
podziału zasadmczego na cztery dzielnice dziedziczne i piątą senjora - 
daje ona chwilowy stan rzeczy za Władysława II. i to z dużemi błędami. 
Śląsk złączony w jedno z ziemią krakowską, a z drugiej strony połą- 
czony z Pomorzem poprzez ziemię Lubuską; Wielkopolska graniczy 
z Pomorzem poprzez Noteć, co przecie po Krzywoustym jest anachro- 
nizmem. - Przy mapie "z r. 1279" niepodobna przyjąć poglądu autora 
(ob. przedmowa!) co do przedstawienia Śląska" w masie"; należało przy- 
najmniej dać podział na główne linje i dzielnice: Raciborską i Wrocław- 
ską, tak przecież bezwzględnie trwaly. Razi też wcielenie Lublina do 
państwa Halicko Włodzimierskiego. gdy to był podbój chwilowy i w r. 1279 
zupełnie już zapomniany. Brak koniecznego podziału Wielkopolski na 
dzielnice Poznańską i Kaliską. na żadn
j mapie nawet nie zaznaczonego.- 
Na mapie 6-tej (1333 r.) Litwę rozciągnięto już bez zastrzeżeń na pół- 
nocną część państwa Halickiego. - Na mapie 7-mej (Kazimierz Wielki) 
Śląsk złączony zupełnie z Brandenburgją przy jednoczesnem zaznacze- 
niu jego granicy od Czech, co jest zbyt jaskrawą niekonsekwencją. Lenno 
Podolskie Kazimierza niczem nie zaznaczone, jak również zależność Ma- 
zowsza. Mapka 8-ma (ostatnie lO-lecie w. XV) bez większych błędów. 
Podkreślić trzeba niejednolite traktowanie różnych ziem lennych. Podlasie 
zgoła nie odgraniczone od Litwy przy jednoczesnem odgraniczeniu W 0- 
łynia. Granica moskiewska przedstawiona z niewielkiemi stosunkowo 
błędami. - Mapka 9-ta powinnaby wyraznie uwydatniać zdobycze Ba- 
torego na Moskwie, gdy straty Zygmuntów na żadnej mapie miejsca nie 
znalazły. - Na mapie lO-tej (z r. 1673) granica moskiewska Włady- 
sława IV przedstawiona zupełnie błędnie (jak zresztą na wszystkich wy- 
danych dotąd mapach). Granica na Ukrainie po traktacie 1\ndruszowskim 
a przed Buczackim zupełnie nieuwidoczniona. - Mapka 11-a przedsta- 
wia podział administracyjny Rzeczypospolitej w klasycznych granicach 
w. XVIII - nie bez błędów (np. zremia Chełmska l), i z daleko mniej- 
szą dokładnością, niżby na to skala pozwalała. Podział Prus królewskich 
zaznaczony tylko na spisie województw obok mapki, bardzo nieporząd- 
nym. Inflanty Polskie, a nawet Kurlandja, nie oddzielone w należyty spo- 
sób od Litwy. Mapka 12-ta (rozbiory), l3-ta (księstwo warszawskie) i 14-ta 
(r. 1815) ważniejszych uwag nie nastręczają. 
W uogólnieniu powyższego stwierdzić należy, że przy niewielu sto- 
sunkowo błędach faktycznych (zwłaszcza wokresach pózniejszych) wiele 
pozostawia do życzenia strona redakcyjna mapek, a najwięcej razi 
ogromna niekonsekwencja w traktowaniu zjawisk. Dlatego może okresy 
o bardziej skomplikowanych stosunkach nie zostały przedstawione za- 
dawalniająco (mapka 2-a i 4-a). Rysunek granic często niedbały, a stale





zanadto szkicowy, daleki od wyzyskiwania skali. Miejscowości natomiast 
umieszczono dosyć. i dobrze przeprowadzono zasadę umieszczenia na 
każdej mapie tylko tych, które dla danego okresu są ważne. Techniczna 
strona wykonania dobra. 
Mimo licznych braków 1\Uas N i ew i a d o m s k i e g o jest znacznie 
lepszy (z punktu widzenia historycznego) od wszystkich tego rodzaju 
wydawnictw dotychczasowych (nie wyłączając tak bezkrytycznie uzna- 
nych map B a b i r e c k i e go), od których pozatem jest bez porównania 
kompletniejszy. Póki nie zjawi się wydawnictwo, stojące na wysokości 
zadania, - będzie on w szkole pożądany, dając młodzieży pojęcie ele.. 
mentarne o zmianach terytorjalnych w ciągu dziejów Państwa Polskiego. 
Jan Natanson Les
i (Warszav.a) 


152. Fl\LLEX Ml\URICE, Les irontieres de I'Etat Polonais.. 
1\vec deux cartes et un appendice. Travaux du Co miłe d'l!tu- 
d e s, T. II. Paris 1919, Imprimerie nationale. 4-to, 48 p. 
Cet ouvrage a 
 par le Comit
tudes du Minist
re Iran
ais des 
f\llaires Etrang
res. La publication se compose de deux carh,s historiques de la 
Pologne (l'
chelle de l: 3,000.(00) et d'un tedc explicatil. Celui-ci, de mcme que 
Ies cartes, se trouve 
 un haut niveau d'une 
tude monographique s
Le texte est en deux parties. La premi
re prend en considt:ration les changc- 
ments territoriaux de l'Etat de Pologne depuis Ie X-
me s. jusqu' A 1710; la seconde 
se rapporte A I'
poque depuis les partages de la Pologne jusqu' 
 1914. La premiere 
partie est conr;;ue en 7 chapitres: l. Les temps des roi s Boleslas (depuis le X. s.- 
1139), 2. L'
poque des principaut
s (1139-1305', 3. Le temps de la r
union de 
l'Etat (1305-1386). Les quatre autres chapitns sont vouc!s A I'analyse des change- 
mcnts territoriaux qu'avait subis la PoIogne pendant Ies 4 si
cles suivants. 
La seconde partie lait I'analyse des d
membrements de la PoIogne, du Duch
de Varsovie. de la Pologne constitu
e en royaume par le Congr
s de Vicnne et de 
la r
pubIique de Cracovie; l'on y a mentionn
 c!gaIement I'origine du gouvernemcnt 
de Chełm. 
Les cartes, ex
es par Ie Service G
ographique de I' 1\rlT.
e sont A tout 
point de vue correctes. 
Pourtant les 
tudes les plus r
centes du domaine de la g
ographie historiquc 
polonaisesont inconnues A I'auteur, ainsi: celle de Kętrzyński quant au X. 5., de 
Zakrzewski. quant A la fronti
re de l'Ouest, de Pap
e et de Halecki sur la Irontihe 
de l'Est et surtout de J a b ł o n o w s ki" L'atlas d
s terres de la Ruth
nie". V oil
quoi queIques lautes et queIques b
vues se sont gliss
es dans sa carte. - notam- 
men t : dans la [ronti
re de la MoIdavie, dans celle de la Lithuanie (l'an 1449) dans 
la d
limitation Lithuano-poIonaise (I'an 1569) etc. Quant A la seconde carte (excepM 
la Ironti
re boucovino-polonaise, prise en mauvais h
ritage de la I carte) non seuIe- 
ment elle est Iibre de b
vues pareilles, mai s encore elle corrige lcs lautes mcme 
es dans la cartographie historique d'aujourd'hui (l'arrondissemEnt de Tarnopol, 
la Ironti
re pr
s de G
udziądl, Dantzig, la lisi
re de terre sur la rive droite de la 
Vistule entre Wieliczka et Skawina de l'an 1809). 
Dans la nomenclature, bien que les soins A rendre la phon
tique polonaisc 
soient visibles, Ies lautes dans celle-ci et dans l'orthographe poIonaise sont nom- 
En somme c'est un ouvrage de premier ordre, qui 
u et avis
 par une notQ rE eonnaissante des Polonais, 

non seulement doit clre 
mais doit les int




vu la m
thode ,,
volutionnaire" que I'on y a appliqu
e et son mode d'edcution 
Między narodami jest tak jak między ludzmi: im lepiej wzajemnie 
się poznają, tern więcej się cenią i szanują. Polacy - przyznać trzeba - 
zawsze żywo jnt.
resowali się Francją, starając się przyswoić sobie jej 
język, poznać jej dzieje i dorobek kulturalny, jak zresztą zasługiwało na 
to jej wybitne stanowisko mocarstwowe i szczytne posłannictwo cywiliza- 
cyjne. Nie można powiedzieć, aby tak było odwrotnie, czemu wszakże 
się nie dziwić. Upadek naszego bytu poJitycznego sprawił; że w małej 
tylko mierze i wyjątkowo interesowano się nami we Francji; mało więc 
nas znano, choć nici sympatji zawsze były silne. Z chwilą jednak wzno- 
wienia sprawy polskiej na forum międzynarodowem dzięki zwycięstwom 
Francji i jej sojuszników. z chwilą zwłaszcza wskrzeszenia niepodległego 
bytu Polski. która odrazu stanęła w ich rzędzie, jako poważny czynnik 
polityczny, zaczęto we Francji coraz silniej odczuwać potrzebę bliższego 
poznania Polski. czem jest obecnie i czem była w przeszłości. Przejawem 
tej potrzeby jest szereg rzeczy o Polsce. jakie się w ostatnich kilku 
latach we Francji poji'łwiły. a w ich rzędzie i praca, którą tu zamierzamy 
omówić. Pows!aia ona w czasie Kongresu Pokojowego i w celach z kon- 
gresem związanych, jako jedna z prac komitetu naukowego francuskiego 
Ministerjum Spraw Zagranicznych (C o m i t e d'E t u d e s). 
1\utor zamierzył przedstawić rozwój terytorjalny państwa polskiego, 
kolejne zmiany granic i polityczne losy ziem polskich od najdawniejszych 
czasów aż po dobę najnowszą. Praca obejmuje tekst i dwie ilustrujące 
go mapy. W jasnym i treściwym wywodzie. nacechowanym szczerym 
entuzjazmem dla wielkich ludzi i świetnych epok w dziejach Polski, 
omawia je autor w dwóch częściach, z których pierwszą poświęca dobie 
niepodległości państwowej do r. 17"iO, drugą rozbiorom i dobie porozbio- 
rowej Polski (1770-1914). Różnią się jednak te dwie części sposobem 
opracowania: gdy pierwsza ma charakter bardziej narracyjny, wiąże 
pragmatycznie wypadki dziejowe z rozwojem granic państwowych. wnika 
nawet w zdarzenia i w stosunki, które nie odbiły się bezpośrednio na ich 
zmianach, to w części drugiej, pomijając tło dziejowe, nie wchodząc 
w rozwój wypadków i przyczyny faktów, zestawia autor tylko zmiany 
terytorjalne dokonane w poszczególnych fazach podziałowych. Część 
pierwsza dzieli się na 7 rozdziałów. W pierwszych trzech omawia F a II e x 
rozwój państwa polskiego w dobie piastowskiej. wprowadzając trafnie 
pGdział na 3 okresy: l) okres Polski Bolesławowskiej, politycznie zjedno- 
czonej (992-1139), 2) okres rozpadnięcia się na dzielnice (1139-1305), 
3) okres wskrzeszenia jedności państwowej w w. XIV (1305-1386). Już 
nie tak konsekwetnie, ale bardziej szablonowo przeprowadzony jest podział 
w następnych czterech rozdziałach, omawiających zmiany terytorjalne 
kolejno w poszczególnych stuleciach, więc rozdział 4) wiek XV
ty, 5) w. 
XVI, 6) w. XVII. 7) w. XVIII. Część drugą podzielił autor na 6 roz-




działów. odpowiadających tyluż fazom podziałowym: 1) I. rozbi6r, 2) II. 
rozbiór, 3) III. rozbiór, 4) Księstwo warszawskie. 5) Królestwo kongre- 
sowe. 6) wcielenie Rzeczpospolitej krakowskiej do 1\ustrji. T en ostatni 
rozdział kończy autor wzmianką o utworzeniu gubernji chełmskiej w r. 1912 
Należało też tu może wspomnieć (ze względu na aktualność sprawy) 
o poprawieniu granicy galicyjskiej w głośnym procesie o Morskie Oko. 
W dodatku do pracy rozpatruje autor szczegółowo kwestję rzeczki Pod- 
horce, którą na podstawie map z XVII i XVIII w. i materjałów histo- 
rycznych z czasów pierwszego rozbioru utożsamia z Seretem, czy słusznie, 
byłoby rzeczą gruntowniejszego jeszcze zbadania w zródłach polskich. 
Z dwóch map rozwojowych, dołączonych do pracy, w skali l: 3,000.000, 
pierwsza przedstawia rozwój granic Polski od X w. do r. 1770, druga 
podziały Polski w latach 1770-1914. Wykonane czysto i przejrzyście 
w wojskowym Instytucie geograficznym w Paryżu, (Service Geogr. de 
ł'1\rmee), tak pod względem doboru barw, jak i wyrazistości granic, oraz 
druku nazw topograficznych, nie pozostawia nic do życzenia. 
Cenna ta praca F a 11 e x a ma wszakże jeden brak poważny: nie- 
znajomość polskiej literatury historycznej, której stanął na przeszkodzie 
widocznie nasz język, autorowi nieznany. Z konieczności więc oparł się 
na surogatach obcych, francuskich i niemieckich, poza czem służyły mu 
za podstawę tylko przestarzałe lub niedoskonałe mapy nasze: aUasy L e- 
lewela i co gorsza Niewiadomskiego (wydanie z r. 1907), mapa 
Babireckiego i niedokładny dla Polski atlas Sprunera-Menkego. 
Nie znał natomiast autor prac kartograficznych K ę t r z y ń s k i e g o (Gra- 
nice Polski w w. X.), pułkownika Zakrzewskiego mapa Wielkopolski 
w Kodeksie dypl. Wielkopolskim ł. IV, Papeego (mapka w książce: 
Polska i Litwa na przełomie wieków średnich), Haleckiego mapa 
dodana do pracy: Geograf ja politycz'1a ziem ruskich Polski i Litwy 
1340-1569, wydana w r. 1917 w Sprawozd. Tow. Nauk. Warszawsk.. 
a przedewszystkiem pomnikowego aUasu ziem ruskich J a b ł o n o w s k i e g o. 
Gdyby autor był mógł korzystać z naszej literatury historycznej, byłby 
niewątpliwie ustrzegł się się od błędów, jakie wkradły się tak do tekstu, 
jak i do map jego. Sporo tu usterek w datach i nieścisłości w szczegółach 
historycznych, że wspomnę tylko o tern. iż wedJe autora Ludwik W ę- 
gierski był synem Kazimierza Wkiego (Louis, qui succeda - ił son pere 
en 1370...). nazwa Prusaków ma pochodzić od Po-Rousi, ł. j. mieszkańców 
brzegów Niemna, zwanego dawniej Ros i takich więcej. Podobnie mapa 
I wykazuje szereg niedokładności i błędów. z których sprostować za- 
mierzam tylko najważniejsze. Małopolskę określa autor jako Petite Pologne, 
ale dodaje poniżej: "ancien pays des Croates", co może nieświadomego 
w błąd wprowadzać, nasuwając myśl o jakimś związku z dzisiejszą 
Kroacją. Zachodnia granica Polski za Bolesława Krzywoustego (linja 
Ijoletowa) obejmuje tu Łużyce z ziemią Miłczan. które po Chrobrym do 
Polski już nie należały. Na wschodzie Iinja ta powinna być dociągnięta




dalej na wschód i sięgać na Mazowszu poza Wiznę, która leżała wówczas 
na Mazowszu. Szkoda, że nie zostały uwydatnione na tej mapie wyrazniej 
kolejne straty terytorjalne, jakie ponosiła Polska na zachodzie w ciągu 
XIII i XIV w. (-1. p. ziemia lubuska). Granica polsko-mołdawska, biegnąca 
odwiecznie rz"k:! Czeremoszem, jest tu (za Sprunerem) przeciągnięta 
dalej na wschód aż po górny Seret, co jest oczywiście błędne. Granice 
Litwy z r. 1449 (lin ja zielona) niedokładnie podane tak na zachodzie. 
(np. pod Brześciem), jak i na wschodzie, gdzie wykreślona jest błędnie 
za Spruncrem. Wiemy, że jest to czas najdaisL.ej cxp
nzji Litwy na 
wschodzie, a tymczasem poza nią podaje autor jeszcze drugą dalej na 
wschód sięgającą linję. z końca XV w., tak, iż zdawałoby się, jakoby to 
były zdobycze litewskie z drugiej połowy XV w.. jakich nie było. Bała- 
muctwo występuje zwłaszcza wyrainiejna obszarze Wiazmy i górnej 
Oki. Natomiast żałować wypada, że autor nie uwydatnił granicy wschodniej 
Litwy na postawie traktatu z r. 1503, mającej donioślejsze znaczenie niż 
granica z r. 1522. Nieścisłą też jest granica polsko-litewska z r. 1569 
między Polesiem a Wołyniem i Kijowszczyzną. Natomiast druga mapa, 
dla której autor miał już pewniejszą podstawę w nowszych mapach 
i opracowaniach, nie posiada błędów, z wyjątkiem granicy polsko-buko- 
wińskiej, podobnie jak na pierwszej mapie, tu przeciągniętej. Zato ściśle, 
sciślej niż to bywa w polskich mapach i atlasach, wykreślone są granice 
podziałowe np. okręg tarnopolski (zazwyczaj u nas błędnie wykreślany _ 
z wyłączeniem Trembowli do I\ustrji a Buczacza do Rosji) dalej pas na 
prawym brzegu Wisły między Wieliczką a Skawiną. przyłączony w r. 1809 
do Ks. Warszawskiego, Grudziądz z okolicą, przyznany wówczas Prusom, 
okręg wolnego miasta Gdańska w łatach 1807 -18 t 4 i ł. d. 
Jedno tyJko co, na tych mapach razić musi Polaka. to pisownia nie- 
których nazw miejscowych na obszarach dawnej Polski, bądz niemiecka 
(np. Glogau, 1\llenstein, Mewe, Dirschau). bądz rosyjska (np. Gomel, 
Gloubokoie), jakkolwiek autor naogół stara się obok nazwy obcej przy- 
toczyć nazwę polską. Jest też w nazwach trochę błędów (np. Piotkr-ov, 
Wytknięte tu usterki nie uwłaczają bynajmniej wartości pracy 
p. F a I I e x a, która spełniła zamierzony cel, przedstawiając w sposób 
nadzwyczaj przejrzysty dawną wielkość naszej Ojczyzny, ważniejsze 
etapy jej rozwoju terytorjalnego, zwłaszcza proces przesuwania się z Za- 
chodu ku Wschodowi. tudzież proces kurczenia się granic naszycH w dobie 
nowożytnej, zakończony rozkawałkowaniem i zaborami Rzeczypospolitej. 
Wdzięczność należy się tedy autorowi za tak cenną pracę, której metoda 
rozwojowa i technika wykonania winna zwrócić uwagę naszych karto- 
grafów historycznych. WI. Semkowicz (Rrak{w) 

153. Nl\T1\NSON-LESKI JI\N. Dzieje granicy wschodniej Rze- 
czypospolitej. Część I. Granica moskiewska w epoce jagielloń-




skiej. (R O z p r a w y h i s t o r y c z n e T o war z y s t w a N a u k o w e g o 
Warszawskiego ł. I. zesz. 3) Odb. nakładem Książnicy Pol- 
skiej Tow. Naucz. Szk. Wyższych. Lwów-Warszawa 1922 r. 4°- 
XVI, 196 p. 
La dissertation ainsi que la carte (1 : 2,000.(00) sont des atquisitions pr
ses pour la Iitł
rature historico-g
ographique polonaise. 1\ppuy
e sur des 
approlondies, la carte pr
sente les variations successives qu'avait subies la Irontiere 
Est de la PoIogne et de la Lithuanie, depuis la lin du XIV-e jusqu'
 la lin du XVI-e 
siecle. Cette carte embrasse Ie territoire depuis Ie goli e de Finlande jusql.l'
bouchure du Dniestr. La disserłation pr
sente les arguments scientiliques et IitMrai- 
re s, qui ont amen
 des r
sultats sous beaucoup d'
gards nouveaux, elle annonce 
aussi que ces 
tudes pleines d'int
ret vont @tre conłinu
Rzecz dużej wartości naukowej, oparta na sumiennych badaniach 
źródłowych, którym nieodstępnie towarzyszyła dokładna mapa. jako pod- 
stawa do umiejscowienia każdego szczegółu geograficznego. Jest to zaleta, 
którą należy podkreślić wobec naszych zaniedbań na polu metody geo- 
graficznej w historji, wobec lekceważenia przez dawniejszych, a niestety 
i wielu dzisiejszych historyków karły geograficznej, bez której wszeJkie 
problemy terytorjalne i graniczne muszą wisieć w powiełrzu. Książkę 
więc p. N a t a n s o n a - L e s k i e g o powitać trzeba jako ważny i pożądany 
nabytek nauki, powitać należy tern żywiej, że temat jej, rozwój naszej 
granicy wschodniej, obecnie tak aktualny, nie został dotąd ani w naszej, 
ani w rosyjskiej literaturze opracowany i jako całość z tego punktu wi- 
dzenia ujęty. Jedyna analogiczna praca prof. H a I e c k i e g o "Geogralja 
polityczna ziem ruskich Polski i Litwy 1340 -1569", znana jest dotąd tylko 
ze streszczenia i szkicowej mapki (Sprawozdania T. N. W. z r. 1917). 
Mimo zastrzeżeń autora (na str. VII). krytycznej ocenie poddać 
trzeba zbyt dalekie nieraz odbieganie od właściwego tematu. ]\utor zaj- 
muje się nietylko zmianami granic, nietylko dziejami wojen, które te 
zmiany wywołały, ale kreśli szeroko, zbyt szeroko mojem zdaniem, tło 
polityczne stosunków naszych ze Wschodem, głównie z Moskwą. Jeśli 
zaś autor w ten sposób pojął swoje zadanie. to należało dać temu wyraz 
w tytule, który w stosunku do założenia pracy jest zbyt ciasno określony. 
Nie robimy jednak z tego autorowi poważniejszego zarzutu, podnosząc 
wartość najcenniejszych z punktu widzenia geografji historycznej ustę- 
pów, poświęconych krytycznym rozbiorom opisów granic traktatowych 
i ich zmian faktycznych. 
Nieodłączną częścią pracy i dopełnieniem jej cennych wyników jest 
mapa granic wschodnich państwa jagiellońskiego. Wykonana w skali 
l : 2,000.000 daje obraz kolejnych zmian całej granicy litewsko-inlłanckiei. 
od zatoki fińskiej aż po ujście Dniestru, od czasów Witołdowych aż po 
schyłek dynastji jagiellońskiej. Znacząc czerwoną barwą linje nabytków, 
a niebieską linje strat terytorjalnych, przy odpowiednim doborze kresek 
i znaków, osiąga autor zamierzoną przejrzystość i nie przeładowując 
mapy szczegółami, ułatwia czytelnikowi orjentację w licznych i częstych




przesunięciach granic i obszarów spornych. Mapa wykonana w zakła- 
dzie kartograficznym W. Główczewskiego w Warszawie czysto i starannie, 
nie razi omyłkami druku (zauważyliśmy jedynie Sered zamiast Seret, 
Sniatyń zam. Śniatyn). Możnaby sobie życzyć tylko dokładniejszego 
umiejscowienia i1Llnktów topograficznych (n. p. Kamieniec, Trembowla, 
Windawa i. i.). Nie objaśniono w legendzie różnicy między pełnymi 
punktami, a kółeczkami przy poszczególnych osadach, nie wiadomo też. 
dlaczego inny druk zastosoWimo do Smoleńska, Pskowa i T weru, a inny 
dla Połocka i Nowogrodu i ł. p. Są to jednak drobne usterki. które 
zresztą nie ujmują wartości lej cpnnej mapy. 
Z upragnieniem oczekiwać będziemy drugiej części zapowiedzianej 
pracy, której poważne wyniki powinny stanowić pobudkę do badań nad 
dziejami innych granic Rzeczypospolitej. Władysław Semkowicz (Kraków) 

15-t. HR1\BYK PIOTR DR Mapa orjentacyjna ziemi przemy- 
skiej i lwowskiej u schyłku średniowiecza. Skala 
1 : 600.000. Podług starych map i źródeł zrysował (sic !)... Z tekstem 
objaśniającym. Rocznik przemyski za r. 1913-1922. tom III. 
Przemyśl 1923. 
Carte (topographique) des terres de Przemy
1 et de Lwów de la lin du mOYEn 
ilge (XV-e si
cle) pr
cieuse et int
ressanłe. Le texte n'a pas de vaIeur. 
Dla ubogiej naszej kartogralji historycznej. cenny to nabytek na- 
ukowy. Praca oparta bezpośrednio na zródłach, głównie na 1\ktach grodz- 
kich i ziemskich XV w., stanowi bardzo ciekawe dopełnienie l\Uasu ziem 
ruskich J a b ł o n o w s k i e 
 o, który jak wiadomo daje przekrój historyczny 
o wiek cały pózniejszy. Żałować tylko trzeba, że mapa mimo dość znacz- 
nej skali, tak mało ma miejscowości. że nie uwzględniono na niej przy- 
najmniej tych nazw, które podane są w tekście, tak iż czytający objaśnie- 
nie do mapy, całego szeregu miejsc na niej nie znajduje (nawet Tyczyna, 
który w XV w. był miastem powiatowem. poza granicami zaś ziemi 
przemyskiej niema Sanoka, choć jest Dynów). Przynajmniej pograniczne 
miejscowości należało gęściej podać, aby można lepiej zorjentować się 
co do różnic, jakie w wielu punktach zaznaczają się w porównaniu 
z mapą Jabłonowskiego. Czy należało natomiast umieszczać na mapie 
w XV w. Tarnogród, który wówczas jeszcze nie istniał? 
Jakie znaczenie ma różnica wieJkości kółek przy nazwach miejsco- 
wych, tego autor nie określa. 
W objaśnieniu do mapy śledzi autor bieg granic obu ziem. prze- 
myskiej i lwowskiej, wyznaczając topogralicznie poszczególne zmiany 
ich kierunku, przyczem niestosunkowo więcej może poświęca pierwszej 
z tych ziem, traktując drugą tylko ogólnikowo. Wolelibyśmy czegoś wię- 
cej dowiedzieć się z tej części historycznej tekstu, zamiast czytać znane 
przeważnie i nie wiążące się z mapą rzeczy z zakresu orogratji, hydro- 
grafji, pedologji i geologji tych okolic. Szkoda, że p. Hrabyk t włożywszy -




jak wskazuje mapa, wiele pracy w odtwarzanie terytorjów historycznych 
tych dwóch ważnych ziem czerwonoruskich tak niewiele dał rezultatów 
swej pracy w tekście. Miejmy jednak nadzieję, żc omawiana praca, to 
tylko próba i zapowiedz gruntownego studjum naukowego, którego z nie- 
cierpliwością będziemy oczekiwać. Wladysław SemkolDicz (Kraków) 

155. Europe Centrale, Service Geographique de ł']\rmee 
1 : 2,000.000 2 sekcje a 60X95 cm. (20 III. 1923). 

dition de la carte d
e (Revue I, Nr. 43). Les Ironti
de la PoIogne y sont correctes suivant la d
cision du Conseil des 1\mbassadeurs. 
Tout lond juridique 
 distingue!' la "Galicie Orientale" de la PoIogne manque, - du 
moment que le ConsciI des 1\mbassadeurs (3. II. 1923) a reconnu d
linitivement les 
res Est de la PoIognc. Dans to ut Ie territoire de la PoIogne la nomenclature 
est en un polon ais correct, les parties Nord-Est de la carte. c'cst-
-dire Ies ten es 
de Wilno et de Nowogr6dek except
, les nom,> y sont en phon
tique russe. 
Nowe wydanie mapy sprawozdanej poprzednio w "Przeglądzie" (Nr. 43) 
nie doznało żadnych zmian w sytuacji i opisaniu (nie wszędzie odpo- 
wiadającem - nazwom olicjalnym), a jedynie otrzymało zmiany granic. 
Granice wschodnie i litewsko-polskie uznano za definitywne według de- 
cyzji z 3 lutego 1923. Niewiadomo więc, dlaczego wydzielono kreskowaną 
granicą na obszarze Polski obszar "Galicie Orientale". Natomiast obwie- 
dziono okręg Kłajpedy, co do którego podobnej decyzji nie było, barwą 
litewską. Na całym obszarze Polski poprawna nomenklatura polska 
zwyjątkiem Wileńszczyzny i Nowogródzkiego. gdzie zachowano rosyj- 
skie fonetyczne brzmienia nazw topograficznych. Poprawny druk i bardzo 
czytelna treść budzą wielki interes dla tej stale kontrolowanej i często 
wydawanej mapy. J. Wąsowicz (Lwów) 

156. Nouvelle carte de rEurope Centrale. 1: 4,000.000. 1\. 
T a r i d e, Paris. 1923. Impr. Charaire a Sd
aux. 94 x 81 cm. 
Cette carte, tr
s r
pandue, ne contribue pas 
loge de la cartographie Iran- 
ł;:aise. La Ironti
re entre la Pologne et la Lithuanie ne correspond 
 aucune des 
Iignes de d
marcation qui y existaient au cours des ann
es dern!
res. Lcs Iron- 
res entre la Lettonie et la Lithuanie. ainsi que celles entre la Lettonie et la 
Prusse, celles entre la Prusse et la Finlande. sont 
galement lauss
es; une s
rie de 
lautes a d
 aussi la Ironti
re entre la PoIogne et la Russie, que le cartographe 
ne reconnut point comme d
linitive. II existe dans la carte une "Galicie Oriental"," 
. non-int

re avec le territoire de la Pologne. La nomendature concernant la Pologne 
est un tas de noms pris sans choix de la phon
tique poIonaise, russe ou allemande. 
Mais meme Ies mandats Iranł;:ais ne manquent pas de lautes (voir la Ironti
re Nord 
de la Syrie). L'impression, surt
ut celle en noir, Iaisse beaucoup 
Mapa Europy zachodniej i środkowej bez śladów sieci geogr. (sic!) 
obejmuje obszar do Moskwy na wschodzie, Trondhejmu i Krety na pół-




nocy I południu. Bez pretensji do głębszej myśli w opracowaniu, ma służyć 
tylko informacji ogólnej w zakresie topogralji, komunikacjach i posiadaniu. 
Posiada też bardzo wiele miejscowości i prawie wszystkie Iinje kolejowe 
oraz szereg Iinji komunikacji morskiej. Podaje też mapa nowe granice. 
Te w wielu wypadkach są rysowane wadliwie. Zupełnie więc nie jest 
prawdziwą granica polsko-litewska, która obejmuje Wisztyniec, Olitę dla 
Polski, ale zostawia Wilno i kolej do Dyneburga Litwie i nie odpowiada 
w żadnym szczególe jakiejkolwiek z wielu granic, które tam istniały. 
Redakcji mapy drukowancj w 1923 nie była znaną publikowana w szcze- 
gółach we Irancuskich dziennikach granica z 3. II. l Q23. Błędną jest też 
granica łotewsko-litewska, łotewsko-rosyjska. fińsko-rosyjska, szereg błęd- 
nych szczegółów posiada granica polsko-rosyjska. Braki są nawet w gra- 
nicach mandatów Irancuskich (półn. granice Syrji). Wątpliwości miano 
w przynależności wschodniej części b. Galicji do Polski i oddzielono ją 
granicą od Polski, nie uznano także granicy polsko-rosyjskiej za osta- 
teczną. Dużo pozostawia do życzenia charakter generalizacji rysunku 
granic. Niepotrzebnie zaopatrzono mapę w granice administracyjne, które 
niezręcznym rysunkiem mącą jasność rysunku. Nomenklatura wreszcie 
jest zbiorem na7W beL ładu. Obok "Opola" spotyka się" Teschen", a obok 
"Bielostock" - "Chavli" (Szawie) ; stosowano raz nowe. raz stare nazwy, 
bądz według pisowni narodowej, bądz pisane fonetycznie. Szereg braków 
i niezgodności ma sieć kolejowa. Druk wogóle nieszczególny, druk 
czarny bardzo nierówny, miejscami zupełnie lichy. Rozpowszechniona ta 
mapa nie spełnia należycie swego zadania. J. W4sowicz (Lw6w) 

157. Erste Flugverkehrskarte von Mitteleuropa 1922. 
l : 2,000.000 (V er k e h r s- u n d H a n d e I s k a rł e n Nr. 5) l 1\ufl. 
Carl F I e m m i n g und C. T. W i s k o t t 1\. G. Berlin - Glogau. 
95X66'5 cm. 
Les lignes aviatiques: Danzig-Varsovie-Lw6w, Moscou-Charkov, tgypłe-M
potami e manquenł. 
Interesująca mapka komunikacji lotniczej w 1922 r. podaje jej linje, 
wyróżniając niemieckie oraz nieczynne lub projektowane wraz z czasem 
lotu. Dla porównania naddrukowano linje pociągów pospiesznych pomiędzy 
miastami komunikacji lotniczej wraz z czasem przejazdu. Mapa pomija 
polską Iinję Gdańsk-Warszawa-Lwów. Dodano karłonik z komunikacją 
lotniczą w całej Europie (brak Iinji angielskiej z Egiptu do Mezopotamji 
oraz rosyjskiej Moskwa-Charków). Sam rysunek sytuacyjny z za wielką 
bezwarunkowo podziałką i nie potrzebnem bogactwem topogralji nie na- 
dawał się jako podkład tej mapy. Granice na mapie poprawne nb. za 
wyjątkiem Wileńszczyzny. Kartonik z Europą ma już sytuację polityczną 
całego wschodu przestarzałą. 
Dołączono teksty z rozkładami jazdy i tarylami. Druk (fotolitografja) 
zadowalający. J. W4sowicz (Lw6w)




158. Brno sokolim 1: 25.000. Reamb. 1920. C s. V o j. Z e m e p. U s t. 
Praha, 1920. 72'5 X 82'5 cm. 
re section de la carte autrichienne l: 25.000, revis
e par I'I nstit ut 
que. L'on a 
 cette carte en courbes de niveau, rompant la tradition des 
hachures. Et quoique Ies courbes de niveau aient H
 5 mMres de di- 
stance avec des courbes additionnclles (2,5 m pour Ies plaines) - cette carte parait 
non seuIement enrichie de d
tails, mais encore elle surpasse en Iucidit
 la carte 
autrichienne. Ceci porte 
 croire que I'abandon de la n:.ani
re de hachures pcra:ct- 
trait aux cartographes de diminuer l'
chelle de la carte sans la rendre moins lisibłe 
Pierwsza sekcja sprawdzonej mapy 1: 25.000 różni się od jej au- 
strjackiego wydania tern, że daje teren w brunatnych warstwicach oraz 
bez szrafy; dla lasów i kultur zastosowano znaki. Ilość warstwic została 
powiększoną o warstwice 5 i 2'5 metrowe, które wrysowano w płaskich 
miejscach. Naogół warstwice. których brakło w austrjackiej mapie, są 
schematyczne, a czasem niekonsekwentne (por. przebieg ich w mieście). 
Sama skala generalizacji rysunku jest bardzo wielka, a wykluczenie 
szraly - co podnosimy jako dodatnie - robi ją w wielu miejscach ubogą 
w treść. Szczegóły wniesione w nią zmieściłyby się dODrze w podziałce 
l : 50.000. Zastosowanie skali l: 25.000 podnosi jednak ogromnie czy. 
teIność. Nomenklatura oczywiście czeska, przy miejscowościach o mie- 
szanej ludności podano w nawiasach ich nazwy niemieckie. Stosowano 
w rysunku au str. klucz znaków z 1913, poza który nigdzie nie wycho- 
dzono. Bardzo poprawny rysunek zepsuła w pewnej mierze reprodukcja. 
Drukowano mapę bowiem z autogralji, co obniżyło znacznie ostrość Iinji 
i pisma. j. WąSOłDicz (Lwów} 

159. Mapa specjalna. l: 75.000. C s. V o j. z e m. U st. Praha 1918- 
1921. Prozał. vyd. 62 sek. a 49 x 37 cm. 
Dans la publication de la carte 
 1: 75.000, 1'lnsLiłut Tch{co-Słovaque, ainsi 
que celui de Varsovie. se sont conten!
s du report uniquemenł. Et en d
pit que les 
dilliculMs de travail ont 
 pour l'Institut de Varsovie beaucoup plus nombreuses, 
celui-ci a accompIi une tache plus grande que l'Institut de Prague. La guerre a m"s 
I'Institut de Varsovie en une position contrainte et en celle-ci ił a su lournir 302 scc- 
tions de co pies photographiques, tan dis que I'Institut Tch
co-Slovaque n'en a eu que 
tJ2. Pourtant celui-d a pouss
 ses lorces actives en d'autres directions, OU l'lnstitut 
de Varsovie n'a pas encore pu lui tenir pas. L'lnstitut Tch
que est parvenu plus 
tot que le polonais aux matrices originaIes, ił a pu donc laire non un report, mais une 
carte originale des environs de Pragul', ainsi que deux cartes des . Tatry" dont nous 
rcndons compte sous les Nr. 140 et 141. 
Jeżeli ilościowo porównać produkcję czeską w zakresie mapy spe- 
cjalnej, to uderzy nas mała liczba wydanych sekcji czeskich - 62 wobec 
302 polskich lVI. 1922 r.). Nawet porównując obszar wydany z obszarem 
państwa, rozstrzygniemy na korzyść W. I. G. (por. .,Przegląd" str. 5




i 58>. Jakościowo jednakże goruJe C s. Voj. Z e m. U s ł. nad produkcją 
W. I. G., zmuszonego dostawiać wielkie ilości map dla ogromnych tery- 
torjów ówczesnego frontu wschodniego. Czeski zakład pracował wyłącznie 
w stanie pokojowym i to pozwoliło mu znacznie rychlej sięgnąć na wyższy 
stopień techniki reprodukcyjnej. 
' podstawą prowizorycznej czeskiej mapy specjalnej mogła 
być tylko austracka mapa 1: 75.000. Reprodukowali ją Czesi w tej samej 
podziałce. Tutaj los był o wiele łaskawszy dla młodej republiki, dając jej 
jednolity materjał dla całego państwa, w całości publikowany i mniej 
więcej w jednakowym stopniu uzupełniany i kontroluwany. Nb. nie grał 
tu roli skrawek Sląska z Hułczynem, dla którego także nie brakło pierwszo- 
rzędnych zródeł. Potrzeba wojenna nie stawiła Czechosłowacji przed tak 
gwałtownym postulatem stworzenia mapy własnej. jak Polskę. Nic więc 
dziwnego. że reprodukcja map polskich wałczyła z początku z dużemi 
Wydanie mapy specjalnej C s. V o j. Z e m. U s ł. różni się od orygi- 
nału tylko zmienioną nomenklaturą. Zmieniono ją w różnym stopniu na 
różnych sekcjach. niektóre otrzymały zupełnie nowe nazwy, co połączone 
było z dużą pracą, na innych przetłumaczono tylko nazwy większych 
c.i. Na wydaniu prowizorycznem, jednobarwnem nie uzupełniono 
z reguły sytuacji, która wykazywała zresztą naogół bardzo małe braki. 
Prócz tych robót czysto reprodukcyjnych wydali Czesi arkusze mapy 
1 : 75.000 częściowo skontrolowane w sytuacji, a w zupełności w nomen- 
klaturze. Jest to omówiona powyżej sekcja 4364 Vysoke Tatry, barwna. 
Żywe stosunki z wiedeńskim zakładem i energiczna akcja w kierunku 
uzyskania płyt oryginalnych umożliwiły im tę robotę. Z płyt oryginalnych 
wydano, także mapę okolic Pragi l: 75.000 na wzór austrackich "Um- 
gebungkarten". z niezmienioną sytuacją, ale nową nomenklaturą. Nadruko- 
wano na niej granice Wielkiej Pragi; część wydania otrzymywała barwne 
nadruki na lasy, wody i gościńce. Obie te prace niczem nie ustępują 
w druku przeciętnym przedwojennym arkuszom mapy austrjackiej. 
Na sekcjach mapy specjalnej zachowaJi Czesi długość od Ferro, 
jakoteż podział sekcji, numerację i nazwy mapy austrackiej. Niestety 
w swych drukach nie podają oryginału, z którego mapę wzięto. Utrudnia 
to kontrolę i ocenę. Nie ujednostajniono również rysunku sytuacyjnego 
podług jednego klucza. J. Wąsowicz (Lwów) 

160. Mapa generalna l: 200.000. C s. V o j. z e m e p. U s ł. Praha 
1918-1921. Prozał. vyd. 26 sek. a 37'5x57'5 cm. 
L'Institut cartographique Tcheco-SIovaque a 
 jusqu' a la fin de l'ann
de 1921, 26 sections de la carte g
raIe (1: 200.000). On les a dress
es ił nouveau 
s un original autrichien. Ił s'agissait ators de lournir au plus vite une carte 
nouvelle tan t ił I'usage de I'administration que 
 la science. Or, le point de mire 
dans la carte 
tait essentiellement la nomenclaturc, elle a 

 sur les 




de N i e d e r I e et celI es d'une commi:\sion sp
ciaIl', ou dl' tout I'Łtat Ies hommes de 
science comp
tents lurent appeMs 
La carte est provisoirc, la repr
sentation du tcrrain manque. La reproduction 
(I'autographie) n'est ni de prcmier ordre ni unilorme. Elle dill
re de I'une 

26 arkuszy mapy generalnej. to wspaniały dokument woli i organi- 
zacji pracy naszych sąsiadów. Podziwiać trzeba tę organizację, która 
w 6 tygodni po przewrocie wydawała pierwszy 
rkusz tej mapy (35°,49° 
Breclava wyd. 15. XII. 1918). 
Wydane dotąd sekcje obejmują wschodnią i środkową połać repubJiki 
i sąsiednie obszary. Z wydanych map 11 wychodzi na terytorjum polskie. 
Podział i nazwy sekcji czeskiej mapy generalnej są identyczne z orygi- 
nałem; także sytuacja jest nieuzupełnioną kopją, jedynie tylko gdzieniegdzie 
we wcześnie wydanych sekcjach upraszczano rysunek większych miejsco- 
wości, zbijając w bloki poszczegóJne budynki. Wstawiono granice państw, 
zależnie od czasu wydania, szczegółowe lub tylko przybliżone. Jak w tym 
względzie sumiennie opracowano mapę, świadczy lakt, że granice między 
b. Kongresówką a b. zaborem austrjackim oznaczono nie znakiem dla 
granicy państwa - jak w oryginale. lecz kraju. Dla nomenklatury użyto 
N i e d e r1 e g o, zmobilizowano też siły Instyl. geogr. Uniwersyl. w Pradze 
do tego celu. Poza państwem zostawiono nomenklaturę oryginału, zmie- 
niając nazwy ważniej5zych miejscowości w sterze interesów czeskich na 
czeskie lGłupczyckie), na obszarach Polski na polskie. Dość dużo nazw 
węgierskich i niemieckich zostało zwłaszcza w nazwach terenu i kultur 
w Czechosłowacji. 
Ogromnym brakiem mapy jest brak jakiegokolwiek terenu. Nie za- 
stąpią go oczywiście dość liczne koty. Lasy nadrukowano zielono. sieć 
rzeczną niebiesko. Nie przestrzega się ściśJe umieszczania daty wydania 
i ewentualnie kontroli. 
Mapę reprodukowano z autografji; nie jest więc ona pracą popisową 
w druku. Różnie zresztą poszczególne sekcje się przedstawiają. nowsze 
są cokolwiek czystsze i ostrzejsze. Także i pismo nie jest dobre: jedno- 
licie blokowe dla wszystkiego, nuży oko i utrudnia orjentację. 
J. Uąsowicz (Lwów) 

16 t. Prehledna mapa l: 750.000. Ć s. Vo j: Z e m. U s I. Praha 192 t. 
Sekcje B 2, Praha; C l, Poznań; C 2, Brno; B l. Berlin; C 3, 
Videń. (prozatimni vyd.) a 39 x 33 cm. 
La carte a l: 750.000 (5 sections), dress
e d'aprl!s I'autrichienne "Ubersichts- 
karte" v. M. Europa. La carte a 
e a nouveau. L'
dition provisoire en Uł1e 
couleur (sans terrain) ren d uniquement la situation (incompl
te et non-controMe) et le 
seau de rivil!res en bIeu. Nomenclature tch
que, impression correcte. 
Prowizoryczne wydanie tej mapy nie daje terenu. a jeno jednobarwną 
sytuację i niebieską sieć rzeczną. Mapa została na nowo wyrysowaną 
a kopjowaną z austrackiego oryginału. Dano nomenklaturę, o ile się dało,




czeską. Granice państw ościennych podług tekstu traktatów tylko. W Polsce 
(z wyjątkiem Górnego Śląska) starano się spolszczyć nazwy, z czego się 
naogół dość dobrze wywiązano. Nie przeprowadzano uzupełnień sytuacji. 
Druk i rysunek zupełnie poprawny. J. Wąsowicz (Lwów) 

162. Ing. JUL. GREGOR. Republika Ceskoslovensk
]\. PiSa. Brno. 96.5 X 41'5 cm. 
L'une de premi
res cartes de la r
publique tch
co - slovaque, ex
e par 
I'Institut (miliłaire) de Vienno_l\u moment de sa publication elle n'est qu'un anachronisme 
et aver des traces de tendence en plus: le territoire pMbisdł..ire de la Haute-Sil
y est uni ił I' 1\llemagne sans aucun signe distinctif. 
Jedna z pierwszych map republiki obejmuje obszar od Monachjum 
do Nadwórnej i od Wrocławia do Budapesztu. Teren cieniowany. dość 
gęsta sieć rzeczna, koleje i gościńce, oraz prócz granic państwowych 
granice krajów Czechosłowacji. Obecnie już przestarzała. w granicach 
zwłaszcza, które przy delimitacji uległy dość licznym zmianom. Mimo 
że drukowana w 1921. nie podaje górnośląskiego obszaru plebiscytowego. 
lecz włącza go do Niemiec. Natomiast nie zapomniano południowej części 
powiatu głupczyckiego przyłączyć, bez czekania na wynik plebiscytu. do 
Czechosłowi\cji. Poza jej obszarem dość dużo braków w sytuacji. Sieć 
od Paryła. Strona drukarska wypadła bez zarzutu. Obszar państwa jednak. 
mimo nakrycia obszarów sąsiednich lekkim tonem, nie występuje dosyć 
wyraziście. Mapa wykonana w wiedeńskim zakładzie kartograficznym. 
J. Wąsowicz (Lwów) 

163. Po drobny prehled politickeho rozdeIeni Slovenska 
l : 360.000. C s. V oj. z e m e p. U s t. Praha. 1920. 2 sek. ił 90X61 cm. 
Carte d'administration de la SIovaquie 
t de la RutMnie Carpatique. La dem. 
mitation des "lupy" (Comiłats), hautes uniMs d'administrałion de la TcMco-Slovaquie, 
y est encore de valeur. 
Mapa administracji Słowacji i Rusi Podkarpackiej daje granice żup, 
powiatów, okręgów sądowych i gmin. Materjał starszej daty, bo tylko 
granice żup są nowe, inne tak państwowe jak i drugorzędne wewnętrzne 
nie odpowiadają dzisiejszemu stanowi rzeczy. Prócz tego gęstą sieć dro- 
gową i koleje oraz statystyczny przegląd jednostek administracyjnych 
(ludność i obszar) opracowany jeszcze na podstawie węgierskich mate- 
rjałów (1\ Magyar Szent. Korona Orszagainak H elysegnetara 
1913). Wyróżniono w mapie obsżary miast municypalnych (statutowych). 
Do mapy dodano planik Bratysławy (Preszburga) o bardzo ubogiej jednak 
treści. Wykonanie zadowalające. J. Wąsowicz (Lwów) 

164. Politycke rozdeIeni Ceskoslovenske republiky, 1:750.000. 
C s. V o j. z e m e p i s. U s t. 1920. 2 sek. ił 63 X 60 cm. 
Carte d'administration de la r
pubIique tch
co-slovaque. Elle indique Ies limit es 
des "lupy", des districts administratils, des arrondissements judiciaires et des villes-




arrondissements. La nomenclature est tcheque, dans Ie territoire de la Pologne 011 
a essay
 de donner des noms polonais. O'ob vient-il donc, que ci et lA paraissent 
les d
nominations en phon
tique ruth6nienne, inconnues m
me aux carłes autri- 
Na tle sieci rzecznej i kolejowej oznaczono granice żup, powiatów 
i okręgów sądowych oraz magistratów (miasta statutowe). Do mapy do- 
dano spis tychże jednostek według stanu z 1920 r. oraz mapkę etnogra- 
liczną republiki. Przyznaje ona Polakom wschodnią część czeskiej części 
ŚJąska Cieszyńskiego, nie uznaje nas natomiast ani na Spiszu ani na 
Orawie czy w Czadeckiem. Oznacza ona północną część żupy Louny 
(Loun) w północnych Czechach jako ze zwyż 50% Czechów (?) Na 
obszarze Polski starano się przeprowadzić polską nomenklaturę; widzi 
się jednak takie nazwy jak Vyskiw. Tustanovici, Bukacivci, których na 
austrjackich mapach nie widzieliśmy. Sieć od Ferro. Druk wystarczający. 
J. Wąsowicz (Lwów). 

165. Prehledna mapa teskoslovenske republiky. 1:1,000.000. 
es. Voj. Zemep. Ust. Praha, 1922. Druk M. Schulz. 93'5X41.5 cm. 
dition de la carte d'administration de la r
publique Tch
pubIication importante au point de vue de la nomenclature surtout. Cependant, dans le 
territoire de la Pologne, quoiqu'on ait tach
 dty donner une nomenclature polonaise, 
il y a nombre de m
prises, dans le territoire du palatinat de StanisIawów notamment. 
Jedna z nowszych map republiki podaje granice państwa po deli- 
mitacji, administrację, koleje i cieniowany teren. Poza obszarem państwa 
rysowano tylko wąskie paski sąsiednich obszarów. Charakterystycznem 
jest, że mapa stosuje konsekwentnie ruskie nazwy na pograniczu woje- 
wództwa stanisławowskiego, gdy na Grn. Śląsku polskie. Nawet dano 
nazwę Polskiej Ostrawy, zastępując nią prawie wszędzie gdzieindziej 
spotykaną "Slezka Ostrava". Rysunek dobry, a druk. zwłaszcza terenu, 
pierwszorzędny. J. Wąsowicz (Lwów) 

166. Prirucni mapa Ceskoslovenske republiki l: 1,500.000. 
7 vyd. Ustr., Nakl. a knihkup. Ucit. es. Praha 1922. Druk e s. V o j. 
Zemep. Ust. 61X27'5 cm. 
Carte de la r
pubIique Tch
co.SIovaque, ił I'usage des 
coles, beBe et lucide. 
Szkolna mapka republiki, podaje poprawne granice państwa, bogatą 
topogralję. choć nierównomiernie rozłożoną (Wsch. Słowacja). Dość uboga 
sieć rzeczna. T eren -cieniowany i nadrukowane tony: zielony i 6 bru- 
natnych, poza obszarem państwa wątpliwej wartości (Łysogóry). zresztą 
z wszystkiemi brakami cieniowania. Granice innych państw wniesiono 
wogóle poprawnie choć w szczegółach błędnie. W Polsce nomenklatura 
polska prócz kilku miejscowości, dla których dano nazwy czeskie. Dłu- 
gości od Ferro. Druk bez zarzutu. Mapka przejrzysta. odda szkole dobre 
usługi. J. Wąsowicz (Lwów) 
(Vide Nr. 141, 142).





167. La Russia dei Sovieti. Carla politica ed administrativa dei 
territorio E'uropeo al la scala di t : 5,000.000 con texto illustrativo. 
Isłituto geografico de 1\gosłini. Novara 1923. 47'SX72'5 cm. 

En prenant compte des changements administratils. si Ir
quents dans la Russie 
tique, cette carte donne des inlormations correcłes sur l'administration. Ies 
communications ei ia nouvelle nomenclature iopographique de la Russie actuelle. 1\u 
point de vue technique la publication est un vrai bijou carłographique. 
Częste zmiany administracji sowieckiej uniemożliwiają istnienie mapy
któraby przynajmniej jakiś czas odpowiadała ustrojowi republiki, ta jednak, 
mimo że szczegóły administracji nie odpowiadają już stanowi choćby 
z 1922, budzi rzetelny interes swoim zewnętrznym wyglądem. Mimo 
wspomnianych delektów rzeczowych (okręg Zyrjanów, Kaukaz), daje po- 
jęcie o zasadzie podziału państwa, opartego choćby formalnie na stosun- 
kach narodowościowych. 
Sytuację kolejową częściowo uzupełniono, pownoszono też nowe 
nazwy niektórych miejscowości (Krasnodar, Krasnokokszajsk. Marksstadł). 
dtura poprawna, pisownia fonetyczna. Do mapy dodano tekst 
z objaśnieniem zmian zaszłych w Rosji od rewolucji i przeglądami sta- 
tystycznemi ich skutków, oparlemi w części na drugim roczniku sowiec- 
kiego rolnictwa państwowego. 1\le "T er:rit. cedułi col traUało di Riga" 
to także Polska, która obejmuje i Wilno - skądżeż więc napis Lituania 
obejmuje terytorjalnie i to polskie miasto? 
Nadzwyczaj esietyczna strona zewnętrzna rysunku i barw, oraz ich 
czystość. ostrość i krycie stanowią szczególną cechę publikacji sławnego 
instytutu de 1\ g o s I i n i. J. Wąsowicz (Lw6w) 

168. 169. Ostpreussen 1: 475.000 39 1\ul l . 49'5X65'5 cm. West- 
preussen l : 472.000 40 1\ufl. 54 X 49' 5 cm. C. F l e m m i n g u. C. T. 
W i s k o t t, Berlin-Glogau F l e m m i n g s Gen. Karten Nr. 27 u. 46. 
New editions ol old insullicient1y completed and verilied maps. The lrontiers 
are according to the various treaties, none ol them being according to deIimitation 
made on the sp ot. 
Nowe wydania slarych map z nowemi granicami (według tekstu 
traktalu tylko) częściowo Z uzupełnioną sytuacją. Siary charakter rysunku, 
a zwłaszcza pisma nie nadaje im estetycznego wyglądu. jakiego żądamy 
od nowoczesnej mapy. Druk i barwy odpowiadają celowi i są czytelne_ 
J. W 
170. R. FRIEDRICHSEN, C. 1\. OZEL YS. Letuvos Zemlapis (Karle 
von Litauen) l : 750.000. 4 1\ufl. Hamburg 1921 L. Fr i e d ri c h s e n 
i C o, Druk C. L. K e 11 e r, Berlin S. 64'5 X 58 cm.




Technically this map is perlect, Irom a situational and hypsometric point ol 
view it may be termed even valuabIe and interesting, as are its previous editions,. 
discussed under no 57. Th
 Lithuanian territory; in this new edition, shows a shrin- 
kage southwards with a corresponding expansion eastwards. The situation drawing 
lor this new Eastern addition is however without value. The Irontiers and nomen- 
c1ature swarm with misleading and biassed detaiI. 

4 wydanie niemiecko-litewskiej mapy, recenzowanej w l Nr. "Prze- 
glądu" pod I. 57, zostało rozszerzone na wschód aż po Mińsk iŁucyn. 
skrócone zaś na południu po Białystok, w związku z terytorjalnemi aspi- 
racjami obecnej Litwy. Sytuacja wogóle poprawna nie doznała żadnych 
zmian. natomiast dodany na wschodzie obszar jest pełen błędów. Także 
teren wschodniego skrawka mapy daje zaledwie tylko gruby zarys hypso- 
metrji; wkradły się weń poważne błędy (odwrócona skala koło Łysej 
Góry Mińskiej). Litwę odgraniczono od wschodu i południa linją pokoju 
litewsko-sowieckiego i południową granicą b. gub. suwalskiej. Drugo- 
rzędne granice administracyjne na terytorjum b. Ober.-Ostu pozostawiono 
niemieckie. Granica litewsko-łotewska poprawna, Letgalję włączono do 
Rosji, granicy pol
ko-rosyjskiej nie podano. Mapa technicznie bez za- 
rzutu budzi interes tylko swą poprawną sytuacją. nazbyt bowiem wi- 
docznemi są błędnie informujące tendencje, które kierowały autorami 
tego dzieła. J. Wąsowicz (Lw6w) 

171. 172. Eestimaa kaart. l: 300.000 Sojawae kartografij a ja- 
oskonna waljaanne. 1921. S. kartograafia triikk. 4 sekc. 
a 66 x .49.5 cm. T o p o g r a I i a O s a k o n n a t r ii kk. 1920. Eesti- 
Weneriirikaart.l:21.000 Eesłi-Wene Sega piri Kom. Eesti 
S. Topografia Osakonna triikk. 1922. 12 ark. a 44'SX52'5 cm. 

These are valuable olliciaI Esthonian publications. The lirst ol two map s embra- 
ces, in 4 sections, the entire area ol thl
 Esthonian Republic; the third gives in de- 
taił the resuU ol the delimitation between Esthonia and Russia. The Irontier-line is 
seen to be aImost entirely straight and is a valuabIe contribution to a study ol this 
type ol border. The neutral zone, however, nowhere Exceeds one kilometre in width. 
The lirst map ol Esthonia under Nr. 173 was issued as a map with the contour-li- 
nes and hypsometry. The contour-lines ol the lirst edition run at 8 Russian 
sashens (17 meters) intervaIs, the scale ol colours on the second edition varies 
very 50 meters. The details in situation are based on a Prussian map drawn to 
a scate ol I : 300.000. On the edition showing the contour-lines the lorests are also 
indicated, green being used lor that purpose. The nomenclature is Esthonian. The 
printing olfers nothing exceptiona1. The map is correct and distinctly traced; the drawing 
makes a lavourable impression. as do also the vaIuable topographic, economic 
(showing lactories) and hypsometrical material recorded. In a word these maps lorm 
a most vć1uidbIe contribution to the cartography ot this young state. 

Pierwsza z dwu map publikowana w dwu wydaniach, warstwicowem 
i hypsometrycznem, oparta jest na pruskiej mapie 1 : 300.000, arkuszach 
wydanych przeważnie w czasie wojny. Samą mapę poddano kontroli sy- 
tuacji i hydrografji, uzupełniono warstwicowym terenem (warstwice co




8 sążni = 17 m) granicami państwa i administracji estońskiej. oraz wpi- 
sano zupełnie nową nomenklaturę urzędową estońską. Naj więcej wartości 
przedstawia teren dobrze kotowany i opisany, stanowiący dobre źródło 
hypsometrji tej. pod tym względem tak mało znanej części byłej Rosji. 
Niestety zapewne brak materjałów nie pozwolił kontynuować rysunku 
terenu poza wscr..pdnią granicą państwa. Prócz podanych wyżej szczeg6- 
łów, mapa klasylikuje topogralję, wyróżnia większe zakłady przemysłowe, 
przystanie i latarnie morskie oraz podaje obszar zalesiony. Wydanie 
hypsometryczne jej nie daje zalesienia i warstwic. a jedynie tony barwne 
w odstępach co 50 m oraz batymetrję przybrzeżną. Obie mapy reprodu- 
kowano autogralicznie, której to metodzie zupełnie odpowiada dość gruby 
charakter rysunku. Mapa choć estetycznie nie zadowalająca wybrednego 
smaku, budzi zaufanie dla zawartego w niej materjału i jego naukowego 
1\tlas' granicy estońsko-rosyjskiej l : 21.000 składa się z dwu części, 
obejmujących rejon na północ od jeziora Pejpus i na południe od niego; 
nie podaje on przebiegu granicy na samym jeziorze. bo zupełnie wy- 
słarczającem jest jej oznaczenie na mapie l : 300.000. 
Sytuacja zdjęta przy delimitacji uwzględnia tylko pas terenu około 
l km. szeroki wzdłuż granicy i podaje współrzędne punktów jej zała- 
mania i szereg danych dla jej przebiegu. Dołączone są kartoniki w więk- 
szych podziałkach. gdzie przebieg linji jest więcej skomplikowany oraz 
sieci poligonowe dla obu rejonów. 1\Uas wystarcza oczywiście dla naj- 
dokładniejszego oznaczenia granicy w terenie. Zastosowano w nim rosyj- 
ski rysunek sytuacji, wysokości podano w sążniach, a długości liczono 
od Pułkowa. Reprodukowano rzecz całą autogralicznie. Publikację niniej- 
szą, dającą sporo pierwszorzędnego i nowego materjału topograficznego, 
należy powitać ze szczerem uznaniem. J. \Vąsowicz (Lwów) 

173. Latvijas kartel: 800.000. 1\ r m i j a s W i r s p a w e h l n e e k a 
Sc h ta ba T o po gralij a s noda la s i sd ew u m s 1920. 66X37'5 cm. 
174. Latvija l : 900.000. O I a v a f o n d a i z d e v u m s. Gener. komis. 
Valtera un Rapas akc. sab. Riga 1922 52 X 38 cm. 
175. Latvija l : 300.000. O l a v a lon d a i z d e v u m s 2 sek. 79 X 104 cm. 

The above-named maps, aIong with that aIreildy discussed (Revue I, no 58) 
constitute the whole cartographic material relating to Latvia. The lirst is a war 
sketch map on a scale ol l: 800.000 based on a Prussian "Operationskarte"; the 
two others are enlargements ol a map by K. R. K u p I e r pubIished in the "B a 1- 
tische Landeskunde" (Riga, G. UHlIer. 1911). Considering that Kupler's ori- 
ginaI is on a scale ol l : 2,250.000 it is easy to understand the la ck ol detaił and gE- 
nera I schematic characłer ol the publications discussed here. This applies especially 
to the entirely unnatural hypsometric plan adopted in a sthool map ol 1 : 300.000. 
In spite ol all delects. these map s are ol vaIue lor the topographical nomen- 
c1ature and especially with regard to dełails ol administration and communications.




T rlY te mapy łącznie z omowIOną w drugim zeszycie "Prze- 
glądu" mapą Łotwy l : 420.000 stanowią całą dostępną produkcję karto- 
graliczną generalną młodego państwa. 
Przedstawiają one zwłaszcza mapa pod ej jako o największej po- 
działce, interes, są bowiem dobrym materjałem dla nowej nomenklatury 
państwowej. przebiegu granic i komunikacji oraz podziału administracyj- 
nego państwa. Nie idzie w parze z tern reszta sytuacji. którą w wypadku 
pod aj wzięto z niemieckiej mapy Europy i 1\zji Przedniej l: 800.000 
(O p e r a t i o n s kar te) zaś przy obu pozostałych jest powiększeniem po- 
łudniowej części mapki hypsometrycznej l: 2.250.000 dołączonej do "K. R. 
Kupler: "BaUische Landeskunde. Riga. G. Loffler 1911". powiększonej 
jeno o pasek na wschodzie. W mapie ściennej oparto rysunek sytuacji 
na arkuszach mapy pruskiej l : 300.000 oraz usunięto pomocniczą szralę 
stosowaną w oryginale. W skutek prawie dziesięciokrotnego powiększenia 
hyprometrji z mapy K u p f e r a obraz terenu robi tam wrażenie niemal 
nieprawdopodobnego schematu. Mapa wojskowa (Nr. 173), jako wydana 
wcześniej ma niejakie różnice w granicach i komunikacjach. Wszystkie 
one obejmują w granicach Łotwy wschodnią część powiatu iłłukszań- 
skiego, a jedynie mapa 1: 900.000 daje Polsce dostęp do Dzwiny (zach. 
granica nie obejmuje kolei Święciany-Dyneburg). Poza obszarem Łotwy 
pozostawia rysunek sytuacyjny wszystkich map dużo do życzenia. 
Wykonanie i druk poprawne, mapa l: 900.000 jest jednak w bar- 
wach za jaskrawa. Józef Wąsowicz (Lw6w} 


Prace nadsyłane będą przedewszystkiem recenzowane 

Wojskowy Instytut Geograficzny, War.szawa: 
Publikacje: pazdziernik do końca grudnia 1922 
Mapa specjalna l : t 00.000. 
Sekcje przedrukowane z Karle des weslliehen RussJands: L 18, Łuk- 
niki, M 18, Sza wIe, O 18, Kławany, P 18. Pompiany, Q t 9, Onikszty, 
M 20, Rossienie. N 20. Kroki. P 20. Wiłkomierz, Q 20, _Kowarsk, N 21 
Wilki, P 21, Giełwany. N 22, Sapieżyszki, P 22, Koszedary, Q 22, Mej- 
szagoła, N 23, Marjampol, P 23, Sumiliszki. R 23, Miedniki, M 24. Kal- 
warja, 024, Olita, P 2-t, Orany, R 24, Wielkie Soleczniki. S 24, Oszmiana, 
M 25, Suwałki, 025. Merecz, P 25, Przełaje, M 35, Parczew. L 36, Lu- 
blin północ), M 36, Łęczna, N 36. Opalin, L 37, Lublin (południe), L 93, 
Biłgoraj. 34, Schirwindt Szyrwinta Władysławów, X-20. Łyngmiany XI- 
XII-24, Dokszyce, XIV-25, Ziembin, XV-20 Wiszniew. 
Sekcte przedrukowane z mapy rosyjskiej I: 84.000: X-22, Koziany, 
X-23. Szarkowszczyzna. XI-22, Postawy, XIII-20, Worniany, XIlI-22 Ku-




rzeniec, XI1I-23, Dołhinów, XIV-22, Wilejka, XIV-23, IIja, XIV-24, Cho- 
tajewicze, XXlłl-20, Pińsk, XXIV-20. Serniki, XXVI-2l. Sarny, XXVlI-20, 
Czartorysk, XXVII 23, Derć, XXVIII-2', Kostopol, XXIX-2l, Tuczyn. 
Sekcje przedrukowane z mapy rosyjskiej l: 126.000: IV-25, Bo. 
drenki, XXVI-24, 'urowo. 
Sekcje przedrukowane z mapy austrjackiej l: 75.000: Lubaczów, 3970, 
Mościska, 4070, Jaworów i Gródek Jagielloński, 4071, Busk i Krasne, 4073, 
DobromiI, 4169, Tarnopol, 4175, Stary Sambor, 4270, Drohobycz. 4271. 
Brzeżany, 4274, Skole, 4371. Bolechów, 4372, Unłusz i Halicz, 4373. 1\\0- 
nasterzyska, 4374, Dolina, 4472, Tyśmienica i Tłumacz, 4474, Porohy, 4572, 
Nadwórna, 4573, Wyszków- Volove. Okormezo), 4571, Beregsasy- i Mezo- 
Tarpa, 4769. Nagy-Szollos i Huszt, 4770, Marenicze i Wyżnica, 4774, 
Jaruga, 12- XXXVIII. 

Stan prac 1 II 1923. 
Mapa Polski l: 100.000 
(Sekcje oznaczono według nowego ..Skorowidza" W. I. G.) 41\ 21 
B 47 Bodreniki, 11\ 25 B 35 Łukniki, 11\ 25 B 36 SzawIe. 11\ 25 B 37 
Szadów, 11\25 B38 Kławany, 11\25 B39 Pompiany, 11\26 B40 Onikszty, 
11\ 27 B 36 Kosienie. 1]\ 27 B 37 Kroki. 1]\ 27 B 39 Wiłkomierz, 1]\ 27 B 40 
Kowarsk, 1]\27 B42 Łyngmiany 11\27 B44 Koziany, 1]\27 B45 
Szarkowszczyzna, 11\28 B37 Wilki, 1]\28 B39 Giełwany, 2]\28 
B 44 Postawy. 11\ 29 B 36 Schwirwindt-Wiadysławów, ł]\ 29 B 37 Sapie- 
żyszki, 11\ 29 B 39 Koszedary. 1]\ 29 B 40 Mejszagoła, 111\ 29 B 46 Dok- 
szyce, 11\ 30 B 37 Marjampol, 1]\ 30 B 39 Sumiliszki, ł 1\ 30 B 41 Miedniki, 
21\ 30 B 42 W ornian y, 2! 1\ 30 B 44 Kurzeniec, 21\ 30 B 45 Dołhinów, 11\ 31 
B 36 Kalwarja, 11\ 31 B 38 Olita, 11\ 31 B 39 Orany, l f\ 31 B 41 Wielkie 
Soleczniki, 11\31 B42 Oszmiana. 11\3' B44 Wilejka. '1\31 B45 IIja. 
11\ 31 B 46 Cholajewicze, 21\ 31 B 47 Ziembin. 11\32 B 36 Suwałki. 11\ 32 
B 38 Merecz. 11\ 3 
 B 39 Przełaje, 1]\ 32 B 42 Wiszniew. 11\ 40 B 42 
Serniki, 11\ 42 B 36 Parczew, 1]\ 43 B 35 Lublin Płn. 11\ 43 B 36 Łęczna, 
1]\ 43 B 37 Opalin. 11\ 43 B 43 Sarny, -11\ 43 B 46 Jurowo. 11\ 44 B 35 
Lublin Płd., 11\ 44 B 42 Czartorysk, '1\ 44 B 45 Derć, '1\ 45 B 43 Kostopol. 
1]\46 B35 Biłgoraj, 21\46 B43 Tuczyn. '1\48 B36 Lubaczów, :i1\49 
B36 Mościska, 31\49 B37 Jaworów-Gródek Jag. ;;1\49 B39 Busk-Krasne, 
'1\50 B35 DobromiI, 31\50 B41 Tarnopol, '1\51 B36 SłG\ry Sambor. 
11\ 51 B 37 Drohobycz, '1\ 52 B 37 Skole, 31\ 52 B 38 Bolechów. '1\ 52 B 39 
Halicz- Kałusz. '1\ 52 B 40 Monasterzyska, :11\ 53 B 38 Dolina, '1\ 53 B 40 

l) Sekcje reprodukowano z karle des West!. Russlands 1: 100.000. 
2) Sekcje reprodukowane z mapy l : 84.000. 
J) Sekcje reprodukowane z mapy l : 75.GOO. 
4) Sekcje reprodukowane z mapy l : 126.000. 
1\rkusze podkreślone z 1 II. 1923 posiadają nową numerację W. I. G., inne jeszcze 
numerację oroginalu, w drugiej wszystkie już nową.




Tyśmienica- Tłumacz, '/\ 54 B 37 Wyszk6w- V oJove, 3/\ 54 B 39 Nadwórna, 
'/\ 55 B 46 Jaruga, s /\ 56 B 35 Beregsasy- Tarpa, 31\ 56 B 36 H ust-Sevljus, 
31\ 56 B 40 Wyżnica-Marenicze. 
Mapa l: 300.000. 
Sekcje: Stettin (Szczecin), Płock, Mińsk. 
Stan prac 1 V. 1923. 
Mapa Polski l : 100.000. 

1\21 B45 Kaupuże, 1/\24 B44 Wyszki, 21\26 B44 Brasław, 2/\27 
B 43 Widze, :! /\ 28 B 43 Hoduciszki, :! 1\ 29 B 4-t Miadzioł, 11\ 30 B 3t) 
Preny, 21\ 31 B 43 Smorgonie, 21\ 32 B 35 Filipów-Marggrabowa, 21\ 32 
B 46 Łohoj sk, :! f\ 33 B 45 Mińsk, 11\ 34 B 36 Suchowola, 21\ 34 B 45 J e- 
zioro, 41\ 34 B 47 Ihumeń, 11\ 35 B 35 Goniądz, 4.1\ 35 B 47 Błuże, ł 1\ 36 
Soroki, -\1\36 B47 Dorohi Nowe, 1l\37 B36 Bielsk, '1\37 B45 Krzy- 
wicze, 41\ 37 B 46 U rzecze, 41\ 37 B 4 7 Krzywonosy, 11\ 38 /\ 35 Ciecha- 
nowiec, 11\ 38 B 36 Boćki, \1\38 B 45 Starobin, 41\ 38 B 46 Domanowi- 
cze ł 1\ 38 B 47 Ubijbaćki, 1}\ 39 B 35 Drohiczyn, -ł 1\ 39 B 45 Lenin, 41\39 
B 46 Puchowicze, 41\39 B 47 Staruszki- Grabowo, ł /\40 B 35 Łosice. 
1\ 40 B 36 Biała, 1/\ 40 B 37 Brześć n. B., \ 1\ 40 B 38 Zabinka, 41\ 40 B 46 
Turów, '1\40 B47 Petryków, 4/\41 B45 Kołek, 41\41 B47 Le1czyce, 
41\ 42 B 45 Radziłowicze, -\1\42 B 46 Hłuszkiewicze, 1/\ 44 B 38 Lubomi. 
21\44 B43 Stepań, :!1\44 B4ł Bereżne Błd.-LudwipoJ, 21\46 B38 Kry- 
łów, 21\46 B45 Zwiahel Zach., 11\47 B35 Leżajsk, 11\47 B36 Józefów, 
21\47 B 44 Sławuta, :3 f\ 48 B 35 Jarosław, 31\ 48 B 38 Zółkiew, 21\ 48 
B 44 Sudyłków, :11\ 50 B 36 Sambor, 1/\ 50 B37 Rudki-Komarno, 1\ 52 
B 35 Dydjowa-Zempl.-Ruska, 31\52 B36 Turka, 31\53 B37 Tuchla, 11\53 
B 46 Wierzchówka, a 1\ 55 B 36 Bilki, 31\ 55 B 42 Czerniowce, 31\ 56 B 37 
Drahowo- Tiacevo, 3/\ 56 B 43 Barabani. 


Sous le Nr. 120 ("Revue" Nr. 2) on a mis une note sur "le Dictionnaire poIono- 
allemand et allemand-polonais des noms topographiques en Pom
ranie"; s
duits par 
la pr
lace de cette publication, nous avons reIev
 l'ensembIe parlait des sources 
qui Iui servirent de londement. Tout p
nibIe qu'ił soit, ił nous laut constater ce que 
M. le prol. N ił sc h de Cracovie, le plus comp
tent dans ce sujet, nous avait prouv
que la publication nomm
e n'a presque rien de commun avec Ies sources cit
elle ne remplit donc pas convenabIement la tache qu'e'Ie se propose. 
Pod Nr. 120 podano w II Nrze "Przeglądu" wiadomość o Skoro- 
widzu polsko-niemieckim i niemiecko-polskim miejscowości woj. Pomor- 
skiego i W. M. Gdańska". Kierując się dane mi przedmowy tejże publi- 
kacji i darząc je pełnem zaufaniem, uznano niniejszą publikację jako 
Proł. Dr. K. N i t s c h o w i z Krakowa zawdzięczam zwrócenie mej 
uwagi na to, że uległem w tym wypadku mistyfikacji i zbytniej ulności 
względem oświadczeń redakcji niniejszej pracy.




Redakcja "Skorowidza" powołuje się między innemi na autorytet 
"Komisji dla ustalenie nazw", w skład której wszedł na pierwszem miej- 
scu Ks. Czaplewski, składa podziękowanie szeregowi badaczy topono- 
mastyki pomorskiej... 
Tymczasem w ,,} ę z y k u p o I s k i m" z r. 1920, zeszyt wrześniowy 
i pazdziernikowy, znajdujemy recenzję .,Skorowidza" pióra Ks. C z a p I ew- 
s k i e g o, której długie, poparte Iicznemi przykładami, wywody, kończy na- 
stępującemi słowy: ".. takich rzeczy jak "Skorowidz", w świat się nie 
puszcza, sprawy ustalenia nazw miejscowosci "Skorowidz" nie posuwa, 
ale je cola wstecz do stadjum chaotycznego"'. Recenzję Ks. C z a p I e w- 
s k i e g o dopełniają uwagi proł. N i t s c h a, miażdżące wprost autorów Skoro- 
widza. ,,/\ więc za przeważną część błędów odpowiedzialny jest sam tylko 
autor Skorowidza, ewentualnie "D. O. Gen. Poznań", jeżeli to ono narzuciło 
pracę człowiekowi pozbawionemu do przyzwoitego wykonania jej wszel- 
kich kwalifikacji. Człowiek ten, czy może kiJku ludzi, sądził widocznie, 
że ma prawo rozkazywać nazwom, jak swoim podkomendnym.." 
/\ więc baczność przed tą i podobnemi publikacjami z zakresu 
imiennictwa geograficznego, które nie mają za sobą poparcia językoznaw- 
ców, lub jego ex post nie uzyskają. 
Por. np. pochlebną recenzję P r u s a "Spis miejscowości polskIego 
Śląska Górnego" w "Języku Polskim", 1921, zeszyt wrześniowy i paz- 
dziernikowy. (rr)